-
Posts
3686 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Norkowa
-
Ufff Kochani przyjaciele Daszeńki jestem już na stałe podłączona do internetu więc mogę na bieżąco pisać <3 przepraszam za nieobecność ale nie miałam internetu :( Dostałam dziś super Paczkę od Cioci Ewuni z Nadziejkowa :) Paczuszka pełna fantów na bazarek :) ojjj będzie fajny bazarek :D Na koncie Daszki mam też pierwsze 5 zł od Cioci Ewci :) W sobotę dzwoniłam do dt Daszki i dopytywałam jak tam się nasza Pannica sprawuje:) I słuchajcie Pani Magda stwierdziłam że chyba kłamałam z tym dzikusem :D Oczywiście śmiała się bo wie że to Ci ludzie powiedzieli o niej dzikus, złośliwa, głośna. A tu okazuje się, że Daszka całą noc przesypia, Z Burkiem z którym jest w kojcu dogaduje się super. Ale uwaga! Daszka chodzi na smyczy! Powoli, nie szarpie i się słucha! Nie ma ochoty uciekać! Wchodzi i wychodzi z kojca spokojnie. Je grzecznie i ogólnie podobno jest ostoją spokoju :) Czekam póki co też na zdjęcia psiaków:) Ciocie niestety trochę ich mają do zajmowania :D Ale wiem, że Daszeńka jest w świetnych rękach :)
-
Dziękujemy Ciociu :* jesteś skarbem :*
-
Ciociu moja Kochana z calego serca baaardzo dziękuję:* napisalam wiadomość z adresem ;) cieszę się że moja Daszeńka ma tylu swoich wielbicieli :*
-
A no właśnie zachorował pół roku temu a tak na prawdę nie zrobili nic... Jedynie odklepali obowiązki weterynaryjne... Właśnie czekamy na obserwację w dt;) jedyny plus to to że wnuczek tego faceta lat 11 ją uczył i jego kochała baaardzo ;) jestem pełna dobrych myśli:) będzie dobrze. Będę chciała zorganizować jakiś bazarek na pomoc dt Daszk ale muszę jakieś fanty pozbierać bo mam malutko.
-
Ooo ciociu dziękuję jestes nieoceniona ;)
-
Kurczę nie mogąę dodać zdj z telefonu ;( a internet w domu będę mieć od poniedziałku:( Wyskakuje jakis błąd200 ;( Na fb ewentualnie jest wydarzenie Daszki tam są już zdjęcia.
-
Ciocie już jestem. Ciężki dzień odchorowalam migrena dlatego dopiero teraz. Pojechaliśmypo Daszkę o 10. Niestety nie mogliśmy trafić całkowicie. Po drodze jeszcze wzięliśmy od Izy i Krzysia klatkę, odkleszczenie i tabletki na odrobaczenie. O dziwo ludzie byli taaaacy uprzejmi. Nagle zachowali się jak ludzie. Trochę za późno. To co zrobili i w jaki sposób niestety już przypieczętowało że po prostu są jak dla mnie źli. Zagrali bardzo nie fair. Dziś dopiero w rozmowie wreszcie zaczęli sensowniej mówić. Okazało się że Pan od Daszki ma złośliwego raka płuc i 3 razy w tygodniu jezdzi do Krk na chemię. Jego żona powiedziała mi sam na sam że niestety to sytuacja już beznadziejna a ona nie umie zajmować się psami. Czy wierzę? Może trochę co nie zmienia faktu że tak się nie robi!!! Państwo myśleli że Daszkę ja zabieram do domu gdy uslyszeli ze do kojca idzie tak jakby trochę się zdziwili aczkolwiek nadal to nic nie zmieniło. Problemow nie robili żadnych. Twierdzili że starali się żeby miała dobrze ale ona jest złośliwa. Uswiadomilam Panstwa ze z Daszka trzeba pracować..Żaden pies ktory jest dziki nie zmieni sie w jeden dzien. Ze trzeba duzo pracy i czasu ktorego oni jej nie dali. Pani probowala mi tez wcisnąć że nikt im nie powiedział ze jest dzika... Tu oczywiscie rowniez musialam Panią uświadomić ze wszystko wiedzieli. Jedyne czego zaluje to ze nie dalam im popalic tak jak chcialam bo... Po prostu placz mi siedzial w gardle chcialam wyjsc jak najszybciej bo czulam ze zaraz sie rozbecze jak zobaczylam jak Daszka patrzy na nich z klatki, jak ten ON szczeka za nia... Po prostu pęk£am... Przepraszam ze taka jestem cienka... Daszka ogólnie jest w dobrym stanie. Wszystkie szczepienia sa, odkleszczenie tez. Podróż to był dla niej wielki stres- ziajanie i trzesienie się. Kiedy przyjechalismy do dt Daszka o dziwo dała się głaskać. Zabrałam ją na spacer żeby tak na neutralnym gruncie poznala swojego towarzysza nowego- Buraska. Zostala zaakceptowana. W kojcu zachowuje się bardzo spokojnie. Będzie póki co w kojcu. 3 razy dziennie bedzie na wybiegu- teraz na smyczy potem już luzem. Za dwa tygodnie zaczniemy szukać domku, bo pani z dt chce ją poznać i porządnie opisać. Dziś zawiozlam do dt 12 kg eukanuby light ktora zamowil Krzysiu, 7 kg Eukanuby Intenstinal kupilam ja, smaczki które przekazala moja szefowa, Fiprex do 50 kg, smycz flexi sprzed 100 lat oraz szelki za male ;( Będę musiała wysłać do dt smycz z lancuszka bo Daszka przegryza materialowe smycze. Obroze mocna bo ta co mi dali to katastrofa- jak sprzed 100 lat ;( Także będę musiala na pewno bazarek zrobic jakis dla niej ale muszę zabrać fanty ;) Zdjecie mam tylko takie z podróży bo w dt tak się zaaferowałam tym rozstaniem z nią, że dopiero po drodze przypomnialam sobie o zdjęciach;( Dziękuję wszystkim za obecnosc :*
-
Ooo tak są jeszcze fajni ludzie;) tacy na ktorych zawsze mogę liczyć. Moja szefowa to skarb właśnie dzięki niej miałam namiar na dt ;) Ooo no to faktycznie z dzikuski w księżniczkę. Domatorka się z Toleczki zrobiła ;) oby i Daszka taka była za jakiś czas. Bardzo bym chciała;) Dziś w ogłoszeniach obserwują Daszkę dwie osoby ;) a już ponad 300 wejsc ;) trzymamy kciuki dalej ;)
-
Jutro jadę po Daszkę- chciałabym baaaardzo podziękować Mortes i Feroxowi za to, że uzboili mnie w klateczkę, kocyk, odrobaczenie, odkleszczenie i podarowali mi z pozostałych po wyadoptowanej suni (oczywiście za pozwoleniem opiekuna) pieniążki na karmę dla psiaków z chorą trzustką w dt do którego jedzie Daszka. Dziś jeszcze dostałam w Zoologu w którym pracuję kilka paczek przysmaków dla Daszki i jej nowych przyjaciół z DT :) Dziękuję też Poli z Olkusza która wspiera mnie psychicznie i zaproponowała, że jutro będzie u tych ludzi razem ze mną, żeby było mi raźniej i żebyśmy obie dopilnowały dokumentacji całej. Mojemu mężowi, że pomimo małego poziomu zwierzolubności zawiezie mnie do Osieku i z powrotem do DT:) No i każdej dobrej duszyczce z tego wątku bo mocno mnie wspieraci i to bardzo :) Za Wasze rady i słowa otuchy :) Dziękuję przede wszystkim wspaniałej Pani z dt (w sumie dwóm) za to, że uratowały mi i Daszce życie w tej patowej sytuacji:) Dziękuję mojej szefowej za to, że doradza i pomaga ogarnąć ten bałagan który wyskoczył tak nagle :D Dziękuję :*
-
Wszystko niestety jest możliwe. Muszę sprawdzić jak będę czy jest ONek który był bo nic o nim nie mówią :( a był wtedy ,łody ok 8 miesięczny ON z Daszką. Pan z psa wykręca się na wiele sposobów- do Makili o chorobie, do mnie że żona nie może na nią patrzeć, że boi się że Daszka zagryzie dzieci sąsiadów, że lata po lesie z lisami może, jest złośliwa i głupia bo szczeka, nie chcą jej po prostu, on chciał Muszkę a nie Daszkę, on ją chciał bo przypominała miniaturkę ONka ale jest głupia, sąsiedzi mają małe pieski i im Dasza przeszkadza... powiem tak 1000 argumentów ma... który prawdziwy? nie mam pojęcia. Ja mam jeden: zabawili się, znudziło się to won! I niestety dokładnie tak mam zamiar ich traktować jak ludzi którzy znęcają się nad psem i porzucili ją... Dalej jest dzika, podejrzewam, że może nawet bardziej bo... Pan jak już mu się znudziła stwierdził a niech idzie w las, gdzieś to miał. Daszka w lesie żyła po 3 dni sama... obawiam się, że może być gorsza niż była. Ale to się dopiero okaże w dt, bo w klatce i tak pewnie będzie jedna wścieklizna i nerwica :( Kłamią kręcą i najchętniej pojechałabym zabrać psa a ich odstrzelić... na pewno powiadomię, wszystkie instytucje w ich województwie i ościennych o tym, żeby nie dostali żadnego zwierzęcia!
-
Niestety Ciociu nadal czekam na ich odpowiedź. Też chciałabym wiedzieć co naprawdę zdyskwalifikowało owego Pana aż dwa razy. Raczej legowisko to nie powód do odrzucenia... myślę, że po prostu po PA okazało się, że i warunki niezbyt ale być może Pan po prostu działa impulsywnie, nie do końca przemyślał decyzję... Ja bym się cieszyła nawet z takiego miejsca gdzie miałaby legowisko w ganku- byle tylko to nie było jej jedyne miejsce:) Tu u tego faceta był cały czas otwarty garaż w nim 2 kanapy dla ONka i Daszki. Na noc zamykane żeby nie było im zimno. Nie było kojca. Teraz wiem, że w międzyczasie pojawił się kojec. Kiedy wczoraj dzowniłam powiedziałam Panu żeby Daszkę wyprowadził może na spacer na smyczy, żeby załatwiła też przed podróżą swoje potrzeby powiedział mi: spokojnie załatwia w kojcu :( Ciekawi mnie tylko czy tak pod siebie czy chociaż jej to sprząta... nie wiem czy w kojcu jest buda bo na moje pytanie o nią koleś zmienia temat:( zresztą na wszelkie niewygodne pytania po prostu mówi o czymś innym:( No właśnie legowisko może i być na podwórku byleby inne było jednak gdzieś w cieple:) Daszka i tak nie jest pewnie teraz psem domowym i nie wiem jakby się odnalazła od razu zamknięta w domu. Chciałabym, żeby to było stopniowe nauczanie życia w domku. Póki co musi być w kojcu, ale ma szansę na dt domowe:) m
-
Ciociu już ich wysmarowałam na dogo na czarnych kwiatkach a jak będę miała psa w samochodzie zgłoszę wszędzie gdzie się da
-
Dzwoniłam dziś do pseudo właściciela Daszki żeby się umówić na jej odbiór. Miałam wrażenie jakbym umawiała się po odbiór zużytej pralki. Tak będzie czekać, proszę ją zabrać, dam dokumenty, oddam wszystko z nią. Jakby mówił o rzeczy- żadnego uczucia, żadnego żalu... Nic... Aż mną zatelepało. Już przez telefon bym chłopa udusila!
-
No właśnie dokładnie. Zgadzam się w 100 %.
-
O no właśnie;)
-
No właśnie też mi się to nie podoba. Dwa że Daszka na prawdę się będzie mega stresować jak będzie tak wożona w tą i z powrotem więc ona też może się z nerwów zachowywać inaczej :( poinformowałam Pana, że Daszka wymaga też socjalizacji więc nie biegania początkowo samopas tylko wychodzenia na smyczy ale bardzo grubej porządnej bo podobno przegryza smycze... Pan mi odp jakaś się znajdzie :(
-
Ciociu bardzo dziękuję za odwiedziny :) Dokładnie Daszka robi to ze strachu ale niestety trafiła na beznadziejnych ludzi którzy chyba nie pojmują że pies ma uczucia i psychikę, odczuwa strach i zdenerwowanie:( niestety szczęścia jej bardzo zabrakło. Niestety podczas adopcji Pan był uświadomiony o tym jakim psem jest Daszka, że trzeba z nią pracować- robił to przez dwa lata podobno a potem się znudziło :( dziękuję za kciuki i pozdrawiam :)
-
Dokładnie dlatego wolałabym to sprawdzić niż od razu odrzucić ofertę. Póki co jestem z nim w kontakcie i również czekam na odp schroniska czemu nie dano mu pieska. Jedna rzecz tylko mi bardzo przeszkadza Pan naciska żeby na PA być z Daszką bo on chce zobaczyć czy jego piesek ją zaakceptuje, a ja nie pozwolę jej póki co wozić tak Lublin-Kielce bo wiem że to jest dla niej ogromny stres. To jest jedyna rzecz która mi się tutaj póki co nie podoba... No i oczywiście nie chciałabym Daszki izolować. Właśnie chcę żeby to był człowiek który będzie jej poświęcał dużo czasu, bo tylko tak uda się być może przełamać ten jej lęk... ja wiem, że te jej ucieczki, szczekanie to nie złośliwość tylko tak okazuje swój strach :(
-
Kochane potrzebuję pomocy. Zgłosił się do mnie Pan który chce adoptować Daszkę- Kamil Bednarski okolice Lublina. Ktoś zna? Kojarzy? póki co muszę z Panem pogadać. Miał dwa razy PA ze schroniska od siebie ale podobno nie dostał psa bo legowisko leży w ganku i mają już jednego psiaka. Będę z nim rozmawiać ale dopytam też o kogoś na PA w tamte rejony?
-
Dziękuję za te słowa. Niestety Państwo są tak zimni, że aż ciężko z nimi rozmawiać... żaden argument, prośba... wszystko jest odrzucane negowane... nie usłyszałam nawet jednego słowa wypowiedzianego z uczuciem o Daszce... że żal im, że muszą to zrobić, że chcą mieć informacje o niej, że zależy im by trafiła w dobre ręce... nic... tylko zabierać, zabierać, zabierać... serce mi pęka jak słucham tego, bo ja ją widziałam na oczy dwa razy ale ją kocham i jest w moim sercu... oby dopisało szczęście...
-
Ciociu bardzo dziękuję i prosimy o mocne kciuki <3 ja stanę na rzęsach żeby znalazła dom najlepszy z możliwych <3 Czuję się za nią odpowiedzialna i czuję wielkie wyrzuty sumienia,...
-
Muszę się podzielić moją małą radością. Przedwczoraj wrzuciłam Daszkę na olx na Kraków przez dwa dni 70 wejść przy wyróżnieniu:( Postanowiłam ogłoszenie ciut przerobić, ale rzucić na śląsk bo przypomniało mi się, że tam miałam największy odzew kiedy szukałam domu Muszce. Kochani w 10 minut już ponad 50 wejść, ktoś obserwuje i dwie osoby sprawdzały telefon :) może śląsk i dla Daszki okaże się szczęśliwy?:) W końcu nasza Muszka jest w Pszczynie :)
-
Poker Makila nie da rady zbytnio wiem, że coś mówiła o psiakach po operacji chyba 2. Że nie czasowa jest. Właśnie chciałabym ją odebrać jako że nie opiekowali się nią należycie ale chyba i tak muszą mi coś podpisać? Bo żeby potem nie osądzili mnie że im ją ukradłam jak nagle coś im się znów w głowach poprzestawia :(
-
https://www.olx.pl/oferta/daszka-prosi-o-pomoc-po-3-latach-traci-dom-pies-adopcja-bezdomny-CID103-IDpg8NP.html
-
Dziewczyny a być może jest ktoś z okolic Olkusza (dokładnie jadę do Osiek) kto jest bardziej doświadczony w takich sprawach i chciałby mi towarzyszyć? Pierwszy raz odbieram psa a nie chcę niczego skopać. Ktoś?Coś?