Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. ok, znów mnie zmuszacie do multicytowania razy milion :eviltong: [quote name='kalyna']Nadrabiam zaległości :) Super, że zdecydowaliście się na szkolenie, abyście dali radę ;) Ten szkoleniowiec to ma jaką stronę internetową, aby móc poczytać co nieco? Z tego co czytam to bardzo dużo tu Miliana... No ja trochę tego nie kumam... bo skoro pozwoliłaś mu zjeść to dlaczego oberwało mu się za to? bez żadnej wcześniej komendy typu zostaw?[/QUOTE] oczywiście, że dostał komendę - on ma "puść" i doskonale rozumie,w zabawie testowane 20x dziennie i wbite, wie o co chodzi, natomiast z racji tego, że nie puścił, gość wyciągnął mu to z pyska własnoręcznie. to miała być pokazówa, że Patryk nie morduje za jedzenie, a po prostu odgania mnie bo może - gościa szanował i z ciężkim sercem, ale oddał. po uspokojeniu się i przerwaniu piszczenia posiłek wrócił. [quote name='evel']Jak dla mnie to nie ma co dumać czy to pozytywne, negatywne, takie czy śmakie - zawsze dobieramy metody do psa, nigdy psa do metody i najważniejsze, żeby były to metody skuteczne, jak najmniej obciążające psa, co o dziwo czasem wiąże się z pewną presją na początku. Ja np. zwykle uczę różnych zachowań pozytywnie a dodając do tego konsekwencję i blokowanie różnych zachowań niepożądanych, wygaszam to, co mi nie pasuje i daję psu inne możliwości do wyboru. Zu kiedyś po prostu nie wiedziała, że są inne możliwości niż darcie jadaczki i atak/pozorowanie ataku na innego psa, teraz już wie. Raven z kolei się szybko nakręca jak debil ale też jest wściekle żarta, ma genialny popęd łupu, więc pracujemy nagradzając żarciem/zabawką/socjalem, ale jak mi ostatnio np. uznała, że skasuje sobie nowopoznaną koleżankę to nie postąpiłam z nią ani trochę pozytywnie :diabloti: Także życzę powodzenia i otwartej głowy, bo to chyba najważniejsze przy jakimkolwiek szkoleniu ;)[/QUOTE] dzięki, powodzenie się przyda, choć uwaga - mam wrażenie, że COŚ się zmieniło :cool3: Patryk jest skonfundowany, ale.. słucha mnie. dziś o świcie wleciał do mnie znajomy z awarią samochodu po jakiś kanister na benzynę, to facet mojej koleżanki od Neski, więc Pat go kocha nieziemsko - poleciał piszczeć do domofonu, dałam mu NA MIEJSCE i...odszedł bez gadania :cool3: wyleciał do kolegi, też go pogoniłam (na zasadzie "to ja wpuszczam, a nie ty") i faktycznie czekał grzecznie na swoją kolej. może to i JEST milanowskie, ale czuję, że idzie ku dobremu, bo muszę mu od teraz dobitnie pokazywać, że to ja rządzę - jakkolwiek to głupio i szarlatańczo brzmi. wyszłam z nim na szybkie fizjo rano, więc jeszcze nie wiem jak spacer, zaraz idę na dłuższy i się przekonamy. tak czy siak, lazł za mną, nie wybiegł z klatki i ogólnie reaguje bardzo dynamicznie na EJ! - wcześniej najwyżej przystopowywał, a teraz rzuca mi spojrzenie z białkami na wierzchu z cyklu "no coooo..." i przerywa czynność. mam wrażenie, że pamięta, że wczoraj coś dziwnego się zadziało i zmieniły się zasady, jest trochę inny, nieco wycofany. [quote name='agutka']wiele osób strasznie jedzie na Milana- owszem nie popieram niektórych metod lecz weźmy pod uwagę że on ma psy naprawdę trudne ;) W wielu przypadkach metody pozytywne nic nie dają tak więc sposób na Pata nie jest jakimś złym sposobem , pies sobie przypomni jakie są zasady kulturalnego zachowania:diabloti:[/QUOTE] dokładnie tak - ja mam tylko obawy odnośnie..zrobocenia psa, tj. tego, że taka posłuszna kukła nigdy nie będzie szczęśliwa, ale facet kazał mi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy bardziej szczęśliwy będzie w swojej roli, spokojny i wyluzowany, czy wiecznie sfrustrowany, trzęsący się i piszczący :cool3: zwrócił mi też uwagę, że Patryka ogon jest nie w porządku - on nie macha nim radośnie (jak np. typowe retrievery, gdzie ogon lata nisko, spokojnie), zawsze jest to majtanie z fiksacją i właśnie ta fiksacja, emocje i podenerwowanie jest źródłem napięć w tym psie - on jest po prostu zestresowany, a ja to pogłębiam nakręcając go, piszcząc przy wejściu i tak dalej. wróciłam właśnie z seminarium, przerwałam jego tańce przy drzwiach, rozpakowałam się i usiadłam i dopiero wtedy nastąpiło głaskanie - krótko i bez piszczenia. chodzi spokojnie po mieszkaniu i nawet nie zajrzał mi do siaty z zakupami. [quote name='evel']Ja myślę, że Milan strasznie się zmienił przez kilka ostatnich lat - wystarczy popatrzeć na jego pierwsze sezony i na najnowsze odcinki. Jakby odrzucić tę paplaninę o bed enerdżi to można wyciągnąć z tego wszystkiego trochę ciekawych informacji, oczywiście patrząc trochę przez palce, bo to w końcu amerykańskie show. Ludzie często nie zdają sobie sprawy choćby z tego, jak wpływa nasze nastawienie na drugi koniec smyczy, albo że pies potrzebuje aktywności dostosowanej do jego potrzeb i dopiero wtedy można coś działać, że konsekwencja w wychowywaniu psów ma ogromne znaczenie itd.[/QUOTE] mi właśnie brakuje konsekwencji, no ale to niestety wiąże się z durnym faktem, że próbuję temu psu zrekompensować zryte życie + moje błędy, co jest jeszcze gorszym błędem samo w sobie... [quote name='agutka']Ja jestem na etapie starszych odcinków, nie brałam z niego przykładów ., he,he bed enerdżi ;) znam wielu ludzi którzy wprowadzili metody Milana i zatwardziale trzymają się tego... nie wiem jak psy się w praktyce zachowują bo znam tylko z forum ale przekonana do końca nie jestem[/QUOTE] ja prawdę mówiąc nie wiem co to są 'metody Milana', bo go od dawien dawna nie oglądam - wiem, że podszycie szarlataństwem mnie wk*wiało na maksa i uznałam, że z taką filozofią to idź pan sprzedawać garnki staruszkom. nie lubię paplaniny w stylu YES YOU CAN!, gadania o energiach i tak dalej...ale mimo wszystko - dziś jestem mega spokojna i wyluzowana, a pies nie piszczał, kiedy kroiłam mu żarcie przed podaniem... [quote name='evel']Mnie się bardzo podoba np. to, co on mówi o ekscytacji i frustracji - choć nazywa to jakoś inaczej. W każdym razie, że problematyczny pies bardzo pobudzony, zafiksowany to pies jakby odbezpieczony - trudno nam będzie zapanować nad nim, dopóki on nie ogarnie swoich emocji i nie zmieni nastawienia. U Zu to pięknie widać, jak jest mocno pobudzona i wylatuje z emocjami na orbitę to potrafi jeszcze usiłować trzasnąć innego pieska :roll: choć ogólnie jej się już raczej nie zdarzają "akcje", albo zaczyna idiotycznie szczekać i się nakręcać zupełnie bez sensu. Dużo, dużo pracuję z kundlami nad samokontrolą, co ciekawe ludzie zwykle uznają, że jak moje psy leżą gdzieś zrelaksowane i po prostu nic się nie dzieje albo siedzą po cichu w klatce to są... uwaga... smutne i przygnębione. Bo akurat nie napieprzają po ścianach, nie szczekają itd. ;)[/QUOTE] i uwierz, że ja dalej jestem zamknięta w tym myśleniu :cool3: ale walczę ze sobą dzielnie. też mam wrażenie, że leżący w kącie Patryk jest przygnębiony i cierpi, więc nakręcam go piłką, ganiam po domu, wrzeszczę i urządzam herezje - to jest właśnie błąd, bo Pat tę frustrację wyładowuje na przechodzących pieskach. od teraz koniec takich durnot :cool3: i koniec darcia ryja przy psie. [quote name='Majkowska']Wg mnie milanowanie nie ma sensu, bo to co on pokazuje jest robione pod odcinek filmu, metody może i są skuteczne (choć czytam tu i ówdzie że np dźganie psa z sykiem w bok pobudza go nerwowo jeszcze bardziej) ale ludzie wierzą ekranowi i temu że jak psu zrobią tak jak milan to pies się odczaruje, a to niestety nie tak. ja widzę czasem pancie milanujące (i mam nawet wśród znajomych) - cóż, psy się kulą i schizują dziwnym zachowaniem pana, ale dotarcie jest, bo jak się ma być non stop dźganym w żebra to już lepiej z podkulonym ogonkiem iśc grzecznie. Niestety to nie wydaje mi się być pracą, w każdym razie nie pracą z podstawami, tylko naśladowaniem czegoś co nie ma sensu bo jest wyrwane ze srodka serialu. Ludzie naprawdę wierzą że taki Milan wchodzi do domu psa który zagryza wszystkich i jednym syknięciem odmienia mu zycie. Ale nie pokazują już w serialu ile trzeba pracy na innych płaszczyznach żeby pies się zmienił. Moja mama np Milanem jest zachwycona i przekazuje mi jego formy , tyle że czasem nie ma się to nijak do rzeczywistości...[/QUOTE] apropos "wszedł i zadziałał", to mi to też się zawsze wydawało bujdą na resorach, ale gość mi wczoraj ustawił Patryka w 10 minut..ten pies się NIGDY tak nie zachowywał, a wczoraj odkąd szkoleniowiec wyszedł, to zapadł w głęboki, spokojny sen i nie fatygował mnie do rana. nic, nawet nie łaził po domu, zero - full relaks. mam wrażenie, że pierwszy raz w życiu spał spokojnie i nie musiał poczuwać się do roli pana prezesa dzielni. [quote name='evel']Są ludzie zachwyceni i bezkrytyczni ale o dziwo część ludzi rozumie, że to show, magia montażu itd. - nawet u mnie w robocie ostatnio się okazało, że dziewczyny oglądają ale raczej w ramach ciekawostki niż poradnika ;)[/QUOTE] [quote name='agutka']Jako omówienia danejj sytuacji to też się zgodzę , wiele określeń Milana ludzie po prostu nie rozumieją Dla mnie są to jasne i proste wypowiedzi lecz sama przyznam do białej nie potrafię zastosować ;) Bawię się w metody pozytywne bo nie chce nieumiejętnie wprowadzić metod nieco bardziej tradycyjnych mimo że moje opanowanie było w 150 % ;)[/QUOTE] ja mam pozytywne opanowane w 100%, co facet potwierdził, bo te sztuczki się same z siebie nie wzięły, ale że nie idzie to w parze z posłuszeństwem,to mogę się cmoknąć. skoro nauczył się, że za jakąś czynność jest nagroda, to trudno, żeby chciał robić cokolwiek za friko, a chęć zeżarcia szczura albo naszczekania na pieska jest większa, niż chęć chrupka - bo przecież dostanie następne 100 za machanie łapkami. [quote name='Baski_Kropka']Patowa! Super, że idziecie do przodu :D Troche mi smutno, że pewnie już nie długo będę czytałą tylko o fiołkach serduszkach i tęczowych kupach Pata taki będzie grzeczny :P Ale generalnie bardzo dobrze, że ruszacie do przodu! :D[/QUOTE] [quote name='Majkowska']Zabiłaś mnie tą idealnością :D Zawsze jakby brakowało wpadek, to jest jeszcze nieidealny Waldek ;)[/QUOTE] ja mówię - do idealności to jest milion lat świetlnych, ale jeśli uda mi się minąć kilka piesków bez psiej frustracji, to postawię facetowi pomnik... i sobie :diabloti:
  2. [quote name='Majkowska']No a niepozytywne jest jakie ? :lol: Ciekawa jestem co gość zrobiłby z moim jojczydłem, chyba by go musiał zatłuc żeby się zamknął :diabloti: Zazdroszczę wam, my narazie jesteśmy udupieni jak o szkolenie chodzi...[/QUOTE] No właśnie nie wiem jak to na waldusiny grunt odnieść, zupełnie :D
  3. [quote name='dog193']Bardzo dobrze, w waszej sytuacji jakiekolwiek zasady i ich respektowanie są ważne, o czym ci chyba kiedyś pisałam przy okazji pogryzienia, a jeśli nie ja to ktoś inny ;) Po prostu to wydawało mi się niepraktyczne, bo myślałam, że chodzi o cały spacer - jeśli to ma być tylko kawałek przejścia przy nodze a później zwolnienie, to to raczej naturalna sprawa. A z Milanem to też nic zlego na mysli nie mialam, bo ja akurat anty-milanowa nie jestem ;) Tylko takie pytanie mam - naprawdę nie umiałaś wyegzekwować od psa, żeby nie wziął rzuconego na ziemię smakołyka?[/QUOTE] kochana, ja jestem lata świetlne od takiego spaceru, jaki był dzisiaj- nawet połowa tego usłuchania i szacunku mnie zadowoli ;) a ze smakami - umiem zrobić, że nie podejmie, miskę dostaje 2x dziennie z komendą "nie rusz", odchodzę, on gapi się w oczy i czeka, aż padnie "proszę", wtedy może żreć. smaczki rozkładaliśmy z tż-tem nieraz, ale zniknięcie za ścianą oznacza wyczyszczenie w sekundę, a jeżeli nawet długo nie ruszy i np. wrócę do swoich spraw, to jęczy, żebra i jest na nich zafiksowany. u gościa magiczne było to, że korygując jego piszczenie FAKTYCZNIE go uspokoił, bo ja miałam do wyboru: a. słuchać jęków do momentu,aż pozwolę mu zjeść b. olać i słuchać jęków do końca świata facet kazał mu przestać, za drugim razem, kiedy kazał mocniej, przestał całkowicie i zasnął. mi się nigdy nie udało go "odfiksować" (czyli żeby przestał się na tym skupiać i gapić) i sprawić, że to żarcie faktycznie oleje, bo to, że nie ruszył, to akurat nic nowego, choć nie testowałam go mega długo, a to był błąd ;)
  4. mam na myśli to, że nie idzie Patryka nauczyć motywowaniem żarciem (bo nieraz wybiera jednak darcie japy zamiast tego, co mam w ręku) ani żadnymi innymi smaczkami i wzmocnieniem pozytywnym, kiedy jest ok - to nijak się nie przekłada na gorące sytuacje na co dzień, jakby nie pamiętał, że powinien zachowywać się tak i tak, bo został nagrodzony przedwczoraj. nie chodzi o to, że to metody negatywne, tylko po prostu 'niepozytywne', o tak ;) pogadam z nim jeszcze o niektórych kwestiach - będziecie na bieżąco ;)
  5. [quote name='agutka'] piękne tereny ;)[/QUOTE] przyjedź do krk to Cię tam zabierzemy ;)
  6. [quote name='agutka']a widzisz gościu ma podobne podejście do psa zachowań co ja ;) z tym że ja swojego wychować jeszcze nie potrafię ;) teoria "dominacji" ma wiele nazw ja nazywam to psem władczym- charakternym a nie dominującym , twój jest rozpuszczony przez twój błąd tak więc nie martw się na to wygląda że zrobiłam to samo z histeryczką:diabloti: teraz jak wiesz co masz robić i będziesz trzymać się tego konsekwentnie będzie wam o wiele łatwiej - ja to wiem :loveu:[/QUOTE] niestety, baby tak chyba mają, że im łatwiej idzie rozpuszczanie :watpliwy: [quote name='dog193']A mnie po opisie ten gościu Milana przypomina, metody ma podobne :D Nie czaję tylko, czemu pies musi iść cały spacer za nami? Strasznie nudne spacery to muszą być, jak się pies za nami wlecze ;)[/QUOTE] [quote name='Majkowska']My jak szliśmy to wpadliśmy na pieska dośc dużego jakiś taki molosiasty, ni to amstaf ni to labek, ni to niewiadomo co, rudy właśnie. Oczywiście wyskoczył nagle z trawy bez smyczy i kagańca i padł na ziemię z wyszczerzonymi kłami, a Waldek prawie ze na niego wlazł bo akurat popylał do przodu. Trochę się przeraziłam jak gość zaczął tam pomiędzy wkraczać bo psy się pospinały ale odwołałam Walda i oni poszli, pomyślałam że właśnie idą na was...:eviltong: Ja tego gościa widziałam i fakt że może troszkę milanowski - ringówka, szturchanie w żebra, blokowanie itd.[/QUOTE] dog193, ja dziś na każdym etapie rozwiewałam wątpliwości, non stop dopytywałam - to nie tak,że ma się wlec, on się wlókł, bo dostał takie polecenie - mówiłam, że nie widzę tego jakoś na co dzień, ale przecież jego psy mają komendę 'idź', tak jak Pat ma 'naprzód', zwalnia go to z równania i leci wąchać. przecież jest piłka, są zabawy, tu chodzi o takie dreptanie do miejsca docelowego - nie musi być za mną, ale nie może iść przodem - u niego będzie to oznaczać dreptanie przy nodze, to chyba dobrze, prawda? dziś była raczej prezentacja, zbicie go z tropu, pokazanie, że nie zawsze i wszędzie jest tak, jak sobie życzy. co do Milana - mówiłam, że mnie nie jara te szarlataństwo Milana i magiczne metody, ale gość nie robił tego w taki niezrozumiały i brutalny sposób jak Milan,to były celne korekty. Majkowska- a co jest złego w ćwiczeniu na ringówce? ja na obecnym etapie wiem, że pozytywnie i na smaczki to mogę go nauczyć nowej sztuczki, a nie posłuszeństwa. na razie jestem w 90% za teoriami tego szkoleniowca, nie podoba mi się tylko wizja psa - robota, ale skoro twierdzi, że jego psy nie zachowują się jak manekiny, to chętnie to zobaczę. tak czy siak, zapanował nad Patem w imponujący i nieznany mi dotąd sposób, o wiele więcej respektu w ciągu godziny, niż do mnie przez rok licząc łącznie...
  7. [quote name='magdabroy']W nocy się robi co innego :diabloti:[/QUOTE] wiem, np. się śpi :diabloti: [quote name='Majkowska']jakiego pieska spotkałaś??[/QUOTE] a nawet się nie przyjrzałam, goldena? takiego jakiegoś w typie goldena, chyba był rudawy ;)
  8. [quote name='Ty$ka']Kiedyś miałam podobne obawy co Ty, że pieska stłamszę, będzie nieszczęśliwy, ale to leży w naszej psychice i szczerze więcej pracy włożyłam w zmianę swojego myślenia niż w psa. Pewnie, że kundel na początku był w szoku, że co ja wyprawiam, ale teraz wspaniale nam się układa.[/QUOTE] no i właśnie u Patryka było widać ogromny szok, kiedy gość na niego huknął (no dobra - powiedział głośniej, huczę to ja :diabloti:), Pat on się postawił, facet dźgnął psa w bok - pies się próbował odgryźć, a tu niespodzianka! gość nie odpuścił :crazyeye: i dalej twardo stał..no to cóż, piesek uszy po sobie i się kładzie z miną "co tu się k*wa dzieje" :diabloti: wygląda na to, że przed nami dłuższa droga, niż myślałam..
  9. [quote name='Majkowska']Zawsze Ci mowiłam że jesteś słabą alfą :diabloti: Nie no , zartuję, tak naprawdę miło się to czyta. Jak już zrobicie Pata na pieska idealnego to będę tęsknić... Dziś jak chodziłam po łąkach to usłyszałam taki przeraźliwy jazgot, warczenie i ujadanie, ale tylko jednego psa i pomyślałam od razu " oho, pewnie oni tam są i kazała facetowi dotknąć psiej łapy ":evil_lol: Ja dziś spotkałam mnóstwo piesków, aż byłam zaskoczona że tyle ludzi wychodzi na deszcz. I wszystkie miały mord w oczach :lol:[/QUOTE] pieska idealnego to będzie ciężko :diabloti: no a my niestety tylko jednego przez calutką 'naszą' trasę, aż do łączki prawie... [quote name='Ty$ka']Cudownie, że jesteś zadowolona. Cieszę się, że dziewczyny Cię trochę męczyły o kogoś takiego jak on i że sprawdziłaś. Z opowieści już tego gościa lubię :D Trzymam kciuki za współpracę i czekam na efekty ;)[/QUOTE] [quote name='gops']To teraz życzymy powodzenia w dalszej pracy nad Patrykiem i cierpliwości :)[/QUOTE] dzięki :loveu: ja mam jeszcze parę nieścisłości w głowie, muszę sobie niektóre rzeczy poukładać, bo - mimo wszystko - widok zbitej psiej mordy mi się nie kojarzy dobrze i raczej uważałam to za strach względem faceta, ale z drugiej strony - gdyby się bał, to za moment by nie lazł, przecież boi się wetki i od niej ucieka, jak tylko wejdzie do domu, a do gościa lgnął, a jednocześnie pokazywał totalną uległość, kiedy facet wstał i kazał mu np. odejść albo przestać piszczeć. prześpię się z tym to będę miała gotowy plan działania ;) najgorsze, że tż-ta dziś przy tym nie było :placz: będę musiała mu to wszystko opowiedzieć :diabloti: długa noc przed nim :diabloti:
  10. aha, dodam jeszcze, że pan jest przesympatyczny, prześmieszny i bardzo 'ludzki', podśmiewał się ze mnie, że jestem nadpobudliwa :eviltong: (bo jestem, wjechał mi parkinson i "nie mam co zrobić z rękami", ale tak już mam, nawet jeśli się mocno nie przejmuję :D) i naprawdę idzie się z nim dogadać, wie, z czym mam problem i nakłonił mnie do zmiany perspektywy - ostatni raz udało się to...nigdy :cool3: bo mam tak, że jak coś wtłukę do łba,to w to wierzę całe życie, naprawdę, w moim przypadku "tylko świnia nie zmienia zdania" nie ma racji bytu, bo musiałabym być świnią stulecia. mówię oczywiście nie o opinii na jakiś temat, a o jakimś 'kanonie cech' - otworzyłam się na fakt, że jednak to we mnie jest problem :cool3: a pieseczek jak lustro odbija moją niepewność, frustrację i wahanie. pierwszy raz od wielu lat pokazałam słabość, możecie mi wybudować pomnik :diabloti: (a jak nie wdrożę tego dobrze w życie, to psa uduszę :diabloti: - a tak serio, widzimy się na dniach w ładną pogodę z jego psami i idziemy na eksperymenty w teren, bo dziś wyszła bieda...)
  11. ok, od początku, choć ostrzegam, że relacja będzie dłuuuga i przekrojowa :D facet spędził ze mną pół dnia i uważam, że bardzo dobrze trafiłam! przyjechał, zaczął mi najpierw wykładać - poleciały podstawy, zorientował się, że coś tam wiem, więc nie ma sensu wszystkiego wyjaśniać od podszewki. wjechało słowo 'dominacja', mnie zmroziło... :roll: no i uwaga - gość owszem, wyznaje ideę, że istnieje coś takiego jak dominacja człowieka nad psem/psa nad człowiekiem, ALE kiedy powiedziałam, że średnio wierzę w TD, Fischera i cały stek bzdur z Milanem na czele, to mnie uspokoił - sam jest sceptykiem, choć twierdzi, że negowanie zjawiska dominacji i odrzucanie hierarchizacji to ignorancja + że klikaniem nie da się wszystkiego naprawić. wie o co chodzi z nagonką na TD, jest serio zorientowany w 'szkoleniowych trendach', ale w sumie sama sobie odpowiedziałam, czy szkoleniem pozytywnym można nauczyć wszystkiego - nie można, bo w przypadku Patryka nic nie dawało klikanie mu przy innych pieskach... opowiadał mi i tłumaczył z 2 godziny, czuję się pełniejsza w wiedzę - poważnie. pokazał mi na Patryku szybciutko, o czym mowa - nie dał na siebie wskoczyć, Pat nie wymusił głaskania - choć próbował, łaził skonfundowany nie wiedząc za mocno, co się dzieje i dlaczego nie jest adorowany. facet rozsypał smaczki po podłodze, Patryk wystartował do każdego po kolei i...gość go zatrzymał. jednym "EJ". minęło kilka minut i absolutnie było widać, że uznaje jego pozycję i że nie jest panem i władcą tego lokalu, a chrupki są pana, a nie psa - odnosił się do gościa z dużym szacunkiem. szkoleniowiec ogólnie po obserwacji zachowań stwierdził, że Patryk nie jest wcale dominantem, a jego agresja wynika tylko z faktu, że mu przydzieliliśmy złą pozycję i poczuwa się do obowiązku, którego nie umie wypełnić i jest to podszyte strachem. powiedział, że dominujący pies nigdy w życiu nie odpuściłby mu tej akcji ze smaczkami i pozbierałby wszystko jak odkurzacz (przy mnie zbiera zawsze), a on jest co najwyżej roszczeniowy, przy czym względnie łatwo będzie odkręcić to, co spieprzyłam :diabloti: i że widział gorsze psy, bo Pat nie jest taki zły. sam ma 3 TTB i jednego rottka, wszystkie z cyklu "uchowaj boże", poznam je następnym razem,bo na pierwszy ogień ich nie brał. poszliśmy na spacer, tylko dziś niestety nie wyszło doświadczalnie szkolenie, bo lał deszcz i spotkaliśmy - słownie i pisemnie - JEDNEGO psa, którego na dodatek Pat ładnie minął :diabloti: Patryk lazł całą drogę bez smyczy i facet pokazał mi, dlaczego pies mnie nie szanuje: - lezie przede mną, czyli to on dyktuje warunki spaceru - równa na komendę, ale na krótko - z powrotem wylatuje naprzód, chyba że mam smaczka, ale to nie o to chodzi, żeby całe życie ufać smaczkom, bo bodziec typu inny pies/zwierzątko jest często silniejszy niż chrupek i nie można polegać na instynkcie żarciowym. to fakt - zgadł w 100%, bo Pat często olewał żarcie i leciał coś mordować. kazał mu dorównać, w ogóle robił to wszystko MAGICZNIE :crazyeye: , jedno spojrzenie a Patryk uszy po sobie i równał mu do nogi..w efekcie po 10 minutach szedł ZA NAMI, całą drogę- coś tam sobie wąchał, ale ogon miał luźno (to się nie zdarza bez wymęczenia, zawsze jest czujnik i szukanie rozróby, jeśli jest niewybiegany), tu siusiu, tam wąchanko, a jak się zagapił, to jeden gwizd i wracał. gość korygował każde wyprzedzanie i po jakimś czasie naprawdę grzecznie szedł, jak nie mój pies :D - korekta nie jest niczym złym i nareszcie to do mnie dotarło :cool3: fajnie mi pokazał, że krzyknięcie działa gorzej (bo stresuje psa i wprowadza niepotrzebny ferment) niż dźgnięcie w żebra, co zastosował przy nieposłuszeństwie. Pata wybiło to z letargu na zasadzie "o, sorry, zagapiłem się, już robię". - facet po takim ustaleniu, kto tu rządzi, w zasadzie po chwili od wejścia, był w stanie wziąć Patryka na ręce bez ODGŁOSU. nie wyglądało to na strach ze strony Pata, bo nie uciekał, raczej na...zdziwienie? zaniepokojenie? gość mi fajnie pokazał, że to nie jest [I]nieludzkie [/I],jeśli pies nie odnajduje przyjemności w podnoszeniu, ale pozwala - bo czuje, że oto trafił na przeciwnika, któremu nie podskoczy. podniósł go, podniósł łapy - zero reakcji. - żarcie - zrobił mi pokazówę, której nie wolno mi robić, dopóki Pat mnie nie zacznie szanować. to ogólnie bezcelowa zabawa, której on też nie popiera (w przeciwieństwie do ćwiczeniowców zajaranych TD), ale dobitnie pokazał, że ma rację z tym ustalaniem hierarchii. dałam Patrykowi korpus kurzy do miski, komenda "nie rusz", czekał na moją zgodę. dostał "proszę", rzucił się do michy i..szkoleniowiec podszedł, złapał psa, wyrwał mu korpus z gęby i odszedł. PATRYK NAWET NIE WARKNĄŁ. nic. poddał się biernie, leżał i jęczał, co facet korygował "nie wolno", a jeśli nie odpuszczał i jęczał głośniej - gość wstawał i dawał bardziej stanowcze "nie". po 5 minutach...Pat położył się, mruknął, przeciągnął się i ..zasnął. w tym momencie facet doniósł mu ten napoczęty korpus i pozwolił jeść. masakra. mam tego nie stosować,bo to tylko prezentacja, że Pat nie jest wyjątkowo zaborczy ani agresywny, a jedynie nie szanuje mnie i traktuje jako swoją własność, a co za tym idzie- wszystko, co dostaje w chacie, traktuje jako swoje a mnie jako 'maszynkę do zmuszania' - obcy facet pokazał mu od wejścia, że jest twardy i może robić z Patrykiem co chce. o dziwo, w Patryku ta sytuacja nie wzbudziła niechęci, wręcz przeciwnie - lazł do faceta, przymilał się, wyłudzał głaskanie (które dostał w zamian za grzeczne "siad" i odpuszczenie żebractwa). pan mi tłumaczył, że pies dlatego tak się straszliwie zmienił po wzięciu ze schronu, bo daliśmy mu rolę, której on nie umie sprostać. to fakt, że na początku był inny, nie atakował psów, do nas miał lepsze podejście - ja go rozpuściłam i mam efekty, poczuł się, że skoro mu usługuję, to on musi mnie bronić, pilnować i dbać o nas, bo w domu ma "miękkie pipy" :cool3:, no a przecież "ktoś musi". stąd te ataki - dlatego takie są dziwne i niejednorodne, bo Pat nie do końca chce je atakować, ale wbił do łba, że jako 'odpowiedzialny dominant' musi to robić, w końcu w domu mu usługują, a ktoś musi być dowódcą. taki pies nie będzie się nigdy czuł szczęśliwy, ta jego pobudliwość w stresowych sytuacjach bierze się właśnie z faktu, że nie wie jak się zachować wbrew swemu instynktowi, więc robi coś głupiego i porywczego - na wszelki wypadek. kluczem do uspokojenia go jest zmiana roli, mój tż i tak ma lepszą pozycję w psich oczach niż ja, to właśnie ja muszę nakłonić go do szanowania mnie i dzięki temu pies się wreszcie zrelaksuje i uspokoi. mówiłam facetowi, że mam obawy przed takim zachowaniem,bo nie chcę psiego robota bez spontaniczności, na co on mi odpowiedział, że na dniach poznam jego psy i zmienię zdanie - ma 4 posłuszne 'groźne rasy' po przejściach, w tym jedną dominującą sucz przeznaczoną do witaminki M i żyje się im wspaniale, a psy są radosne, spokojne i opanowane. miałam duży dystans do tych opowieści i dalej trochę mam, bo jestem okropnym sceptykiem i póki nie zobaczę,to nie uwierzę,no ale cóż... zobaczyłam. Patryk teraz śpi spokojny, wyluzowany. ...a na podłodze dalej leżą rozsypane smaczki.
  12. mówiłam, że pies o takiej urodzie długo nie pobędzie niczyj :cool3: trzymam kciuki za potworka:loveu:
  13. [quote name='agutka']i jak szkolonko?[/QUOTE] szkolonko dopiero po 16, bo pan ma jeszcze klienta i się trochę spóźni :)
  14. ja też bym strzygła, albo zostawiała całego owłosionego, bez tych dziwacznych pomponów i fryzur ;) pudle są super,bo się szybko uczą i mają wszystkie pozytywne cechy mojego psa, tylko bez skłonności do agresji + są bardziej przyjazne do świata - tak wynika z opowiadań właścicieli i tego, co wyczytałam w sieci. fajnie by było pracować z takim pudlem :) a asty kocham bezwarunkowo..
  15. a u mnie dziś wichura... mam nadzieję, że to nie przepłoszy [I]wszystkich [/I]psów z okolicy,bo nie będzie na czym ćwiczyć... :roll:
  16. u mnie akurat kafelki w kuchni wyglądają o wiele lepiej, niż parkiet, choć są biało-kremowe, może to przez fakturę na powierzchni, no ale brudu nie widać mocno, a sierści wcale :) w rodzinnym domu mam wykładzinę i choć to strasznie zbiera syf i kudły, a później ciężko to wyodkurzać, to chociaż na pierwszy rzut oka kamufluje brud - w moim mieszkaniu nie ma szans, parkiet bezlitośnie obnaża kilka godzin bez zamiatania :diabloti:
  17. chyba wykrakałyście, bo i do mnie przylazło... jak na złość,bo cholera jasna mam dziś spotkanie ze szkoleniowcem, liczyłam na niedzielny wysyp jorasków na spacerowych terenach, żeby było na czym ćwiczyć, a tu kropi i wichura urywająca łeb... mieszkam w takim zagłębieniu-zagłębienia, Kraków ogólnie jest w niecce, a na moim osiedlu spada dodatkowo gwałtownie w dół i jak duje halny, to naprawdę urywa łby i drzewa - mam nadzieję, że psiarze jednak wylazą z okazji niedzieli :diabloti:
  18. a ja asta albo pudla mix :diabloti: i znając mnie,to następnego wezmę w typie pudla ze schronu, pierwszego lepszego, i znowu będę wzdychać do cudzych ttb :diabloti:
  19. morświnek [url]http://images62.fotosik.pl/965/29a5920f19aec1d1med.jpg[/url] :loveu:
  20. [quote name='Naklejka']Widuję Onka w zwykłym metalu, ale jest niczym fizjolog, bardzo głęboki. Widziałam te kagance w zoologu i są bardzo fajne jak na takie zwykłe metale. Arnik ma plastikowy, nie ma w nim za dużo miejsca, ale na spacerach w nim nie chodzi, więc to nie przeszkadza. Jetsan ma skórzany, bo tylko do weta jest potrzebny i sporadycznie na spacery. PP, 80% z ustnej dostałam :evil_lol:[/QUOTE] gratuluje :) [quote name='magdabroy']Tak naprawdę nie Ty, tylko PP :eviltong:[/QUOTE] o nie nie, koleżanko - Naklejka miała swoją pracę! ja ją tylko streściłam w punkty żeby lepiej szło wkuwania :)
  21. [quote name='ewaal1982']Ja nie mogę advantixa ze względu na kota :( Ma obrożę , był zakroplone firpexem czy czymś - muszę do książeczki zerknąć.I nie było kleszczy, ale kroplić trzeba co miesiąc chyba. Pewnie trzeba jedno i drugie. Moja znajoma używa advantixa, pies ma obrożę, a kleszczy przynosi nieziemską ilość :/ Zatrzęsienie w tym roku jakieś jest.[/QUOTE] faktycznie- nie można tego stosować przy kocie, jest na ulotce. nie wiem jak to jest,ale na różne psy różnie działają te same środki - u nas na advantixie nie było kleszcza [I]ani jednego,[/I]zdarzały się tylko na początku po gównianych kroplach ze schronu i raz na fypryście, bo na zimę dostaje właśnie te krople (przeciw pchłom, a na kleszcze działają, jak widać, średnio). [quote name='Majkowska']kolejny kolejny ;) Napisałam mu taki esej że chyba nie doczyta do końca :evil_lol:[/QUOTE] ja też 'swojemu' wypociłam powieść :diabloti:
  22. ja na Advantixie tylko co jakiś czas w ramach formalności, bo Pat ma rzadkie futro, więc w razie coś wlezie, to szybciutko wymacam - ale na tych kroplach nie włazi, więc mamy spokój :)
  23. a ja chciałam wziąć łagodną suczkę, najlepiej w typie TTB :diabloti: ach, plany :diabloti:
  24. hahaha, ja czytałam opowieść o tej lasce w krzakach, to pomyślałam o mnie :oops:, bo mnie raz Walduś też tak przeciągnął po krzaczorach.. a może i nie raz :oops: najlepiej na Waldka działa metoda mego chłopa - ciągnie,to na ręce i niesiemy pointerka :diabloti:
  25. [quote name='Majkowska']Jak się spotkamy to Ci dam smyczkę do ręki, zobaczymy jakie będziesz miała wrażenia :D PP już Ci może zagwarantować że tego się nie zapomina ;) [/QUOTE] potwierdzam :diabloti: Waldek może nastawiać ludziom po wypadku barki, albo zapewniać amputację, żeby nie cierpieli dłużej... [quote name='ewaal1982'] [IMG]http://oi58.tinypic.com/mvnbzn.jpg[/IMG] [/QUOTE] no i ta foteczka dziś wygrywa :loveu: a Twój poprzedni piesek przesłodki, taki typowy ciapuś :D
×
×
  • Create New...