Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Majkowska

    Barf

    Oj tam oj tam, to że odjajczony nie znaczy że coś stracił ( miałam kastrata 13 lat i zapewniam że był 100% samczy). Te pomyłki to poprostu duża ilość wdzięku. Może to taka interpretacja ludzka że jak piękne to musi być płeć żeńska :P Do paneli w domu u rodziców mam wspaniałą kiciasię która szcza gdzie popadnie. I to nie tylko na panele, ale na ubrania, na łóżka...aż po sikanie do zlewu. Także znam problem :) Ale i tak pod kątem jedzenia surowego mięsa wolę panele niż nasze dywany... Temat kłaków pominę :)
  2. Majkowska

    Barf

    Upsssss... Przepraszam :oops::oops: A ja się dziwię ludziom że czasem na mojego Waldka powiedzą " jaka piękna sunia", a tu sama takie gafy odwalam... Proś go o przebaczenie ( rzuć mu milion komplementów ode mnie , może da się udobruchać). Hmmm ja tam sobie chwalę panele jak o posiadanie zwierząt chodzi, nasyfią i tylko trzaskprask mopkiem sie przejedzie i już. Lepsze napewno niż dywany ( powiem szczerze że się w ich obliczu tych buraczków dziś bałam o dywan strasznie). A żebyś wiedziała - ja się obecnie pasjonuję i podziwiam jedzącego psa, bo teraz wchłania żarcie aż miło i już boki ma pełniejsze, sierść lepsza. Dawniej się modliłam żeby chciał zjadać karmę, a teraz jak kroję mięcho to on już tupta niecierpliwie.
  3. Majkowska

    Barf

    Wooo,wymiata to Twoje rude z tym korpusem :) Paneli też zazdrościmy ( my mamy dywany....) :P A jaka ona jest śliiczna , lisiątko :loveu:
  4. Majkowska

    Barf

    aaa zapeszyłam z tymi buraczkami - po spacerku ( a pobiegał dobrze z kumplem aussie na łące i to chyba wznogło jego apetyt) doskoczył do miski i wchłonął całą porcję tego mojego mixu mixów:multi:normalnie triumf :) Dlaczego nie powinno się podawać mixu z kośćmi? (a mięsem/podrobami?) Panbazyl - to Ci zazdroszczę sokowirówki, moja jest złożona z miliona częśći z różnymi rowkami itp... mycie to niefajna sprawa. Ale w takich antycznych czasach jak ją produkowali chyba jeszcze nie myśleli o ułatwianiu czyszczenia... Ja po ostatnich truskawkach już o nich nie marzę - do tej pory jestem zsypana dziwnym uczuleniem, a i te truskawki obrzydliwe ,bo pogoda nie dopisuje.
  5. Majkowska

    Barf

    I już po degustacji buraczków... Można spokojnie wywalić :) W dodatku dorzuciłam tam całą dzisiejszą porcję podrobów, dolałam trochę oliwy i siemienia, zrobiłam mix mixów i tym cudownym sposobem zepsułam takie wyśmienite jedzonko... Ale za to golonko się zjadło całkiem, została tylko "rurka" ze środka kości, też dobrze wygryziona ze szpiku :) Fajnie patrzeć jak nasze psisko tak chętnie je :)
  6. Majkowska

    Barf

    No psa mam średniego - pointer ok 22 kg. Sokowirówka wielka jest super, bo można sobie od razu soczek zrobić, ale dobijające jest potem to mycie, rozkręcanie... Szczególnie jak człowiek poświęci swoją cięzką pracę żeby narobić kubeczków do zamrażalnika, a psiur nie zjada. Ta maszynka brzmi ciekawie - przemielenie korpusów raz na jakiś czas by mnie interesowało nawet :)
  7. Majkowska

    Barf

    [quote name='magdabroy']Możesz spróbować zmieszać warzywa/owoce z podrobami ;) Moja suka tak zjada każde warzywo/owoc ;)[/QUOTE] Próbowałam. Wtedy widzę zażenowanie w oczach mojego psa pt " dlaczego zniszczyłaś tyle pysznego mięsa?!" i i tak się nie zjada, ewentualnie z pełnym obrzydzeniem wybierają sie kawałeczki podrobów. Mi też się nie chce bawić z papkami szczególnie że rozkręcanie i skręcanie i samo mycie wielkiej antycznej sokowirówki nie jest czymś super... Muszę się zaopatrzyć w jakiś mniejszy sprzęt - ktoś ma coś godnego polecenia? Się nie zmarnuje, nawet jak poddam się w którymś momencie z papkami ( a dziś robię nową próbę z buraczkami....).
  8. Majkowska

    Barf

    O dzięki :D Fantastycznie :D Hehe. No, golonko już zaserwowane, skóra faktycznie została zjedzona z największym zapałem, reszta mięsna z kostką trochę pomemlana i zostawiona elegancko zawinięta w kocyk ( skubaniec się nauczył że musi mieć 2 - jeden ręczniczek na mięso, a drugi kocyk na którym leży obgryzając :D).To co zostało chyba chowam na jutro, bo bez sensu zostawiać na wierzchu jak jutro moze stać sie nowym całkiem atrakcyjnym posiłkiem. Zresztą jakby miała być jakaś rewolucja to moze lepiej żeby sie tak tym nie napychał :P U mnie też wszystko pięknie ładnie :) TYlko warzywka ciągle nie zjadają się... ani z kefirkiem, ani z siemieniem, ani z oliwą, ani z rybą, ani starte na tarce, ani z sokowirówki. Warzywka i owocki w całości nawet się zjadają, ale dopiero po rozkruszeniu ich na dywanie na milion drobnych kawałeczków....
  9. Majkowska

    Barf

    ok to podamy, spróbujemy, szczególnie że ostatnio żadnej fajnej kości zdobyc nie możemy. Ale skórę odciąć chyba?
  10. Majkowska

    nie lubi dzieci

    On nie jest łasy na smakołyki, tym bardziej jak coś angażuje jego uwagę. Nie wiem czy on jest spokojny czy nie, ale po lataniu oczami za dziećmi stwierdzam że dosyć średnio... W każdym razie się przyznaję że ja też wtedy nie jestem spokojna, zaczynam myśleć, kombinować, analizować... Za dużo rad co do tego jego szczekania dostałam i mam błędne koło - dawniej bym go skarciła - szarpnęła, powiedziała mu ostro "źle" czy "eeeej" , posadziła na dupsku i nie było by dyskusji. Ale odkąd mi powiedziano że karceniem mogę sprawić tylko to że pies będzie atakował znienacka spowodowało że trochę nie wiem jak się zachować. Ostatnią rzeczą jaką bym chciała to taki efekt, poza tym po komentarzach jakoś w głowie mi utkwiło że jestem nie fair wobec własnego psa - on się boi, chce sie bronić, a ja staję przeciwko niemu... I czy smakołykami nie nagradzam go za to niepożądane zachowanie? Oj, tak, musimy, bo nasze dziecko już niedługo się pojawi... Doradzano mi zwykłego szkoleniowca ale lepiej bym się czuła z behawiorystą, który przyjdzie do domu, pochodzi z nami na spacery - zobaczy psa w różnych sytuacjach, oceni nasze podejście do niego itd. No i który będzie mógł nam pomóc w momencie kiedy w domu pojawi się nasze dziecko. Pies ma swoją klateczkę w kuchni w takiej jakby wnęce, jest to jego i tylko jego miejsce, tam sobie siedzi, śpi, ma swoje zacisze. Bardzo ją lubi, ale jak były dzieci to wcale w niej nie chciał siedzieć. Klatka jest otwarta cały czas i bardzo niechętnie ją zamykamy jak przychodzą goście bo powoduje to efekt dzikiego psa w kojcu ( otwieramy klatkę i ten ujadający dziki pies wyskakuje między gości i zaczyna się zachowywać już normalnie, obwąchuje, wita się, potem przestaje zwracać uwagę). No chyba że ktoś sobie wyraźnie nie życzy psa to się wtedy rzuca do środka własnie coś do gryzienie i zamyka go - tu przy dzieciach dostał szału jak go zamknęliśmy... Dzieci nie podejdą do psa, bo na nie naszczeka. Czasem robi to nawet jak sam podejdzie - interesuje się, podchodzi , wącha po czym obszczekuje. Co innego gdy obszczeka mi dorosłą osobę, a co innego jak ryknie małemu człowiekowi gromkim głosem prosto w twarz na wysokości jego pyska. I jeszcze jak mały człowiek zacznie płakać- a to dodatkowo psa pobudza, denerwuje. Na ulicy dzieci mija normalnie, gorzej z kontaktem bliższym... Nie zmuszam go do kontaktów ( a wręcz z racji na moją niepewność co do jego zachowania staram się zachowywać od dzieci pewną odległość, stać sobie spokojnie tak że nikt nikomu nie wadzi) ale w momencie kiedy pies mi zaczyna ujadać lub powarkiwać to chyba jakoś zareagować muszę...
  11. Majkowska

    Barf

    [quote name='panbazyl']ale spokojnie, bez paniki - ja też daję wieprzowe - gnaty, kości mięsne, czasem nóżki - to jako mega gryzak. Surowe. Tylko że moje pierdzą po wieprzowinie :diabloti: więc podaję je albo jak mam upierdliwych i męczących gości albo jak psy większośc dnia maja byc na podwórku (pomimo, ze mieszkamy na wsi psy są domowe).[/QUOTE] A golonko wieprzowe? Mam na zbyciu, ale cosik się boję dać po tym co o wieprzowinie czytam.
  12. Avaloth - świętych znaków lekceważyć nie można... :P Też kiedyś zebrałam o-pe-er od faceta (czy to baba była, już nie pamiętam...) bo pies obsikał drzewo w rowie a za rowem była kapliczka...Ale był dym! Bardziej się bałam nie tego rozwścieczenia i agresywnego galopu za mną , a że ten człowiek broniący świętości zaraz z tej furii dostanie zawału...
  13. Wchłonąć papierkiem, czy sama nie wiem co... To akurat ironia, ale czasem faktycznie pies robi w najmniej oczekiwanym momencie, wpada toto w wysoką trawę albo własnie jest dość płynnej konsystencji i coo? W dodatku zawsze się pojawi obserwator (np. mnie obserwują przez okno na osiedlu 2 kobiety, które lubią wyjść na balkon i wrzeszczeć za mną żebym wróciła posprzątać) i wymaga przyzwoitości. Straszny wstyd jest zostawić na trawniku po swoim psie, choćby i 100 kupsk leżało obok ( a potem człowiek idzie zbierać "swoje" i włazi w cudze...), ale czasem nie da się zebrać...
  14. [quote name='czi_czi']Pewnie maja Cie teraz za jakas wariatke ktora kupy w domu kolekcjonuje :cool1: Mnie nikt nie komentował jak zbierałam po psie, ale ludzie uwielbiają się wtedy gapić, nie wiem co w tym takiego interesującego :lol: na ogól na ich twarzach obrzydzenie miesza się z podziwem albo kompletnym zdziwieniem[/QUOTE] Bo czekają jak Ci się wyślizgnie... Jak mnie kiedyś, uhh ,nieźle się obsmarowałam... ale byłam w pułapce... - elegancki pan przed eleganckim domem stoi i pielęgnuje sobie trawniczek, a ja maszeruję z równie eleganckim psem, który elegancko kuca i srrrrruuuu krowi placek prosto w stertkę listków które ten pan dopiero co zmiatał... elegancko się schylam pod okiem tego pana i chcę pozbierać.... a te listki z tym placuszkiem elegancko spływają mi po rękach.... SHOCK! Zrobiłam dobrą minę do złej gry i pierooonem poleciałam do domu się myć... Ale złota zasada jest taka że jak pies dostaje sraki i kuca co 5 minut to zawsze znajdują się obrońcy trawników i świeć wtedy oczami że wody nie pozbierasz...
  15. hahah :D świetne :) Apropos kupy to ja też coś mam... Wyprowadzałam psa znajomej i właśnie byłyśmy w parku kiedy przemarszowały obok nas przedszkolaki. Panie starały się je dyscyplinować a one lazły bokiem wpatrzone w pieska. Nagle piesek kucnął i zaczął robić kupę. Przedszkolaki bacznie obserwowały i jego i mnie - urywającą własnie woreczek z rulonika żeby posprzątać. Zebrałam wzorcowo z trawnika gie pod okiem dzieci i nagle słyszę : " o jaaaa patrzcie się, ta pani sobie tą kupę wzięła!!!" :D
  16. [quote name='Noellka'] Rudy jak zwykle luzem przy nodze(smycz mamy, naprawdę) daleko przed nami dwie panie z pieskami z tych onko-labko podobnych.Skręciły gdzieś w bok. Idziemy dalej.Ja jakiś czas spotykamy je znowu i słyszę "patrz to ten pies idzie NIE NA SMYCZY". Brzmiało to jak patrz ten pies idzie na rzęsach śpiewając hymn. Mój pies aniołem nie jest ale chyba chodzenie przy nodze w miejscach publicznych nie należy do umiejętności nadpsich?[/QUOTE] A miał coś na pysku? Bo może chodziło o to że wielki grożny i niewiadomo jaki pies jest bez smyczy i kaganca i zaraz zapewne skoczy do ich piesków? Ludzie niestety też tak reagują. Mnie dwie paniusie tak kiedyś opieprzyły - najpierw mój pies się bawił z ich psem, a przy drugim kółku był już z drugim psem i obydwa na mojego się rzuciły a oberwało się mnie że to ja mam psa bez smyczy( mimo że w kantarze i wcale nie skłonnego do bójek). Przy trzecim spotkaniu już była frustracja i coś w stylu że po co przyleźliśmy na ich teren łazić w kółko i im przeszkadzać z tym psem bez smyczy... Już wolałam iść gdzie indziej niż robić kolejne okrążenie i je spotykać... A ludzie faktycznie dziwią się jak pies idzie bez smyczy grzecznie, mało tego , najdziwniejsze jest jak ktoś na niego ciamka a on dalej nieporuszony idzie przy nodze pana. Też mi się zdarzyło że mnie ktoś zaczepił w podziwie że jak to się dzieje że taki młody pies i idzie koło nogi ( ...a ile ja się napowtarzam "równaj", nazatrzymuję się, narobię kółek itp to tylko ja wiem). Kiedyś jedna pani mnie dopadła jak ja to robię że mam 4 siatki w rękach i pies mi nie ucieknie ani nie wyskoczy na jezdnię za psami, bo ona miała owczarka,szkolili go od małego, ale tak ciągnął na smyczy że weterynarz kazał go uśpić... Nawet nie wiedziałam jak to skomentować :(
  17. Majkowska

    nie lubi dzieci

    To jeszcze mam jedno pytanko... Co wg Was powinnam zrobić w sytuacji kiedy pojawia się dziecko i pies zaczyna kombinować, niepokoić się...? Przykład z dziś - jechaliśmy autobusem. Wsiedliśmy do pustego, pies w kagańcu , położył się obok mnie. Wsiadają dwie małe dziewczynki - przeszły obok psa (może kątem oka na niego rzuciły, ale większej uwagi nie zwróciły)i usiadły na siedzeniu naprzeciwko. Obserwował je cały czas, aż jak zaczęły sobie coś machać rękami to zawarczał. Złapałam delikatnie za paseczek od kagańca więc pies się odwrócił i usiadł w drugą stronę. Kazałam mu usiąść i usiadł. Już zaczynałam być dumna a tu kolejny przystanek i do autobusu wsiada trójka - dziewczynka i dwóch chłopaczków... Pies się patrzy, ale bez reakcji więc ja też staram sie zachować spokój. A chłopaczki wojują, podskakują, pokrzykują, wieszają sie na barierkach i śmigają psu przed nosem... Widzę że pies siedzi, ale już łapie stresa, nie warczy ale oczy mu latają za chłopaczkami... Ja też zaczynam dzieci obserwować i przewidywać ich skoczne kroki, aż tu nagle jeden z nich robi skok w stronę siedzenia, autobus skręca i chłopaczka zarzuca na pysk mojego psa. Nie zawarczał ale to wzmogło jego czujność, chłopaczki są jeszcze bardziej na radarze. Staram się nad wszystkim panować, ale tak naprawdę to jestem bliska tego żeby wysiąść... Tym bardziej że wsiada jeszcze kilka dzieci od całkiem małych po średnie... Wiem że mój stres udziela się psu, ale trochę ciężko się w takim momencie opanować i co gorsze nie wiem jak prawidłowo wtedy zareagować. Wczoraj naszczekał nam też na całkiem dużego chłopca ( może z 12 lat i to chłopczyk był dość wyrośnięty) - stały panie z pieskami, myśmy podeszli i było powitanie. Pogłaskała go jedna pani, pogłaskała go druga pani a jak chłopak wyciągnął rękę to go obszczekał. Pani która z nim była zrobiła mu reprymendę bo podszedł do psa z patykiem, ale ja wiem że gdyby nie miał tego patyka to pewnie też by pies na niego najechał... No i co robić jak przyjedzie do nas rodzina z dziećmi? Bo na ulicy,ok, mogę zmienić kierunek, mogę dziecko odgonić, mogę matce wytknąć żeby dziecko nie dolatywało do psa...ale na ulicy. A w domu przecież nie powiem np nie przyjeżdzajcie do nas z dziećmi bo pies się boi... Rodzina też niekoniecznie widząc ujadającego psa chce swoje dzieci z nim oswajać. Najprościej psa zamknąć, ale widzę że zamykanie go jeszcze bardziej go wyostrza na dzieci. A całkiem niedawno jeszcze biegał po balkonie między tą samą dwójką, dwie kolejne ich wizyty odsiedział w pokoju lub w klatce rozrywając w nerwach materacyk... Powoli robi mi się chyba błędne koło...
  18. [quote name='WiedźmOla']Puszczony ze smyczy też podbiega do psów, ale jeśli się go zawoła to wraca. Nie są to jednak częste sytuacje, bo przecież nie puszczę 22 kilogramowego [SIZE=1](ostatnio ważony)[/SIZE], rozbrykanego psa luzem na osiedlu. Tym bardziej, że on jest zawsze tak podekscytowany tym, że się może przywitać, że leci na zbity pysk, wyhamowuje przed samiusieńkim nosem drugiego psiaka. Najczęściej mniejszego psiaka, który się boi tego impetu ;) On tak chce koniecznie do drugiego psa, że [U]w momencie gdy chcę stanąć przed nim i wymagać czegokolwiek[/U], ciężko mi go utrzymać. Już raz się obróciłam wokół własnej osi. Ciężko go też utrzymać w momencie, kiedy pozwalamy podejść psom do siebie, wtedy moje nogi ryją prawie w ziemi :roll: Nie ma spokojnego podejścia, jest parowóz po prostu. Czuję się wtedy jak jakaś kretynka przed właścicielem tego drugiego czworonoga, naprawdę. Staram się nie wkurzać, ale czasami mi już nerwy puszczają i kończę spacer i ćwiczenia. :shake: Przez ten jego impet i ekscytację właściciele psów boją się o swoje futrzaki, bo widzą takie kudłate, duże coś, co dyszy jakby chciało zeżreć ich ciapka xD[/QUOTE] Hmmm, to muszę Ci napisać że nasz pointer też waży 22 kg( jaki chudy tak pary ma dużo) i i od małego go puszczam na osiedlu luzem ( kaganiec lub kantar na mordzie jest). Panikę rzecz jasna w oczach ludzi widzę jak on sobie popruwa alejką w kierunku yorka przykładowo, ale o tyle się staram nad nim panować że jestem go w stanie w miarę przywołać i "równać" jak ma do pieska nie pędzić. Nie wiem czemu ale bez smyczy widzę że on jest bardziej na mnie skupiony a ja pewniejsza (tak jakbym nagle nabierała mocy i mobilizowała się, bo wiem że bez smyczy już nic go nie powstrzyma prócz mojej stanowczości). Oczywiście nie polecam Ci nagle wyskoczyć na osiedle i puścić psa luzem, żeby się ta piękna historia nie skończyła pod kołami, ale może warto z psem próbować w bezpiecznym terenie go na sobie skupiać właśnie przy obecności psów? (piszę to na podstawię obserwacji mojego poprzedniego psa nad którym wiecznie stałam przyczajona żeby zdązyć go złapać w odpowiednim momencie, i na teraźniejszego, któremu od małego zwiewałam i uczyłam że to on ma pilnować mnie). Widywałam na szkoleniach jak się uczy psy właśnie łańcuszkami i kolczatkami i prawdę mówiąc ani jedno ani drugie mnie nie przekonuje( mój pies też miał przyjemność przetestować na sobie). Mój poprzedni pies wisiał nieraz na łańcuszku z fioletowym językiem, a swoje robił i tak. Żadne szarpnięcia, żadne korekty, żadne zasłanianie ciałem- jeszcze za nogę był w stanie złapać w furii jak się już nakręcił. Od kolczatki miał szyję do krwi porysowaną, w końcu ją wywaliłam... Obecnego psa uczę tego żeby to on patrzył na mnie, a nie żebym w stresie próbowała przewidzieć każdy jego ruch i capnąć go w odpowiednim momencie. Spacery są milsze, na luzie i może szkoleniowiec ze mnie żaden i autorytet tym bardziej, ale to tylko takie moje spostrzeżenie że im więcej się stresu wnosi w psie szkolenie tym jest efekt gorszy... Przeszłam to z poprzednim psiskiem, czasem trzeba wziąc głęboki oddech i małymi kroczkami do przodu :) Nie załamuj się, to Twój pies, Twój przyjaciel, dacie radę :)
  19. A tak z ciekawości - gdyby był puszczony bez smyczy? Nasz pies też na punkcie piesków ma fioła, wszystkie kocha i uwielbia, gratis do tego piszczy i wydaje całą gamę dźwięków, więc nawet jak ja jestem w stanie nad nim zapanować i minąć z nim tego delikwenta (dawniej ku dobrej socjalizacji witałam się ze wszystkimi, ale teraz dla treningu właśnie z nim pieski niektóre omijam żeby mi nie wypalał od razu do nich bez opamiętania) to on będzie tak piszczał że ten drugi pies jest zmuszony do nas podejść. Będzie słuchał nas, równał, siadał ale i tak tamtego sprowokuje żeby podszedł. Natomiast jak jest bez smyczy to jakoś ogólnie wtedy cały jego opór jest mniejszy ( na smyczy też bardziej rwie do przodu, wszystkie ćwiczenia na smyczy nam wypadają o wiele gorzej). Pewnie dlatego że wie że jak jest solo to się musi mnie trzymać bo ja się odwrócę na pięcie i pójdę sobie - to samo z pieskami , nie chcę żeby podlatywał do psa a jest bez smyczy to robię w tył zwrot i obieramy inny kierunek. Czasem się pokręcę i podchodzimy do tego pieska, ale staram się robić to tak żeby to było na moje pozwolenie. Nieraz naprawdę widzę przerażenie w oczach właścicieli np. ratlerków jak mój leci w ich kierunku, więc odwrót na komendę wtedy jest ważny,szczególnie że mimo że nasz łagodny to nigdy się nie wie jaki jest ten drugi pies. Chyba faktycznie najlepiej będzie spotkać się ze szkoleniowcem, szczególnie jak pies wpada w taką straszną ekscytację. My też olaliśmy szkolenia, bo nasz pies był anielsko grzeczny, wpatrzony w nas, wykonujący komendy z radością, a teraz są drobne problemy, które wydają się bez wyjścia. A tak naprawdę jak się patrzy z boku to problem jest banalny, obserwowałam jak szkolił się brat mojego psa i w grupie też były psy których właściciele nie mogli ich okiełznać,a tu niespodzianka- szkoleniowiec brał smycz, obrożę zaciskową (sama osobiście nie popieram), dwa szarpnięcia, zasłonięcie psa własnym ciałem, skupienie uwagi na sobie i już psiak zasuwał przy nodze w towarzystwie psa do którego przed momentem wyrywał się bez opamiętania :)
  20. Mam pytanie odnośnie psich kontaktów, może ktoś coś wymyśli, ostatnio mnie to intensywnie zastanawia.U hodowczyni mojego psa w tym samym budynku mieszka suczka , kupiona dla dzieci jako shihtzu, około 2 może 3 letnia. Jej psy bardzo nie lubią tej suczki i opowiadała mi to wiele razy że strasznie na nią ujadają, nawet szczenięta (a lubią tą suczkę wypuścić na to samo podwórko własnie wtedy kiedy ona jest ze swoimi psami). Ostatnio jak u niej bylam to też ją wypuścili i nasze 4 psy rzuciły się z ujadaniem na nią. Na początku pomyślałam że to pierwsza reakcja całego stada, a potem sytuacja się uspokoiła i zaczęłyśmy wyprowadzać psy z ogródka, a suczka stała na zewnątrz (bez smyczy i bez opiekunów). Jako że mój Waldek kontakty psie ma bardzo dobre pozwoliłam mu podejść do niej ( szczególnie że ona też przejawiła ochotę kontaktu)... a on postawił całą sierść jaką posiadał i heja na nią z zębami i ujadaniem! Byłam w szoku, bo nigdy żadnej agresji do psa nie wykazuwał, a tu jakby mógł toby ją rozszarpał! Wpakowałam go do auta i byłam zaskoczona totalnie - nie poznałam własnego psa... znajoma mówi że na nią wszystkie psy tak reagują, nawet jak miała szczeniory to też się na nią rzucają, i te co przyjdą też jej nie znoszą...Faktycznie przypomniałam sobie że moj poprzedni pies też jej nie cierpiał i raz nawet jak dostała się do niego za furtkę to się tak na nią rzucił że kłaki fruwały ( a był zazwyczaj flegmatyczny). Coś w tym jest tylko co?Sunią głownie się opiekują dzieci, napewno jest wytłamszona przez nie, dużo jest w domu, wypuszczana samopas do ogródka, ale też wychodzi na spacery czasami( podobno też ją psy wtedy nie akceptują). Zastanawiałam się czy z nią może być coś nie tak, czy nie chora, albo czy jej czymś nie psikają... Przecież są psy które siedzą w ogródku, są psy słabo zsocjalizowane itp, ale nigdy nie widzialam żeby aż taka ostra reakcja by była....Macie jakiś pomysł? Strasznie mnie to zaintrygowało.
  21. [quote name='asiak_kasia']to tez prawda, jest grono osób, które sobie ze mnie i z mojego inwentarza może żartować do woli, mało tego-sama to robię. Natomiast jak ktoś mi na serio obraża rodzinkę i moje tałatajstwo to tętnice poprzegryzam :evil_lol: Z drugiej strony, prawda jest tez taka, że ludziom ciężko przychodzi znoszenie krytyki swoich ukochanych piesków, i tu nie ma się co dziwić, bo w końcu każdy ma najładniejsze, najmądrzejszego i naj naj piesunia :loveu: Trzeba chyba po prostu miec dystans w dwie strony. [/QUOTE]Ja tam mam w nosie kto co o moim psie mowi - najważniejsze jest ze ja kocham jego, on kocha mnie i jest ok :)Ale czasem faktycznie kogoś można urazić, i to całkiem niechcąco...Przypomina mi się sytuacja, kiedy to ja sama uraziłam chyba dość mocno jedną panią, w dodatku znaną hodowczynię borzoi i bodajże sędzinę...Stałyśmy na wystawie i dyskutowałyśmy o psach. Mój się jej dosyć spodobał, pochwaliła go. Kiedy znajoma z nią dyskutowała od miocie jaki ostatnio miała ja obchodziłam jej borzoje w kółko i analizowałam ich budowę, pyszczki, wielkość itp. I tak nagle stwierdziłam ze wszytskie psy są w jakimś tam stopniu podobne , dużo ras można pomylić ze sobą czy do czegoś porównać, a psów takich jak charty nie, są jedyne, wyjątkowe, piękne, mają swój idealny wyraźny typ... I tak całkiem zadumana, zapatrzona w te charty rzuciłam nagle z westchnieniem " Niesamowite... ale one są nietypowe..." .Babka aż podskoczyła do góry i zrobiła na mnie wielkie oczy i odpowiedziała że lepiej tego nie skomentuje...Dopiero po krótkim momencie załapałam że chciałam wyrazić zachwyt popełniłam straszną gafę... Wstyd jak nie wiem ...
  22. Majkowska

    nie lubi dzieci

    Dzięki za odp. Mam upatrzoną panią szkoleniowiec, teraz tylko pora się do niej wybrać.Pies był na szkoleniach, ale bardziej to były szkolenia myśliwskie, tam też pytałam o te jego zapędy do ujadania, to dostałam poradę żeby wtedy od niego odchodzić i pokazywać ze atakowanie nie jest dobrym rozwiązaniem- rzecz jasna musiałby być wtedy bez smyczy , czego bym sie bała przy obcym dziecku zrobić. W zasadzie ufam mu, bo puszczam i jak doleci już obszczekiwać to na zawołanie od razu wraca, mogę go spokojnie skierować w inną stronę,ale dziecko to dziecko , pies podbiegnie i szczeknie, ono się przewróci, zacznie płakać i zaraz by afera była że wściekły pointer pogryzł przeraźliwie bezbronne dziecko. Może trochę za bardzo patrzę na reakcję ludzi, ale nie lubię sie z nikim spinać... O behawioryście myśleliśmy głównie dlatego że doradzano nam kogoś kto z nami pójdzie do domu i kto będzie obserwował kontakt psa z naszym dzieckiem, jego pierwsze wejście do domu, zachowanie psa itp.Z normalnym przechodzeniem obok jest ok. Ludzie niestety dość intensywnie na niego ciamkają (niektórzy go zaczepiąją nawet mimo ze się go boją i wyciągają do niego mimo to ręce...), ale przeważnie jak idzie ze mną to olewa, omija, dopiero jak mu ktoś "wejdzie w drogę", zatrzyma go i chce z nim za wszelką cenę nawiązać kontakt to to robi.Za smakołykami nie szaleje jakoś specjalnie, w sytuacjach nerwowych wogóle dla niego nie istnieją - ale to chyba u większości psów. No jest to własciwie logiczne że ja bym sobie nie życzyła i mnie by to stresowało, tylko... na psa się jakoś inaczej patrzy. Może faktycznie jestem dla niego za mało wyrozumiała i za mało wspierająca... :(
  23. Majkowska

    Barf

    Motyleqq, Czekunia ,a długo karmicie barfem?Pytam, bo mój też się zaczął drapać, ale prawdę mówiąć mało na to zwracam uwagę, bo stan psa na wiosnę ogólnie zrobił sie kiepski - mniej sierści, więcej skóry na wierzchu, podrapany, pozdzierany, gdzieniegdzie bywa zaróżowiony, pogryziony przez komary, poparzony pokrzywami itp itd... No i już wcześniej się skrobał, więc narazie alarmu nie robię, ale lepiej być uważnym.My już mamy pierwszy barfowy tydzień za sobą. Powiem szczerze że jestem bardzo zadowolona. Wchodząc na wątek i czytając o barfie byłam pełna entuzjazmu, ale wątpiłam ze wypali... po pierwsze że nie zje, po drugie że mu zaszkodzi w jakiś tam sposób. A wygląda to tak że wciąga mięcho aż miło patrzeć. Niecały tydzień a pies już kości na wierzchu nie ma, aż się wszyscy dziwią co on taki żyrny się zrobił :P Dawniej jak podchodziłam do worka z karmą to pies ewakuował się do innego pokoju - mimo ze nieraz dzień, dwa potrafił nie jeść. Nie mówiąc że mu się dodawało coś do tego zawsze od czego były sraczki i inne takie... Teraz jak kroję mięcho to siedzi koło stołu i czeka, a jak dam michę to nic nie zostaje - aż miło patrzeć! Piszczeń było trochę , ale kroiłam mu na drobne kawałki i wybierałam na początek dość wyborne mięska i teraz już zjada wszytsko. W dodatku mamy asystę barfowego - na podwórko wprowadziła się bura kotka, której jak raz rzuciłam to co Waldek zjeść nie chciał tak teraz efekt jest taki ze ona stoi pod balkonem i drze gębę, a Waldek za mięso dałby sie pokroić :PJuż nawet przechodzą podroby ( serduszka, wątróbki...) z którymi Waldek miał przedtem problem, bo gryzły strasznie w ząbki i trzeba było na nie piszczeć. Wczoraj wsunął szyję indyczą w całośći - normalnie mnie zaskoczył, myślałam ze mój panicz nie umie gryźć takich mięch. A kości,chrzęści itp to juz wogóle wielki przysmak :)Trochę warzywka nam kuleją,kilka papek już wyrzuciłam, ale nie gorączkuję się bo rzucam mu w całośći owoce i warzywa i je zjada.Rumi - jak narazie nic fantastycznego nie znalazłam. Byłam pod Halą i tam też mięch psich nie ma. Obeszłam całą, przeszłam mięsne, zolog...nic. Może źle szukałam... Jak narazie zaopatruję się w zwykłych masarniach.
  24. Majkowska

    nie lubi dzieci

    Witam. Nasz roczny pointer też ma niestety z dziećmi problem, pisałam już o tym na innym wątku, aż postanowiłam poszukać i znalazłam ten.Z przerażeniem czytam i słucham, ze ktoś musiał oddać psa przez agresję do dzieci...Szczególnie że niedługo się sami spodziewamy dziecka... Waldka kontakty z dziećmi nie prowadzą może do morderczych czynów, ale zachowuje się wobec nich brzydko - odsuwa się , ujada , nie ma mowy o dotknięciu go... w pewnym momencie zaczęło nas to niepokoić, a bardziej to że sie to posuwa. Trochę czytam na ten temat i opinie są tak różne - karać, nie karać, unikać dzieci... że sama już nie wiem, chyba najsensowniejsze w tej chwili będzie spotkanie behawiorystą. Od małego jest socjalizowany, szkoliliśmy go (sami), dużo chodzi bez smyczy, ma normalne zdrowe kontakty z psami, mieszkamy w Krakowie obok rynku, więc często chodzimy w duże skupiska ludzi, jeździmy tramwajem itp itd...Na ludzi jako tako uwagi nie zwraca, dopóki nie zostanie zaczepiony... a niestety zdarza się to często. Początkowo jak był szczeniorem to wiadomo - cieszył sie i witał ze wszystkimi, potem dorastał i przestały mu te zaczepki odpowiadać. Najpierw nie karałam go jakoś specjalnie, coś tam mu mruknęłam żeby nie szczekał, starałam się pokazać że jest ok i jeśli ja akceptuję kogoś to pies też powinien. Potem widząc ze on nie ma ochoty się kontaktować z ludźmi zwyczajnie ich odganiałam, nie pozwalałam psa zaczepiać ani głaskać. Wreszcie kilkakrotnie usłyszałam że to ja w nim wzmagam agresję, bo on widzi że ja ludzi nie lubię to robi to samo. W tej chwili nadal na nich szczeka, a ja go za to karcę - zazwyczaj szarpnięcie na smyczy , i słownie " źle". Nadal sobie dotykania nie życzy...Jeszcze jak dorosłego obszczeka to pół biedy (choć wiadomo zadowolona nie jestem...)ale zaczął się od jakiegoś czasu bać dzieci. Bać, nie ufać im, nie lubić ich czy nie wiem co...Pierwszy jego kontakt z dzieckiem był taki : miał kilka mcy, poszedł z nami na wycieczkę i pod schroniskiem odpoczywaliśmy, padł w cieniu pod ławką i zasnął. Podeszła mała dziewczynka, kucnęła przy nim i zaczęła go głaskać. Na początku robiła to bardzo ładnie, psu nawet sprawiało przyjemność,nawet bylam zadowolona że taki ładny ma kontakt, ale potem zaczęła już bardziej czule i pies zmienił miejsce żeby sobie spokojnie spać... odsunął sie od niej kilka razy, ona za nim, gdy zawarczał zwróciłam jej uwagę, ale wtedy tylko jeszcze pojawiła się wspierająca ją babcia... wkońcu poszliśmy.Od tej pory dziecko = krok w tył. Z czasem doszło do tego jeszcze warczenie i szczekanie.Nigdy nie ma zębów- całe szczęśćie. Też starałam się chodzić między dzieci, pokazywać mu że one są, tak poprostu jest i muszą pozostać sobie neutralni. Miał nawet kilka dobrych kontaktów z dziećmi, ale wiem że robi sobie jakąś selekcję i nie każde dziecko jest mu obojętne. Szczególnie że często gęsto dziecko pojawia się nagle i niespodziewanie i nim ja się zorientuję już próbuje powiesić się pieskowi na szyi, albo co gorsze leci z patykiem wydając charcząco-piszczące odgłosy.Właściwie to teraz pytanie mam jedno - co radzicie na takie psie zachowanie robić? Już sama nie wiem, opini tyle ile ludzi, a psu się wcale nie poprawia... Nie czuję się pewna, szczególnie że na wiosnę dzieci są niemal wszędzie...
  25. Majkowska

    Barf

    [quote name='Rumi.']Majkowska daj znać jak znajdziesz jakieś specjały w Krakowie, bo ja właśnie jestem na etapie szukania ;)[/QUOTE] A coś Cię konkretnie interesuje ? To popatrzę, popytam. My narazie delikatnie startujemy z kąskami z masarni żeby pies się wogóle wciągnął, ale też szukam czegoś fajnego i za okazyjną cenę :) Podobno pod Halą Targową są gotowe mrożonki, ale jeszcze tam nie dotarłam, jak pojadę na zwiady dam znać.
×
×
  • Create New...