Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. [quote name='kropi124']Tak to prawda. Ale wiesz wole wykorzystać jego instynky łowczy np. w frisbiee. Cwiczymy od marca a już jak widzi dysk to warjuje ze szczęścia :) Szkoda ze na rolki jest taki cięty i ich nie lubi.[/QUOTE] Ejjj ja też chce! Waldek jest akurat psem z mocno rozwiniętym instynktem myśliwskim - o to dbała hodowczyni wyszukując psy polujące i od małego prowadzając szczenięta w pole. I tu się to wszystko odbija - on poprostu chce polować. My przede wszystkim mu zapewniamy ruch i staramy się zeby było różnorodnie - raz w miasto na spacerek żeby się z pieskami pobawić, a raz w pola poszukać bażantów. Nie powiem,chciałabym żeby był uniwersalny,żeby ganiał za piłeczką, za dyskiem, skakał przez przeszkody i skupiał się całym sobą na mnie ale niestety tam gdzie się da węszyć i szukać ptaszków to wybiera szukanie. Czasem się bawimy na jakiejś łączce, wiatr zawieje i juz po zabawie. To samo ze szkoleniem nieraz- ja tu się wytężam a on już obkminia skąd co pachnie... Chyba nic z tym się juz nie zrobi, zresztą skoro on to lubi to po co to gasić w nim, tak to idę na łatwiznę - puszczam w pole i hula z wiatrem ;) Rolki fajna sprawa, też planuję kupić. Nie wiem jak to ogarniemy, ale może się uda. Jak narazie nauczyłam go rowerkowania - uwielbia.
  2. [quote name='motyleqq']to skoro lubi się szarpać, to musisz zrobić aport "od końca", czyli szarpiesz się z nim i puszczasz i uciekasz. docelowo chodzi o to, żeby zanim mu zaczniesz rzucać, sam wciskał Ci szarpak do rąk, w celu szarpania się z Tobą. i dajesz mu 'wygrać', czyli nie zabierasz tego szarpaka. i dopiero jak on tak będzie Ci wciskał to w ręce, to zaczynasz rzucać na małe odległości i tak samo uciekasz i dajesz wygrać. potem stopniowo zwiększasz odległość. i dopiero na końcu uczysz puszczać, czyli robisz tak, żeby zabawka była nieruchoma, nudna, powinien puścić. wtedy go chwalisz pod niebiosa i dajesz mu się dalej szarpać. i po jakimś czasie wprowadzasz komendę :) zawsze powinno być więcej wygrań, niż strat w postaci puszczania. no i puszczanie powinno dla psa oznaczać dalszą zabawę, a nie jej koniec[/QUOTE] Będziemy próbować. To chyba czas zakupić jeszcze jedną nową zabaweczkę do szarpania. A co z momentami jak on się oddali ode mnie i bawi sam? [quote name='kropi124']nieno coś ty... Boje się z nim podejmować takie próby polowe. Już raz padline odnalazł a pańcia ciekawa poszła za psem i to nie był miły widok.[/QUOTE] W niektórych kręgach się potępia bardzo ostro osoby które posiadają rasę myśliwską i nie polują z nią, stąd moje pytanie. Już sama podzielam na myśliwych i niemyśliwych, takie małe skrzywienie. Ale nie uważam że pies myśliwski jest nieszczęsliwy bedąc wybieganym i kochanym. Choć my jesteśmy trochę pół na pół. Jak Waldek to lubi to mu to udostępniamy, o tyle jest to problematyczne że trzeba dodatkowo szkolić pod tym kątem ;) Ale czego nie robi się dla własnego psa :P
  3. [quote name='kropi124']mój nawet nie woła na spacer tylko śpi na panelach. Chyba mu nie śpieszno do ptaszków.[/QUOTE] A wy coś wobec tych ptaszków podejmujecie jakieś działania myśliwskie? [quote name='motyleqq']no, to pracujcie nad aportem. po pierwsze: nigdy nie gonimy psa, który ma zabawkę w pysku, bo dla niego to extra zabawa ;) uciekamy psu. można na dwa sposoby: rozkochać psa w szarpaniu i wtedy będzie przybiegał, by się z Tobą poszarpać. albo na wymianę, czyli kupić dwie takie same zabawki i uciekać psu z tą drugą, a jak wróci, to się z nim wymienić, rzucając tą, którą mamy w ręku :)[/QUOTE] Ok. to zabieramy się za naukę aportu. Cobym psa głupiego nie miała :P Dam się wam za rączkę prowadzić, bo sama coś nieudolnie to robię ;) Nie gonię nigdy. Nawet TŻ już nieraz opieprz dostał za rzucanie się na psa i próbę wyrwania mu jak coś porwie do żarcia np na spacerze. Nie chcę źle osądzać, ale się obawiam że ten aport też trochę za jego sprawą sie nam popsuł... Powiedzmy ze wybaczam, ale chciałabym naprawić. Jak uciekam to on leci za mną, a jak już prawie dobiega to robi ostry zwrot i dalej heja podskakuje radośnie prowokując mnie żebym go goniła. I co mu wtedy zrobić? Próbowałam juz kucania, ciumkania, dzikiej radości...albo nie działa albo puszcza zabawkę, przybiega do mnie się przytulać a potem sobie biegnie po nią :D Szarpanie to taaaak jak najbardziej. Ale robi to samo - tą co miał zostawia i łapie za nową. Ale się zabiorę za to dla własnej satysfakcji. Zresztą już dawno nic nowego się nie uczyliśmy ( a codzień staram się z nim coś poćwiczyć). Będziemy relacjonować.
  4. Eeee a może ja myśliwym zostanę? O kurcze, ale pomysł...! Genialne! Muszę się szybko w strzelbę zaopatrzyć nim mi zapał minie :evil_lol: Będę psu na obiady polować :evil_lol: [quote name='(:Buńka:)']Ja żeby mój Rocky oddał piłkę poprostu daję mu komendę ZOSTAW i wtedy nawet jak ucieka z aportem to wypuszcza piłkę czy co tam ma w pysiu... i jest OK. Lea ma perfekcyjny aport, natomiast Rocky już nie bardzo i ta komenda się bardzo przydaje;)[/QUOTE] Jak mu powiem zostaw to też zostawi, ale wtedy czuje się potraktowany brutalnie i już się bawić nie będzie. Ja bym takiego prawdziwego idealnego aportu chciała nauczyć, że pies bierze do pyska i podaje mi prosto do ręki. Jak prawdziwy pies myśliwski prawdziwemu myśliwemu:evil_lol: (oj coś mi się temat łowiecki włączył... chyba przez upał...)
  5. Sory, to ja taką melanholię wprowadzam... :( Niestety nie ma dnia ani godziny żeby mi sie nie wspominał ten mój łaciaty :( Nie mówiąc że się wszystko do niego sprowadza, bez przerwy mam do niego jakieś porównanie... Już zamilkam... Ma być wesoło. Tu się mordy tak pięknie cieszą że nie wolno psuć atmosfery. U nas też upały cholerne. Też od się rana wybieramy gdzieś potaplać, ale nie dajemy rady wogóle wyjść... Byłam teraz to omal nie umarłam, a Waldzior to w nagłębsze krzaki włazi. Może wieczór teściówkę wyciągnę na spacerek :evil_lol: A po co tą dziurę chcesz zakopywać. Wody nalej i będzie. Psy sobie basenik wykopały, a ta im zniszczyć chce tyle pracy.Shock. Skubana ta Leośka, to nawet Waldziora powaliło z nóg, a myślałam że już większej korby od niego nie ma... Biedny Rocky :( Jak ja dziękuję Bogu że Waldziora nic nie rusza, w burzę to ja wychodzę i spaceruję jakby nigdy nic. Ale nie zapeszam, bo to się ponoć zmienia po kilku latach nawet...
  6. [quote name='gerta']No tak, bo przed wyjściem bieganie pobudza psa emocjonalnie. Kubeczki można rano, można wieczorem - nie zaobserwowałam problemów z nadmiernym pobudzeniem po takim ćwiczeniu. A spacer poranny na smyczy, ale nie krótkiej (w sensie nie chodzi o to, żeby pies szedł cały czas przy nodze - niech sobie węszy, ale bez biegania). i ten spacer nie musi być wcale krótki, tylko chodzi o to, żeby nie był bardzo pobudzający. [/QUOTE] To powiedz pointerowi, którego roznosi, że pańcia wychodzi i piesek się musi wyciszyć:evil_lol: A jak zrobic z nim niepobudzający spacer poranny, jak on wstaje po nocy z pełnią sił i na widok smyczy dostaje fioła? Ile razy bym nie próbowała taki spacer zrobić to zawsze efekt taki sam - pies chce biegać, pies jest rozkojarzony, moja próba kontaktu z nim ponosi klęskę, wyszarpujemy się z prawa na lewo, ja jestem zła i zmęczona, on wraca sfrustrowany i dalej chce biegać. Ponadto każda smycz jest za krótka, szczególnie jak ją puszczam luźno. A jak wychodzę rano, idę z psem na godzinkę na łączkę , puszczam go, pobiega sobie, załatwi swoje sprawy to juz całkiem inny. Potem można z nim coś porozmawiać na tematy posłuszeństwa, wraca do mnie chętnie, chętnie współpracuje i wydaje mi się że do domu wraca wypoczęty, wyszumiany, zrelaksowany. Wtedy sobie chętnie zjada coś i idzie do klateczki spać. Może to wyjątek od reguły, ale takie są moje spostrzeżenia wobec tego jednego konkretnego mojego psa. A tak z ciekawości - masz jakieś doświadczenie w pracy konkretnie z pointerem?
  7. Nawet jak młody pogoni? Ohh jak ja bym chciała żeby sobie Waldzior odpuścił. Choć nie powiem, po ostatnich szkoleniach już lepiej. Przede wszystkim już nie bierze bażantiego z galopu , nawet kilka razy wystawił i wytrzymał jak do niego dojdziemy,a potem nie ruszył. Kika razy też udało mu się opanować i usiadł po zerwaniu się bażanta. Jak tak dalej będzie robił postępy to jesienne konkursy myśliwskie są nasze :P
  8. A czy ja dobrze zrozumiałam czy ta mata ma być cały czas namoczona żeby chłodziła? Chyba faktycznie kafelki lepsze. Choć my nie mamy nawet kafelek,same dywany.
  9. Eee to psy mają w domu za czym gonić :D Albo odwrotnie- jak u mnie...
  10. [quote name='motyleqq']przydreptałam i ja do Ciebie :) ja wprawdzie nie mam pointera, ale Etna też nam pokazuje bażanty :lol: od razu po niej widać, że zaraz jakiegoś wypłoszy ;) jest jednak mądrzejsza od małego, bo ona wie, że ten ptak jak już poleci, to nie da się go złapać, a ten mały dureń to biega za ptakami będącymi w powietrzu :evil_lol:[/QUOTE] A witamy się gorąco :) A gorąco strasznie, byliśmy przed chwilą na spacerku i wszyscy jednogłośnie mamy dość. Ufff...Masakra! No to Etna dusza myśliwska :) A co robi jak już znajdzie bażanta - nie wystawia czasem? :) Waldek też próbuje je łapać (a nie powinien więc go oduczamy tego), nakręca się strasznie i leeeeciii , przepada za horyzontem a potem wraca ledwo żywy. [quote name='groszek83']Piękny psiak. A Stella ma niebanalny charakterek:evil_lol:[/QUOTE] Ano ma... Do tej pory debatujemy dlaczegośmy ją akurat adoptowali. Tyle było do wyboru kotów w tamtym stadzie... A mnie jakoś urzekła, taka mi się biedna zdawała, milusia, a zawsze była bita przez inne koty, zawsze w centrum jakiejś bójki... Teraz już wiem jaka jest prawda... No i ma wiele innych zalet...np lubi sikać gdzie popadnie, zawsze robi poza kuwetę... Stąd po domowemu nazywamy ją Sralniczkiem ;) Ale to tak nieoficjalnie, mama mi nie pozwala "tak wulgarnie mówić o Amy" :evil_lol:( a to poniekąd mojej mamy kot).
  11. ooo to ja poproszę fociszki jak można ;)
  12. Ale macie piękną kiciaśkę :loveu:
  13. [quote name='evel']Moja suka ma klatkę, w której jest w stanie się wyciągnąć maksymalnie, wstać, obrócić, usiąść, położyć, zrobić parę kroków, a najczęściej właściwie i tak śpi w poprzek. Męczy się zapewne niemożebnie :grins:[/QUOTE] A mój w klatce nie wyciąga się, nie wstaje, nie obraca, nie siada, nie bawi, nie robi kroków... tylko śpi. I też w poprzek powyginany jak diabli, zostawiając pół klatki wolnej. A jak zaśnie to przesypia czas który nas nie ma ,a czasem to nawet przesypia moment jak wracamy i nawet nie raczy wyleźć się przywitać, a na spacerek to trzeba zapraszać ;)
  14. [quote name='gerta']Z tego co piszesz wynika dla mnie, że Twój pies niszczył z nudów, czy też inaczej - z braku rozładowania nadmiaru energii. Mój pies ma pełnoobjawowy lęk separacyjny - czyli denerwował się na długo przed moim wyjściem z domu (w początkowej fazie jego problemów pierwszy stres miał jak robiłam sobie poranną kawę - czyli jakieś 1,5h przed wyjściem do pracy). I nie polegało to tylko na śledzeniu mnie szykującej się do wyjścia z domu, ale on dyszał, ślinił się, chodził po domu nie mogąc sobie miejsca znaleźć, popiskiwał, nosił w zębach moje rzeczy. Na początku próbowaliśmy właśnie zmęczyć go porządnie rano, ale efekt był taki, że było jeszcze gorzej. Potem przenieśliśmy spacer biegany na wieczór i wszystko się poukładało. Ja to mam sprawdzone nie tylko na własnym psie, ale też na psach moich klientów, które miały lęk separacyjny. Bo kubeczki są oprócz, a nie zamiast biegania. W terapii lęku separacyjnego najpierw zaspokoić trzeba wszystkie psie potrzeby: - ruchu - pracy - odpowiedniego żywienia - zabawy i kontaktów socjalnych (ludzie i inne psy) A potem dołożyć - sygnał bezpieczeństwa (u mnie płyta z odpowiednim nagraniem), ograniczenie przestrzeni (klatka jest do tego najlepsza), odpowiednie ćwiczenia (np. kubeczki) oraz zmianę postawy właścicieli (czyli takie postępowanie, żeby nie wzmacniać lęku). Zawsze zaczyna się też od treningu zostawania w samotności, bo wielu psom tego właśnie brakuje. Jeśli jednak powyższe nie skutkuje warto sięgnąć po leki - bo zwierzę żyjące w trwałym stresie nie funkcjonuje dobrze, niestety. Mój pies w ostatnim "rzucie" lęku separacyjnego potrzebował ponad 6 miesięcy, by dojść do siebie i konieczne było zastosowanie leków. Ale mam teraz klienta z jamniczką miniaturową, która szczekała przez 8 godzin, gdy państwo byli w pracy i po 3 tygodniach treningu jest niesamowita poprawa. Teraz zdarza się jej szczekać już tylko, gdy ktoś łazi po korytarzu, ale trwa to chwilę i suczka się uspokaja. Decydującym czynnikiem w tym przypadku był trening posłuszeństwa - mała pracuje lepiej niż nie jeden ONek i po codziennym treningu nie w głowie jej szczekanie na bezdurno :)[/QUOTE] Dyskutowałabym. Biegamy naszego psa bardzo dużo,więc raczej energię rozładowaną ma. Pozatym demolka zaczynała się już w 2 minuty po zamknięciu przez nas drzwi - nieraz podglądaliśmy go przez okno balkonowe. I wiem też jaki jest mój pies, straszliwy cycek, jak mu znikam z pola widzenia to panika na całego, głowe sobie chce za mną ukręcić, może nie jest to książkowy przykład zachowania który tu cytujesz, ale widząc go i znając go obstawiałam lęk sep. Z postu wynikło mi wyraźnie, że psa który stresuje sie wyjściem właścicieli nie należy przed zostawieniem wybiegiwać tylko właśnie bawić się z nim np tymi kubeczkami czy spacerować spokojnie na krótkiej smyczy. Ale może nie zrozumiałam.
  15. DZięki dzięki :) A mamy wyjście? Widziały gały co brały :roll: Jakoś tak wyszło że jesteśmy dosyć aktywni i się dogadujemy. A i on nie jest taki straszny jak to mawiają - pewnie gdybym nie znała tyle lat hodowli z której pochodzi i tych psów to bym w życiu się nie podjęła takiego psa. Weimar wydaje mi się duuuużo spokojniejszy niż pointer ;) Wręcz bym powiedziała flegmatyk :evil_lol: My to tak średnio spacer 1h, tak z 5 razy dziennie, jak tylko jest czas. Teraz jak jest upał to krócej,nieraz nawet takie tylko sikaniowe więcej razy, dopiero wieczór gonienie. No i wyjścia w pola muszą być, a tam nieraz spędzamy po kilka godzin. Do tego dużo go ciągamy ze sobą np na miasto, do znajomych itp . Nie ma chyba zbytnio czasu się nudzić. Energii i tak ma dużo, ale jest kooochanym i grzecznym (ehkem...) pieskiem :)
  16. [quote name='Rinuś']znajomej suczka pod ich nieobecność wygrzebała z głębokiej szuflady haczyki na ryby i jeden się jej wbił w fafel...od tamtego momentu zaczęła uzywać klatki.[/QUOTE] A mojej znajomej suka w przedpodokoju zwaliła meblościankę i to tak że się zaklinowała w poprzek ściany blokując tym samym możliwość otwarcia drzwi ( do wewnątrz). Suka omalże nie dostała szału jak widziała co się dzieje, jak ludzie szarpią się żeby dostać się do środka. Sytuacja była ponoć krytyczna. Słyszałam też przypadki wieszania się psa na żyrandolach, zrywania zasłon czy skakania w zamknięte okno... A myśmy narzekali na poprzedniego psa że zrywał tapety ze ściany... Te i inne historie skłoniły mnie do klatki właśnie...
  17. [quote name='zahirka11']moja Toska ostatnio jest tak napalona na aport, że jak tylko zobaczy piłkę to nie ma przeproś muszę rzucać jej bo aż piszczy. ;-) ostatnio zaczęła nosić ze sobą w pysku na zwykłe spacery na smyczy. Jeden pożytek z tego taki. że jak ćwiczymy sobie agility to mam motywator:-D[/QUOTE] A co robisz żeby oddała? Waldzior piłeczkę też uwielbia, ale głównie w domu. No chyba że na spacerku są inne pieski którym można pomachać zabawką przed pyskiem i nawiewać. Nieraz na błoniach go całe stado goni i nikt nie może złapać, o to jest zabawa.A najlepiej jak się ucieka z cudzą zabawką :D Ale ze mną...to tak nuudno, i jeszcze trzeba oddawać... A ja bym chciała się z moim wspaniałym pieskiem też pobawić ... :(
  18. [quote name='Rinuś']oczywiście, że..... "pointerem" :evil_lol:[/QUOTE] ehe ehe :D Też kiedyś szalałam za jednym terierem rosyjskim z naszego osiedla. Bo jak szedł z panem to tak dostojnie razem wyglądali :P A jak był zawsze perfekcyjnie wystrzyżony!!
  19. [quote name='gerta'] 3h spaceru to dla przeciętnego psa wystarczająca ilość aktywności - oczywiście jeśli w tym jest nie tylko bezdurne bieganie po łące, ale też trochę ćwiczeń i zabaw. Pies jako drapieżnik powinien spać 16-18h na dobę (tak przynajmniej twierdzą szwedzcy behawioryści), bo mając 6-8 godzin aktywności w ciągu doby sprawiają najmniej problemów wychowawczych. Co do psa z lękiem separacyjnym - spacer przed zostawieniem psa samego w domu powinien być spokojny. Najlepiej na smyczy (2-3 m), na zmiennych trasach (żeby pies angażował nos w ten spacer) połączony z ćwiczeniami posłuszeństwa. Po spacerze pies powinien mieć czas na wyciszenie w obecności właściciela - posiłek + gryzak powinny załatwić temat. Wychodzenie na biegany spacer rano, powrót i zostawienie rozentuzjazmowanego psa nagle samego powoduje, że zwierzak nie może się wyciszyć. [/QUOTE] Tu bym się nie w pełni zgodziła patrząc np na mojego psa. Zawsze starałam się żeby był wybiegany przed zostawieniem go. Wtedy zasypiał i nie dewastował. Jak nie wybiegiwałam to 15 minut wyjścia do sklepu i już coś było rozszarpane, a pies jak zbierałam się do wyjścia to cały w emocjach latał żebym go czasem nie zapomniała... I u niego wartościowy spacer to właśnie to bezdurne bieganie po łące. Gdybym chciała z nim bawić się kubeczkami po jogurcie czy uczyć go czegoś w momencie kiedy on chce pobiegać to ani ja bym psychicznie chyba nie wytrzymała ani on. Może źle z nim pracuję i może się nie znam, albo mam bardzo specyficznego psa, ale tak mi się wydaje po obserwacjach go... Apropos klatek jeszcze jeden temat chciałam poruszyć... Ostatnio hodowczyni wzięła ode mnie klatkę na wystawę i stwierdziła że jest z niej zlizany ocynk. Postraszyła mnie bardzo różnymi problemami zdrowotnymi itp, choć powiem szczerze nie wzięłam sobie tego aż tak do serca, bo po pierwsze znam jej skłonności do nadmiernej paniki, a po drugie były głównie wylizane drzwiczki, które myśmy bardzo mało zamykali ( z klatki korzystały też inne psy wcześniej). Ale chciałam się dopytać na wszelki wypadek, czy ktoś z was coś na temat lizania klatek może się wypowiedzieć? Wydaje mi się że skoro produkują takie coś dla psów to nie powinno być szkodliwe... a trochę się przestraszyłam, nie powiem...
  20. Myśmy od początku zostawiali naszego psa samego. Odkąd go wzięłam to dzień w dzień starałam się go zostawić choć na chwilę, bo wyjścia do pracy niestety są konieczne. Najpierw to były chwilki - 10 minut, potem 20, potem 30, 1h,3h... Na początku trochę koncertował ,a potem siedział już grzecznie cicho ( na wszelki wypadek jak wychodziłam do pracy to zostawiałam kumpeli klucze i ona co kilka godzin robiła patrol pod moje drzwi). Udało mi się bo miałam możliwość zabierania młodego ze sobą do pracy, ale nie korzystałam z tej możliwośći zawsze bo jednak nauczenie psa zostawania jest konieczne ( poprzedniego nie nauczyliśmy i to był horror!). Staraliśmy się naprawdę zostawiać go na krótko,wyspacerowanego, z gryzaczkami, ale i to nie pomogło... Pies nam zaczął demolki. Niewinnie od butów,a potem już było np zjedzone krzesło itp. Chowało się wszystko, ale on zawsze coś znalazł i co gorsze większych gabarytów co mogłoby go przygnieść lub poważnie uszkodzić. Hodowczyni dała nam wtedy klatkę. I problem się rozwiązał. Pies polubił ją do tego stopnia że zostawanie w niej było dla niego miłe. A dla nas się skończył problem i strach że wrócimy a pies będzie zimny w efekcie jakiegoś pomysłu. Teraz już nawet klatki nie trzeba zamykać , jak widzi że wychodzimy to sam do niej idzie. Także uważam że klatka to wcale nie jest zło. I macie racje pisząc że lepiej go przymknąć w tej klatce niż zostawić samopas w pokoju i liczyć że nie weźmie się za te cytowane kable... Wiadomo, najbardziej komfortowa sytuacja jak ma ktoś z tym psiakiem zostać,ale nie zawsze tak jest. Uważam że te 8 h jest w stanie pies przespać,ale potem faktycznie trzeba mu jakoś czas zorganizować żeby mu ten czas wynagrodzić. 3 h ruchu nie brzmią optymistycznie, szczególnie że to jest codzień. U nas pies siedział po 8h sam, ale nie notorycznie. Myślę że warto by dla jego komfortu jednak zapewnić mu te 2 spacery jeszcze w ciągu dnia. Skoro rodzinka tak bardzo przeżywa to zostawianie go samego to może ktoś zaufany, mama czy tata, mogą do psa wpaść, posiedzieć z nim, wyprowadzić?
  21. Witamy się z rana :) Tak naprawdę bażanty są wszędzie, tylko się ich nie widzi. Co innego jak się ma pointera który niucha po krzakach i ujawnia te bażanty. Poza tym Waldzior nie gardzi wszelkim innym ptactwem jak wróble, sroki, wrony, gołębie... przejść z nim przez rynek - to dopiero mordownia:roll: A ja nawet widuję ostatnio pointery. Na naszym osiedlu są aż 3 (Waldek i 2 psy ok 10 letnie), całkiem niedaleko nas namierzyłam też biało-czarnego pointera, chyba sukę. Na błonia krakowskie przychodzi conajmniej z 10 takich psów ( brat i siostra Waldka mamy, ze 3 pieski z waldkowego miotu, suczka biało-pom, pomarańczowy, czarny, ostatnio spotkałam biało-brązowego a kiedy indziej widziałam z autobusu jak facet prowadził 2 -biało-pom i pomarańcz) :P No i u rodziców na osiedlu jest cała hodowla waldkowa plus pies pomarańczowy i czarna sunia :) Na ulicy też mi się już zdarza że ktoś mnie zaczepi że on ma lub miał pointera. Prowadzę skrzętnie całą kronikę pointerową i według moich obliczeń to w Krakowie trochę tych psów będzie :P Tylko się gdzieś chowają... [quote name='Rinuś'] w Toruniu widziałam aż jednego i to na moim osiedlu, taki młody chłopak z nim chodzi :loveu:[/QUOTE] A te serduszka to w związku z pointerem czy z tym młodym chłopakiem ?:P
  22. Bo to są przemądrzałki, zadzierają nosa ;) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-A0uJwtnsHlk/Ubt5SFgnjaI/AAAAAAAALGg/R6059HBmF_E/s512/06_2013 649.jpg[/IMG] A ja wiem czy tak strasznie ciężko z pointerem wytrzymać. Jakoś dajemy radę :) Choć fakt faktem - wybiegać się musi. Według innych jeszcze żeby być szczęśliwym to musi polować, ale nasz może jakiś odmieniec bo się zadowala samym bieganiem. Aczkolwiek w polu bażantem nie pogardzi,więc udostępniamy mu też i takie atrakcje :)
  23. Witajcie dwie piękne suńki! Fajnie tu - dużo fot, a to podstawa :) I miło widzieć taki sojusz psa z dzieckiem. Całujemy obie dziewczynki w cudne uśmiechnięte mordki :loveu:
  24. U nas od popołudnia się szykuje, ciemno, duszno...i nic... :/ Chyba nie ma się co na burzę napalać. Nie w tym roku :P
  25. Witamy się również :) Pierwsza strona a ostatnia nie do porównania pies :) Jak wyrósł. Ale dalej widać w nim korbę i energię, zresztą to chyba nie mija tak łatwo. Roczne chłopisko...to tak jak mój Waldzior :) Dogadałyby się, ale by było szaleństwo. Głaskanka, będziemy zaglądać :)
×
×
  • Create New...