-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
[quote name='savahna']Ech Misiol.....Mam nadzieję,że już będzie dobrze. Miłość do kotów, wręcz obsesja łatwo dostrzegalna.[/QUOTE] Misiol już wyraźnie przyszedł do siebie po tym ataku. Wczoraj zachowywał się niepewnie, był jakiś taki zgaszony i smutny, trzymał się cały czas przy nodze. Dziś już było bieganie za patyczkiem i radość, że idziemy na spacer. Kamień spadł mi z serca.
-
[quote name='wegielkowa']Mimo tych zwierzęcych problemów zdrowotnych, jakoś tak błogo u Was, tam gdzieś,hej:). Irenosław, chciałabym się przyczepić do obroży Misiolca- jakaś taka toporna....:cool1:[/QUOTE] Obroża po moim ukochanym, nieżyjącym od ponad roku kaukazopodobnym Bacy, bo rozmiar odpowiedni. Skórzana, solidna. A jaką Ty być polecała?
-
No więc tak - lekarstwo odstawić natychmiast! W zasadzie Misio po ataku epilepsji powinien dostać sterydy, ale żeby nie zaogniać problemów skórnych, nie dostanie. Źrenice reagują na światło normalnie. Mam go całego myć do wyboru a) boraksem), b) manusanem c) każdym innym specyfikiem dezynfekującym i osuszającym . Ja akurat jestem wielbicielką manusanu, będę więc mu smarowała te łyse placki właśnie tym. W środę dostanę kropelki na pchły, kleszcze i inne pasożyty. Acha, i obserwować jak się zachowuje. No to by było na razie na tyle. To teraz wizyta u Szypura, Czarnej Mańki i Dory, czyli u Kasi od ślepego pekińczyka (tak a propos - pyta jak zwierzak się miewa). [IMG]http://imageshack.us/a/img694/7024/dsc0428mmw.jpg[/IMG][IMG]http://imageshack.us/a/img32/7552/dsc0427nm.jpg[/IMG][IMG]http://imageshack.us/a/img819/5173/dsc0426uf.jpg[/IMG][IMG]http://imageshack.us/a/img834/5809/dsc0423be.jpg[/IMG] Pozwólcie, że przedstawię: Kasia, to wiadomo jedyny ludź na zdjęciach. To szare na kolanach to Szypurek, uratowana od śmierci jednooka kocina, wielka uroda i sam wdzięk. Są jeszcze dwa kocury jeden rudy, drugi biały w łaty, które nieustannie się tłuką. Misia już znacie, jak widać nie tylko Koko go fascynuje, ale cały ród koci. To małe rozmazane czarne na dole to Czarna Mańka. Pies stróżujący (zwróćcie uwagę na rozmiary) na środku podwórka na łańcuchu i bez budy odebrany złym ludziom przez Kasię. Na zdjęciu nie ma Dorki, onki krótkowłosej, którą Kasia... ukradła potworom posiadającym autobusy, którymi wożą ludzi do Warszawy. Dorka spędzała czas zamknięta w klatce za górą starych opon w oparach grzejących się silników. Karmiona była wedle systemu "misiowego" obierki od ziemniaków i skórki od chleba utopione w wodzie. Sunia jest już stareńka, ale bardzo kochana. I taka właśnie jest Kasia. Mogłaby spokojnie pochodzić z Kielc, sądząc po działaniach, a pochodzi stąd, połowa wsi podobno należała do jej dziadka. W każdym razie niemal w każdej chałupie ma jakąś rodzinę.
-
"Cygar" nie wykryto, ale pan doktor powiedział, że objawy są ewidentne. Różowych, łysych placków multum: za uszami, na brzuchu, na głowie. I włosy wychodzą, wyglądają jakby je ktoś uciął czymś ostrym, albo przegryzł. Do tego rude płatki, jak łupież i czarny mak (to by wskazywało na pchły, ale tych nie ma). Wybieram się do pani doktor (bardziej doświadczonej) w kwestii tego ataku w połączniu z lekiem. Dam Wam znać, czego się dowiedziałam. Kłopot z internetem "w temacie" nużycy polega na tym, że ilu właścicieli psów tyle sposobów leczenia tego paskudztwa. Bądź mądry, pisz wiersze! (PS. Zdjęcia z wizyty czarnej Mańki po wizycie u weta. Na ra.)
-
Dziękuję za wszystkie dobre rady, ale teraz mam inny problem: Misio dostał dziś w nocy ataku padaczki, takiego klasycznego: drgawki, rzucanie na ścianę, uciekające w głąb oczodołów oczy. Nie trwało to długo, uspokoiło go przytulanie ( w tym jestem ekspertką, jednego pieska z padaczką już niemal wyprowadziłam z choroby za pomocą przytulania, niestety, zanim mi się udało osiągnąć całkowity sukces, przegryzł go na pół owczarek alzacki). Trochę był tylko potem oszołomiony. Nastraszyłyście mnie - myślicie, że to po tym bio cośtam, który mu wstrzykuję do pyszczydła?
-
21 zł na 10 dni, czyli w gruncie rzeczy niedużo.
-
Dzięki, dziewczynki, za wszystkie rady. Mamy inny problem: dziś o 4 nad ranem Misio dostał ataku padaczki. Klasycznego: rzuciło nim o ścianę, oczy uciekły w głąb oczodołów, dostał drgawek. Uspokoił się dosyć szybko, kiedy go przytuliłam i przemawiałam do niego uspokajająco. Myślę, że to może być po przeżyciu beze mnie wczorajszej serii burz. On się niby ich nie boi, ale jest wyraźnie zaniepokojony, a ja wczoraj musiałam jechać do Mamy i nie było mnie ze 6 godzin, akurat wtedy gdy lało i grzmiało. A w nocy znowu była burza, huknęło w pobliżu aż dom się zatrząsnął, a Misio rozszczekał - chyba za dużo tych pogodowych emocji. Z drugiej strony, skoro piszecie, że ten lek -bio coś tam - to taka siekiera (ale skuteczna, Misio się prawie nie drapie), to może dlatego ten atak?
-
[IMG]http://img835.imageshack.us/img835/9670/dsc0412ij.jpg[/IMG]Zdjęcie z serii "strzeżonego Pan Bóg strzeże". Albo to wiadomo, co tej Pańci strzeli do głowy? Jeszcze porwie piłeczkę! Trzeba ją mieć na oku bez względu na sytuację. Nawet jeśli mi się zdarzy przysnąć, od razu wyczuję niecny zamach na swoje dobro i będę mógł zareagować pędzikiem. ;):razz: A teraz raport zdrowotny: chociaż "zdrapka" nie wykazała nużeńców, pan doktór (nie ten czarny jak atrament) stwierdził, że objawy są jak byk i zaaplikował Misiu jakiś lek na tę zarazę: wygląda jak płyn do zastrzyków, ale wstrzykuje mu się prosto do pysia. Jest niesmaczne, Misio się wykrzywia, trzęsie głową i wyraża swoje niezadowolenie. Pocieszają go orzeszki w czekoladzie (wiem, wiem - to niezdrowe). Wygląda na to, że już po pierwszej dawce mniej się drapie. Trzymajcie kciuki, żeby wreszcie ta skóra mu wyzdrowiała! Bo dusza już chyba prawie całkiem zdrowa - dzisiaj bawił się z Rokim - bokserem wziętym z "okna życia". Szkoda, że Państwo tego nie mogli widzieć! Ganiały się po działce, aż się kurzyło z trawy.
-
I znowu się wydało! Rozpijam Misia jak mogę, ale on się opiera. Co do uszu, to kiedy jest bardzo zadowolony, jedno całkiem mu staje. Tu na zdjęciu za bardzo się skoncentrował na piłeczce, żeby pamiętać o wyglądzie zewnętrznym. Owszem, piłeczka przypomina pomarańczkę, ale to czysty zbieg okoliczności - innej po prostu w sklepie nie było. A jeśli chodzi o nierozstawanie się z nią, to czasem są z tym kłopoty, bo waży chyba z 1 kg (to taka duża lanka) i psia szczęka od tego ciężaru cierpnie. No a poza tym już wiemy, że piłeczki na spacer nie chodzą (tylko mnie nie krytykujcie - ona kosztowała ponad 30 zł!), więc skarb zostaje w domu. Postaram się zrobić filmik z parą zakochanych, bo zdjęcie nie oddaje komizmu sytuacji. Ale to może trochę potrwać, bo zawsze mnie zaskakują swoimi zalotami i zanim wyciągnę aparat i pstryknę to oni już są gdzie indziej.
-
[IMG]http://img826.imageshack.us/img826/5512/dsc0398prc.jpg[/IMG][IMG]http://img198.imageshack.us/img198/1350/dsc0400ct.jpg[/IMG]Moje drogie ciotki kieleckie! Dawno się nie odzywałam, bo przyjechała moja siostra z Londynu i w trakcie rozlicznych badań (angielska służba zdrowia podobno jest beznadziejna, nasza w porównaniu to luksus!) okazało się, że trzy zastawki w jej sercu się nie domykają! Zamieszania było co niemiara, a jako że ja robię za naczelnego szofera rodziny, na nic innego nie miałam czasu. Na szczęście przyjechał mój brat cioteczny z żoną, zwierzyniec nie był więc osamotniony, co zresztą widać na zdjęciu. Muszę Wam koniecznie opowiedzieć, jaki mam teatr w domu: otóż Koko nie boi się już Misia zupełnie, wręcz przeciwnie, wyglądają na parę zakochanych, żona mojego brata ciotecznego nazwała ich Romeo i Julia. Rozgrywają się takie sceny: Koko wparadowuje wolnym krokiem, napuszony ogon, postawiony na sztorc łagodnie faluje to w jedną to w drugą stronę, biodra wyginają się raz w lego raz w prawo, z gardła wydobywa się przeciągłe miauczenie. Za nią, z nosem tuż przy wyżej wymienionym ogonie, idzie Misio na podkurczonych łapach, stawiając je delikatnie z góry, jak koń na pokazie. W oczach totalne rozanielenie. Wędrują wężykiem od jednej ściany korytarza do drugiej, tam i z powrotem. Mówię Wam - sto pociech!
-
[IMG]http://img833.imageshack.us/img833/1501/dsc0395o.jpg[/IMG] Dzień dobry! Wita Was psie wcielenie Pele ze swoim ukochanym przedmiotem! Furagin już bierzemy + antybiotyk na dolne drogi moczowe (są też górne???) oraz prostatę, chociaż ta ostatnia podobno po wykastrowaniu powinna zaniknąć. No, ale może sprawa jest jeszcze za świeża. W każdym razie dzisiaj sytuacja jest już znacznie spokojniejsza, Misio nie lata po domu jak kot z pęcherzem i nie próbuje sikać co minutę. A teraz mam pytanie natury informatycznej: czy może ktoś wie, czy można przekazywać zdjęcia z Picasy prosto do Dogo, bo ten imaższok to mnie wykończy! Bardzo nie lubię sięgać lewą ręką do prawego ucha. Z góry dziękuję za odpowiedź.
-
Kochana, Misio znowu ma problem z sikaniem. Mój teraźniejszy tryb życia nie sprzyja zdrowym nerkom u niego, bo wychodzę z domu przed 8.00, a wracam po 18.00, a on nie chce zostawać na podwórku (wyraźnie za długo na nim był w poprzednim wcieleniu). Śpi więc w domu po 11 godzin bez sikania. No przesadzam - sądząc po kałużach na podłodze, siknie to tu to tam, ale to są naprawdę śladowe ilości. Przy czym wyraźnie ma parcie na pęcherz, a wysiusiuje tyle co mysz. No ale musi wytrwać do czwartku wieczorem, kiedy wyjedzie moja angielska siostra. Okazało się, że oprócz żylaków, które jej zoperowano, ma takie nadciśnienie, że mnie samej też skoczyło. A ja jako jedyna emerytka w rodzinie, do tego z samochodem, latam jak kot z pęcherzem (no jeżdżę), żeby wszystkich zadowolić. Dlatego Misio siedzi tyle godzin w domu. Jeśli chodzi natomiast o Kasię, to ona taka właśnie jest - sterylizuje cudze zwierzaki za własne pieniądze, zbiera różne biedaki bez oka, zgnębione, zagłodzone - zresztą co ja Ci będę tłumaczyć, przecież Wy też to robicie - dlatego wcale mnie nie dziwi, że przyjedzie specjalnie po pekińczyka. To naprawdę fantastyczny człowiek!
-
Ty, węgielkowa! Przyznaj się wszystkim, że powiedziałaś, że to co Ci wskoczyło do samochodu jest ładniejsze od Misia. No przyznaj się, zołzo jedna! Masz wroga w całej mojej rodzinie. I zapamiętaj sobie NIE MA NIC ŁADNIEJSZEGO OD MISIA! I kropka. Nawet jeśli ten psiak jest istotnie prześliczny.
-
No widzisz, czyli się da! Chociaż do elektrycznych ustensyliów na zwierzęta też mam bardzo niechętny stosunek. Pamiętam, że innej sąsiadce radziłam samej sobie nałożyć obrożę elektryczną, w którą wyposażyła swojego nowego, świeżo przybłąkanego labradora. Do dziś mi nie mówi dzień dobry (hi, hi,hi!)
-
Los napisał ciąg dalszy historii huskopodobnego Caro, którego wziął z Palucha mój sąsiad, a który mu uciekł 2 miesiące temu. Wydawało się że definitywnie. A tu nagle pojawia się straż miejska z wyżej wymienionym psem i mandatem za 250 zł za szwendające się samopas bydełko. Sąsiad, jako praworządny obywatel, po adoptowaniu zwierza zaraz go zaczipował i w ten sposób na niego trafiono. Caro nie był ani zabiedzony, ani brudny, wyglądał świetnie, znaczy się u kogoś przez ten cały czas był i też mu zwiał. "Specjaliści" radzą mojemu sąsiadowi zbudować kojec z dachem (czyli klatkę, nie oszukujmy się), bo inaczej sobie nie da rady. A sąsiad nienawidzi zwierząt w klatce tak jak ja, w związku z czym... postanowił zwrócić do go schroniska. CZYSTA ROZPACZ! W naszej wsi mieszkają młodzi ludzie, którzy sami siebie nazywają "zaklinaczami psów" (ja nie znoszę tego latynoskiego chińczyka, który traktuje zwierzęta jak swoich rywali) i zajmują się resocjalizacją trudnych przypadków. Może oni będą w stanie temu biednemu zwierzu pomóc. Jeśli oczywiście sąsiad się zdecyduje. Obawiam się jednak, że już go odwiózł, bo coś cisza w jego obejściu panuje.
-
[quote name='Nutusia']Misiaku, może Ty wpadniesz na jakiś pomysł... Ratunkuuuuuuu.... Mamy z Ciocią Kejciu poważny problem... U naszych Doktorów w Nowym Dworze Maz. była "na przechowaniu" sunia. Dziewczyna, która ją zgarnęła z ulicy, znalazła jej miejsce w domu opieki i wszystko wyglądało ślicznie. Niestety, nie wszystkim się taki pomysł spodobał i [B]dziś[/B] pies ma wylądować... no właśnie - nie wiadomo gdzie. [B]Na ulicy, w lesie, w jeziorze[/B] - gdziekolwiek, ale z pewnością nie zostanie tam, gdzie jest. Do schroniska jej nie przyjmą, bo po co, skoro nikt teraz za nią nie da 2.500 zł pani kierowniczce! Sunia wysterylizowana, młodziutka (max. 1,5 roku), zaszczepiona, sięga do kolana cały czas Kasia jej robi ogłoszenia, ale odzew zerowy :-( W lecznicy najpierw była przestraszona i pokazywała ząbki, potem radośnie szalała ze szczeniakiem, ale na psich pacjentów potrafiła "wyjechać"... Ktoś, coś, pomysł jakiś czy wizja? I to nie na dziś nawet, ale wręcz na przedwczoraj. Jakikolwiek kąt, kawałek kojca, ogrodzenia, cokolwiek... [IMG]http://img153.imageshack.us/img153/9973/mamba6.jpg[/IMG][/QUOTE] Oj Nutusiu kochana, obawiam się, że jak o Chotomów chodzi to nawet Święty Misio by nie pomógł! Wszystkie moje znajome mają już po kilka takich przygarniętych bidaków, a te, które nie mają na ogół nie chcą się w nic takiego angażować. Mimo to popytam, może akurat na kogoś spłynie oświecenie...
-
Żeby lepiej było widać obgryzione półdupki!
-
[quote name='jaanka']Tam w okolicy tyle dzików to i lisy pewnie są . Irenas zrobiła Misiu przeszczep a biedny lis lata w kiepskim futerku Misia z dziurami na de. :evil_lol:[/QUOTE] No i wszystko się wydało!:oops: A myślałam, że tak sprytnie to przeprowadziłam. Niestety lis był nieco mniejszy od Misia, tak więc na lewy i prawy półdupek nie do końca futra starczyło. Biedne zwierzątko wieczorem ze wstydu schowało się pod fotel:shake::[IMG]http://img827.imageshack.us/img827/9606/dsc0373sf.jpg[/IMG]
-
Zima w moim ogródku poczyniła ogromne spustoszenia. Ale wiosna sprawiła, że na pustawej grządce zakwitł taki oto kwiatek:[IMG]http://img845.imageshack.us/img845/1886/dsc0375wu.jpg[/IMG]
-
[quote name='Linssi']irenas, nie chcialabym byc brutalna, ale warunki w jakich Misio przebywal sugeruja, ze raczej nigdy nie bawil sie pluszakami. Moj pies (tez ON) zapolowal kiedys w ten sposob na szczura, ktory przywedrowal gdzies ze wsi. Nie mial w planach zabaw i tak sie to skonczylo. Lepiej miej na oku Misiola, bo roznie to bywa.[/QUOTE] Hej, te złe warunki to nie musiały być od samego początku - on potrafi chodzić przy nodze, biega za patykami i piłeczką, nie trzeba go było zapraszać ani do łóżka ani na kanapy, sam wszedł, nie sikał w domu - wyraźnie ktoś go kiedyś traktował w cywilizowany sposób. Ale n oku go mam, nie chciałabym żeby został mordercą.
-
Mam zmartwienie. Opowiadałam Wam, że Misia fascynują małe futrzaste zwierzątka. Otóż przedwczoraj spotkał półroczną suczkę yorka, złapał ją zębami w pół i podniósł do góry. Na szczęście nie ścinął. Mało nie dostałam ataku serca! Przypomniał mi się mój Kubuś, który taką "pieszczotę" przypłacił życiem. Tiarze na szczęście nic się nie stało, trochę ją tylko obślinił, ale boję się co będzie dalej, bo jak ją zobaczył dzisiaj, od razu do niej popędził, ledwo mi się go udało odwołać. Zastanawiam się też, skąd u niego taki obyczaj. Właścicielka Tiary przypuszcza, że rzucano mu do zabawy pluszaki i stąd takie maniery. Co o tym sądzicie?
-
Strasznie się cieszę,że ten biedak już nie na łańcuchu i życzę mu szybkiego znalezienia dobrych piernatów! Martwi mnie tylko ten "prawie" onek i kundelek. Czy nie można napuścić na tych ludzi jakiegoś sądu, który im zabroni trzymać psy? A może się naoglądałam za dużo amerykańskich seriali o policji dla zwierząt?
-
Nie mineralną tylko tonic! A co, kto bogatemu zabroni... Jeśli chodzi o kolory to Miso jest wielokolor, bo ma i czarne, i rude i jaśniutko beżowe włoski. I istotnie jest śliczniutki. Aparat ten sam - słonko wyszło, to od razu świat inaczej wygląda. To znaczy wyglądał, bo komuś to przeszkadzało i wróciła szarość oraz chłó. U Was też?
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='wegielkowa']Wsioki total max. Wsiok cwok nie zdążył zabić szczeniaków, bo suka wyprowadziła szczeniaki ze stodoły i córka, która ze szkoły wróciła, nie pozwoliła zabić. Boże drogi, całe szczęście, że dziewczynka jeszcze nie znieczulona do cna! Czyli jest nadzieja, że może jednak i coś się u nas zmieni na lepsze. Oby jak najszybciej! A tak a propos - jak ją zobaczycie, wytłumaczcie, że piesków tak za łapki trzymać nie można. Mój Kajtuś do tej pory - a ma już ponad 14 lat - piszczy, kiedy przypadkiem go pod paszki dotknę. Wyraźnie ktoś mu w ten właśnie sposób zrobił krzywdę. -
[IMG]http://img248.imageshack.us/img248/4720/dsc0363v.jpg[/IMG] W oczku, oprócz grubych hipopotamołosiów mieszkają porgnograficzne ropuchy. Lada moment będą miliardy kijanek, bo jest jeszcze jeden chętny, który zazdrosnym okiem spoglądał na te igraszki i smętnie kumkał, ale - jeśli w ropuszym świecie nie ma monogamii, a chyba nie ma - też skorzysta w późniejszym terminie. A zaraz potem pojawi się absolutny potwór: larwa ważki, która wygląda jak krokodyl w miniaturze - i pożre prawie wszystkie kijanki. Brrr![IMG]http://img571.imageshack.us/img571/1466/dsc0360s.jpg[/IMG] Ale się spracowałem tymi wiosennymi porządkami w ogródku!