Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Własnie się zastanawiałam czy to czasem nie niufek, taki podobny ;) Ogólnie fakt faktem pointer psem dowodnym nie jest, ale większość pointerów, jakie spotkałam dotąd, wchodzi do wody, chętniej lub mniej. Wkońcu na próbach to wymagane. Choć może na tych próbach Waldek chciał się jeszcze podrasować bardziej i zaznaczyć swoją "niedowodność", dlatego nie wszedł. Albo nie było stromego brzegu z którego się by można było rzucić. Tereny fajne, uważam że mieszkamy naprawdę w dobrym miejscu jak chodzi o posiadanie psa i to pointera. Jedyna wielka wada to te śmieci, a szczególnie szkła.
  2. [quote name='Franca81']No to Waldus poszalal. Kaczuchny piekne. Zazdroszcze wam Zakrzowka, chyba najlepszy zbiornik w Polsce do nurkowania.... Planuje tam byc w przyszlym roku. Jak Sintra bedzie na tyle do opanowania, ze bede mogla ja zabrac to moze pozna Waldusia. :cool3:[/QUOTE] Zapraszamy :) No jest tam dość sporo nurków. Podobno pod wodą są jakieś jaskinie do których można wpłynąć, ale prawdę mówiąc jak mieszkam obok tak nie wiem aż tak dokładnie ;) Waldek nie jest do końca opanowany a chodzi nad Zakrzówek, więc czemu by Sintra nie mogła ;) W okolicach Zakrzówka jest gdzie pobiegać, tylko przy samym zalewie trzeba na smyczy chodzić,szczególnie jak się piesek lubi rozpędzić... Waldek zakochał się w swojej znalezionej piłeczce. Niestety musieliśmy ją schować, bo jest strasznie cięzka i jak spada to robi huk. Nie wiem czy sąsiadka pod nami jest zachwycona jak co chwila słyszy takie serie po 5 dudnień w ndz od 7 rano...szczególnie nie warto się jej narażać ze to właścicielka kamienicy:roll:
  3. Witamy się :) Ale super wąteczek, tyle fooot, świetnie się ogląda. A Lasti ma super umaszczoną głowę. Widać że jest fajnym energicznym psem. Tytuł wątku macie bardzo zachęcający :evil_lol: Przynajmniej dla nas, bo nasz pies coś wspólnego tym bohaterem coś ma ;)
  4. Ale piękny misiooo. Mastify są świetne.Kundello też zresztą milutki :) A kicia to napewno ona? Ruda kotka to raczej mało spotykane zjawisko, zazwyczaj to cecha kocurza, niektórzy nawet twierdzą że nie ma szans na takie coś ;) Macie przepiękne zdjęcia!
  5. [quote name='(:Buńka:)']Ha ha olśniło mnie:D Majeczka mamy identyczne tytuły w banerku "Waldek i spółka" "Mr.Rocky i spółka":D To teraz do znęcania się nad zwierzętami, fałszowaniem dokumentófff dojdzie ci jeszcze łamanie praf autorskich:evil_lol::D[/QUOTE]] O niech mnie. Nawet nie zauważyłam... To muszę popracować nad moją oryginalnością... Zrobiłam sobie drugi banner ale wcale mi sie nie podoba, ale hasło jest inne, pomyślimy...
  6. [quote name='(:Buńka:)'] Dlatego Lea jest wyciachana a nad chłopakami się zastanawiam...[/QUOTE] To się nie zastanawiaj, ciachaj póki możesz. Nie ma na co czekać. Przekonałam się juz o tym nieraz niestety... Za szybko te zwierzaki chorują i odchodzą :( [quote name='Franca81']Bo "krew" trzeba systematycznie wymieniac u zyworodek. ;) Za duzo juz sie mieszaly te same geny. [/QUOTE] U mnie to akurat się w akwa zrobiło dziadostwo bo ja ryby przygarniałam, albo wręcz kupowałam te biedniejsze okazy. Bojków kilka "odrestaurowałam" z całkowitych wraków. Gupiki kupowałam też te ładne, wyjątkowe, nawet mix robiłam taki że samce kupowałam w Krakowie, a samice w Bielsku, ale i tak trzeba było nad tym panować. Hehe, słodkie te wasze szkolenia :) JUż to widzę oczami wyobraźni :loveu: A jakbyś się oddalała od niej? Ja np młodego wzięłam na ten sposób że jak on ze mną sie nie kontaktuje to ja wtedy się odwracam i ulatniam. A wtedy leciiiiii za mną i już jest grzeczniutki :)
  7. [quote name='Sonka95']No to dzisiaj Walduś musiał się wybiegać :)[/QUOTE] Witamy się. Oj pobiegał pobiegał, faktycznie dzień był ekscytujący. Popołudni wpadli znajomi i poszlismy w teren nad Zakrzówek, jak wyszliśmy ok 14 tak wróciliśmy ok 20.... Najpierw zaliczyliśmy pola gdzie Waldek poszalał sobie na swoich ulubionych bażancich terenach, a potem poszliśmy szukać miejsca nad zalewem gdzie można zejść i gdzie nie ma za dużo ludzi ( a wszystkie przystępne miejsca są poogradzane i wchodzi się tylko jak się ma jakiś karnet, z tego co pytałam dość drogocenny...). Walduś na widok wody dostał szaleju, wręcz bałam się żeby mu coś do głowy nie wpadło, a że dostał go do prowadzenia narzeczony kumpeli to tymbardziej byłam przerażona jak widziałam jak pędzą do zbocza skalnych ścian. Myślę że ani jeden ani drugi sobie nie był w stanie zdać sprawy jak się spada szybko z takiego pionu i z takiej wysokości... A Waldek...byl gotowy nawet skoczyć byleby się w wodzie znaleźć... Obeszliśmy cały zalew, zrobiliśmy sobie wręcz wycieczkę i dotarliśmy do miejsca ze schodkami. Waldek aż trząsł się na widok wody, a w dodatku jak zobaczył wskakujących do niej chłopaków to całkiem oszalał. Narobił dzikiego pisku i czuję że gdyby był bez smyczy to by się rzucił za nimi w wodę nie patrząc że brzeg jest stromy czy ma 10 lub więcej metrów... Ledwo doprowadziliśmy go do bezpiecznego terenu i spuściliśmy ze smyczy to rzucił się z hukiem do wody i płynął jakby dopiero co z ognia wyskoczył ( a dzień dziś był raczej z tych chłodniejszych...). Aż się bałam jak tak pędził entuzjastycznie na środek zalewu i wołałam go spowrotem. I pomyśleć że z tą jego wodną pasją chciał go sędzia na próbach ulać za wodę... Potem przeszliśmy kawałek na jeszcze lepszy teren, tym lepszy że znalazł sobie w wodzie fajną różową piłkę. Jedna wielka wada tych wszystkich terenów - wszędzie tam gdzie są w stanie dostać ludzie są tony śmieci... papierki po chipsach i butelki po piwie królują... Na szczęście brzeg średnio go interesował, wytaplał się w wodzie, aż trzeba było go wywoływać. Szkoda żeśmy trafili tam tak późno i słońce nam nie przyświecało. No i aparat...znów się rozładował, już te akumulatorki się nawet nie chcą ładować, trzeba zainwestować w nowe. Jedyne co się udało dziś zrobić to to : [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-J4NmzAatFQU/Uc9Epq54vRI/AAAAAAAALO8/mrcucH4u88o/s640/zak%20010.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-sIcZd0UJTgg/Uc9EsomMUKI/AAAAAAAALPM/WLqSGJEq5DE/s640/zak%20013.jpg[/IMG] Żadnych wodnych nie ma, a szkoda bo zalew jest bajeczny. Ale na pocieszenie mamy piłeczkę ;) W dodatku w domu się okazało że jest zapachowa. Zawsze uważałam że zakup takich piłeczek to stracone pieniądze. I ...miałam rację... Waldek za punkt honoru obrał sobie ją pogryźć. I mimo że jest całkiem twarda to wiem że jakbym mu pozwoliła to da radę. Kichać tam wszelkie koszty tych piłeczek ( a takie widywałam w granicach 50-70zł), ale zdrowotnie by to niefajne było. Do wody jedynie jest dobra faktycznie bo nie tonie. Zaświeci słońce to pójdziemy się znów taplać, wreszcie upatrzyliśmy sobie dobre miejsce :)
  8. ee to u nas nawet ładnie to wychodzi. Całkiem mam sporo grupowych fotek. Jedną mam taką piękną całą rodziną - z 10 pointerów na jednym zdjęciu, wiecie jaki widok piękny?
  9. A to brawo koleżance za postawę ;) U mnie to nawet ryby nie miały, osobno miałam samice, osobno samce i tylko bardziej inteesującym okazom pozwalałam pohulać ;) Ale z rybami ten problem że to gupiki były, a one nie dość ze się na potęgę mnożą między sobą to jeszcze szybko im genetyka nawala, potem krzywe, małe... a moje bojowniki szybko robiły selekcję.
  10. Trochę u was fotek, a ja omalże bym przegapiła. Śliczne :) Szalone to timkowe oczko :) Z wioską jest faktycznie trochę cięzko z tymi psami. Ale ja mam ładne i szybkie rozwiązanie - tamten lata luzem to mój też... Raz mnie prześladował taki pseudoratler którego babuszka wypuściła z bramy i gapiła się co mój Waldzior na to, a piesunia leci za nami, drze ryja i jeszcze za kostki próbuje...Odpięłam Waldunię ze smyczy i w 5 sekund piesek był w domu ;) Baba omal zawalu nie dostała :evil_lol:
  11. [quote name='(:Buńka:)'][I]Jak w przyszłym roku będzie zlocik to dam ci aparat i spróbujesz zrobić fotkę Leośce[/I]:diabloti: [I]Dodam ładną fotke, nie takie coś jak powyżej:evil_lol: Zobaczymy czy ci się uda bo nie powiem, jest to możliwe ale najpierw trzeba ją związać albo meeeeeega wybiegać [/I] Ja też u was nie zawsze zostawiam ślady że byłam ale zaglądam nawet kilka razy dziennie:oops: Jak to Frania na którymś z wątków powiedziała "przyciąga mnie jakaś moc"[/QUOTE] Ja bym się tam podjęła bez obaw. Po latach focenia w schronisku, a potem przebywania z pointerami nauczylam się łapać szybkie psy w kadr. Czasem trzeba trochę poświęcić jakość zdjęcia i zrobić szersze pole, a potem najwyżej wyciąć. A skupianie jej na jakieś zabawce? U mnie psy zawsze kojarzyły zdjęcia z czymś miłym i chętnie pozowały. Nigdy np nie pojmowałam jak znajomi mogą nie dać rady psa usadowić na tle jakiegoś widoczku. Zarówno Amor jak i Waldek od malego byli dobrymi modelami. Nieraz mogłam ich poprawiać, ustawiać, robić sto powtórek... Waldek jak widzi że ktoś mu robi foto to często bez względu w jakiej jest sytuacji zamiera w bezruchu i patrzy w obiektyw ;)
  12. Nie mam dobrego ujęcia. Cały czas poluje jak śpi taki rozwalony na plecach, ale ile razy zaczynam gnać po aparat to on już jest przy mnie. Jutro coś spróbujemy potworzyć. Będziemy udawać że życie tego pieska to sielanka i cały czas spaceruje i jest szczęśliwy ;)
  13. Kwiaty i inne obiekty "martwe" są o wiele lepsze i wdzięćzniejsze do fotografowania, bo się nie ruszają. Przy psie ma się średnio 3 sekundy na ostrość, skadrowanie itp itd. Ja robię np seriami, nieraz na jedną sesję tak 200-500zdjęć,a potem wybieram 5-10 najlepszych. Dawniej też miałam zacięcie do kwiatów i robaków, nawet mi to wychodziło, ale teraz jakoś mi się nie chce. Ogólnie teraz mi już aparat tak dobrze w ręce nie leży jak dawniej, nie wiem czemu.
  14. [quote name='motyleqq']:mdleje: takim to by się przydało, żeby ich pies ugryzł ;)[/QUOTE] Na nieszczęscie moje Waldek tylko obszczekuje...groźnie i donośnie.
  15. Co jak co , ale fotografię dobrą docenić umię ;)
  16. Wpadam, ale nic nie piszę, coś mi ostatnio weny brakuje ;) Hmmm... dałyście mi do myślenia dlaczego psy się tarzają. Napewno chodzi o coś z zapachem, ale czy ma to głębsze podłoże niż wyperfumowanie się... Tak samo kiedyś dyskutowaliśmy dlaczego psy liżą siury ( też waldusiowa specjalizacja...) i TZ stwierdził że albo zlizuje suki zapach i się narkotyzuje, albo samca zlizuje żeby go zniwelizować i podlać swoim. Ciekawe teorie można tworzyć. Ja też wam zazdraszczam fot, może jutro coś cyknę jak się wybierzemy w teren, bo narazie to same klatkowe mam ;) A ogolnie to jak nas odwiedzacie to powinniśćie o tym wiedzieć ;)
  17. [quote name='motyleqq']szczerze? szkoda mi mojego czasu na uświadamianie ludzi ;) wczoraj dwóm osobom powiedziałam, co myślę. jestem pewna, że ich psy nadal latają po ulicy, gotowe nas zaatakować ;)[/QUOTE] dokładnie. Tymbardziej że ja nieraz komuś jasno mówię że pies nie lubi, że pies nie może, ktoś widzi że próbuję go skupić na sobie i ciągnę go żeby się nie rozpraszał, a ciamkanie się wzmacnia itp. Jakaś taka cholerna złośliwość czasem jest w ludziach, jak dzieci - nie pozwolisz mi się tą zabawką pobawić to ci to popsuję żebys też nie mógł... Kiedyś w tramwaju mi dziadek zaczął siedzącego psa dźgać po kręgosłupie jak już w żaden inny sposób nie mógł zwrócić jego uwagi ( ciamkał, pies sie odwracał, ja psa szarp, siad i koniec),więc dość się zirytowałam i mowię że ma go nie dotykać. Odpowiedź na poziomie - że w takim razie nie mogę jeździć z tym psem autobusem jak nie mogą go ludzie dotykać... I co , tłumaczyć się , dyskutować... Mi się wczoraj np wchyliła dziewczyna do auta jak wysiadałam , pies siedział w środku i czekał jak pozbieram klamoty, a dziewczyna zza moich pleców " ojeciuuuu", pies sam załatwił sprawę ryknięciem na nią. Ani sie nie odezwałam a już ich nie było. Dziś z balkonu ktoś piętro wyżej na mojego psa gwizdał, "szczekał", ciamkał itp, a pies ujadał.... Też wyszłam i powiedziałam psu że jak się nie zamknie to go zatłukę :diabloti:Zaczynam łapać wprawę w tych delikatnych i subtelnych przemówieniach do własnego pieska :evil_lol: Czekam tylko aż wpadnie mi do domu jakaś instytucja obrony zwierząt :evil_lol:
  18. ale fajna sucz. Mnie zdecydowanie najbardziej zainteresowało zdjęcie z wiatrakami. Tak poza tym to wszytskie są super. Foty foty foty :loveu: Wasz wątek zakwitł :)
  19. Ho ale temat macie, a mnie tu nie było, a działka stuprocentowo nasza. Waldek bardzo lubi w polach znaleźć gnój. Dobra jest też padlinka- nawet może być zdechła dżdżowniczka czy ślimak. Słyszałam teorię że w ten sposób gubi swój zapach i że to nawet bardzo dobra cecha myśliwska bo zwierzyna go nie wyczuwa. Dziękuję... To co- już wakacje ?? :)
  20. Wow, ale kociska bycze. Mmmm piękne! Skąd takie wytrzasnęłąś? Jakie futerka wyczesane, moje to takie kołtuny chodzą odkąd u rodziców... Imiona mają kosmiczne, a ja myślałam że moje domowe imiona dla kotek - Nunut i Sralnik ,są wymyślne :P Patrzę na te kociska twoje i zastanawiam się który jest bardziej w moim guście... Nie mogę się zdecydować, są dla siebie dość dużą konkurencją. A nie mnożą ci się te koty jak to kocur i kotka?
  21. [quote name='Franca81'] A jak sie ma koteczka i Waldus i dwunozni? Bo cichutko troszke...[/QUOTE] Dostałam meldunek że Inusia już dobrze. Spała w łóżku z tatą - co wcale wg mnie nie jest oznaką poprawy tylko standrardem. Ciekawi mnie temat karmienia, ale nie ma mnie tam więc wglądu nie mam. Walduś dzisiaj znów ma nadmiar energii. Teraz wróciliśmy z wieczornego spacerku to szukał piesków w rozpaczy, już myślałam że mi się nie załatwi, ale się doprosiłam... Jutro pancio zapowiedział jakieś bieganie, ciekawe co z tego będzie. Może na błonia pójdziemy żeby się towarzysko wyszumiał, bo faktycznie dawno nie było fajnej dobrej zabawy z pieskami, jakoś nie trafiamy. Oczywiście mnie w tym wyjściu nie uwzględnili, bo ja się ponoć nie nadaję, ale pójdę i tak. Poćwiczymy trochę posłuszeństwo i aport, bo osiadamy na laurach. No chyba że będę tak zmiażdżona jak dzisiaj to kołdra na łeb i mnie nie ma. Też mi przebywanie na zwolnieniu jak trzeba gonić jak z piórem... Ale mam nadzieję że jutro będzie ok, ba że pogoda nawet dopisze (bo pada ciagle jak narazie)... Nadzieja matką głupich... ale każda matka swoje dzieci kocha.
  22. straszyki są super! miałam kiedyś. Jak toto cudnie stawało na dwóch łapkach i gapiło się:loveu: O wiele bardziej bym się zastanawiała nad faktem trzymania na ręce tych świerszczy... Bo ślimak, nic strasznego. A dla kota obróżka rzeczywiście może być zabójcza,ale jak ma luźną, taką żeby się wypiął to ok. Niektórym tak szkoda zgubienia ze zaciskają ile się da...a potem kot zostaje na krzakach...
  23. Ludzie to są jednak niepoważni. Albo ścigają mnie kretyni ostatnio... Wysiadam z auta pod domem, Waldek czeka w środku aż wypakuję klamoty ,a tu nagle podchodzą dwie dziewczyny i prawie jedna się wchyla do auta i " ojejjjjciuuu" (że ale piesiu...) . Chyba nic nie musiałam mówić, bo Waldek powiedział już wszystko....i zwiały z prędkością światła... Przywieźliśmy z odzysku naszą klateczkę. Radość Waldusia nie ma granic ;) Nawet TŻ nie mógł kocyków wsadzić bo się już na gołej kracie Waldzisko chciało rozkladać :loveu: Teraz możecie mnie zglaszać już gdzie chcecie, bo znów mam klatkę i więżę w niej psa ;) A patrzałam na zaświadczenie szczepienia - Pani doktor chyba oszalała na punkcie Waldka, bo zamiast wpisać mu to jego dumne i piękne rodowodowe imię Apollo, ktore jej podawałam to wpisała WALDUŚ ;D Mało tego, wyszło że jest własnością mojej mamy, bo to na nią od lat są w klinice zapisane wszystkie zwierzaki. Potem nas na jakiś show nie wpuszczą, bo fałszujemy dokumenty:evil_lol:
  24. Ale fajne mysiory. U mnie przy kotach też w grę nie wchodzą :evil_lol: Też miałam takiego samczyka jak ta twoja pierwsza łaciatka, strasznie fajne stworzenie było. a mądrala... Potem chomika miałam, Rurka się nazywał, ale nie mam wobec niego za dużo dobrych słów do powiedzenia. Był malutki i sakramencko dożarty. Przedostawał się przez szczeble klatki,a o dotykaniu go nie było mowy, odgryzał palec razem z ręką... Z gryzoni bym się decydowała jeśłi już to tylko na szynszyla -też miałam i z tej całośći najlepiej go wspominam.
  25. [quote name='(:Buńka:)']No to Stella ma przechlapane:diabloti: Ten tydzień jeszcze cos podje a w następnym głodówka i może wam się uda jechać do weta z odchudzonym kotem:evil_lol: Cieszę się że wetka nie stwierdziła niczego groźnego u Ineczki. Teraz po lekach to już będzie tylko lepiej;)[/QUOTE] Pani doktor kazała zrobić karton z dziurką w którą wepchnie się tylko Inka i tam trzymać karmę. Ciekawe czy mój tata coś takiego zrealizuje , wątpię. Za to Waldek wypada w tym świetle bardzo dobrze, widziałam z jaką radością pani doktor głaskała go po żeberkach :) Przed chwilą jeszcze dostał michę pożegnalnego mięcha, Inusia też podjadła. Mamy zapas jeszcze na najbliższy tydzień :evil_lol:
×
×
  • Create New...