-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
A jakże ma go nie kochać ? :D Wartkuni nie da się nie kochać, bo on robi wkoło tyle szumu że wszystko nagle staje na głowie, a to wdepnie w stertę kurzu, a to nos do farby wsadzi , a to drabinę na siebie zrzuci... Nawet jak zachowuje się spokojnie to i tak mu się coś przytrafi, a jakby tata go odepchnął to wpada w euforię "kochaj wariata" i przypycha się do niego na siłę. Uwielbiam to, mój tata go odpycha, dźga itd, a Waldek z uwielbieniem rypie się mu na kolana :D W aucie zawsze z przyczajenia musi wystawić mu łeb na ramię i polizać go po uchu, musi się wkupić wreszcie w łaski, no musi. I łaaaazi , wałęsa się za nim jak 20 kilo cielęciny, nie odstępuje jego nogi, choćby ojciec sie o niego potknął i wywalił, w oczy mu patrzy z czułością " a kochasz Wartkunię?" , ogonkiem nieśmiało merda... Jest kosmiczny. A ojciec...lubi go. Ale trochę, tylko trochę, bo to zwierzątko jest wkurzające i uciążliwe. To trzeba kochać mocniej niż potrzeba albo się przyzwyczaić że to się wałęsa i szuka akceptacji :D Ale jedno jest pewne- do remontu się to nie nadaje . Już jeden remont z psem ojciec robił, bo remontował ciotce mieszkanie i musiał zabierać Amorka (Am przyjmował leki na godziny i musiał natychmiast wychodzić na spacer wypompować z siebie wodę). A Am był taki że siedział mu na głowie, jak Wald się jeszcze umie odmeldować i nie przeżywać specjalnie gdzie jest , umie się położyć w brudzie obojętnie gdzie, tak Amor potrzebował spokoju i wersalki. Więc plątał się ojcu, właził w cement, a jak ojciec malował korytarzyk to Amor wpychał się między niego a ścianę , w związku z czym dnia jednego wrócił cały morelowy, bo dwukrotnie otarł się obydwoma bokami i jak ojciec się zorientował to nie było już jak czyścić, zresztą trzeba było poprawić pieronem ścianę na której nie zostało nic farby :D -
Dla porównania i wytłuszczenia jakiejś różnicy"myśliwskiej" pomyślałam o czyms co usłyszałam od hodowców : chart jako tako nie ma tego instynku natrętnie non stop, tylko jak zobaczy zwierzynę włącza mu się pogoń, bo pracuje głównie na oko. Za to taki wyżeł pracuje nosem i może to być uciązliwe jak nigdy się nie wyłącza, bo on wie znacznie szybciej o zwierzątku niż my. Z tym że wg mnie w kwestii pogoni łatwiej opanować wyżła który ma stójkę niż charta któremu sie włączy pogoń,emocje itd :D Ale z tego co pytałam to w polach i z chartem się da - uśmiałam się jak usłyszałam że chodzą w 3 osoby : jedna idzie 20 metrów wcześniej wypłaszając zwierzynę, potem idzie ktoś kto wypatruje czy nie ma żadnego zwierzaka, a na koniec idzie chart, którego po dwóch okrążeniach pola mozna pucić :D Bywałam w polu z whippetami, afganami i borzojami i nie ma tragedii - tyle że one w pola chodzą raczej się wybiegać niż wypracować umysłowo i trzyma się je stosunkowo blisko siebie. Co się dzieje jak pojawia się zwierzyna i jak ciężko to odwołać nie widziałam, znam tylko z opowiadań, ale dla pocieszenia dodam że nasze wspaniałe pointery zwierzynę też gonią i wypracować to wcale nie jest łatwo, szczególnie jak piesek ma pasję :D Ja nie stawiam granic między miastem a wsią, jasne że wieś jest przyjemniejsza, ale miasto nie blokuje aż tak psa. Też wiadomo że pracę z psem dawkujesz, nie latasz 24/24 w pola (i nie rób tak nigdy, bo ja już ten bład popełniłam i teraz cięzko psa z pracy wyłączyć), a pies musi być przyzwyczajony do równowazenia wszystkiego. Też zależy jaki pies Ci się trafi, bo pies psu nierówny, jednego skręca taką ma pasję, drugi popracuje bo się tak przytrafiło, a trzeci nie ma instynktu wcale. Nawet w naszych miotach są różne psy o różnym temperamencie, choć wszystkie po pracujących rodzicach. Sam weimar wydaje mi się mniej napalonym na to pole niz pointer, jakoś weimary czy węgry ostatnio wchodzą na stanowiska psów domowych ( i ludzie bardzo chętnie podpinają je do zupełnie innej pracy niż maja w przeznaczeniu) , znam kilka użytkowych psów tych ras, ale i tak uważam że są milion razy spokojniejsze niż pointer ;) Myślę że skoro masz jeszcze czas to powinnaś się poumawiać z hodowcami czy posiadaczami takich psów żeby je poznać - najlepiej od najgorszej strony :P - i dopiero wtedy podejmować decyzję, bo o sam net nie da się opierać.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Talia']Bo po małych psach to nie trzba sprzątać... Mi jest wstyd, bo w Łobzie u TŻ nie sprzątam. Tam niby ładne osiedla, piękne domy, trawniki... ale z kupą bym musiała iść dosłownie do domu. Na całym osiedlu domków nie ma ani jednego śmietnika. Ew mogę się wbić komuś na podwórko i wyrzucić do jego kosza.[/QUOTE] Mnie by pewnie też skrępowało, bo jak już człowiek przywyknie to raz jest dla niego już przestępstwem :D Tylko tu się wybacza bo jest brak warunków smietnikowych". Sama jak idę na wsi na spacer to też nie zbieram, ale mimo wszystko staram się żeby pies załatwił się najpierw w ustronnym miejscu jak np w lesie. Swoja drogą, przypomniało mi się jak kiedys Amor wypiął się pod willą w jakieś krzaki i wyskoczyła na mnie paniusia z jorkiem. Po ochrzanie że nie pozbierałam zrobiła mi wykład że z psem trzeba chodzić w ustronne miejsca (szłam akurat do sklepu więc kupa była "nieplanowana"), jak zapytałam gdzie to wskazała dokładnie na mój dom i powiedziała " o na przykład tam, koło tego żółtego domu,bo tam nikt nie mieszka...". Nie odpowiedziałam nic, ale wspomniałam sobie dokładnie ile razy po wyjściu przed bramkę wdepnęłam w mała uroczą kupkę... (sąsiadka obok też tam wypuszcza swojego pieska, bo on najbardziej lubi właśnie tam). Jutro dla Wartkuni ważny dzień. Pomijając fakt że się nim wreszcie zajmę to zabieramy go do dziadków na obiad a potem do nowego mieszkania zobaczyć ile tam jeszcze zostało do wykończeń. Zobaczymy czy nam się tam zmieści, jak nie to sorry piesku :D :D Znów mam wizję radości mojego taty na widok Wartkuni :loveu: -
[quote name='kesencja']czy nie wie ktoś, jak to jest z trzymaniem w mieście wyżłów w blokach? Może z tego być jakiś problem? (przepraszam, że tak na wątku Gezowej, ale jak już się o tym zgadałyśmy ;_;).[/QUOTE] Normalnie?? Mysliwi trzymają w blokach i ludzie którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z pracą psów też trzymają w blokach. Z tego co obserwuję to akurat sprawa mieszkania to mały problem u gr 7, raczej bajka zaczyna się od wyjścia na spacer, w domu psów nie ma ;) Ogród nie ma nic do znaczenia, wyżeł na ogrodzie nie wybiega się, nie zajmie się sam sobą , najwyżej przekopie pół działki albo zwieje przeskakując ogrodzenie. Ogród mieć bardzo fajnie, ale dla mnie to nie jest wyznacznik niczego. Wa żne jest to ile chcesz psu poświęcić czasu i jak. Tereny pozamiejskie są wygodniejsze dla psa - mam duze porównanie gdzie mieszkam w miescie i musze dojeżdzać ponad godzinę w pola i cięzko ogólnie znaleźć teren do biegania i treningu, a gdzie wyjeżdzam na wieś, wychodzę za bramkę,mam tereny na rower, mam trasy górskie na wycieczki, mam możliwość puszczenia psa zawsze i wszędzie, zaraz obok mam mnóstwo pól pełne bażantów itd. Jest dużo wygodniejsze, ale osobiście nie widzę jakiś większych przeszkód przy takim trybie jak prowadzimy, mieszkając w bloku i majac pointera. Dla chcącego nic trudnego - jak to mówią ;) Co do lęku separacyjnego to chyba nie znam nikogo kto nie miał z tym problemów. Takich choćby niewielkich. Mi tez Wald zdewastował pół mieszkania, ale w tym momencie zostaje po kilka - naście godzin sam i jest spoko. W domu jest cudownym lokatorem, cichym , grzecznym i niewidocznym ;) Tak czytam i nie wiem czy zdajecie sobie sprawę ile w mieście jest zwierzyny? Mieszkam pod samym Wawelem, obok mam Rynek, dośc ruchliwe tereny, a zwierzyny jak na szczerych polach... Na bażanty mogę wychodzić praktycznie pod blok, dziki mi latają po osiedlu, kuny podgryzają przewody w autach na parkingach osiedlowych, na naszych łąkach tuż za blokiem ostatnio spotkałam nawet zająca, sarny. Zwierzyna potrafi być nawet pod wielkim centrum handlowym, wszystkie nasypy kolejowe to kryjówki bażantów itd, więc nie wiem co dziwnego jest w kaczkach czy gołębiach w mieście :D Co do przyzwyczajenia się do gołębi i innych ptaków to wszystkie pointery krakowskie ,chociażby, nie przyzwyczaiły się nigdy do gołębi. Zawsze traktują je jako zadanie do wystawienia. To samo mam z Waldkiem, ja idę on stoi, ja szarpię i ciągnę jak osła on stoi :D Ogrom ptaszysk nie dał mu żadnego przyzwyczajenia się, choć ja raczej nie zwracam na gołębie uwagi. Dodam że mieszkamy praktycznie przy Rynku... Ale pies nie musi miec genów mysliwskich bo jest całe mnóstwo innych psów , które się interesują mieszkając w mieście. Kwestia przyzwyczajenia.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
U nas nigdy nie ma woreczków , bo daja chyba raz na rok, albo tylko przy postawieniu kosza, a jakby już dali to przyjdzie baba i zabierze wszystko bo jej się przeciez do pakowania kanapek dzieciom do szkoły przyda... Gotuję się na to... Nie cierpię ogólnie ludzi którzy muszą chapsnąć od razu wszystko bez względu na to czy potrzebują czy nie, rozumiem wziąć 2-3 jakby pies zrobił jeszcze, ale bez przesady 100... U nas była kiedyś akcja okupacja - trochę śmiesznie, za ludźmi z psami goniły dziewuszki i "znakowały " ich że nie sprzątają, a przy kupach wbijali tabliczki że ktoś nie posprzątał po psie... Ja widzę z kolei inną tendencję - nie sprzątają po malutkich psach. Doprowadza mnie do wrzenia jak mnie paniusia strofuje żeby pozbierać, a jak jej piesek robi kupkę to "ojejku, znikła w trawie, nie znajdę...":angryy: Albo "uooo , taka mała ze nie ma co zbierać hihihihih...". Czasem mi jest wstyd za tych ludzi... Choc budujące bo ostatnio widziałam widok conajmniej rozczulający - stałam w korku i na trawniku ledwo przemieszczał się staruszek z bokserem. Gość był o kuli, bokser całkiem tęgi, nagle pies kucnął i robi kupę. W myslach go trochę rozgrzeszyłam bo widac było jak się porusza i może nie dać rady się schylić, ale pan wyjął woreczek i pozbierał. Przy tym zachwiał się na nogach i podparł o trawę a kula mu wypadła. Już miałam wizję żeby pędzić do niego jak tylko tramwaj dojedzie na przystanek ( tu pomyślałam że jestem okrutna, bo gdybym widziała przewracającego się człowieka bez psa to bym skwitowała ze menel i ani się nie przejęła) ale pan się jakoś pozbierał , podparł o kulę i wstał, po czym poszedł do kosza. Piękne to było. Przykładne niesamowicie. Na moim starym osiedlu chodził tez taki ledwo trzymający się dziadeczek i zawsze nosił ze sobą worek , łopatkę i szufelkę. Zbierał nie tylko po swojej suce ale i po innych psach!! Był niesamowity, a czasy to były jeszcze takie że o zbieraniu sie nie mówiło... -
[quote name='gops'][B]Yuki[/B] bardzo dobrze pokazała na zdjęciu jak się mierzy szerokość pyska . Ta miara ma sens , to szerokość pyska . Na jej podstawie równiez dobiera się kaganiec. Dla przykładu mój pies ma tak szeroki ten odcinek że żaden model na niego nie pasuje który miałby sensowne inne wymiary .[/QUOTE] A jakie odzwierciedlenie w rzeczywistości ma ta szerokość między oczami? Mój pies między oczami ma może jakiś 4 cm, to taką mam szerokość dobrać jak w policzkach i w kufie jest kilkakrotnie szerszy ? Szczerze,chciałabym usłyszeć od samej diabełkowej że kazała tak mierzyc, bo jakos jest to zbyt abstrrakcyjne... Jeszcze na psa z wąskim pyszczkiem ok, ale na psa który ma dajmy na to taką kufę jak mój to pomiar w kącikach oczu jest abstrakcją. Rozumiem już miarę nosa czy przodu pyska, ale między oczami?
-
Jesteście pewne że kolor nie ma nic do rzeczy? Przeciez np żeby otrzymać jakiś kolor dodaje się domieszkę innej rasy- chyba. Ja w wielu rasach widzę różnice między kolorami, jasne że trochę biorę na to rezerwę ale są cechy odpowiadające kolorom - jak np pewniejszy charakter, troche inna budowa, mniejsze problemy zdrowotne. To jednak coś jest i widzę też po włascicielach że np kupują chętniej taki a nie inny kolor labka czy owczarka, bo jest to związane z jakąś pożadaną cechą.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ja też staram się nie chodzić w środek upału,bo nawet otwarty pysk psu nie pomoże jak idzie w słońcu. Raczej w upały spaceruje się rankami i wieczorami, choć w sytuacji Rinusiowej np wiadomo że ten spacer trzeba odbyć, ale lepiej żeby on np był krótszy, albo park, las itd, gdzie jest dużo cienia i chłodu. Raczej wyjście na miasto i spacerowanie po ulicach w środek upału nie jest dobrym pomysłem... Druga kwestia że dla mnie brać psa na miasto luzem w kagańcu też lekki bezsens,bo po betonie żaden spacer, ani się pies nie wybiega, ani na chodniku się nie schłodzi. Przynajmniej ja mam tak że puszzam psa ze smyczy tam gdzie może sobie pobiegać, czyli trawiaste tereny. Jak nie ma trawy to idzie na smyczy lub przy nodze . Co innego jeśli jest np piesek który musi wszędzie chodzić w kagańcu bo np atakuje ludzi , ale jemu tez bym oszczędziła spacerów po betonie w godzinach szczytu , pomijając wyjścia konieczne.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Kiedyś za wyrzucenie do zwykłeo kosza był mandat taki jak za niepozbieranie... Teraz zrobili tak że mozna wyrzucać wszędzie. Ja jednak się hamuję pod tym kątem i absolutnie staram się wrzucać gdzieś tak żeby ewentualny zapach nie przeszkadzał ludziom. Czyli z daleka od ławek, przystanków itd. Kilka dni temu jakiś facet też ochrzanił tż że sobie do domu nie wziął argumentując że kupa przecież śmierdzi i bełkocząc że po co ludziom takie WIELKIE psy...:D Podobno jest przepis że jak w pobliżu (yyyyy) 50 metrów nie ma kosza to nie ma się obowiązku zbierać. Chciałabym to zobaczyć na piśmie. Mimo wszystko dla mnie zbieranie jest zupełnie prawidłową rzeczą, jeszcze teraz jak mam dziecko, ale czasem kosze zaskakują. Co do innych krajów - mam wujka w Niemczech : tam jest podobno tak że jakby sąsiad, przyjaciel czy ktokolwiek bliski zobaczył że pies robi kupę a nie zbierasz to dzwoni na policję i dostajesz taki mandat że się nie pozbierasz. Nie ma tam takich piesków jak u nas że wielki w kagancu na smyczy a mały joras leci i ujada, jest obowiązek szkolenia psa, jak tylko pies jest wyszkolony nie ma przeszkód żeby go puszczać, ale jak jest przepis to każdy przestrzega, nie ma to tamto. Oni mają straszną świadomość wobec cięzaru posiadania psa. Mam kuzynkę w Szwecji i ma cziłkę, u nich podobnie, wszystko bardzo restrykcyjnie i problemów praktycznie nie ma, sa miejsca gdzie możesz psa puścić, są miejsca gdzie nie możesz, każdy to przestrzega i jest ok. Dodatkowo u nich są bardzo zaostrzone wymogi posiadania psa, że nie można go zostawiać w domu powyżej kilku godzin, nie można mieć więcej jak x psów itd. Byłam w Danii - tam też wszystko cudownie ułozone, są fantastyczne parki dla psów, sa tory do agi, sa placyki zabaw dla psów, tory, można się poradzić behawiorysty, szkoleniowca, w koszach zawsze są woreczki, każdy bierze tylko tyle ile mu potrzeba (u nas biorą od razu wszystko), jest bardzo fajna kultura psiarstwa. Węgrzy z kolei są zaskoczeni jak jest u nas, jak rozmawiałam to u nich nie ma tak że puścisz psa bez smyczy i masz mandat, u nich to wymagane żeby pies się wybiegał. Mają mnóstwo pointerów i nie ma tak że idą w pole i goni ich chłop z widłami ( a u nas na FT się to nawet często zdarza). Tylko jedno widzę może inaczej - u nas to myśmy stworzyli sobie takie warunki. Niestety :shake: Psiarze niezbyt dbają o to żeby ich psom żyło się dobrze... Zasady raczej się olewa, a potem są konsekwencje, bo ludzie źle nastawieni do psów, bo psy źle nastawione do ludzi, bo mnóstwo problemów itd.... -
Cisza tutaj jak nie wiem. Kochana, czy ta wasza Ewa od strzyżenia ma psiowóz w bedlingtony? Ostatnio poduważam takie auto, jest od stóp do głow obklejone bedlingotami. Tak podejrzewam że to oni. ?
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Wald ogólnie jest takim typem że odpuści, aleee.... Jest jeszcze druga strona, gdzie jak się na niego rzuca pies, to wiadomo że stać nie będzie. On ogólnie przy spinach zawsze daje wrażenie nasladowania tego drugiego psa tak jakby sam nie wiedział po co i dlaczego, czyli tamten się jeży- on też, tamten jest ok-on też. A potem następuje coś co wygląda jak "upsss , co ja mam teraz zrobić?" i tu bardzo szuka u mnie rozwiązania, powiem odejdź -odejdzie, powiem usiądź -siądzie, w tej kwestii raczej mu ufam. Nie ma takich sytuacji żeby Wald już z góry był nastawiony źle do psa ( no chyba że to jeden z tych dwóch znielubianych) podszedł i się rzucił. Przeważnie jak już coś zgrzyta to po bardzo długim staniu i "pomnikowaniu" Wald rezygnuje, czasem podskoczy głupawo albo się położy, walczyć w każdym razie nie chce. Niestety te 2 pieski się na niego rzuciły od tyłu po tym jak Wald odpuścił, teraz już jest bogatszy o to że raczej odpuszczanie źle się kończy... Nie przewiduję w jego karierze wiele starć, ale jednak wcale mnie te dwa spięcia nie cieszą, bo wiem że mu pokazały taką a nie inną drogę, której do tej pory nie znał. Dzisiaj na porannym spacerze zostałam zbluzgana przez dwóch miłych panów :D Szłam z babką ze sznaucerkiem i gadałyśmy (swoja drogą nasze spotkanie wyglądało tak że sznaucerka doleciała diabli wiedzą skąd, zaczęła ujadać, a jak Wald się odwrócił to z piskiem wypadła na jezdnię...), Waldek nagle kucnął i zaczął robić kupę , więc zostałam zbierać a babka poszła. Przeszłam z pakuneczkiem pół osiedla a kosza ani widu ani słychu więc podeszłam do jedynego kosza na osiedlu zaraz przy bankomacie i tam wrzuciłam woreczek. Jeszcze dobrze nie podeszłam a gość wybierający aktualnie kasę rzucił mi pełne mordu spojrzenie, poczułam się własciwie głupio, bo kupa , wiadomo, nie pachnie, ale do domu se przecież nie wezmę... Jak wrzuciłam gość ryknął na mnie, że proszę to zabrać. Spojrzałam na niego jak na wariata i mówię że w pobliżu niestety innego kosza nie ma, na to on że go to nie obchodzi, że tu ludzie stoja nie będą wąchać, że my mamy swoje kosze [których nie mamy] itd itd. Dołączył się stojący za nim drugi facet, prawie że mi zastąpili drogę i myślę że gdyby Wald nie zaczął burczeć to nie wahaliby się mnie nawet i złapać. Wtórowała im babeczka, która też stała ,swoim " oj tak tak, takie upały, jak to się zagrzeje ...". Jeden wrzeszczał o wstrętnych psach przeszkadzających w mieście, drugi o policji...Jeszcze mi się dostało za psy bez smyczy - że sznaucerka była bez :D Kosmos, dawno czegoś takiego nie spotkałam. Wzięlam się i odeszłam, ot poprostu. Stwierdzam że to nasze osiedle jakieś dziwne jednak... -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Cóż, ja mogę puścić żeby same się ustawiły, ale czy mam gwarancję że sie spotkają nastepnym razem i dzięki temu będą już przyjaciółmi?:roll: Swoją drogą, moja ciotka miała psa Czareczka taki mix sznaucera (pokażę kiedyś bo myślę że to będzie ratytas dla PP) i z Amorem od początku zgrzytało między nimi, bo Czarek wprowadził się na Amorowi teren - niestety nie wiedziałam nic że ciotka ma psa, otwarłam bramkę, puściłam Amorka a tam wyskoczył tamten bronić swojego terenu... Nigdy się nie mogły zaakceptować. Zawsze było słynne "puścić na obcym terenie, ustawią się",ale z koleżanką te pieseczki postanowiły zaprzyjaźnić inaczej. Przez jakieś 2mce dzień w dzień chodziłyśmy z nimi na wspólne spacery - obydwa w kaganach, piana na pysku i wycieczka, łaziłyśmy z nimi w góry, lugimi godzinami spędzali wspólnie czas, aż nie zaczęły się już ignorować, mogły bez kagańca przebywać obok siebie itd. Byłoby dobrze gdyby raz kuzyn nie wyszeł z Czarkiem bez smyczy i nie spotkał się z moją mamą... Psy chwyciły się potwornie, jeszcze Czar zaplątał się Amowi w szelki, trzymały się za gardła i szarpały sobie mięcho, pogryzły kuzyna i moją matkę i o ile pamiętam rozdzielał je mój ojciec kijem... Wyrównały między sobą miesiące przyjaźni, od tej "ustawki" ustawiły się już tak że nigdy nie było szans żeby się polubiły... I tu ukrywac nie będę, chcieliśmy Czarka wziąć, ale przez to się nie udało... Miałam pisać o 140 rzeczach ale zmęczona już tak jestem że tylko się przywitam i pożegnam, bo nawet zdania mi się logiczne nie składają... -
O, miło że takie pozytywne opinie, raczej myslałam że będziecie nas krzyczeć że za mały ;) Mimo wszystko widzę że to nie TO, mogę go zakładać raz na jakiś czas, ale chcę jeszcze kolejny,do "notorycznego" noszenia, tylko póki co nie wiem czemu i jaki, ale to się w czasie samo stworzy ;)
-
[quote name='Czekunia'] Co do tematu: Majkowska - Weimar:loveu:!! :diabloti: [/QUOTE] Nie nie nie :D Nie z deszczu pod rynnę :diabloti: Jeśli już jakiś mysliwiec miałby być to epagneul breton, ale raczej myślałam o czymś spoza kręgu :D
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Rumi.']w chopo ważniejsza jest szerokość(najważniejsza długość i szerokość), którą się mierzy w punkcie przecięcia warg i oczu, czyli u Walda mniej więcej jak się na pycholu zaczyna brązowa plama :D wysokość jest już formalnością, mierzy się ją dla pewności. chyba że nie zauważyłam tego wymiaru a jest napisany :roll:[/QUOTE] Na focie jest kreska której nie opisałam, to o to chodzi? Jesli tak to za diabła nie wiedziałam jak zmierzyć , zrobiłam za to obwód całkowity . Ten basker co Wald ma jest trochę za szeroki, ale myślę go podgotować i uformować żeby jeszcze był bardziej do dyszenia.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Ten skórkowy jest o tyle dobry że Wald prócz tego co ma tam miejsca jest w stanie go "naprężyć" zabierając miejsce z boku. Tyle że już ma mniej pasków niż więcej, stąd też nie bałam się i poucinała to i owo i namoczyłam go w oleju. Mimo wszystko że jest większy i delikatniejszy na pysku niż basker Wald toleruje go mniej... Relacja wieczorna. Poszliśmy na łąkę przebiec się. Wzięłam piłkę. Muszę powiedzieć że dzisiaj pobawiłam sie nawet z moim pieskiem:loveu:K lęłam tylko na siebie że nie wzięłam dysku czy czegoś do szarpania bo Wald do sznurkowych piłeczek nie jest absolutnie przekonany. Wybawiliśmy się i nawet dość fajnie nakręcił się na piłkę, a mnie od dopingu aż gardło boli. Chwileczkę pogonił za nią, poprzeciągał się radośnie, jedna wada taka że nie zdązyłam skończyc szybciej niż on się znudził i zwyczajnie skończył zabawę i odszedł. Potem piłkę zawiesiłam na drzewie i zaczęła się ulubiona zabawa Waldka pt powieś się :D Zdecydowanie byłby do tego lepszy sznurek ale no pańcia nierozgarnięta i wlasnie... Następnym razem sobie sznureczek zabiorę, bo nie mogę psu takiej frajdy odbierać ;) Na koniec po kilku przerwach na przebieżkę Wald już przy piłce zaczął podgryzać mi ręce - jestem totalnie zaskoczona, nigdy czegoś takiego nie robił... Potem 2 razy mu piłke rzuciłam w trawę i kazałam szukać, pierwszy raz pobiegł i złapał ją,odbiegł kawałek i wypluł, drugi raz podszedł tylko zaznaczając " o tu jest, weź se bo chyba tego szukasz"... Frajda zaczęła sie jak znaleźliśmy wielkiego kija i pewnie ubawilibyśmy się nim, gdyby nie przyszedł pies z którym Wald ma trochę na pieńku.Nie wiem o co tam chodzi, kiedyś się bawili, teraz ilekroć któryś się ruszy to jest atakowany. Złapałam Waldka na smycz i już miałam uciekać ale facet zagadał mnie żebym puściła. Już bym to zrobiła ale zobaczyłam przyczajkę tamtego, stwierdziłam że to nie będzie mądre jak Wald ma patyk a tamten piłkę i chciałam odejść, tylko zaczęliśmy rozmawiać. Tamten kilka razy obszedł Walda przyczajony, ale potem pobiegł za piłką. Wreszcie tamten stanął i bokiem, prawie że dupą podszedł, i hop. Zakotłowało się , zabulgotało, dopiero mój wrzask "ej" a następnie "odejdź!" skierowane do tamtego powstrzymało kotłowaninę... Nic sobie nie zrobiły choć wyglądało jak walka tygrysów i podejrzewam że mogła by być to ostra walka gdyby nie fakt że miałam Walda na smyczy. Tu doceniłam ogromnie Waldka uległość, autentycznie w takich sytuacjach czuję się spokojna, zupełnie jakby mi kto dał gwarancję że powiem "dość: i psy przestaną się gryźć. Wald wtedy straszliwie szuka u mnie poparcia, szczególnie że tu dostał manto jeszcze ode mnie za kozaczenie jak ten drugi raz na niego szedł. Kiedy psy były na smyczy jeszcze moment pogadaliśmy o zdarzeniu , obejrzeliśmy je, Wald zrobił się nagle mega karny, choć tamten próbował dojśc jeszcze raz i się rozszczekał to on siedział i spoglądał, a ja tylko kiwałam mu palcem nununu... Pan nadal zachęcał żebyśmy puścili, bo to słabi zawodnicy, krzywdy sobie nie zrobią, a ustawią się i polubią, ale nie skorzystałam. Odmaszerowałam. A Waldek skurczył się w sobie łypiąc na mnie i podlizując się, tak doszlismy do domu z moim małym uległym pieskiem... Stwierdziłam że piszę maila i umawiam się ze szkoleniowcem. Niech zobaczy o co biega w całej sprawie , niech przeanalizuje to kto prowokuje i jak ich pogodzić, bo nawet sobie nie wyobrażam żeby Wald mógł mieć więcej wrogów jak dwóch... -
Jesus przygody z bykiem nie zazdroszczę. Nie pierwszy raz słyszę taką historię i bulowate w tym przodują (może własnie dlatego że sa BULLowate:evil_lol:),bo raczej inne psy nie maja tyle śmiałości żeby złapać za pysk. Widziałam raz na oczy też hasiora który prowokował krowy do ataku, wyglądało strasznie, ale spryt miał niesamowity, choć nie chciałabym widzieć jak mu się noga podwinie... A wyniku gratuluje. Clay popyla aż miło :D
-
A z ciekawości jak już tak o tym baskerville rozmawiamy - widział ktoś gdzieś może basketa dla doga albo lepiej basketa na dogu? Co do Waldka wymiarów to juz kilkakrotnie podawałam, mam też takie foto z wymiarami dla pewności czy zmierzyłam dobrze :[IMG]http://i60.tinypic.com/zu2uqh.jpg[/IMG] i w baskerze 4 wygląda tak : Wg mnie miejsca jest podobnie tylko basker wyglada masywniej i optycznie skraca i sprawia ze pysk zdaje się kwadratowy...[IMG]http://i61.tinypic.com/21e11tw.jpg[/IMG]
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
A tak, rozmiarówka baskerów jest dziwna. Dostępny w 6 rozmiarach:1- dla psów w typie Border Terrier, Jack Russell Terrier2- dla psów w typie Cocker Spaniel, Beagle3- dla psów w typie Collie, Staff Bull Terrier4- dla psów w typie Pointer, Pit Bull5- dla psów w typie Labrador, Owczarek Niemiecki6- dla psów w typie Rottweiler, DogWymiary: 1 / Długość 8cm / Obwód kufy 23cm 2 / Długość 10cm / Obwód kufy 30cm 3 /Długość 11cm / Obwód kufy 34cm 4 /Długość 12.5cm / Obwód kufy 36.5cm 5 / Długość 14cm / Obwód kufy 42cm 6/ Długość 14.5cm / Obwód kufy 45cm Wg rozmiarówki mam 4. Tu robiłam calkiem niedawno pomiar : [quote name='Majkowska'] [IMG]http://i60.tinypic.com/zu2uqh.jpg[/IMG] QUOTE] Stwierdzam że nic nie jest tak idealnym połączeniem jak Wald i Kinka. Sytuacja pierwsza : Kinka idzie do szafki (idzie, bo sama już stawia pierwsze kroki -do 13 max),otwiera ją i wyciąga cały bochenek chleba. Kilka kromek wysypuje na podłogę, potem je drobni , więc zjawia się obok niej Waldek... Kinka zabiera jedną kromkę i zjada, a następnie sięga do szafki jeszcze raz i wyciąga sobie słodką bułkę, siada na dywanie i wcinają -Waldek kromki, Kinka bułkę. Sielanka. Patrzą sobie w oczy, między nimi iskrzy nić porozumienia i przyjaźni... Nagle Kinia z piskiem podnosi rączkę i przywala z impetem Waldkowi w głowę metalową miseczką. Waldek nieporuszony je chlebek dalej po czym jednym chlaśnięciem języka wylizuje dziękczynnie jej pół twarzy i odchodzi :roll: Sytuacja nr 2 : Młoda i Wald bawią sie piłką - swoją drogą uwielbiam na to patrzeć,zaangażowanie Waldka w to nudziarstwo jest niesamowite :D Decydująy moment rzutu iiii ...Kinia nagle wyrzuca piłkę w kąt, podchodzi do suszarki na której wiszą jej ubranka, łapie skarpetkę , spogląda na Waldka, "cie?" i... ryps! Cała suszarka spada z łomotem na Warchlaczka, który wydostaje się nakryty prześcieradłem , ślizgiem rzuca się na piłkę, a nastepnie przynosi małej i upuszcza jej na głowę :evil_lol: Czasem to co oni wyprawiaja zakrawa na miano komedii roku :D Ostatnio Kinia ma też nową zabawę. Od dziadka dostałyśmy dzwonek do drzwi. Nie powieszę sobie , bo nie mam gdzie, więc część grającą wpakowałam do miśka , a przycisk do włączania muzyczki zostawiłam. Kinia z przyciskiem chodzi non stop, tyle że cała radość polega na tym że misiek zostaje w pokoju , a ona idzie do kuchni, naciska w niej przycisk (który ze sobą przyniosła) a następnie galopuje do pokoju żeby uściskać swojego misia :D Jak tylko odpowiednio goi wytłamsi to pędzi do kuchni znowu żeby nacisnąć przycisk, czasem sobie zapomni go zabrać albo zostawi w połowie drogi i musi wracać, ale uśmieję się z niej stokrotnie :D -
[quote name='Rumi.']Majkowska a myślałaś o chopo? (przepraszam nie pamiętam czy tutaj rozważałaś zakup) Widzę że mieszkasz w krakowie, a trzeba teraz strasznie tu uważać bo sypią trutki na szczury oraz parówki z żyletkami i gwoździami(w całym krk trzeba uważać), a z tego co widzę w baskerze bez problemu coś takiego zje, w chopo jest to trochę trudniejsze(choć nie mówię że niemożliwe). Ostatnio kupowałam w ipo sklepie dwa kagańce, jeden dla mojego psa drugi dla znajomego, oba psy były wymierzone przez nas i kagańce są idealne, co mnie przekonało że to mierzenie nie jest takie straszne.[/QUOTE] Myślałam, oczywiście, dość długo przeglądałam, mierzyłam na wystawach kilka modeli, podawałam wymiary prosząc o pomoc, pisałam nawet do ipo sklepu itd. Nawet już się umówiłam z jedną koleżanka że mi zamówi a ja jej dam kasę.. Tylko jakoś nie mam wyobrażenia co do tego jaki ten chopo wziąć, a co się zdecyduję to ktoś odradza ten model. Pewnie jak będę miała nadmiar kasy to i tak wezmę coś co odpowie tylko wymiarami, a potem będę się bawić w wymiany :D Wald nie ma problemu ze zjadaniem ,to nie ten typ co by na jakiekolwiek żarcie był łasy może leżeć kiełbasa i nie zje , najwyżej się ...wytarza jakby sie okazało że pachnie w miarę atrakcyjnie. Bardziej kaganiec mi do tego żeby nikt nie psioczył, bo chodzę np z wózkiem i mi wtedy wygodnie mieć psa bez smyczy. Ale to fakt, w baskerze zje, spróbowałam, dość duży kawałek suszonego filetu wciągnął i zabawkę też złapał, więc problemu nie ma.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Do tego ma jeszcze kilometrowy jęzor, który jak wystawi to wygląda jakby wisiał na ostatnim ścięgienku :D Wszyscy na ten język zwracają uwagę, szczególnie jak wystawi go z kagańca i wygląda jakby język trzykrotnie przewyższał wielkośc pyska :evil_lol: -
"nasze" dzieci kojarzą się inaczej. Taka Kinia = spacer, Waldek, patyczki, piłeczki, ludzie znajomi. Taki dzieciak na ulicy= podejdzie obcy trol i wepcha mi rączkę do oczu, muszę się obronić. Spotykam się czasem w dwupaku z ludźmi których psy nie akceptują dzieciaków, ale Kinkę przyjmują jako część nas, bo przychodzi zawsze z Waldkiem i jest fajna przez to. Niestety Kinka rośnie i zaczyna uwielbiać pieski - na ich widok piszczy i wyciąga rączki, a dla mnie to punkt zapalny u psów, bo jako że mam sama takiego psa to rozumiem psy które ja od razu obszczekują. Jesos, ja bym wylazła z siebie jakbym miała mojej mamie zostawić Wartkunię. Choc on bez problemów, ale ją własnie to buduje w robieniu głupot, bo Amora trzeba było pilnować bo się mógł rzucić, a Alduś taki grzeczny że go można puścić i zachwycać się jak on słucha. Na wsi jeszcze przejdzie , ale w mieście. Niestety w inny sposób go nie utrzyma, zresztą nie może się szarpać bo jest po operacjach oczu. Z a to ojciec nie przepada za Waldkiem , zawsze do niego chłodny, jak się wkurzy to go szarpnie, wrzaśnie, Wald się mu płaszczy i w sumie dobra relacja z tego wychodzi - na smyczy panuje nad nim, umie go ogarnąć i pójdzie na spacer choć wcale nie jest spragniony przebywania z moim pieskiem :D A matce prawde mówiąc jakbym powiedziała zeby załozyła kaganiec to by mi zaraz wyjechała po co psa krępować,bo ona wie najlepiej i pójdzie bez żeby piesek się nie dusił:D Ten pazur Wald też oderwał, łącznie z mięchem, ale mu oderwała hodowczyni do reszty. Podobno właśnie zawsze to się odrywa i tym się psu pomaga. Bandażyk masz więc do dzieła :D:D Ja zmniejszam na photoscape/photofiltre. Dośc fajnie.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='nichya&nazir']Ja tam się cieszę, że Waldowi pasuje. Sama mam psa pracującego nosem i wiem, że żadne wielkie wiadro nie przejdzie. Ten kaganiec szyty na miarę według mnie ma za szerokie paski i nie wydaje mi się żeby pozwalał na większą wentylację niż basker. Majkowska zrobię Ci niedługo zdjęcia 5-tki.[/QUOTE] Otóż to, wielkie wiadro to wielkie wiadro :D Materiał nie jest zły, ale jakoś mnie nie przekonał kawał wiszącej szmatki, to już wolę lekko sztywniejsze a cieniutkie skórkowe paski , no i własnie ta grubość, pasuje pięknie molosom i ttb, ale taki Wald mógłby już wyglądać groteskowo...:D Hmmm, powiem tak - widać że kagan jest więlkszy (ale chyba pysk psa też jest większy?) ale bez jakichś wielkich różnic. Też jest w jakiś sposób mocno przyległy i podejrzewam że jakby tak założyć mojemu to wcale by takiego aż odbiegu od 4 nie było. Muszę zapoznać się z wymiarami , no i chciałabym zobaczyć i przymierzyć tą 5, czekam na info ze sklepu jak będzie ;) Póki co Wald jakoś żyje , choć mu w cieplejszą pogodę raczej kaganów nie wkładam, wczoraj np puszczałam w tym widocznym na zdj kantarze i pysk miał otwarty. Wprawdzie taki kaganiec to pic na wodę, aleee za to mogłam odfuknąć jakimś ludziom ,których pieski z ujadaniem puściły się za moim że mój ma kaganiec, i zatkało ich :D A co do Waldka to wrócił do formy... Na wieczornym spacerku bawiliśmy się jabłkami. Aportował je z przyjemnością, skakał po trawach w poszukiwaniu ich, aż tu nagle... wyszedł brązowy. Nie wiedziałam czy uciekać, czy płakać, czy się wieszać. Ludzkie gówno. Pół boku mojego psa. Plus ślimaki gratis... Trzymając jak największy od niego dystans zaprowadziłam go nad rzeczkę, gdzie wskoczył uradowany werbując jeszcze po drodze jakiegoś podlatującego do nas goldena. Sprał się względnie, wróciliśmy na łąkę, jednak sielanka minęła. Wald dostał szajby, chłodna woda otrzeźwiła go do tego stopnia że nie mógł się opanować, gonił a to usiłując kopać, a to w poszukiwaniu tego gówna, a ja za nim z wrzaskiem " nieeeeeee!" . W końcu na łąkę przyszła znajoma z dwoma starszymi pieskami, Wald naszykował się do startu i jak powiedziałam "idź" to puścił sie galopem w ich stronę. Coś podejrzewałam że ten kontakt jest zbyt świdrujący i że pewnie chce zawrócić do tego na czym mu zależy, ale poleciał do piesków więc odetchnęłam z ulgą. Natomiast geniusz miał inny plan, doleciał do wyszczerzonych przyjaciół , merdnął ogonkiem i ...pogalopował dalej - w stronę rzeki. No i znikł. Był już w połowie drogi przez działki jak otrzeźwiał i zawrócił na moje wołanie. Przybiegł taaaki podniecony wyraźnie nie pojmując o co chodzi, przecież pozwoliłam a on tak bardzo chciał... Zapięłam na smyczkę i odmaszerowaliśmy do domu, a on ciągle jeszcze świdrował mnie że może znowu zrobię taką fajną rzecz i wreszcie trafię w jego oczekiwania :D Wartkunia :loveu: -
[quote name='Maron86']To bardzo dobre pytanie, też się nad tym nie raz zastanawiałam. Ja brałam taki kaganiec by pies mógł cały ryj otworzyć i w nim ziewać.[/QUOTE] Ziewać, no własnie, ostatnio zauważam że wszyscy o tym ziewaniu. Ktoś może mi wytłumaczyć po co pies ma w kagańcu ziewać i czemu to takie ważne? Nie weim jak u was, ale u mnie ziewanie to taaaaki rozstaw paszczy (dawałam ostatnio u mnie zdjęcie półziewu więc jak kogoś interesuje to zapraszam), że śmiałam się że gdybym chciała dobrać kagan z takim rozmiarem żeby pies faktycznie ziewnął z pełnym komfortem to musiałoby być to jakieś 40cm :lol: Poważnie - wytłumaczcie mi po co i czy faktycznie wasze psy tak często w kaganach ziewają że ma to aż takie znaczenie? Rozumiem ziajać, ale do oddychania pies nie potrzebuje takiego rozstawu jak do ziewania. Chyba ;) No i kwestia taka że pies chłodzi się przecież przez jęzor, więc czy jak wystawi jęzor i ma uchylony pysk, tak jak np u nichya to jest ok, czy musi mieć ten kosz i 20 cm jeszcze luzu ? ;) Moje rozważania się oparły głównie o to że po zakupie basketa usłyszałam głosy że jest zdecydowanie za mały i że pies mi się udusi. Owszem, jest ciasny i myślę nad większym, ale zaczęło mnie bardzo zastanawiać kiedy faktycznie pies zaczyna mieć komfort a kiedy nie ma. Bo obserwuję Waldka i jestem zaskoczona - dyszy w nim swobodnie, przez dolną kratkę wystawia flagę-jęzor , pysk uchyla i dyszy, jest w stanie pogryźć doś twardego smaka , na spacerach przestał trzeć pyskiem do zera, biega na luzie, z psami się bawi, w domu nawet po mierzeniu zasnął sobie smacznie w tym kagańcu, gdzie nawet w skórkowym nie robił tego. Kaganiec sam w sobie jest przyjemny, choć wygląda może ciasno, to po psie nie widzę oznak cierpienia i duszności :D No i nie lata wcale mimo że z pozoru nie wygląda jakby gdzies jakoś specjalnie przylegał. Jest zupełnie jakby go nie było. Wald nigdy tak poprawnie nie zachowywał się w kagańcu (nawet w chopo które mierzyłam się szarpał), jestem zszokowana i podejrzliwie patrzę kiedy się ta sielanka skończy.. :D
-
Materiałowy u fridaso mi się nie podoba, może gdyby był czarny to jeszcze by uszedł, ale z tym kolorem i grubością paska się rzuca tak w oczy że zwyczajnie nie wygląda zbyt dobrze,ciężko. Wiem że wyglą jest sprawą drugorzędną i liczy się bardzidej komfort, ale wydaje mi się że było więcej fajniejszych opcji dopasowania do tego psa niż takie grube pasy na taki mały pyszczek. Jakieś sheltie chociażby , skórka czy nawet zwykły plastik wyglądałoby lepiej. Do tej pory wszystkie psy tu prezentowane w materiałach wyglądały super i sama się zastanawiałam, ale to zdjęcie mi dało poczucie że jednak te paski są za grube. Za to kupiłam baskera 4 i patrząc na dedykowane mi zdjęcie widzę niewielką tylko rożnicę w wielkości. A pytanie mam takie odnośnie tematu komfortu oddychania - jak szeroko ma być otwarty pysk psa żeby można stwierdzić że się w kagańcu nie dusi? Tzn jeśli jest ucyhylony i wystawiony język to jest już ok?