-
Posts
523 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by cavecanem
-
I jak mawiał znajomy strażak z Sącza: kolczatka jest świetną obrożą, trwałą, przewiewną i nieodparzającą :) Ps. Żartem mawiał
-
To jak, można się przejechać twoim autem? Na pewno masz fajne. No kawałek tylko. Przecież trzeba być otwartym dla ludzi, bo jeszcze wezmą cię za gbura.
-
Chyba podobnie jest z restrykcjami, pamiętamy te nieliczne, nie dostrzegając ogromu swobód. Nie jestem za totalitaryzmem, karaniem i ustanowieniem miliona zakazów. Nie podoba mi się jednak sposób tłumaczenia: puszczam psy bez smyczy w mieście bo nie ma wybiegów, nie sprzątam kup bo nie ma koszy itp. Osobiście boleję nad tym, że pies w miejscu publicznym z jednej strony jest niemile widziany, z drugiej, że jest spora grupa osób rzetelnie pracująca na ten zły wizerunek.
-
Mało jest, bardzo mało. Ale, no nie ma przymusu trzymania psów w domu. Może chciałabym mieć konia w ogródku, ale miasto nie bardzo się do tego nadaje. I nie mam konia. Jeżeli ktoś mieszka w miejscu totalnie nieprzystosowanym do trzymania psa, to chyba dla własnego i zwierzaka dobra powinien zrezygnować. Albo się przeprowadzić. ( oczywiście tu jest wyjątek dla Isabelli, bo nikt jej nie powie co jest dobre dla niej, a jej dobro jest ponad wszystkim, taka nadrzędna wartość, ona będzie w domu trzymać co chce: psy, krokodyla, antylopę gnu i pawiana) Np na wyspach arktycznych jest zakaz trzymania kotów. I jeżeli ktoś nie wyobraża sobie życia bez kota musi się przeprowadzić.
-
Mam psy, które wyglądem zniechęcają do podchodzenia, mimo, że są bardzo łagodne, rzadko kiedy kto wyciąga łapki. Ale wystarczy zmienić psa, wyjść z goldenem, lub czymś innym, najlepiej białym, puchatym, nie daj boże w wieku szczenięcym. Już kiedyś miałam zamiar przyczepić psu lub sobie kamerkę i nagrać, jak wygląda spacer z psem w sporym mieście.
-
No i tak sie robi. Sytuacja przypomina taka z palaczami i niepalacymi. Teraz niemal wszedzie jest zakaz palenia, ale kiedys to byl problem niepalacych. Nie podoba ci? Mozesz opuscic lokal. Na szczescie sytuacja nieco sie zmienila. W paleniu. Bo w kynologii nie bardzo.
-
Trzeba tylko dac ludziom szanse wyszkolic psa. Bo jak ma to zrobic wlasciciel szczeniaka, ktory jest napadany i wywalany na grzbiet przy kazdej okazji ( bo szczeniaczek, niegrozny, niech poznaje psi jezyk).
-
Oczywiscie, tylko eksploracja otoczenia musi polegac na witaniu sie z kazdym psem? Raczej nie. Psy sluzbowe, psy asystujace, przewodniki, jakos zyja bez tej eksploracji, obwachiwania kazdego krzaczka, obsikiwania kazdego slupa, ciagniecia do kazdego psa. Od zwyklych psow roznia sie predyspozycjami i wyszkoleniem, a nie potrzebami. Potrzeby maja takie same. I daja rade.
-
Nie wszytskich, tylko tych z psami puszczonymi luzem i tych co pozwalaja sie psom dociagnac do jej psa, bo przeciez musza sie przywitac. Po jakims czasie i kilkunastu nieprzyjemnych sytuacjach ludzie chcacy swietego spokoju i spedzania czasu ze swoim psem zaczynaja robic uniki.
-
Tak, ludzie są bardzo rozczarowani twoja postawa, widzą, że masz fajne auto, chciliby się przejechac a ty kluczyki do kieszeni i nie dasz. To nie rokuje zbyt dobrze, srodowisko wyraznie pozostanie zamkniete, ludzie nie lubia samolubow. Wilczocha, ty zyjesz dla siebie a nie dla Garnizowskiego, ani dla ludzi, ktorzy maja problemy emocjonalne i musza wytrzec rece w kazde napotkane futro, lub nie sa wstanie pojac granic. To nie ty stwarzasz problemy swojego psa, to robia ci, ktorzy nie szanuja twojej przestrzeni prywatnej.
-
Zamiast kazac jej wstawac sprobuj ja oslonic przed obcym psem, stworz warunki, w ktorych bedzie sie czula bezpiecznie i nie bedzie musiala pokazawac az takiej uleglosci. Od wybiegow dla psow lepsze sa wspolne spacery z innymi, znanymi osobami i psami. Na poczatku kazdego spotkania nie daje sie psom witac, kazdy skupia swojego psa na sobie, i ruszamy, z psami na smyczy, do czasu, az przestana sie soba nawzajem interesowac. Wtedy mozna puszczac psy po kolei, najlepiej po dwa, dodajac co chwile nastepnego. Dla mlodych psow przerazajaca jest sfora psow, ktore nagle go opadaja, lepiej dla niego, kiedy moze spokojnie przywitac sie z kazdym po kolei. Nie kazdy pies jest taki sam, i ladowanie na glebie przy kazdym psie wcale dobrze psu nie robi. Wzmacnia sie za kazdym razem poczucie zagrozenia, a dodatkowo pies widzi twoja bezradnosc wobec tego. ty jej nie bronisz, albo utknie na cale zycie na etapie przewrania sie, albo w koncu zacznie sie odgryzac. Szanse, ze samo przejdzie tez jest. Psy jednak sa zadziwiajaco elastyczne, jak na nienormalne warunki w jakich zyjemy. Przeciez dla psow taka ilosc obcych i taka ilosc zmiennych elementow srodowiska wcale nie jest naturalna. Tyle, ze nie bardzo da sie z powodu psa wyprowadzic w Bieszczady :) zreszta tam tez wolnosc sie juz skonczyla.
-
Dla mnie wybiegi dla psow sa wlasnie dla hodowania problemow behawioralnych. Pies nie potrzebuje swobodnego biegania, a przede wszytskim wspolpracy i zaspokajania potrzeb socjalnych, a te moze spokojnie zaspokajac z czlowiekiem, a nie innymi psami. Ale to oczywiscei moje zdanie. Dlatego nie pikietuje pod wybiegami, tylko po prostu na nie chodze :) Tu widac, ze ani odwolywanie sie do kultury i dobrego wychowania nie pomaga ani nie pomagaja przepisy. Zaczyna sie za to litania "bo moj pies"... Bo nie ma.....bo panstwo nie dalo.... Bo brakuje...... I ostatecznie statysczny Polak wypina sie na wszystko, puszcza nieodwolywalnego burka ze smyczy. A druga strona krzywej Gaussa wylozy trutki w miescie, bo ma dosc "on sie chcial tylko przywitac" czy skrobania butow z psiej kupy.
-
Przepraszam, ale to spychanie odpowiedzialnosci :ja nie bede robil, bo nie mam ku temu warunkow. Kupy mozna wyrzucac do zwyklych koszy, jezeli sie nie da, to trudno, zabrac kupe do domu. Co byc powiedzial na wyrzucone w krzaki pampersy? Bo kosza nie bylo Zawsze jakies usprawiedliwienie sie znajdzie, a to przepis glupi, a to droga krzywa, kosza nie bylo, albo po prostu po co stac na czerwonym jak nikt nie jedzie? Pewnie, ze mozna zrobic eksperyment i na jakims odcinku drogi mierzyc predkosc i kazdemu kto jedzie zgodnie z przepisami dawac nagrode. Ale nie mamy do czynienia z psami czy dziecmi, tylko z doroslymi ludzmi. Chyba od doroslych mozna wymagac odpowiedzialnosci i samokontroli? Nie wiem czego trzeba uczyc, zeby spoleczenstwo stalo sie bardziej spoleczne. Zeby ludzie zobaczyli, ze inni tez maja prawo do przestrzeni publicznej, bez tlumaczenia sie, ze psow nie lubie, boje sie, albo mam alergie. Ludzie pozwalajacy psom biegac swobodnie, obwachiwac ludzi, podbiegac do psow itp, ciekawe jak by zareagowali gdyby ktos przyszedl do ich domu i wpuscil psa na ich ogrod? Albo do salonu, na kanape? Czemu w tych przypadkach prawo wlasnosci jest szanowane, a w przypadku psow nie? Przeciez nigdy nie wiesz co to za pies pojawia sie przed toba. Moze jest chory, moze szkolony w jakims celu i psujemy prace? Wiesz pewnie, ze najwiekszym przeklenstwem dla osob niewidzacych z psami przewodnikami sa psy innych ludzi. Kazdemu kto puszcza swojego psa do psa przewodnika dla mnie moglby dostawac kare kamieniolomu. Albo zeby bylo konstruktywnie, tydzien sprzatania trawnikow z psich kup. Wystarczyloby zrozumiec ze nasza wolnosc konczy sie tam, gdzie zaczyna sie cudza i ze przestrzen publiczna musi byc dzielona, nie moze byc zagarniana przez jakas grupe.
-
Norwegia raczej nie jest surowym reżimem, wielu by chętnie tam pojechało. Po prostu kary za nawet niewielkie przekroczenie prędkości są gigantyczne, z utratą samochodu włącznie. Mało kto ryzykuje. Mnie jest wstyd, że u nas psy atakują rowerzystów i biegaczy niemal bezkarnie i nagminnie. Zawsze wołam psy i sadzam je lub zapinam na smycz, kiedy mam się minąć z kimkolwiek, choćby to w środku pól było. Nie chcę, żeby moje psy sprawiały komuś choćby dyskomfort, że o strachu nie wspomnę. Na puszczaczy podbiegaczy sposobu nie ma, jak na razie. Szkoda. Ps. Puszczanie psa luzem czasem kończy się śmiercią, szkoda, że najczęściej psa. Przypadki poważnych pogryzień, a nawet śmierci u ludzi niestety też są. Tylko "karze" podlegają napadnięci, nie właściciele.
-
Karanie jako metoda wychowawcza dla kierowców? Jest bardzo skuteczna. Wie o tym każdy, kto pojechał samochodem do np. do Norwegii :)
-
Szczeniaka mozna i trzeba zabierac na spacery, lepiej jednak unikac typowych psich toalet, trawnikow przy blokach, psich wybiegow itp. Nie pozwalaj szczeniakowi wachac odchodow innych psow, niekoniecznie tez musi sie witac z kazdym psem jaki pojawi sie na horyzoncie. Lepiej zabrac sobie garsc smaczkow i na spacerze nagradzac malucha za dobre zachowanie, za podchodzenie do ciebie, za przyjscia na wolanie, za zwracanie na ciebie uwagi, uczyc chodzenia na smyczy ( nie daj sie szczeniorowi ciagnac w kazde miejsce jakie sobie pies wymysli, raczej staraj sie zachecac go zeby podazal za toba i nagradzaj). W tym wieku psy jeszcze chetnie trzymaja sie wlasciciela i latwo to wykorzystac do nauki przychodzenia na wolanie, skupiania sie na wlascicielu, chodzenia na smyczy.
-
Pies do rodziny z osobami niepełnosprawnymi.
cavecanem replied to Szczecin2+3's topic in Dogoterapia i psy asystujące
Raczej nie analizowałam waszej sytuacji. Pytaliście skąd takiego psa można wziąć. Sami wyraziliście wątpliwość w powodzenie ze szczeniakiem. Moim zdaniem słuszną. Nie pytałam skąd jesteście z ciekawości, chciałam was skontaktować z kimś w temacie, możliwie blisko was. Z góry zakładacie jak to będzie wyglądać: że dajecie rade, że kupujecie szczeniaka, i że trener jest za drogi. No to pozostaje życzyć wam powodzenia. Gdybyście jednak chcieli posłuchać o innych opcjach, proszę o priv. -
Pies do rodziny z osobami niepełnosprawnymi.
cavecanem replied to Szczecin2+3's topic in Dogoterapia i psy asystujące
Czasem trafiają się psy, które były szkolone no na psa asystującego ale wykluczyła je jakaś przypadłość zdrowotna. Znam dwa psy, jeden z nich miał być psem przewodnikiem, ale pojawiły się problemy z kolanami, drugi okazał się zbyt wrażliwy. jednak wzięcie chorego psa do domu gdzie już mamy chore dzieci też racezj nie jest rozwiązaniem. Obydwa znalazly dom w rodzinach podobnych do waszej. Wydaje mi się, że jest szansa stworzyć psu warunki odpoczynku, wystarczy kojec lub klatka, gdzie pies będzie mógł sobie pójść odpocząć. No i higiena życia, odpowiednie spacery dla rozładowania stresu, zabawa. Szczeniak jednak jest dla Państwa chyba zbyt wielkim wyzwaniem, i niewiadomą. Jeżeli już to dorosły, wychowany pies, najlepiej niezbyt żywiołowy i co najmniej średniej wielkóści. Ps. Skąd Państwo jesteście? -
Pies asystujący osobie z zaburzeniami psychicznymi
cavecanem replied to katrinak's topic in Dogoterapia i psy asystujące
Prosze o kontakt na priv, moze daloby sie cos wymyslec -
Zapomnialam, ze mam do czynienia z nadkobieta. Szkoda tylko, ze to "nad" odebralo ci resztke zyczliwosci do swiata, zaufania i umiejetnosci zartowania. Pociskanie pierdol, to gadanie o dupie marynie, o niczym, o pogodzie, o tym co slychac. Nie z obowiazku a dla przyjemnosci. Ciesze sie strasnie, ze rozszyfrowalas mnie, moja osobowosc, tudziez wszelkie komptencje na podstawie trzech zdan. Nie sadzilam, ze kiedys spotkam mistrza w tej dziedzinie. Ogolnie jestes wszechwiedzaca skarbnica wiedzy, pania czasu i przestrzeni, wcieleniem Magna Mater. Wiec rozmowa z toba bylaby jednak swietokradczym czynem. A poniewaz moje biedne psy nie spia ze mna w lozku i jestem szkoleniowcem, to bede sie wic ( jak to robak) z dala od ciebie, abys o wielka zbytnio nie cierpiala muszac patrzec na to.
-
Wczesniej psy, ktore laly na dywan, niszczyly, wyly byly czesto likwidowane. Nie bylo terminu lek separacyjny, to znaczy ze nie istnial? 20-30 lat temu psy w domach nie byly tak popularne. Bylo ich duzo mniej. Duzo mniej zwracano uwage na psie problemy, tresura psa kojarzona byla wylacznie z psem policyjnym. A idealem byl Szarik i pies Cywil. Sporty kynologiczne w Polsce byly w powijakach. Behawiorysci zajmowali sie szczurami w laboratoriach, notujac skrupulatnie czy lepiej szczura walnac pradem czy dac mu nagrode, aby uzyskac oczekiwany efekt. Nie bylo for, nie bylo internetu. Nie wiem czy ludzie byli mniej popieprzeni, ale mieli wiecej czasu. Mniej alternatywnych rozrywek. Kiedys psy biegaly bez smyczy i sie gryzly. Lub nie gryzly. Dzialala zwykla selekcja. Do tego ludzie mieszkali obok siebie i sie znali, mowili sobie dzien dobry i tak tam, pociskanie pierdol. Mimo wszytsko byli mniej zestresowani. Kiedys rodziny byly wielopokoleniowe, zwierzeta nie siedzialy same w domu, bo ktos byl w pracy, ktos juz na emeryturze, byly dzieci male, duze. Nie bylo osiedli strzezonych. Zycie poszlo do przodu, czasu coraz mniej, wymagania coraz wieksze a wiedza kynologiczna zostala gdzies tam, 30 lat za nami. Nie patrz na tych, ktorych spotykasz na forum. Przejdz sie po blokowiskach, pogadaj z pania od "latlerka" i panem od "labladora". To poznasz przyczyny epidemii. Tego sie nie widzi z okna.
-
Chcialabym wiedziec jak sie zostaje nadkobieta. Bardzo bym chciala wiedziec. Z tym sie czlowiek pewnie rodzi. Albo opowiadasz o tym o 25:30, poza czasem normalnych. Edit Przepraszam, ale po prostu nie zgadzam sie z twoja teza, ze kazdy polroczny szczeniak bedzie wytrzymywal 10 godzin bez sikania, i ze mu to nie szkodzi fizycznie ani psychicznie. Na fora internetowe trafiaja rozni ludzie, na te tematyczne czesto laicy, ktorzy chca sie dowiedziec wiecej lub rozwiazac problem. Jezeli slysza, ze szczeniak w wieku 5-6 miesiecy moze siedziec sam 16-18 godzin na dobe, w tym 10 godzin wytrzymac bez sikania, to uznaja to za prawde objawiona. I w zasadzie jest im wygodniej przyjac, ze tak psy maja, a ten ich jest jakis niewydarzony, wadliwy. To moze sru go do lasu, do babci na wsi, albo do schronu. Zaraz powinno pasc pytanie jakiej rasy jest twoje genialne szczenie, bo jezeli to np labrador, to oni tez sobie labradora sprawia. To tez nie bedzie szczal. Pies to odpowiedzialnosc, i chocbys nie wiem jakie niestworzone historie wymyslala, to dla wiekszosci psow samotnosc jest problemem.Ty masz dwa psy, wiec jest im latwiej. Wiekszosc ludzi ma jednego psa. Spia po 6-8 godzin, 10 godzin sa w pracy. Dzieki temu mamy epidemie psow z lekiem separacyjnym, agresja, nadpobudliwoscia.
-
To jeszcze pozazdroszcze bycia nadkobieta, z wybranego specjalnie nadgatunku czlowieka. ja jestem taka zwykla, i mieszcze sie w 24 godzinach na dobe. Czasem najwyzej nog nie wydepiluje. Przepraszam, ale argumentowanie, ze szkoleniowcy sa beznadziejni, bo ogladasz plac szkoleniowy przez okno...jest niepowazne. Pewnie pytajacy tu o rady ludzie tez sa tacy zwyczajni. Chyba nie masz za duzo praktyki w zyciu takim zwyczajnym? 24 godzinnym? To moze jednak daj im jakas rade taka zwykla, albo opowiedz wiecej o rozciaganiu czasu i psich pecherzy.
-
Cóż, pozostaje mi zostać w podziwie dla tak doskonałej organizacji i umiejętności wydłużenia doby i ogromnie współczuć kontaktów z innymi ludźmi, w szczególności ze szkoleniowcami. Musiały być traumatyczne. Chyba, że to atmosfera rodzinnych świąt wprawia cię w nastrój pełny miłości bliźniego, wiary w przyzwoitość i kompetencje moralne ludzi. Jeżeli nie, to wychodzi na to, że jesteś jedyną osobą, która nie skrzywdzi twoich psów, a świat pełen jest patologii i morderców, czyhających na okazje splądrowania mieszkania i skopania psów. Może jednak inni mają inne podejście do życia? Skorzystają z rady nauczenia psa załatwiania się do kuwety lub znajdą wyprowadzacza?
-
twoj pies spedza sam okolo 18 godzin na dobe. 10 jestes poza domem, okolo 8 spisz. Moze spisz 6? Niewazne. Pozostaje ci 6-8 godzin aktywnosci. I chcesz powiedziec, ze poswiecasz dwie z nich dla psa? Odpowiadajac na zlosliwosc: nie powinno mi zalezec na tym aby ludzie brali psy odpowiedzialnie i swiadomie, wiedzac, ze zwlaszcza szczenieta potrzebuja czasu i kontaktu z czlowiekiem. Przeciez takie zachowania ksztaltuja rynek behawiorystow, szkoleniowcow, weterynarzy. Powinnam powiedziec: oby wiecej takich. Tylko psow zal.