Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Hehehhe , no nie wiem może tylko ja takie mam ::D A te foty tak swoją drogą to robione waszym aparatem czy podziałała tam Onomato czy inna fotografka?
  2. Ja do samego barfu nie mam nic, biorę tak samo opinie o idealności jak i o masakrze w organiźmie psa.U mnie próba barfa skończyła się jakąś dziwną wysypką, diabli wiedzą po czym, bo próbowałam usunąć drób, jechałam na cielęcince, a on coraz chudszy i coraz bardziej wysypany... No i fakt tego co pies robi barfując w mieszkaniu, w klatce jeść nie chce, a na dywanach mi się nie widzi...
  3. To ją trzymaj tak jakby była na rękach. Myśmy Kinkę trzymali tak i wreszcie się nauczyła, moze też za szybko chcieliśmy sobie ręce uwolnić i ona nie czuła się pewnie nagle puszczona "w powietrze".
  4. [quote name='Pani Profesor']ostatnio ta DONka którą poznałyśmy też próbowała zaganiać Patryka ;)[/QUOTE]Też :D Mimo wszytsko robiła to delikatniej i jakoś mniej akcentowała to niż ten zafisiowany na ukierunkowanie Waldka szwajcar :D SWoją drogą, widzę ich wspólnie w polu :D:D PP - nie wiem gdzie mam telefon... jakby co uprzedź pw.
  5. Heheh razu jednego na Błoniach spotkałam szwajcara, który się zajął Waldkiem. Płakałam ze śmiechu, potraktował go jak piłeczkę, nadwał mu kierunek, tak się złościł że Wald nie idzie tak jak on chce, Wald go przeskakiwał, a ten dalej go pasł, zagradzał drogę, zaganiał :D Nie widziałam nigdy aż takiego instynktu pasieniowego u psa, który sobie po prostu biega na spacerku.
  6. hehehhe :d Nie sugeruję :D Choć diabli Cię tam wiedzą, może masz przyjemność w puszczaniu pieska do walk :evil_lol:
  7. Warchlicz odkąd się młoda urodziła to też ma dzidziuś-obiadki. Wszelkie niezjedzone zupki na królikach, łososie, jedzenie high quality :D Nagle odkrył że warzywa i owoce są właściwie spoko, ostatnio ku mojej uciesze zjadł nawet jajko , a tego mu wepchnąć na barfowej diecie się nie dało. Bardzo lubi wylizywać słoiczki po gerberach - i tu pytanie , czy ktoś się spotkał z jakąś szkodliwoscią? Bo kilka razy słyszałam zmartwienia o szczękę, ale on właściwie nie nosi słoików ani nie kontaktuje ich z zębami, wyliże i wywalam. Ja też daję Warchlinie kości,gnaty cielęce - najlepsza rozrywka dla psa, pożera chrząstki, a potem dłubie bez opamiętania w gnacie i głowi się jak wyjąć szpik. Tylko nie mam zbyt możłiwości robić tego na dywanie. A szkoda , jak juz sie przeprowadzę to napewno trochę więcej tego będzie miał. Myślałam nawet oprzejściu na barfa znowu,ale.
  8. ciociu , proszę mi wkleić 5 jakichś zdjęć Nurasa ładnych, ja coś sklecę jakiś tekst, musimy to zrealizować, bo już 2 mce jakieś czeka na nas dobroduszna ciotka od ogłoszeń, nie mogę jej tak denerwować...
  9. Majkowska

    dubel

    [quote name='Ty$ka']Majka, a że tak zapytam - Ty nie jesz mięsa? W ogóle? Nie kupujesz ze sklepu mięsa dla swojego psa? Żeby nie było, że jestem zła i okrutna, dla mnie znęcanie się nad jakikolwiek zwierzęciem jest smutne i tragiczne. Stąd nie sięgam po mięso w ogóle, a w przyszłości mam nadzieję, że będę mieć dostęp do mięsa ekologicznego. Tak czy inaczej irytuje mnie ta hipokryzja miłośników zwierząt, tu niby wielkie oburzenie, że kurczaki w takich warunkach, a właśnie zaraz stoją w kolejce po mięso... ze sklepu... Albo kupują psu żarcie, choćby mięsną karmę. Nie lubię hipokryzji. Te kurczaki faktycznie mają "szczęście" (o ile można o szczęściu mówić), że nie ma upałów. Jednak inne nie miały tego "szczęścia"...[/QUOTE]Jem i kupuję, ale nie jestem za tym żeby te zwierzęta przed zabiciem jeszcze cierpiały.Może jestem hipokrytką, więc niech mnie ktoś pogłaska po głowie nim mi poderżnie gardło... Będzie mi lepiej. A z innej beczki to rozumiem po tym co napisałaś że Twój pies w składzie karmy nie ma mięsa, bo nie popierasz tego?
  10. Ja dawałam wodę żródlaną, ale odradzili mi że właśnie po niej są problemy z brzuszkiem. Teraz daje przegotowaną kranówę ;) Ja na szczęscie nie mam problemu ze smoczkiem, Kinka juz często zasypia nawet bez, w ciągu dnia też nie potrzebuje,a też nie jestem zwolenniczką zatykania non stop dziecku buzi. My z kolei przystępujemy do nocniczka, póki co tak mało poważnie, ale przystępujemy. Wszelkie rady cenne :)
  11. [quote name='agutka']Jest dla mnie nie do dopuszczenia sytuacja aby smycz wyrwała mi się z ręki ;) [/QUOTE]Dlaczego? Jeśli to przypadek? Agutka, ani PP, nie mam zamiaru was poczucać, oskarżąć ani nic z tych rzeczy, zresztą wiecie jak podchodzę do wszytskiego, nie robię z psów diabłów też, zo bydwoma miałam kontakt i lubię owszem. Ale to że lubię psa nie ma znaczenia gdy analizuję ogólnie taki przypadki, a właściwie nie przypadki a nagminność czytaną za przypadek. Niestety, też tu nie chcę ani oczerniać bulowatych ani ich wybielać, ale obiektywnie mówiąc - nie ma dla mnie usprawienia gdy taki pies gryzie mi psa. Mnie wtedy nie interesuje analiza czy pies miał trudne przejścia, czy nie wytrzymała smycz, czy kaganiec spadł, czy ugryzła go własnie osa i dostał pobudzenia. MNie interesuje to że ktoś kto go trzyma sprawił zagrożenie dla mnie, tyle. Mówienie że nie ma tragedii dopóki pies nie zabił nie jest sensowne, nie machałabym na to ręką Wiem że ani jedna ani druga nie podchodzi do tego w sposób stricte lekceważący, ale skoro wypadki się zdarzają i my o tym wiemy trzeba się na to przygotować. Porównanie psa któremu się zerwie smycz przy jezdni jest nie do końca sprawne - bo gdy jest odwołalny to wystarczy zawołać. Pies nie musi lecieć zabić, ale wystarczy zlekceważyć i trafić na psa który już nie odpuści...
  12. [quote name='Ania!']Majkowska, ja teraz zauważyłam, że z Krakowa jesteś? No to mnie na spacer zaproś :loveu: Ja w Krakowie będę w przyszłym roku, bo ja tam psy kupuję, już tak tradycyjnie prawie będzie :evil_lol:Toś z Krakowa, a jak wszystko pójdzie dobrze to w przyszłym roku jadę tam po psa dla mamy. To jeden spacer w przyszłym roku już sobie zaklep :grins:[/QUOTE]No to zapraszam Z briardami jeszcze nie mieliśmy przyjemności (znałam tylko sukę do której Wald sie nie zbliżał bo ona była nakręcona i kąsała, i młodziaka który go popasał więc też Wald się trzymał jak najdalej od niego) . Skąd bierzesz psa?[quote name='Pani Profesor']dzisiaj chętnie pójdę o ile nie wylazę gdzieś z tż-tem, o standardowej porze możemy wyskoczyć :)[/QUOTE]ok, tylko błagam, chodźmy gdzieś indziej wreszcie. Już mi się skały przejadły...
  13. [quote name='Pani Profesor']...no i tu pojawia się konflikt tragiczny, ale wg. mnie jeśli do tej pory nic się nie stało, to i nic się nie stanie,bo mój pies - mimo wszystko - nie leci pogryźć, zabić, tylko pogonić i pokłapać.inna sprawa, że w taką rodzinkę z dzieckiem nie wbiegnie, bo ja zawsze sprawdzam miejsce, w które włażę i dopiero go spuszczam, a jeśli to są niepewne momenty, to ma kaganiec, proste.w kagańcu nie zrobi nic, nawet siniaka, bo we mnie dupnął z wielką mocą kilkakrotnie i nic, a tłukliśmy się nim wcześniej z tżtem po piszczelach :razz: dla wytestowania mocy i czy pies nic nie zrobi np. cziłce, jeśli niechcący w nią wleci.mój pies jest słaby, ma słaby uścisk, słabą 'moc rażenia', słabo skacze całym ciężarem i ogólnie łatwo mu coś wyrwać z pyska, więc nie wieszczę wielkiej tragedii.najgorsze, co się do tej pory stało, to zamordowanie małego zwierzątka w krzakach, ale nie mogłam wiedzieć, że on naprawdę na coś zapoluje i zje - teraz już wiem, widocznie tak się kiedyś pożywiał. w przypadku psów myślę, że zachowuję wszystkie zasady BHP na co dzień, ostatnio wyrwał mi się z ręki i to było niedopatrzenie, które równie dobrze mógł zrobić "normalny" pies i np. wylecieć na jezdnię pod koła... nie można być czujnym 24 na dobę, to był impuls i moment, poza tym nic się nie stało jak już dorwał tego kundelka.rozumiem Twoje obawy, ale wg. mnie z moim psem nie ma takiego ryzyka, bo po prostu staram się przewidywać wszystkie scenariusze. teraz znam ich więcej, więc zmniejszam szansę na wpadkę.[/QUOTE]Ale mnie nie interesuje co Twój pies zrobi i co sobie myśli jak mi dolatuje do psa w kagańcu przy nodze przy wózku czy siedzącego grzecznie na trawniku. Jesteś pewna że tak nic się nie stanie? A jeśli trafiłabyś na taką dajmy na taką psinę, do której podlatuje Twój pies i dzieńdobry ona też nie może sie opanować i przerabia go na mielonkę, a że może nie odpuścić to się kończy źle. Co, przepraszacie się, zbierasz flaki psa i do domu, bo przecież się zdarza, oj wypadek ? Zamordował jakieś zwierzątko i co, nie byłaś w stanie mu go odebrać, ani uratować, to nie świadczy o pełnym panowaniu. Równie dobrze mogłabym powiedzieć że mój piesek sobie czasem sarenkę w polu trzaśnie, ale szkodliwośc czynu jest mała, bo... (nie umiem nawet uzasadnić...) Jeżeli masz psa nad którym nie zapanujesz zabierasz go na szkolenie, nie może byc tak że on robi co chce,nie ma kagańca a wszystko da się wytłumaczyć. Prócz nas są na świecie inni ludzie, którzy np mogą siedzieć w krzakach czy wyskoczyć zza rogu,są wypadki, ok, ale sama świadomośc agresji u psa i korby nie do opanowania chyba zobowiązuje do nałożenia mu kagańca aż nie wypracujemy choć względnej odwoływalności. Jeśli spotkam psa bez smyczy , który ma w zwyczaju "zabijać", a nie będzie miał na ryju kagańca, ale właściciel krzyknie i pies wróci lub usiądzie w miejscu, a ja spokojnie przejdę to ok. Ale jeśli ktoś puszcza mi psa (mówię tu już nie o Ledzie) i nie jest w stanie go nawet odczepić ( a zdarzyło mi się kilka razy że to JA odczepiałam agresora od mojego ratujac tym samym siebie i dziecko) to o czym rozmawiamy?
  14. Dzisiaj jest już dzisiaj :D Mogę iść w tradycyjnej porze. TY chciałaś iść, ale nie miałaś czasu, jak sie ma jedno do drugiego ? :D
  15. [quote name='Pani Profesor']potwierdzam wypowiedź Majkowskiej, babcia z tym kotletem wiecznie żywa :razz: chodzi i stuka w tego psa laską, spotkałam ją pierwszy raz z tż-tem i jeszcze nie wiedzieliśmy, co to za kobita, więc weszłam z nią w jakiś tam dialog, gdzie przekrzykiwała jej drącego się psa, a ja usiłowałam uspokoić swojego.takie wiecie, "a to pies czy suka?", "mój nic nie zrobi!". babeczka potrafi też usiąść na ławce nieopodal polany, gdzie ćwiczymy z Majkowską i psami i siedzieć tak gapiąc się na nas, przy czym jej pies na smyczy ujada, piszczy i wyraźnie cierpi, ale co to babcię obchodzi...[/QUOTE]Ona już miała tyle razy ze mną do czynienia że już mi się cierpliwość skończyła i zaczynam wrzeszczeć "ja mojego nie utrzymam!!!! nie utrzymam go!!!! " i tak podpędzam trochę do przodu wycofując ją z pola walki. Wcześniej martwiłam sie że zrobię sobie wizerunek psa mordercy, ale jak mój pies jest nim i tak mimo że ucieka w kagańcu przed kąsającym go jamnikiem, który kilka razy wystawił ząbki na mnie jak stanęłam mu na drodze. Ta ostatnia praktyka pomogła, bo dotychczas nie rozpoznawała mnie choć widzimy się codzień, za każdym razem gadka ta sama, a co to za pies, a jaki to pies, a on parówa pogryzie, teraz jakoś zaczęla poznawać że to ten co zabija a ja nie panuję nad nim :D Ludzie kobiety nie cierpią, ponoć kiedyś pogryzł młodego corsiaka, podszedł do dwóch bawiacych się szczeniąt, babka wrzeszczała żeby ludzie trzymali mocno te psy bo one są agresywne i mogą go pogryźć, ludzie ją uspokoili że to młode pieski i nic nie zrobią, ale że te pieski były tak zajęte zabawą to parów się wściekł i rzucił na jakoś 8mcy przelewającego się szczeniora. Babcia się nie przejęła, jak mantrę zaczęła powtarzać że taaaak on wojny szuka a potem wszystkie inne psy go biją i on cierpi, ze kiedyś seter go prawie zabił, bo wszystkie agresywne psy są itd. Sądzę że zgłoszona spokojnie uzyskałaby niepoczytalność.
  16. Mocna w gębie, ale jak ją na spacer zapraszam to czasu nie ma nigdy :P
  17. [quote name='Pani Profesor']takich psów jak nasze nie idzie bezpieczne spuścić, zawsze jest jakieś ryzyko, dlatego mam oczy dookoła głowy jak za niemowlakiem.. Ty, a Leda jak atakuje, to dużo hałasu i darcia ryja z histerią, czy raczej "zabiję, zabiję" i gniecie przeciwnika?bo Patryk jak poleciał do tego kundelka, to większą frajdę miał chyba w gonieniu, niż w próbie mordu, tym bardziej że łapał go tylko za ogon, nie do żadnej szyi ani nic... pieskowi się nic nie stało,bo przywiązałam Patryka do drzewa i oglądaliśmy kundlinka po centymetrze, nic a nic, tylko się wystraszył :razz:[/QUOTE]Zjedźcie mnie teraz z góry na dół, ale ... Jeśli właściciel : ma oczy dookoła głowy trzyma smycz mocno i pewnie umie dać sobie radę ze swoim psem nie potrzebuje kagańca bo jego pies nie pogryzie a pies mu się wyrywa i tak,atakuje innego psa i jego właścicieli - TO CO JEST? Wieeem, jestem nietolerancyjna i niewyrozumiała, ale miałam Amora - ludziom wypadała przypadkiem smycz (za często do cholery), Amor był poszyty wielokrotnie, choć sam chodził w kagańcu to dostawał regularnie łomot przez jakieś niefortunne zdarzenia i wypadki pozornie niezależne od ludzi, a myśmy wybaczali i szyli go cierpliwie. Zawsze mowiłam ok, on prowokator, no zdarza się... Ale i teraz się zdarza dość często , że siedzę na trawniczku ,Wald leży przy mnie albo w kagańcu albo uwiązany , a przy nim pijackim kroczkiem uczy sie chodzić dziecko ,a tu buch leci na nas pies (a, b, c,d, e , f, g ,h .... - pani się wyrwała smycz z rąk, pani pękł karabinek, pani go pilnowała ale nas nie zauważyła, pani się potknęła i wywaliła...) i atak, tak konkretny że strach pomyśleć. Nie widzę wtedy wytułumaczenia kiedy tam stoję po środku z dzieckiem i wypluwam wszystkie możliwe scenariusze jakie mogłyby się zdarzyć. Sory, jeśli pies się rzuca na inne psy, to nie usprawiedliwia się niczego,szczególnie jak się zdarza mu zaatakować, można być fair i czuć się skruszonym, ale mimo wszystko co ze skruchy kiedy naszemu psu coś sie stanie?
  18. [quote name='magdabroy']Magda, Majkowska to ile Wy będziecie od siebie mieszkać po przeprowadzce, że taki płacz?[/QUOTE]pół miasta? U nas jeszcze jest komunikacja taka że lepiej się powiesić niż dotransportować gdziekolwiek mpk.... No i nie wspominam że jak mnie usadzą na 11 h w pracy to nie będę miała już czasu na codzienne dojazdy i spacerki... Zmiana samej lokalizacji mnie nie zachwyca, tu było dość fajnie, bo i dla psa teren, gdzie może pobiegać, gdzie mam obeznane łąki z bażantami, dla dziecka mnostwo placyków, dobre dojście z wózkiem i psem...itd.
  19. Czekuniu, chętnie się odczulę, od roku czasu szukam też normalnego onka który mi nie rozerwie psa ale niestety jakoś wsystkie mnie blokują na rasę jeszcze bardziej :P Ja znam weimary jako miłe psy, ale znam je sama,ilekroć pojawia się pies to coś zgrzytnie. [QUOTE]Pewnie gdyby moje psy widziały pole czy łąki raz w miesiącu to też przy pierwszej lepszej okazji najzwyczajniej w świecie by nawiały.[/QUOTE]hmmm, i tak i nie, bo widzenie pola to nie wszystko. Chociażby znam myśliwych którzy w polu są średnio 2 razy do roku, pomijając fakt że psy są wychowane mało tradycyjnymi metodami to psy nie uciekają, choć jak najbardziej się w nich rozwija pasję. Mój pies z całym swoim polnym popyrtaniem też nie ucieka, choć były okresy że z tym polem i pracą miał mało do czynienia (końcówka ciązy, narodziny dziecka, a potem trudność pogodzenia jednego z drugim). Raczej to kwestia chęci tego powrotu. Jeśli po godzinnej ucieczce pies stwierdza że może jednak wróci, a dostaje łomot, zapina się go na smycz i zaciąga do domu to się nie dziwię że wybiera wolność bez terroru. Zresztą, nie wiem do końca jak weimary i inne rasy, ale z tego co widywałam i mam na przykładach pointerów to pies myśliwski w jakiś sposób z natury się trzyma człowieka. Dla mnie to uciekanie to mit poniekąd, tak jak z beaglem którego nigdy nie można puścić "uważaj żeby nie uciekł ze smyczy bo już nigdy nie wróci"... ;)
  20. [quote name='Dardamell']Najdziwniejszy komentarz jaki słyszałam był całkiem niedawno. Pani szła z cziłką, cziłka rzuca się na wszystkie psy. Gdy idą z nią właściciele to na osiedlu jest na smyczy. Szła teściowa (nie wiem, którego z nich) i cziłka puszczona luzem. Wybiega zza rogu atakując mi psa. Podbiega wprost aby ugryźć. Suka po prawie minucie warknęła już wkurzona, bo cziłka odlatywała, a gdy suka starała się odwrócić i wrócić ze mną do domu i poczekać cziłka podlatywała i próbowała gryźć. Ja podziwiam opanowanie mojej suki w takich sytuacjach, bo ja bym pewnie już wcześniej zareagowała. W końcu cziłka została siłą złapana a ja usłyszałam, że moja suka musi mieć kaganiec.[/QUOTE]Ja bym nie szła dalej tylko zatrzymała się i coś zrobiła z tym pyskaczem - tu co kto uważa, jedni kopią, inni wyzywają właściciela,mnie np zdarza się odpiąć psa (tyle że moj pies nie umie nic psu zrobić, poza tym że przebiegnie po nim i staranuje, ale wszelkim małym podlatywaczom wystarczy,właścicielom też jak potem zbierają pieska z błota). U mnie na terenie spacerowym jest z kolei babcia (chyba o niej pisałam z milion razy), ale ta faktycznie jest nie do ruszenia czymkolwiek. Jej piesek jakieś 10 kg parówki jamniczastej wiecznie chodzi bez smyczy i podlatuje do psów atakując. To taki trochę przyczajek, sam się boi ale lezie,obchodzi bokiem, idzie za nami pół trasy, warczy, jeży się, a odwagę ma głównie do ataku kiedy pies nie widzi. Ten piesek rzucił się kilkakrotnie na mojego, raz podszedł do niego jak Wald miał wsadzoną głowę do dziury w ziemi i ...hapsnął go parszywie w kark, potrafi wejśc między bawiące się psy i atakować każdego po kolei. Ludzie przed nim uciekają, niewiadomo czy śmiać się czy płakać, ale rozwala najlepsze zabawy, bo kobieta usiądzie na ławce a on goni i tępi psy. Rozmawiałam już z tą babcią różnymi sposobami,za kazdym razem jest śpiewka " on nie jest agresywny, ale on wojny szuka" , tłumaczyłam że może zostać pogryziony...i został wiele razy bo leci w paszczę i prowokuje psy które nie będą miały wobec niego litości. Ale sądzę że ta kobieta ma juz nie tak z głową, bo za każdym razem tłumaczy że on tylko gryzie, nic więcej nie zrobi, że on został już tyle razy pogryziony że się boi, żeby trzymać lepiej nasze psy bo są agresywne, a on taki mały że mu mogą zrobić krzywdę... (dodam że zawsze pies bez smyczy za nami lata...). Choć sądzę że gdybym po drugiej stronie smyczy miała innego psa niż Waldek nie certoliłabym się tak z tym pieskiem...
  21. [quote name='kalyna']Na paczajcie te Złe dziewczyny.. lansują się na FB a mnie to nie zaproszą :obrazic:[/QUOTE]Wykorzystam mój naprzyrodzony intelekt i odnajdę Cię (bez pomocy) i zaproszę :D Mam nadzieję, choć kiedyś mi się gdzieś przewinął Twój profil.[quote name='Yuki_']Ej jak to sprawdzić??[/QUOTE]To czyli co? :D
  22. [quote name='marta1624'] Moja wetka też mnie straszyła o kości, że często wyciągała, że psom się "rozwarstwiały" i przebijały, że zatwardzenia itp. Jak się okazało- wszystko robiły gotowane ;)[/QUOTE]A u mnie wyraźnie padło "SUROWE" - i wtedy zgasłam i sie zamknęłam , choć już podkręcałam się żeby poduczyć wetów że to napewno nie były surowe tylko gotowane...
  23. [quote name='agutka']może napiszę coś w skrócie... wypad udany, standardowo sucz grzeczna i wyluzowana do momentu nadejścia starszej parki z suczką:shake: spytali się czy mogą na pomost, my mówimy że tak tylko Ledzin będzie ujadać i niech nie liczą na spokój ;) związałam o drzewo na smyczy odwracam się żeby sięgnąć po nagrodę (potrenować skupienie) i nagle trach.... gruba skórzana smycz zerwała się:crazyeye: Leda bez wahania pocisnęła do suki.. ja za nią w wodzie zaczęła się szarpanina :angryy: odciągnęłam ją i tak wprałam że jadaczkę zamknęła do końca dnia... Poszliśmy z tż przeprosić państwo i sprawdzić w jakim stanie jest suka , ludzie byli na prawdę mili i wyrozumiali pokazaliśmy co zostało z rocznej smyczy . Suczka nie miała rany szczęście w nieszczęściu że Led nie potrafi się "gryźć" i wyrwała jej tylko kudły ;) Poszkodowanym pokazałam książeczkę szczepień dla ich spokoju i także że mój pies jest zdrowy. Czasem ręce mi opadają na tą wredotę, nie wiem czemu ona potrafi mieć taką szajbę i chęć kasacji :roll: w dodatku nie mam pojęcia jak mogła trzasnąć smycz która była zakupiona z myślą o dużych psach czyli jedna z najgrubszych i potężniejszych smyczy:shake:[/QUOTE]Całe szczęście ze nic się nie stało... Ale szczerze to ja bym poleciła kaganiec, nie boli psa a chroni w razie wu jak wiadomo że piesek się może wyrwać i nie powstrzyma się go. Szczerze to gdybyś była dla mnie obcą osobą i taka Leda by się do mnie wyrwała to biorąc fakt że mam psa łagodnego i chodzę w pakiecie z dzieckiem to nie odpuściłabym takiego zagrożenia i nie potraktowałabym ulgowo. Nie chcę Ci pojechać, poprostu dla mnie tu akurat opcja wpadki sięga daleko ponad wysokie ryzyko. Dopiero co rozmawiałam ze znajomą i też przytaczała przykład pękniętej smyczy , tyle że ten się skończył śmiercią jednego z nich, ale sytuacja wyglądała inaczej - bo dwa asty szarpały się ze sobą w mega emocjach pobudzane ile wlezie i jak trzasnęła smycz to już nikt nad tymi emocjami nie zapanował :(
  24. [url]http://oi58.tinypic.com/34dh3dc.jpg[/url] - ta suka była też w Krk, mam nawet jej foty. A Wartkuniaczków nie było? :D
  25. Dobre i to w mojej obecnej sytuacji materialnej ;) A pozostając nieco w temacie - właśnie przypomniałam sobie o kolejnym moim wydatku : wypadałoby psu kupić karmę, bo nam się już kończy ostatecznie. Stoję przed wielkim życiowym wyborem, chyba się zdecyduje na coś z jagnięcinką, raczej w klimacie delikatnym, choć wiem że tym eksperymentem zachudzę psa, ale jakoś wydaje mi się że trzeba w tej wysokoenergetycznej zrobić przerwę.
×
×
  • Create New...