Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. To ja se też muszę jakiś tytuł dumny zrobić. Burza mózgów... Albo bez burzy, burz już za dużo... 3 dni już pada. Jak tak dalej będzie to się Waldzior zanudzi na śmierć...
  2. [quote name='Franca81']wow faktycznie kotami zawialo na watku :razz: sama mam dwa wiec chetnie jeszcze foteczek sie naogladam[/QUOTE] Póki co może się trzeba opanować :D Bo wam się moje wspaniałe kotusie znudzą :evil_lol: Waldka nowych fot narazie nie będzie, bo raz że nie ma pogody, dwa że aparat szwankuje. Dziś próbowałam cyknąć kilka, ale poniosłam klęskę, bo mój pies zamiast stanąć przed obiektywem i pokazać jak mi pięknie aportuje to poleciał w krzaki. Mało tego to był krzak róży także się strasznie ucieszyłam. Ale w środku były jakieś ptaszki więc krzak był bardzo ważny... Poszliśmy ogólnie szukać terenu gdzie można się trochę pobawić i trafiliśmy na jakiś mały obskurny pseudowybieg... Pomijam że nie ogrodzone i w środku osiedla, ale teren był chyba bardziej pod żulików niż pod psy. Ale stwierdziłam że niewiadomo kiedy zaraz lunie, więc wykorzystamy ten czas i się trochę pouczymy tego aportu, albo choć pobawimy. Waldek absolutnie piłkę i sznurek olał... Dopiero jak pogonił jak popyrtany to trochę zauważył kątem oka ze ja coś chcę, a że miałam przysmaczki w kieszeni to się pozwolił trochę potrenować na podstawowe komendy. Z aportowania nic nie wyszło :roll: Po godzinie podskakiwań trochę zaczął linę łapać, ale pod warunkiem że sie z nim szarpałam. Zawiązałam sobie linę na smycz i uciekałam nią :D Taka kocia wędka w wersji psiej ( na kocie to dostaje szału i goni jak opętany). Chyba nasze aportowanie jest spisane na klęskę. Albo będziemy aportować tylko w domu jak nie ma nic ciekawszego do roboty... Właśnie wróciliśmy ze spacerku, po drodze nas znów złapał okropny deszcz. Od 3 dni pada... Waldek jest arcynieszczęśliwy. I co gorsze daje już znaki że chce biegać... a tu nie ma jak. Po spacerku ze mną leci do pana prosić o kolejny. Właśnie zatrudniłam pancia do zabawy z Waldkiem, od godziny turlają się po ziemi, podskakują, gonią za piłeczką... a Waldzior ciągle pełen entuzjazmu... No niechże już nie padaaaaaaaaaa....!!
  3. [quote name='Ati']mix niemiec/ pointer/chart/ alaskan husky to mam jeden reszta z niemcami ja tylko pisze o moich obserwacjach jednego psa i dwoch lub wiecej o podobnych temperamentach nie popieram gonienia za ptakami, zwierzyna, itp psy u mnie musza sie ,,spalac" w inny sposob ale kazdy robi jak uwaza[/QUOTE] oo, no trochę ma ras namieszane. Ciekawa jestem jego wyglądu - masz może zdjęcie? Każdy znajduje rodzaj aktywności dla psa taki jaki mu odpowiada. Nie powiem, nam odpowiada wszelka aktywność, ale pointer jest trochę psem specyficznym. Na początku jak poznawałam pointery, to też twierdziłam że nie musi koniecznie polować czy znać te i owe polowe zapachy. Uważałam że jak się pointera nauczy taki będzie, że jak zrobię tak że nauczę go ganiać za piłeczką to priorytetem będzie piłka, jak nauczę biegać przy rowerze to priorytetem będzie rower. I się lekko pomyliłam. Jakby nie było to jest to pies myśliwski, wąchanie ma w genach, dla byle wróbla oszaleje i wtedy mogę mu machać zabawkami i innymi przed nosem. Chodzenie z pointerem w pole nie polega na wcale gonieniu za ptakami, absolutnie. Tymbardziej na łapaniu ich. Przynajmniej nie u nas. U nas sie to robi dla satysfakcji psa, nie jesteśmy myśliwymi, nie polujemy, ale jeśli widzimy że psu takie coś sprawia przyjemność to czemu mu to odbierać. Ptaków w kazdym razie gonić nie można ani zadnych innych zwierząt. POinter zresztą od gonienia nie jest, jego prawdziwa rola kończy się na wywęszeniu i stójce. Jeśli ktoś z pointerem robi inaczej, jego sprawa. My nie pozwalamy, bo nas nie bawi płoszenie i zabijanie zwierzyny. Na bawi jak pies radośnie biegnie z wiatrem, jak robi to co lubi- rusza się,a nauczenie go w tym wszystkim pięknej sztuki wystawiania jest dla nas wyzwaniem. Nasze wyjścia nie kończą się tylko w polach, chodzimy również w miejsca gdzie chodzą inne zwyczajne psy, tam gdzie się mogą spotkać, pobawić, gdzie można porzucać dysk czy piłkę, jeździmy na rowerze itp. W jaki sposób "spalają się" Twoje psy? Może podsuniesz mi jakiś nowy świetny rodzaj aktywności dla pointera. Chętnie się dowiem :) Żadnym ruchem nie pogardzimy, pointer tymbardziej :)
  4. Hehe u ciebie się zrobiło akwarystycznie, a u mnie kocio ;D Czas chyba tytuły pozmieniać :P
  5. Witamy :) [quote name='Ati']jako posiadacz osmiu wyzlow sportowych, uwazam , ze posiadanie jednego psa, zwlaszcza energicznego-to blad, w poczynaniach, zwlaszcza poczatkowych posiadaczy :) nigdy czlowiek tak nie wybiega psa-oczywiscie oprocz strikte sportowych zajec , jak psy siebie nawzajem- siedzisz i patrzysz jak szajbuja, a pozniej ladnie grzecznie spia w domku[/QUOTE] Niestety tak jak pisałam, póki co u nas jeden pies to maximum. Zdaję sobie oczywiście sprawę czym jest pointer,ale nie uważam żebym popełniła straszny błąd kupując go jednego. Waldek ma bardzo dużą aktywność i dbamy o to żeby była ona różna,więc czy mogę go nazwać niewybieganym? Też zabiegać na śmierć psa bo jest rasy aktywnej nie można. Pointer z moich obserwacji do biegania nieszczególnie potrzebuje ani kumpli ani człowieka. Owszem, biegamy w polach w towarzystwie innych psów ( z czego bardzo często są to inne pointery) ale jeśli ich nie ma to równie chętnie biega sam, dla niego bardziej liczy się teren, wiatr, bażanty niż to czy ma obok kumpla. Często gęsto będąc w polu biega nawet zupełnie oddzielnie swoimi ścieżkami, nie pogardzi jak się może pościgać z psami ale pole mimo to zawsze będzie nr 1. Siedzę przy nim bardzo mało, gdybym chciała siedzieć i czekać aż on się wybiega to pewnie z nudów by się zakopał gdzieś w jakimś dołku obok mnie , albo stał i piszczał żebyśmy szli. Nawet gdyby miał kumpla to i tak by obydwa potrzebowały chodzić w pole,samą zabawą wątpię że by się zmęczyły. Ale i bez kumpla po bieganiu śpi grzecznie w domu, nie jest problematycznym pieskiem - pod warunkiem oczywiście że się wybiega. A z ciekawości - czy w skład Twoich wyżłów sportowych wchodzą również pointery?
  6. Cieszymy się żeście wróciły całe bez szwanku. Też mnie trochę dziwi że miałaś smycz przywiązaną pod siodełkiem. Ja zawsze mam przy kierownicy tak jak dziewczyny ( tyle że na środku żeby mną nie bujał) i też tak żeby go w razie jakby puścić. Na etapie zakupu rurki z amortyzatorem (ten własnie springer) też jesteśmy. My z Waldkiem jak jeździliśmy to ani razu nie zaliczyliśmy jeszcze gleby. Najpierw go uczyłam na pustej wiejskiej uliczce bez smyczy z komendą równaj, potem stopniowo wypuszczaliśmy się dalej. Po Krakowie też jeździliśmy, ale tu ludzi za dużo - raz mi jedna baba wyskoczyła zza słupa, w wyniku czego żeby ją ominąć ja skręciłam w prawo, Waldek w lewo a słup wzięliśmy pomiędzy. Kilka razy go traciłam kołem,ale powiedzmy szczerze że to specjalnie i delikatnie, od tego momentu nie wyprzedza ani nie skręca do niczego. Zestawik rowerowy macie sweeet. A Etna wygląda na taką maluuusią :)
  7. Inćka od maleńkości te oczy miała krzywe... [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-71kUp6E9TzE/S9V83tgbZsI/AAAAAAAAEcs/KnHTuu8ZV0c/s640/kociczki%20349.jpg[/IMG] Prawdopodobnie ma albo wadę, albo pozostałość /uszkodzenie po kocim katarze. Odkąd ją mamy to podejrzewamy że trochę niedowidzi. A bardzo możliwe. one często najpierw się hipnotyzują a potem skaczą na siebie. Ale też potrafią spać razem słodko jak dwa aniołki .. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-JsuLWeoMrt8/S3HQRV4yw1I/AAAAAAAADlE/ZPvdk8U8MuM/s564/bystra0509%20126.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-sngurRi4WSs/S1x3i9le0TI/AAAAAAAACtY/71hrpATuPw8/s640/k%20004.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-gFcOmMGFLFc/S7uGwpn62yI/AAAAAAAAEOU/_4DrBYVlZy4/s640/kociczki.jpg[/IMG] Ha, zakociłam temat! To już o Waldku nie będzie, on jest nuuudny... :P A ja mam tyyyyyle fot kotów. No i jak już wspominałam foto-bzika :D
  8. [quote name='Rinuś']bo to zdrowy pointer :diabloti: otyły = zdrowy pies :evil_lol:[/QUOTE] Ty tu nie dogryzaj moja droga. Ok, trafił mi sie taki lichy wypierdeczek , ale jest bardzo dobrym i miłym pieskiem... Pozatym we wzorcu się je określa do ok 30 kg max.
  9. [quote name='Franca81']Ja bym wolala z kopiowanymi uszkami i cietym ogonkiem. Ale gdyby prawo zezwalalo i hodowca dalby mi wybor to nie wiem czy bym sie zdecydowala. Zabieg odbywa sie bez znieczulenia (a nawet gdyby ze znieczuleniem miejscowym) to gojenie sie zywych ran tez jest bolesne.. A czytalam kiedys jakies opracowanie i to nie prawda, ze szczeniak tego nie czuje, bo czuje i ale nie ma tak rozwinietych reakcji. Byly wykazane reakcje chyba przyspieszone bicie serca czy przyspieszone reakcje komorek nerwowych. Juz nie pamietam bo pobieznie czytalam. Bo co innego miec takie upodobania a co innego swiadomie okaleczac zwierze dla wlasnego widzi mi sie... Ale kiedys zaadoptuje boksera z cietym ogonkiem i moze sie trafi i z kopiowanymi uszkami :loveu:[/QUOTE] Dokładnie. A widziałaś kiedyś tatuowanie szczeniąt? To dopiero jest kwik. A trwa to może 3 sekundy i odbywa się praktycznie bezkrwawo. Jak byłam tatuować z hodowczynią ten miot to normalnie pisk był na całą lecznicę. Na szczęście szczyle mają bardzo krótką pamięć. A czipowanie...szczepienie. Jeśli taki malec tak się wydziera cięrpiętniczo przy małym zabiegu to co dopiero musi być jak mu ucinają uszka i ogonek. Dobrze że choć sterylkę i kastrację robią pod narkozą :D No pięknie stoi Rokulo. A wg mnie ogon podkreśla u bokserów jeszcze bardziej sylwetkę. O ile jest dobry, bo z tego co słyszuję to dużo teraz wychodzi wad odkąd się nie kopiuje.
  10. [quote name='iva.05']na temat klatki się nie będę wypowiadać, bo żaden z moich psow nigdy takowej nie miał. Pierwszym był pointer ,kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami - miał do dyspozycji cale mieszkanie a upodobał sobie spanie na wersalce- tylko musiał mieć ze sobą coś co pachniało domownikami, nie niszczył niczego pod nasza nieobecność , spał jak zabity ze czasem trzeba było go budzić ja się wracało do domu. A mógł przeciez zdemolować mieszkanie bo do malenkich to on nie należał , prawie 50 kg wagi. [/QUOTE] POINTER prawie 50kg wagi?:crazyeye: Ja mam pointera i waży ok 20. Fakt faktem jest chudziną, ale sobie nie wyobrażam psa o 30 kg więcej jako pointera... Czy jesteś pewna że to był pointer? Bo tyle to ważą niektóre molosy czy mastify... Uważam że porównywanie psa do człowieka jest niesłuszne. Nie mówię traktować psa jak śmiecia, ale jego odczuwanie i myślenie trochę się od naszego ludzkiego różni. Pies musi pozostawać psem, zwierzęciem które działa głownie instynktownie, na zasadzie skojarzeń i raczej nie myśli, nie planuje, nie wyciąga wniosków jako takich. My odczytujemy klatkę inaczej, pies nie wie że to klatka, że w klatce można zwierzę uwięzić np w zoo, jeśli tylko jest dobrze ta klatka stosowana to pies patrzy na nią w kategorii domku. Jeśli długotrwałe siedzenie w klatkach innych zwierząt niż psy jest również złe, to powinno się wycofać wszelkie klatki z użytku, czyli wypuścić wszystkie myszy, chomiki, gryzonie i ptaki na wolność zeby było humanitarnie. Nie wspominam o aukcjach kocich czy tymczasowaniu i adopcjach gdzie siedzą w klatkach non stop.
  11. i jeszcze archwialne... [IMG]http://images47.fotosik.pl/77/539e6fce6780f8ca.jpg[/IMG] Stellunia wskakiwała sobie bez żadnych problemów na szafę. Spokojnie robiła to nawet z podłogi. Teraz to by nie przeszło, bo czasem nie da rady doskoczyć z biurka na parapet... Biedna kicia, trzeba ją chyba trochę zagłodzić. Tak sobie myślę, że skoro u nas tak pięknie zwierzątka nabierają masy to może i Waldemar za rok będzie jakoś wyglądał...
  12. [quote name='groszek83']Szczupła Stella:lol:[/QUOTE] Haha, ano. Aż się napatrzeć nie mogłam. Widok nieziemski. Ciekawe czy by się dało ją doprowadzić do takiego stanu znowu czy to już przeszłość. Mam jeszcze w zanadrzu takie : [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-UWMkugMZHm8/Ti3a786U4oI/AAAAAAAAI4w/VcsnqjHIsvw/s512/srolnik1.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-KVL-_mqcLLk/Ti3a5s7eIXI/AAAAAAAAI4s/nrutfpzp58I/s400/stella.JPG[/IMG] Tu jeszcze nie moja, a z dt. Jakoś sobie nie przypominam żebym brała takiego wypłosza... Wydaało mi się że to zawsze był kawał kota. Bo Inćka co innego , ona od maleńkości była małym chudym kotem. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-1R_ye99ECTA/TSDIO0AAwiI/AAAAAAAAHvA/SeDQiMS1d1Y/s640/kociska%20054.jpg[/IMG] [IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/bee8a0f7472dd1b0.html#[/IMG][IMG]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/bee8a0f7472dd1b0.html#[/IMG][IMG]http://images42.fotosik.pl/108/bee8a0f7472dd1b0.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-k9lAvodBQ0g/TDXaoARUa6I/AAAAAAAAGE0/CaG8ZbD1E7o/s487/stare%20behemot%20020.jpg[/IMG] O proszę jaka zgrabniaszka. Dopiero z wiekiem nam się upasła. Ahhh ile się dawniej robiło fot... Lubię tak sobie powspominać i pooglądać archiwalne zdjęcia. I na wszystkich jest Amorek... :-(ahhh...
  13. Własnie sobie przeglądałam stare foty bo szukałam starych wspomnień ... i znalazłam takie coś : [IMG]http://imageshack.us/a/img135/8918/stella025xc6.jpg[/IMG] Czy ktoś jest w stanie odgadnąć co to? [url]http://imageshack.us/f/128/stella055el7.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/f/128/stella138zb2.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/f/390/stella213hw9.jpg/[/url] Wogóle dużo fajnych starych fotek znalazłam :D Wkleję potem najlepsze, Waldka tam wprawdzie jeszcze nie było, ale jest Nunusia i Sralnik, więc je gościnnie podłączymy tu troszeczkę jako waldkowe przyjaciółki.
  14. no jak się nie przywitamy, to nikt do nas nie zaglądnie... WITAMY! Pogoda u nas taka ze se w łeb tylko strzelić, niewiadomo z której strony lunie. A jak już lunie to nie przelewki, to takie oberwania chmury są. A pieruny strzelają że aż człowiek do góry podskakuje. Zaczynam się o Waldka martwić że się zacznie bać ( pancia nie panikuje...nienienie). Już ostatnio jak pierdutło to się zerwał ze snu głębokiego i nie wiedział gdzie lecieć. Nie specjalnie w strachu, ale chyba go na nogi postawiło. W nocy się martwiłam o niego że on sam w kuchni, nawet drzwi mu kazałam otworzyć, ale spał nieporuszony. Wolałabym żeby mu sie nie wytworzyło to co Amorek miał...to było straszne... Ile się go razy wyciągało z szafy albo spod wanny... A muszę Waldziora pochwlaić. Wczoraj wyszliśmy na zakupy a on nic nie pogryzł! Do tej pory miał stresa straszliwego i nie było rzeczy na której by się nie wyżywał jak nas nie ma. Ale odkąd zaczął mieszkać w klateczce to się nauczył spać grzecznie i spokojnie. Teraz klateczki nie ma już wprawdzie, ale zostaje całkiem ładnie i grzecznie. Ba! Nawet buty nieopatrznie zostawiłam mu przy miskach i mi nie zjadł. Mooooje mądraliny :loveu: Za to się należy spacerek :)
  15. Hehe świetne foto :D A pogoda u was jaka? Z tego co widzę to wszyscy zawieszają plany przez oberwania chmur. A wy ciągle ambitnie naprzód :P Jak Etna na rowerku się sprawuje? I znów młody został pominięty...
  16. W Krk ponoć jest przepis że psy mają chodzić i w kagańcu i na smyczy. Bez smyczy i bez kagańca biegają sobie różne wściekłe psiska, więc wychodzę z założenia że ja mojemu też wkładać nie będę bo z jakiej okazji ma być ofiarą ataku innego psa, który defakto sobie potem pójdzie do domu a ja zostanę sama z pogryzionym psem. Albo wszyscy albo nikt. Jak go puszczam to zazwyczaj namordnik ma bo uważam że powinien mieć, bo jest szybki, jest wszędzie, a jak go ktoś zaczepi to jeszcze potrafi obszczekać. Na smyczy czuję się zobowiązana sprawować nad nim pełen nadzór, choć czasem mając psa przy nodze nawet jest to cięzkie, bo trzeba jeszcze nad ludźmi panować... A ludzie ogólnie nie powinni cudzych psów dotykać i tyle. Ale każdy podłazi i pcha ręce, mało tego konwersacja jest głownie z psem, własciciela się nie zapyta nawet czy można pogłaskać... Koło mojej pracy spaceruje dziadek z yorkiem, pies ewidentnie nietykalny, aczkolwiek chodzi spokojnie, ale bez przerwy go ktoś niunia i próbuje dotknąć a york wtedy atakuje. Kiedyś dziadek się zagadał, a przechodzący chłop mu do pieska... York w dzikiej furii się powiesił chłopu na ręce, buchnęła tona krwi, chłopu chyba odgryzl kawałek skóry... i z pretensjami do właściciela. Ale była draka...
  17. Ja też zbieram zawsze te butelki francowate. Znajomi psiarze to nawet rozwieszają takie wielkie wory na terenach spacerowych żeby ludzi zmobilizować do wyrzucania śmieci nie na trawniki. Gorzej że nie ma potem kto tego utylizować... Waldkowi ostatnio wbił się taki trójkąt szklany w poduszkę. Jak szłam na łąki to ominęłam butelkę, a jak wracałam to było ciemno i przegapiłam. Nagle coś mu stuka pod łapą i okulał... Zglupiałam, weci juz nieczynni, psa na ręce nie wezmę, jak szedł będzie to sobie to wepcha głębiej, wyjmować się sama boję... Wkońcu delikatnie mu to szkło wyjełam, bałam się że jak krew buchnie to nie zatamuję,ale na szczęście nic sie nie polało nawet. Apropos to mi się przypomniało że muszę nowych woreczków do sprzątania uzupełnić, bo dzisiaj w pudełeczku mialam ostatni, a jak na złość Waldek zrobił kupę w dwóch miejscach i mogłam pozbierać tylko jedną...
  18. Trochę miałam obiekcje, bo pomyślałam że może z banku dzwonią czy z jakiegoś ważnego miejsca, ale się boję ten nr odbierać... Wkońcu jeśli ktoś do mnie dzwoni to niech gada o co chodzi, a nie mam jeszcze gadać z automatem i czekać... Ale jaja. Prawdę mówiąc nie wiem jak ja bym się zachowała. Całe szczęście że nie dysponuję większym majątkiem :D Albo jak przychodzą że ktoś umarł ( ponoć śledzą nekrologi) i ten ktoś był jego znajomym i pożyczył jakąś gotówkę i rodzina musi oddać bo ten ktoś jest w bardzo wielkiej potrzebie. Masakra, ludzie to są paskudne hieny! A co tam u was? U nas dziś chłodno, fajnie, ale co chwila z nieba struga deszczu. Az strach gdzieś dalej iść...
  19. Pożyczę Waldka. Choć muszę napisać że jestem nim obecnie zachwycona : Pies zostaje teraz sam w domu, na widok nasz że wychodzimy oddelegowywuje się na kocyk do spania. Wczoraj nie było nas trochę bośmy poszli na zakupy,wróciliśmy a pies sobie grzecznie śpi. Ogarniam wzrokiem pokój i stwierdzam że głupkowato pozostawialiśmy na widoku tyle rzeczy do pogryzienia, a on nic nie tknął! Ba, nawet buty nieopatrznie zostawiłam mu prawie że przy misce - buty leżą jak leżały. Od jakiegoś czasu klatki nie ma w domu, ale to co obecnie zastajemy jest właśnie jej zasługą. Poprostu odwykł od gryzienia, nauczył się spokojnie zostawac w domu. Mało tego wczoraj wcale nie był spełniony jak o spacery chodzi, bo były cały dzień ulewy, więc tylko prędko wyjścia na siku. Miło jest wyjść i się nie martwić że stanie się coś strasznego :)
  20. uuuu . Cholera wszędzie teraz szkła są. Ludzie zaczęli biwakować i zostawiają tony butelek, które radośnie tłuką... Nie mówiąc ile na ulicy piw rozbitych leży, aż szkoda ;)
  21. Dzieńdobri! Co dziś słychać? Kurde cała dogomania kupuje swoim pieskom piękne obróżki, a moj to w takim starym wyciorze chodzi...:oops: W dodatku uzmysłowiłam sobie że jest trzecim użytkownikiem tej obróżki (kiedyś znajoma pożyczyła Amorkowi od swojego psa, a potem z Amora przeszła na Waldka...). Jak będzie bazarek to dajcie miłe koleżanki znać, to może i ja coś temu zaniedbanemu pointeriemu kupię. A kasa z bazarków idzie na bezdomniaki? A co do akwa - ile czasu mniej więcej zajmuje taki dobry start? W sensie , odstać i ustabilizować parametry wody, zakorzenianie i rozwijanie się tych wszystkich korali i innych roślinek? Chyba znacznie z tym więcej ambarasu jak ze zwykłym.
  22. Ja ogólnie nie cierpię kagańców...jak chodzi o zwykłe spacery, bo autobus ok. Zakładam bo zakładam, ale to z konieczności, taki przepis. Tymbardziej że mam wiele "przeciw" : - dla pointerów cięzko znaleźć dobry model, albo są za ciasne, albo włażą w oczy... - Waldek w kagańcu trze głową jak głupi o trawę, w efekcie mapo spacerku gały jak królik, a i nieraz leczyliśmy zapalenie spojówek. - puszczam psa w parku w kagańcu (lub kantarze) a pies zamiast biegać...stoi... Albo jak wyżej - trze głową. - w zabawie z psami bardzo często zdziera sobie o beton nos,wykonując różne ewolucje typu fikołki przez głowę, bieganie na 2 tylnych łapach bo przednie się akurat mocują /zaplątują w kaganiec. - w kantarze otwiera pysk ( teraz mu daję luźno, bo nie będę dusić psa) a to bez sensu nosić taki kaganiec - kagańce ogólnie ścierają mu sierść na pyszczku, i potem na wystawie jest brzydki, czerwony. Lub czasem czarny, bo jego czarny skórzany kaganiec farbuje. Raz chodziliśmy z nim w deszcz, to tydzień głowy domyć nie mogliśmy :D Dla boksera prędzej znajdziesz kaganiec niż dla pointera - zapewniam cię. Napewno bym była zadowolona z Leoski. Jest pieskiem w moim typie. I mojej rasy - uwielbiam kundelki, szczególnie te śmieszne, ciut niewymiarowe i dobrze zmieszane. Murzyn też by był dobry, ma dobry wzrost.] Sintrusię to bym mogła wziąć i wytłamsić jako maskotkę :D Nie miałabym powagi wobec takiego małego słodziaka :loveu: Konsekwencji tymbardziej.
  23. No czasem to aż mi żal że nie ugryzie, toby niektórym rozum przywrócił. Kiedyś szliśmy przez rynek i pod dworcem TŻ skręcił do ubikacji. Pies stoi mi przy nodze wpatrzony w drzwi, a od tyłu do niego baba hop, rzuciła mu się na szyję i go czochra... Całkiem obca baba która się z tłumu wyrwała! Nawet sie nie zdążyłam odezwać bo poleciała dalej. Może i ja powinnam w tej sytuacji mieć kaganiec i trzymać psa jakoś ekstremalnie krótko, ale kurcze blade trochę myślenia ze strony ludzi...
  24. wychodzi na to że pies w ogrodzie to sama ekologia i pożytek. Kopie, użyźnia, podlewa, nawozi, kosi. W dodatku ma swój własny pomysł na wygląd ogrodu :) Mnie np rottweilerka kumpeli przekopywała teren pod grządki. Dziury na 2 metry, myśmy sobie potem tylko chwaściki wyjmowały. Piękna sprawa. A i robiła to z pasją niezmordowanie.
  25. A u mnie własnie mój całkiem duży pies nie budzi u nikogo respektu, bo wygląda jak ostatnia sierota... I ludzie nagminnie wyciągają rączki i się przekonują że to nie był dobry pomysł. Swoją drogą czasem się zastanawiam czy ogólnie są tacy bezmyślni że potrafią psa znienacka dotknąć np mijając go na ulicy czy to tylko mój takie pozytywne emocje wzbudza....
×
×
  • Create New...