Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [quote name='Majkowska']Właśnie w tym problem że z herbatach kupowałam już xset razy...I to nie tylko herbaty, ale też kawy, puszki, filiżanki, te kwiaty co się otwierają po zaparzeniu itd. [B]PP z jakiej okazji kupujesz ojcu tż??[/B] Dziewczyny, ogłaszam że mam trochę weny, mogę strzelić komuś jakiś bannerek, jacyś chętni?? Szybko, bo mi przejdzie :P[/QUOTE] na jakieś święta, imieniny czy inne cholery, gdzie wypada z czymś wjechać, a ja nigdy nie wiem cóż tu kupić, żeby nie była to flacha (pretensjonalne) ani nic 'przydatnego' i takie fancy-czekoladki są w sam raz. a bannerek może mi, nowy! :D z napisem PatBull :loveu: i jakimś ładniejszym zdjęciuszkiem, niż to twarzowe co mam:eviltong:
  2. a ja z doświadczenia wiem, że czasem godziny pracy można spierniczyć przez jedną sytuację :diabloti: i zaczyna się wszystko od nowa. unikatowy, może spróbujesz wziąć Oscara moją metodą, którą pracuję z Patrykiem? to świeża zabawa, jeszcze mocno nie wytestowana przez deszcz i przez to, że spotykamy mało psów, ale wprowadzam system, że Pat idzie obok mnie/za mną, uczę go równać - aby nie wyprzedzał - tak, że nadchodzącego psa "biorę na klatę" jako pierwsza. w takim wypadku - jak do tej pory - działa korekta i olewa elegancko, szkoleniowiec mi tłumaczy to faktem, że idę jako przewodnik, biorę przechodzącego psa "na siebie" i Pat dzięki temu nie musi pełnić roli obrońcy/przeganiacza. nie wiem, czy Oscar to robi z powodu twardego charakteru, czy jest histerykiem - Pat jest tym drugim i zdecydowanie przejmowanie odpowiedzialności za przechodzącego psa wychodzi mu na dobre, bo on wcale nie umie się zachować stanowczo, a po prostu panikuje i wrzeszczy, a to jest podszyte bardziej strachem.
  3. a Patryk zajmuje objętościowo mniej, niż można by się spodziewać po jego gabarytach ;) nie śpię z nim non stop tylko dlatego, że śmierdzi :diabloti: no i wnosi tony piachu na tym futrze, dziś zamiatałam 3x i jest taki syf, że chce mi się płakać...
  4. a ja mogę? :oops:
  5. [url]http://oi62.tinypic.com/i707e0.jpg[/url] boże jaka ona jest pocieszna :D i te żabie fotki :loveu: kocham takie klocuchy, u takiego psa wszystko wygląda śmieszniej :D a co do spania z psem - też w przypływach dobroci śpię ze swoim gnojkiem i wygląda to identycznie - wygięta w pałąk, całą noc nieruchomo, żeby pieskowi było wygodnie :diabloti: on się za mocno nie rozpycha, ale jak się już położy, to mała jest szansa, że zmieni pozycję:diabloti:
  6. [quote name='Majkowska'] A nie w temacie, dziewczyny , może coś doradzicie jaki fajny drobny podarek kupić mamuśce? Kurcze moja mama (ogólnie rodzice) jest taka że jej się nic nie przydaje, kosmetyki przeważnie jej nie pasują bo ona kupuje linie apteczne hipoalergiczne itd, rzeczy użytkowe też nigdy nie trafiam, ciuchy nie...Ona taka zakręcona wkoło zdrowego trybu życia, myślałam o książce jakiejś albo coś historycznego... Totalnie nie wiem w co celować... Chciałabym ją choć raz czymś ucieszyć żeby mi podziękowała z prawdziwą radością...[/QUOTE] jak dobrze, że nie mam tego problemu - mama zbiera antyczne filiżanki, wystarczy się przejść po bazarkach z ludowymi rzeczami albo na krakowskiego "żyda" co niedzielę i tam zawsze wynajdę jakąś skorupę na prezent ;) za to jeśli chodzi o ojca...cóż, od lat praktykuję "śmieszne" prezenty, bo kupić coś użytecznego temu człowiekowi graniczy z cudem :D dostaje zatem durne kubki, koszulki i tak dalej, ale przynajmniej się cieszy ;) jeśli trudno jest znaleźć coś praktycznego ,a nie chcesz zagracać mamy pierdółkami, to polecam przejść się do sklepu typu "herbaty świata" i kupić kilka sztuk różnych herbat, aromatyzowaną kawę, jakąś czekoladę ręcznie wyrabianą z dziwacznymi dodatkami (są takie stoiska w galeriach) i ogólnie celowałabym w "dobra szybko zbywalne", ale z fajnym akcentem ;) ja np. ojcu tż-ta kupuję co okazję czekoladki z firmy..Karmello? czy jakoś tak, jest sklep na Floriańskiej i w Galerii Kazimierz, mają taką bombonierkę, którą składa się z wybranych czekoladek i pralin - są KOSMICZNIE przepyszne, taka czekolada najlepsza z najlepszych, chyba z 30 smaków - po prostu super, zapakowane elegancko, koszt- chyba z 20zł :)
  7. [quote name='zarlacz']Ten pies wygląda jak potwór! fuj..:(([/QUOTE] hahaha, naprawdę wam na szkoleniach wciskają kity, że to dobry sposób promowania marki?:D że niby taka kontrowersja :loveu: i każdy teraz kliknie w twój link w opisie. fantastiko, przekaż szefowi, że prócz forów dla seniorów to się raczej nie sprawdza i taniej wykupić Google Addwords, niż kazać stażystom spamować na forach:( a do tematu - dawno mnie tu nie było, nadrabiam więc zachwycając się zdjęciami Kosmitka - od niego bije taka radocha na każdym zdjęciu, że naprawdę teraz mi MINIMALNIE przypomina Patryka :D jak się w końcu poznamy, to zobaczysz - Kosmek jest uśmiechnięty na każdym zdjęciu, po prostu uroczy :D
  8. cześć, wróciłam :cool3: odniosę się do Waszych opinii tak, że wszystkie macie racje i szkoleniowiec również :) da się to jednak połączyć, z tego co widzę. opinie o 'dominacji' i przejmowaniu władzy nad światem przez Patryka będę zwać po swojemu,bo...hm, mam duszę 'naukowca' i naprawdę nie lubię wciskania filozofii zakrawającej o paranaukę gdzie się tylko da... ...tak czy owak, z Patrykiem jest trochę postępów, ale wystarczy, że popuszczę mu na moment i głuchnie :roll: ciężko mi być konsekwentną, ale się staram jak mogę - spacery mamy przy nodze, dopiero na "naprzód" można iść wąchać, wyjątek jest, kiedy chce kupę - wtedy odlatuje znienacka w krzaki, ale znam to zjawisko i wiem, że na pewno idzie się załatwić, więc to tolerujemy. dostaje wtedy komendę "kupa", a po fakcie leci po smaczka, więc zakodował, że tak to wygląda i niech sobie będzie. spacery przy nodze, jeśli się zapomni, to jest "EJ" - i wraca. kiedy mnie znacznie wyprzedza,to się zatrzymuję i zwalnia z miną "aha, faktycznie, ok, już cofam". nie ma piszczenia, michę ma na kontrolowanym i robię mu testy pt. "to moje żarcie", kładąc coś super na podłodze - dopiero jak się wyciszy i odfiksuje, to pozwalam mu to zeżreć. wczoraj LUZEM minęliśmy jamnika :cool3: dziękuję Ci, Kalyna, za info na priv - stosuję się właśnie do tego, co pisałaś odnośnie "brania psa na klatę" jako pierwsza - faktycznie to działa, choć mamy taką pogodę, że psów ani widu, ani słychu i muszę się nastarać i nałazić, żeby w ogóle się na jakiegokolwiek natknąć... leje i jest tak gnojowo, że Pat nawet nie ma ochoty łazić i śpi całymi dniami... tak czy siak, nastawienie mi się zmieniło i to chyba jest najważniejsze :) na domofon dalej leci pod drzwi, ale dziś się zatrzymał w połowie drogi i spojrzał na mnie, więc chyba coś kliknęło w tej głowie, że TO NIE TAK :diabloti:
  9. przepraszam, ale jestem tak zmęczona, że nie wklepię nawet co tam u nas, bo raz, że nic ciekawego, a dwa, że dziś padam na gębę dokumentnie :( ...poczytałam tak czy siak, co piszecie - dzięki za opinie :loveu: jutro się do tego odniosę,bo dziś naprawdę ciężko...
  10. hhaha, mi też przypomina fokę albo inne dziwne morskie zwierzątko, właśnie przez ten łebek i łapy :D a odnośnie żebrania, to Patryk też leży na posłaniu i udaje, że nie żebra, ale każdy kęs odprowadza mi wzrokiem do buzi :roll:
  11. no i tak czytam, czytam, i uważam, że macie rację - szczególnie z tym, że niektóre wyłudzające sygnały są niegroźne, jak np. wkładanie ręki pod łeb. nie wiem, kuźwa, znowu nie wiem jak to wszystko połączyć, bo nadal ta teoria dominacji wydaje mi się głupotą nad głupoty. :roll:
  12. ferma futerkowców... brat mojej babci w zamierzchłych czasach hodował norki i tchórzyki, w wiadomym celu. nigdy w życiu tam nie byłam, ale babcia mówiła, że sposoby zabijania miał 'humanitarne', tj. nie skalpował futerek żywcem, a raził metalową klatkę, w której siedziały, prądem... :roll:
  13. [quote name='evel']Zapytaj faceta, czy zamiast wyżerania z michy mogłabyś wprowadzić bardzo zaawansowaną samokontrolę przy żarciu. W sensie, że nie tak, że jak znikasz z pola widzenia to on wyżera wszystko, tylko trzyma pozycję aż go nie zwolnisz - tak docelowo oczywiście.[/QUOTE] no jasne,to jest docelowe działanie - już to trochę praktykuję, ale nie mogę go jeszcze wybić z piszczenia. facet mi mówił, że olewanie to przyzwolenie - i tu ma rację, bo ignorowaniem piszczenia go nigdy w życiu nie uspokoiłam. kładę miskę i odchodzę, dopóki nie powiem, to nie może zjeść - ginę na razie tylko za winklem, na krótko, bo wiem, że długo nie wytrwa, podleci i zeżre, a tym samym spierniczę ćwiczenie, także czas będę wydłużać stopniowo. inna sprawa, że bardzo trudno mi przerwać serenadę i go wybić z transu, facet musiał powtórzyć 2 razy, za drugim już Pat solidnie się skulił i zasnął, a ja wczoraj i dziś musiałam dać "NIE WOLNO" z 5 czy 6 razy, ostatnim razem wstałam i podeszłam do niego..wczoraj się zrelaksował, jak zabrałam miskę - gapiąc się na nią nie umie się wyciszyć, a ja na razie nie jestem w stanie przerwać mu transu. po prostu mi nie wychodzi. [quote name='agutka']ha, ha moja zawsze w nowych miejscach po jedzeniu zwraca żeby chyba się nacieszyć i zjeść jeszcze raz:-D[/QUOTE] fuj :diabloti: [quote name='kalyna'] Agutka zawsze możesz skanować, lub zrobić zdjęcie :eviltong:[/QUOTE] no właśnie!
  14. [quote name='evel']Bycie "worem na smaczki" sprawia, że pies traktuje Cię jak automat do ciastek - I TAK MI DASZ :diabloti: Zu tak traktuje moich rodziców. W domu super, robi jakieś sztuczki, fika, bryka za ciacho, a na dworze ma ich daleeeeeeeko w poważaniu. Zwłaszcza jak widzi innego pieska. SRSLY?! I widzisz teraz, że nie widzimy swoich własnych głupich błędów, póki ktoś nam ich nie wytknie? :cool3: Dla mnie teoria dominacji jako taka, uznająca hierarchię wilczego stada, alfy, sralfy... po prostu nie trzyma się kupy. A nie można teorii uznawać "trochę". Pies nie jest wilkiem. Wilki nie jest psem. Skoro tak się chcemy trzymać alfowania to powinniśmy dorosłego psa wywalać na wiosnę na wolność i wołać w zimie, jak idziemy polować na łosie :evil_lol: Nie mówiąc o takich rzeczach jak znaczenie terenu i reprodukcja - no albo jesteśmy stadem albo nie. Wilcze stado nie przekłada się na ludzką rodzinę - bo dla mnie psy są częścią rodziny. Rodzina ma jakieś zasady i wszyscy się im podporządkowujemy. Jednym idzie to łatwiej, innym mniej, ale wszystkich się wspiera, jak to w rodzinie. Oczywiście, że pies potrzebuje jasnych komunikatów, konsekwencji, blokowania niepożądanych zachowań itd. ale po co do tego dopisywać niepotrzebną otoczkę o alfach? ;) Dla mnie słowo "dominacja" ma strasznie negatywne konotacje właśnie - kojarzy się z idiotyzmami typu przeciskanie się w drzwiach czy jedzenie z psiej miski przed psem.[/QUOTE] [quote name='evel']Oprócz siódemki wygląda to całkiem sensownie.[/QUOTE] no i widzisz, na wyłudzanie żarcia się nie godziłam, ale z racji tego, że lubię sobie zaspać a piesek mnie budził bo głodny (on jest głodny 24 na dobę), to wstawałam i od razu dostawał michę,bo w sumie po co ma się biedak męczyć, a jeszcze jak piszczy :razz: no masakryczny błąd :diabloti: moi rodzice też są worami na ciastka, przy czym mama rzuca sztuczkę (albo pięć na zmianę po sobie), pies robi co innego, no ale coś tam zrobił, więc mama czuje się w obowiązku dać mu ciastko albo osiem :razz: i tutaj jest niewyuczalna - puk,puk, siódma rano, "wstawaj, pies piszczy głodny" :razz: i weź tu w takiej sytuacji nie przyzwyczaj zwierzaka, że ma na zawołanie... rodzice widzą go rzadziuuutko, ale też przejdą szkolenie :diabloti: szczególnie mama, bo jest miękka jak pyza, ja to jeszcze umiem na niego huknąć, a mama..cóż, zrobił to zrobił, na ch*j drążyć temat :diabloti: mi też te punkty pasują, prócz tego symulowania wyżerania z michy, to jest jakieś takie głupie i wg. mnie nic nie wnosi, ale nie kwestionuję, póki nie pogadam raz jeszcze ze szkoleniowcem. chcę też poznać jego psy, zobaczyć, jak się dogadują 3 zrehabilitowane bandogi i jeden rottek :) a na marginesie, to zaliczyliśmy drugie rzygnięcie barfem w historii :cool3: Patrysiowy tak smakowała kaczucha, że musiał ją skosztować drugi raz :loveu:
  15. boże, ale naspamuję :cool3: ale pokażę Wam, co pan mi radzi - w skrócie - bo jest tego bardzo dużo. przysłał mi a'la syllabus odnośnie dalszego działania. wymienia m.in. cechy, które trzeba wzmacniać w sobie, a unikać stresu, krzyków, itd. ale to chyba raczej logiczne. punkty: 1. pokazanie psu, że jest bezpieczny, poprzez ustalenie hierarchii i że to my go mamy bronić, a nie on nas - zrozumiałe, ale trudne do przełożenia na fizyczne czynności w ciągu dnia :( 2. oduczenie psa zachowań terytorialnych, jak np. obszczywanie wszystkiego po kolei z piskiem, kiedy widzi nadchodzącego psa. 3. spacery - dużo, ale na naszych zasadach, tj. nasze tempo, nasz kierunek spaceru i nasz przebieg. 4. czekanie - musi czekać na wszystko, na michę, na piłkę, na głaskanie. nie dopuszczać do wymuszeń czegokolwiek - to stosuję od dawna, choć ulegam w kwestii głaskania, jak podbije mi rękę to dostaje miziaki bez limitu... 5. dobra atmosfera - bez darcia się na niego, ale z konsekwencją. zero stresu. 6. pokazanie, że co jego, to moje - wszystko, zabawki, posłanie, żarcie. nie mogę dopuścić, żeby pilnował zasobów - tu tylko z jedzeniem jest problem, zabawki oddaje elegancko, nawet innym psom, nie broni niczego, prócz michy/kości. 7. jedzenie - my pierwsi, on później. jeśli nie jemy, to.. 'udawać' jedzenie przed jego michą :roll: no to mi się nie podoba dobitnie, uważam to za bezcelowe, ale nie będę się spierać. 8. decyzje wychodzą ode mnie - jeśli pies chce się bawić, to nie brać piłki, którą przyniósł, tylko kazać puścić, przybić np. piątkę i dopiero zabawa. tak, żeby to wychodziło niby ode mnie. 9. nie pozwalać na inicjowanie kontaktu fizycznego z jego strony - jeśli skacze, wymusza, podbija rękę głową, to działamy jak wyżej. coś za coś. jak widzicie, duża część rzeczy to proste zasady, które wydają się oczywiste, jednak nie wszystkie stosowałam konsekwentnie. różnica w poglądach jest, owszem, bo wg. mnie symulowanie posiłku przed psem jest takie.. durne :roll: i teatralne, że nie sądzę, że to ma cel.
  16. a tak na marginesie - podacie mi jakiś jeden, sensowny argument trzymający się kupy, że całe to gadanie o dominacji jest bez sensu? chcę podyskutować z trenerem przy najbliższej okazji ;) nie żeby się spierać, a żeby rozbić wątpliwości i zobaczyć, co o tym sądzi. bo to, że pies to nie wilk to wg. mnie nie argument, mimo wszystko - za dużo jest wspólnych zachowań, wilczych atawizmów między psami i instynktów. oglądałam nawet filmy o wilkach na discovery :cool3: w ramach edukacji odnośnie wilczych zachowań między osobnikami. nie trzyma się kupy choćby przez to, że sam Fischer powiedział, że jego mądrości miały na celu parcie na szkło, ale mimo wszystko - niektórych rzeczy nie potrafię podważyć, choć wydają mi się niehalo. choćby to, że trzeba jeść przed psem, bo ostatni w stadzie je na końcu, albo to, że ostatni w stadzie lezie tyłem. to mi się wydaje niezrozumiałe i szarlatańcze, najlepsze jest to, że Patrykowi chyba też :cool3:
  17. [quote name='klaki91']A moim zdaniem to nie jest takie proste ;) ja mam w mieszkaniu dominującą sukę (potwierdzone przez specjalistę, żeby nie było, że to mój wymysł :)), która do tego jest lękliwa i niepewna siebie. Często ucieka się do agresji(paniki) i to nie czyni z niej "nie-dominanta" tylko [U]histerycznego[/U], lękliwego dominanta. Jest zresztą "fajne" określenie na takiego psa- histeryczna alfa. Nie zgodzę się, że dominant jest "pewny siebie i kontrolę zdobywa swoją pozą"- chyba, że mowa o [U]zrównoważonym [/U]dominancie- a taki może jest Waldek Majkowskiej. Psie osobowości są bardziej skomplikowane niż by się mogło wydawać, przynajmniej moim zdaniem :)[/QUOTE] racja :cool3: [quote name='Majkowska']To Waldek niebezpieczny jak on taki dominujący :diabloti: Nie widzę sensu wkładania tej dominacji tak wszędzie - to że pies umie się dogadać, że odejdzie jak go pies obwarczy, wróci kiedy trzeba to jest objaw dominacji?? Dla mnie dominant to pies który chce sobie podporządkować innych, u nas nie widzę tego. Uprościłaś nieco jęczenie. Jęczenie u Waldka wychodzi z podniecenia. On może bać się i kulić a mimo wszystko gdzieś tam coś się z niego wyrwie jakiś skrzek - to jest dominacja?? Nie widzę też tego roszczenia, bo przecież nie puszczam go kiedy zaczyna piszczeć, tylko puszczam go kiedy się opanuje i wykona szereg komend. Kiedyś czytałam swojego czasu teorię że pies ciągnie na smyczy bo dominuje i było mniej więcej tak że takiego psa trzeba konsekwentnie maksymalnie gnoić i dołować żeby poczuł się gdzieś tam na samym końcu. My Walda może nie gnoimy, ale ma podstawowe zasady takie jak nieżebranie, przepuszczanie nas w drzwiach, możemy go z pokoju wyprosić w danym momencie , mozemy mu zabrać z miski jedzenie - na polu nie ma problemu bo nawet jak coś chwyci to na komendę wypluje, można mu robić wszelkie zabiegi i generalnie mogę z nim wszystko. Jak to się ma w takim razie do tej dominacji objawianej ciągnięciem na smyczy?[/QUOTE] no i widzicie, właśnie dlatego włos mi się jeży na samo słowo 'dominacja' :roll: wychodzi z tego automatycznie sekciarstwo i dopisywanie ideologii, gdzie tylko można. ja poprzez 'dominację' (i szkoleniowiec chyba też) rozumiem kontrolę, ale w sensie działań zmierzających do tego, żeby mieć wszystko pod kontrolą i żeby było psu jak najlepiej - w jego egoistycznym postrzeganiu. no i wychodzi na to, że niektórym psom jest to niepotrzebne, a niektóre chcą i muszą czuć się 'super' - mój Patryk 'z natury' nie potrzebuje MOCNO (wg. szkoleniowca, bo szybko mu odpuścił, więc jest układny i uległy), ale przez to, że się zbyt spoufalałam i usługiwałam, wysnuł wniosek, że chyba jednak musi dowodzić, skoro ja mu nie zapewnię bezpieczeństwa bo jestem PIPĄ :diabloti: od karmienia i głaskania na zawołanie. [quote name='kalyna']No ja tego tak nie widzę, tylko nie wiem czy tylko ja... odnoszę dziwne (mam nadzieję, ze mylne wrażenie), że brak posłuszeństwa, brak zasad, wyznaczenia granic i rozpieszczenie tłumaczy się dominacją. No właśnie nie ma ustanowionych zasad. Moje psy cieszą się na widok domowników, radość jest itp, ale obcych wchodzących do domu nie witają w ten sam sposób. Najczęściej są odsyłane na swoje miejsce, chyba że ktoś inny niż ja wpuszcza gościa, więc jest powąchanie i pies odchodzi. Co jest złego w spaniu z psem w łóżku? skoro na komendę schodzi z niego? i znowu wymuszenia. nie ulegać psu. Moje nawet nażarte, ale jakby się uparły to do pęknięcia żebrałyby gdybym im na to pozwoliła. Dlatego podczas posiłków pies (Ciapek) siedzi pod ławką w kuchni lub (Owczary) w innym pomieszczeniu. Po przekroczeniu ustalonej linii są odprowadzane na miejsce. Są przed jedzeniem, bo z względów estetycznych najpierw jemy my, potem psy. Bo jak szykuję jedzenie dla psów to i czasu sporo na to idzie i jest bałagan.Nie dlatego, ze dominacja itp. No tak to u nas wygląda. Z dominacją wg mnie, nie ma nic wspólnego, a jedynie rozpieszczenie. I też trzeba rozróżnić. Dominacja w stosunku do innych psów, to nie to samo co do ludzi. A ja to widzę tak, że jak ją woła, to pies nie ma wypracowanego odwoływania, jak już za którymś razem wołania, przyjdzie dostaje ochrzan. Nie wie za co, skoro przychodzi to nie ma nagrody, dodatkowo Pańcia jest wkurzona, złość z niej emanuje, więc się zbiera i sobie idzie. Pańcia nie jest dla niej atrakcyjna i tyle. Rozumiem psy niezależne, ale to nie jest równoznaczne z dominacją.[/QUOTE] absolutnie masz rację i uwierz, mi też bardziej pasuje nomenklatura zawierająca 'zasady', niż tę diabelną dominację, stąd moje skrzywienie się na dźwięk tego słowa przy szkoleniowcu ;) nie pasuje mi kilka jego opinii i koniec, ale kim jestem, żeby podważać autorytet? to tak jak tż mi zawsze ciśnie :diabloti:, kiedy go pouczam, żeby nie robił czegoś tam,bo to durne - "to zrób lepiej", albo "pokaz jak Twoje metody działają" :diabloti: no i cóż, w obliczu braku zastępstwa, trzymam się, czego mogę. [quote name='Majkowska']To są bardzo przydatne rzeczy ale nie uważam że to klucz do sukcesu - przechodź przez drzwi pierwszy, nie pozwól psu leżeć w łóżku, dawaj mu jeść po tobie itd , a to gwarantuje że nie będzie dominantem. Nie ma tak łatwo, bo wielu ludzi psy trzyma ostro a one i tak pokazują im zęby. No i zastawia mnie też skoro PP wzięła taką ogólną teorię dominacji to w takim razie kto dominantem nie jest?? Bo wychodzi że wszystkie psy są dominantami, bo nawet jak są spokojne i podległe swojemu panu to dominują np szczekając jak chcą smaczek czy piszcząc jak są podniecone. Jak pies się zgadza z psami to też jest dominantem bo zachowuje się statecznie. To chyba dominantem nie jest pies który jest niepewny siebie i kłapie na wszystkie. My za szczeniaka praktycznie wcale nie używaliśmy smyczy,nie uczyliśmy go chodzić bo był bardzo grzeczny. Dopiero potem jakoś nas olśniło że nas pies jest dorosły i nie umie chodził ładnie.[/QUOTE] mi facet tłumaczył, że zachowania dominacyjne to nie to samo, co 'bycie dominantem' - w końcu Patryk z natury jest uległym histerykiem, a próbuje używać gestów, które mają za zadanie podporządkować sobie innych (np. psy - tutaj jest oczywiste, jego gwałty, kłapanie, zawsze pierwszy chce wąchać, itd.) wydaje mi się, że te gesty miewa większość psów w niektórych sytuacjach. [quote name='motyleqq']to, że pies ucieka jak Neska, znaczy że jest nie nauczony przywołania, a nie że dominuje ;) swoją drogą, strasznie zdominowana jestem :diabloti: moje psy śpią tak, że nie mogę się ruszyć w nocy :evil_lol: (żeby nie było, schodzą od razu na komendę, ale ja LUBIĘ spać z moimi psami i lubię kiedy się przytulają do mnie i mam gdzieś że ktoś tam twierdzi że dominacja). dodatkowo Etna praktycznie zawsze idzie przede mną :diabloti: chyba że się zawącha ;) a tak, również na smyczy chodzi przede mną, co nie znaczy, że nie potrafi iść na krótkiej smyczy jak trzeba kogoś minąć to, na ile możemy pozwolić psom, zależy od konkretnego psa ;) mój Timi jeszcze jakiś czas temu już wychodząc z domu darł mordę i obwieszczał światu, że oto idzie kogoś zamordować(czyli obszczekać). "wystarczyło" nauczyć go grzecznego czekania przed drzwiami, kiedy ja wychodzę pierwsza, wołam go do siebie i natychmiast każę zrobić siad. wtedy mogę już normalnie zamknąć drzwi i pracować dalej nad zachowaniem ;) Etna wychodzi pierwsza z domu, przede mną. często bez smyczy :diabloti: jeśli wychodzi z którymś tymczasem, to wtedy każę jej siedzieć i czekać, żeby nie było zamieszania przy drzwiach i nie jest dla niej problemem rozróżnić, kiedy można wyjść samej, a kiedy nie(dla Timiego jest to problem) tak samo Timi nie może iść na smyczy przede mną, bo wtedy w razie co wydrze mordę. więc go pilnuję, by się pilnował :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='evel']Jeśli chodzi o ogon, to dziewczyny dobrze pisały, że dużo zależy od osadzenia i od naturalnych skłonności psa. Raven ma baaardzo rzadko [URL="https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/t1.0-9/1508152_573949056021402_1530022435_n.jpg"]TAKI[/URL]. Wynika to z jej charakteru myślę, bo ona się pobudza w pół sekundy. Bardzo często więc jej ogon jest mniej więcej [URL="https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/t1.0-9/1382853_598323970250577_2123772308_n.jpg"]TUTAJ[/URL]. W kontakcie z ludziami ogon jednak wędruje nieco w dół: [URL="https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/t1.0-9/1379346_602489399834034_833870609_n.jpg"]KLIK[/URL] ale inaczej niż przy wąchaniu [URL="https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/t1.0-9/1002670_611859392230368_7564754199301573045_n.jpg"]KLIK[/URL]. Także wiesz, ogon trudna sprawa, należy patrzeć jeszcze na resztę psa ;) Lizanie zwykle jest objawem uległości, zacieśniania więzi socjalnych i nie ma w tym nic złego, moje obie suki usiłują mnie lizać przy powitaniu (Raven na dodatek mnie usiłuje podgryzać po rękach), bywa, że liżą siebie nawzajem, zwłaszcza młodsza starszą. Z tym ignorowaniem przy powitaniu to różnie bywa i dużo zależy od danego psa, ja wymagam chwili spokoju i dopiero się witam, ale nie wyobrażam sobie całkiem zignorować psów i po godzinie iść się witać czy coś ;) Oczywiście nie pozwalam skakać, ale to bardzo proste - wystarczy kucnąć i psy rzeczywiście próbują polizać mnie gdzieś w twarz, młoda jeszcze potrafi wstać i mnie objąć przednimi łapami - nie ma w tym nic z dominacji, ona tak ma po prostu ;) Czasem też przyłazi do mnie i zakłada na mnie przednią albo tylną nogę - powinnam się czuć zdominowana jak cholera, a Raven po prostu chce wymusić głaskanie po brzuszku :razz: Przyczajka, polowanko. Czasem wynika z chęci wyczajenia, jak nastawiony jest drugi pies i dobrania reakcji do jego zachowania, czasem to typowo zabawowe zachowanie, chociaż bywa, że to przytłacza inne psy. Jak zabrałam Raven na spacer z pinminką, która uwielbia robić przyczajki, to mi się pies zaczął wyborderzać :evil_lol: i próbował się tak czaić na wszystkie małe pieski choć trochę podobne do Wendy. Ja Ravenowi nie pozwalam się czaić, bo inne psy się zwykle tego boją i drą ryje, ona się nakręca i powstaje błędne koło :shake:[/QUOTE] no i widzicie - znowu dysonans. mi jest bardzo trudno wypośrodkować spośród wszystkich opinii, bo nie mogę [I]trochę [/I]się stosować do jednej,a [I]trochę [/I]do drugiej. tak czy siak, nie znoszę "tego" słówka i uważam, że trochę wypacza obraz sytuacji. podejrzewam, że kiedy potrzymam Patryka konsekwentnie przez miesiąc, to samo odpuści - coś mi się tak zdaje ;) skoro pies mnie nie szanuje, to tylko zasadami mogę to teraz odkręcać, choć byłam pewna, że bycie "worem na smaczki" też wzbudzi w psie respekt :roll: i jak będą efekty, to ja to nazwę "sukcesem", a szkoleniowiec "zdominowaniem psa i zmianą hierarchii", ale wynik będzie ten sam. na to liczę :) a u Patryka postępy [I]są,[/I]tylko nie mogę mu popuścić. obudził mnie dziś standardowo, tj. usłyszał budzik i kotłowanie, przylazł, wetknął łeb do sypialni i dostał "już mi stąd!" - bo zazwyczaj wstawałam, witałam i dawałam michę. oczywiście się zdziwił, ale.. poszedł won :cool3: i dopiero jak wylazłam i wstawiłam kawę, to dostał witanko i właśnie leży grzecznie na posłaniu wyluzowany (nie na czujniku) i zaraz wjedzie micha ;)
  18. [quote name='jaanna019']Oczom nie wierzę, co k.. wa ma być?! Po tym co zrobiła psom nadal jest ktokolwiek kto jej broni? Tłumaczy? Pomroczność jasna? Sytuacja bez zmian - czytacie ze zrozumieniem? Dlaczego skoro tak źle i ciężko to nie odda tych psów fundacji? Wspierajcie, pomagajcie, pogrążajcie w szaleństwie :shake:[/QUOTE] mi daleko do bronienia autorki wątku, ale myślę, że te "oddać fundacji" nie jest takie proste - yumanji napisała wyżej odnośnie szczeniaków, że bardzo chętnie je odda, natomiast nie widzę opcji wzięcia wszystkich psów z jej dobytku - ciężko znaleźć fundację, która ma warunki lokalowe na ponad 20 zwierzaków :(
  19. Majkowska - szkoleniowiec mi tłumaczył, że pod hasłem "dominacja" nie kryją się magiczne psie moce do przejmowania władzy nad światem, ani też agresja czy inne paskudztwa. on rozumie dominację jako kontrolę - Patryk lubi kontrolować, owszem, ale nie ma kontroli nad sobą i nad innymi psami również, bo dominant jest pewny siebie i kontrolę zdobywa swoją pozą, a nie darciem japy czy kłapaniem w panice jak mój Pat. Waldek rozwiązuje konflikty ładnie, poza tym do psów jest pewny siebie i potrafi się odwinąć, choć prawdziwy dominant za setny gwałt w wykonaniu Patryka kłapnąłby, a następny raz przeciągnął po ziemi. tak to rozumiem - inna bajka, że Wald jęczy, kiedy coś idzie nie po jego myśli (np. nie może iść gdzie chce) i to rozumiem jako wymuszanie, bo w końcu go przecież puszczasz... rzekłabym - przy moim mizernym stanie wiedzy w temacie - że w Waldku jest więcej dominacji niż w Patryku, bo Wald nie musi uciekać się do agresji i paniki, a mój Patryk - owszem. każdy pies chce mieć wszystko pod kontrolą i jest egoistą, ale dobiera odpowiednie środki. Neska mojej Izy jest wg. mnie dominantką, bo nie da na siebie wsiąść Patrykowi (spróbował chyba z raz czy dwa), ale załatwia to burknięciem. z psami dogaduje się świetnie, żadnych spin, wszystkie ją elegancko odczytują. nie domaga się żarcia, bo nie musi - Iza daje jej sama z siebie i generalnie Neska przy swoim stopniu dominacji nie musi uciekać się do agresji, bo nie jest roszczeniowa. jest pewna siebie i spokojna, opanowana. po czym widać, że to jednak twardy charakter? bo jeżeli zechce, to sobie pójdzie - jest w 100% nieodwoływalna, wraca na setne zawołanie. dostaje ochrzan po fakcie i dalej leci w krzaki. uczę Izę, że to bardzo źle :diabloti: ale jakim ja jestem autorytetem do pouczania kogokolwiek, skoro Iza widzi mojego Pata niemal codziennie :cool3: tak czy siak, Patryk nie jest dominantem z natury, bo odpuszcza szybko, jeśli ktoś 'kompetentny' się za niego zabierze, ale z racji tego, że go rozpuściłam, usiłuje sięgać po więcej, niż jest w stanie osiągnąć naturalnymi sposobami. stąd buractwo, kłapanie i tak dalej - tak sądzę.
  20. wiecie co - macie rację wszystkie :cool3: mnie niektóre rzeczy zupełnie nie przeszkadzają, a muszę je niestety eliminować, bo Pat sobie poprzez takie właśnie 'drobnostki' ustala we łbie,że może wszystko. przykład - spanie z psem, albo okazjonalne leżenie w łóżku. nie przeszkadza mi nijak, gdyby nie tż to bym spała z Patrykiem codziennie :cool3: następnie - witanie, skakanie, lizanie - a niech sobie skacze, zawsze to wesoło,że coś się cieszy na mój widok. to też trzeba wywalić,bo nie każdy sobie życzy takich wylewnych powitań, a dureń utrwala, że kto wejdzie = można obskoczyć. nie przeszkadza mi też wymuszanie pieszczot, ale wiem, że za tym idą kolejne wymuszenia - zabawy, kiedy ja akurat nie mam czasu, żarcia, kiedy jem, a Pat dawno dostał.. nie można niestety takich zasad traktować wybiórczo i to wiem bez szkoleniowca :( ...co nie zmienia faktu, że na powyższych płaszczyznach mu nieraz popuszczałam, a efektem jest to, że mnie nie szanuje, kłapnięcie to nie problem, a przy psach - pocałuj się w dupę, mamo...
  21. [quote name='kalyna']Ja też nie mam nic do Miliana, jego metody skutkują u psów to ok. Jednak metodę trzeba dobrać do psa :) Wszędzie ta dominacja i dominacja...no nie zgadzam się z nią tak do końca.... ale ja mam wiedzę czysto teoretyczną... Całe ruchy ogona i znaczenie są fajnie opisane w "Jak rozmawiać z psem" Stanley Coren. Teraz można dostać ją kupić w kilku sklepach, bo wznowili nakład. A to nie jest tak, że jak na Tobie leży to czuje się u Ciebie bezpiecznie? Chce czuć bliskość z Tobą, więź? W końcu wilki w stadzie śpią ze sobą, psy w stadzie też. Witanie przy drzwiach to u mnie jest radość, ale bez jakiegoś szału itp. poza tym mi to odpowiada. Ale jeśli masz problem z jaką ekscytacją czy czymś, to możesz dać psu rękawiczkę przy powitaniu. I dopiero przywitać się jak opadną emocje. Ignorancja czy odpychanie to nie jest wg mnie dobrym wyjściem. A co do tego lizania to wystarczy zobaczyć jak wyglądają powitania u wilków wracających z polowania a szczeniętami. Szczenięta liżą pyski wilków wracających z polowania, aby pobudzić do zwrócenia posiłku. Może po prostu o to chodzi, tzn. nie aby zwrócić jedzenie ale właśnie to jest przywitanie?[/QUOTE] ile osób,tyle wersji :roll: ja ze swoich obserwacji mam zupełnie inne wnioski i np. witania się nie odbieram jako czegoś złego, zupełnie, wręcz przeciwnie. tak samo przytulania się z psem, spania razem i tak dalej (oczywiście na moje wyraźne życzenie, etap terroryzowania z łóżkiem już przeszliśmy :cool3:) pogadam jeszcze ze szkoleniowcem na ten temat, na razie wprowadzam musztrę w najbardziej uciążliwych momentach w których [I]wiem,[/I]że odpuszczam i źle robię - przywitaniem zajmiemy się później, to mi się wydaje najmniejszym problemem, choć szkoleniowiec twierdzi, że jeśli nie wprowadzę wszystkiego naraz,to nic nie zdziałam.
  22. [quote name='Majkowska']Nie nie, ten "ast" to wogóle nie ast tylko jakiś wyrośnięty pręgus. Gość jest taki starszy, siwy, dość miło wygląda, osobiście go nawet trochę lubię. Tego asta niebieskiego znam ze skał, ale z tego co gość mowił jest agresywny do wszystkiego, gadałam z nim na sporą odległość a kiedyś też jak Tomek odszedł z psem.To młodziak.Nie wiem tylko dlaczego skoro jest agresywny to nie zakłada mu kagańca tylko puszcza luzem...[/QUOTE] nie jestem pewna, czy był luzem czy nie, ale gość się z nim siłował, widać było, że pies się spina i nas przyczaił, więc polazłam w siną dal, zanim doszło do wojny z powodu prowokacji mojego pieseczka :cool3:
  23. [quote name='memory']Wydaje mi się, że dość uważnie prześledziłam wątek i o ile zgadzam się z tym, 'że yumanji była proszona niejednokrotnie 'w trakcie' sprawy o komentarz, odzew, cokolwiek,' to nie zauważyłam, by chodziło o 'ustalenia, czy da się coś zrobić'. To prawda, że kilka osób wstrzymywało się z wnioskami i komentarzami, apelując do yumanji o wypowiedź. Jednak nie wszyscy. Większość przybiegła dla sensacji, z gotowymi opiniami i odpowiedziami na niezadane pytania. W tej sytuacji trudno się dziwić milczeniu. Trzeba się zebrać w sobie, by przetrwać taką sytuację i zdobyć na odpowiedź. I co miała napisać? To samo, o czym wspominała od co najmniej roku? Że pogrąża się w biedzie, że z dnia na dzień jest gorzej? Nie dotarło to do nikogo przez rok - dotarłoby teraz? [B]A że się logowała i czytała? Czy jest ktoś, kto nie byłby zainteresowany, gdyby temat dotyczył jego osoby?[/B] Co do 'zagłodzonych do granic zwierząt' pisałam na ten temat stronę, może dwie wcześniej. To prawda, że ast stracił masę, był chudy i źle odżywiony. Wciąż szukam informacji o dalszym jego losie, bo nie ma pewności, czy to była tylko sprawa niedożywienia. To prawda, że Szaman na fotkach wyglądał na wyniszczonego. Też nie ma pewności czy to brak karmy był jedyną przyczyną. Skinni jest chory fizycznie i psychicznie i od dawna zaniedbany. W jego przypadku może warto wziąć pod uwagę, że Skinni ma właściciela, opiekuna - fundację, która go zaniedbywała finansowo, która na kilka miesięcy pozostawiła bez odpowiedzi i decyzji sygnały od yumanji, że ten pies jest chory i potrzebuje pomocy. I która na FB, na wątku o interwencji lansuje się na jego smutnym przypadku, pozorując dbałość i troskę. Pozostałe psy - jak orzekł weterynarz i jak widać na aktualnych fotkach, są w całkiem niezłej kondycji. Nie przeczę, że psy miały kiepskie warunki. Nie przeczę, że były/są niedożywione. Jednak [URL="https://www.google.pl/search?hl=pl&site=imghp&tbm=isch&source=hp&biw=1280&bih=894&oq=zagłodzony+pies+&gs_l=img.12..0i24l7.1377.4830.0.7917.16.9.0.7.7.0.184.1391.1j8.9.0....0...1ac.1.43.img..1.15.1267.68tSuTBWK7A&q=zagłodzony pies"]'Zagłodzony do granic' pies[/URL] wygląda inaczej. Na marginesie - wszyscy chcą znać aktualny stan psów yumanji, zobaczyć jak wyglądają, dowiedzieć się jak mieszkają. Mnie też to interesuje, chciałabym wiedzieć gdzie śpią, czy mają budy i jakieś zadaszenie, czy np. wewnętrzne kojce w budynku, czy miejsca, gdzie robione są fotki to wybiegi czy całe kojce. Ale... Chciałabym też wiedzieć, gdzie i w jakich warunkach przebywa astek, jakie ma wyniki i rokowania. Chciałabym wiedzieć, a nie tylko wierzyć, że Szamanowi jest lepiej, wiedzieć w jakich przebywa warunkach. Chciałabym wiedzieć w jakich warunkach jest obecnie Skinni. Jednak tu już 'jawnost i głasnost' nie jest wymagana. "Dla dobra sprawy' informacje są tajne przez poufne - czytam tylko że psy są bezpieczne w bezpiecznym miejscu. Być może część tak, ale jeśli Skinni jest nadal pod opieką tej samej fundacji, to nie jestem pewna, czy informacje można uznać za w pełni wiarygodne. Na podstawie wątku Skinniego, Nexta, Murzynka i wypowiedzi tu i na FB.,[/QUOTE] ale czy Ty czujesz różnicę między tym, co teraz piszesz, a między atmosferą 'w trakcie'? wtedy były domysły, szczątkowe informacje i to logiczne, że w obliczu milczenia właścicielki wątku zaczęto snuć własne teorie, podejrzenia i wyciągać wnioski ze zdjęć i opisów osób, które psy odebrały. skoro nikt nie kwapił się z usprawiedliwieniem wtedy (ani specjalnie teraz), to czemu tu się dziwić? zauważ, że to Ty opisujesz możliwe scenariusze, przyczyny takiego a nie innego stanu zwierząt, a nie yumanji. ja weszłam, zobaczyłam zdjęcia, brak odzewu yumanji i opinie wetów na temat odebranych zwierząt (były fotki w wydarzeniu na FB) - skoro nikt się nie tłumaczy ze stanu zwierząt, to wniosek nasuwa się jeden. baaa, ktoś wraca jak feniks ze zgliszczy kiedy 'ucichło' i snuje niesmaczne dowcipy o zdechłych zwierzętach, przy czym rzuca zdawkowe informacje na temat obecnego stanu zwierząt, NADAL nie tłumacząc, co się stało z tymi 4-ma odebranymi, dlaczego były w takim strasznym stanie. jeszcze tylko co do pogrubionego - masz całkowitą rację, że każdy byłby zainteresowany, co dzieje się wokół jego tematu. jest jednak coś takiego jak honor, odwaga cywilna i zwyczajne człowieczeństwo, które mnie zmusiłoby do opisania sytuacji i wytłumaczenia, co się stało[I].[/I] mówienie, że "i tak macie swoją wersję" to wymigiwanie się od odpowiedzialności - trudno, żeby użytkownicy nie stworzyli swojej wersji, skoro nie mają nic innego na zastępstwo.
  24. [url]https://lh5.googleusercontent.com/-B7iPJwyrC74/U3EG5jb1nAI/AAAAAAAAYmg/vfYigqAT-dQ/s640/obroza%20023.jpg[/url] [url]https://lh4.googleusercontent.com/-CfoXW8eChjo/U3EBxhkUJdI/AAAAAAAAYh0/OAWdCqUfF48/s512/spacer1205%20016.jpg[/url] kocham te waldusine inteligentne miny :D :D a zielona obróżka taka zwykła, za to ta w romby - ekstra! a powiedz mi, jak wygląda ten amstaff? bo mówiłaś, ale nie pamiętam :oops: wczoraj minęłam dziwnego gościa z szarym astem, wolałam uniknąć bliskiego spotkania więc oblazłam naokoło, bo podejrzewałam, że to mógł być 'ten'. ast błękitny/szary, bardzo duży, facet niczym się nie wyróżniający, taki typowy Janusz.
×
×
  • Create New...