Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Psa podeślij do pracy, nie skapną się :P A wiecie co mnie ostatnio telefon robi... Dzwoni do mnie telefon, jakiś śmieszny nr typu 1234...., po czym odbieram, chwila ciszy i odzywa mi się maszyna " witamy, proszę czekać na zgłoszenie się konsultanta...." , za chwilę drugi język, czekam na tego konsultanta i nic. Zazwyczaj wogóle nie odbieram telefonów od nieznanych nr, za co dostaje opr z pracy, bo nawet dyrektor do mnie dzwoni a ja mam w du jak nr nie znam.... Ale tu się kilka razy nacięłam, tyle że się pieronem rozłączyłam... Intryguje mnie co to, kto to i dlaczego się nie odzywa człowiek tylko maszyna jak ktoś do mnie dzwoni... A ostatnio do babci TŻta "zadzwoniłam" pożyczyć 32 000zł ...Podobno powiedziałam że oddam za 2 dni... Dobrze że babcia nie miała i że jej córka była na tyle przytomna że zaraz zadzwoniła do mnie zaintrygowana... Zatkało mnie jak usłyszałam. To są chamy, jak oni to robią...
  2. [quote name='(:Buńka:)']Ja zazwyczaj mam psa między nogami i na smyczy... No chyba że jedziemy autobusem to wtedy dziadowi muszę bilet kupować i hrabia koło mnie na siedzeniu zasiada. A w autobusie wszechobecna panika bo pies morderca bez kagańca:shake: Ale przynajmniej wszystkie siedzenia obok są puste bo się boją zasiąść koło takiego "potwora":roll: I jeszcze gadają na głos że jak można w autobusie z takim psem jechać... niby myślą że nie słyszę:mad: Co innego by było gdyby to był Yoreczek, wtedy to tjutjanie bez końca i zachwyt. No i kaganiec nie potrzebny... Naprawdę o to to nerwy zawsze mam. Gdybym wiedziała że mój pies może mieć jakiekolwiek przejawy agresji na pewno w miejscach publicznych byłby w kagańcu np Murzynek. Ale Rocky'ego jestem pewna bo bardzo dużo czasu poswięciłam na jego socjalizacje i robię to nadal. A tym ludziom mam ochotę odpowiedzieć że tez powinni nosic kaganiec bo również groźnie wygladają:roll:[/QUOTE] Oooo. U nas biletu nie trzeba. W każdym razie Waldemar jeździ bez i kanarejro nigdy się jeszcze nie czepiali - a kiedyś nawet siedział kanarowi między nogami ( tak się dziwiłam co chłop taki pewny siebie się rozkroczył na siedzeniu jak pies przed nim siędzi...) Ale kaganiec to owszem, ja zawsze mam i uważam że pies musi mieć w autobusie kaganiec, bo jak wsiądzie drugi np, czy jak mi wsiądzie dzieciak czy cokolwiek innego... O kaganiec to nieraz widywałam że sie czepiają i słusznie. Nam kiedyś gość wsiadł z onkiem,oczywiście bez kagańca... całe szczęscie że była szyba przy siedzeniu, bo ten onek by Waldka rozszarpał, rzucił się z furią, gość stracił nad nim panowanie, obok nas jechała jeszcze dwójka dzieci, nie chce myśleć co by się działo. Wogóle jakaś dupa ten człowiek, bo ja jak widzę że jedzie drugi pies to nie wsiadam mu pod pysk. [quote name='Ana :)']Ja auta się nie dorobiłam no ale jak pożyczam od mojej mamy to Otto jeździ rozwalony na tylnym siedzeniu :) Mama tylko drze się, że jak już jeździ to ma na ręczniku siedzieć :P PS. z tą zamianą psami to wcale nie taki głupi pomysł :diabloti: jak bym się zamieniła z Sonka95 to bym różnicy nie zauważyła ( nie licząc zachowania ) tylko, że Otto ma jajca i ptaszka :D nikt by mnie nie posądził o pozbycie się psa nawet wtedy :D:evil_lol:[/QUOTE] Hmmm to mnie by chyba odpowiadała Leośka lub Murzyn, w każdym razie duży pies. Rocky też fajny, ale do bokserów mnie nie ciągnie. No i po kolorystyce i miłości do łat casting by wygrała raczej Leośka. A z oddaniem Waldka by było ciężko, tak nawet czuję że mógłby się psychicznie podłamać. To nasz cycuś, nawet jak go kiedyś zostawiłam u hodowczyni to wrócił taki podłamany ze wzrokiem żeśmy go chcieli porzucić. To był ostatni chyba raz jak go komuś powierzałam. Teraz to go wolę zostawić samego w domu niż żeby mi ktoś obcy się nim opiekował. Tymbardziej że uważam że mało kto by sobie z nim poradził, ba, nikt nie jest godzien mojego psa!:diabloti:
  3. Kwestia przyzwyczajenia. Ja tam nie jestem zwolenniczką kopiowania dla polepszenia wyglądu. Jeśli bozia dała psu uszka i ogonek to niech ma, niech sobie ogonkiem merda, a uszkami trzepie. A historie o straszliwych zapaleniach i konieczności cięcia mi się wydają przebajerowane. A jak to jest...że jest niby ta ustawa o zakazie kopiowania, a ludzie nadal skądś mają psy cięte? Pytałam nieraz właścicieli skąd wzięli ciętego szczeniora, ale robią zazwyczaj z tego tajemnicę jakbym ich conajmniej chciała wsadzić do kryminału... A to tylko moja ciekawość :D
  4. [quote name='ulvhedinn'] W ciągu dnia zawsze ktoś przychodził go wyprowadzić więc siedział sam do 4 h. [/QUOTE] To już nawet męczeniem jest nawet fakt jak ktoś jednak tego psa w międzyczasie wyprowadza? Ahh boże fanatyzm się szerzy we wszystkich kręgach. Każdy szczeka gdzie nie trzeba, ale szkoda że ludzie tak chętnie się nie udzielają jak naprawdę się dzieje krzywda innym psom. Apropos wyprowadzania, to też uważam że nie każdemu psu służy to że ktoś przyjdzie i go wyprowadzi. Osobiście bym wolała wiedzieć że mój pies sobie śpi niż posyłać kogoś do wyprowadzania. Tymbardziej że tak jak ja mam np pointera to wiem że nie każdy sobie z nim by poradził i on nie każdemu będzie ufał. Nawet moi rodzice odpadają w przedbiegach, nawet hodowczyni - raz go dałam i nigdy więcej, bo z pozoru się miał super, miał ogród, inne psy, a wrócił przygnębiony psychicznie i łaził przy nas jakbyśmy go chcieli porzucić. Naprawdę wolę go zostawić w tej okropnej klatce na te kilka godzin, a potem sobie sama po niego przyjść, zabrać go na długi fajny spacer i być juz z nim resztę dnia. Pozatym uważam że pies musi mieć w ciągu dnia jakiś odpoczynek,a jeśli wypoczywa w klatce to czemu nie? Każdy zna swojego psa najlepiej i potrafi to ocenić.
  5. Też dużo nie jeździmy, bardziej z hodowczynią jeżdzę, ale ona ma pod psy przyszykowany bagażnik. Waldzior niestety utrzymuje cały czas pozycję stojącą... Sadzam go i sadzam, ale taka walka z upartą dupą jest męcząca. Woli stać i latać w tył i w przód... Przypinam go do siedzenia, ale na obroży, albo trzyam smycz w ręce, ale szczyt bezpieczeństwa to to nie jest. Chyba muszę w szelki zainwestować bo bym go nie chciała widzieć jak frunie przez przednią szybę. Szczególnie że to całkiem duży piesek.
  6. Helllo ! Ale kochaństwo! Zdjęcia masz swietne! no i modelkę rzecz jasna. Piękna jest, kochaniutka, klusia taka że by się to wymiętosiło, wyprzytulało i wycałowało. Akwa cudne!! Cięzko jest z morskim? Swojego czasu miałam akwaria ( i to kilka) ale głównie z prostymi rybkami, typu bojowniki, danio, welony, gupiki itp. Świetna pasja, ale trzeba się oddać temu strasznie, mnie juz niestety nie wystarczyło czasu. No i w dodatku za sprawą kotów cały czas tam się coś w środku działo.
  7. To u mnie tradycyjny bokser jest rudy z białymi znaczeniami. Może być czarna maska ( a nawet nie wiem czy nie musi). I fajnie jak ma strzałkę czy coklwiek białe na pysku. Ale popatrzcie jak naturalne stały się boksery z kłapciatymi uszami. Dawniej chyba wszystko miało cięte nie? Ogon też jest znośny, choć nie powiem, że mi się bokser z takim okrąglutkim zadkiem bez ogonka kojarzy. No i malutko tych boksiów teraz, moda przeszła. U mnie na osiedlu chyba nie ma żadnego.
  8. Ja się wprawdzie swojego nie dorobiłam, ale wychodzę z założenia że skoro auto by było moje to bym sobie mogła swoje zwierzęta wozić i guzik kto ma jak tam bardzo jest brudno. Mój tata jeszcze jako do tych zwierząt po ludzku i jak kicia zarzyga siedzenia czy jak się zakudlą to nie krzyczy aż tak bardzo. Fakt, jest czasem wstyd jak trzeba gdzieś jakąś ciotuchnę elegantkę podwieźć ,a ona z obrzydzeniem patrzy na tonę kłaków, ale...no niech se kurcze taxi wynajmie. Pozatym, ja mówiłam mojemu tacie- udostępnić zwierzętom bagażnik. To ja bym se tam klateczkę wstawiła, obstawiła kocykami zeby czysto było,ale nie. Wozi tam różne szpeja, zamiast pieskowi oddać dogodne miejsce. A jak jeździcie z psami to używacie jakichś pasów, szelek?
  9. o nieeee...chyba sobie żartujesz. Te tunelowe?!
  10. ufff a już myślałam ze macie takie idealne psy tylko mój taki nierozgarnięty :) A jemu wiatr w nosek zawieje i już psa z realnego świata wycina.
  11. Ha, jestem dla was wszystkich natchnieniem, tak to byście nie wiedziały co pisać :P mmm boksercia piękna. Strasznie mi się to podoba jak one się wystawiają. Podobno same, ciekawa jestem ile w tym prawdy i czy aby napewno nie jest to postawa wyćwiczona godzinami. Tak patrząc obiektywnie na to ile Waldka namorduję postawą to pies który sam się wystawia byłby za idealny... Czarny? Bokser? Dopuszczalny? Ładny, choć ja osobiście jestem mocno za tym żeby rasy miały standardowe kolory. A teraz to i nawet białe są i nazywa się je unikatowe. Według mnie powinien być taki wzorzec że się absolutnie nie da pomylić jednej rasy z drugą. Pointery powinni pierwsze zmodyfikować. Mój Waldek moze służyć za wzorzec idealny :evil_lol: A dogusie fajne, taki przerośnięty pointer :P
  12. Na zielonym jej do twarzy. U nas w tym roku jakieś wianki nieciekawe. Byliśmy z psem pod Wawelem, ale zero atrakcji, ludzi masa. To już ciekawiej się w pola przejść ;)
  13. Aha, dzięki za rozwianie mojej ciekawości :) W takie upały to chyba piłka zmniejsza swoją atrakcyjność. No własnie, a co wy robicie że nie gubią się wam (teoretycznie) zabawki? U nas zabranie zabawki się kończy tak ze ja ją noszę, albo jak już pies się zdecyduje pobawić to zawsze porzuca ją w pierwszych lepszych krzakach.
  14. psy ogrodnika...
  15. Witamy się :) Mmmm jaki piękny czarnuch. Jedna z ras którą rozważaliśmy przy wyborze psa. Jaki on fajny skoczny. Będziemy zaglądać :)
  16. Biedne pieski. A że tak zapytam - dlaczego na Avril mówicie Kura? Intryguje mnie to juz odkąd czytam wątek,ale się wstydziłam jakoś zapytać :oops: A fajne to takie, i jakoś tak fajnie pasuje (jak do naszej kici Amy -Sralnik).
  17. [quote name='Martens']Najlepsza była 10-letnia suka, która nigdy wcześniej klatki nie widziała - a w domu pojawiła się ona z okazji planowanego przybycia szczeniaka. Obejrzała ją, wlazła, i poszła spać :evil_lol: i tak na okrągło; jak szczeniak już był, to potrafiła czyhać na moment, kiedy klatka była wolna i się tam ładować. Jak zamknęłam na próbę drzwiczki, to tylko uniosła łeb, popatrzyła i poszła spać :p [/QUOTE] Zrezygnowała, poddała się. Zgasiłaś w psie życie, wolał zasnąć niż patrzeć na swoją niewolę.:evil_lol:
  18. To i my się piszemy na takie wyjazdy towarzyskie :) Do prac ogrodowych polecam Waldka - uwielbia to, szczególnie dobrze idą mu wykopki i zbieranie chrustu :lol: A moi rodzice to na niego krzyczą jak pomaga na działce... :(
  19. eee to czyli u mnie nie jest tak źle. Mój tata dba o autko bardzo (nie wiem czy jak sie zużyje to je chce sprzedać jako nówka czy co :evil_lol:), ale zwierzęta do środka wpuszcza. Nawet rzygające koty...( i nie tylko, bo koty zapewniają cały serwis...). Amor jeździł honorowo na tylnym siedzeniu i zajmował jego znaczną część, miał swój kocyk itp. Swojego czasu Inusia też jeździła na siedzeniu, a nawet łaziła po aucie trochę i wyglądała przez okno, ale potem pojawił się Sralniczek i pierwszy przewóz skończył się tak że jak podniosłam Sralniczka to pod nim było tyle niespodzianek że tata nie mógł auta doczyścić... Od tego momentu kociny jeżdzą w kontenerkach. Z Waldkiem mój tata miał większe opory, ale wydaje mi się że to wynikało z tej ogólnej blokady wobec niego po stracie Amorka. Teraz na tylnych siedzeniach króluje Waldek. Nawet koty wyleciały do bagażnika i tam sobie swoje lokomocyjne wyczyny odstawiają... Biedne, znowu je to czeka ... Jak przyjadą to zaproponuję taki wspólny wyjaździk, może się zgodzi. Choć wydaje mi się że mój tata nie tyle nie chce brać ich do weterynarza co wstydzi się jakoś wkraczać do weta z dwoma kontenerkami i psem... A cóż to za wstyd?
  20. [quote name='xxxx52']wiecie wy to macie ....................! jedni na dogomani krytykuja uzywajac niecenzuralne slowa, jednarozowe transporty psow zagranice i pisza na Fb, ze transport psow w boksach lub drucianych klatkach to przestepstwo bo pies jednarazowo MUSIi do 9 godzin siedziec w boksie w ktorym jest woda ,moze wstac i sie odwrocic.Zaznaczam, ze,psy wyjezdzajac zagranice maja zezwolenia od weterynari powiatowej. Robia z tego transportu afere ,a wy trzymacie codziennie psy po 8-9 godzin w klatkach w ktorych pies nawet nie ma wody nie moze wstac ,skulone sa jak slimaki (ten co dba o przyrost tylko masy) i jest wszystko okey?Ten caly cyrk jest tylko splodzony przez dogomaniakow .Stad nigdy zwierzetom nie bedzie dobrze jak jedni trzymaja zwierzeta 8 godzin w klatach inni trzymaja zakute lancuchami(smiechu warte te 13 godzin) ,inni w kojcach z buda w ktorej pies ma tylko wstac i sie okrecac bez kontaktu z czlowiekiem.Inni przywiazuja psy w domu do kaloryferow, nog od stolow ,do kranow w lazience,trzymaja w piwnicach itd tylko po to zeby miec zwierze w domu bo inni maja,nie myslac o psa potrzebach .W glowie sie nie miesci Po obejzeniu waszych psow za tymi drutami, to widze ,ze nie zachecanie zupelnie do trzymania nawet na 2 godziny w takich klatach zwierzat.Te zdjecia sa tylko antyreklama i obrazem jak zle maja te biedne wasze psy.Tak mnie ich zal.zalowalam psow u hodowcow,ktore trzymaja psy w klatkach nawet pietrowo,w szopach stodolach itd ale sadzilam ze dogomani sa ludzie co kochaja psy i dbaja o ich dobro.Niestety dogomania sie zmienia . Czy na dogomani sa tylko tacy? ps nie jestem wrogiem drucianych klatek bo tak jak pisalam po to sa zeby z nich madrze korzystac np.do przewozu,do nauki czystosci szczeniaka(ktos napisal ze noca spia w klatce to nie nasiusiaja)jako kwarantanna,jako izolatka dla chorych w klinikach czy schroniskach,podczas karmienia(izolowanie psow niezgodnych czy zazdrosnych)oraz ktos napisal z tym sie moge zgadzic ze za porada i ze wspolna praca z psim psychologiem dla dobra psa na okres do 4 godzin zamkniecie psa z lekiem separacyjnym do czasu kiedy sie go pozbedzie.Klatka z czy buda z materialu jako dekoracja czy schronienie dla psa, ktory lubi w niej odpoczywac ,spac ,uciec od zgielku ludzi, do niej dobrowolnie wejsc ,ale tylko pod warunkiem ,ze drzwiczki sa zawsze otwarte Natomiast wrzucanie psa do klat na 8 godzin w mieszkaniu zeby miec miesce do zwiekszania masy ciala ,zeby nie bylo widac lapek na laminacie czy klaczkow na podlodze ,zeby piesek nie nasiusial bo w tym czasie sie nie chce isc z psem na spacer,czy kapcia nie zniszczyl ,czy kwiatka nie pogryzl z nudow to jest nie do przyjecia takie traktrowanie zwierzat. Pozdrawiam i wycofuje sie z tego watku gdy nie chce tych smutnych oczu waszych psow widziec za drutow .Zupelnie jak w schronisku te psy maja spojrzenie. Jedna klatka metalowa zauwazylam na tym watku, jest wspaniala i dobra do transportowania psa to ta zamontowana w tym srebrnym aucie.[/QUOTE] A widzisz jakąś drobną różnicę JEDNORAZOWYM TRANSPORCIE , PRZETRZYMYWANIU TYMCZASOWYM psa w klatce z PRZYZWYCZAJENIEM GO do niej, a WIĘZIENIEM NOTORYCZNYM bez spacerów i kontaktów z człowiekiem ? Bo ja widzę. A choćby taką że transport samolotowy jest sam w sobie stresem - pies się znajduje w obcym miejscu, zostaje bez pana, zostaje włożony do klatki której nie zna, coś mu huczy, coś mu buczy, moze mu być niedobrze... Może mieć dyskomfort. Ale mimo to się transportuje, więc nie powoduje to jakiegoś ogromnego ubytku w psiej psychice. Hodowczyni mojego psa wysyłała szczeniaka z poprzedniego miotu na Cypr, martwiła się o niego jak nie wiem, pół lotniska zaangażowała chyba w nadzór nad tym psem. Pies z kolei miał to w nosie, sam tam wskoczył jak tylko klatkę zobaczył, a jeszcze jak dostał swój kocyk to od razu był w domku. Całą podróż przeleciał radośnie, wysiadł merdający ogonkiem całkiem tym nie poruszony. Ale od małego był przyzwyczajony do mieszkania w klatce i niewątpliwie mu to pomogło. Nie był tam wepchnięty na chama jak to sobie niektórzy wyobrażają, a byl z klatką zaznajomiony. I u tej samej hodowczyni też są psy od małego w klatkach, tam się bawią, śpią , rozrabiają. A potem jak są większe to łatwo je roździelić do klatek - bo jak się 10 podrośniętych pointerów zacznie bawić to potem w nocy trzeba kursować po wetach bo jeden nabije sobie guza o kant stołu, drugi zwichnięta łapa bo braciszek nim radośnie prasnął o płytki... To samo z sukami z cieczką, łatwiej rozdzielić. Czy nawet przy karmieniu. Jedziemy na wystawę - bierzemy klatki. Mamy po kilka psów, masowo ładują się do klatek i to na wyścig który pierwszy. Nieraz już leżą 2 i nie ma miejsca, a kolejny tam włazi i też chce tam leżeć. Jakikolwiek wyjazd - bierze się klatki, w których te psy śpią. Są wręcz szczęśliwe, są spokojne, mają ze sobą swoje domki. Nie ma problemu z wyjazdami do hotelu czy do znajomych, nawet z całym stadem. I to klatki są zarówno otwarte jak i zamknięte. Psom nie robi to różnicy, a nawet lepiej się czują gdy drzwiczki się zamyka, bo mają pełną izolację od świata. Masz skrzywiony lekko obraz klatki...jeśli porównujesz klatkę z trzymaniem psów na łańcuchu w odchodach, bez budy, bez ruchu, ze schroniskiem, czy z męczeniem zwierząt... Przynajmniej klatki w której śpią spokojne psy takie jak mój czy innych którzy tu przytaczają przykłady...
  21. Witamy się ;) U nas dziś pada... ale w gruncie rzeczy mnie to cieszy, jest chłodniej. [quote name='(:Buńka:)']Tak, tak i jutro nie do pracy tylko do weta szybciutko żeby przebadał co to i czy nie zaraźliwe:evil_lol:[/QUOTE] Do pracy i tyla! Nie ma się co nad chłopem ciućkać, niech stoi twardo na nogach i pracuje. Ktoś musi zarabiać na mnie i na pieska...:loveu: Apropos weta toście mi przypomniały że musimy iść na zaszcziki, bo się Waldziorowi wścieklizna niebawem kończy. Od razu zabierzemy sralniczki obydwa przeszczepić na wsyztsko, bo odkąd są u rodziców to ostatnie szczepienia miały kilka lat wstecz...:roll: tata się ucieszy że będzie naszym prywatnym szoferem, on bardzo lubi Waldusia przewozić :lol:
  22. Zawsze można się w gronie koleżeńskim psami pozamieniać. Znudzą się nam to znów zamiana. Gdzieś na którymś kanale leci taki program "zamiana pana" czy jakoś tak. Tam się gwiazdy bodajże zmieniają psami... Skoro gwiazdy mogą to my też. A bannerek będę tworzyć na kompie u rodziców, bo ten bym już ostatecznie zabiła. Jego nawet zdjęcia dobijają. idę się kąpciać i spać,bo TŻ ma ambitne plany wstać na 4 do pracy i mi tu fuczy że mu klikam... także dobranoc wam :* Śnijcie o lepszych i ładniejszych pieskach ;)
  23. Nie woli , bo krążył przy mnie i podskakiwał żebym ja też szła. Ale gnuśna pańcia dogomanię woli... Udałam że go niby przytulam, za łeb złapałam i szeptalam do ucha żeby z nim nie szedł, ale jak mu pancio smyczką pomachał to poleciał jak kura za glizdą... Ale wolę teraz i tak nie wychodzić, bo grasują te moje ukochane obrzydliwe chrząszcze. a fuj! Jutro sobie zrobimy tournee może. Pojedziemy do rodziców jak się nam chcieć będzie powitać hucznie wracającego ze wsi Sralniczka i Nunusię ;) ( dla niewtajemniczonych - kocice Stellę-Amy i Inkę)
  24. [quote name='(:Buńka:)']No proszę jaka skromna:evil_lol::diabloti: Mi też się nie pochwaliła to wlazłam w jej posty i se sama znalazłam:evil_lol:[/QUOTE] A może nas tu nie chciała i dlatego tak zatajała? :mad::mad:
  25. Ta dyskusja coraz bardziej zaczyna tracić sens... Przeszliśmy od zwykłego pytania do oskarżania wszystkich klatkowiczów o znęcanie się nad psem,aż doszło do porównywania do trzymania na łańcuchach i jakichś wyimaginowanych godzin więzienia psa... Ciekawa jestem czy założycielka wątku otrzymała już odpowiedź na swoje pytanie...
×
×
  • Create New...