-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
boże,a po cóż Ci dziś powaga była potrzebna? żeby się nie śmiać, jak wycieram ręce w Twojego pieska? (w swojego nie mogłam, bo to się mija z celem, po Patryku bym musiała znowu iść umyć łapy w kałuży :D :D ) a btw,to ta paczka z dziś, to przedawniony prezent od TŻ-ta , gwiazdkowy :loveu:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
to się zbieraj, bo za jakieś max 8 godzin musisz wyjść, żeby względnie zdążyć :diabloti: -
no właśnie w ten sposób zawsze o coś trzaśnie łbem w domu :D a limo u niego się pod futrem schowa, nawet nie zauważę :diabloti:
-
nie chciałam tego powiedzieć na głos, ale taka sznupowata pasowałaby do Twojego teamu :diabloti:
-
jaka bieda straszna :placz: naprawdę udało się psom iść spać przy nowej lokatorce? :crazyeye: i ona TEŻ śpi spokojnie? :crazyeye:
-
tak to Wartkunia wygląda na co dzień, nie trzeba mu specjalnie kości domalowywać :grin:
-
nie mam pojęcia, random obrazek z googli :eviltong:
-
tej mojej ścierce do pełnego efektu żałości jeszcze tylko potrzeba 'nowoczesnych cięć' :D w sumie to nie jest zły pomysł, może nawet i ja sama go ogolę, najwyżej jak coś nie wyjdzie - to na zero, będzie z czego się pośmiać :loveu: jak Ci wyjdzie takie coś: [IMG]http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2011/03/31/article-1371856-0B6B003A00000578-323_964x730.jpg[/IMG] to oddaję Pata w ciemno :loveu:
-
[quote name='gops']Ależ ma wcięcie :) Do fryzjera ![/QUOTE] to nie wcięcie, to 'zagłodzenie' :evil_lol: no właśnie dziś mówiłam Majkowskiej, że chyba czas do groomera się przejść, bo jak ta sierść jest krótsza, to go tak nie swędzi, mniej tego łoju się zbiera, tylko obawiam się, że mrozy wrócą... inna sprawa, że chciałam go odhodować i zobaczyć do którego momentu urosną kudły :diabloti: bo jak go braliśmy, to miał dłuższe o wiele niż teraz, ale chyba sobie odpuszczę
-
jak się przyjrzeć, to na tych fotach widać stan jego sierści :shake: teraz ok.2tyg mijają od ostatniej kąpieli, jest TŁUSTY... no wygląda jak takie typowe, przetłuszczone włosy, ehh...
-
taka brzydka skudłaczona ścierka :loveu: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/--sMfG3Rn2DQ/Uv5J3ppPyWI/AAAAAAAAVG0/yMRL2eKjPpg/s640/WaldPatPark%20082.jpg[/IMG] APSIK [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-7PAh-sDkQqs/Uv5J4-bLmNI/AAAAAAAAVG8/ygoKInjqWS8/s640/WaldPatPark%20083.jpg[/IMG] diabeł z cyklu "no chodź, mały gnojku" :evil_lol: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-mxXAqwiSjAc/Uv5J5s57llI/AAAAAAAAVHE/rP0Usen_eEU/s576/WaldPatPark%20084.jpg[/IMG]
-
no u mnie jak byk 161, może mamy jakiś inny układ forum w ustawieniach ;) ...a zatem fotki i ja wrzucę :cool3: o tak spędzamy dzień: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-xeVwYIlhHOU/Uv5Jf2a7szI/AAAAAAAAVEU/fZvnO8hQX7w/s640/WaldPatPark%20022.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-brL4ipdJJN0/Uv5Jl7jSR1I/AAAAAAAAVE0/cuNoR600eFY/s576/WaldPatPark%20039.jpg[/IMG] nara, nie oddam :diabloti: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-4vlUfKm1Sco/Uv5JmpchvtI/AAAAAAAAVE8/9x7eq2oSyvE/s640/WaldPatPark%20041.jpg[/IMG] to przekleję raz jeszcze, bo wg. mnie to fota życia Majkowskiej :loveu: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-6XkViwAnlx8/Uv5JwcDEu1I/AAAAAAAAVF8/bPvt4tInVp8/s640/WaldPatPark%20061.jpg[/IMG] "niosę, ale coś usłyszałem, więc na wszelki wypadek się obejrzę" :evil_lol: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-lT9gVozdngI/Uv5J1h0miyI/AAAAAAAAVGk/5yQUZK-Uf_M/s640/WaldPatPark%20080.jpg[/IMG]
-
ja będę w zoo :watpliwy:
-
dziękuję za pochwałę odnośnie borderka :loveu: sama jestem dumna ze swojej mendy, elegancko olał nawet z daleka, potem usiadł, a border do nas podleciał, Pat odwrócił się (więc zauważył!) i zignorował, z meeega bliska :loveu: (piłeczka najważniejsza) ....jakby ktoś chciał foty, to u Majkowskiej :diabloti: str. 161, nie chce mi się przeklejać :diabloti:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='gops']Ładny kolor piłki :lol: [/QUOTE] ta piłka była piszcząca i fajniejsza, zanim zeżarła ją nasza serdeczna przyjaciółka Neska - odgryzła jeden gumowy bolec, połknęła, a potem wydłubała ze środka piszczek i też zeżarła :D wyszedł drugimi drzwiami w całości, nic jej nie jest, za to jeśli ktoś wdepnie w piszczącą kupę, to gwarantuję podwójne zaskoczenie :loveu: [quote name='Majkowska']To ja sprostuję drogą koleżankę, bo tu koleżanka sieje zamieszanie i wytyka mi jakieś bajkopisarstwo - chłopaki wcale nie spotkali się tak jak wyżej napisane, a spotkali się akuratnie w momencie kiedy Waldemar na poboczu załatwiał w pośpiechu fizjologię a wyście z Patrykiem podbiegli radośnie, zaplątali mojego tżta i dopiero wtedy zaczęła się kopulacja na moim psie...:diabloti: I koleżanka również nie pozwoliła się naszym pieskom pobawić stwierdzając że Waldek Patryka połamie gdy w odpowiedzi na jego gwałty zaczął go tarmosić radośnie. Więc proszę mi tu więcej nie narzekać w tym układzie że oni nigdy nie zapasują się:mad:[/QUOTE] Odnośnie kopulacji jestem skłonna przyznać rację, bo często mi się to miesza - może ze względu na częstotliwość, z jaką mój piesek próbuje poderwać Waldemara. A odnośnie zabaw... myślałam, że waldczyne zapasy są trochę delikatniejsze :D ale musiałam ratować swojego synka w pewnym momencie, bo biedak leżał i widziałam w jego oczach, że potrzebuje pomocy :diabloti: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Majkowska'] Słońce dziś świeciło, wiaterek powiewał lekko,a ptaki śpiewały delikatnie i niezwykle subtelnie jakgdyby nadchodziła już wiosna, więc w ramach dobroci walentynkowej okazałam mojemu tżtwoi serce i zabrałam go na spacer psi:evil_lol: Umówiłyśmy się z naszą wielmożną i szanowaną na forum koleżanką - PP - na skałkach, jednakowoż nie w celu biegania, a jedynie wyznaczyłyśmy tam początek naszej jakże pasjonującej i niezwykłej wędrówki..... Mój pies, niejaki Waldemar Warchlina Warchlacz Apolloniusz Warchlitsche poczuł pismo, a raczej pole, nosem i dostał obłędu absolutnego... i już usiłował gnać przed siebie bez opamiętania poniewierając swojego przewodnika na smyczy ale...ja, jako właściciel rozumny i konsekwentny nie pozwoliłam mu tym na dominację nad moją osobą, która jak wiadomo jest w naszym nędznym stadzie na pozycji alfa...:lol: Przeprowadziłam szybki i skuteczny trening i zostając jakieś 200m za tżtem i zatrzymując się co chwię doprowadziłam drania do porządku. Rzecz jasna podziałało. Umiarkowanie wprawdzie, bo Wald trząsł się i wydawał z siebie swoje wariackie odgłosy, ale jako nie szarpał. Gorzej że prowadząc go tym sposobem w momencie jego podniecenia czuję się jak na karuzeli : smycz się napina, on robi wkoło mnie okrążenie i leci dalej, znów smycz się napina, okrążenie i dalej...Tak sobie spacerkujemy, a im bardziej zwalniam i im częsciej zawracam tym jest fajniej i głośniej :loveu: Chłopcy spotkali się na ścieżce i poszliśmy do parku...Na wstępie napotkaliśmy bordera bez smyczy, który niby omijał łukiem ale w efekcie podbiegł do Pata, ale ciotka PP jest już tak obeznana w temacie że z łatwością ujarzmiła mordercze zapędy i odwróciła patową uwagę, tak że ten nawet nie zauważył przebiegającego mu przy uchu psa. Mało tego pies ten szedł przed nami maszerując środkiem jezdni ( a jego pani rozmawiała sobie przez telefon komórkowy...) a Pat zachowywał się całkiem ok. O Waldku nie wspominam bo jego zachowanie nie wymaga absolutnie żadnych korekt:diabloti: Następnie Pat dumny ze swojego czynu wyhaczył za płotem niezauważonego przez nas owczarka i znienacka psy rzuciły się sobie do pysków przez kraty,tyle że dzięki szybkiej i przytomnej reakcji PP odbyło się bez kryzysów. Oczywiście Wald dodał swoje 5 groszy bo nie wiedząc co się dzieje zaczął wyć niczym obdzierany ze skóry, więc gdybym nie widziała a słyszała tylko to pomyślałabym że conajmniej 5 rozjuszonych agresywnych psów rzuciło się na jakiegoś biednego pieska i rozszarpuje go:evil_lol: W drodze do parku trafiliśmy jeszcze na blabladora w kantarze, ciągnącego na smyczy radośnie i ekscytującego się naszymi psami , które ciocia Majkowska nakręcała na pączka. Dzięki temu pączkowi skutecznie została odwrócona uwaga od kolejnego psa. Powiem szczerze że jestem z siebie dumna - jakież to osiągnięcie skupić na sobie aż 2 psy naraz!! Jednakże życie lubi płatać figle więc gdy weszliśmy do parku pani z blabla zamiast rozproszyć się i znaleźć sobie jakieś inne miejsce poszła za nami mimo że widziała że nie pragniemy kontaktu z jej pobudzonym pieskiem... a następnie zdjęła psu kantar i puściła go. Natychmiast pies doskoczył do nas i najpierw staranował Pata ktory z całą swoją zajadłością usiłował natrętna odgonić, a potem popędził za mną i Waldkiem. Gdybym się wtedy odwróciła do babki to byłoby kiepsko,więc wykorzystałam to jako specjalny element szkoleniowy, wzięłam Waldka do nogi i prowadziłam... Wald szedłby i wszystko byłoby wporządku gdyby tamten nie zaczął skakać po nim i po mnie:angryy: Po kilku takich ewolucjach i podszczypywaniu Wald zaczął warczeć na tamtego, ale ja ciągle szłam stwierdzając że zaraz wyjdę z tym psem z parku i stanę na najruchliwszej ulicy coby panią trochę przeszkolić że jeżeli ma pieska nieodwoływalnego to niech go nie puszcza do niewiadomo jakich psów- w tym wypadku do dwóch agresorów na smyczach;)Pani oczywiście usiłowała psa złapać, ale udało jej się tylko zaaranżować super gonitwę w której pies na dźwięk własnego imienia skręcał w drugą stronę... Wkońcu pies kilkakrotnie skoczyl na mojego tżta i na wózek więc powiedziałam tylko do tżta " złapże tej babie tego psa bo go zaraz rozwalę...". Pani odebrała pieska tłumacząc że on sie strasznie chciał bawić i nie mogła go powstrzymać... Miałam ochotę powiedzieć " spoko, nic się nie stało...":roll: Zakantarowała pieska i usiadła z nim na ławce gdzie siedzieli dość długo a pies piszczał na widok bawiącego się Waldka i Pata:multi: Psiska się wybawiły dość fajnie, trochę się poszkoliliśmy, posiedzieliśmy w parku moze z godzinkę po czym wróciliśmy ;) Mam fotki, ale nie wiem czy dodawać, bo chyba tak dobry opis zrobiłam że wszystko już wiecie..:diabloti: Nie wiem, dodać jakąś??:evil_lol::evil_lol: edit : aaaaa zapomniałam, jeszcze jak bawiłyśmy się to biegł w naszą stronę jakiś wielki czarny pies w typie sznaucera olbrzyma (PP ma inny pogląd na temat jego rasy, ale ja się znam lepiej :evil_lol:) ale na szczęscie zawrócił na wołanie pani. Potem był jeszcze mopsik z hiszpańskim kłusem (dobrze napisałam??), ale i tego i tego psy zignorowały ;) Uważam że udowodniły tym swoją niezwykłą inteligencję i przywiązanie do przewodników z którymi mają doskonały kontakt...[/QUOTE] Piszę zatem i ja, żeby sprostować niektóre niedomówienia wynikające ze stopnia bajkopisarstwa naszej serdecznej forumowej koleżanki - Majkowskiej. Począwszy od samego opisu spotkania, wcale nie było tak, że "chłopcy się spotkali na ścieżce" - chłopcy się najprawdziwiej w świecie przywitali, czemu Patryk dał wyraz w sposób kopulacyjno-walentynkowy, a Waldemar zdawał się nic sobie z tego nie robić. Faktem jest jednak to, że bordera olał całkiem ładnie i że ten oto border cudem nie zginął pod kołami samochodu i to tylko dlatego, że żaden akurat nie przejeżdżał. Sprostować muszę też tą "szybką reakcję" na psa przy płocie, bo byłam tam [I]in propria persona [/I]i jestem zdania, że pasuje tu raczej "zawał serca" bądź "atak krwawej biegunki", niż wspomniana natychmiastowa reakcja. Labrador i jego właścicielka (którą serdecznie pozdrawiam, jeśli jest na dogo) to najciekawsze, co mi się przytrafiło w dniu dzisiejszym - ospały ton + pies, który miał pańcię serdecznie w dupie sprawiło, że odechciało mi się karcić Patryka, kiedy czarne cielsko kolejny raz po nim przebiegło, z czym mój pies - za moim pełnym przyzwoleniem - sobie świetnie poradził. Zdumiewające jest to, że oto Waldemar - oaza cierpliwości i wyrozumiałości względem innych zwierząt - również postanowił złowrogo zabulgotać, kiedy blabladorek wskoczył mu na łeb po raz n-ty. Na szczęście właścicielka labka miała tylko częściowo wszczepione bypassy, co pozwoliło złapać jej pociechę po kilkunastu minutach - nie godzinach. Wspomniany zaś czarny piesek był na moje oko ogolonym CTR-em albo miksem tejże rasy, bo ze względu na jego gabaryty, trudno mi go było nazwać sznaucerem - nawet olbrzymem. Dodam jeszcze, że na wielkim trawniku mój pieseczek odkrył jedną jedyną dziurę, jaka była, za to głęboką na metr i wypełnioną wodą i to właśnie TAM postanowił wypluć piłeczkę, żebym ja musiała ją łowić. Na szczęście z pomocą przyszedł Wald i miałam o co wytrzeć ręce (ciocia Majkowska, na pytanie "czy masz mokre chusteczki?", wyjęła z kieszeni obsmarkaną i powiedziała "mam taką, jest mokra" :loveu: czym podbiła moje serce na zawsze). Spacer udał się znakomicie, a dzisiejszy odcinek sponsoruje niewątpliwie mops idący w taki sposób, jakby przednimi łapami grał na pianinie :loveu: [SIZE=1]a foty wstrętne, Patryk skudłaczony jak kocmołuch, trzeba go wykąpać znowu :roll:[/SIZE] -
czyli co, idąc logiką spółdzielni - przyczepmy kartkę, niech sprzątają koopy, bo brzydko wygląda trawnik, ale mieszkańcy nie muszą, w końcu tu mieszkają, więc mogą robić co chcą :D litości :D z niusów o Patryczku - spacerek z Waldusiem go wymęczył elegancko, padł jak flak, ocknął się tylko na obiad i dalej śpi zwinięty w kłębek :loveu: piłka to urządzenie magiczne :loveu:
-
i można paplać o pierdołach i nikt nie banuje :loveu: (a ja z natury jestem człowiek-offtop :diabloti:)
-
Patryk szwy z jajek zjadł sobie sam (ale były wygojone, już jak go brałam to były na granicy zdjęcia, więc sobie prewencyjnie sam zeżarł :diabloti:), jak miał alergiczny hot-spot to lizał to non stop, aż musiał dostać antybiotyki, żeby się nie wdało zakażenie, bo sobie to pogłębiał - no ale absolutnie non stop! nie było spaceru, zatrzymywał się co 30 sekund, rozkraczał i lizał, tak biedulka swędziało :roll: jak rozwali sobie łapę/urwie opuszek, to liże, jeżeli nie jest niczym zabezpieczony - jeśli ma bandaż, to go nie tyka, a na noc dostawał jeszcze skarpetę na ten bandaż i rano miał nieruszone :) zależy więc, jak bardzo mu coś dokucza, bo jak wlezie w rzepy a ja już mam dość wygrzebywania :diabloti: to w domu zostawiam go samemu sobie i się elegancko z nich czyści, bo ciągnie rzep za doopinę :evil_lol:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='ailema']Nie wiem skąd się bierze taka znieczulica u ludzi .Policjanta uratowało to że jest policjantem .Starszego gościa policja .Zacznę od początku Wracałam z psem i swoim chłopakiem .Nagle słyszymy huk i skowyt psa .Więc byliśmy pewny że jakiś palant potrącił zwierzaka . Dobiegliśmy i zauważaliśmy tylko uciekającego kierowce w białym aucie .Najgorsze było to że pies strasznie wył był w cholernym szoku i chciał uciekać ale był do pasa w dół sparaliżowany .chłopak dzwonił po policje a ja osłaniałam psa przed innymi autami .Myślałam że mnie rozjadą .Później ja czekałam z Łajką na chodniku a chłopak kierował ruchem policja przyjechała po ok 20 minutach .Najpierw nas spisali później dopiero zaczęli dzwonić po wetach .W między czasie podszedł jakiś facet i pytał o psa jak mu pomóc itp to policjant stwierdził że bron palnej nie może użyć i śmiał się przy tym głupio . Lub mówił że zawsze żal auta Ale to jeszcze nic gdy doszedł do nas starszy gościu i twierdził że kierowcy nie mają szans zahamować przed psem .Jak spytałam się go czy przed dzieckiem też by nie próbował to zaczął się drzeć że pies to nie dziecko itp .Jak ja ryknęłam to odszedł . Służby które u nas zajmują się bezdomnymi zwierzętami przyjechały gdzieś za 45 minut .Pies był do odratowania po tym czasie to mogli go jedynie uśpić :([/QUOTE] współczuję Ci, że byłaś tego uczestnikiem :shake: ja bym tym policjantom nawtykała ile wlezie, oczywiście w taki sposób, żeby się nie dało podciągnąć pod obrazę funkcjonariusza :cool3:, ale to swoją drogą - trzeba było postraszyć, że jesteś z mediów i obsmarujesz to i owo, jak nie przestaną szydzić i nie zechcą szybciej pomóc. jakkolwiek to pieniackie i durne, tak wiem (z doświadczenia :cool3:), że działa, przynajmniej na ludzi, którzy wiedzą w jaki sposób media kreuję łzawe historyjki i jaki lincz spotyka "tych złych" (o kierowcy nic już nie powiem, ale czasem sumienie rusza takich durniów, więc może się sam zgłosi, że "chyba przejechał, choć nie zauważył", dużo osób ma rejestratory toru jazdy, więc takie coś nie musi pozostać anonimowe) -
jakie durne :D nie wierzę :D
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
se bierz jak będzie ciepło :diabloti: ale miałyśmy spacer elegancki :loveu: przyjdzie Majkowska to napisze epopeję jak zawsze :D :D (fotek się chyba kilka zrobiło, póki bateria nie padła..) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ale szybciej się pewnie męczy, niż Patryk :diabloti: idę z Majkowską na spacerek :bigcool: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
albo mopsa :diabloti: w obliczu patrykowych zapędów sądzę, że mops byłby dla mnie najlepszym wyborem :diabloti: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
pierwszy raz pomyliłam płeć na dogo :cool3: a ten pies jest ogolony, czy ma taką krótką sierść? nie mów, że ta grzywka jest naturalna :D