Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Odnośnie dzieci to ja zauważyłam że odkąd nam mała zaczyna stawać to Wald podnosi swoja granicę wiekową dla nietolerancji - już taki biegający roczniak jest dla niego chlebem powszednim. Stało się to samo właściwie, nagle przestał obszczekiwać, wącha te dzieciaki i wie że to głupie i dziwne. Zostawić bym nigdy nie zostawiła, ani ze swoim ani z cudzym. Co do bramy - my na wsi nie mieliśmy bramy wcale. Amor jaki był taki był, ale wiedzial gdzie jest granica, tam gdzie sznureczek pod fundamenty to nie wolno iść. Za to jak już brama była to potrafił na chama pchać się pod siatką żeby uciec przed burzami chociażby... Ciocia, jutro coś??? Teraz juz się serio przeprowadzam, więc mnie wykorzystaj.
  2. No brawo wam :multi: Jesteście Miszcze! Robię się podejrzliwa co do tej wyprawki - to juz blisko?:cool3:
  3. Ej kochana, to jak będę widzieć bullka to kupię ;) Ja ostatnio znalazłam w sklepie poduszki z wizerunkiem kotów - słuchajcie kosmos, kładzie się na wersalce i wyglada jakby stado żywych kotów siedziało, muszę je mieć!!! Oj coś mnie na koty bierze.,..:roll:
  4. Cholera, napisałam tyle i mi skasowąło... Myślę że zainwestujemy w tą 5, bo mi się podoba. W chopo pewnie też, tylko z nic dobrać rozmiaru nie mogę. No i kasssa.... Jesus, taki kokosy zbijam, a na kagan mnie nie stać:shake: I skoro mam dobierać do ziewającego psa to musi być bardzo duuuży :evil_lol: A serio - po co psu obierać miarę ziewaniem? Przecież to chyba najszerszy rozstaw :D Nie wystarczy jak uchyli pysk i będzie się chłodził wystawionym językiem? O tak : [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-_Ueq-OJMb1o/Um5zlNS8csI/AAAAAAAAO_8/q1f4M8mKYH4/s512/pointerr%20063.jpg[/IMG] Bo jak mam ziew liczyć, to może taniej będzie faktycznie wiaderko przepalić w dziurki :D No bo ile tam cm będzie miał - ze 30,50 ?:evil_lol: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-QSnCnA_dRTc/UgkkeMsYb4I/AAAAAAAAMHE/3MBwO0-8JrM/s480/podniebienie.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-ReHV7Zwx5A8/UgeV3n9q1iI/AAAAAAAAMD4/fotjSkOxo_o/s512/ng.jpg[/IMG] Wald dziś w baskerku biegał po łące. Całkiem dobrze, nie dawał oznak że mu przeszkadza, bawił się normalnie z psami i zachowywał się bardzo luźno. Dyszy normalnie, jęzor wywala cały przez kratkę, potem mu zdjęłam bo jako jedyna frajerka przyszłam w kaganie, a małe pieski mi podskakiwały. Na osiedlu popylał bez smyczki aż miło , wreszcie grzeczny, a nie zostający gdzieś 20 metrów dalej w trawie jeżdzący pyskiem. Podoba mnie się to :):)
  5. No cóż, to fakt że mógłby być większy i rozważyłam juz zakup piątki, tylko bym chciała zobaczyć najpierw, bo tu te inne paski są dośc duże. Tragedii nie ma, to fakt, chcę go jeszcze umodelować żeby te kilka cm posżło własnie w pysk. Ale ogólnie mi się podoba , Waldek też zadowolony. Dzis na spacerze szedł w nim jak z gołym pyskiem, ani razu o mnie nie otarł, ani nie tarł o trawę. Aż dziwnie tak iśc z nim luzem i nie wiedzieć że się go ma. Ba, nawet sobie radzi w podnoszeniu z ziemi smaczków. Póki co będziemy testować,ale już czuję że zostanę przy baskerze :p Niesamowite, że mój pies tak bezkolizyjnie umie nosić kagan... Jeszcze mnie poinstruujcie co do przekształcania go i czy dam radę zwęzić go "całkiem" ( pewnie mi się przyda przy 5ce bo jest i szerszy)? Nad tym wszystkim pokombinuję , jak na razie pasek za uszami pusciłam luźno, ale od dołu przypięłam do obroży, pójdziemy biegać to zobaczę jak sprawuje się w galopie :)
  6. [quote name='Talia']U nas to samo. Oświęcim! Więzienie :diabloti:[/QUOTE] :loveu::loveu: Czasem mam ochotę powiedzieć że "w domu" to znaczy w takim pomieszczeniu pod fundamentami, gdzie jest zimno i ciemno i schodzi się po małych betonowych schodkach :diabloti: Widziałam ostatnie spojrzenia jak mówiłam w rodzinie o przeprowadzce i wyraźnie zakłopotana stwierdziłam że kurcze, przecież psa nie skrzywdzę i nie dam mu samego materacyka bez klateczki :D Ale już wiem - wywalimy jeden segment szafy, bo własciwie na co nam przeszklone regały ;);) A jak juz w temat weszłam - to byłam dziś w nowym mieszkaniu i już prawie prawie. Jedyne co jest obrzydliwe to ściany w naszym pokoju, nie wiem kto taki paskudny kolor wybrał...Cała reszta piękna , o ile można to tak nazwać ;)
  7. [quote name='nichya&nazir']Ja mam dla swojego 5-tkę i myślałam, że właśnie taki wzięłaś na Waldowego nochala.;) Porównując, mój jest na tyle większy od 4, że nie dotyka tak z przodu nosa, choć może dla innych się wydawać za duży. Ja wolę, żeby jednak był większy, spokojnie może morde otworzyć i nic go nie ogranicza, no i w sumie 5 dla weimara. Miałam wrzucić foto na wątek o kagańcach, ale jedyne jakie miałam z jego pełną rozdziawioną mordą (na argument, że w basker'ze się da) poszło.. w zaświaty. W domu nie mam serca mu tego zakładać, bo zaraz mi robi minę zbitego psa jakby to najgorsza kara była mimo że kagan akceptuje. Podziwiam więc Walda, że tyle znosi:lol:[/QUOTE] Kupowałam uzywkę od Robo więc była 4 wzięłam 4. Teoretycznie wymiarami nie jest źle, wizualnie troche gorzej, ale tak mnie korciło mieć tego baskera, wycięty nos i ten kształt że musiałam :D No i lekkość, jakoś mnie chopo nie porwał metalem, choć byłam zdecydowana, ale wszystko w swoim czasie ;) Znaczy ja Waldkowi jestem w stanie zrobić żeby nie dotykał nosa jak poluzuję, ale ponieważ on ściąga to mu od razu zapięłam mocniej, o dziwo nie tknął kaganka. Zobaczę jak to się mi będzie sprawować, może inwestnę w 5 ;) Jakbys miała jakieś foto to pokaż, bom ciekawa. Hah, no ja też psa w domu w kagańcu nie trzymam (choć jeszcze to przemyślę, bo strasznie mi się włączył w nocy...:diabloti:) , ale tu potraktował kaganiec fajnie, nażarł sie masła i wyprzytulał, aż osłupiał co to za święto :D Swoją drogą, ostatnio na łąkach spotkałam panią z suczką. Pani skarżyła się że ona strasznie do ludzi, goni rowery, wbiega za tirami na jezdnię, łapie za nogi. Zaczęliśmy rozmawiać o kagańcu, że może warto inwestnąć w taki, na co usłyszałam że pani ma, ma, oczywiście że ma, tylko... zakłada jej tylko w domu, bo to taka tuba jest że piesek ma pyszczek ściśnięty, i bardzo zadowolona bo jak zostawała sama to tak szczekała że się sąsiedzi skarżą, a teraz juz ją zostawia w kagańcu i jest bardzo świetnie... Od razu sobie wyobraziłam tą biedaczkę w 30 stopniach z zaciśniętym pyszczkiem... Wald to ma lusksusy jednak... (prócz tego że jak mówię że mieszka w domu w klatce to ludzie podskakują z przerażenia :evil_lol:)
  8. [quote name='nichya&nazir']Jaki rozmiar baskera wzięłaś?[/QUOTE] 4, nie miałam wyboru ;) Ale nie wyobrażam sobie większego, szczególnie z rasami do jakich jest on przypisany. To fakt, rozmiarówka basketów jest cięzka do ogarnięcia. Aleee, alle, pies nie narzeka, przespał się nawet w kaganie, włażąc do klatki nieporuszony faktem że go ma, widać że mu w nim wygodnie, muszę go trochę dopasować i zaliczymy test w terenie ;) Wygląda tak : [IMG]http://i59.tinypic.com/2lszbjm.jpg[/IMG] Tu może troche lepiej widać jak wygląda jak wszystkiego nie zasłaniają fafle : [IMG]http://i61.tinypic.com/21e11tw.jpg[/IMG] a tu widok od przodu - widać że cos tam miejsca jeszcze jest ;) [IMG]http://i58.tinypic.com/op9qfr.jpg[/IMG] Co myślą? Dla mnie troszkę jest porównywalny do naszego skórkowego, z tym że ten masywniejszy.
  9. "mój" bullterier był autentycznych wymiarów, tak do kolana mniej więcej. Stał obok kredensu który od lat oglądam - na nim rysunki ptaków łownych, bażanty, scenki myśliwskie , pointery itd. Kosztował koło 2 tys i zbierałam nawet na niego, ale... sprzedali ;P Gadżetów z pointerami jakoś nie mam, ale za to zbieram figurki żab i kotów ;)
  10. [quote name='iwigrig']Cos czuje, ze nie znajde psa:( a my tylko chcemy ze wzgledu na dziecko zeby w nocy sie nie rozszczekal pies... Dzwonek dzwonkiem to rozumiem. Ale obszczekiwanie co popadnie to juz odpada... Kurcze myslalam, ze moje wymagania nie sa za wysokie;) Nie chce nic z buldozkow itp, bialych tez nie. Moze jednak ktos poleci fajna nie duza rase? Mial ktos do czynienia z Papillonami?[/QUOTE] Biorąc pieska żywiołowego można spodziewać się u niego pobudliwości takiej a nie innej. To nie jest pewne, ale nie ma też gwarancji że ten pies na 100% nie będzie szczekał, ja osoboście małe pieski kojarzę przeważnie z częstego jazgotu i to nieprzyjemnego woluminu :D Jak juz ruszyłyśmy teriery to pomyslałam o bedlingtonie - znam kilka i są mega przyjemne, ale też szczekliwe. No i coś mi chodzi po głowie staffik...?
  11. Baskerek już na pysku ( a pysk własnie na moich kolanach cierpiący i rozżalony:loveu:). Powiem tak, jeśli to kagan idealny na pointera to ja nie mam pointera w takim razie... Źle nie jest, bo choć bardzo psuje wizualnie Waldkowi pysk (poszerza i skraca) to nie styka nigdzie z kufą. Nawet bym mogła powiedzieć że lekko za szeroki, ale jak juz się z nim oswoję to może spróbuję szerokość podmiażdzyć tak żeby te zbędne cm poszły w wysokość. Wald nie protestuje, nażarł się w nim smaczków i chleba, a potem poszedł leżeć. Nie szarpał ani nie trze łbem, nie włazi mu w oczy. Tylko wygląda zwyczajnie albo brzydko albo to ja się nie mogę przyzwyczaić po widoku skórkowego. Pyska nie otwiera zastraszająco szeroko, ale dyszy i umie pogryźć smaczek. Mam foty jak zgram to dodam ;)
  12. Z dzieciakami na psich wybiegach tez się spotkałam. Kiedyś była nawet sytuacja że facet wszedł na wybieg z niemowlakiem, takim kilkudniowym w wózeczku-nosidełku i bawiące się psy kilka razy w niego wparadowały. Popruł się strasznie, ale baba go zgasiła " a gdzie pan ma psa? nie ma pan? To co pan tu robi?" i gościa zatkało :D Kilka razy też spotkałam się z większymi dzieciakami bawiącymi się na wybiegu - mamusia siedziała , piesek biegał, a chłopaczki walczyły na kije między psami, Wald nie wytrzymał rumoru i obszczekał, dostałam ochrzan i zostałam wyproszona, bo zaraz wszystkie psy się rzuciły na dzieciaki... Tak samo nie jestem zwolenniczek puszczania dzieci między psy na wystawach... A dziś też miałam pieska na placyku... :loveu:Wyszłam z małą i chciałam ja pohuśtać i posiedzieć na placu, a tam... babcia z ujadającym pieskiem, piesek na ławeczce (znam go, boi się więc leci atakować kostki), na drugiej ławce gościu sobie popija i pyka papieroska... Nie usiadłam, bo nie było gdzie... Następnym razem wprowadzam Walda na plac żeby zrobił sobie kupkę i pobiegał... On tak lubi piaseczek, a to drowe dla piesków biegać po piasku :p A dziś Wald popisał się za co został surowo i boleśnie ukarany - miałam iść tylko z dzidziusiem, ale zlitowałam się znowu nad idiotą i go wzięłam. Jak jeszcze w pierwszą stronę szedł grzecznie tak po dojściu na łąki coś go opętało. Chciałam go puścić i wziąć na ręce małą, ale spotkałam faceta z młodym labkiem i puściliśmy je żeby się pobawiły. Pierwszy moment był zgrzyt, lab zadarł ogon, Wald zadarł ogon, lab zaczął warczeć, Wald się pospinał. Kilkakrotnie się zmierzyły, więc odsyłałam Walda na bok, wracał i znowu, aż Wald nie zaczął się turlać kagańcem, lab podskoczył jak szalony szczeniak i już miłość nastała :D Panu się bardzo spodobał chyba Wald bo zaraz go wciągnął w swój orszak, generalnie chodził po niego jak Wald kopał, rzucał mu patyczek, a nawet zapiął go na smycz i zaczął odchodzić , a ja zastanowiłam się czy nie dzwoniń na policję nie zgłosić uprowadzenia psa :D Niestety, Wald w kopaniu się nie poddał, nawet jak ściągnęłam kaganiec, olał mnie jak wołałam, olał faceta jak go przyciągał do nas co chwila, zapięłam więc na smycz i odmaszerowałam, w domu otwarłam drzwi, wpakowałam psa do środka, wydałam komendę "miejsce" i wyszłam spacerować dalej juz bez niego. Jak wróciłam do domu to rzucił się na mnie błagalnie i poczułam wtedy się okrutnie, zupełnie jakbym go skatowała i teraz błagał mnie o litość. Szczególnie że wyczuł zapach swojego ulubionego kumpla pointera Santa i wyraźnie był podniecony że wybieramy się do niego. No niestety, przechlapał... Aha, kupiłam kagan, baskervilla, przesyłka poszła do rodziców bo nie wiedziałam kiedy się przeprowadzę i poprosiłam żeby nie otwierali aż nie przyjadę bo nie chciałam znowu afery pt ZNOWU-KUPUJESZ-COŚ-PSU. Oczywiście rozpakowali. Dzwoni do mnie moja mama ... " ojezus, a coś ty mu za paskudztwo kupiła! Taki plastik obskurny wielki, przeciez on nie będzie miał jak oddychać, cięzko mu w tym będzie, pysk mu cały zasłoni, ja to wyrzucam!!". Odparłam mojej mamusi że jak jej się nie podoba to niech mu kupi lepszy , powiedziała że kupi, więc trzymam za słowo. Szczególnie że obawiam się że basker może nie podejść i trzeba będzie zainwestować w chopo albo materiałowy:cool3:
  13. [quote name='wilczy zew']Trzeba je wychować. Znam jamniki i ratlerki,które wiecej szczekają.[/QUOTE] Dobra, jamniki i inne maleńtasy przebijają ;) Mimo wszystko wliczam sznaucera miniaturę w rasy rozszczekane, bo niestety widziałam i takie wychowane które zwyczajnie sie drą będąc posłuszne, choć wiedzą co to znaczy cisza, ale zawsze im się wyrwie. Są fajne, przyjemne do ludzi, sympatyczne do psów, chętne do nauki, ale niestety pomijając egzemplarze "Dyzio leci obszczekać pieski na druga stronę jezdni" to i u tych wychowanych zdarzają się z tego co widzę pyskacze. Średniaki może mniej, ale też maja głosik :D Za to olbrzymy sa chyba bardzo statecznymi psami (choć dzisiaj widziałam starszego pana który za olbrzymem[ przepięknym!!!!] fruwał od krzaczka do słupka... I tak pomyslałam że dziwna jest tendencja na sznaucery dla starszych osób). A powiedzcie mi, tak bardziej z ciekawości, co polecilibyście mnie :evil_lol: Głownie pod kątem posiadania juz pointera, bo wymagań jako takich nie mam wobec psa ;) Nie żebym planowała ale ciekawa jestem, bo ostatnio bardzo spotykam sie z opinią że do wyżła idealny jest gończy , i faktycznie znam trochę ludzi którzy taki zestaw mają, ciekawa jestem czy faktycznie pieski się tak dobrze uzupełniają, czy może to przypadek?
  14. [quote name='gops']W miocie z którego miałam moją suke było 6 szczylków , trzy prócz mojej wylądowały w okolicy więc widuje je prawie codziennie . Moja suka była czarna podpalana z jednym stojącym uchem (17kg) sierść jak berneńczyk ni to kręcona ni to długa . Samczyk (18kg) wygląda jak mix sznaucera , po obcięciu jak rasowiec dosłownie wygląda . Kolejna suczka kremowa , wygląda jak miniaturowy golden retriver (max 13 kg ) i jeszcze jedna przypomina jakiegoś hawańczyka jest niziutka , mała max 7kg z piękną długą sierścią . Wszystkie te psy są z jednego miotu , niestety moja suczka już nie żyje ale jej rodzeństwo widuje co jakiś czas. Jakby wszystkie cztery stanęły obok siebie nikt by nie domyślił się że to rodzeństwo , nie miały ze sobą nic wspólnego prócz matki :)[/QUOTE] U Amora w rodzince też było podobnie. Suka-matka wielkości szpica miniatury, kłąb sierści. Brat wielki dogowaty (obecnie jestem prawie w 75% pewna że zobaczyłabym w nim domieszkę pointera :D), drugi brat niczym russel , trzeci jakby ratler a reszta jakaś szara nie podobna do niczego, za to Am trójkolorowy krępy średni kundel. Jak pytaliśmy o ojca to nam machnęli ręką do sąsiada gdzie stał na łańcuchu pies w typie...podhalana. Dzieciaki też wrzeszczały że ich suka "puściła się z amstawem". Całe szczęscie że pan wiedział , którego pieska ma nam dać :roll:\ [QUOTE]Pewnie się czepiam, ale to samo sobie zaprzecza - w miocie po rodzicach różnych ras nie mogą być szczenięta różnych ras, co najwyżej mieszańce ;-) To często się widuje w schroniskach - mioty czasami są wyrównane, a czasem każdy z innej parafii... I w pseudo, gdzie jest kilka ras, też to widać, jak staną szczeniaki z jednego miotu koło siebie - część jamniki, część yorki, a część pekińczyki :lol: [/QUOTE] Może mało sie sprecyzowałam ,ale sądziłam że załapiecie sens ogólny tego że suka może mieć dzieci z kilkoma psami i mogą rózne hece wyjść. Wiadomo że jak pies nie ma potwierdzenia to w genach diabli wiedzą co może siedzieć. I nie tylko przy mieszańcach, ale z pozoru nawet "trasowych" psach - tak jak napisałam wcześniej dla przykładu o tych astach ;) Spotkałam już kilka razy że ktoś swojego kundelka z ciekawości badał gentycznie i wychodziły rasy , których nawet człowiek by sie nie spodziewał. A tych do których pies podobny nie było :D Ale znów robie ot, upsss...
  15. Sznaucery miniatury to chyba najbardziej rozszczekane pieski jakie znam :) Choc są jak dla mnie fajne charakterowo to bym osobiśie nie chciała :D
  16. To że w miocie mogą się zdarzyc psy róznych ras rozumiem, bo przecież suka może byc pokryta róznymi psami i z każdym mieć młode, ale to co czasem wychodzi jest niesamowite. Co do kotów to ja mam "syjamkę" z takiego skojarzenia - jej matka czarna, dziadkowie czarni i czarno-biali, rodzeństwo to samo, a ona colurpoint ;)
  17. Cześc CIOCIU ;)
  18. Haha na pierwszy rzut oka myslałam że to zywy :D
  19. Tyśka - Nie miałam własnie cierpliwości, to było nie w moim stylu. Ale jak juz gośc się do mnie popluł to przeszłam wszystkie bariery... U nas na osiedlu włażą te baby z pieskami je wybiegiwać... Na szczęście panie z okienek patrzą i jeszcze nie siądziesz a juz patrol podjeżdza. Co to znaczy że pointery są drugą stroną medalu?? Taaak, kubek angielska porcelana... Podobno ;) Ciociu Amigo, zameldowałam się. Szkoda że butków nie ma jakichś. Nie mam dla dziecka butków, poszukuję jakichś sandałków na lato, ze wszystkiego juz wyrosła. (choć wczoraj jak tesciowa z nią została to wcisnęła jej na nogę bucik o 2 rozmiary mniejszy...A darłam się na tż przed wyjściem do pracy " tylko pochowaj wszystkie buty!!!!":roll:).
  20. [quote name='Panna Cotta']agutka! widzialam wczoraj pięknego bulla, TŻ skomentował że świania ale ochrzaniłam go że się nie zna. Ale bull miał cudne umaszczenie- biały ale uszy oba całe czarne :D równo same uszy :D:D:D No przekomiczny pies, ale niestety widziałam go z samochodu i skręcałam. Tak to bym spytała czy moge wycałować pyska :( Nigdy nie głąskałam bulteriera ;x Bardzo rzadko spotykam.[/QUOTE] A ja przedwczoraj w sklepie widziałam figurkę bulla, wypisz wymaluj Led, zrobiłam fotkę, jak mi kumpel prześle to wrzuce :D Pomyslałam sobie że ...któraś z nas ją musi mieć :D Tylko nie wiem do końca czy ja czy Ty :evil_lol: A bulli teraz mało widzę, tera chyba moda na asty i staffiki...
  21. Zrobię mały off za co przepraszam, ale czy któraś koleżanka tu obecna a zainteresowana wyżłami (konkretnie pointerem) rozmawiała ze mna ostatnio w parku?Jak tak to prosze się przyznać , bo mam cos do dodania ;)
  22. To zamelduję się, bo widzę że już moje drugie życie w sieci umiera śmiercią naturalną :D [quote name='Talia']Jestem z siebie dumna, przeczytałam cały Twój post. :loveu: Wyobrażam sobie jak szalał po tych łąkach, ostatnio byłam na gordonkowym spacerze i powiem szczerze, że trochę mi serce staje jak te swetery daleko odbiegają od właściciela. Przyzwyczajona jestem do tej strażniczki która nie spuszcza mnie z oka. Jak na razie Merida nie uczestniczyła w dalekich gonitwach, na szczęście mocno się mnie pilnuje... ale to pewnie kwestia czasu. A z tym stawianiem na szybkość i zwinność to jak? Wysyłałaś go na trening jak konia w grze? :eviltong: My też zawsze mamy śmieszne sytuacje w komunikacji publicznej. Zazwyczaj Tina jest uważana za szczeniaka ONka ;) Czekam na filmiki![/QUOTE] ZA czasów Amora to pewnie tez by mi serce stanęło, a teraz już przywykłam, że odpinam smycz i pies jest juz 200 metrów ode mnie, albo w krzakach. Najwyżej jestem średnio zadowolona ze spotkań ze zwierzyną kiedy tego nie widzę, ale sama odległość nie robi na mnie wrażenia. Za to ludzie otwierają ze zdziwienia usta i komentują "już nie masz psa" albo " czy on wróci?". Ostatnio na łąkach jakaś starsza pani zbliżyła się do mnie jak już wracałam i wyznała " czekałam jak pani będzie wracać, bo strasznie byłam ciekawa jak go pani złapie, ale on widać wyszkolony" :evil_lol: Wald jak był młodszy też nie chodził tak daleko, bo młodziaki raczej jeszcze nieśmiałe w tym temacie i dzieki temu najlepiej się je wtedy kształtuje, teraz mi za to leci trochę aż za daleko i nieraz zła na niego jestem, bo cholernie się w jego pracę nie lubię wtryniać. Ale wraca zawsze , choć czasem wcale od niego tego nie wymagam, wręcz przeciwnie, mógłby poleciec sobie w pieron i nie pojawić się juz nigdy :evil_lol: (tfu tfu tfu!) [quote name='Ty$ka'] I powiem Ci, że chyba coś się zmieniło też w Twoim nastawieniu do Walda, ostatnio tak bije od Ciebie pozytywną energią, że heeej, nie możesz go wychwalić. I super, uważam że z Waldem fajny duet tworzycie. [/QUOTE] Wszyscy wkoło zauważyli że zapier.... w pracy mi służy i zrobiłam się bardziej wyluzowana :diabloti: Przeanalizowałam i stwierdziłam ,że praca zrobiła mi się świetną odskocznią od codzienności ( :cool3:) i odstresowywuje mię, bo i z ludźmi sobie popitolę i mam spokój od domu gdzie non stop mam wyobrażenie że zaraz ktoś przyjdzie i będzie mnie kontrolował, bo przeciez nie robię dla siebie tylko pod innych. Jednak widzenie nawet własnej rodziny od czasu do czasu jest dobre ;) Jeszcze mi się do końca tryb życia nie ustabilizował, ale już powoli robi mi się schemat działania i gospodarzę sobie czas tak żeby zdążyć ze wszystkim. Wald prawdzie ciągle nie wierzy że nie będzie biegał 15 razy dziennie po 3 godziny, ale cóż. Zostawiam go w domu też częsciej, a sama wybywam z młodą na długie godziny. Jeszcze przeprowadzimy się na własne i już będzie bajka. A to już tuż tuż, bo ostatni pokój mamy pomalowany i kończymy panele ;) Sama zauważyłam też w pracy że jestem już inna, już jednak powrót do pracy mało ma wspólnego z pokornym debiutem :D No i ludzi opieprzam znacznie więcej aż sie mnie znajomi pytają co we mnie wstąpiło bo nigdy nic, a tu nagle strażnik teksasu się znalazł :D No cóż, opuszczam osiedle, muszę zostawić ślad po sobie :D A poważnie - zaczęłam dużo spacerować z samym dzieckiem i psy a raczej bezmyślność ich właścicieli ścina mi krew. W tamtym tygodniu miałam potworną ścinę z psiarzami na moim nowym osiedlu: wracając z mieszkania poszłam z małą na placyk zabaw( Wald został w domu). Siedzimy i idzie młoda para z dziewczynką i yorkiem, piesek bez smyczki i obróżki, jakieś 3 miechy miał, no i wchodzą na placyk... Przeczulona jestem w tym temacie, ale dobra, mały piesek , niech se będzie jakby nasrał to się dopiero wtedy na nich rzucę. Dziewczynka pobiegła się bawić, para zaczeła sobie tiutiać na ławce a piesek zaczął gonić za dzieciakami i łapać za kostki. Już mnie to zirytowało ale myślę kij nie moja sprawa, rodzice zachwyceni jacyś bo to jorunia przecież, kij że dzieciaki płaczą i się nie mogą bawić... Za moment przyszła babeczka z drugim psem (!) coś na kształt mudika, wlazła na placyk, spuściła go i usiadła na ławce koło ludzi. Yorczek za dziećmi, tamten za yorczkiem, i obszczekują... Jakaś matka tam zwróciła uwagę, ale nie wyszły, gośc coś popyszczył do niej, ona coś o straży miejskiej. Straż nie przyjechała, za to przyszedł jeszcze bardzo tęgi bokser ze starszym panem, też wszedł bez niczego na placyk i puścił żeby pieski się pobawiły, poleciały za przewodnictwem yoruni na boisko i tam boks zaczął się zabierać dzieciakom do piłki. Zgrzytnęłam przez zęby że dobra,psychoza, idziemy, nie będę uważała na placyku zabaw żeby mi pies nie potrącił dziecka, zebraliśmy zakupy i ruszam, a tu w moją stronę leci joruś jazgocząc, za nim "mudik" też drąc się w powietrze, a za nimi bokser. Nie zdązyłam nawet młodej podnieść jak juz ten mały był przy jej nogach. Machnęłam więc siatka i trafiłam w jorunię żeby mi nie złapał za kostki dziecka. Rozbryzgłam na nim ponad kilo truskawek, pies w momencie zrobił się czerwony, a obecnośc worka z bobem w mojej siatce wyraźnie go wstrzymała w miejscu (spoko, nie uderzułam mocno, o ile to ogólnie mozna nazwać uderzeniem). Gośc zerwał się z ławki i "ejjjjjjjjjjj!! ale co to ma być!!!". Rzekłam tylko " a co to ma być żeby psy goniły po placu dla dzieci?" , gośc na to spienił się że przecież one nikomu nie przeszkadzają,że je tutaj wszyscy znają, a ja jestem poj... bo to malutki piesek, mogłam go zabić, a jakbym mu coś zrobiła to on by mnie zapier.... gołymi rękami. Właściwie to gośc miał szczęscie że to ja do niego nie skoczyłam, bo byłam sprowokowana mocno, a pan miał ochote dyskutować o tym dlaczego jego piesek może biegać pod zakazem wprowadzaia psów... Dopiero wyjęcie telefonu i moje " MAM?!" oświeciło gościa żeby opuścił plac, za nim zdenerwowana starsza pani od "mudika" i kiwajacy przecząco głową facet z boksem. Czyli wygląda na to że mój pies ma przechlapane i nie ma co liczyc na wyborowe towarzystwo osiedlowych psiarzy. :lol: A w temacie psiarzy i nowego osiedla - odkryłam naszych dwóch sąsiadów - zaraz za ściana mamy młodego onka, a gdzieś w naszym bloku mieszka też starszy pan z weścikiem (tym który kiedyś mnie nie chciał wypuścić z klatki). Ostatnio też dośc dużo widzę "pointera". Nie wiem, czy to jakieś znaki? :D Kilka dni temu byłam na Rynku i szedł gość z dzieciaczkiem i psem. Może bym podleciała do gościa ale wstrzymał mnie fakt że nagle mi się zdał dalmatyńczykiem, tyle że o bardzo jasnych zlanych rudych łatach, potem po obserwacjach stwierdziłam że nieee, jednak to ma coś z pointera, ale już nie podchodziłam bo gośc sie odezwał do chłopaczka w jakimś nieznanym mi języku :D Zaczęłam też regularnie widywać przy powrotach z pracy pania z białoczarna pointerką, ale to ponoć juz wiekowa suczka i ma jakieś 16 lat. A dziś byłam w sklepie z herbatami i wpadłam na kubeczek. Angielska porcelana, piękny, lekki i cudowny, a na nim... Labek, cocker, anglik i ... no właśnie. Pies o dogowatej urodzie, jednak nieco smuklejszy, podjęłam nawet dyskusję ze sprzedawczynią co to za pies i jak pokazałam zdjęcia mojego to stwierdziła że napewno to pointer. Jedno mnie wciąż zbija z tropu, bo pomijając że to może mój jest niewzorcowy to tamten nie miał koloru pointera - był szarobrązowy z dropiatym żabotem... Nie daje mi spokoju ten kubek, bo jeśli to pointer to wypadałoby go mieć , szczególnie że pani powiedziała że 200zł za TAKI kubek to wcale nie jest dużo ... :razz:
  23. [quote name='magdabroy'][URL]http://img.wiocha.pl/images/e/d/ed047611f6d569cb1aeb465011389ee6.jpg?s=1405266269[/URL][/QUOTE] Taaak, Kraków i to moje rejony...:loveu: Też już słyszałam przypadki... Melduję że wróciliśmy. Mój pies skonał a ja wydaje ostatnie tchnienie jeszcze :D Piękny wypad, pogoda dopisała, duszno jak cholera, muchy żarły ( i to te gzy co to jak się wpiją to je cięzko strzepać), no i spodnie umoczyłam do kolan z butami włącznie, bo tyle wody stało na łąkach. Ale dzięki temu psu się dobrze biegało. Wald dzisiaj chyba wypruł z siebie wszystkie emocje jakie mu się nagromadziły. Biedaczysko, gdy zobaczył że ubieram gwizdek to wydał z siebie tak bolesny skowyt że myslałam że autentycznie się coś dzieje... Jak przy wejściu w pole zwolniłam go z siadu to omal sobie nóg nie połamał, podczas gdy inne pieski załatwiały fizjologię on już sobie znalazł zajączka... Przed dojazdem na pola dyskutowałyśmy że Wald przestał gonić sarny, ale nie przedyskutowałyśmy zwierzyny innej,więc chyba pokazać musiał że on wie jak gonić, bo go od razu z biegu wziął (jak to Wald zresztą), a potem się nagle okazało że nawet porażony prądem nie wyhamuje, wydarłam się więc potwornie i ordynarnie i zawrócił taaaaki grzeczny, obszedł pańcie, siadł przy nóżce i rzucił mi czułe spojrzenie "kocham cię mamuniu, moge biegać dalej?" :roll:. Juz potem odpowiednio wsparty moim głosem był zupełnie przyzwoity. ;) Jak na nasz obecny stan to dziś zwierzyny za dużo było. W dodatku młodziaków sporo, także trenowaliśmy na pełnym skupieniu i w pełnej dźwięczności (muszę zażyć chyba coś na gardło , bo jutro moje dyskusje z klientami cięzko widzę):lol: Ale dobrze było, opłaciło się zebrać dupsko, bo mam przynajmniej kolejne rzeczy do doszlifowania.Tylko gorzej że przydałby mi się do ćwiczeń jeszcze jakiś piesek, a najlepiej kilka o róznym temperamencie, bo niestety Wald zawsze pracuje w pojedynkę i ani komuś za ogonem gonic nie będzie ani mu bażantów swoich nie odda. Zawsze musi być pierwszy, a jakby tak nie daj Boże jakiś inny pies się znalazł z przodu to tak gazu doda że przegoni 2 razy. Stwierdziłam dziś że jest za szybki, gdyby tak zwolnił o połowę to by znacznie lepiej było nam to ogarnąć :lol: Tu usłyszałam że moja wina, bo ja zawsze stawiałam na jego szybkość i zwinność, to teraz mam. Generalnie było lepiej jak gorzej, choć widzę nad czym trzeba sobie teraz popracować, a może nawet podjechać z tym na szkolenie. No i znów pokazał że smycz to go więzi i on się nie da zniewolić - to niesamowite, o ile bez smyczy jestem go pewniejsza, na smyczy z kolei pozostawia duzo do życzenia, bo wpada w jakiś trans "chcęrobienia",na smyczy ekscytuje się bardziej i ciężej z nim cokolwiek zrobić. Bez smyczy za to aniołek. Pod warunkiem oczywiście że aniołek właśnie nie zakręca sie wokół własnej osi jakieś pół pola ode mnie bo wywęszył sobie zwierzątko ;) Śmiałam się że on własciwie powinien mieć przyczepiony do siebie jakiś sznurek 350 metrów żeby w razie wu sobie nadepnąć :evil_lol: Ogólnie miło patrzeć było na niego tak gnającego, wreszcie mam poczucie że go nie zaniedbuje :D Widok tej szczęśliwej mordy to piękna sprawa, przylatuje toto uhahane i gna dalej. [IMG]http://i58.tinypic.com/25qsjs8.jpg[/IMG] Chcę tak codzień! Obyśmy dali radę częsciej i to wszystko poukładali bo już kolejnego takiego tygodnia jak ten nie chcę... Dzis było super, choć myslałam że się nie zwlokę, Wald zaprezentował swoją kulturę nawet w tramwaju, dał się ludziom wymacać dobrowolnie podłażąc, niuchając i podstawiając się do drapania, a z jednym facetem to omalże by nie wysiadł jak pan w drzwiach pożegnał go magicznymi słowami " jedziesz na spacerek!". Potem przykleił się jednej parze do nóg, wprawdzie odciągałam go stale ale ludzie sprawiali wrażenie zachwyconych.Strasznie miły się zrobił, cóż w niego wstapiło :D Raz tylko coś tam furknął na babkę, bo stanęlismy specjalnie z boku , a ona zawisła mu nad głową i coś tam do swojego faceta o nim trajkotała gdy Wald zasnął i obudził się, żeby powiedzieć pani dzieńdobry. Nie zrobił zbytniego wrażenia na ludziach, szczególnie że miał namordnik. Druga babka też kręciła sie w jego pobliżu mierząc go podejrzliwym wzrokiem, ale jak zobaczyła że Wald sobie życzy spokoju to od razu się wycofała. Cóż , mógł wyglądać dziwnie, leżąc półżywy na poboczu :D Ogólnie uwielbiam nasze podróże tramwajem, zawsze coś podsłucham - dziś np dwie starsze panie szemrały do siebie że Wald chudziutki strasznie, pewnie mu coś jest :D A potem jakiś szeroki pan w tatuażach komentował do swojej lejdi coś o uszkach, że Wald je ma a powinien miec cięte :evil_lol: Że jaki fajny jaki słodki to już nudne :D W drodze powrotnej wsiedli tez państwo z yorkiem. Chyba jasne że był bez kagańca i wydawał z siebie średnio co 2 minuty charkopisk skierowany w stronę Waldka. Widziałam że Wald miga na niego tylko białkami, aż wreszcie poruszylismy się i mały przystąpił do ataku. Wald w odwecie ryknął na cały autobus, aż ludzie podskoczyli na siedzeniach,a potem pojawiły się uśmiechy i śmieszki, nawet jeden pan skomentował " noo, ino roz a dobrze" :D Było przesympatycznie. Fot nacykałam tysiące, teraz tylko wypada to zgrać. Mam nawet kilka filmików, jak się uda zmontuję i dodam, bo mi znów przepadna jak wszystkie inne...
  24. Jest juz ciocia, jest ;) Pewnie mi zazdrościcie, ale mam dzis wolne :diabloti: Miałam jechać znów w pola i...nie wstałam. Znaczy wstać wstałam, bo Kinka postawiła juz o 6 dom na nogi, ale jestem tak nieprzytomna że jakoś mnie za bażantami nie ciągnie. Waldka i owszem. Makabrycznie. Nuda na niego oddziaływuje mocno i choc jest cięzki we współpracy bo nakręca się na wszystko 400 razy bardziej to próbuję coś na tym działać. Przede wszystkim zrobił się przymilasty okrutnie, łazi za nami, gapi się, przytula, błaga całym sobą "zajmijcie się Wartkunią"... No i chce robić coś, byle co, więc podsuwam mu rózne rozwiązania. Obiecałam że poświęcę mu niedzielę i tak też muszę zrobić, bo od jutra nowa tura pracy. Cóż.... liczyłam że mi sie to inaczej ustabilizuje a nie że wlepią mnie tam na 12 h 5 dni w tygodniu... Wczoraj wieczorem na szybko przyleciałam z pracy i poszłam do parku na spotkanie psiarzy. Weszłam i spotkałam 5 miesięcznego aussika, dopadły się z Waldkiem od razu i zaczęły taką gonitwę że aż miło patrzeć. Wald podkręcony ujadaniem aussika pędzil ile sił w nogach, trochę się potarmosiły, potem doszły jeszcze bedle, terierka i mała sunia, z którą też Wald zaczął gonitwę i trwałoby gdyby nie przyszedł jeszcze gończak... Natychmiast spięcie, warkot, wszystkie psy się podburzyły i były gotowe zaatakować tego kto stoi najbliżej, ulubiony golden Waldka tak się nabuzował że mało by się na siebie rzuciły...Koszmar. Gośc usiadł na ławeczce i puścił psa, no a ja cóż mogłam zrobić... wyszłam z parku, bo nie chciałam ryzykować spiną, tymbardziej że ze spotkania na spotkanie jest coraz gorzej i psy są na siebie coraz bardziej wkręcone... Gdyby nie to pewnie Wald by tam szalał jeszcze godzinę, bo kumpli miał do tego wspaniałych. Ale ktoś musiał wyjść, bo to nie miało sensu. [quote name='Pani Profesor']ooooo to my w niedzielę też poznamy charta :evil_lol: o ile nigdzie nie pojadę,to się piszę na 100% na spacerro, my też mamy nową koleżankę na osiedlu ;) a jak legowisko się sprawuje? bo Pat nowe pokochał średnio :diabloti: jest takie szeleszczące i ma mocno wydętą poduchę na dnie, że boi się wejść,bo go kolebie na boki :D[/QUOTE] Wątpię, bo chart raczej nie akceptuje żadnych psów ani suk i to konkretnie podobno ( a wiem że jakby było choć ciut inaczej to by Justyna się nie wahała żeby z nami iść). Nie widzę go w polączeniu z Patem. Nie wiem nawet co się stało że polubił Waldka ale jak tylko się zobaczyły to od razu powiedziałam "spoko, puśc go, przecież idiocie krzywdy nie zrobi" :D I Waldek tak tańcował radośnie że i jemu atmosfera się przejęła. Legowisko sprawuje się dobrze, myslałam że będzie mu za ciasno, bo do klatki doszły jeszcze boki, ale on jest zachwyony. Śpi jak dziecko rozkoszując się że ma taką dużą podusię. No i ułożył oczywiście sobie, więc było kwadratowe, jest okrągłe... Tak ciocia Warchlaczek użytkuje swój nowy pontoń [IMG]http://i61.tinypic.com/2h2qxba.jpg[/IMG] [quote name='Robokalipsa']Siła umysłu i dobre prądy Ci ta kuleżanka musiała wysłać :diabloti:[/QUOTE] Co, sugerujesz że moja siła umysłu jest marna? :D[quote name='Ty$ka']Łał, mimo że deszczowo to dzień pozytywny. Super, oby tak dalej. Żeby się nie okazało, że wynudzenie Walda tak na niego działa :p[/QUOTE] No więc własnie działa :D Wald strasznie szaleje żeby coś robić, no byle co, obojętnie, nie wie chyba nawet sam że własnie nakręca się na piłkę - ja ją wyjmuję a on hop na nią bez namysłu, cos zobaczył - dawaj mi to ,a potem wkręca się w zabawę. Nagle olsnienie - ojejsus to jest całkiem fajne, i bawimy się. Dziś potwornie wkręcił mi się przy sztuczkach i przyniósł mi butelkę, sam z siebie, z miną " chce to mieć jako nagrodę", wykonywał wszystko z takim zaangażowaniem że aż się roztrząsł i zdyszał , a jeszcze jak poszarpaliśmy się tą butelką to już ekstaza poszła na maxa, spróbowałam mu pokazać kilka nowych sztuczek i za pierwszym razem wykonał całkiem nieźle jakby już wiedział o co chodzi. Zaczął znowu troche kontaktować, wydłużają się nam powoli momenty spojrzenia, no i sa częstsze. Wczoraj poduważyłam że przy tych spięciach z psami on zaczyna sobie sam robic tresurę, czekać na polecenia, stanął przede mną i skonsultował się. Podejrzewam że gdyby druga strona była też chętna to można by było pieski jakoś wyciszyć i usiłować zaprzyjaźnić. Do ludzi jest przemiły, przytula się do każdego, merda ogonkiem, daje się głaskać. Wygląda tak jakby błagał " niech mnie wreszcie ktoś uratuje, biegać mi się chce" :D [quote name='Pani Profesor']u ciotki widać zapieprz, bo na dogo nie ma czasu - dzięki temu na 100% Waldek wybiegany :D[/QUOTE] Tak tak, piesek 12 h goni, poluje, pracuje, obi, agi, joggingi, rower, piłeczka i jeszcze pierze i prasuje :D Wstyd mi się przyznać jak bardzo go zaniedbałam. A zapieprz tak, jak nie praca to dzidziuś, jak nie dzidziuś to remont. To ostatnie ma się najgorzej. Wczoraj bylismy w mieszkaniu i jest pięknie - mamy zrobioną kuchnię , powiększyła się 2 razy przerastając moje wyobrażenie nawet, teraz jeszcze kwestia powstawiania mebli itd. Płytki też już mamy i w kuchni i w przedpokoju, Kinka ma wymalowany pokoik ( ślicznie wyszło, róż jest znacznie ciemniejszy niż na opakowaniu, w połaczniu z fioletem jest super!!!) i położone panele. Teraz jeszcze musimy zrobić nasz pokój i myślę że wreszcie można będzie się wprowadzać. Pewnie gdyby nie to że siedzę non stop w pracy to by było szybciej, bo dziadek by remontował, tak to się musi zajmowac młodą, bo niestety babci zdrowie nawala do tego stopnia że małej nie można z nią zostawić na 5 minut... Od sierpnia dajemy małą do żłobka, mam nadzieję że już wtedy nam sie ustabilizuje.
  25. Reprodukcji się pani zachciewa? :D
×
×
  • Create New...