Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Są. Choć Waldek nie szczeka za wiele będąc w mieszkaniu. W każdym razie nie pusto w przestrzeń, musi ktoś naprawdę iść. Czasem na balkon wyjdzie i coś tam szczeknie. Na wsi się rozkręcił i posesji bronił dobrze. Wujo Amor go dokształcił w tym temacie. I tak jeszcze nie ogarnia terenu całej wsi, ale może z czasem będzie się rozwijał. W każdym razie głosik ma taki że może by złodzieja przestraszył. widziałam w hodowli też akcje zespołowe - jest efekt jak 8 czy 10 pointerów leci z ujadaniem :evil_lol: W stadzie szybciej o czujność, nawet taką trochę nazbyt przesadną. Waldkowi się to niestety dość uruchamia jak wspólnie jeździmy na wystawy i obszczekuje czy potrzeba czy nie...a za nim heja reszta.
  2. Ale ma mordę ucieszoną i jakie miny strzela :loveu: Co wy macie za parki takie puste... u nas to w parkach wszędzie ludzi pełno, nie ma gdzie psa puścić bo zaraz ktoś psioczy że mu przeszkadza. I bez kagańca sobie gonicie,a to u nas by w życiu nie przeszło.
  3. [quote name='Sonka95']U nas wczoraj popadało , ale dzisiaj znowu upał :roll: Super fotka i ta ramka :loveu: [URL]https://lh3.googleusercontent.com/-EEFurwhPTtg/UcW4Ax662dI/AAAAAAAALMo/enmG0c7uTX4/s512/22cz 034.jpg[/URL][/QUOTE] Niestety jakość oryginałów jest tak słaba że trzeba trochę poulepszać. A już wydawało mi się że aparat się naprawił. [quote name='Talagia']O właśnie! Na polach i w krzaczkach mają prawo być tylko ptaszki :D Moje psy też wyznają tą zasadę i są baaardzo podejrzliwe jak znajdą tam jakiegoś człowieka. Pewnego razu z wysokiej trawy wypłoszyli parę gołych nastolatków :evil_lol:[/QUOTE] No właśnie nie wiem czy ten pan nie był dodatkiem do ptaszka... W takich krzakach siedział, że mi się to wydało podejrzane. [quote name='motyleqq']ja raz w parku spotkałam kolesia, który krótko mówiąc sr...ał w krzakach :diabloti: niestety jak się potem okazało, wziął mnie za nastolatkę, przed którą będzie się rozbierał, a ja pewnie miałam się bać :cool3: mój wygląd jest jednak mylący, jestem trochę starsza i to ja przestraszyłam pana :diabloti: potem pomyślałam, że mogłam poszczuć go psem, byłoby zabawniej :evil_lol:[/QUOTE] Nooo mnie kiedyś w parku dopadł zboczeniec. To nie było śmieszne. 6.30 ulice puste, włażę z małym Waldkiem w park, a tam stoi na ścieżce gość i wymachuje interesem. Jak mnie zobaczył...o jak się ucieszył...i galopem w moją stronę! Chciałam udać że mam go w nosie i zaczęłam bawić się z psem,a on za mną i za mną. Z parku się wydostać nie mogłam bo co ja w drugą stronę to on mi zachodził drogę, a ja cały czas udawałam że go nie widzę, że wpatrzona jestem w psa i tak się kręcę w kółko. Na szczęście spotkałam babkę ze staffikiem i to starszym, który charczał jak parowóz. Jedna rundka psów w stronę tego chłopa i zrezygnował, a ja w takiej miłej obstawie wyszłam z parku. I zakładaj tu psu kaganiec do parku, jak tu tyle elementu... Teraz bym się pewnie nie bała, bo Waldek nabrał dozy nieufności do innych i umie ładnie ostro szczeknąć.
  4. Ufff wkońcu się rozpadało. Zdążyliśmy jeszcze przed deszczem pospacerkować. Zrobiłam kilka fot, niestety słaba jakość i w dodatku zaraz mi bateria padła. Nasz aparat już jest na skraju wyczerpania :( [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-bT1-TaPcaSw/UcW3m9NK2lI/AAAAAAAALKo/kq-dRs9Lrlo/s640/22cz%20002.jpg[/IMG] Waldunia zasuwała dziarsko ścieżką. Niestety tyle rowerzystów że musiałam go trzymać przy nodze i co chciał rozpędzić się w krzaki to go hamowałam. Nie chcialabym widzieć kolizji z jego udziałem. Ale potem radośnie wskoczył sobie do bajorka. [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-c-AzNO73M5E/UcW3uLnYrlI/AAAAAAAALLI/mT4cpCUWqxA/s640/22cz%20007.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-HCtkZXNTBX8/UcW3ztUbFyI/AAAAAAAALLg/KpmVBpKoLp8/s640/22cz%20010.jpg[/IMG] Pływający pies - ale to jest sensacja. Wszyscy się zatrzymują i obserwują jakby to faktycznie zjawisko nie z tej ziemi było... A on podczas tego jeszcze potrafi pić, jeść trawę, łapać patyki...to dopiero niespotykane zjawisko :lol: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-Mokg_SF6MCU/UcW37G595TI/AAAAAAAALMI/ZnKksbzjtjc/s640/22cz%20015.jpg[/IMG] Trochę się przywieszał na trzcinach,ale wgłąb bajora zasuwał chętnie. ( szczególnie że tam żyją jakieś ptaszki, które sobie co chwila tam pokrzykują). Potem jeszcze polatał po łączkach, 2 sekundy poleżał i wróciliśmy radośnie do domu. [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-EEFurwhPTtg/UcW4Ax662dI/AAAAAAAALMo/enmG0c7uTX4/s512/22cz%20034.jpg[/IMG] Nawet mu się udało w krzakach spotkać jakiegoś chłopa , którego obszczekał... i dobrze, bo co się chłop po krzakach czai i niewiadomo co robi :D A nasze łączki z wodą już totalnie wyschły. Z nadzieją szukałam, ale wody nie znalazłam. Ale i tak wrócił do domu chętnie i padł, aż miło na niego patrzeć :)
  5. [quote name='WEIMAR']i o takiej sytuacji ja mówię jak sie bierze szczyla do domu to trzeba wziac urlop ale tak zorganizowac zycie rodziny zeby mniej wiecej co 4 godziny wyjsc z psem a jak ktos nie ma mozliwosci a bierze psa bo chce miec to niestety kosztem jego wlasnego egoizmu cierpli pies i po jakims czasie obowiazki zwiazane z psem przerastaja wlasciciela i niestety oglada sie takie obrazki ze psy sa wyrzucane z samochodow na ulice bo ktos chcial miec psa ale nie chce nic w zyciu zmieniac[/QUOTE] Na podstawie której osoby tu się wypowiadającej to piszesz? Dlaczego zakładasz że psy, które my zamykamy w klatce trafią na ulicę? O wiele większa jest frustracja jak wraca się do domu i pół mieszkania jest zjedzone. Nam już w pewnym momencie ręce opadły jak po 15 minutach naszej nieobecności pies przerobił na wióry krzesło mimo że był przed momentem z nami na spacerze, wygonił sie, wybawił... Klatka poniekąd nas uratowała. Jesteś bardzo negatywnie nastawiony, odblokuj się trochę. Któż Ci taki uraz do klatek wpisał w głowę i któż wpoił założenie że każdy kto bierze szczeniaka robi to z głupiego widzimisie tylko po to żeby go skrzywdzić?
  6. A kto tak zrobił? Wskaż mi go na tym forum, bo nie posądzam koleżanek i kolegów o takie okropne zachowania...
  7. [quote name='WEIMAR']twoje psy sa dorosle a my mowimy o szczeniakach ktore zostaja w zamknietej klatce 8 godzin nie myslecie pojec szczeniak ktory czesto sie zalatwia to nie to samo co dorosly pies jak by nie patrzec zmuszanie sczeniaka do braku ruchu i robienia pod siebie przez 8 godzin to raj dla niego nie jest oczywiscie od tego nie zdechnie ale nie oszukujmy sie ze bedzie od tego szczesliwy jesli ktos pracuje i nie moze wyprowadzac szczeniaka co 4 godziny powienien zatrudnic petsittera a jak go nie stac to niestety psa meczy i nie ma co dyskutowac[/QUOTE] A jaka jest różnica zamknąć na 8 h szczeniaka w klatce, a zamknąć szczeniaka w pokoju ? Tak czy siak nie ma możliwośći załatwienia się na zwykłym spacerze. Jedyne co to taki szczeniak nie mając dostępu do pokoju nic dodatkowo nie zepsuje, nie pogryzie. A puszczony luzem woli kombinować, w klatce by zasnął i przeczekał ten czas. Szczenię dużo śpi, więc myślę że odpoczynek w klatce to nie jest dla niego taki dramat. Czy wasze psy naprawdę zesrywają wam całe domy?Bo trochę czytam i mnie to dziwi. Pies to raczej stworzenie czyste, nie robi w swoim obejściu, bez względu na to czy to jest klatka czy pokój. Wiadomo, zdarza mu się, ale przeważnie szczenięta wytrzymują. Nie mówię o takich 8 tyg tylko raczej o tych większych, bo wiadomo jak ktoś pieska bierze to pierwsze dni się z reguły z nim spędza i stara się organizować czas tak żeby z nim być. Ale tego pieska w którymś momencie trzeba nauczyć zostawania samego, a to przecież się robi powoli, stopniowo, nie sądzę że się kupuje pieska i od razu wrzuca go do klatki,to byłoby faktycznie okrutne.
  8. Popadało solidnie. Noooo 3 minuty... Zimą przynajmniej jest jakaś optymalna temperatura. Czekam właśnie na dogodny moment, żeby wpakować nas w tramwajek i pojechać do rodziców ogarnąć im mieszkanie, bo jutro wracają a ja tam urzędowałam ostatnio. No i na działkę się przejdziemy bo ponoć jakieś jagody i truskawki tam na mnie czekają :multi:
  9. Witamy się z samego rana :evil_lol: Znowu gorąco... Rano popadało strasznie. 3 minutowa ulewa i na tyle... No błagam, niech już będzie chłodnooooo....
  10. [quote name='Rinuś']Nie możesz mieć psa bo pracujesz i nie możesz go zabierać ze sobą do pracy :diabloti: i jak to możliwe, że jak wychodzisz do znajomych/na miasto to nie zabierasz go ze sobą? :crazyeye: jesteś niedoblą pancią :shake:[/QUOTE] No wiem własnie... :( W sumie chyba go lepiej oddać już do schroniska, czy gdzieś porzucić żeby się nie męczył. A tak serio to mogę zabierać psa do pracy, znaczy mogłam, bo teraz jestem na zwonieniu lek i całymi dniami bumeluję w domu :razz: Do znajomych też go taszczę i nawet lubią jak im takiego pajaca przyprowadzam. I głównie jak go zostawiam to nie dlatego że muszę tylko dlatego że chcę. Bo jak go nauczę tak jak poprzedni był nauczony że zawsze z kimś jest to się znów do sklepu nie będzie dało wyjść... A i ponawiam pytanie moje ze str2 - jak to jest ze zlizywaniem ocynku z klatki?
  11. Łooo pierooonie, ale dzikość i szał w oczach! A ja myślałam że moja wygląda potwornie :D No mam nadzieję, choć to dożarte kocisko jest i tylko czeka za rogiem aż się Waldek zagapi i łup go po pysku ( a ja wtedy się czaję na kota i tłukę po łapskach :D). Nawet poprzedniego psa nam nieraz strzeliła, ale jak ona do niego to on na nią, nieraz z tego zakotłowanie było, zęby i pazury w ruch,ale nikt ofiarą nie był. A tu jest ofiara...jedna wielka ciamajda - Waldunio :evil_lol:
  12. [quote name='WEIMAR']najblizej prawdy jest nasz intuicja skoro cos ci podpowiada ze meczysz psa, tak samo mysla twoi bliscy to musi w tym cos byc rozumiem kiedy szczeniak zostaje sam w otwartej klatce do ktorej moze sie schowac ale trzymanie w zamknietej to juz znecanie sie wszyscy co tak zachwalaja klatki to chcieliby zjesc ciasto i miec ciastko dlatego Rinus tak zajadle atakuje tych co sa innego zdania - i w dodatku robi to bez kultury... chca miec psa ale nie godza sie na rzeczy zwiazane z posiadaniem psa i zwierze cierpi bo wzieli psa a zachwouja sie tak jak by go nie bylo pies to ogromna odpowiedzialnosc nie kazdy moze sobie na nia pozwolic[/QUOTE] Ale dlaczego tak negatywnie jesteś nastawiony/a? Czy masz jakieś złe doświadczenia z klatką? Stosowałeś/aś ją? Ludzie z reguły na słowo klatka od razu kodują następne słowa typu niewola, cierpienie , zło. Mój pies swoją klatkę ma non stop otwartą,a i tak jak mówię ludziom gdzie śpi to to zazwyczaj jest lincz, że zamiast w łóżku to sam w kuchni, w dodatku w klatce i jeszcze opowiadam że to uwielbia... Klatka też klatce nierówna. Klatka pomaga bardzo jeśli się ją dobrze używa. Każdy pies powinien mieć swój własny kąt, prywatny, pełen spokoju, gdzie się zaszywa i znika światu jak nie ma ochoty kontaktu z nikim i uważam że klatka się do tego jak najbardziej nadaje. Znęcanie się? Możesz wyjaśnić gdzie w takiej sytuacji jest znęcanie się? Jest tak - masz szczeniaka i klatkę. Szczeniak przebywa chętnie w niej otwartej na codzień- więc lubi ją. Wychodzisz na jakiś czas i zamykasz psa w klatce - on się jej nie boi, nie czuje tam dyskomfortu, ma tam swój kocyk, swoje gryzaczki, jest przyzwyczajony tam być. Zasypia sobie, jest bezpieczny, nie ma dostępu do gryzienia rzeczy ani kombinowania po domu. Spi te kilka godzin, potem wracają właściciele i zabierają go na spacerek. Są zadowoleni bo pies nic nie pogryzł, bo spał grzecznie, pies ma energię na brykanie, nie jest zestresowany bo był w miejscu które znał, przespał nieobecność właścicieli,a teraz wrócili i w radosnej atmosferze idą na spacerek. Potem takiego psa znacznie łatwiej zostawiać samego, bez klatki, bo nie wyrobił mu się nawyk że jak ich nie ma to się kombinuje ile wlezie, a potem oni przyłażą niespodziewanie i krzyczą że pies coś popsuł. To kto według Ciebie może sobie pozwolić na psa? Bo moze i ja nie jestem dobrą kandydatką i powinnam mojego psa oddać, bo nie mam czasu być z nim non stop? Psa który biega naprawdę dużo, który przebywa z nami na codzień, jest kochany, szczęśliwy, chodzi na rozmaite spacery, biega w polu, ma różne formy aktywności ale... czasem zostaje w klatce. Bo się tak złożyło że czasem się pracuje a czasem trzeba gdzieś wyjść i go zostawić.
  13. Witamy się dnia kolejnego :P A tak naprawdę to mówimy dobranoc i idziemy spać :evil_lol: Irka, fajne imię :) A ja mam za to INkę. Ale nic Etnie nie robi? U mnie starsza kocica Waldka atakuje. A wtedy ten ciapciak zaczyna uciekać skulony i tak przeraźliwie wyjeeeee... A zachowuje się całkiem ładnie do niej jak na opętanego pointera, chodzi powoli, spokojnie, nie narzuca się. To kot ma ze sobą problem. Mam nadzieje że kiedyś im to minie...
  14. [quote name='leónowa']Czyli są to psy (ogólnie o wyżłach teraz), że jeśli użyję twardszego tonu czy mocniej szarpnę na smyczy to zamkną się w sobie, czy to nie są aż takie wrażliwce, po prostu zaczną się bardziej pilnować ze złymi zachowaniami, bo pańci się nie podoba? Po twoich opisach coraz bardziej przekonuję się do pointerka, trochę za to przeraża mnie chęć polowania u tego psa, z posłuszeństwem może nie byłoby tak źle, skoro to nie jest taki zatwardziały indywidualista, ale jednak mam traumę, bo tyle co się mojego w głuchym polu naszukałam to ogarniają mnie dość duże wątpliwości. I przepraszam za natręctwa z mojej strony, ale naprawdę nie miałam możliwości poznać wcześniej właściciela żadnego psa tej rasy;)[/QUOTE] Wydaje mi się że wyżeł wyzłowi nierówny. Najtwardsze są chyba niemieckie, potem bym ustawiała węgry, potem weimary i pointery. Przynajmniej z tego co obserwuję. U Waldka to jest tak że krzyk to dla niego najgorsza forma kary. Kilka razy już zachował się w momentach kiedy byłam zła jakbym go okładała niewiadomo czym. Ostatnio nawet spanikował jak mama szykowała się żeby mi postawić jakieś naczynie na ważnych dokumentach, jak wrzasnęłam "nieeeeee!" to pies już był w drugim pokoju i nie chciał podejść. Straszny delikacik jest, poprzedniemu psu mogłam ryczeć do ucha i szarpać go na wszystkie możliwe strony a on dalej na mnie patrzał twardym zaciętym wzrokiem. Do Waldka musiałam się zmienić o 100stopni. Nie ma krzyku, nie ma siły, nie ma ostrości, raczej wszystko na zasadzie nagród, pochwał, cierpliwego wypracowywania. Też taki nie jest żeby się łamał przy szarpnięciu go na smyczy,ale znacznie więcej zakapuje według mnie jak go wezmę na przetrzymanie, wyciszenie, dam do zrozumienia czego chce. Jemu wystarczy słowo "źle" czy " nie" i już ma sygnał że trzeba się opanować. Czasem się opanować nie może i huknę czy rzucę w niego np smyczą, ale przeważnie stara się robić to co ja chcę. Ale tak jak mówię nie wszytkie takie są, jego brat który został w hodowli jest np znacznie twardszy, nasz jest taki cycuś bośmy go tak może wychowali. Ale do tego dążyłam, po poprzednim nie chciałam mieć złego i twardego psa. W pole według mnie sobie można chodzić dla rekreacji,nie trzeba zaraz polować itp itd. Ale nie powiem, instynkt to ma. Mnie jest o tyle łatwiej że mam pod ręką hodowczynię, dużo czasu z nią spędzałam, dużo obserwowałam tamte , ona pomagała mi szkolić, dawała rady... a potem ja już sobie sama na bazie tego dostosowałam do moich wymagań i potrzeb psa.
  15. Do roweru bardzo fajne są rurki specjalne z amortyzacją, które zarazem psa trzymają w odległości. Jesteśmy na etapie zakupu takiej, bo tak na smyczy zwykłej to niebezpiecznie jeździć nieco. No i bez szelek sobie nie wyobrażam, choć widuję że ludzie np i na kolczatkach jeżdżą... 5 metrową smycz też bym nie podpięła, raczej bym się wtedy starała krótko psa mieć bardziej żeby obok biegł, względnie trochę przed. Jak się boi to może lepiej najpierw spróbować bez smyczy? Może by się przekonał, a i odległość dobrą zachował bezpieczną dla siebie. Myśmy tak się uczyli na wsi, najpierw luzem, a potem pomalutku z komendą równaj, po jakimś czasie podpięłam go z szelkami i pojechaliśmy na wioskę. Ale było cudnie. Z rolkami też spróbujemy, fajny sport. O twardości pisałam o niemcach. Weimary są trochę miękksze, ale i tak nie aż tak jak pointer.
  16. [quote name='odpmi']Pies ma rano godzine spaceru szybkim krokiem z komendami, po pracy godzine biegu przy rowerze, wieczorem powtorka spaceru rannego. To maly pies ale aktywny, niektorzy pisza, ze to zdecydowanie za malo ruchu dla psa... to ile ruchu dla huskiego czy borderam w takim wypadku? 8 godz? :P aa, w weekendy pies spedza 5-6 godz poza domem.[/QUOTE] Aktywność całkiem fajna jak dla mnie. Myśmy też starali się jak najwięcej zapewniać psu rozrywki jak zostawał sam. Tylko u nas nie było to dzień w dzień, 3 dni w tyg miałam wolne i mogłam sobie pozwolić na całodniowy wypad w pola czy na wycieczkę,no i przeważnie się tak zmiany nam ustawiały że tylko raz w tyg była sytuacja że musiał siedzieć te 7h. Nieraz nawet wcale nie musiał albo czekał godzinkę czy 2. A w jakim wieku ten pies? i on demoluje czy klatka jest dla wygody? (jakoś tych dwóch rzeczy nie znalazłam, albo mi uciekły)
  17. [quote name='kropi124']suuper focie :) A nam się udało na rolki wyjść. Ale panika była. Dzisiaj zawody wędkarskie przez weekend i nie popływamy :([/QUOTE] Czemu panika? Co mu się nie podoba w tych rolkach, ze terkoczą czy co? A jak rolkujecie? Macie jakiś specjalny sprzęt do tego np?
  18. [quote name='leónowa']Dziękuję, mniej więcej o taką ocenę mi chodziło, z racji tego, że obecnie mam mieszańca jamnika, niesamowicie silnego psychiczne, inteligentnego, który szuka chwil mojej słabośći żeby mnie wykiwać i pójść np. za sarną, szukam czegoś nieco innego. Dobre jest to, że mogę używać na nim silniejszych metod szkoleniowych, on się tylko otrzepie i pójdzie dalej. Co nie oznacza, że nie mam z nim żadnej więzi, owszem jestem dla niego bardzo ważna, ale to niezależny indywidualista, który do szczęścia nie potrzebuje człowieka. Stąd się pytam, bo ja chyba bym się nie zdecydowała świadomie drugi raz na coś podobnego, brak mi czasem sił. Wyżla psychika nie jest tak wśród tych kilku ras z tej grupy rozbieżna, ale wolałam się upewnić, czy pointer nie jest wyjątkiem i nie da mi za przeproszeniem po dupie gdy mu trochę odpuszczę. [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-WJrXPqx3nTU/UcSw-hGJtCI/AAAAAAAALKA/2tq63UZsg5k/s640/cz[/URL] 061.jpg megaa:loveu:[/QUOTE] Pointer też Ci pójdzie za sarną jak będzie potrzeba :D Ja za Waldkiem nieraz wyglądałam daleeeeko za horyzont....Ale potem zawsze wracał . :evil_lol: Pointer się jakoś mimo wszystko trzyma swojego przewodnika. Jakoś mu tak bez sensu samemu polować. Nakręci się a i owszem, poleci też, dlatego warto od małego uczyć posłuszeństwa i tego żeby nie gonić. Nawet nie polując z psem. Myśmy jeździli na szkolenia myśliwskie własnie po to żeby mu nie stwarzać zagrożenia jego zapędami, żeby za jakaś sarenką nie wypadł na drogę czy nie przepadł w dalekiej otchłani bo się bażant czy byle gołąb zerwał. Kilka lekcji i zakapował dosyć szybko,także łepetynę ma to mądrą. Nam to idzie mniej sprawnie, nasz szkoleniowiec za to bierze psa na smycz i już go ma ułożonego, idealnego i pokazuje mi na nim rzeczy o których możliwość wykonania bym go nawet nie posądzała... Ale ogólnie patrząc na nie to one nie lubią kiedy źle coś wykonują. Dla Waldka np są bardzo ważne pochwały - cokolwiek by nie robił to zawsze się ze mną konsultuje wzorkiem i czeka aż mu powiem "ślicznie". Tu niby rozkojarzony, w emocjach, a gdzieś tam sygnały zzewnątrz do niego docierają ;D Krzyczeć, bić to raczej nie wchodzi w grę, bo zaraz pies jest pokulony, pospinany, nawet przy ostrzejszym traktowaniu. Pointer a wyżeł niemiecki różni się dosyć - wyżły są twardsze. Pointery to mięczaki :loveu: A co do naszego obrzydliwego bagienka to znalazłam jeszcze zdjęcie z tamtego roku i muszę stwierdzić że nie było takie obrzydliwe jak w tym : [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-DZURnat7AZ0/UGSafr_-BLI/AAAAAAAAJr8/cH0Ww7vi14E/s640/sesja_ska%C5%82kowa%20075.jpg[/IMG] Waldek tylko moze jakiś bardziej koślawy był wtedy :P A najlepszy teren pływacki tośmy mieli na krakowskim Zakrzówku : [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-vdy360h03Wc/UGSbeSrLrgI/AAAAAAAAJv4/JmA6pVs7Jr4/s640/sesja_ska%C5%82kowa%20209.jpg[/IMG] Hawajsko tam było. A teraz nam chamy pozagradzały i się wejść nie da... [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-d64eDRRRm8I/UGScMVocv6I/AAAAAAAAJyc/hEM2p1qNeQ4/s640/sesja_ska%C5%82kowa%20298.jpg[/IMG] ahhhh...
  19. A to jeszcze mamy kilka fotek w nagrodę że tak ładnie Waldunię odwiedzacie :) Wprawdzie się nie udały, ale to nic. Cały spacer nam jakiś kijowy wyszedł ogólnie i jedyne co dopisywało to komary:roll: Zabrałam teściówkę ze sobą, więc od razu "tu nie,tam nie, to za daleko",więc zrobiliśmy tournee po osiedlowych zakątkach. Najpierw nasza łąka...a tam...opalają się. No cholera, kto wymyślił żeby się opalać w takim miejscu. Przyłażą w 2 metrowe trawy, w dzikie zarośla , rozkładają kocyk i leżą. A Waldka ci ludzie tak intrygują że im prawie po głowie biega. Więc poszliśmy nad rzeczkę między działki ... [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-X5KZn_EJ-Sw/UcSwfhDoh7I/AAAAAAAALJY/dGXMnyjjDKI/s640/cz%20040.jpg[/IMG] Sądzę że pies w przeciwieństwie do nas był zadowolony. Trochę nawet plusknął się w rzece. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-faHxr1e2fNM/UcSwhQ_egQI/AAAAAAAALJg/yzy0QH5n9vs/s640/cz%20052.jpg[/IMG][IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-5oOJRSrRRK0/UcSw5i9vkZI/AAAAAAAALJ4/yCd7F4Saw5k/s640/cz%20055.jpg[/IMG] Fajnie wygląda jak skacze w takich dwumetrowych trawach :D Ale daje radę i twardo tam wlatuje. Na szczęście jest przewaga delikatnych traw i kwiatuszków więc mi się nie pocharata aż tak. Po ścieżce też sobie pogonił... [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-WJrXPqx3nTU/UcSw-hGJtCI/AAAAAAAALKA/2tq63UZsg5k/s640/cz%20061.jpg[/IMG] Kilka razy jeszcze wskoczył do wody, a potem tylko gonił orzeźwiony i klaskał uszami :) Bałam się trochę go do tej rzeki wpuszczać, czy taka woda mu nie zaszkodzi, ale jak zobaczyłam faceta który tam się kąpie z babką to wszelkie wątpliwości mi przeszły.... Zresztą na koniec zaliczył jeszcze jedną wodę, gdzie poleciał prędko i długo nie wracał... Jak przyszłam to wyławiał coś, co było jakimś zwierzątkiem (martwą kaczką?) i to niewątpliwie w dość mocnym stadium rozkładu sądząc po tym z jaką łatwością udało mu się odczepić tego kawałek. Na szczęście wypluł na moje polecenie, ale nie mam pewności czy nie zasmakował tego wcześniej.... [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-dQugyG6qpPs/UcSw_s_xkyI/AAAAAAAALKI/XKKeDWvmBXo/s640/cz%20077.jpg[/IMG] Staw wygląda wręcz malowniczo.... I może byłby ok, gdyby nie worki i butelki które tam pływają... No i to zwierzątko (bleeeee). A zapach...też nie zachęca. Ale cóż można wymagać od stojącej wody. Szkoda bo byśmy mieli fajne miejsce do pływania.
  20. [quote name='leónowa']A jak byś miała ocenić tudność w ulożeniu takieg przeciętnego pointera? Jest to jakaś specjalnie wymagająca rasa, czy osoba, która z takimi psami nie miała do czynienia dałaby sobie radę. Tak tylko pytam z twojego punktu widzenia, jako że zastanawiałam się i nad tą rasą dla siebie na przyszłość.[/QUOTE] Oceniać bym nie chciała, bo tak jak piszę pointery są różne. Pozatym się nie uważam za takiego specjalistę. Jedyne co mogę napisać to to że moje zdanie jest takie że jak się chce trochę czasu poświęcić, ma się motywację, cierpliwość to każdego psa się da przysposobić do wpólnego życia. Czy taki pies Ci pasuje czy nie to już sama musisz stwierdzić oceniając swój charakter, temperament i możliwości. Pointer jest psem żywiołowym, energicznym, towarzyskim. Jest kontaktowy, potrzebuje mieć swojego pana, który z nim będzie się ruszał i pracował. Chętnie współpracuje, ale też nie jest takim psem który potrzebuje non stop uwagi. Do sportów się nadaje, jak najbardziej rowerek, wycieczki, wszelka aktywność. Są też pointery trenujące agility , frisbee, są w dogoterapii- można wszystko jak się do tego odpowiednio przyczuczy. Z charakteru to wesołki, ale i mają trochę miekkie charaktery. Potrafią się złamać psychicznie ( i myśliwi to często potrafią skutecznie sprawić,dlatego chyba coraz mniej myśliwych ma pointery), łatwo się ekscytują, więc trzeba do takiego gagatka umieć przemówić żeby go obudzić z transu, a nie stłamsić psychicznie. Dobrze wybiegany pointer jest zupełnie fajnym psem. A co do właściciela... to myślę że skoro myśmy z naszą niekonsekwencją dali radę z rzekomo taką trudną rasą to nie jest tak tragicznie. Może go zbyt kochamy i przymykamy strasznie oko na jego różne takie i owakie wady, ale naprawdę jest ok. W każdym razie w porównaniu z moim poprzednim psem to maślana bułeczka, słodka, kochana i niekłopotliwa. Oczywiście wszystko piszę to na podstawie obserwacji mojego i innych znanych mi pointerów. [quote name='Talagia']Ups :oops: Rzeczwiście![/QUOTE] Ano :) Ejże, bo jak tak o nas będziecie zapominać to następnym razem meta tych radosnych swawoli będzie w pysku jakiegoś pitbulla czy innego dobrze wyposażonego w szczenę psa :evil_lol:
  21. [quote name='Talagia']Witamy kolejnego brytyjczyka na forum! :) Śliczny pointerek, a osobiście poznałam jego mamę i rodzeństwo ;) Pozdrawiamy[/QUOTE] Witamy Kasiu ;) A zaskoczę Cię może, ale jego też osobiście znasz ;) Kto z Pasją na którejśtam wystawie się rozpędził między ringi, aż trzeba było z paszczy malamuta małą ratować? To właśnie był Waldzior :D Może jak napiszę że Apollo z Halikarnasu, to więcej Ci to powie. Również pozdrawiamy!
  22. Każda rasa coś swojego ma. Nie ma psów idealnych. U pointerów też jest różnie, pies psu nie równy, jedne są żywe i szalone jak we wzorcu piszą i jak straszą, a są też flegmatyki, chyba to zależy od linii. Mój akurat się wywodzi z tej lini szałowej na to wygląda, bo energii mu nie brak :) Jest do aktywności jak najbardziej chętny, ale jednak ten nos zawsze pracuje. Waldek ma tak coś koło 65. Jest raczej z tych małych i drobnych, choć i tak się rozrósł troszeczkę. Ale nadal chudyyyy prawie że niedożywiony. Jeszcze na te upały to wcale mu jedzenie nie w głowie. Chyba mu zacznę wkładać jakiś luźny płaszczyk żeby ludzi na ulicach nie bulwersować :evil_lol: A teraz zasuwamy na spacerek, bo się ciut ochłodziło :)
  23. Teoretycznie to więzieniem psa może być też trzymanie go w ogródku. Jeśli pies jest dobrze wybiegany, ma odpowiednią ilość rozrywki, kontaktu z człowiekiem i nie siedzi w tej klatce faktycznie non stop to jest szczęśliwy, a klatkę traktuje jako miejsce odpoczynku. I chyba w oczach psa niewiele się różni taka klatka od leżenia na swoim miejscu. Jak wszystko jest zrbione z rozsądkiem to się psu krzywda nie dzieje.
  24. Ale piękniacha :loveu: Misioooo. Myślisz że tydzień odpoczynku to nie za mało? A co wet na to zaleca? A czy z takimi łapkami nie ma żadnych przeciwskazań do biegania? Bo przy takim czymś chyba skłonność do kontuzji jest duża, szczególnie że pies ma masę. Teraz i tak z tym rowerem nie poszalejecie bo jest gorąc jak fix. Trzymamy kciuki zeby było już ok.
  25. Ale damcia, wozi se tyłek w koszyczku podczas gdy inne muszą biegać przy rowerze . A czapeczkę ma? Trąbią żeby bez czapki nie wychodzić, a w czarną łepetynę to dobrze grzeje :) A burzę to my też chcemy! Tylko my w burzę spacerkujemy, nie boimy się niczego.
×
×
  • Create New...