-
Posts
523 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by cavecanem
-
Taaaa, zwłaszcza w świetle ostatniej afery z cenionym działaczem i hodowcą: ZKwP to brzmi dumnie. A pomijąjąc kwestie tego co ma poziom a co go nie ma, jest jeszcze prawo. A wg prawa związek psa azorka i kotka filemonka jest równy zkwp. Nie podoba się? Może się nie podobać. I tyle. Ale twierdzenie, źe jedyne rodowody w świetle prawa wydaje zkwp to kłamstwo. Nie kocham nowych związków, ale i starego nie poważam. Na autorytet trzeba sobie zasłużyć, a kolejne afery nie służą. Do tego nie lubię monopolu, haseł, transparentów i świetej wojny.
-
I rodowodem wszlekich innych zarejestrowanych zwiazkow hodowlanych. Mozna lubic, mozna potepiac, ale czemu isc z klapkami na oczach i wciskac ludziom kit?
-
Sorry, ale chów to nie jest rozmnażanie zwierząt. Chów to wyłącznie utrzymywanie zwierząt. Rozmnażanie to hodowla. A jakie hodowca ma założenia to już inna para kaloszy.
-
Tak, dlatego pytalam o te badane pokolenia 5 w tyl, czy tylko rodzice, dziadkowie itd, czy tez rodzenstwo z miotow.
-
Przepraszam za lenistwo, podaje skrot http://www.munduscanis.republika.pl/skroty.htm
-
Przepraszam, ale pisze się: debilom i chamom :)
-
Aha, czyli wadliwe ustawienie calej konczyny, stawow, zwlaszcza stawu skokowego nie ma wg ciebie zadnego wplywu na prawidlowe umocowanie kosci udowej w panewce stawu biodrowego?
-
Dobrze, wprowadzmy stopniowanie: mlody, dojrzaly, stary. Moze byc? Filodendron, a ty wierzysz w te 5 pokolen wolnych od dysplazji? Rozumiem, ze rodzicow i dziadkow wylacznie, rodzenstwa rodzicow, dziadkow, pradziadkow itd juz nie sprawdzano. To troche zmienia uklad w statystyce. A tak z innej beczki: owczarek ma kicac, inaczej nie bedzie owczrakiem, tak? Bo zostawiajac w spokoju nieszczesna dysplazje, i zakladajac, ze hodowcy wyeliminuja ja calkowiecie ( a co, jak szalec w zalozeniach, to szalec), to owczarki beda ponownie sprawna rasa?? Uważasz, że w kicaniu na całym śródstopiu nie ma nic złego i taka budowa kończyny daje gwarancję sparwności na 10-12 lat życia psa?
-
Zwiazku między dysplazją a kątowaniem bezpośredniego nie ma. Jednak w hodowli psów pod uwagę bierze się zaledwie kilka cech, czesto homozygotycznie dominujących. A paskudztwa przyklejają się do recesywnych. I ich nie widać, nie widać i łubu du- są! W owczarkach nacisk na absurdalnie opadający zad i głębokie kątowanie, często do tego na określoną wielkośc i maść doprowadziło do rozsiania dysplazji, a raczej zawężenia puli genów. Zostały te z dysplazją i niewiele od niej wolnych. To tak łopatologicznie i możliwie upraszczając. Jeżeli weźmiemy grupę kundli rasy "włóczęga kielecki", i zaczniemy prowadzić selekcje i za istotne uznamy np krótkie nogi, długi tułow i maść podpalaną czarną, szybko okaże się, że dziwnym trafem jakaś genetycznie przekazywana choroba pojawi się u naszych już hodowlanych psów. Może trafi na serce, może na oczy? Może dysplazja, może spondyloza? Oferta wad jest tak przebogata jak ubogi zakres cech wybranych przez hodowców. Ps. Cattle dogi są jedną z najdłużej żyjących ras, pies tej rasy jest rekordzistą. Jeżeli średnia dla ketla to powiedzmy 15 lat, to 8 latek jest ciut za połową życia. Taki 40 latek. Labrador w wieku 8 lat jest bardziej 60 latkiem. Mój pies młodzieniaszkiem nie jest, jest dojrzałym, młodym psem. W świetnej kondycji, mimo wielu urazów. I nie jest wyjątkiem w swojej rasie. Kiedyś psy żyły dłużej, średnia wieku niestety spada. Myślę, że i niedlugo ketle będą max 10-12 letnie a potem to już wyjatki pociągną dłużej.
-
Ha, dla ciebie 8 letni owczarek nie jest młodziakiem. Mój 8 letni cattle dog jest mlodym psem w sile wieku. Tylko za ketle jeszcze nie zabrali sie "hodowcy". Rowiesnicy mojego ośmiolatka jeden za drugim karnie przechodzą na emeryturę, (labradory, owczarki), mojemu daleeko jeszcze. Ale juz widac paskudny europejski trend wystawiania ketla "na onka", poglebiania katowania, dazenia do zwiekszenia masy, objetosci siersci. Obawiam sie o przyszlosc ketli. A dając spokój onkom, można odbić pałeczkę w stronę labradorów- tu też trendy sa takie, żeby z psów robiczych zrobić kaleki. W imię czego?
-
Dysplazja nie jest dziedziczona wprost, niemal wszystko o dysplazji napisali przedmówcy. Nie upieram się, że dysplazję można wyeliminować badaniem i kojarzeniem osobnikow zdrowych. Stwierdzam tylko podstawowy fakt, że selekcjonowanie zwierząt hodowlanych na wyłącznie kilka cech, i to głównie cech morfologicznych prowadzi do problemów. Dyspalzja zaczyna nękać coraz więcej ras, jednak malo która jest tak dysplastyczna jak ON. Czemu? Jak psy zdają testy? Normalnie. Te zdrowe zdają. Bo się trafiają. Jaki odsetek psów podchodzi do testów? Czy do testów podchodzą psy, u któ zdiagnozowano dysplazję? Nie. Tylko zdrowe. I co z tego, że akurat jakiś procent psów jest wolny od dysplazji, skoro większosć nie jest lub jest nieprzebadana. Bo jednak zdecydowana większosć ONków nie jest przebadana. I tak, owszem, wyniki bywają fałszowane. Nie kupiłabym psa o takim kątowaniu. To jest nienaturalne i szkodliwe. Takie psy nie sprawdzaja się w ciężkiej pracy. To, że np polskie psy policyjne to w wiekszosci kicające eksteriery nie mówi o przydatności eksterierów a o braku wiedzy u osób wybierających psy do służby. Wśród psów ratowniczych w Polsce nie znam ani jednego eksterierowego ONka, za to sporo użytków. Moda taka, czy jednak ciężka fizyczna praca eliminuje wadliwie zbudowane psy? Ludzie , którzy wkładają ogromny wysiłek w wyszkolenie psa nie będa ryzykować, że po kilku latach pies przejdzie (przekica) na wcześniejszą emeryturę. Owczarek to fantastyczna rasa, żal, że mocno zniszczona absurdalnym rozumieniem wzorca. Sa w tej rasie nadal dobre psy, ale to są psy o umiarkowanych kątach. Samo prawidłowe kątowanie nie gwarantuje zdrowia i prawidłowych stawów, ale daje psu dużo większe szanse na normalne funkcjonowanie do końca życia.
-
dysplazja chorobą śmiertelną??? niestety hodowla zwierząt nakierowana na jedną lub ledwo kilka cech niesie za soba ryzyko. zawęża się pula genetyczna, eliminujemy pewne cechy bo są przez nas, ludzi, uznane za niepożądane. A genetyka to skomplikowana maszyneria, nie sposób przewidziec i odkryć wszlekich możliwych powiązań, sprzężeń cech. Nie dotyczy to tylko psów. Dotyczy wszelkich zwierząt hodowlanych. Słabe kości u kur niosek, agresja u świń, problemy z porodem u krów i wiele, wiele innych kłopotów z selekcjonowanymi przez ludzi gatunkami i rasami. wracając do garba, oczywiście nie wszytskie owczarki jak jeden mąż mają dysplazję, nie wszystkie mają ją zdiagnozowaną. Kupując psa tej rasy trzeba jednak mieć świadomość jak wielki odsetek psów ma problemy z aparatem ruchu, bo tu nie tylko dysplazja jest problemem. Jest jeszcze np. spondyloza, nagminnie trapiąca onki. Te choroby pojawiają u ras, w których były rzadkością. I nie ma tu znaczenia pod jakim szyldem hodowca prowadzi działalność. Stąd moje słowa o wielbłądzie.
-
Hahaha, zaśmiał się hrabia po francusku, albowiem ten język znał najlepiej. Proszę prześledzić rozwój rasy i może sama dojdziesz do tego co widać jak na dłoni. Hodowcy owczarków zrobili przez lata co mogli, żeby ze zdrowych ńorlamych psów stworzyć kaleki. W świetle prawa związkowego, pod szczytnymi hasłami itd itp. Klienci to lubią klienci to dostają. To kupujący napędzają ten rynek, a hodowcy prześcigają się w tym, kto wyhoduje psa o maksymalnym kątowaniu. Proszę mi wskazać hodowlę gdzie nie rodzą się owaczarki z dysplazją. Taka wiedza na wagę złota.
-
Tak i tak też będzie póki założeniem hodowli owczarka niemieckiego będzie pies kaleki, ciągnący za sobą zad, o niezbornym ruchu, niestabilnych stawach. Te psy rodzą się chore. Zdrowy owczarek to niehodowlany owczarek. Chyba, że mówimy o użytkowych, a DON użytkiem nie był i nie jest. I raczej nie będzie. Dalej będą kicać po ringach i cieszyć swą obecnością gabinety weterynaryjne. Bywają zdrowe owczarki, nawet eksteriery i DON, ale ludzie przecież wygrywają też na loteriach.
-
Ta rasa ( i nie tylko ta) ma ten problem. Dotyczy to psów z wszelkich hodowli. To troche tak, jakby kupić wielbłąda i mieć pretensje że ma garba.
-
Lepiej by to było zobaczyć, ale zaryzykuje twierdzenie, że ona nie gryzie, ale szczypie. Zagania. Traktuje gości jak zwierzę gospodarskie. Co robić? Nauczyć psa co ma robić przy gościach. Będzie to łatwiejsze niż uczenie, czego nie robić. Najlepiej równocześnie uczyć wysyłania na miejsce i zostawania tam, jak i siedzenia spokojnego przy gościach na dystansie. Wcale nie musi być blisko, bo i po co?Lepiej by po krótkim przywitaniu ignorowali psa, bo kontakt wyzwala emocje, a emocje znajdują ujście w podgryzaniu. Dodatkowo warto zapewnić psu taką pracę na codzień, żeby miał gdzie swoje zapędy pasterskie wyładować. Gdyby to było gryzienie z agresji raczej nie dałoby się tego opisać w taki sposób. Pies jak chce ugryść to gryzie, a nie szczypie. Nas to szczypanie boli, ale daleko temu jeszcze do prawdziwego ugryzienia.
-
W SJP, o obocznościach: http://sjp.pwn.pl/zasady/Pisownia-oboczna-I-s-I-lub-I-sz-I-I-c-I-lub-I-cz-I;629343.html
-
Fakt, oboczność c do cz w "bełkotać" jest poprawna, ale po pierwsze raczej w regionalizmach a po drugie współcześnie przeważa forma z "cz" Czyli przestarzale i regionalnie kolega może "bełkocąc" dziwić się i nie rozumieć.
-
BełkoCZĄcy bełkoCZącego
-
A to mnie nie dziwi :)
-
Perzan, możesz to uznać za bufonowatość, ale szanuj decyzję kogoś innego i tu problem umiera śmiercią naturalną. Potrzeby socjalne moich psów zaspokajam ja lub inny człowiek ( podczas spacrów-treningów i codziennego życia), przypadkowe kontakty z obcymi psami nie są ani mnie ani moim psom do szczęścia potrzebne. Poza tym szkolę psy w rzadkiej spcjalności, w której stawianie kontaktu z człowiekim nad kontaktem z psem jest wymagane. Nie obchodzi mnie co kto robi ze swoeim psem na spacerze, ani jak się to ma do miejscowego prawa, chcę tylko uszanowania sfery prywatnej. Ja nie robię wykładów w parkach nt szkodliwości puszczania psów na żywioł, ale sama chcę mieć święty spokój. W drugą stronę staram się nikomu nie przeszkadzać, i zachować elementarną grzeczność.
-
To już chyba powinien być temat " człowiek w miejscu publicznym". Jeżeli z kimś regularnie się mijam na ulicy, mimo, że nie znam, to mówię dzień dobry. Mówię dzień dobry wchodząc do mniejszego sklepu, pani przy kasie w supermarkecie, listonoszowi kiedy mijam go na ulicy. Nie spotkałam się z tym, żeby moje "dzień dobry" mogło pogorszyć czyjś stan, wywołać agresję itp. Wcale nie zależy mi na tym, żeby ludzie głaskali moje psy, wręcz przeciwnie, ale jak idę z psami to też mówię dzień dobry. Jeżeli jest wąsko zazwyczaj przepuszczam innych, nie każdy musi się ocierać o moje psy. Ogólnie usuwam się z drogi starszym od siebie, szybszym, czy mniej mobilnym np. matkom z wózkami. Mam jeden brzydki nawyk, ale wynika to z doświadczenia: rzadko mówię dzień dobry napotykanym psiarzom. Zwykle nie podnoszę wzroku i unikam kontaktu wzrokowego. A to dlatego, że 99% kontakt wzrokowy i zwykłą grzeczność uznaje za pozwolenie na puszczenie swojego psa do moich. Tu moja socjalność się kończy, bo nie chcę takich przypadkowych kontaktów i tyle.
-
Możesz rozwinąć myśl?
-
Nie proponowalam ci rezygnacji ze spaceru, tylko usmiech i dzien dobry. Najwyrazniej to zbyt wiele.
-
Szachy to jednak kultura wyższa :)