-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
Sagat się przygląda jak ja lodówce w nocy :diabloti:
-
ja sama nie wiem, czy Pat coś zeżarł czy nie, jak leci w głębokie krzaczory po piłkę, to tylko on sam wie, co znalazł i zeżarł... ale raczej nie zżera, ta jedna wpadka mnie srogo zdziwiła właśnie. a jutro wystawa :cool3: ale się namacam :cool3:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
taaak, będą jutro terriery! :multi: Waldek musi wygrać, żebyś została ze mną do tej 15-tej :eviltong: wszyscy moi psiolubni są poza krk,a przecież nie będę się tam sama kręcić jak Żyd po sklepie i z nawiedzoną miną zaczepiać psiarzy :evil_lol: i drżyj, robię plakat TEAM WALDEK :diabloti: -
Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D
Pani Profesor replied to omry's topic in Foto Blogi
kura to moja faworytka :loveu: najfajniejsza z całego stada ;) a, i widzę, że też gadasz do psa jak do dziecka :diabloti: "ptaaszeeek? taak? zobacz, ptaszek!" - makabra, ja się tylko pilnuję, żeby tak nie dziamgać przy ludziach, bo w domu to tylko tż się puka w łeb :evil_lol: -
psy to mendy jeśli chodzi o znaleziska, Patryk niestety zajarzył, że jak coś znajdzie na spacerze to lepiej tego nie gryźć i nie zżerać od razu, tylko ponieść chwilę w mordzie i skonsumować kiedy nie będę patrzeć :roll: i takim oto sposobem dziś znalazłam w ryju jakąś kość z krzaków (kurza, gotowana - na bank "dla piesków" :angryy:), ale oddał na zamiankę ;)
-
Patryk robi to samo, ale łapie za cokolwiek, co ma znamiona zabawki - nieraz specjalnie chowamy wszystkie jego graty (bo zawsze się wala po ziemi sztuk co najmniej dwie, tu jakaś piłka,tu szarpak) i rozbawiamy - gania po domu i rozgląda się jak opętany, śmieszne jest, kiedy napotyka np. na mój kapeć albo na jakiś przedmiot i wie, że tego nie wolno - wyciąga do tego łeb, wącha, nieraz delikatnie weźmie w pysk, potem spojrzy na nas i puszcza, po czym szuka czegoś dalej :D dodam że nigdy nie uczyliśmy go, że naszych rzeczy się nie bierze - musiał to umieć,albo po prostu tak ma, bo nie niszczy i generalnie nie nosi w gębie niczego poza swoimi zabawkami. inna sprawa, że jeśli czymś się bawiło z nim,to już jest jego zabawka :cool3: ale np. daję mu czasem skarpety do prucia (takie staare, grube jakieś paskudne) i - o dziwo - nie zrywa następnych np. z suszarki do prania. szanuje nasze rzeczy, ale nie był tego uczony. lubi tylko spać na butach :D nawet teraz leży na dywaniku od butów i łeb ma na kapciu tż-ta, który wyjechał :cool3: więc może to takie jego 'tęsknię'.
-
tak do tematu, to ciotka mojej koleżanki (ciotka, 50-cio letnia) nazwała swego kota JAGIELLONIA :diabloti: (drużyna piłkarska), po prostu makabra, co trzeba mieć w głowie :D
-
a mój pies jest siwy od urodzenia :diabloti: a przynajmniej od momentu, kiedy go mam a ma max 3 lata :eviltong:
- 78403 replies
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ring 8.. jakby coś mi to mówiło :cool3: ja zawsze na wystawach jestem gościem, ale pewnie jakoś się znajdziemy. a w niedzielę też idziesz? muszę w ogóle spojrzeć jakie grupy kiedy są wystawiane -
koniec już o tej kupie! :D fuj, na szczęście wymyłam go w bajorze i chcę zapomnieć o tym incydencie i karmić się nadzieją, że jednak to był jednorazowy błąd jego życia :eviltong: a wczoraj mnie trochę wieczorem pocieszył, bo obejrzeliśmy mecz, leżałam sobie na kanapie a Patryk podlazł i bawił się ze mną tak, jak z tż-tem - pierwszy raz w życiu :cool3: my bawimy się tak, że robię dziubek ("kaczy ryj") z palców i robię BZZZZZ, czym go denerwuję i on dawno temu już załapał, że to zaproszenie do zabawy. zaczyna więc kąsać rękę, skakać i po chwili przywleka mi coś w pysku - albo szarpak, albo piłkę, albo jakąś skarpetkę do szarpania. nie lubię tego, że zawsze jest zabawka w grze, bo tż potrafi z nim siąść i bawić się godzinę samą dłonią, a pies po każdym ukąszeniu odskakuje jak od ognia, warczy i leci z powrotem - u mnie zawsze zmieniał tor zabawy na wyżywanie się na zabawce, to takie mniej kontaktowe. no i wczoraj, panie i panowie, magicznie zawojowałam psim umysłem i jakimś cudem bawił się ze mną, a nie z zabawką :cool3: z pół godziny skakał, kąsał i wracał bawić się dalej, fajnie to strasznie przebiegało i pies zadowolony. zauważyłam, że on lubi brutalne zabawy, czyli w odwecie za ukąszenie tż go łapie za sadełko, Patryk się odwija i znowu skacze do ręki, chyba jednak to pies, który dogaduje się lepiej z twardszymi osobami :cool3: także zaliczyliśmy szaleńcze zapasy do 1 w nocy, a później spacerek, na którym pogonił kota :roll: i myślałam że go uduszę :diabloti:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
wręcz przeciwnie, ja bym nie ominęła bez zaczepienia osoby z tyloma psami i kawką na ramieniu :eviltong: -
nie martw się, to i tak lepiej niż pies, który jest tłusty w dotyku i capi stajnią :eviltong:
-
no kuźwa, wiedziałam :roll: miałam tam być! a tż właśnie dojeżdża :cool3: bo pojechał odwiedzić rodzinkę i na PTS właśnie się też chce załapać. ja wybrałam krakowską wystawę jednak, nie mam czasu jechać przez całą Polskę :placz:
-
Czester wreszcie w swoim domu i na swojej prywatnej kanapie :)
Pani Profesor replied to majuska's topic in Już w nowym domu
i że trzeba zapraszać co tydzień sanepid na kontrolę?:diabloti::diabloti: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
a o której jedziesz? to ja się przywlokę na Mogilskie i stamtąd z Wami pojadę może,co? bo nie pamiętam jak tam trafić, byłam 2 lata temu autem :diabloti: -
[quote name='Majkowska']Laury na mnie leca za to bagno jakbym sama je zdrobiła. Wielekież to odkrycie znaleźć staw którego nie ma ;) (tylko my to potrafimy) A skontaktowałas się już z J?[/QUOTE] nie, nie mam absolutnie czasu, pieniędzy ani energii na kolejne szkolenie, do końca czerwca nie mam życia :shake: zrobiłam dziś 2 koncepty badawcze i rzygam wszystkim, zaraz zasiadam z piwskiem i oglądam mecz :diabloti: a bajoro kocham :loveu: ale jest teraz tak obleśne i zaglonione, że miałam wahanie, czy aby wymyje Pata z syfu, czy dowali więcej :evil_lol: [quote name='dog193']Widziałaś kiedyś sarnią sraczkę? :evil_lol: Przecież toto bobki robi :eviltong:[/QUOTE] oj tam, uogólniłam do jakiegoś dzikiego zwierza, cholera wie co tam mogło łazić w tych krzaczorach :diabloti: idę oglądać mecz - serio :diabloti:
-
[quote name='gops']U mnie pudels był niezniszczalny , mogło być 30 stopni a on przynosił piłke . Prosimy o kciuki :) Jutro przed 8 wychodzimy z domu . Zapowiadają chłodno ale niestety deszcze a ja go kurde wczoraj wyszorowałam żeby był bialutki :/ W sumie lepsze to niż upały i skwar . Najbardziej stresuje się jazdą pociągiem( że będzie nakręcony i nie będzie chciał leżeć) i powrotem autobusem ( że mnie nie wpuszczą z "mordercą" bo podobno się to zdarza ) . Zawodami jakoś mniej :evil_lol: Wiem jak dużo włożyłam pracy w trenowanie z nim i wiem na co go stać i ile potrafi , jednak nie wiem jak będzie się zachowywał , czy się nie zestresuje lub nie wystraszy a to wiadomo spowoduje dużo gorsze wyniki. Zdaje sobie sprawe że ma słaby socjal z tłumem ludzi i psów i wiem nad czym muszę popracować żeby za rok jechać na "pewniaka" . Także wszystkie kciuki się nam przydadzą , wracamy w nocy z niedzieli na poniedziałek . Jak odeśpie to na pewno napiszę jak było :)[/QUOTE] czekaj czekaj, a na jakie zawody jedziecie?
-
biedna kukła, bez ogonka nie wyglądałaby już tak ładnie na regale :-( nieznane mi jest zjawisko "mamo, ratuj", Patryka jak coś boli, to można poznać po tym, że spieprza i nie da do siebie podejść :eviltong: jeszcze nie wyczaił, że wtedy jak na złość jest upychany w kaganiec i macany szczegółowo centymetr po centymetrze :eviltong:
-
to jestem nieco w szoku,bo myślałam, że tż-ta labrador nie przebiera w gatunkach :cool3: czyżby tyle ludzkich klocków się walało gdzie popadnie? :roll: z resztą te krzaki to abstrakcja, zaczynam obstawiać, że to było coś sarniego/dziczego, nie wyobrażam sobie, jak ktoś mógłby tam wleźć :diabloti:
-
Czester wreszcie w swoim domu i na swojej prywatnej kanapie :)
Pani Profesor replied to majuska's topic in Już w nowym domu
trzymam kciuki za Cześka-terapeutę, teraz już musi być dobrze! -
[quote name='dog193']Brzydzi się psich kup - normalka ;) Masz jak w banku, że [B]to co zeżarł było ludzkie[/B]. I uwierz mi, że naprawdę zeżarcie to lepsza opcja - nie polecam wracać z umazanym gównem psem przez całe miasto :diabloti:[/QUOTE] umieram :placz: tak na marginesie,to nie wiem jak można wejść w takie krzaki celem zrobienia sobie z nich ubikacji, Patryka tam nie było widać nawet jak skakał :eviltong: a jak się umazał, to na szczęście 10min od domu, polazłam jakoś boczkiem modląc się w duchu, żeby robole pod blokiem nie zauważyli, bo by mi nie dali spokoju :diabloti: a widują mnie parę razy dziennie od 2 miesięcy i popatrzą jeszcze przez następne 2 :D [quote name='gops']To ja dla pocieszenia napiszę że mój pudel był fanem krowich kup do tarzania a że sam był mały to jak sie wytarzał w takim placku to brudny był od czubka kikuta po nos ... i oczywiście kto musiał go kąpać ? Jasne że ja .. przyrzekam gdy to robiłam wymiotowałam z tego smrodu . Za to końskie kupy lubił zjadać . A że działka na wsi a pies żył 15 lat to miał kilka takich okazji zarówno jednych kup jak i drugich . Moja suka natomiast uwielbiała zjadać ludzkie kupy. Białas jak był szczeniakiem uwielbiał wszelakie kupy nawet psie .. na szczęście mu to minęło i lubi teraz tylko ludzkie .[/QUOTE] "lubi tylko ludzie", rany, nawet nie chcę pytać, po czym rozróżniacie do jakiego [I]gatunku [/I]należy kupa :eviltong: z resztą koniec tematu, bo oszaleję :grin: a z ciekawostek - pies przegina :angryy: dziś mam kryzys, tak mnie denerwuje, że to porażka - byłam z nim właśnie na szybkim fizjo, wydarł na przechodzącego psa z rekordową furią, ledwo go utrzymałam. zrobiłam mu glebę, to się odgryzał, szarpał, wstał z pianą na mordzie i dalej heja na tego psa, który już dawno przeszedł dalej.. oczywiście przyjacielski, ogon nisko, chciał pewnie się przywitać, ale Pat rozdarł dupsko zanim zdążył się zbliżyć..po prostu porażka, 1 na 10 razy mi się uda perfekcyjnie, 3 na 10 z burczeniem, a reszta darcie mordy z różnym natężeniem... za to tż mija już psy ładnie :watpliwy: może nie do końca, bo czasem zadrze ryja albo burknie, ale idzie przy nodze i nie wyrywa na krok, nawet luzem (oczywiście w kuble) tż go przeprowadza przy psach.. to jest jawny debil, szczególnie że co sto psów trafi się taki, którego z marszu polubi, a nie przejawiają te "lubiane" psy żadnych cech wspólnych, loteria... zaczynam się poddawać :angryy:
-
[quote name='dog193']Ciesz się że zjadł, a nie się wytarzał, razem z obrożą, szelkami, od stóp do głów :) I nie liczyłabym na to, że nie zasmakowało :diabloti:[/QUOTE] wlazł raz, ucierpiała obroża, kaganiec i JA :angryy: bo zanim zauważyłam to przyszedł się 'przywitać' z krzaków... a odnośnie tego zasmakowania, to nawet mi nie mów :placz: a tak się cieszyłam, że mi się nie trafił gównojad... z resztą on zawsze omijał kupska z obrzydzeniem, wąchał z odległości 10cm jeśli wynalazł jakiegoś klocka w trawie, nigdy nawet się nie zbliżał pyskiem, a tu proszę - pierwszy raz i to na całego! :angryy: nie zmieniłam diety, nic nowego - od wczoraj zżera wołowe serce, dużo podrobów i śmieci zwierzęcych dostaje, także nie wiem skąd te nagłe zainteresowanie [I]czekoladą...[/I]
-
alergia kontaktowa - dramat! z racji, że to okazjonalna, to trzymam kciuki, żeby chodziło o trawę bo wiem po swoim pchlarzu, że dochodzenie na co jest uczulony (i CZY jest uczulony) to koszmar. nie daj jej faszerować sterydami na zaś, póki nie będzie wiadomo, co to na 100% jest!
-
u Patryka to nie relaks raczej,tylko nakręcanie do zabaw i dzikich szaleństw, tż go zawsze łapie za dupsko takim "dziubkiem" z palców i Pat zaczyna od razu skakać jak debil. a dziś przeszedł samego siebie :angryy: wiecie co zjadł? GÓWNO. i to dosłownie :roll: mój pieseczek zaliczył obleśną srakę w krzakach, nie wiem skąd to się tam wzięło, bo dzicz jak diabli.. rzucaliśmy mu piłką (taką jak maluchy grają w nogę, z myszką miki:D), najpierw zepsuł piłkę i ganiał flaka, potem ten flak gdzieś wpadł, wychodzi Pat z krzaków z umazaną gębą W CZEKOLADZIE... zadowolony, tym razem nie wpadł niechcący, jak kiedyś w kagańcu - jęzor brązowy, gęba się cieszy, fine dining na całego :angryy: za karę wepchaliśmy gnoja do sadzawki :diabloti: (tu kolejne pozdrowienia dla Majkowskiej) i nie miał prawa z niej wyleźć, póki nie przestanie śmierdzieć :diabloti: ale na szczęście był zachwycony, bo gorąc, a i napić się można... mamy zatem na koncie nowe doznanie smakowe, mam nadzieję, że się gnojowi nie spodobało,bo nie zejdzie ze smyczy do końca życia :angryy: