-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
[quote name='Majkowska']nie cierpię okruchów na blacie i masełka!!!:angryy:[/QUOTE] kiedyś Cię zaproszę po tym, jak tż zrobi obiad :cool3: mamy zasadę, że kiedy jedno gotuje,to drugie sprząta i zmywa - dlatego właśnie wolę stać przy garach pół dnia, niż czyścić to, co mój masterchef wytworzy na powierzchniach blatów i podłodze :cool3:
-
[quote name='Majkowska']Kiedyś o tym gadałyśmy, ale wypowiem moje zdanie raz jeszcze : po co właściwie robisz taki teatrzyk? Wydaje mi się że pies jeśli się czegoś boi to nie ma sensu tego aż tak wpajać, tylko robić to w jakiś naturalny sposób , niekoniecznie gonić za nim z tą rzeczą i go usilnie nią dotykać. Osobiście bym psa zostawiła sam na sam do kombinacji i dopiero jak się do rzeczy zbliży nagrodziła. Oczywiście o ile pies nie wpada w jakąś szaloną panikę, ale Pat chyba czegoś takiego nie ma ;) No i znów w niego nie wierzysz ;) Wydaje mi sie że też jest tak : nasza łączka jest nasza. My tam biegamy, my tam jesteśmy, przyłazi obcy pies i kiedy Pat na niego nie zwraca uwagi jest do niego zachęcany "no podejdź do pieska" , więc podchodzi grzecznie i równie grzecznie daje mu nauczkę, niech spada głupi kundel z naszej łączki od naszego stadka, intruzów nam nie trzeba ;) "Kto idzie i kto tam jest " nastawia psa na jakieś konkrety. W pewien sposób wydaje mi się że psa się tym okłamuje, a Pat idiotą nie jest ;D Podniecasz go, nastawiasz że coś fajnego się wydarzy,a tu dupa, obcy kundel , którego trzeb czym prędzej przegonić. Kiedyś też się wzięłam na ten sposób i mówiłam Waldkowi "kto to? wujek?" bo mi się zdawało że poleci do obcej osoby i będzie merdał ogonkiem... i leciał, merdał, a następnie był ryk,bo " ty mnie oszukałeś, nie jesteś moim panciem, nie znam cię i nie będę się z tobą przyjaźnił chociaż biegłem z ogonkiem i wyglądałem miło!!!" . [/QUOTE] Mojego też to diabelnie podnieca, więc jak chcę pochwalić to już się mogę liczyć że zaraz pies dostanie amoku i zacznie się zachowywać jak wariat :D Tego im zazdroszczę:placz: Pat się fajnie na nią patrzy i wiele rzeczy konsultuje podczas gdy Wald robi wszystko jak należy ale nie ma w nim życia :D[/QUOTE] teatrzyk jest po to, żeby nie spinał dupy i wiedział, że moje podchodzenie z czymś dziwnym nie zawsze oznacza straszną torturę jak np. obcinanie pazurów albo zakraplanie oka, a że czasem to jakieś nieokreślone dziwactwo, które pozwala mi wykonać i dostaje w zamian smaka. dziś dał się spryskać wodą, dostał chrupek i dzięki temu być może uda mi się mu wyczyścić i wypłukać wieczorem uszy, bo nazbierał czarnego syfu znowu, chyba ma znów grzyba w uszach, bo capią... a odnośnie oszustwa z Neską... no cóż, o tym nie pomyślałam, że się poczuje rozczarowany :cool3: nie sądziłam, że pies aż czuje takie abstrakcyjne emocje jak rozczarowanie, że to nie koleżanka - fakt faktem, właśnie wróciliśmy ze spaceru z tżtem i mieliśmy znowu względnie udane zapoznanie :cool3: sytuaja: Pat na smyczy, idziemy krzakami, dochodzimy do małej łączki, na którą chodzę z tż i nigdy nie ma tam psów. dziś był - osiedlowy pies, kojarzę - mix amstaffa i szorstkiego jamnika :loveu: przepiękny i prześmieszny, łeb asta,a ciałko jamnicze + bródka :D Pat go zna i zawsze wydziera ryja na niego na osiedlu, facet nas omija z wzajemnością. miałam go w kagańcu i na smyczy, a tamten (Frodo) galopuje do nas radośnie przez całą łączkę... podleciał, powąchały się i Patryk standardowo - wark,wark, kłap, no ale kaganiec przeszkadza :cool3: pogonił go raz, maluch znowu podszedł, pogonił drugi raz, Frodo znów z ogonkiem... no i Pat odpuścił. facet - właściciel - oczywiście mówi "puścić luźno", no to cóż.. zaryzykowaliśmy. psy się wdały w galop i gonitwę, Patryk gonił, więc co jakiś czas starał się kłapnąć małego, ale że był w chopo, to tylko trącał go kubłem w dupę z głośnym WRRR. jeśli jest 'tym goniącym', to wyzwala to w nim instynkty myśliwskie i niejako 'poluje' na kolegę, ale kagan uniemożliwił burackie podgryzanie no i cóż... dogadały się :cool3: potem całkowicie go olewał, wyjęłam piłkę, żeby sobie pobiegały, chciałam rozkagańcować Patryka i facet w ostatniej chwili ostrzegł mnie, że to błąd - mały wyrwał mi piłkę z mocą dorosłego asta (a to roczny bubek max 8kg) i fruuuuu z nią na łąkę :D ganiałam go z 20 minut, zanim łaskawie oddał na wymianę za chrupka :cool3: i w tym momencie podszedł zaciekawiony Patryk, a Frodo.. rzucił się na niego na zasadzie 'won,teraz to moje fanty' :cool3: i ku naszemu ogromnemu zdziwieniu, Patryk wyłożył się przed maluchem, którego wcześniej ganiał i pokazał "ok, ty tu rządzisz, poddaję się" :cool3: można powiedzieć, że mamy nowego kolegę, bo faceta widzę często i może uda się jakoś bliżej skumać nasze psy, bo rozeszliśmy się w pokojowej atmosferze. problem jest tylko taki, że mały jest niewychowany i roszczeniowy ;) bo mi wtykał nos do saszetki w polowaniu na smaczki, dawał buziory bez ostrzeżenia i kąsał w zabawie bez wyczucia :razz: ale można mu to wybaczyć, bo był przefajny :loveu: nie zrobiłam fot niestety, nawet w googlach nie ma nic podobnego, żeby Wam pokazać fenomen wizualny tego psiaka, coś na tą modłę: [IMG]http://www.dogbreedpic.com/wp-content/uploads/2014/01/black-wire-haired-terrier-mixdog-sebastian-for-adoption-in-scottsdale-arizona---dachshund-js8lxefg.png[/IMG] ...tyle że pręgus o bursztynowych oczach i bardziej niewymiarowy :loveu: przesuper!
-
[quote name='agutka']o nie blat jest u mnie zaraz czyszczony ale pewnie dlatego że jak widzę podłogę zasyfioną to zaraz staram się nie dopuszczać do tego grzechu:diabloti: ale za to kurze u mnie w pokoju:mad: 3 cm? no nienawidzę mycia garów i sprzątaniu kurzu ;)[/QUOTE] ja nienawidzę myć podłogi mopem... nienawidzę po prostu, wszystko, tylko nie to :placz: i NIE PRASUJĘ :angryy:
-
[quote name='agutka']to ja się dziś za sprzątanko wzięłam ale abstrakcję takową mam codziennie :/ babka obsika całą podłogę i kapciami rozetrze bo mop za daleko... to masełko się wdepcze i rozniesie to okruchy z blatu machnie pa podłogę :loveu: masakra...[/QUOTE] okruchy z blatu to ja zrzucam :diabloti: bo przecież "zaraz i tak będę odkurzać", a że te 'zaraz' lubi potrwać dobę, to inna sprawa...
-
ja mam ładną pogodę nawet, ale na spacer wygoniłam tż-ta, a ja posprzątałam chatę :diabloti: syf na mojej podłodze osiąga nowe poziomy abstrakcji czasami...
-
[quote name='agutka']PP- jeżeli Pat by tak ciągnął i robił ci wstydu to raczej ograniczyłabyś się do spacerów na polanie najbliższej domu :cool3: wszystko fajnie jest napisane evel fajnie opisała głośnie chwalenie lecz gdy tylko cokolwiek powiem dobrego czy nagrodzę głaskaniem zaraz zaczyna się paniczna histeria :/ to samo jest ze smaczkami, pięknie usiądzie wyłączy się na psy -dostanie- odwrót i dalej histeria i nie mówię tu o jakim kolwiek napinaniu smyczy bo właśnie gdy jest pies smycz jest luźniejsza[/QUOTE] robi mi wstyd, ale nie aż taki, żeby odpuścić :cool3: no błagam. w końcu rodzic, którego dziecko rzuca się w sklepie bo chce lizaka nie zamyka tego dziecka w piwnicy :diabloti: tylko dzielnie próbuje wychować, zbierając cięgi i krzywe spojrzenia :cool3: a z siadaniem i dalszym darciem mordy - też to czasem przerabiamy. wczoraj padaliśmy ze śmiechu, bo jak Patryk walczy sam ze sobą,to można się przekręcić przez tą mimikę i odgłosy. minął pieski ładnie, jednego na smyczy, drugi latał luzem a'la Wald (czyli błyskawica, nie zatrzymał się obok nas), odwróciłam uwagę - usiadł, dostał chrupka. mija moment..a Patryk odwraca się w stronę psów, cichutko jęczy i patrzy na mnie.. sekunda zawahania.. po czym podłazi, siada i się oblizuje :grin: na zasadzie "no dobra, niech spitala, wolę chrupka".
-
[quote name='agutka']kiedyś słyszałam że piszczące zabawki przy psie który się ostro nakręca nie są wskazane ponieważ piszczałka wydaje podobny dźwięk do konającego psa czy innego zwierza ;) To ponoć buduje w psa psychice -zabić, zabić a jak przestanie piszczeć pies odchodzi nie wiem ile w tym prawdy(moje psy nie lubią piszczałek) ale coś ma się na rzeczy[/QUOTE] a Patryk lubi mordować zwierzątka (słyszałam ten pisk w krzakach...) a od piszczącej piłki zwiewał :diabloti: w sumie piłka popiszczała przez dzień, później coś tam przeżuł i przestała - po problemie :diabloti:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ja mam tak wspaniale unormowany tryb życia, że jedyne, co robię regularnie, to bluzgam :roll: Patryk ma rano sik prosty, ewentualnie - jeśli nie jest to mega wcześnie - to z pół godzinki, choć rano raczej chodzimy 'do pierwszej kupy' ;) później różnie - jak mam czas, to południowy/popołudniowy spacer jest dłuższy i z piłką, ganianiem, jeśli nie mam, to np. sama piłka na łączce niedaleko domu, ale za to intensywnie, żeby się na durnia wylatał i zmęczył. później rundka na osiedlu, a nocą sik pod blokiem - jak u Agutki :) ogólnie wychodzą 3-4 spacery, zależy jak wstanę i co mam do roboty ;) piłka niby codziennie, ale są dni, że nie biega po 3-4 doby, więc wychodzi średnio, że z 3-4x w tygodniu mega bieganie :) -
Robo, tż prowadził asta i robił PRRR...PRRRR... a ast wtedy sugerował się, że to jego dupa dopomina się o uwagę, więc dreptał w krzaczkach z zamiarem/próbą zrobienia koo. to była metoda pt "mam 10 minut na spacer, rób co masz robić" :D
-
chyba u Ciebie :evil_lol: u mnie elegancko póki co!
-
[quote name='ewaal1982']Strasznie teraz zawalona jestem wszystkim. Mam nadzieję, że ogarnę się trochę do końca maja i wtedy na bank![/QUOTE] ok, trzymam za słowo ;) [quote name='agutka']jaki on jest fajniutki i puchaty :loveu:[/QUOTE] jak maskotka,nie? :D
-
aha - podstęp "na Neskę" czasem działa :diabloti: i nawet jeśli ma to być uniwersalna metoda, choć durna, to próbuję jak mogę. tę goldenkę na osiedlu też zakomunikowałam mu "zobacz, Neska idzie?! to Neska?" na co Patryk zaczął machać ogonem i spuścił irokeza, liczę na to, że zacznie mu się utrwalać, że "Neska" nie oznacza jednej konkretnej koleżanki, a po prostu fakt bliskiego spotkania z przyjaznym pieskiem. to się serio czasem udaje, więc czemu by nie brnąć w takie oszustwo ;) dodam, że "Neska" to drugie po "jedzonko" słowo-klucz, które powoduje spazmy w moim psie :diabloti:
-
[quote name='evel']Tak i nie. Na pewno nie ma sensu na siłę się pchać "w psy" luzem z takim psem, który ma jakieś ALE do innych. Co innego jak psy są pod kontrolą... Ale jeśli PP sobie już przy mijance wizualizuje, że Pat na pewno się rzuci - dziewczyno, nie możesz tak myśleć!!! :mad: Jeśli masz taki obraz w głowie to popierasz swojego psa w atakach. A jeśli Pat ignoruje jakiegoś psa to ja bym go zajebiście chwaliła a nie go wpychała w sytuację dla niego niekomfortową - jasne, miłości może z tego nie będzie, ale niech chociaż toleruje te inne psy, ignorowanie jest OK, bo to zupełnie inny hm... "stan umysłu" niż pobudzenie i atak. Są osobniki, które nie będą się bawić z innymi psami, bo im to niepotrzebne do życia, albo będą się bawić tylko z wybranymi jednostkami i myślę, że właściciel powinien to po prostu uszanować - aha, mój kundel nie chce się stykać z innymi psami, OK. A nie wsadzać mu innego psa pod nos i patrzeć - szurnie czy nie szurnie? :razz:[/QUOTE] to nie było do końca tak, to była raczej próba, bo nie naszczekał na tego psiaka z daleka. to nie tak, że lazę do każdego psa na ulicy, tylko w sytuacjach wyluzowania (polanka, obok znajomy Waldek) próbuję właśnie tym gadaniem "kto to idzie? to ktoś do pieska?" zmienić jego perspektywę, czasem się uda, bo opuszcza uszy i zaczyna machać ogonem, a czy po powitaniu będzie miły, czy nie - to akurat loteria... to nie tak, że się makabrycznie spinam, jeśli idzie inny pies albo napuszczam na niego Patryka w durny sposób - to raczej hm, wyłapywanie tych małych momentów, kiedy Pat nie wygląda na wk**wionego, żeby go nagrodzić za super zachowanie i zaakcentować, że TAK MA BYĆ! dlatego właśnie wczoraj się wąchał z seterem, którego mogliśmy ominąć, ale Pat+kaganiec+tż w razie wu do reagowania + małżeństwo, które się zatrzymało, żeby psy się zapoznały jakoś mnie ośmieliło, no i się udało.
-
ale żeście mi napitoliły :diabloti: no to od początku: [quote name='ewaal1982'] Ja na całą okolicę ryczę SUuuuper, albo o jak Ślicznieeeeee ! :D Trzymam kciuki za szkolenie.[/QUOTE] mi już przestało nawet być wstyd, nawet jeśli ludzie patrzą jak na psychiczną psią mamę :cool3: [quote name='magdabroy']Magda, a jak zachowuje się Pat, jak Twój tż idzie z nim sam na spacer?[/QUOTE] nijak inaczej - też się drze. może tylko szybciej odpuszcza,bo jak tż go skoryguje, to jednak trochę większy szok dla organizmu ;) [quote name='agutka']Ja powiem swoje odczucia, Sagat na niektóre psy jest mega agresywny, mamy psy sąsiedzkie które rozszarpałby na strzępy.... Kiedyś mojej siostrze uciekł w bramce żeby dorwać psa sąsiada ja leciałam z miękkimi nogami patrzę a psy tylko napuszone wokół siebie krążą powarkując , rzecz jasna nie podbiegłam i nie łapałam Sagata bo to skończyło by się wojną-same się rozeszły ;) To samo jest gdy nagle w lesie jakiś amant się znajdzie .... lecz taki Patryk który się powącha i na koniec atakuje mógł by skutecznie doprowadzić do szamotaniny z wilkiem:diabloti: Raz podbiegł taki właśnie podstępny pies (bez kagańca) złapałam mojego facet złapał swojego i zaczął go tak okładać że wrzasnęłam żeby go nie bił bo to tylko psy i niema sensu tyle lać bo to wiele nie zmieni ;)[/QUOTE] u mnie na osiedlu jeden dureń tłucze sukę, fakt, że jest agresywna (taki typowy kundelek w typie Amora Majkowskiej) i drze ryjca, ledwo ją utrzymuje na smyczy facet i zawsze ich mijam kilometrowym łukiem, bo zaciętość Patryka przy tej suce to amatorszczyzna... ale kiedy wreszcie suka się uspokoi, to facet zaczyna ją lać smyczą (widocznie w trakcie ataku agresji boi się dotknąć, ot, zawodnik...). metoda działa 'wspaniale' oczywiście.. [quote name='evel']A ja dłuuuugo spinałam dupę na zasadzie - o, leci pies, będzie wpier*ol. No i był :roll: Myślę, że przełom nastąpił dopiero jak mój pies zaczął mi ufać, jakkolwiek banalnie to brzmi. A zaczął myślę trochę dlatego, że ja zaczęłam być po pierwsze asertywna i jak coś leciało, co zdecydowanie kwalifikowało się do przetrzepania fraków (na przykład wesoły labcio 40kg+ albo TTB) to albo się darłam do pańcia jak syrena strażacka, żeby zabierał kundla, albo odgradzałam go od Zu za wszelką cenę. Zdarzyło mi się kilka razy nawet zasadzić podbiegaczowi solidnego kopniaka w dupsko, kiedy nie widziałam innych opcji. Kilka razy łapałam takiego wesołka czy agresorka za obrożę i czekałam, aż pańcio odbierze zgubę, a po drugie pewnie dlatego, że spędzałyśmy godziny na różnych ćwiczeniach, więc pies zbudował w swojej głowie skojarzenie, że nie dość, że jestem fajna i daję żarcie/piłki, to jeszcze obronię jak trzeba i wcale nie trzeba brać spraw w swoje łapy. Do tego kontrolowane kontakty z innymi normalnymi psami, wytłuczona na blachę komenda NIE RUSZ i jakoś się daje żyć, choć często patrzą na mnie jak na wariatkę (bo czasem dla świętego spokoju schodzę niereformowalnym idiotom z drogi albo biorę psa pod pachę, wzdycham i czekam, aż przejdą :diabloti: ) albo urządzają *******amento pt. "paaaaaaani, pani puuuści tego biednego pieska, on na pewno się chce pobawić!". Oczywiście, wpadki się zdarzają, ale są o niebo łatwiejsze do kontrolowania niż kiedyś. Także nie ma co czekać, tylko trzeba się zebrać w sobie i sru na szkolenie. Jak Ci się ten facet nie spodoba to w Krk masz duży wybór innych szkółek. Myślę, że w części z nich moglibyście podjechać za darmo obejrzeć na miejscu jak szkolą itd. Trzymam kciuki ;)[/QUOTE] szkółki to mnie nie interesują, bo Patryk na grupowym szkoleniu nie pokaże, co potrafi. tak samo w obcym miejscu - wczoraj daleko od domu zachowywał się nieco łagodniej. facet przyjedzie do mnie :) i pójdziemy na spacer w nasze rewiry. a co do zaufania - Patryk mi nie ufa, a ja to sukcesywnie ćwiczę. boi się kiedy niosę coś podejrzanego w ręku, więc nieraz dla sportu biorę jakieś dziwnie wyglądające badziewie (spryskiwacz z wodą, butelkę, cokolwiek) i zachodzę do niego z komendą "spokój". Patryk się spina, chce zwiewać, ale przełamuje się i pozwala pomajstrować przy sobie - wtedy ja go dotykam tą butelką czy czym tam (delikatnie po grzbiecie) i jak wytrzyma, to jest DOOOOBRY PIEESEEEEK!! ... i smaczek najlepszy na świecie ;) może to durne, ale tak go uczę, że kontakt z dziwnym przedmiotem i z moją ręką to nic takiego. przyznam, że po czasie łatwiej mi było zakroplić mu oczy, jak sobie uszkodził, więc jakieś tam skutki są ;) a bronić go przed psem nie muszę, sam się broni :roll: [quote name='Majkowska']Mnie kiedyś Amor tak uciekł, cholernik się wyrwał i poleciał prosto na psa którego na codzień chciał zeżreć, wróżyłam masakrę, ale wrzasnęłam do chłopa " on nic nie zrobi!" żeby ten nie spinał tamtego i wyobraźcie sobie że on podbiegł do tego psa i się zaczął z nim bawić... Sama nie wiedziałam że coś takiego się stanie, poczułam się wręcz magicznie :D Co nie znaczyło że na kolejnych spacerach chciał smycz przegryźć żeby się do tamtego dostać i choć trochę dotknąć go zębami. PP - jestem z Ciebie dumna ;) A to było na skałach? Bo jak tak to chyba już zidetyfikowałam te psy jako naszych znajomych ;) Seter był z babką czy z chłopakiem/facetem?[/QUOTE] to nie było na Skałach, kochana - byliśmy przelotem w okolicach dębnickiego i przy Wiśle, a seter był ze starszym małżeństwem :) Patryk też ma czasem takie zajawki, że leci do psa, ja cała pospinana, bo sytuacja wygląda dziwnie a słyszę standardowe PAAAANI, ONE SIĘ POBAWIĄ, PANI PUŚCI... no i się bawią :diabloti: ostatnio tak było na osiedlu z goldenką, że mi babeczka udowodniła, że mój piesek jednak nic nie zrobi :razz: ale weź tu i tłumacz każdemu, że to przypadek... [quote name='agutka']Sagat dość szybko pojął że pieski nie są do zabijania ,kilka spacerków z samczykami i jakoś to nam szło ;) z Ledą jest nieco gorzej bo raz mało kiedy ostatnio podbiegają do nas psy a taki romantyk zgwałcenia Ledziny by się przydał ;) Gdy byłam na bulwarze spacerkiem wiele piesków podbiegało do nas, biała nie miała czasu się spinać bo cisnęła przed siebie i jak dla mnie takie ćwiczenia że nie każdy pies chce ją użreć by się przydały ale szczerze to nie jest mi łatwo z nią dojeżdżać w takowe miejsce[/QUOTE] czemu, ja bym jeździła z taką świnką wszędzie, żeby wszyscy widzieli jakiego mam super bubka :loveu::diabloti: [quote name='Majkowska']Misza na krakowskich błoniach nie był wystarczającym romantykiem ??:lol: To co napisała evel to właśnie to o czym pisałam wcześniej, tylko się nie wyraziłam aż tak dobrze - zaufanie psu i zaufanie sobie samej. PP czasem robisz Patrykowi socjal na siłę ile tylko się da podkreślasz że się nie uda, np przy ostatnim czarnym piesku na łące - piesek stał obok spokojnie a Ty usiłowałaś Pata nim zainteresować, sama go podprowadziłaś po czym nagle pada stwierdzenie " o Pat się rzuci, patrzcie, zaraz kłapnie go zębami!" no i Pat się rzuca naprowadzony na pieska za co dostaje ochrzan. Z tego się nawet moj tż śmiał, bo podeszliście głownie czekając na atak. To samo czasem na ulicy : idzie pies i zaraz rzucasz stwierdzenie " no i mój burak zaraz się na niego rzuci" i kiedy on jest już blisko psa zaczynasz go wycofywać. Nie musisz podchodzić przecież do psów na siłę jakkolwiek bardzo chcesz Pata zsocjalizować. [/QUOTE] to nie tak - ja miałam nadzieję, że w magicznym miejscu, jakim jest nasza łączka, Patryk złagodnieje, bo tam mu się przecież zdarzy poznać psa i nie ma problemów, a odnośnie "patrzcie, zaraz się rzuci" - powiedziałam tak, bo poczułam, że jednak nie jest zainteresowany :diabloti: choć początkowo nie ujadał, a to rodzi nadzieję na kontakt i socjal, więc próbuję - w kagańcu nic nie zrobi. odnośnie paplania - zawsze tak titam, jak idzie piesek, którego nie oszczeka i mogę zapoznać, tj "ojeju, kto to idzie! kto tam jest!" bo Patryk kojarzy to z Neską, innymi przyjaznymi psami, na Waldka też nakręcam "zobacz kto to idzie! Walduś? zobacz!" - próbuję mu zmienić perspektywę, wyluzować, że to jakiś super piesek i nie ma powodu do spiny. a szkoleniowca też jestem bardzo ciekawa :)
-
[quote name='Robokalipsa'] Hahahhaha Psorka no padłam :D Jaka szuja z TŻta Twojego :D A Patryk głupi,że się tak nabiera :diabloti: nie czuje ,czy mu się dupa otwiera ? :D ............................ Moja mama (jak jeszcze mieszkaliśmy razem i był Biały z suką CC) mówiła do mnie zawsze "idź z Ronsonem bo mu się DUPA OTWIERA" hłe hłe hłe :evil_lol: :evil_lol: Ale mam dzisiaj głupowaty humor :diabloti: Nic tylko się rozbiec i przy*******ić w ścianę na dobry sen :diabloti:[/QUOTE] Patryk się daje oszukać :D najlepsze jest to, że tż-ta amstaff szukał miejsca, żeby zrobić kooo, kiedy tż mu tam pierdział pod nosem... to po prostu hicior :D z resztą tż ma jeszcze bardziej [I]posrane [/I]poczucie humoru niż ja, dogadalibyście się :diabloti: czasem ja mam ochotę go przywitać ze ścianą na dobry sen, np. teraz - ogląda pokemony :roll:
-
aaa, ze szkoleniowcem jestem wstępnie umówiona na niedzielę. mam nadzieję, że będzie co opowiadać :) dodam jeszcze, że dzisiaj DOOOOOBRY PIESEK!!! niosło się po całej okolicy a królewna na spacerze za ładne zapoznanie się z pieskami wyżarła tygodniową dawkę smakołyków - jaśniej już się nie da zaakcentować, że to było DOBRE i POŻĄDANE zachowanie :cool3:
-
[quote name='ewaal1982']PP Patryk na szkolenie, a my się umówimy w trójkę i będziemy się czołgać po krzakach i nagrywać faceta z rakietą.Gdyby Patrykol udawał grzecznego zawsze można zawyć, czy zaszczekać.Ewentualnie jamnika z ławki pożyczyć ;)[/QUOTE] Ty nie gadaj, koleżanko, tylko sobie rezerwuj czas, bo musimy się w końcu poznać :diabloti: dzisiaj byliśmy z Patem na długim spacerze, mieliśmy kilka spotkań z psami - najpierw Patryk szedł luzem w kagańcu, wyleciał ZNIKĄD pies w typie weimara, tylko 2x większy - podleciał się wąchać, Patryk go pogonił niestety :shake:, ale na szczęście nie ruszył za weimarem w pościg i dał się ładnie odwołać, choć gdyby nie kaganiec,to wyżeł by dostał po doopie za takie zachodzenie znienacka od tyłu :diabloti: później minęliśmy niby-wilczaka i małego ryżulca, Pat początkowo naburczał, ale dostał ode mnie sensowną korektę (krótką,szybką i bez nerwów - Majkowska, to do Ciebie - nie panikowałam dzisiaj :diabloti:). powąchał się z większym, małego ofukał, ale generalnie bez większych problemów. na koniec spotkaliśmy starutkiego setera, jajecznego chłopaka, puściłam Patryka w kagańcu, bo tamten wyraźnie chciał się zapoznać, ale jak Pat podszedł, to puścił mu CS-y pt. "nie mam jednak ochoty, idź sobie" :diabloti: ...i jakimś cudem moje zwierzątko ZROZUMIAŁO sygnały i po powąchaniu seterowego siusiaka odpuścił i nawet nie burknął, a pozycję miał... cóż, na pewno nie bojową. ot, takie badanie, co to przeszło koło mnie. i znowu nie wiem, czego to kwestia - trochę obcy teren, tż obok, zmęczenie, za gorąco..?
-
o matko, jaki słodziak :loveu: nijak tu do Patryka nie podobny, Pat nie ma takiego gęstego owłosienia nawet jak zakudłaczy ;) kiedy się w końcu spotkamy? :cool3:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[url]https://lh3.googleusercontent.com/-OYRUTMV8IzQ/U2vfco_d7FI/AAAAAAAAYWU/cUcsKhAFyJg/s640/lol.jpg[/url] powiem krótko - jesteś chora :grin::grin::grin: :loveu: hahahahaha -
mój tż czasami zakrada się do Patryka i wydaje za pomocą otworu gębowego takie ciche PRRR...PRRR... Patryk co któryś raz się nabiera i z wielkim zdziwieniem zaczyna wąchać dupsko, a tż się tarza po ziemi ze śmiechu...:roll:
-
fajne :diabloti: a ja jeszcze dopiszę: 31. Nie będę odprowadzał wzrokiem każdego kęsa, który ląduje w twojej buzi 32. Jeśli już coś wygrzebię ze śmietnika,to zeżrę to BEZ opakowania 33. Nie będę wtykać głowy przez drzwi i psychicznie przyglądać się śpiącemu pańciostwu 34. Jeśli chce mi się kupę,to piszczę - nie będę jednak piszczał, kiedy się NIE CHCE, tylko po to, żeby mama wstała i dała coś zeżreć 35. Nie będę mordował małych zwierzątek. Ani żadnych w ogóle.
-
w kraju, gdzie angielski stoi na poziomie "ja być" są bezużyteczne :diabloti: żartuję ;) strasznie fajna inicjatywa, choć Patryk z takich szelek wydostaje się w 2 sekundy :cool3:
-
Obama, a biały zna kliker? bo ja nauczyłam swojego zabawy kulą-smakulą klikerem. jak podchodził - klik i rzucałam smaczek, dotykał łapą, trącał nosem - klik i smaczek (bo to było za mało, żeby sam sobie wyturlał - później jak już zajarzył, że to dobrze, że wchodzi w interakcje z tym czymś, to smaczki wreszcie zaczęły wylatywać - może Obek też tak załapie?)
-
u nas to nie ruszanie mózgiem jest problemem, raczej to, że Patryk nie niszczy niczego, co wykracza poza to, co zna jako 'zdatne do niszczenia'. na wsi u znajomej spędza zawsze długie godziny na sumiennym obgryzaniu patyków/pieńków do kominka, na spacerach też memła kijki i sobie rozgryza dla zabawy, a nijak nie umiałam mu wytłumaczyć, że gryzak/gumową zabawkę też tak można zastosować ;) papierową rolkę np. po ręczniku albo folii też rozbabra i rozniesie po domu, a zabawek za cholerę nie rusza - jak nasmaruję czymś,to to obliże i koniec zabawy :diabloti: może to i lepiej, niż miałby np. zżerać buty...
-
[quote name='Obama']Ej, ale kicha. Kupiłam kundlowi w tym tygodniu Konga XXL (czarnego) a ten się nie chce nim bawić. Wpychanie żarcia też nie pomaga.:([/QUOTE] hahaha, skąd ja to znam :loveu: mój Pat akceptuje tylko piłkę (sam w domu i tak jej nie memła, u niego musi być zabawka interaktywna, czyli z człowiekiem po drugiej stronie - to samo szarpak) i kulę-smakulę, a niby-konga też miał w dupie. miałam taką kostkę z otworami, wpychałam tam jedzenie, to lizał tyle, ile dał radę, a jak miał ścisnąć, żeby wyleciała reszta,to się poddawał i smętnie kładł pysk przy zabawce :diabloti: i tyle :diabloti: