-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
[IMG]http://i62.tinypic.com/2v9r8k2.jpg[/IMG] Wczoraj było tak paskudnie, że nawet patrzeć mi się na to nie chciało!
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='mag.da']Tak, Sara trafiła świetnie, a Państwo, którzy ją znaleźli popłakali się, jak wyjeżdżała. To taka przylepa, że trudno jej nie pokochać :) [B]Savahna[/B], czy Ty masz jakieś wolne moce przerobowe ogłoszeniowe? :oops: Jest psiaczek do ogłoszeń na cito - prawdopodobnie wywalony z samochodu. Mały, może 8 - 9 kg, młodziutki 1 - 1,5 roku. Taki miksik jamnika ze spanielkiem:p Pies ideał, przyjazny, grzeczny, lubi koty, kocha dzieci. Chodzi na smyczy. Na szyi odciśnięty ślad, albo po obroży, albo był wiązany. [URL="http://s1368.photobucket.com/user/magda1011/media/5_zpsadb4ebfc.jpg.html"][IMG]http://i1368.photobucket.com/albums/ag180/magda1011/5_zpsadb4ebfc.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://s1368.photobucket.com/user/magda1011/media/1_zpsfd898298.jpg.html"][IMG]http://i1368.photobucket.com/albums/ag180/magda1011/1_zpsfd898298.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://s1368.photobucket.com/user/magda1011/media/3_zpsceece08d.jpg.html"][IMG]http://i1368.photobucket.com/albums/ag180/magda1011/3_zpsceece08d.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://s1368.photobucket.com/user/magda1011/media/4_zpsb3721432.jpg.html"][IMG]http://i1368.photobucket.com/albums/ag180/magda1011/4_zpsb3721432.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://s1368.photobucket.com/user/magda1011/media/15_zpsd6db1fe2.jpg.html][IMG]http://i1368.photobucket.com/albums/ag180/magda1011/15_zpsd6db1fe2.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Pamiętacie akcję z Beniem? Też miks jamnika z cockerem. Zgłosiło się wtedy kilka osób, jeśli gdzieś przechowujecie takie dane, to poszukajcie. Pamiętam, że jeden pan szczególnie zapałał miłością do tego psa, bo już miał takiego, może weźmie tego, skoro z Beniem nie wyszło? -
[quote name='Nutusia']Od miesiąca, odkąd sąsiedzi, których uważałam za normalnych i miłych ludzi złożyli na nas donos, nie cierpię ludzi! Jest coraz gorzej z naszym społeczeństwem (i chyba nie tylko z naszym). Marzę, by wynieść się na totalne odludzie i obcować tylko ze zwierzakami :( Niech się puka dureń w głowę - może coś się w móżdżku naprostuje (oczywiście, jeśli ten skomplikowany organ w ogóle ma pod czaszką!)[/QUOTE] Obawiam się, że na jego mózg składają się tylko trzy komórki i to wszystkie płciowe! To taki cham, który moją sąsiadkę Basię gonił samochodem, ubliżając jej od najgorszych, bo jej suczka (znana Wam Susie) wpadła na ułamek sekundy na jego podwórko (zostawił otwartą bramę). Zaraz po wprowadzeniu się wziął sobie młodziutką suczkę z jednej z tych ras zwanych agresywnymi i robił awantury każdemu, kto się do niej zbliżył, bo on chciał mieć groźnego psa. Mając dwoje małych dzieci. No po prostu idiota. Wszyscy tak go szarpali na temat tej psiny, że w końcu ją gdzieś oddał, ogrodził się szczelnym płotem i usiłuje zreformować na swoją modłę wszystkich wokół. Przy tym jest strasznie agresywny. Nie wiem, czy wczoraj czytaliście w Onecie informację o głównym przewinieniu właścicieli psów - otóż nie prowadzają psów na smyczy. Sama wiadomość nie była szokująca, ale już komentarze internautów tak. Takiego strumienia nienawistnych pomyj dawno nie widziałam. Oczywiście wylewanych na ludzi, którzy kochają psy. Rzeczywiście nasze społeczeństwo robi się coraz gorsze. Czas umierać.
-
Kochani! Dzisiaj szłam na spacer z psami - Szerlok i Kajtek na smyczy, Dziunia na poboczu. Dołączył do nas Szymek, kot obronny. W pewnej chwili przeszedł przez ulicę tuż przed jadącym Jeepem. Facet w samochodzie zwolnił, przepuścił kota, popatrzył na mnie z pogardą i popukał się w czoło. LUUUDZIE! Czy ten świat już całkiem zwariował?
-
Ja też znam "syndrom małego psa na rękach", ale na ogół psy skaczą do tego, kto ma takie szczęście, że siedzi na rękach u swojej pańci (lub pańcia). Ale żeby skakać na trzymającego, to pierwszy raz zobaczyłam. A co do obrażania się, to też pierwszy raz mi się zdarzyło. Na ogół ludzie wrzeszczą, przeklinają lub (w rzadkich przypadkach) po prostu się odsuwają i starają psa słowami zniechęcić do skoków na siebie (no, to już są mistrzowie świata i trafia się na nich NAPRAWDĘ rzadko). Ale żeby się obrażać?! Przecież to idiotyczne, co jest obraźliwego w fakcie, że pies na mnie skacze? I na kogo się w tej sytuacji obrazić? Na psa????
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='mariusz pp']Ona już nie cierpi , gorzej z nami weci holenderscy odmawiali nam przyjęcia mimo ,że wiedzieli ,że jest już w stanie agonalnym, kazali rejstrować się na kolejny dzień i tak kilka lecznic odmówiło dobrze ,że znalazła się jedna wet która przyjęła mnie bardzo ciepło i i ulżyła Figuni, trwało to raptem około minuty, bardzo szybko odeszła Była z nami 16 lat, każdy dzień planowało się pod Jej kątem. Tylko nasuwa się pytanie , co to za ludzie ci holendrzy, całkowicie pozbawieni ludzkich uczuć[/QUOTE] Trzymajcie się! Bardzo, bardzo mi smutno, chociaż Figi nawet na zdjęciu nie widziałam. Ale pamiętam przeżycia z moim biednym Misiem i nikomu ich nie życzę. A jeśli chodzi o bezdusznych weterynarzy, z relacji mojej przyjaciółki w Toronto wynika, że tam są identyczni. Czy możecie uwierzyć, że w ogóle nie przychodzą do domu z wizyta? Nawet jak zwierzę jest w stanie agonalnym trzeba je wlec do przychodni. Żeby uśpić też. To chyba z tego dobrobytu ludziom się robi woda z mózgu. -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
bezimienna kociczka NN Proponuję nazwać ją Kropka, ze względu na czarny punkcik na nosie. -
Szerlok to babiarz do kwadratu! Żebyście go dzisiaj widziały w otoczeniu Luny (czarna sunia, jakiejś dziwnej rasy, ma coś z setera podobno), Ciapy (labradorka) i Figi (drobniutka bokserka). Po prostu nie wiedział do której startować. Kręcił się, dreptał i podrygiwał. Sto pociech. Wszystkie mu się podobały. A potem na dodatek spotkał Suzie. Może już mu się trochę opatrzyła, ale to też w końcu kobieta. A na końcu natknął się na Sonię, labradorkę, która kiedyś pod wpływem wściekłych wacików o mało mu nosa przez bramę nie odgryzła, ale spotkana za płotem olśniła go do tego stopnia, że usiłował ją zgwałcić. Po prostu samo szczęście! Oj kroi się kastracja, kroi! A tak na poważnie, psiątko zachowało się dzisiaj bardzo dziwnie. Otóż spotkaliśmy jakąś parę z maltańczykiem. Piesek biegał sobie bez smyczy, ale na widok Szerloka pan złapał go na ręce, a wtedy Szerlok, warcząc strasznie, zaczął skakać facetowi na plecy. Zupełnie tego nie rozumiem - dlaczego i po co. Dał się łatwo uspokoić i pobiegł radośnie w swoją stronę, ale to zachowanie było takie nieoczekiwane i niezwykłe - on przecież w ogóle nie jest agresywny do ludzi, do psów zresztą na ogół też nie. Macie jakiś pomysł, co to mogło być? (Facet się obraził.)
-
[IMG]http://i58.tinypic.com/28srons.jpg[/IMG] [IMG]http://i58.tinypic.com/kxcaa.jpg[/IMG] [IMG]http://i62.tinypic.com/10yfms5.jpg[/IMG] Szerlok i Fredzia
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Jęzor taki imponujący, że nie mieści się w pyszczydle, dlatego biedna sunia musi ciągle ziać! -
Dziewczynki, zabieram wszystkie, rude czy nie. Ale dopiero po 7 września, kiedy moja młodsza siostra wróci z Lądka (uczę się, a co?), bo do zwierzaków to kogoś znajdę, ale do mojej Mamy raczej nie.
-
[quote name='wegielkowa']Kochana irenasowa, przecież Twoja Siostra mieszka w Lądku, nieprawdaż, azalisz, wszak poniekąd?:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/QUOTE] Mówiłam, że jestem nierozgarnięta, to mi nie wierzyłaś!
-
Ktoś się pewno znajdzie. Ale jak mówiłam, jestem nierozgarnięta: dlaczego do Lądka?
-
[quote name='wegielkowa']Irko, masz tyle stworów na utrzymaniu, dzielna emerytko, więc tym bardziej dziękujemy za Twoją wpłatę na Folgunię. Chciałam jeszcze dodać, ze jak jest zaproszenie na alarmie, to dla wszystkich Przyjaciół. Irenasowa, dlaczego nie przyjechałaś w sobotę na grilla? Pytanie jest również do Malagosowej i Reszty z pólnocnej strony stolicy!.[/QUOTE] Zebrane pieniądze na pewno przydadzą się na jakąś kolejną bidulkę lub bidulka, których niestety nie brakuje. (Dziś na przystanku tramwajowym na Jana Pawła II w Warszawie błąkał się mały, czarny kundelek. A z tego co słyszę w świętokrzyskim codziennie znajduje się po kilka). Dlaczego nie przyjechałam? Bo nie wiedziałam gdzie dokładnie, nie wiedziałam, że ja też jestem zaproszona (może jestem nierozgarnięta. Teraz już wiem, jak mi napisałaś otwartym tekstem), a na koniec - co najważniejsze - nie miałabym z kim zostawić stworów. Przede wszystkim Szerloka. Wszyscy (ze mną włącznie czasami) zapominają, że jest z nami dopiero niecałe 4 miesiące (za 3 dni będą całe). Nie wiem, jak by przyjął moje nagłe zniknięcie na dłużej. Moja siostra zaprasza mnie do Londynu i chociaż bardzo by mi się to podobało, bo kocham to miasto, z tego samego względu się waham. Jeszcze nie teraz, myślę. Niech Szerloczek okrzepnie do końca. A co do malagosa, to oczywiście! Jak najbardziej zapraszam do mojej pandzi. Miejsca jest dużo.Następnym razem się umówimy i zrobimy nalot na Kielce. Drżyjcie dziewczyny!
-
A dzisiaj rano była zabawa z Fredzią. To taka "miniatura charta", czyli nieduży, szczuplutki, rudy kundelek, którego państwo zostawiają pod czyjąś opieką, kiedy wyjeżdżają na wakacje, a ten ktoś po prostu wypuszcza zwierzaka samopas, nie zajmując się nim wcale. Państwo to straszne chamy, mamy już za sobą liczne awantury o suczkę albo trzymaną w klatce, albo biegającą samopas. Dzięki Bogu zaczęli ją chyba karmić, bo już nie wygląda jak model anatomiczny szkieletu psa. Gdy kiedyś spytałam córeczkę (tak 7-8 lat), dlaczego pies jest taki chudy usłyszałam, że to... chart i dlatego. Po czym ojciec zrobił mi awanturę, dlaczego w ogóle odzywam się do jego dziecka. No ale jednak Fredzia przestała wyglądać jak ich wyobrażenie charta. Czyli coś do chamów dociera od czasu do czasu. Ciągle jestem pod wrażeniem śmierci Folgi. Psy na ogół nie pokazują, że cierpią. Misio też musiał bardzo cierpieć, a w ogóle tego nie okazywał. Jak sobie pomyślę o facetach, którzy "umierają" na katar w lewej dziurce od nosa...
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Strasznie mi smutno. Życie potrafi być naprawdę okropne. -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Kurze pieczone, ja się chyba muszę przeprowadzić do Kielc! Tyle fajnego się u Was dzieje, a ja tu rdzewieję z zazdrości. Zaraz, zaraz, ale ja czegoś nie zrozumiałam. Czy Folga nie żyje??? -
Nie pamiętam, czy Wam opowiadałam, że drugiego, czy trzeciego dnia pobytu Szerloka w Chotomowie spotkała go niemiła przygoda: pogonił go owczarek niemiecki o klapniętych uszach, Opty. Dziś wieczorem wychodzimy na spacer, Szerlok bez smyczy, bo jest po burzy, pusto wokół, gdy nagle z prostopadłej ulicy wychodzi właściciel Opty'ego, a za nim nadbiega on sam. I co się dzieje? Zostaje pogoniony przez Szerloka! Gonił wilk razy kilka, pogonili i wilka!!! Szerlok wyraźnie dumny z siebie i bardzo zadowolony, a tamten jak niepyszny zwiał do domu. Przy czym muszę przyznać, że mój pieszczoszek bardzo się starał...nie dogonić wroga. Tak na wszelki wypadek. Ostrożności nigdy dość. I bardzo dobrze. Przecież nie o to chodzi, żeby się bić, tylko podreperować nadszarpnięte ego!
-
Spotkana na spacerze właścicielka jednego z czterech bigli (święta kobieta!) powiedziała mi o psim parku na Białołęce. W internecie znalazłam taki adres: [url]www.PsiaEdukacja.pl[/url]. Zobaczcie sobie, wygląda interesująco. Chyba czegoś takiego właśnie szukałam dla Szerloka! Muszę go tylko jeszcze odrobaczyć, żebyśmy mogli wejść na plac zabaw. Może biedak wreszcie przestanie się nudzić. Poza tym chyba go zapiszę na to szkolenie dla dorosłych psów - skoro nie stosują na nim żadnej przemocy to jest właśnie to! Bo słucha się mnie bardzo, ale to bardzo wybiórczo, łajza jedna.
-
No to się bardzo cieszę. Co do kotka, nie byłam jeszcze. Wysłuchuję różnych opowieści, jak to koty wybierają sobie domy według uznania. Koko wyraźnie uciekła, kiedy przywiozłam Misię (pamiętacie? Tę co to mi pod koła wlazła w czasie burzy), jakby chciała mi powiedzieć - dość tego, kolejnego psa nie zniosę. Może więc powinnam zostawić ją w spokoju, skoro jej u mnie niedobrze? A poza tym te oczy bez blizn... To chyba byłby jednak cud, gdyby zniknęły tak nagle, nie? A wyrobiska są tak ze trzy. Mnie trochę przerażają bo podobno mają 10 m głębokości i ta głębia zaczyna się jakieś pół metra od brzegu. Na szczęście zarówno Szerlok jak i Dziunia zachowują się bardzo ostrożnie, żadne nie zapuszcza się głębiej.
-
Nikt o nas nie pamięta...:-( Nic to, udało mi się ściągnąć obiecane zdjęcie wyrobiska. Oto ono: [IMG]http://i57.tinypic.com/21kwah2.jpg[/IMG]
-
[quote name='malagos']Może tatuowany to dobry człowiek, skoro pies go tak polubił?...[/QUOTE] Na pewno, zresztą był bardzo miły, ani razu nie padło żadne słowo na k, p czy ch, ten mały też zachowywał się bardzo kulturalnie. Kolejny raz potwierdziło się, że nie należy się kierować wyłącznie pozorami. Była z nimi jeszcze mała dziewczyneczka z typu "aniołek" - bardzo jasne włosy, niebieskie oczka - też bardzo spokojna i miła. Troszkę się tylko przez chwilę bała Szerloka, ale jego nie sposób nie lubić, tak więc i ona się przekonała.
-
Ale mieliśmy przygodę!!! Na wyraźne żądanie gadziny, wybraliśmy się przekąpać psy. A ponieważ pani szofer znudziło się jeździć ciągle nad jezioro Góra bądź nad Narew do Topoliny, przestudiowała mapę i znalazła "Łowisko specjalne Okoń" ([url]http://www.okon.com.pl/[/url]). Pojechaliśmy. Łowisko niestety okazało się miejscem nie dla psów, ale jadąc wzdłuż płotu, a potem "jak droga prowadzi" dojechaliśmy do drugiego wyrobiska (kopalnia piachu albo żwirownia), gdzie hipopotamy mogły się popławić. Wracajęcy, pani szofer dała totalną plamę: nie dość, że się zgubiła w lesie, to jeszcze na dodatek zakopała auto w piachu u stóp górki. No tragedia po prostu. Próbowałam na różne sposoby, ale w końcu poddałam się i poszłam szukać pomocy. Pomogli nam bracia: jeden lat dwadzieścia kilka, cały pokryty tatuażami, drugi znacznie młodszy (tak z 12 - 13 lat) z butelką piwa w ręku. Tatuowany tak długo mordował biedną pandzię, aż wdrapała się na wszystkie górki, które były po drodze do płaskiego. Zdezorientowane psy - zwłaszcza Szerlok, który jeszcze ciągle boi się rzeczy nieznanych - musiałam siłą wepchnąć do auta. Najpierw jednak Szerlok wyprzytulał się do tatuowanego, aż ten stwierdził, że może go zabierze? A paszoł ty na drzewo banany prostować! Do domu wróciliśmy zmęczeni jak siedem nieszczęść, a brudni jak piętnaście. Samochód nieco jest podrapany od przedzierania się między uschniętymi gałęziami. No ale wszystko dobre, co się dobrze kończy. Oto jak wygląda wyrobisko na tyłach łowiska specjalnego Okoń": na razie nie chce się pobrać, a mnie nie chce się czekać, aż raczy, tak więc zdjęcie będzie później.
-
To musiał być sen, bo ja jestem zupełnie niebalangowa. Zaraz mnie opada melancholia i wszystkim psuję humor. Do Kielc z wielką przyjemnością przyjadę (jak sobie już poradzicie ze zniszczeniami po ulewie), ale balangę Wam zostawiam. Słuchajcie! Jestem zbulwersowana. Widziałam dzisiaj onego kota, co to wydawał mi się rosyjski niebieski. Wygląda dokładnie jak Koko!!!! Wcale nie jest szary, tylko czarny, taki sam puchaty, ma duże żółte oczy, tyle, że na nich nie ma blizn po kocim katarze. Czy to możliwe, żeby znikły w ciągu 3 miesięcy, podczas gdy trwały przez kilka lat? Chyba się wybiorę do tych ludzi i spytam, czy mają go od małego, czy może się przybłąkał. A czy takie blizny na oczach można jakoś usunąć? Zawołałam "Koko", na chwilę się zatrzymał i obejrzał, ale kiedy chciałam się zbliżyć - uciekł.
-
Naprawdę jesteście kochane! Szerlok ze mną nie śpi, tylko rano przychodzi na pieszczoszki (po przywaleniu mi łapą, żebym się obudziła). Tutaj skorzystał z tego, że łóżko puste, ja siedziałam akurat przy komputerze. Dzisiaj było spotkanie trzeciego stopnia ze... świnką wietnamską. Nie wiem, czy Szerlok przeraziłby się bardziej, gdyby stanął oko w oko z tygrysem! Po prostu piorun z jasnego nieba! Świnka taka poczciwinka, grubaśny brzuszek ciągnęła po ziemi (chyba w ciąży???), a ten głuptas mało zawału nie dostał. Taki był przestraszony, że nie zauważył dwóch strusi (!). Jedno ptaszydło siedziało na nogach zgiętych pod kątem prostym. Czy to normalne, żeby struś tak siedział? To są jakieś takie nieduże strusie, może jeszcze młode, podobno mieszkają w tym obejściu od tygodnia. Do towarzystwa mają wyżej wzmiankowaną świnkę, perliczki, kurki japońskie i jakieś takie duże czubate, całą kupę przedziwnych gołębi w klatkach i małego pieska, też w klatce. Jakieś wariactwo.