Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. [quote name='Panna Cotta']Dzięki dziewczyny :) kopalnie wiedzy na tym dogo:DJeszcze jakbyscie sprawiły, że mi dziecko zasnie choc na 3h jeszcze... :p[/QUOTE]U naszej Kinki działa fajnie otulenie jej główki , więc kładziemy jej np poduszki, a to sprzyja też temu że nie przewraca się i nie wstaje.Choć to się zmienia, dziś np wstała po 5.00, nawrzeszczała na nas, przeszła się po podłodze i ...poszła znowu spać...Jak była mniejsza to usypiała cudownie na lemurka, potem spała ze mną w łóżku, potem była mania fotelika, potem wózek, i co nas czeka dalej nie wiem ;)
  2. To i mnie się wypada przywitać, więc witam się i zagłębiam w oglądanie i czytanie rozpoznawcze wątku , żebym wiedziała who is who i where ;)
  3. [quote name='Panna Cotta']Bo wpadło mi w oko rainbow ale naczytałam się o tym ergo, że na żabke, a tam az tak na żabke nie ma jak w Tula czu chuście. Z drugiej strony jak mała tam będzie noszona to jakoś 3-4razy w tyg po 1h, wiec nie chce wydawac tu majątku jakbym uzywała całkiem zamiast wózka. Chodzi mi tylko o spacer pt " wylanie psa bo TŻ w pracy na 12h"[/QUOTE]My na szczęscie już bliżej jak dalej chodzenia, więc (nawet śmiałyśmy się ostatnio z tego z PP że będzie można wtedy targać dziecko za psem po krzakach) już niedługo młodą będę mogła transportować sprawniej, wejśc z nią wszędzie itd. A poruszając inny wątek - łapię stresa przeprowadzkowego. To już niedługo, nie spakowałam nic, nie da się przy młodej bo ona wszystko rozwala, a mając jeden pokój do dyspozycji nie poszaleję... W dodatku zaczeła mi sie w nocy śnić...teściowa. Chyba będę tęsknić ;(
  4. No nie, to ja mam za niego całą czarną robotę wykonywać a on zbiera laur?
  5. 10 złotych się należy za naprawę pieska :D :D
  6. Dziegciem ;)Mi mamusia na wsi sprawiła mydełko dziegciowe, wali identycznie ;)
  7. heheh to Wald wręcz przeciwnie, wygląda jakbym go 3 dni moczyła we wiadrze z pomyjami...
  8. Dziewczyny, a czy możecie pisać przy lekach jakieś słowo klucz na co to jest (typu :serce, stawy itd), lepiej może przez to będzie te leki identyfikować jako zamienniki ewentualne?
  9. [quote name='Pani Profesor']n"patrzcie w obiektyw"! - OK...[IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-A6cwqBmMXds/U6cmnUkxofI/AAAAAAAAZ2g/AifHOrxlFmU/s640/wwwss%20051.jpg[/IMG]i wtedy ciocia dla zainteresowania piesków rzuca w twarz patyk jakiemuś przyczajonemu za moimi plecami rowerzyście :D
  10. Byłyśmy zadowolone , Kinka już wyrosła, będziemy kupować nowe.
  11. [quote name='Lili8522']Jak to nie jest!? Rino go w doopke uszczypał i spanikował na całej lini hi hi :evil_lol:(pamiętam jak dziś :diabloti:)[/QUOTE]Bo to był brutalny atak - dwa wielkie psy sie na niego rzuciły , nie mógł uciec, nie mógł się obronić, biedny mały piesek :D
  12. [QUOTE=makot'a;22236459]A ja dzisiaj widziałam na spacerze niedaleko lotniska kogoś chyba z pointerem i jeszcze jakimś drugim jasnym psem (z daleka, bo my "dzikusy" i z burymi musimy jak najdalej od innych psów niestety) i przez chwilę się zastanawiałam, czy to nie Wy :D[/QUOTE]Jakiego lotniska?Bo jeśli chodzi o teren przy muzeum lotnictwa na tej starej płycie lotniskowej to tam chodzi suczka ale bracco - mylono ją z moim jak tam chodziłam, kiedyś nawet ten pan powiedział do mnie coś że mamy psy tej samej rasy :D[QUOTE] dawaj foty![/QUOTE] Rzecz w tym że mi się już ani jedna fota nie zmieści na kompie, muszę oczyścić dysk...
  13. jejku, jakie urocze, pieski zadbane już w brzuszku :D
  14. [quote name='Kyu']Majkowska, jeśli jest tak jak piszesz w poście #616 to trzeba było kupić sobie maline albo dobermana,a nie teraz narzekać na pointera.[/QUOTE]Dziękuję w takim razie za porady. Jestem beznadziejnia , wybrałam złego psa, nie umiem go poprowadzić. Ok. Liczyłam na nieco więcej, no trudno :)
  15. [quote name='Pani Profesor']dziś spacerek z Majkowską! :D [/QUOTE]Już po.Spacerek pełen emocji i wrażeń choć byłam pewna że wrzucę na luz i będzie fajnie.Nie, no , wrzuciłam ale nie obyło się bez wrażeń.Atrakcja nr 1 - dochodzimy na ścieżkę skąd nadchodzi PP, idę poboczem z psem i zatrzymuję się żeby wyrównał i nie nakręcał się. I nagle łup i " no kur...mać!!!" , obracam się a tam leży facet w rowie, wkoło pył i przewrócony rower :o Przed nim baba również z rowerem, stanęliśmy jak wryci patrzymy czy coś się stało, czy nie trzeba pomóc, ale facet k....uje i wrzeszczy że kobita zatrzymała się że się wystarszyła psa. Szczerze trochę mi się głupio zrobiło, bo to jakby przez nas, ale jak usłyszałam typa ton pretensjonalny jak zgnoił babkę to się odwróciłam i poszliśmy się witać z PP która akurat do nas doszła. Atrakcja nr 2 - dochodzimy na łączkę, a tam babka z wielkim onkiem siedzi, ale spoko, nie ćwiczy nic, nie bawi się tylko leży z nim w sporej odległości , więc siadłyśmy na ławce , a potem zaczęłyśmy ćwiczyć. Nie posiedziałyśmy 10 minut jak leci mój ulubiony parów z babcią. Trochę mnie to rozśmieszyło, ta babcia jest niezniszczalna, boss skałkowy , gdziekolwiek się pojawi to wszyscy przed nią spieprzają, tu niby mały piesek, a wszelkie bydlaki zaraz idą na smycz i w nogi, rozwala najlepsze psie spotkania i zabawy, bo jak ten mały wkroczy to nie ma siły żeby ktoś to wytrzymał. No i my w tył zwrot i ewakuacja. Onek też nie wytrzymał i nie minęła chwila jak nas minął i odszedł.Myśmy też poszły i tu nastąpiła Atrakcja nr 3 : Stanęłyśmy sobie i zaczęły sobie pieski ćwiczyć, usadzać do zdjęc itd. Posadziłyśmy je ładnie, ale za diabła nie dało się obydwóch naraz skupić na obiektywie, więc podniosłam do góry patyk, obejrzałam się za siebie czy nie lezie nikt żebym przypatkiem nie trafiła i rzuciłam w krzaki. Jak usłyszałam takie "pyk" to od razu wiedziałam że coś nie tak poszło jak chciałam... Niedowiary jakie trzeba mieć szczęscie - w tym momencie kiedy wypuściłam z rąk patyk smignął za moimi plecami rowerzysta i...dostał w kask. Na szczęście w kask,bo się przeraziłam nie na żarty choć zaraz pomyślałam że przecież mogłam się cofnąć czy podskoczyć i wywalić i nie zderzyłby się z patykiem tylko ze mną, mogłam mieć dziecko obok, a on pojawił się z nienacka i jechał bezszelestnie za moimi plecami , nikt go nie usłyszał, dopiero jak dostał to się odezwał. Przeprosiłam po stokroć,ale miałam ochotę go zwyzywać, bo rowerzyści akurat mają na skałkach tupet za duży i bez pardonu i bez zasad sobie jeżdżą...Atrakcja ostatnia - złapała nas tak potworna ulewa że zakończyłyśmy spacer i chyba z 20 minut staliśmy pod drzewami ratując dzidziusia przed zalaniem. Doszliśmy do domu i zaświeciło słońce...Co do Walda- ciocia zauważyła poprawę naszych stosunków,nie wiem jak z tym jest, ale dziś odpuściłam sobie większość kontaktów i ćwiczeń.
  16. [quote name='Luzia']Zawsze można przed umieszczaniem zdjęć numer zamazać, choćby w paincie :)[/QUOTE]Teraz już wiem,ale dopiero takie doświadczenie mnie nauczyło...
  17. nie obrażając niektórych sędziów - mogło by przejśc ...
  18. [quote name='Beatrx']zaraz, zaraz... czyli możecie na luzie iść na spacerek smyczowy na Rynek Główny, a pies się ekscytuje, ciągnie, nie może doczekać jeśli wie, że idziecie robić to, co on kocha? takto pracuje z Tobą bez problemu, tylko nie chce żarcia i zabawek za to, bo wystarczy mu nagroda w postaci biegania czy kontaktu fizycznego z Tobą?[/QUOTE]Tak, na Rynku Głownym nie ma żadnego problemu,( śmiałam sie ostatnio do szkoleniowca że możemy tam chodzić ćwiczyć ) no może poza faktem ze tam się przełącza na wystawianie gołębi, ale lezie za mną w miarę, nie podnieca się bo nie ma też czym, można z nim wtedy pogadać na różne tematy... Teraz na krakowskiej wystawie szkoleniowiec go po raz pierwszy zobaczył chyba od tej drugiej strony - piesek który sobie stałspokojnie , nie piszczał, spoglądał sobie uważnie na mnie, ba, nawet nam kilka osób za kontakt przyklasnęło :D Psy mu darły się nad głową (stanęliśmy sobie akurat felernie między dwoma walczącymi weimarami) a on spał, nie miał opętania, żadnych zbędnych emocji. Wstał, przeszedł się spokojnym kroczkiem, na placu puściłam go ze smyczy, zupełnie normalny pies. Zastanawiałam się nawet czy nie udać się na szkolenie halowe, może jakby go odciąć jakąś kopułą od świata to by ta nudę się dalo przekształcić w jakieś sensowniejsze szkolenie.
  19. [quote name='Beatrx']ja tam mojego psa nagradzam bieganiem. i tak, możliwość biegania pochodzi ode mnie i dlatego jest nagrodą. jest nagrodą za to, że pies prawidłowo siedzi/waruje/wstaje w czasie kiedy ja odchodzę/odbiegam parę kroków, zmieniam mu pozycję na coraz większą odległość, a on wpatruje się we mnie i czeka, co powiem dalej. [/QUOTE]Dokładnie tak robię jak napisałaś. Pod tym kątem Waldkowi nie wypomnę nic, bo potrafi czasem nawet z galopu rzucić się na ziemię z warowaniem jak zobaczy wyciągniętą do góry rękę. Tylko mimo wszystko takie ćwiczenia nie wyeliminowały jego problemu ciągnięcia na smyczy - kiedy idziemy ulicą, ma w nosku wszystko inne, jak on idzie w pole to idzie w pole, amen. Reaguje na szarpnięcia czy moje nawroty, owszem, ale wykonuje to jakby mechanicznie, a tego nie chcę.
  20. Majkowska

    dubel

    No popatrz, to jak mój Walduś :D :D
  21. To przewrotnie zapytam - skoro praca na jedzenie jest głupia, bo to nie małpa w cyrku, skoro praca na zabawki nie jest spełnieniem pointera, to czemu skoro od małego brałam nacisk na pracę w polu (i byłam uczona defacto tak jak aniusia pisze) to dlaczego pies mimo że powinien to nie jest megakontaktowy jak chociażby te 3 wspaniałe gordony?[QUOTE] i to są propozycje które zaakceptowałaś bez szemrania, pomimo tego, że twój pies jawnie pokazuje, że ma tego typu motywacje w nosie, bo go nie obchodzą ani ciut-ciut. [/QUOTE]Akceptuję bo wiem że tak się psy szkoli, każde jedno szkolenie opiera się przecież na nagrodzie, na daniu psu tego na czym mu zależy. To że akceptuję FAKT , nie znaczy że wpycham mu na siłę widząc że on tego nie chce, stąd też było moje pytanie - czyli co radzicie w tym obecnym naszym ukłądzie żeby go zmotywować, żeby nam się lepiej pracowało, czy są jakieś pomysły, bo chętnie posłucham kto ma może jakieś doświadczenie. Motywuję go polem, a i owszem, tylko też chyba nie może być tak żebym ćwiczyła tylko w polu , gdzie wiem że on się emocjonuje i jest nakręcony? Tak mi się wydaje, wszyscy jednak proponują pracę w domu, a w domu tej motywacji nie ma aż takiej którą on chce najbardziej.[QUOTE] chyba bardziej chodzi o specyfikę kontaktu psa z tobą w trakcie tej pracy. skoro pies na ciebie nie patrzy, to czy naprawdę pracuje z tobą? [/QUOTE]Kiedy właśnie podkreślam to że pole wygląda u nas inaczej. W polu pracuje ze mną, chyba że to tylko tak odczuwam (bo może puszczam psa samopas a nie wiem) - ale to ode mnie ta praca wychodzi, to ja decyduję gdzie biegnie, jak biegnie, kiedy wraca i on ode mnie tej decyzji oczekuje, w polu widać po nim frajdę , widać że pali się i zrobi wszystko żeby tylko iśc pracować , wtedy świdruje mnie oczami, słucha uważnie ze zrozumieniem co do niego mówię, i zachowuje się zupełnie inaczej niż na standardowym spacerze gdzie ma przejść zwyczajnie ulicą jak setki innych psów. [QUOTE]jest mu zupełnie obojętne, kto przy nim w tej pracy będzie? [/QUOTE]to w takim razie pozostawiam do analizy - chociażby gdy byłam w ciąży chciałam żeby ktoś poszedł z nim w pole, ale pies nie potrafił pracować beze mnie, ćwiczyliśmy z osobami które on zna, które potrafią go popracować, chciałam żeby wystawiły go na FT i nie wyszło, bo za każdym razem wracał do mnie i tam nerwowo podskakiwał z miną " no przecież bez ciebie nie pójdę" , gdyby mógł to ugryzł by mnie w tyłek bylebym poszła, więc może to nie tak do końca że jestem dla niego nieistotna?. Generalnie na spacerach też nie pójdzie z każdym, nawet gdy szkoleniowiec chciał się z nim oddalić to widać było że pies zrobi wszystko żebym była ja.To nie jest tak że on jest psem który sra na wszystko jak leci, bo pole się tylko liczy, owszem ma pasję okrutną ale nie wybiega jakoś zachowaniami poza inne pointery.[QUOTE] ale czy naprawdę jest sens toczyć boje z aniusią, która proponuje zwyczajnie inne spojrzenie na sprawę?[/QUOTE]To nie są boje, tylko nie uważam za słuszne ciągłego wpychania mi totalnego niewychowania idiotyzmu i nieumiejętności prowadzenie psa (jak zresztą co drugiej osobie na forum), aaaaa bo moje gordonki są mega wychowane są wyżełkami, nie ważne co to ważne że pracuje w polu i wszystko się o to rozbija.Dla mnie zalecenia mowienia psu szybciej szybciej w polu jeszcze nie jest lekarstwem na kontakt - robię to i jakoś nie przekłada mi się to na kontakt poza polem. Tymbardziej że dopiero było napisane że nagradzanie go polem nie jest jeszcze metodą...
  22. Nie przeinaczam, to Ty wszystko podważasz i wklejasz mi jakieś fakty których nie ma jak....Nie zauważam w tym porad - raczej doklejasz sobie swoją wizję, że puszczam psa w pole samopas i on goni jak chce i gdzie chce, a ja stoję jak ta dupa i czekam jak piesek się wygoni, nie zadałaś nigdy żadnego pytania jak ćwiczymy, co robimy, gdzie pies się szkolił/szkoli, nie obchodzi cię to, wiesz najlepiej jaki jest mój pies, bo znasz go przecież od zarodka, ograniczyłaś się uparcie do pola, a mnie nie o pole chodzi,bo tu akurat wiem co mam robić (i robię tak jak nauczyli mnie szkoleniowcy a nie ktoś kto nigdy psa nie widział na oczy) wróc do początku , przeczytaj co napisałam, nie zakładaj sobie z góry coś czego nie ma... Mało tego uważam że nasz problem nie tkwi w polu, ale co tam, wyżeł nie ma życia, ma tylko pole...
  23. [quote name='Pani Profesor']ej, nie pitolcie - kradzież jest złym wyjściem, ale jest MILION sytuacji opisywanych na dogo, gdzie była jedynym wyjściem i faktycznie podpisałabym się pod nią obiema rękami.w przypadku zagłodzenia/zamęczenia zwierzaka, albo skrajnie złego traktowania, zabiera się interwencyjnie z ustawy (art. 7 par. 3? nie chce mi się ściągać ustawy i sprawdzać), ale wg. mnie tutaj nie ma podstaw do takiego odbierania, a TYM SAMYM podstaw do kradzieży.[/QUOTE]Kochana, ale kradzież jest kradzieżą, koniec. Wejście na cudzy teren nielegalne, naruszenie jego mienia karalne. Na to jest więcej ustaw niż na znęcanie się nad pieskiem i serio prawo jest tak skonstruowane że zawsze pójdzie karą wobec ludzi i nie ma wybacz że włamałaś się i okradłaś bo pieska chciałaś uratować.Gdyby nie to to nie było by przymusu podpisywania zrzeczeń i nie walczyły by o to przeróżne osoby, ma to też aspekt ten co napisałam - pies-kłopot znika a jego oprawca pozostaje bezkarny. Branie psa bez zrzeczenia jest ryzykiem, choć przeważnie w sytuacjach jakiegoś pijaczyny czy bezdomnego nie dzieje się nic, bo żeby coś się działo potrzeba coś zrobić - policja, sąd itd. Ale mimo wszystko tego nie wolno robić i nie wolno namawiać do tego, szczególnie jak się jest członkiem jakiejś organizacji i to w dodatku młodą osobą ( u której pogląd nie powinien się kształtować na zasadzie mam prawo ukraść i możecie mi naskoczyć).Od tego jest interwencja żeby zwierzę odebrać, od tego jest prawo żeby ukarać osobę która się przestępstwa dopuściła.
  24. Majkowska

    dubel

    No właśnie gdzieś czytałam że Twoja oneczka taka jak i mój Wald i jest dobrym testerem wytrzymałości, stąd pytam o trwałość ;)
  25. Aaa, bo mnie zaciekawiłaś ;)
×
×
  • Create New...