Jump to content
Dogomania

cavecanem

Members
  • Posts

    523
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by cavecanem

  1. To nie jest tylko kwestia słownictwa. To jest zrozumienie działań jakie podejmujemy w stosunku do psa. Przypięcie psu smyczy jest awersją, bo ogranicza swobodę, narzuca psu naszą obecność, narzuca psu miejsce w jakim pies ma być. Wszelkie hasła o bezstresowym, pozytywnym szkoleniu, wykorzystującym WYŁĄCZNIE NAGRADZANIE ZA WŁAŚCIWE ZACHOWANIE jest po prostu chwytem reklamowym. Ludzie się na to łapią, brzmi fajnie, miło, na zdjęciach są fajne pieski, wesołe łapki i ogonki, ludzie się uśmiechają, słońce świeci a trawa jest taka zielona... Psy chcą czy nie chcą w "szkoleniu" udział brać muszą. Dlatego nas tak śmieszy "pozytywne" szkolenie,bo albo obnaża gołe fakty. Psa można uczyć nowych zachowań i wykonywania komend wyłącznie pozytywnie, a nawet trzeba. Są jednak zachowania, których eliminacja wymaga czegoś więcej niż wzmacniania. Najbardziej śmieszy mnie fakt, że "behawioryści" tak bardzo chcą sie wpisywać w nurt Krainy Łagodności. Przeczą sami podstawom wiedzy o behawiorze psowatych. Jeżeli jest się w pełni świadomym co się dzieje ( na poziomie fizjologicznym) z psem podczas pogoni za zwierzyną to jak można twierdzić, że to zachowanie można wyeliminować całkowicie, u każdego psa i to metodami wyłacznie "pozytywnymi". Naprawdę znam co najmniej kilka przypadków, które chciałabym zobaczyć podczas takiej pracy. Byłabym skłonna zapłacic niemałe pieniądze, gdyby to się powiodło.
  2. Zazwyczaj miłośnikami "pozytywnego" szkolenia są właściciele pojedynczych psów, zazwyczaj nie przejawiających jakichś groźnych zachowań lub groźby tych zachowań nieświadomi. Kto się nie spotkał z psem, który naprawdę potrafi zaatakować i zabić inne zwierzę, psa lub człowieka, ten zazwyczaj żyje w błogostanie, że wszytsko mozna uwarunkować pozytywnymi skojarzenia. Guzik z pętelką. Fajnie, że do coraz większej części społeczeństwa dotarła w końcu świadomość, że psy raczej chętnie współpracują, że nagradzanie jest formą szkolenia skuteczniejszą niż zmuszanie. Szkoda tylko, że poszło to w patologię. Szkoda, że znaczna część osób nagradzającyh nie rozumie tego co robi, dlaczego i po co nagradzać, ani w jakiej chwili. Skutek taki, że w zdecydowanej większości psy są nagradzane za zachowania niepożądane, zachowania negatywne są ignorowane, a że w zdecydowanej większości przypadków są samonagradzalne to efekt jest piorunujący. Tak, durnym i bezmyślnym nagradzaniem można tak samo zniszczyć psa jak durnym i bezmyślnym używaniem kolczatki. Spike nie może przyjąć do wiadomości, że pozytywne, zakładające pełną dobrowolność szkolenie jest praktycznie nierealne. Zburzyłoby to jego światopogląd. Och, on stosuje korekty? Ależ skąd! On się przemocą brzydzi. Obroża słuzy mu wyłącznie do zawieszenia adrestaki, a smycz...jaka smycz? Ograniczenie swobody ruchu jest przymusem! Wychodzi na to, że prawdziwych pozytywistów nie ma, a jak już są to takie właśnie perełki produkują, jak wspomniana powyżej Bardzo Medialna Osoba.
  3. To była pani Awtoniuk, przy okazji głośnej sprawy ataku psów na kobiete z dzieckiem.nie widzę powodu do ukrywania nazwiska, w końcu mówiła to publicznie, osobiście.
  4. Założenie psu obroży i smyczy, czy zamknięcie go na placu szkoleniowym już jest końcem "pozytywnego" szkolenia. Pojawia się element przymusu. Jedyne co pies moze zrobić to współpracować lub zamknąć się w sobie. I część psów ochoczo podejmuje współpracę, pracuje za smaki. Część olewa imprezę i pozostaje na wewnętrznej emigracji. Po opuszczeniu placu znaczna część psów z grupy pierwszej i z drugiej będzie nadal robiła co się jej podoba, od dymienia do psów po zżeranie śmieci. Powstrzymanie psa na smyczy jest korektą. Dupowatą, pokazującą ludzką bezradność, ale korektą. Życie jest cholernie mało pozytywne, jak się wsadzi palec do kontaktu to prąd kopie, jak się spadnie ze stołka to boli, jak się skacze na głowę do zbyt płytkiej wody to można skonczyć jako warzywo. Wszytskich nas spotykają konsekwencje, pewne czynności są opłacalne więc je wykonujemy, pewne grożą bólem lub stratą więc ich unikamy. Fascynuje mnie, że ktoś wpadł na pomysł stworzenia izolatki dla psów i fałszywego, jednostronnego świata.
  5. A jak macha psu czerwoną płachtą, to jest marksista. Tu następuje moment, żeby puknąć się w czoło. .
  6. Eee, kto jest padawan? Dobra flaszka nie jest zla. Po mnie skacze moj czteroletni syn. Chyba powinnam znalesc jakis watek dzieciowy i porade. Tylko jak sie upije to mnie zamkna i odbiora mi prawa rodzicielskie :) O, nie, i psy tez by pewnie zabrali!
  7. Tak, startuje, ale w dosc niszowej konkurencji (ratownictwo), i traktuje to jako zabawo-trening. Własne psy szkolę tylko pod ratownictwo, stąd ideałem dla mnie jest pies chcący współpracować i przedkładający zabawę z człowiekiem ponad wszystko. Edit. Tu jest sporo osób z dużą wiedzą, niektóre z ogromną wiedzą :) zawodników, szkoleniowców, sędziów, hodowców. Rzecz w tym, żeby się zorientować, kto wie o czym mówi, a kto daje się ponieść wyobraźni.
  8. To na co, w jakich ilosciach pozwalamy psu zalezec powinno od tego, czego od niego oczekujemy. Mam znajomych, ktorzy maja teriera. Namietnoscia teriera jest polowanie na myszy, a pani domu bardzo to odpowiada bo tak chroni jej ogrod. Dziury w trawniku uznaje za mniejsze zlo niz podgryzane korzonki roslin. Spacer z psem w polach nie nastrecza trudnosci, pies sie ich trzyma sam z siebie, tak to mozna okreslic. W kazdym razie nie pracowali nad tym, pies jest znajda. Polowanie na myszy w niczym im nie przeszkadza. Jezeli ktos chce miec psa, z ktorym startowalby w zawodach,polowanie na myszy bedzie wielka przeszkoda, bo jest i atrakcyjne i z lekka przeszkadza, kiedy pies na boisku zamist pracowac, kopie dziury. Sa tacy, dla ktorych krzywo siadajacy pies bedzie tragedia, a innych cieszyc bedzie nieziemsko fakt, ze ich pies w ogole siada po komendzie. Innym wystarcza, ze szczeka pod plotem. Wszytsko jest w porzadku,dopoki nasz sposb postepowania z psem jest spojny z tym, czego od psa oczekujemy. Po prostu musimy byc swiadomi, ze dzialanie A prowadzi do wyniku B. Trzeba sobie ustalic priorytety, zasady cele. Np chce miec psa skupionego na mnie, nie uzywam awersji, chce startowac w obedience na poziomie mistrzostw Polski. Albo chce obserwowac swobodnego psa, dopuszczam uzywanie oe aby zapobiec pogoni za zwierzyna, przy psie chce sie relaksowac. Zadne z tych oczekiwan nie jest ani nierealne ani lepsze czy gorsze. Sa inne. Inaczej bedzie sie postepowac z psem. Zastanow sie czego oczekujesz od psa, jakie metody szkoleniowe dopuszczasz, jakie wykluczasz, czy masz jakis cel. Inaczej to bedzie odbijanie sie od wielu mozliwosci i propozycji szkoleniowych.
  9. Kopanie za myszami nie ma nic wspolnego z aportem. Ty czyste polowanie. Wada tego jest taka, ze pies robi to sam, dostarcza mu to emocji, a calosc nie pochodzi od ciebie, jest to samonagradzajace. Pobudzenie dla mnie jest normalna reakcja organizmu, jezeli pobudzenie jest rowne w sile do spokoju, i czas od spokoju do pobudzenia jest mniej wiecej taki sam jak od pobudzenia do spokoju to pies jest w rownowadze, tzteba umiec tylko to wykorzystac. Czesc szkoleniowcoe boi sie pobudzneia u psow jak diable swieciny wody i ni cholery pojac tego nie moge. Nigdzie nie pisalam, ze robisz z psa flegmatyka. Raczej bedzie odwrotnie, i to jeszcze bedzie wolal robic cos sam niz z toba, bo z toba jest nuda, a bez ciebie jest radocha i polowanie. Pozwalasz mu na samodzielne polowanie na prawdziwa zwierzyne i mowisz, ze to psa wycisza, i rownoczesnie rezygnujesz i ograniczasz wspolne z nim polowanie ( tym jest zabawa w aport). Po prostu nie rozumiem tej logiki. Ma psy kompletnie zeswirowane na punkcie pilki i aportu. Rownoczesnie nie maja zadnych zaburzen, nie gonia rowerow, biegaczy, dzieci itd. Kiedy biegna za pilka nie reaguja na zadne inne psy, nawet jezeli przylaczaja sie do pogoni. Reaguja dopiero, kiedys jakis podbiegacz usiluje im zdobycz zabrac z pyska. Nie mam zaburzonej wiezi z psami, nie sa wstanie wymusic na mnie nic. A to, to jest patologia, i nie zmienia dla mnie tego nic, nawet to, ze twierdzi to prezes szwedzkiego zwiazku kynologicznego: "Pies biegnący za piłką lub patykiem traktuje inne psy jako potencjalnych rywali do zdobyczy, bo jest w trybie polowania. Jeśli zdarzy mu się kilka utarczek z pobratymcami o zabawkę, to wyrabia w sobie lęk przed nimi i reaguje agresją lub chowa się między nogami właściciela. W wielu krajach na świecie, m.in. w Szwecji, obowiązuje zakaz wnoszenia do psich parków zabawek. – W takich parkach psy powinny się bawić same z sobą, a nie z właścicielami – mówi Jan Eicksson, prezes Szwedzkiego Związku Kynologicznego. " Pies ma bawic sie ze mna, a nie z innymi psami. Dlatego odrzucam skandynawski sposob szkolenia, i selkecjonowania psow, bo prowadzi do absurdow i produkcji psow wypranych z popedow. Rownoczesnie czesto szkoleniowcy z tych krajow sa kompletnie bezradni z psami agresywnymi, pobudliwymi czy zwyczajnie obdarzonymi naturalnymi popedami. Ale co kto lubi. "Lekarze weterynarii są zgodni, że najniebezpieczniejsze dla psów są gwałtowne przyśpieszanie, hamowanie, nagłe skręty i wyskoki w górę – wszystkie te elementy występują podczas pogoni za aportem. – Badania naukowe wykazują, że ograniczenie ruchu psom w okresie wzrostu, czyli do ukończenia pierwszego roku życia, zmniejsza liczbę problemów ortopedycznych w przyszłości – mówi lek. wet. Igor Bissenik specjalizujący się w leczeniu urazów fizycznych u psów sportowych. – Oprócz młodego wieku przeciwwskazaniami do zabawy w aportowanie są otyłość, podeszły wiek psa i niesprzyjająca ruchowi budowa, jaką spotyka się u jamników, bassetów lub molosów." Kolejna bzdura, jezeli ktos hoduje psy, ktore nalezy traktowac ze szczegolna ostroznoscia, zeby sobie kuku nie zrobily to powinien sie zastanwoic, po co powoluje na swiat kaleki. Ograniczajmy psom ruch-weterynarze sie z tego beda cieszyc, wiecej zarobia. Jamniki, bassety czy molosy to celowo hodowane kalekie psy, nie dziwne,mze normalny ruch im szkodzi. Do tej listy smialo mozna dorzucic wiele innych ras, m.in owczarki niemieckie, labradory. Dobrze, ze dzikich psowatych rodzice nie wiaza na sznurku, bo jeszcze by podskoczyly za motylkiem i polamaly gnatki.
  10. Nikt tu negatywnych ocen nie wystawial. Wiesz co, to twoj pies i przeciez zrobisz jak chcesz :) Dla mnie weszenie za myszami to koszmarny blad, chyba ze chce miec psa myszolapa, ale dla ciebie moze to byc wyciszajace zajecie. Mowilam, mniej netu i bedzie dobrze :) przeciez kazdy robi sobie psa pod siebie i swoje potrzeby. Jezlei pytalas jak widzimy prace z psem i co proponujemy, to odpisalam, jak ja widze prace z psem, jak ja pracuje z wlasnymi i co proponuje. Nie oceniam ciebie, pisze co sadze o zaproponowanych przez ciebie metodach wyciszenia i zmeczenia psa. Nikt ci te znie proponowal kantara. Edit link nie dziala
  11. No tego watku o specyficznych szkoleniowcach juz nie chcialam ciagnac :) Ja dla wlsnego uzytku okreslam ich "skandynawskimi". I typ psa preferowany przez nich takoz.
  12. Jak sie okaze serio, to mozesz ta butelka walnac sie w glowe :) i pociagnac z tulipanka jak odzyskasz swiadomosc
  13. Uznałam, że ten fragment to ironia. Bo potraktowana serio grozi rozbiciem głowy o mur.
  14. Solidnie pracujesz nad tym, żeby pies przestał współpracować z tobą. To nie chodzi o to, zebys byla automatem do wyrzucania pilek, wystarczy, ze rzucanie pilek jest nagroda za wykonywanie cwiczen, i zaczynasz pracowac z psem. Jezeli idziesz i on 80 % czasu węszy to wcale sie nie wycisza, tylko nakreca na cos, co pozostaje poza twoja kontrola. Jak widzisz, wcale nie wraca zmeczony z takich spacerow, bo i czym. Znajdz mu zajecie. On cie prosi "rob cos ze mna", a ty mu mowisz, idz sobie powachaj trawki sam, to sie wyciszysz. Samokontrola to modne haslo, ale co on ma kontrolowac? W jakiej sytuacji? To ma sens, jeżeli prowadzi do wyciszenia psa, zostawanie w dowolnej pozycji, ale w napieciu to nie to, o co ci chodzi. Aport i polowanie to naturalna potzreba, nie prowadzi do frustracji, prowadzi do rozladowania frustracji. O nadmiernym nakręceniu można mówić w przypadku bardzo pobudliwych psow, nadmiernie podekscytowanych zabawą. Taki termin ukuli "pozytywni" szkoleniowcy, ale niestety często jest nadużywany. Tak samo jak określenie nadpobudliwosc. Nadpobudliwość jest chorobą psychosomatyczną, która trzeba leczyć. Zwykly nadmiar energii i chec pracy jest pożądana. Tylko trzeba ja ukierunkowac.
  15. Zabawa w przeciąganie wywołuje ekscytacje, stąd można ją wykorzystywać jako nagrodę, mocno motywującą. Jeżeli używamy korekty, to musimy używać motywacji, równie mocnej jak korekta. W skrócie, im mocniejsze trzepnięcie kolcami, tym większa nagroda za wykonianie polecani po skorygowaniu. Warczenie przy przeciąganiu jest w porządku, jak sama zauważasz, ma inny wydźwięk niż ostrzeżenie. Szarpanie się z psem wcale nie musi polegać na wzajmenym zwalaniu się z nóg czy łap. Wystarczy blokować, poruszać sznurem, czy gryzakiem. I popuszczając chwyt pozwalać psu to "wyrwać". Zbyt mocne szarpanie rzeczywiście moze wchodzić w obronę i walkę o przedmiot. Walka o przedmiot to też podnoszenie do góry psa na zabawce, krecenie nim, podrywanie. Na to mozna sobie pozwolić z psem, którego chcemy szkolić w kierunku obrony i który ma perfekcyjnie opanowane puszczanie na komendę. Szarpanie się w pozycji przed psem jest też dobre dla mocnego psa, dla słabszego ( psychicznie) może być to za trudne. Ważna jest to wygrywanie u psa. Zobacz na tym filmie, około drugiej minuty, jak pies "wygrywa", i natychmiast prosi o jeszcze. To jest socjalna zabawa, a nie walka. https://m.youtube.com/watch?v=xgx6zWS1r_g
  16. Dlaczego rzadko się przeciągacie? To dobra zabawa, z tym, że jest kilka zasad. Przeciąganie musi być atrakcyjne dla psa. U psa, którego nie szkoli się do obrony warto unikać konfrontacyjnego przeciągania, frontem do psa i powyżej jego linii grzbietu- w tej pozycji wlaczysz ptzeciw psu o zabwkę. Bawiąc się bokiem, lub nawet tyłem do psa, nisko i poszarpując na boki, walczysz razem z psem, razem dobijacie wspólną zdobycz. Pies powinien te starcia wygrywać, nigdy nie mozna siłą mu zdobyczy odbierać. Albo podkaraść kiedy się zagapi, zwolni chwyt i wymsknie mu się, albo wymienić na kolejną zabawkę lub jedzenie. Wtedy jego pewnośc siebie rośnie, rośnie zaufanie do osoby z którą się bawi, w zabawie nigdy nie traci. Jeżeli po "wygranej" zabiera zabawkę i idzie z nią to znaczy, że albo była ta zabawa za dluga i się zmeczyl, teraz woli sam pomordować ją na uboczu, albo zabawa była nudna, albo zbyt ostra. Ideałem jest kiedy pies po wygranej natychmiast prosi o jeszcze. Co do przedmiotów wywołujących stres, przerobiłabym pracę/zabawę przy nich. Można na środku palcu połozyc obroże, smycz, kolce. I cwiczyc wokol nich, potem z nimi w ręce. Zobojętniac, pokazzywac mu je w innych sytuacjach niz w domu przed wyjsciem. Zakladac przed karmieniem, zdejmowac po. Zalozyc po nic, pochodzi w domu w nich, i zdjac. On nie może byc w zwyklej obrozy caly czas? Musi je miec zdejmowane? Kiedy ma ubraną obroze i dopieta smycz latwiej jest ubrac kolczatke czy taki sam opor? Kiedy ty trzymasz kolczatke w rece, wykonuje polecenia? Nie wyobrazam sobie szkolenia psa bez motywacji, a nagroda socjalna, czyli pochwala to zdecydowanie za malo. Zaczelabym od nagradzania psa zabawa lub jedzeniem na proste cwiczenia z kolezanka. Praca i wspolpraca z nia musi byc dla niego atrakcyjna. Na razie zamiast motywacji ma ostrzegawczy chwyt za gardlo, i to od ciebie, a nie od niej. Jej akcje tym samym w gore nie pojda. Gdyby to jeszcze ona potrafila go fizycznie spacyfikowac, to pol biedy. Mnie to sie nie podoba, ale podobac mnie sie nie musi. Nie moj pies . Ale ona sobie w ten sposob migdy nie poradzi.
  17. Mrzewinska jak najbardziej, wszystko co znajdziesz :) Spacer to trening, wymagaj od pierwszej chwili. Siadu przed drzwiami, spokojnego przechodzenia, wyjścia na lużnej smyczy. Naspacerze 80% czasu to zabawa z psem, rzucanie aportow ( o ile pies je przynosi i oddaje) , szukanie przedmiotow schowanych w trawie ( mozna zaczac od wlasnych, najlepiej uzywanych skarpet zwinietych w kulke), odwolania ( cwiczenie czyni mistrzem). Przeplatasz prace chwilami luzu dla psa, swobodnego biegania, powachania slupkow i karzaczkow. Ale tego biegania to nie wiecej niz 10-15 minut na godzine spaceru, moze byc i mniej! Mam zasade, ze pies albo spi, albo pracuje, albo lezy w domu. Nie ma siedziec sam na podworku , pilnowac, drec jape, kopac dziury i nudzic sie. Nie zostawialabym psa samego. Jak nie wiem co robi, moze robic cos, co mi sie nie oplaca. Jak juz bedziesz miec ulozonego, zrownowazonego psa, to mozesz sobie na takie luzy pozwolic. Teraz rezim i dyscyplina.
  18. Odpowiadając od końca. Tak, polskie społeczeństwo jest słabo socjalne. I to widać. Po drugie, pies warczy, odsuwa się, wszelkimi spoosbami pokazuje, że sytuacja jest dla niego dyskomfortem (łagodnie mówiąc). Koleżanka się boi. Za psem ze smakami biegać nie będziesz- i dobrze, bo to pies ma biegać za tobą, żeby na nie zapracować. Być może zrozumienie zasady współpracy psa z człowiekiem, i zmiana podejścia pomogłaby w rozwiązaniu problemu z kolczatką, być może kolczatka nie byłaby potrzebna w ogóle. W ogóle kolczatka używana jako codzienna obroża świadczy właśnie o problemach we współpracy. To, że pies siedzi i nie warczy wcale nie oznacza, że nie zaatakuje, lub ze nie ostrzega. Trzeba by określić czy jego warczenie oznacza "spadaj w podskokach, nie chce mi się z tobą gadać" czy jest próbą obrony przed zagrożeniem ( co ztego że wymyślonym przez psa, ważne jest to jak to widzi pies a nie nasze intencje). Gdybym miala coś z tym zrobić zaczelaby, od zabawy. To już pisalam. Zabawy na moich warunkach, zabawy, ktora rozwija wiezi socjalne. Jak się ten pies bawi? Bez problemów aportuje i oddaje zabawkę? Lubi się przeciągać? Kiedy człowiek puści zabawkę, która sie z psem przeciagal, pies wygrywa, to co potem robi pies? Ucieka z nią, czy podsuwa ją do dalszej zabawy? Potem w zabawę wplatalabym posluszenstwo. Zwykle podstawy, siad, waruj, do mnie, chodzenie przy nodze. Nagradzane zabawą. Na koniec treningu przegląd psa. Czyli pies lezy, najlepiej na boku, a koleżanka oglada i dotyka każda część ciała. Uszy, oczy, zęby, łapy, dokładnie palce. Brzuch, ogon. Pitem dopiero zakładanie, zdejmowanie obrozy, kolczatki, kaganca. Nauczyłabym psa przynosić smycz, obroże i kolczatkę. Na komendę, do rąk. Nie zostawiłabym takiego psa, póki powyższe elementy nie byłyby odpracowane. Pies pokazuje, że przed tobą czuje respekt, ale nie czuje się bezpieczny. Chwyty za gardlo, kolczatka, ale bez nagrod ( poklepywac to mozna konia, ale i one srednio to lubia)- pies cie slucha, ale ty nie zapewniasz mu poczucia bezpieczenstwa ( w wersji ze warczy ze strachu) lub ma w d.... ze ktos cos od niego stara sie wyegzekwowac. Ja stawiam na lęk przed kolczatką, w połączeniu z koleżanką, ktora się boi, plus szkolenie pozbawione motywacji za to z elementami awersji. Rownanie daje niepewnego, broniacego sie psa.
  19. Proponuję tydzień bez neta a ten czas poświęć psu. Ilość rad, złotch myśli szkoleniowych i metod jakie można znaleść w necie dla kogoś kto zaczyna w temacie szkolenia psa to za dużo. Już widać ile chaosu jest w tym co piszesz. Pies ci powie, jakie ćwiczenia i jaki rodzja pracy jest mu potrzebny. Jeżeli wykonujesz coś wg planu znalezionego w necie, na zasadzie " bo mój pies tak miał i to pomogło" to musisz liczyć się z tym, że nie zadzialała. Każdy pies jest inny. Patrz, próbuj, obserwuj psa. Nie szukaj gotowych przepisow, szukaj informacji o tym jak pies działa, dlaczego. Zastanow się co robisz źle, skoro jakis sposób nie działa. Pies nie popełnia błędów, on dziala tak, zeby zmaksymalizowac korzysci i zminimalizowac straty. Jezeli uparcie powtarza jakies zachowanie oznacza, ze to zachowanie sie oplaca lub inaczej nie potrafi sie zachowac. Tym musisz po pierwsze zlikwidowac czynnik nagradzajacy zachowania i pokazac psu jak powinien sie zachowac zamiast tego niekorzystnego dla ciebie zachowania. Jezeli pies nie wie jak ma sie zachowac, bedzie powtarzal zachowanie znane, nawet jezeli przestaje byc korzystne lub nawet przynosi straty (np kare). Szkolenie wymaga myślenia. Najlepiej samodzielnego. Jezeli nie dajesz rady sama, idz do kogos, kto pomoze ci usystematyzowac wiedze.
  20. Wiem, ze malo na temat, ale ta suke z problemami pokryto??
  21. Surowe ziemniaki zawierają toksyczną solaninę. Nie wolno ich jeść ani karmić karmić nimi zwierząt !
  22. Jak pies nie chce jesc to albo jest chory i trzeba isc do weta, albo nie jest glodny. W drugim przypadku nie kombinuje co by tu jeszcze mu dac do zarcia, tylko jak nie chce to niech nie je. Jak nie zje przez kilka dni z rzedu, to sie nic jej nie stanie. Jak zglodnieje to zje bez proszenia sie o to. Drapiezniki nie musza jesc regualrnie, codziennie i do pelna. Sa psy ktore same usiluja uciec przed ludzka potrzeba nakarmienia pod korek, i wtedy zaczynaja sie cyrki z kupowaniem roznych karm, dosmaczaniem. Po co, skoro pies mowi glosno i wyraznie ze nie jest glodny?
  23. W tym cytowanym przypadku nie zadnych watpliwosci kto odpowiada za zwierze, zwierze jest pod opieka schroniska, sprawuje ono nad nim piecze, jest wpisane w bazie danych. Schronisko dziala w oparciu o porozumienie z miastem lub gmina i przyjmuje psy, ktore miasto lub gmina odlawia. Moze tez przyjmowac psy od osob prywatnych. Ale wcale nie musi. Za pobyt psa w schronisku placi gmina. Tu jest bezdomny pies, ktorego ktos dla bezpieczenstwa publicznego zdecydowal sie zaszczepic, a dla sumienia nakarmic. I tyle. Pies jao ze bezdomny nadal podlega pod opieke gminy. Ktora, moze, (ale nie musi! Ustawa okresla dokladnie) go odlowic i wyslac do schronu. A moze sie on nadal blakac po gminie, a gmina powinna go karmic, leczyc i szczepic, rowniez odpowiada karnie za szkody poczynione przez tego psa. Polskie prawo jest chore, dziurawe i absurdalne. Dziwi mnie jedynie fakt, ze tak skutecznie psiarze zniechecaja ludzi do opieki nad bezdomnymi zwierzetami. MonaLisa teraz chocby sie miala codzien potykac w progu o psa, to sie nie schyli, bo za ten gest moze poniesc konsekwencje.
  24. Interpretowac to sobie mozna, kazdy moze, policja tez. Na szczescie policja moze co najwyzej miec inne zdanie niz obywatel, a kto ma racje rozstrzyga sad. Kazdy moze wydawac kase na co chce. Jezeli fakt szczepienia robi z nas wlasciciela psa, to ten co nie szczepi nie ma sie co obawiac, bo pies nie jest jego? A poza tym: ciekawa jestem jak SM lub policja udowodnia, ze to wlasnie ten pies zostal zaszczepiony przez MonaLise ? Ciekawe czy jak zatankuje dowolny samochod to sobie moge juz go zabrac? W koncu wlozylam w niego swoja kase....
  25. Ksiazeczka zdrowia nie jest dowodem wlasnosci. Ani wpis w kartotece weta. Jak sie uprzesz mozesz oswiadczyc ze zaszczepials innego psa, i nikt ci nie udowodni ze to wlasnie ten pies. Weterynarz musi wpisac dane osoby szczepiacej psa, bo szczepionki sa ewidencjonowane i zglaszane. Ael wcale nie jest to dowod, ze to twoj pies!
×
×
  • Create New...