Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [quote name='Czekunia'] Może czyta Dogomanię i stad ta jego zmiana w zachowaniu:diabloti:?[/QUOTE] albo poczuł, że się skończyły przelewki :diabloti:
  2. aha, napisałam z resztą gdzieś wyżej, że przyjęłam do wiadomości konieczność odruchowego zareagowania na jego kłapanie, nie mam zamiaru się hamować, jak mnie dziabnie - na razie na szczęście nie miałam okazji, bo daje mi się opatrzyć od wczoraj ładnie.
  3. spokojnie, żadne nieszczęście się nie wydarzy ;) to jest za cienki bolek, żeby zrobić komukolwiek choćby rankę - to nie jest agresja, tylko cwaniakowanie. tak czy siak - nie doczytałaś, nie piszę, że nie chcę stosować awersji, tylko nie chcę mu przywalić "żeby się nogami nakrył" - to dla mnie oznacza przyrąbanie, skatowanie psa, a ja mam zamiar udzielić mu po prostu fizycznej reprymendy, choć evel nazwała to, jak nazwała :diabloti: inna bajka, apropos "nieszczęścia" (jakie zwiastujesz na każdym wątku, gdzie pojawiasz się znienacka ;) no offence - tak po prostu kojarzę Twój nick) - nic się nie wydarzy,bo: a. pies nie robi tego 'na poważnie', to nie jest agresywny atak b. kocha ludzi, zawsze się wita, łasi, majta ogonem - jest fajny, bo obcy ludzie nie grzebią w ranie, nie bandażują łap i nie wyciągają kleszczy, więc po cóż ma odganiać. tu chodzi tylko o konflikt między mną a nim - dla życia i zdrowia mało groźny ;) ale jednak uciążliwy.
  4. [quote name='4Łapki']Też miałam ochotę iść do Biedry, ale się powstrzymałam. Viki najbardziej lubi piłki tenisowe - pasują jej rozmiarem, no i to swego rodzaju "zdobycz", bo znajduje je przy korcie tenisowym (pracownicy wyrzucają za ogrodzenie te, które kiepsko się odbijają). [B]Wystarczy pokazać jej tenisówkę i jest szał, zrobi wszystko (czasem na raz) by ją dostać :evil_lol:[/B] A że sezon dopiero się zaczął, pewnie będzie ich znosić multum :razz: A w parku, gdzie ewentualnie mogłabym postawić ten minitor agi są ciekawsze zajęcia :razz:[/QUOTE] u nas to samo ;)
  5. [quote name='Majkowska']Baski z ciekawości - jaki rozmiar miałaś?? Zahirka - czyli nie próbowałaś zmieniać kształtu?? Bo faktycznie niepokojące jest to co napisała PP że się może zdeformować. I skoro są plastyczne pod wpływem ciepła to czy nie odkształcają się w upały, jeszcze na takim Waldku który trze ryjem jak głupi??[/QUOTE] no mówię, wtopi się :diabloti:
  6. 106 ;) delikatny,bo nie umie utrzymać Waldusia? :eviltong: (nie słyszałam, żeby ktokolwiek to opanował do perfekcji :diabloti: :loveu:)
  7. ja najlepiej w życiu wyglądałam 2 lata temu latem, ważyłam 56 (co przy 160cm wzrostu wydaje się sporo!), ale to była waga mięśni, bo chodziłam na siłownię i naprawdę wyciskałam siódme poty. wagą się nie sugeruję od tej pory, z resztą wiecie jak to jest - mój chłop waży 106kg, a znajomy 100 przy czym znajomy wygląda jak chodząca kluska, a mój tż jest po prostu duży. kwestia stosunku tłuszczu do mięśni, no :D dlatego też uważam że indeks BMI to gówno :eviltong: wg BMI powinnam ważyć chyba ponad 60, jeśli miałoby to być nie z mięśni, a "tak po prostu", to bym nie wychodziła z domu :D :D
  8. ja też coś koło 50, ale to z tłuszczu :diabloti: bo jestem niziutka. mięśni brak totalny, zapuściłam się i czas to zmienić - nienawidzę jednak aerobów, NIENAWIDZĘ biegać, skakać- uwielbiam za to ładować na siłowni :loveu: i ogólnie ciężary.
  9. ale śliczności, nie mogę się napatrzeć:D myślące czółko :loveu:
  10. hahahahahah! [url]http://oi57.tinypic.com/2a7ssyb.jpg[/url] :loveu: kocham ten jej intelekt na gębusi :loveu:
  11. [quote name='qmu']hyhyhy 8 kg zgubilam nim go za drzwi wywalilam tak jeszcze zeby zobaczyl co stracil hehehehe teraz jeszcze 3 kg zgubie i zaczynam sie rzezbic :) normalnie bede laseczka taka ze koparki beda zjezdzac facetom choc juz teraz i tak sie ogladaja :evil_lol:[/QUOTE] ja zaczęłam ćwiczyć, bo jestem obwisła jak stara baba i podjęłam tę dzielną decyzję, kiedy wraz z chłopem nie dałam rady przenieść stołu i moja część blatu wlokła się smętnie nad ziemią :eviltong: trzeba trochę siły i mięśni przybrać, nie ma to tamto! zawsze po koksowaniu i ciężarach nie staję na wadze przez pół roku,bo rośnie o 5-6kg zamiast spadać - w końcu mięśnie ważą więcej, ale to i tak jakoś paskudnie wygląda na wadze :diabloti:
  12. [quote name='zahirka11']Majka jak będziesz brała baskervilla to pamiętaj że zawsze możesz sobie go dopasować do pyska psa. wkładasz kaganiec do gorącej wody on wtedy jest plastyczny i możesz sobie odpowiednio ukształtować: )[/QUOTE] ja proponuję tę operację przeprowadzić bezpośrednio na Waldusiu, niech się przyczepi na stałe, przecież Wald nie ma czasu na takie czynności jak zakładanie kagańca :eviltong::diabloti: a tak serio,to nie wiedziałam, że można je formować - bałabym się pewnie, że mi się zdeformuje na amen po wrzuceniu do wrzątku;)
  13. [quote name='Majkowska']No to bardzo dobrze, więcej pewności we wszystkim i do przodu właśnie :) Widzisz, ja nie napisałam tak do końca zignorowanie. To że ja psa musztruję a nie przewracam na plecy a potem wypuszczam skulonego to nie znaczy ze pozwalam. Nie odsuwam się i nie pozwalam własnie kąsać, zachowuję postawę pewną siebie i kończę wszystko mimo jego protestów. Tak to widzę ;) Dobra, krzyczy i miotasz w niego kapciem jak szczeka. [B]I co - zaprzestał trwale ?[/B] ;)[/QUOTE] ależ oczywiście, że nie, ale zdecydowanie szybciej reaguje niż kiedyś - na początku byliśmy w szoku, z jaką zaciętością ujada. nie zaprzestał, ale jest lepiej,bo - uwaga - wymyśliliśmy, że zrobimy ze stróżowania sztuczkę:D dostaje komendę..nie powiem jaką :diabloti: bo to imię nielubianej przez nas koleżanki :grin: (rzadko spotykane, nie rzuci się na nikogo na ulicy :eviltong:), wypowiadamy to takim tonem, jakbyśmy "szczekali", na zasadzie załóżmy "ANIA! ANIA!", a ten dureń rozgląda się, robi BUFFF pod nosem, dostaje paluch na balkon i leci ŁUŁUŁUŁUŁU!!! ...przegonić "Anię" :diabloti: dlaczego to pomaga? bo szczeknie 5-6 razy i dostaje "koniec! dooooobry piesek" i faktycznie przerywa szczekanie, W MOMENT, kiedy tylko padnie "koniec". to jest ekstra metoda wg. mnie, bo wywołujemy czynność, którą w kontrolowanych warunkach przerywa. dzięki temu czasami się zdarzy, że zareaguje na pierwsze "koniec!", kiedy wydziera się z własnej inicjatywy. czuję, że to wypracujemy,bo to świeża sprawa (wymyślone z 2tyg. temu). uważam, że jak zacznie w kontrolowanych warunkach reagować na "koniec", to i w stresie w końcu zadziała (idąc za poradami motylqqa, która pisała, żeby ćwiczyć to i tamto na spokojnie,to pomoże w stresowych sytuacjach). inna bajka, że pokazujemy psu, że owszem, może nas bronić, ale na wyraźne życzenie - i również na życzenie ma przestać. przestaje i leci z ogonem po nagródkę. nawiasem mówiąc, darcie ryja mi nie przeszkadza jakoś wybitnie, bo da się go wytrącić stosunkowo szybko (najwyżej kapciem :diabloti:) i generalnie czasem tylko dla zasady każę mu się zamknąć, bo nie przeszkadza mi to szczekanie, nie irytuje mnie.
  14. mnie na szczęście omijają powodzie, i w domu rodzinnym, i tutaj - jakoś tak trafiam zawsze, że powódź znam tylko z telewizji. co prawda parę lat temu zalało Kraków, ale tylko okoliczni mieszkańcy wiosek mieli poważne problemy, z resztą w tym roku też pozalewało kupę domów.. okropne :shake:
  15. pozbyć się chłopa i od razu 10kg w dół, to jest magia :diabloti: trzymam kciuki! a to jest hicior: [url]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/t1.0-9/10330453_862415243785587_3449101427851721_n.jpg[/url] dwie zadowolone mordy :D
  16. [quote name='Majkowska']Przyznawać się lub nie, ale mnie Am ciachał w gołą rękę i szarpał za nogawki a ja stałam nieporuszona i robiłam co miałam zrobić. Udowadniałam mu za wszelką cenę że nie robi na mnie wrażenia. On mnie chap ja mu musztra. Stawiał się a i ostro, ale po pewnym długim czasie miękł, bo zauważał że nie wygra. Nie czaj się, nie możesz się czaić, pies widzi wahanie i to wykorzystuje.[/QUOTE] już się nie czaję ;) serio, robię wdech i do dzieła. a odnośnie kąsania, to mi raczej tłumaczono, że ignorowanie oznacza przyzwolenie i trzeba przerwać, skorygować, a nie stać biernie,bo wtedy dostaje dyspensę na np. wyżycie się. w przypadku Pata ma to odniesienie, bo jeśli leżę sobie w łóżku a on zagląda i rozkminia, czy wejść, czy może jednak nie wolno, to wtyka nochal, później łeb, jedna łapa, druga...i zastyga, oczekując mojej reakcji. jeśli jej nie ma - wchodzi odważniej, a wtedy mówię ostrzegawczo "Paatryyk.." - automatycznie jest w tył zwrot i ewakuacja truchcikiem ;) on niektóre zasady przestrzega idealnie, do michy już nie startuje z posłania, nawet przestaje jęczeć, tylko gapi się i czeka na komendę. jako komendę dostaje "spokój" albo "na bok", idzie nam nieźle akurat ta część uczenia. tak samo jest właśnie z włażeniem do sypialni (może na wyraźne pozwolenie wejść), ale oczywiście co ranek testuje, czy się zasady nie pozmieniały. identycznie słucha kiedy wlezie do kuchni, wetknie nos do siatek/worków/pudełek, gdzie nie powinien, natomiast przy fiksacji - np. darciu mordy na przechodzącego psa z balkonu - nie działa mój wzrok, komenda, muszę krzyknąć albo miotnąć w niego kapciem :diabloti: żeby się obudził z transu. mija 5s i reaguje, skruszony lezie na posłanie, ale nie przerywa tego DOKŁADNIE w tym momencie, kiedy sobie życzę. tak czy siak - jakbym olała, to by szczekał, aż straciłby głos.
  17. moja kuzynka też zgubiła żółwia, da się :diabloti: a mała jest...o matko :loveu: przesłodka! dwa małe burble na dogo to za dużo jak na mój stopień zasłodzenia :eviltong:
  18. [quote name='agutka']jestem zdania co Obama ;) [B]PP- a może załatw sobie jakaś grubą rękawicę taką która nie przebije ci się do rąk . Wtedy bierzesz wszystko przy nim robisz on sobie zacznie kąsać a ty odważnie dalej zaczniesz robić swoje tak jak by się nic nie działo dodatkowo korygujesz słownie[/B] . Patyś zrozumie że na nic jego nerwy bo i tak się nie cofniesz ;)[/QUOTE] nie nie nie! nigdy w życiu! to najgorsza rzecz, jaką mogę zrobić - wtedy przecież daję mu zielone światło do gryzienia, a skoro nie reaguję, to będzie gryzł mocniej i mocniej - a co w sytuacji, kiedy nie będę miała rękawicy przy sobie? [quote name='evel']A jak Twoje nastawienie? Nastawiłaś się, że po prostu to zrobisz,poszłaś i zrobiłaś? ;) Bo w przypadku niektórych psów to naprawdę ma znaczenie, choć idiotycznie brzmi - "wizualizuj sobie, że się uda" albo przynajmniej "nie spinaj dupy, myśl o szarlotce" :lol:[/QUOTE] ja mam nastawienie zawsze takie samo. potrafię się szybko uspokoić, mam taki system pt. "jestem socjopatką" i uwierzcie, że u mnie nerwówka (taka prawdziwa, stresująca psa) się zdarza rzadko - raczej wtedy, kiedy nie reaguje na coś 100x, a nie w sytuacjach, gdzie wiem że mnie ugryzie. fakt, że się może trochę czasem czaję, ale nie widzę różnicy w nastawieniu psychicznym - mam wrażenie, że zawsze robię tak samo pewnie, stąd mój ogromny szok, że pies reaguje każdorazowo inaczej.
  19. pyza :loveu: ale faktycznie, przy drugim psie (i kocie) - OGROMNIASTA :crazyeye: ale będziesz miała teraz zabawy :D
  20. zadzwonię, kochana, poproszę o nr na priv :) skonsultuję z kimś świeżym dla porównania, zanim się odezwę znów do 'mojego' szkoleniowca. ciekawostka - byliśmy z tż na spacerze nocnym, przed nim musiałam włożyć Patowi skarpetę, podeszłam, włożyłam i heja. po spacerze od nowa trzeba było zawiązać bandaż i skarpetkę,bo podbiegł i zleciało - przewaliłam, założyłam - do widzenia. zero warknięcia, kłapnięcia - NIC! teraz pozostaje pytanie - DLACZEGO? sama obecność tż-ta? <nie przytrzymywał go, nie ingerował, Pat na niego nie patrzył> nie zrobiłam NIC nowego, NIC inaczej niż wcześniej, a widać było, że cierpiał, bo mu drżała ta nóżka przy smarowaniu szwów. nie jest to też "nauczył się w końcu",bo na spacerze rwał do przodu i testował, czy może wyjść naprzód, czy jednak musi równać całą drogę. albo to jest pies - loteria, albo ja jestem skrajnie głupia :diabloti: bilans dziabnięć z dzisiejszej doby - 0.
  21. [quote name='agutka']mojej żeberka są zbędne bo i tak nie czuje jak ma szał:cool3: za to gdy idziemy przy nodze z zaczyna rwać biorę zewnętrznym bokiem stopy szturnę w udko i wraca do fasonu, jest to mój sposób gdyż jest niska i szybka a tak łatwiej mi się do niej dostać ;)[/QUOTE] ja nie szturcham, bo próbowałam - raz nadepnęłam na łapę, raz się debil potknął i wywrócił :diabloti: i ogólnie to takie durne dla mnie, mam nieskoordynowane ruchy :eviltong: tak w ramach raportu dodam, że bez darcia mordy zmieniliśmy mu z tż-tem opatrunek :smhair2: podeszłam, wzięłam sobie łapę, odwinęłam, jak burczał to dałam "a weź przestań" i po prostu zmieniłam...pojęczał tylko przy smarowaniu szwów, ale ogólnie podejrzanie udane - a nie zrobiłam nic inaczej, niż zawsze.
  22. ... WATAHĘ PODDZICZAŁYCH GRUBYCH KUBUSIÓW.... :grin: :grin: :grin: :grin: tlenu!! a odnośnie kropli, to mi advantix dał pierwszy raz dupy :angryy: kupię teraz Foresto, mnie tam nie zaszkodzi :eviltong:
  23. [quote name='agutka']na grzbiet i za kark to chyba już mało sensowny sposób... kiedyś to był sposób na pokazanie psu swojej "dominacji" z tym że niektórym to na zdrowiu nie wyszło ;)[/QUOTE] nie wiem co Wy przez tę "glebę" rozumiecie, ja rozumiem wywalenie i przytrzymanie na boku (to pozycja, która wymusza niejako relaks - tak go ćwiczymy przy misce, ma się położyć bokiem i wytrzymać bez przewracania się, bo wtedy się nakręca, a leżąc na boku siłą rzeczy cziluje)
  24. [quote name='Majkowska']PP a rozmawiałaś ze szkoleniowcem o tym zachowaniu czy wywnioskowałaś z jego ogólnego stosunku że on na wszystko co nam nie pasuje zaleca na grzbiet i za kark?? I co - jak dziabniesz warczącego Pata w żebra to to działa?? Przestaje i już tego nie robi??[/QUOTE] rozmawiałam, w szkoleniowcu mi przeszkadza, że do wszystkiego dopisywał dużo filozofii, a z praktycznych porad w zasadzie nic nie wyniosłam, prócz "konsekwencji", "nie odpuszczać" i tak dalej. ogólnie glebę polecał jako narzędzie przy totalnej niesubordynacji. a co do dźgania w żebra, czy jakiejś tam innej malutkiej korekty fizycznej - przestaje, bo go to wybija z transu, ale jeżeli jest to czynność bardzo mocno frapująca (jak polowanie), to nic nie daje - wtedy walczy i się odgryza. jeśli mówię "ej, nie liż łapy", a on dalej liże,to drugie EJ dostaje z pstryczkiem - odpuszcza. tak to działa, na takie właśnie drobiazgi.
  25. dog193, a co to znaczy "pokazywałam, jakie zachowania nie będą przeze mnie akceptowane"? tzn. chodzi mi o to, co robiłaś, kiedy interesował się królikami - krzyk, upomnienie, klepnięcie? co do spojrzenia - moje też czasem magicznie działa! kiedy kroję coś w kuchni, a wesz się zakradnie pod barowy stół i udaje, że go nie ma, to wystarczy że odwrócę się znad blatu i rzucę mu spojrzenie, a on od razu wywala białka, kuli uszy i odchodzi. pielęgnuję tę czynność :diabloti: bo to jedyny moment, kiedy mi naprawdę pokazuje szacunek, autentycznie kuli ogon i odchodzi skruszony, zazwyczaj na miejsce. czasem się przenosi gapić z drugiej strony :diabloti: ale wtedy spojrzę i odwraca łeb od razu. to samo jest z jedzeniem - nieraz odprowadza każdą łyżkę do buzi wzrokiem, a czasem, kiedy nie wiem, że jestem obserwowana i się skapnę, rzucam mu spojrzenie pt. "chyba śnisz" - wtedy też się odwraca, uszy po sobie, ewidentna uległość i "przepraszam". i nie muszę nic mówić. nie zmienia to faktu, że często nawet głośna korekta nie działa :roll: ale to w innych sytuacjach.
×
×
  • Create New...