-
Posts
232 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dogses
-
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
Tak na szybko (bo zaraz muszę jechać na spotkanie): Wizyta u weterynarz: 1. Uszy - wyglądają w porządku 2. Wnętrostwo - tak jak przypuszczałam; 1 jądro ma w pachwinie, kastracja? na pewno nie teraz 3. Prostata - w porządku 4. Przepuklina okołoodbytowa - wetka sprawdzała dokładnie (Hepiemu bardzo się nie podobało te badanie :( ), nie ma złogów kału, Hepi nie ma dużych problemów z wypróżnianiem się, ta przepuklina na razie mu niczego nie utrudnia więc wetka proponuje to zostawić na razie; gdyby mu się tam gromadził kał i miał duże problemy z wypróżnieniem wtedy dopiero zabieg 5. Skóra - nie wygląda to dobrze, codziennie lub co 2 drugi dzień trzeba myć szamponem dziegciowym, później pobierze wymaz, poza wygryzieniami po pchłach, które gryzły go w ogromnych ilościach, jest też łojotok 6. Wyniki badań - nie jest źle, ogólnie widać zaniedbanie, niedożywienie; leukocyty (białe krwinki) ponad normę (może być wiele przyczyn tego) Weterynarz martwią urobilinogen, leukocyty i erytrocyty w moczu, a także mocznik. Ale nie wiadomo jakie są tego przyczyny. Poprosiła że jak będziemy robić prześwietlenie to żeby objęło one pęcherz moczowy i ogon. No i tu się zaczynają problemy jeśli chodzi o RTG. Na wstępnie weterynarz z tej jedynej przychodzi powiedział, że szkoda pieniędzy na prześwietlenie. Zrobił tylko kręgosłup i powiedział,że pies ma jakieś zwyrodnienie i ono się jeszcze nie zrosło, więc Hepiego boli każde schodzenie ze schodów. Stąd też maluszek pewnie siedzi w jednym miejscu, bo go za bardzo boli. Pytam się czy jakieś środki przeciwbólowe - usłyszałam tylko, że tak. Ale żadnych środków przeciwbólowych nie dostał, więc jutro jeszcze dzwonię do mojej weterynarz. Niestety jak się okazało, ona nie odczytuje wyników - tylko ten 1 weterynarz w Świdnicy. Nie uwzględnił mojej prośby o ujęcie ogona, który wyraźnie zaniepokoił panią doktor. Stwierdził też, że nie trzeba mu kupować super karmy, wystarczy najgorsza tylko taka którą będzie chciał jeść. Szkoda pieniędzy na droższą. I to jest właśnie Świdnica - na to tylko mogę liczyć. Zastanawiam się z tymi środkami przeciwbólowymi, muszę jutro do wetki zadzwonić. Czy do rtg powinnam mieć jakąś karteczkę/opis od weta dołączoną? Skany wyników i rachunków umieszczę jak wrócę, teraz muszę na 18 lecieć na spotkanie. edit: Hepi dostaje środki przeciwbólowe. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='fiorsteinbock']Zeby była jasność - propozycja szukania platnego DT zapadła dopiero kiedy okazało się, że grozi Hepiemu niebezpieczenstwo i musi zniknąc ze Swidnicy i tylko z tego powodu pozwoliłam sobie napisac o Płatnym dt u Kikou, czy zadzwonic do Giselli. Jeśli sytuacja sie wyklarowała i Hepi ma czas na szukanie darmowego tymczasu, to fantastycznie bo koszty hotelowania zostana przeznaczone na leczenie. Nie zamierzam (nie mam takiej władzy) nikomu z sercem ograniczać udzielanie pomocy za tzw. free.[/QUOTE] Ja i tak planowałam zadzwonić do Gisell już wcześniej - bo jak mówiłam, u mnie Hepi nie może zostać. Póki dochodzi do do siebie jest tutaj, ale później nie wiem co będzie. Póki mam siłę i czas, ale po Nowym Roku to się zmieni niestety. Jakby się znalazła jakaś osoba, która się zlituje to było by super... -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='keakea']Jego może coś boleć, skoro gryzie przy próbie dotyku :( Co z tym rtg?[/QUOTE] Jesteśmy dzisiaj umówieni na 16 godzinę. Tylko 1 gabinet ma rtg, więc musimy się dostosować. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='Olga7']A może jakimś cudem udalo się by umieścić w Bezplatnym DT lub najwyzej za karmę i zwrot kosztów weta ?? Albo nawet nowy dom cudem ?? Jakaś litościwa duszyczka np.z FB może biedaka wypatrzy i serce zmięknie dla tego biedaka Hepi ?? Pytac i szukać zawsze można . Bo te platne DT to owszem są nawet ,ale też dajmy szansę komuś z sercem pomóc takiemu biedakowi .:razz:[/QUOTE] Marzę o tym. Dom Tymczasowy dostałby karmę i opiekę weta. A dom stały to już w ogóle byłoby super...Ja go mogę przetransportować na drugi koniec Polski nawet. Wsiadam w auto i jadę. Może ktoś się nad nim zlituje? Dzisiaj Hepi nie ma dobrego dnia :( próbowałam go pogłaskać, ale skończyło się paniką i Hepi ugryzł mnie. Zastanawiam się jak socjalizować taką psinę? Jak myślicie, zostawić go w "spokoju" żeby sam się oswoił z sytuacją czy próbować przekonać go do siebie? Czasem mu się zdarzają takie nieśmiałe pocałunki, ale nie wiem jak reagować. Chcę mu pomóc, a nie stresować, więc nie jestem wylewna co do niego. Może któraś z Was miała doświadczenia z takimi psiakami? -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
Dobra - przemyślałam wszystkie Wasze rady i porozmawiałam z TŻ. Jako, że jest on dziennikarzem spróbuje dowiedzieć się, gdzie ten facet mieszka różnymi sposobami. Pójdzie do niego i grzecznie poprosi o podpisanie zrzeczenia się psa. Wytłumaczy mu, że dzięki temu pozbędzie się problemów z Policją - bo skoro to nie będzie jego pies to nikt mu nic nie zrobi i Policja przestanie się go czepiać. Jeśli taka podpucha zadziała i facet na piśmie wyrzeknie się psa to będziemy mieć drogę wolną. Tutaj tylko trzeba liczyć na to, że się nabierze, bo może być tak, że wyrzuci mego TŻ i zwyzywa. Przy tym jednak mój mężczyzna nie zdradzi, że pies jest u nas w domu. Skoro Policja zostawiła Hepiego na mrozie to w takim razie pies dalej się błąka, a nam zależy na tym, by go odnaleźć i mu pomóc. Przecież on już może teoretycznie nie żyć - skoro służby miasta zostawiły go w takim stanie na ulicy. I nie powiadomili żadnych organizacji. Zadzwonię tylko jeszcze dzisiaj do tej Pani co mi zgłaszała, że Hepi się błąka (dzięki niej w ogóle Hepi jest teraz bezpieczny) i poproszę o dyskrecję. Trzeba spróbować to rozegrać w ten sposób - innej możliwości nie widzę. Co do SM - musieli zgłosić to na Policję. Tu nie chodzi wcale o to, że oni kiwnęli palcem bo mają serce. Bo to nie było tak, że oni zostali wezwani przez sąsiadów. Było zgłoszenie od mieszkańców, że przez kilka dni i nocy błąka się bezdomny pies. A oni ustalili później właściciela. Chodzi o to, że skoro pies mam właściciela to nie muszą go zawozić do schroniska (a odłowienie psa kosztuje 2500 zł ) i mogli przerzucić problem na Policję. A Policja psa zostawiła na dworze, ale przynajmniej nie jest to już problem SM i nie muszą dzwonić do urzędników po zgodę na odłowienie. Tak to wygląda w Świdnicy - oni robią wszystko, by nie wywozić psów do schroniska bo szkoda im pieniędzy. Na spotkaniu TOZ, wice prezydent miasta powiedział, że mają limit [B]10 psów na kwartał może trafić do schroniska z naszego miasta. [/B] -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
Tylko jak ja mam podejść do tego faceta jak nie wiem kto to? Nie wiem gdzie mieszka, kim jest. Teraz się też zorientowałam, że nawet nie ma numeru telefonu do tej kobiety co była na spotkaniu TOZ - ona była tam pierwszy raz i już pewnie nie przyjdzie. Mój numer ma, bo napisałam go na tablicy. Straż Miejska nie jest nastawiona pro-zwierzęco - w Świdnicy NIKT nie jest tak nastawiony. Wpiszcie sobie w Google "agresywne psy odstrzelone świdnica" - to potrafią jedynie nasi urzędnicy. Już próbowałam się czegoś dowiedzieć na SM - mówią, że przekazali sprawę Policji i nie wiedzą nic na ten temat (czyt. nie interesuje ich to). Na komendzie Policji też byłam - nikt nie umiał mi udzielić informacji. Może się tym zainteresowali, ale szczerze wątpię. Myślę, że nie trzeba usuwać postów - wątpię czy ktokolwiek związany z tą sprawą będzie szukał w Internecie informacji dotyczących Hepiego. U nas zwierzęta są problemem i jak jakiś "zaginie w akcji" to dla nich lepiej. Hehe, no to będę uważać na "ludzkie" normy ;) -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
Hepi już sobie śpi, nie wie ile zamieszania wywołał ten jego wymęczony pyszczek. Dziękuję Wam serdecznie za pomoc, dobre i merytoryczne rady. Jakoś sobie z tym wszystkim poradzimy :) Najważniejsze, że Hepi już nie cierpi. Muszę mu znaleźć zaufany DT jak już chociaż trochę odżyje- może Wam też się uda popytać znajomych i innych zwierzolubnych. Jak nie będzie innego wyjścia to zostanie płatny DT. Tylko pewnie i tak nikt nie będzie miał już wolnych miejsc :( Jutro relacja z wizyty u weterynarza. Nie wiem jak to będzie z rtg, ale na pewno będę miała skierowanie. Postaram się jeszcze jutro zrobić prześwietlenie, ale tutaj tylko 1 lecznica ma rentgen. Hepi Wam wszystkim przesyła nieśmiałe buziaczki i DZIĘKUJE:loveu: -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
ajlii - masz pełną skrzynkę a chciałam przesłać Ci mój numer - gdzieś tam się zgubił w tych postach:) -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='Dulska']Jak zadzwoni, to się bardzo uciesz: pies Cię ugryzł i szukasz właściciela, żeby okazał świadectwo szczepienia przeciwko wściekliźnie. Rzecz jasna, pies użarł i zwiał! Już myślałaś, że będziesz się musiała poddać nieobojętnemu dla zdrowia szczepieniu - a tu taka miła niespodzianka, właściciel się zgłosił. Byłoby Ci bardzo przykro, gdybyś musiała egzekwować świadectwo przy pomocy policji - ale pan na pewno poda adres, żebyś po ten papier przyszła - Ty, albo mąż i dorosłym synem....[/QUOTE] [quote name='ajlii']Tak, tak. Oczywiście :) Pan oczywiście musi się dowiedzieć że szczepienie p/c wściekliźnie to obowiązek ustawowy, a za jego niedopełenienie grozi odpowiedzialność karna. No i ten płaszczyk kaszmirowy ucierpiał jak pies wbił ząbki... a właściciel odpowiada za szkody wyrządzone przez psa, więc musi wyskoczyć z kilku stówek... wszystkim bardzo przykro z tego powodu oczywiście ;)[/QUOTE] A to jest dobry pomysł. Hepi naprawdę ugryzł Piotrka do krwi (jak go dotknął w boczek :( ) - zaraz zrobię zdjęcie jego ręki. Tak na wszelki wypadek. Dziękuję za rady. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Ah ten Hepi - tyle zamieszania wokół niego ;) wzbudza chłopak emocje. Popytam w rodzinie, u znajomych - może ktoś mógłby dać mu bezpłatny DT? Mam rodzinę w całej Polsce. Jedna ciotka działa na rzecz zwierząt w Warszawie - zapytam się jej czy ma miejsce dla psa. W co wątpię :( wszyscy już są zazwierzęceni :( -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='paula_t']Dokładnie, nie przejmujmy się póki co tą sytuacją, bo możemy sobie tak teoretyzować bez końca. Teoria co innego, praktyka co innego, ale niestety nie obejmuje to 100% przypadków. Może się okazać, że facet w ogóle nie będzie się interesował Hepim i sprawa rozejdzie się po kościach. Najważniejsze teraz, to zabrać niuńka w miejsce, gdzie będzie bezpieczny i będzie mógł się nim zająć weterynarz.[/QUOTE] Masz rację prawniczko-baletnico :) Hepi jutro jedzie do pani weterynarz :) to bardzo dobra specjalistka - jedyna w rejonie. Musimy kawałek do niej podjechać, ale warto. Działa na rzecz fundacji SOS dla Dogów i można jej zaufać na 100%. Ja nigdy nie widziałam (bynajmniej u nas) żeby weterynarz klękała na gołej ziemi i czołgała się na kolanach żeby nie stresować psa zastrzykiem. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='fiorsteinbock']Dziewczyny, a z innej beczki - szukamy mu DT platnego bo teraz sytuacja nagli, więc może zachęcę do deklaracji na rzecz Hepiego. Pijak, pijakiem ale pamietajmy, że dogses od poczatku prosi o pomoc w znalezieniu dla Hepiego spokojnej przystani. Wiec jako drugi wątek dyskusji, proponuję zaczac zbierac deklarację. Pierwszy miesiąc zasponsoruje cioteczka Panna Marple - dziękujemy![/QUOTE] My się dołożymy - Panna Marple i tak baaardzo dużo zrobiła :oops: zobaczymy jak będzie z jego leczeniem, może coś zostanie...Na razie sprawdzimy badania i rtg. Po tym wszystkim jestem w stanie zarobić się na śmierć i zostawić go na DT, do momentu znalezienia mu domu - nie przeżyłabym jakby mu się coś złego stało. Tylko boję się, że on nie powinien zostać w Świdnicy. Mam złe przeczucia co do tego, ale z drugiej strony płatny DT to obciążenie. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='Olga7']Jak dobrze wiemy,samo ustne oswiadczenie ,nawet policji czy dla SM nie jest wiele warte. Każdy może zmienić zdanie i nie zgodzić się oddać psa.Nieraz tu czytamy ,że po taki ustnym zrzeczeniu w czasie interwencji tacy "wlasciciele" zmieniali zdanie i nawet jesli byla tam fundacja z policją czy SM nic nie mogli zrobić ,[B]bez posiadania zrzeczenia pisemnego.[/B] Nie pisz więc,że facet nie chce i nie chcial psa ,bo jak dowie się /a też ma pewnie tv oraz inni mu doradzą/ ,że może byc ukarany za wieloletnie znęcanie się nad tym psem ,to może żądać oddania psa a potem zrobi swoje,by tylko wlasną skórę ocalić. Nieraz pewnie slyszal w tv i widzial reportaże czy wiadomosci o wyrokach 1,5 roku więzienia dla takich oprawców .[/QUOTE] Tylko jak on mnie znajdzie nawet jakby zmienił zdanie? Jak ja go na oczy nie widziałam, on nie widział mnie. Nie wie, gdzie mieszkam ani ja nie wiem, gdzie mieszka on. Mój numer telefonu może mu dać ta babeczka co była na spotkaniu Koła TOZ. No i co? Zadzwoni do mnie to mu powiem, że psa nie ma. Bo mi uciekł. Ja tego psa znalazłam - nie odebrałam mu. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='ajlii']Przede wszystkim przestańcie panikować! Sprawa jest durna, ale nie beznadziejna. Przede wszystkim facet nie chce odzyskać psa. I to jest najważniejsze. Złożył stosowne oświadczenie policjantom. A jak będzie chciał? No cóż... Koszty leczenia - trzeba zbierać rachunki/faktury. Musi je pokrywać własciciel psa. Podobnie jak szkody wyrządzone przez pupila (no, przecież pogryzł kozaki za 700 zł! wszyscy widzieli jak złapał i szarpał). Koszt utrzymania w DT? Pomogę wystawić odpowiedni rachunek, po cenach komercyjnych np. 45 zł/doba. Plus mandat bo pies nie miał adresówki, prawda? Dodatkowe 250 zł. Naprawdę myślicie że właściciel będzie się prawował? O psa którego wcześniej nie karmił, nie leczył, nie traktował odpowiednio? A! Jeszcze sprawa o znęcanie się nad zwierzęciem (porzucenie - bo to fakt, bicie - są przypuszczenia). Poza tym jeszcze sprawa - facet musiałby udowodnić że to jego pies, a nie "podobny". Chipa nie ma przecież. Świadkowie twierdzą że to bezdomniak. Wiem że stresująca sytuacja, ale z takich spraw zazwyczaj nic nie wynika. Odebrałam parę zwierzaków właścicielom. Nigdy nie miałam żadnych problemów prawnych z tego powodu. Tam gdzie zaczyna się rozmowa o pieniądzach, tam zazwyczaj kończą się sentymenty. A w razie czego... będziemy się martwić. Pieski uciekają, tak to bywa ;)[/QUOTE] Szczególnie w środowiskach patologicznych się rozchodzi o kasę... Ja się cieszę nawet, że nie wiem który to facet - bo naprawdę mam paru takich dawnych "znajomych", którzy się nie szczypią z takimi gnidami. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='fiorsteinbock']Niestety tak sie czesto dzieje i wówczas, bez zrzeczenia wlasciciela - jestesmy bezradni, psa trzeba oddac oprawcy. Ile bylo przykladow nawet na dogo, gdzie byly interwencje prywtnych osób, ktore ratowały psy np. sciagając z łancucha, czy zabierając z pseudo - psiaki zostały podleczone, doprowadzone do normalnego stanu i zglaszał sie wlasciciel po psa, ktory został mu "ukradziony". Zwracamy tu uwagę właśnie na te sprawy, dlatego aby przewidziec pewne ewent. ruchy wlasciciela i zabezpieczyc sie przed nimi. Jesli on się nigdy nie upomni o psa - to tym lepiej. dogses, a Ty moze przyjmij już postawę - że pies Ci zwiał na dzisiejszym spacerze. Sąd pewnie nie wymierzy sprawiedliwej kary oprawcy, wiec szlag z nim - a my sobie po cichu działajmy na rzecz Hepiego.[/QUOTE] Ja nawet nie mam pojęcia czyj ten pies jest, gdzie mieszkał...nie wiem kto był jego "właścicielem". Nawet jakby chciała do niego pójść to nie wiem gdzie. Jak będzie ktoś pytał z Koła TOZ-u albo ktokolwiek to powiem, że Hepi mi uciekł. Usunę mu też wydarzenie na FB ;( trudno. ja go po prostu nie oddam - nie przekonają mnie żadne argumenty prawne :( Na razie i tak trzeba go doprowadzić do życia. Gdyby znalazł DS lub DT to chyba bym umarła ze szczęścia - i żeby nigdy tu nie wracał, do tego miasta, do tych ludzi. Jak najdalej stąd :( Proszę Was - nie zostawiajcie mnie. Liczę na to, że wszystko ucichnie i wszyscy zapomną o Hepim. Paula, to trzeba 3 lat aby przestał być jego psem? Czy Ty się orientujesz może ile czasu potrzeba żeby takie zgłoszenie na Policję ucichło? Żeby to umorzyli? Prawniczko Ty nasza :D -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='paula_t']To, że "[COLOR=#000000][I]może zmienić zdanie i stwierdzić, że tak naprawdę to piesek sobie wychodzi sam na spacerki i ktoś mu Hepiego ukradł", to był tylko i wyłącznie przykład nieodnoszący się do tej konkretnej sytuacji. Mogę jedynie rozmawiać teoretycznie, niestety nie mam żadnego doświadczenia praktycznego związanego z ochroną praw zwierząt, ze zrzeczeniem się prawa własności, z odbieraniem praw właścicielom.[/I][/COLOR][/QUOTE] No domyślam się, że to był przykład - chciałam zobrazować sytuację Hepiego :( Może rzeczywiście w razie czego trzymać się wersji, że pies uciekł? Tak naprawdę wątpię czy ten pijak, policja i ktokolwiek będzie to roztrząsał. Nie ma psa to nie ma problemu. Oczywiście jest jakaś szansa, że "właściciel" Hepiego będzie wojował, ale ja w to wątpię. Boję się tylko tej Policji, ale też nie sądzę żeby się przejęli. Przecież wtedy by Hepiego zbrali, zadzwonili do jakiegoś TOZ-u czy coś. U nas w Świdnicy najważniejsze jest by nie płacić i oszczędzać - więc ja myślę, że nikt nie będzie zastanawiał się gdzie jest Hepi. Mam bezpośredni kontakt z Dyrektorem Infrastruktury w Urzędzie miasta i kiedyś mi powiedziała,że jest taki facet co ma kilka psów w domu i nie ma kasy na ich utrzymanie. Miał kontrolę i na drugi raz brakowało 2 psów. A miasto cieszyło się, że nie będą wydawać kasę na umieszczenie ich w schronisku. Nikt nie pytał gdzie są, ani nic. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='Panna Marple']W takim razie sprawa jest prosta: w razie czego pies ucieka... Psa u Ciebie nie ma. Koniec, kropka. Dał drapaka. A my Ciotki jak najszybciej musimy go wywieźć ze Świdnicy[/QUOTE] Tylko gdzie? :( to musi być sprawdzone miejsce, bo umrę chyba. On musi teraz odżyć :( nawet nie wiadomo co mu jest. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
A może pójść do tego faceta (chociaż ja nawet nie wiem, kto to jest i gdzie mieszka) i powiedzieć mu żeby zrzekł się praw do psa, bo inaczej będzie sprawa w sądzie za którą będzie musiał zapłacić. Tutaj ludzie boją się spraw w sądzie - a już tym bardziej o "głupiego" psa. Może spróbować tak skoro chciał się go pozbyć? -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='paula_t']Niestety to nie jest takie proste :( Do zwierząt stosuje się przepisy kodeksu cywilnego dotyczącego rzeczy, więc nabyłabyś własność Hepiego poprzez objęcie go w posiadanie, jeśli facet "wyzbyłby się go z zamiarem porzucenia". Nawet jeśli twierdzi, że psa nie chce, to za chwilę może zmienić zdanie i stwierdzić, że tak naprawdę to piesek sobie wychodzi sam na spacerki i ktoś mu Hepiego ukradł. W innym wypadku własność Hepiego mogłabyś nabyć dopiero po upływie lat trzech (art.174: "[COLOR=#000000][FONT=Verdana]Posiadacz rzeczy ruchomej nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada rzecz nieprzerwanie od lat trzech jako posiadacz samoistny, chyba że posiada w złej wierze."). I dla mnie i dla Was okropnie brzmi posługiwanie się takimi określeniami w stosunku do zwierzaka, ale nie da się inaczej...[/FONT][/COLOR][/QUOTE] No to co mam zrobić? Teoretycznie niby skąd mam wiedzieć, że to czyjś pies? Przecież nie ma chipa. Błąkał się po ulicy przez kilka dni, był zaniedbany. To przecież jak ktoś znajduje takie zwierzę to skąd ma wiedzieć, że jest czyjeś? Nikt go nie szuka - nie pojawił się żadne apel np. ze strony Policji, że szukają takiego psa, ani ze strony właściciela. To jest Świdnica - tutaj nikt nie będzie walczył o zwierzę ani się o nie martwił. Paula, on nie może stwierdzić że mu ktoś Hepiego ukradł bo sprawa jest w notatkach Straży Miejskiej i Policji. Przecież oni sami stwierdzili zaniedbanie i napisali, że mężczyzna wyrzucił psa z domu i powiedział, że nie chce mieć z nim nic wspólnego "żeby zdechł w takim stanie jak jest". No to przecież domyślą się, że ktoś np. z innej części miasta mógł się zlitować nad błąkającym się psem. edit: ja wiem, że to jest prawo. Ale naprawdę - nie sądzę by Policja w Świdnicy uganiała się za psem. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
Nasze Koło TOZ nie ma nadanego jeszcze KRS, więc guzik mogę z tym zrobić. Policja na pewno nie rozpocznie dochodzenia, wątpię czy szukają w ogóle tego psa. To jest Świdnica, cudów nie ma. Naprawdę, znam te miejsce od urodzenia - im nie zależy. Gdybym nie weszła na stronę Straży Miejskiej to bym nawet nie wiedziała, że on ma właściciela. I bym normalnie dalej myślała, że jest bezdomny...Kobieta która do mnie dzwoniła mówiła mi, że on się błąka od jakiegoś czasu. Ludzie mówili, że od 2 lat i że nie ma właściciela. Weterynarz nawet nie miała wątpliwości. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
[quote name='Panna Marple']Ja zwariuję za moment:-(, co za cholerny sk....syn, co za pieprzone prawo. Za wszelką cenę trzeba go ukryć przed tym psychopatą. Może w razie czego mów, że uciekł od Ciebie? Na forum dogo jest dział prawny-zapytaj tam co robić w takiej sytuacji. Ciotki, dajmy go na cito do jakiegoś hoteliku, blagam!!!! Zapłacę za pierwszy miesiąc, dam deklarację stałą na niego. Zróbmy coś!!! Wiem, że wpadam w histerię, ale to mnie zaczyna przerastać. A wypowiedzi pani z TOZ nie skomentuję - skoda klawiatury[/QUOTE] Musze tak zrobić - dzisiaj już nie mam siły. Panno Marple, Ty już i tak dużo zrobiłaś....Nie wpadasz w histerię - to ja teraz wariuję. Nie wiem o robić, ale ja go nie mogę oddać. Wy go nie widziałyście na żywo, ale to jest kupa nieszczęścia. Wylękniony, chudy, ledwo żywy pies. Pewnie "na pożegananie" otrzymał parę kopniaków. Boję się, że ta kobieta ze spotkania TOZ powie tym "ludziom", że Hepi jest u mnie. Ale nawet to ona ma tylko mój numer telefonu. Poza tym w dokumentach zawsze podaję swój domowy adres (ten z dowodu) a mieszkam w innym miejscu. Nikt o tym nie wie, bo dopiero się wprowadziłam do nowego mieszkania. Nie przemeldowywałam się jeszcze... Okropna sytuacja :( -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
Ale ten facet nie chce tego psa :( tak powiedział Straży Miejskiej i Policji. Nie wiem czy taki pijak się będzie trudził by go odzyskać :( Nie wiem, ale JA GO NIE ODDAM. To może po prostu będę udawać, że go u mnie nie ma?? Z tym, że wtedy cała sprawa nie będzie mogła zostać doprowadzona do końca. Wiem jedno. Nie oddam go temu facetowi mimo jakiegokolwiek prawa. Nawet nie wiem jak ten koleś się nazywa, gdzie mieszka. Mogłabym mu zaproponować np. kasę za to by się zrzekł praw do psa, ale ja nie wiem gdzie ten pies mieszkał :( boję się dopytywać - bo wtedy się dowie, że ja mam Hepiego. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
On nie może zostać w Świdnicy, bo będą chcieli go zabrać :( Czy ja mogę stwierdzić, że ten ktoś wyrzekł się psa? -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
No i jest problem :( nie wiem co robić. Na Policji nie udzielili mi żadnych informacji bo niby nie mogą - najprawdopodobniej ze sprawą nikt nic nie zrobił :( Byłam na spotkaniu TOZ i opowiedziałam historię Hepi. Zebrałam trochę grosza, zaraz wpiszę. Nie uwierzycie dziewczyny, co powiedziała jedna babeczka. Że zna "rodzinę" tego psa, że nie potrzebnie robię aferę, bo ten "pan" powiedział to tylko dlatego, że był pod wpływem alkoholu (!). Że wcale tak tragicznie nie jest, że pies nie jest zaniedbany, bo ona go wczoraj widziała jak chodził, czasem go dokarmiała itp. itd. Na głosy innych by nakręcić z tego jakąś "aferę lokalną", by zwrócić uwagę ludzi na problem zwierząt powiedziała też żeby nic z tym nie robić, bo przecież jest takich przypadków miliony itp." Boję się, że ona powie temu "panu" o tym, że pies jest u mnie i będzie chciał go zabrać :( jeżeli rzeczywiście powiedział to pod wpływem alkoholu to może chcieć wrócić po swoją "ofiarę". I co ja zrobię? Skoro Straż Miejska stwierdziła, że pies zaniedbany i skierowała sprawę na Policję to chyba coś znaczy. Nawet weterynarz nie poznała, że pies "należał" do kogoś! On jest w stanie wycieńczenia, boli go grzbiet, nie umie ustać na nóżkach, był brudny, śmierdzący, ogon cały czas opuszczony (w ogóle wygląda na uszkodzony, bo ma jakieś obrzęki) i narośl na odbycie, bokach. Nawet ludzie z innych ulic myśleli, że on się błąka i nikt mi nie powiedział, że pies ma właściciela. Hepi boi się dotyku - to dlatego nas gryzł :( Powiedzcie mi, co ja mam robić? Skontaktować się z wrocławskim TOZ? Gdzie mam przekazać wyniki badań, rtg? Powinien się tym zająć TOZ, który ma uprawnienia. Pies od momentu interwencji nie został już wpuszczony do domu i biegał wolno po okolicznych ulicach - takie info dostałam od Straży Miejskiej. -
Hepi - chodzące nieszczęście - już w wymarzonym domu :)
dogses replied to dogses's topic in Już w nowym domu
O Boże ! [URL]http://www.sm.swidnica.pl/?sasiedzka-wrazliwosc,47[/URL] Jadę na komisariat :( już wiadomo dlaczego go boli wszystko - trzeba mu zrobić rtg. -
Oj, Marian nie lubi konkurencji :( ale na początku z kotami też się nie dogadywał, a teraz proszę: [IMG]http://toz.swidnica.pl/wp-content/uploads/2012/12/PC120826.jpg[/IMG] [IMG]http://toz.swidnica.pl/wp-content/uploads/2012/12/PC120827.jpg[/IMG] Chyba uznał, że musi z kimś stworzyć koalicję przeciwko Hepiemu :( ale niestety, nasze koty lubią psy. Wczoraj Marianek zasikał całe mieszkanie. Mój facet chodzi naburmuszony, że nie ma już skarpetek na zmianę, bo wczoraj wieczorem jak już wszystko posprzątaliśmy, to za chwilę wdepnął w kolejne dwie kałuże :lol: