Jump to content
Dogomania

dogses

Members
  • Posts

    232
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dogses

  1. [quote name='paula_t']Na moje oko to Marianek sobie drzemkę strzelił;) W Krakowie ponad 30 stopni:mdleje: Bandzior, który potrafi godzinami spacerować po 15 minutach ciągnie do domu i wyleguje się na chłodnych płytkach. Mariankowi pewnie ciężko w taką pogodę, bo nie dość, że to dziadziuś, to jeszcze calusieńki czarny, a więc jego kolor sam w sobie przyciąga słońce :([/QUOTE] Niestety :-(
  2. U Was też takie upały? W takich chwilach chciałabym mieszkać gdzieś na Pomorzu albo na Mazurach...a nie na podgórzu sudeckim :/ Maniosław ledwo po schodach wchodzi. Pomimo, iż godziny spacerów zmieniły się, to i tak nie jest mu lekko. Wstawiłam mu wentylator domowy do pokoju, gdzie śpi. Dzięki temu nie jest mu tak gorąco. W ogóle z tego pokoju nie wychodzi w efekcie. Pozdrowienia od zamyślonego Mariana z jego prywatnej kanapy: [IMG]http://toz.swidnica.pl/wp-content/uploads/2013/06/P6191345.jpg[/IMG]
  3. [quote name='keakea']Ci, co nie potrafią, często kupują rasowe psy za ciężką forsę, a jak taki pies się zestarzeje i zacznie chorować, to go wyrzucają i biorą następnego "pięknego" :([/QUOTE] Z kotami też tak jest. Ostatnio miałam na DT 6-letnią kotkę rasy Maine Coon, z rodowodem. I z chirurgicznie usuniętymi paznokciami (!) - żeby nie drapała mebli i dziecka. Kotka się znudziła dziecku (pomysły na "zabawy", typu wrzucanie ją do kartonu i kopanie tego kartonu, się skończyły) i trzeba było się jej pozbyć, więc kobita szukała dla niej nowego domu. A w międzyczasie zakupiła psa rasy Husky. Ciekawe co jemu obetnie?:angryy:
  4. Marian już się tak nauczył, że do sypialni w nocy w ogóle nie wchodzi (chociaż drzwi są otwarte) i śpi tylko na swojej kanapie, w swoim pokoju. Ew. na dywaniku pod łóżkiem. Bez pozwolenia nie wejdzie na łóżko. Dzięki temu jego obsikiwanie jest teraz naprawdę sporadyczne. Nie piszczy już, bo wie gdzie jest jego miejsce i tam czuje się najlepiej :) Mariano Italiano ;) On wszystkich rozkochuje - wszyscy moi znajomi go uwielbiają ;) Jest już teraz grzeczny jak przychodzą goście i nie narzuca się. Wszyscy się zachwycają jaki on grzeczny :loveu: Trzeba patrzeć sercem, a nie wymyślonymi przez ludźmi kanonami "piękna". Niektórzy tego nie potrafią. Współczuję im.
  5. No właśnie dzisiaj miałam pisać ;) Marianek dzisiaj został ładnie wykąpany, był bardzo grzeczny :) Wygląda pięknie :) Niedługo pojedziemy na działkę to zrobię mu zdjęcia :) Trzyma się dzielnie, choć już więcej śpi. Posikuje czasem jak się coś po jego myśli nie potoczy, ale jest lepiej :) Dzisiaj miał na spacerze niemiłą przygodę. Szła dziewczyna ze swoim pudelkiem i Marianek, jak to na widok każdego, ucieszył się i podszedł do tej dziewczyny. A ona na to zrobiła minę jakby zobaczyła coś obrzydliwego i powiedziała "ale brzydki pies" . Myślałam, że się zagotuję:angryy: MÓJ Marianek brzydki??:angryy: A co to w ogóle znaczy brzydki? Według jakich kryteriów? Normalnie nie ma lekarstwa na głupotę ludzi - czasem mam takie myśli, że najchętniej to bym...:mad: Na szczęście Maniek ma głęboko gdzieś takie paniusie i wie, że my go kochamy i uważamy za przystojnego, starszego pana ;)
  6. Eh, co się z tą Dogomanią dzieje? Napisałam post, a teraz go nie ma :/ Marianek ma się dobrze już :) to był taki incydent tylko, pewnie kotom podjadł karmę. Nie zawsze się upilnuje :/
  7. Tak tutaj rozprawiamy o jedzeniu, a Marianek chyba miał dość tej rozmowy i się rozchorował :( dzisiaj wymiotował kilka razy i miał biegunkę. Leży przygnębiony teraz. Dobrze, że wodę pije. Oby to tylko jednodniowy incydent był.
  8. [quote name='keakea']A surowa marchewka? Czasem psy lubią surową marchewkę w słupkach albo tartą polaną odrobiną oleju. A surowe jabłko?[/QUOTE] Surowe to już było na początku wypróbowywane. Mieszaliśmy mu z karmą. Warzywa roznosił po całej kuchni, wygrzebując je z miski. Próbowaliśmy marchewkę, jabłka, buraki, pietruszkę, selera, ogórki kiszone nawet (pies mojej mamy uwielbia ogórki - rzuca się na nie niezależnie czy właśnie znajdują się na talerzu). Ani jogurtu nie tknie, ani sera - z czego koty się cieszą. Je tylko suchą karmę i kurze łapki/kurczaka gotowanego od mojej mamy. A mamuśka się nie zniechęca gotuje Marianowi zawsze z marchewką, którą i tak wywalamy. Albo koty zjadają. Marian ślęczy przy stole jak coś jemy, ale nic mu nie smakuje. Wszystko wypluwa albo powącha i odchodzi. Jak do miski wrzucimy to olewa, albo roznosi po całym mieszkaniu. Spróbuję polać olejem i będę liczyć na cud. Tylko, że mam olej nierafinowany z zimnego tłoczenia - pachnie bardzo roślinnie. Pewnie jak mu nie będzie pachniał mięsem to nawet go nie tknie :P
  9. [quote name='paula_t']Ja też, co nie przeszkadza mojego bąkowi wcinać szpinaku, mozarelli czy innych frykasów ;)[/QUOTE] Oooo....to masz świetnie. Marian niestety nie chce jeść żadnych warzyw, co nas martwi. Żadnej gotowanej marchewki, ani zieleniny. NIC. Raz tylko udało nam się przemycić mu warzywa w farszu na pierogi. Soczewica zmielona z warzywami. Zjadł trochę, ale drugi raz już się nie udało :/
  10. Fakt, Marianka nie da się nie kochać ;) tak sobie właśnie pomyślałam, że to staruszek i nie będzie nam dane za dużo czasu. On ma w sobie tyle radości, że w ogóle nie odczuwa się jego wieku! :) Zobaczcie jak się cieszy z wyjścia na dwór - co nas dziwi, bo potem szybko chce wrócić do domu.[video]https://docs.google.com/file/d/0B6yG4tUCOvsBcDcwVWJNYkNvdG8/edit?usp=sharing[/video] Sorki za kiepską jakość ;)
  11. [quote name='paula_t']Też odniosłam takie wrażenie :) I chyba troszkę mu się schudło:razz:[/QUOTE] Wetka nam powiedziała, że jak będzie przekarmiony to tłuszczak będzie rósł. Marianek dostaje teraz tyle jedzonka, ile powinien. Poza tym u nas nie ma możliwości żeby zwierzak podjadał przy stole. Oboje jesteśmy wege to zwierzaki nawet nie mają po co przy stole nas męczyć :P Raz zrobiliśmy Mariana w konia. Jedliśmy wegetariańskie parówki, do złudzenia przypominające te z mięsa (smakiem i wyglądem). Jadł, aż mu się uszy trzęsły i nawet się nie zorientował :D a w tych parówinkach nawet tłuszczu nie było :P Maniutek nadal trochę ma za bardzo zaokrąglone boczki, ale teraz wiosną i latem będzie miał więcej ruchu :) Lepsza forma = młodszy wygląd i lepsze samopoczucie :)
  12. [quote name='asiuniab']On jest boski, naprawdę cudny:)[/QUOTE] No jasne - w końcu jest nasz :D nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo go kochamy :) [quote name='paula_t']Super dogses, że u Was wszystko w porządku, bo przyznam szczerze, że się trochę martwiłam czy nic Wam się nie stało, czy wszystko ok:roll: Dobrze, że guzek już się nie powiększa, jednak decyzja o zostawieniu go w spokoju była słuszna :) Buziaki dla Marianka:loveu:[/QUOTE] Jeszcze nie wspomniałam, że są postępy z Mariańskim. Nie wskakuje na łóżko bez pozwolenia, nie męczy już tak bardzo gości. Ostatnio tylko raz obsikał regał - od tygodnia (a nawet dłużej!!) :) Nadal jest zazdrosny o koty, ale dzięki temu że jesteśmy stanowczy to już tak nie przeżywa tego.
  13. Marianello ma się świetnie :) guzek wydaje się już nie powiększać, w przeciwieństwie do apetytu Mariana - na szczęście nie pozwalamy mu stać się chodzącą baryłką ;P z braku czasu wrzucam tylko kilka fotek z dzisiejszego popołudniowego spaceru. Jak będę miała chwilkę, to podrzucę też film z Marianowej ekscytacji wyjściem na spacer (za każdym razem, kiedy idziemy klatką schodową Maniek cieszy się, podskakuje i dokazuje ;) ) [IMG]http://kulkerson.files.wordpress.com/2013/05/p51212851.jpg?w=480[/IMG] [IMG]http://kulkerson.files.wordpress.com/2013/05/p51212831.jpg?w=480[/IMG] [IMG]http://kulkerson.files.wordpress.com/2013/05/p51212821.jpg?w=480[/IMG]
  14. [quote name='Panna Marple']I jak z Mariankiem? Produkuje nowe jezioro Bajkał czy Rów Mariański?:evil_lol: Drań jeden...[/QUOTE] Taaa, właśnie ostatnio sika pod prysznicem...może rzeczywiście ma coś w planie ;) kurde, żeby tak trafiał do brodzika :D
  15. Coraz lepiej, choć nadal sika jak zostaje sam. Jednak teraz jasno ustalmy zasady w domu i Marian musi ich przestrzegać. Sypialnia zamykana -pierwsze noce to była tragedia. Dzisiaj o 4 rano otworzyliśmy drzwi i Marian nie przyszedł. Dopiero jak wstaliśmy :) Pokazujemy mu, że jego miejsce jest na jego osobistej kanapie i tam powinien spać. Mniej też piszczy. Nadal jest bardzo zazdrosny o koty. Ale wygląda na to, że powoli zaczyna być lepiej. Przede wszystkim konsekwencja :) Szkoda tylko, że Marian nie chce się bawić - może to by trochę rozładowało jego stres. Jeśli chodzi o zdjęcia to mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu mi się uda podesłać jego mordeczkę :) Nasz Marianek nauczył się nowego zachowania od kotów :) rano staje pod szafką, gdzie przechowujemy karmę dla kotów i razem z kotami siedzi, wpatrując się w drzwiczki. Chociaż jego karmę trzymamy gdzie indziej - w innej części kuchni i jedzenie dostaje trochę później, nie z samego rana. W ogóle - rośnie mu drugi tłuszczak po drugiej stronie :/
  16. Aha, Marian był wykastrowany jeszcze przed adopcją. Jeszcze dodam, że próbowaliśmy się z nim bawić, ale jego naprawdę to nie interesuje i nie reaguje na to. Nasze koty go bardzo lubią, czasem zachęcają do zabawy a on je odgania albo wystawia zęby. On od samego początku jest taki, taki był też w hoteliku.
  17. Dziękuję za porady :) Oczywiście wiem o tym, że pies się nie "obraża" - słowo zostało użyte, by zobrazować sytuację, którą starłam się wytłumaczyć ludziom :) Miałam doświadczenie z wieloma zwierzakami, ale Marian to tak naprawdę specyficzny przypadek. Adoptowaliśmy go jako staruszka (ok. 12 lat-13 lat), po przejściach. Mariana niestety nie można "wybiegać", przeszedł operację łapy (miał złamanie, które źle się zrosło i łapa była o 90 stopni przekręcona - tak został znaleziony). Dlatego spacery są krótkie, a nawet bardzo krótkie bo on nie ma siły, zaraz kuleje. Marian się nie bawi - jest staruszkiem. Na zabawki nie zwraca uwagi, nigdzie nie węszy, nic go nie interesuje - zależy mu tylko na kontakcie z człowiekiem. On przez większość swojego życia żył na działkach (8 lat)- tam się błąkał. Nie chciał też spać na legowiskach - w hoteliku gdzie wcześniej przebywał przyzwyczaił się do spania na kanapie (były takie wydzielone dla psów), więc kupiliśmy mu kanapę. Przeczytałam Wasze posty i zdecydowanie muszę stwierdzić, że Evodish ma rację. On się po prostu uzależnił. My pracujemy w domu - mamy własną działalność gospodarczą i jesteśmy z nim. On ma swoje legowisko (kanapę) w biurze i jest z nami cały czas. Myślę, że za bardzo się przyzwyczaił do tego. Jak wychodzimy z domu i wracamy to jest nasikane. Wcześniej pozwalaliśmy mu wchodzić do sypialni, na początku też myśleliśmy że on po prostu potrzebuje więcej czułości. Ale odkąd dosłownie na nas "wchodzi" i sika po całym domu, a przy gościach dzieją się sceny zazdrości - przestało nam się wydawać, że wiemy co robimy. Od kilku dni pracujemy nad tym, że on ma swoje miejsce w domu, a my swoje. Najgorszy jest problem z tym, że koty nie rozumieją dlaczego sypialnia jest zamknięta. Zawsze wchodziły nad ranem żeby pójść na taras. Marian się już przyzwyczaił, pierwsze dwie nocy skomlał i sikał gdzie popadnie. Teraz znowu koty drapią w drzwi bo nie mogą się przyzwyczaić :P no ale coś za coś :P Dzisiaj nad ranem zrobiliśmy mały eksperyment i otworzyliśmy o 4 nad ranem drzwi od sypialni żeby sobie koty weszły pooglądać poranek :) i Marian nawet nie przyszedł! Pomimo tego, że drzwi były otwarte. Jednak do gości jeszcze nie próbujemy go wpuścić - jest zamykany. Nadal sika jak wychodzimy z domu - myślicie, że to się zmieni kiedy pokażemy mu, że każdy w domu ma swoje miejsce? Ja jestem pewna że to nie jest kwestia dominacji tylko zbytniego uzależnienia.
  18. [quote name='asiuniab']Dogs, ja bym poszła tym tropem, że Marian się tak rozpieścił, że teraz jak nie jest w centrum uwagi, to w jakiś sposób próbuje ją na sobie skupić. I myślę, że jak najszybciej, trzeba byłoby się z jakimś behawiorystą skontaktować.... a napisz, czy jak Marian np. nasika, to mówicie coś do Niego, np. oj Marianku, co tu się stało itp., bo jeśli tak, to ja na pewno bym przestała do Niego mówić właśnie w okolicznościach sikania, bo może On znalazł taki sposób, żeby coś do Niego pogadać, a jak się przestanie to robić, to dojdzie do wniosku, że nie warto???[/QUOTE] Przeczytałam na Dogomanii parę wątków, które założyły osoby o podobnym problemie. Fakt jest faktem, rozpieściliśmy go i pozwoliliśmy żeby wszedł nam na głowę. Teraz próbujemy go tego oduczyć. Nie ma wstępu do sypialni, zamykamy drzwi. Cały czas pokazujemy mu jego kanapę (kupiliśmy mu małą sofę na własność :P, jest w małym pokoju i tam jest Mariana miejsce). W kuchni staramy się na niego nie zwracać uwagi, chociaż jest niezwykle natarczywy. Wywaliliśmy wszystkie dywaniki, które obsikał. Teraz obsikuje drzwi :P jak goście byli wczoraj został zamknięty w "swoim" pokoju. Piszczał, ale włączyliśmy muzykę. W końcu przestał i się uspokoił. [quote name='keakea']Przyszło mi do głowy... że to mogą być także problemy kardio. Sprawdźcie mu serducho.[/QUOT Marian nie kaszle, nie dyszy, nie ma problemów wysiłkowych (z tego co obserwuję). Jak będę z nim u weterynarz na szczepieniu poproszę żeby go osłuchała. A tak sobie pomyślałam, czy te piszczenie to może być wina tego tłuszczaka co ma Marian? Może on sprawia mu dyskomfort (np. wrósł w tkanki) i dlatego Marian jest taki nieznośny i marudny? Ten guz na pewno do małych nie należy. Na chwilę obecną ma 9 cm. Czy on miał badany jakiś wycinek tego guza czy tylko USG? Wiem, że tłuszczaki nie są złośliwe i to są łagodne zmiany, ale to nie znaczy że taki guz nie sprawia mu dyskomfortu.
  19. Dzięki! :) To na pewno nie jest związane z nietrzymaniem moczu. On niestety robi to ostentacyjnie i to widać. Co oczywiście nie znaczy, że nie zrobię badania moczu żeby się upewnić ;) Ja też nie mam pojęcia co się stało - wszystko było już dobrze. Zawsze chodził za nami, ale teraz na nas wchodzi (dosłownie). Zrobił się znowu zazdrosny, chociaż nie ma u nas żadnego innego zwierzaka. Piszczy cały czas, dosłownie cały czas. Tylko w nocy ja śpi to tego nie robi. Zastanawiam się co mu jest :( uszy ma zdrowe, nie wygląda na to by coś mu dolegało. Jakby go łapa bolała to by kulał i ją podnosił - teraz w ogóle nie kuleje na spacerach. Może też ma dość zimy i ma zimową depresję?
  20. Jestem! Przepraszam,że się nie pojawiałam ale mam ostatnio problemy osobiste. Marian Grubas trzyma się dobrze :) tylko mamy z nim ostatnio trochę problemów - nie wiem co mu się dzieje. Chyba za bardzo go rozpieściliśmy. Sika nam na złość - wystarczy mu powiedzieć że coś "nie wolno", a nawet przesunąć go jak stoi na drodze to od razu się obraża i sika. Cały czas chodzi za nami, nie odstępuje nas na krok. Jak głaszczemy jakiegoś kota to jest tragedia - zaczyna piszczeć, wyć, łapami bić kota i wskakiwać na jego miejsce. Ze spaniem na łóżku nie mogliśmy już sobie poradzić - nie mogliśmy już spać bo cały czas nas trącał łapami, kładł się na nas (przygniatając ręce, nogi, głowę) :D zamknęliśmy więc pokój chociaż na jedną noc żeby się wyspać - obsikał całe mieszkanie. Marian stale potrzebuje być w centrum uwagi. Najgorzej jest jak przyjdą goście. On ich po prostu maltretuje - raz po prostu wygoniliśmy go z pokoju żeby móc chwilę w spokoju porozmawiać. Obsikał drzwi i buty gości. Nie wiem co się dzieje z tym naszym Maniutkiem :( Może macie jakieś sposoby na zaborczość psa? Kocham Mariana i chcę mu pomóc, bo skoro on się tak zachowuje to na pewno cierpi w jakiś sposób. Psychicznie. Zastanawiam się co robimy źle...czy on się nie czuje kochany? Poświęcamy mu dużo uwagi i miłości, a wygląda na to że nie jest szczęśliwy....:( Myślicie, że konsultacja z behawiorystą by pomogła?
  21. Tak - Marian rzucał się po całym gabinecie, musieliśmy go we trójkę trzymać i jeszcze na dodatek obsikał wszystkie ściany w poczekalni. Nie mówiąc już o tym, że jak tylko wszedł do samochodu to zwymiotował :) było wesoło. Nic w uszach nie znalazła wetka, ale dała jakąś maść i jak nie przejdzie to trzeba będzie wziąć wymaz. Bo tak "na oko" nic nie widać. Zasugerowała, ze może to być na tle nerwowym też...ale nie wiem z jakiego powodu tak mogłoby być :(
  22. [quote name='paula_t']Dogses, z uszami u Mariana nic nigdy nie było :shake: Skoro tak mocno się drapie, że aż krewka leci, to zdecydowanie trzeba iść do weta, bo może jakieś zapalenie się tam pojawiło, czego nie widać gołym okiem. A może to jego popiskiwanie, brak ochoty na spacery troszkę są związane z Bonusem, bo to dopiero teraz, po jego śmierci, się pojawiło, a przecież wcześniej takich sytuacji nie było...? :([/QUOTE] Pomyślałam że to może jakaś grzybica, która powróciła. Ale skoro nie miał problemów i uszy czyste to faktycznie może być jakieś zapalenie. Ale on się nie przywiązał tak do Bonusa - wcześniej olewał go, udawał że nie istnieje. Myślę, że to wszystko związane z uchem - no to czeka Mariana wizyta u weta - będzie się działo.
  23. [quote name='pikola']Bonusku :-( „Śpij piesku, śpij… już odpocząć trzeba Może będziesz miał swój kawałek nieba Może będzie tam piękniej niż tu teraz Może spotkasz tych, których tu już nie ma… Śnij, piesku śnij… w snach jest zawsze pięknie Ciepły dom, miejsca dość na twe wierne serce Przyjdzie czas spotkać się potarmosić uszy lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć Lecz dziś sobie śnij a czas łzy osuszy” [/QUOTE] Piękny wiersz :( aż się smutno zrobiło :(
  24. Witamy Was z Mariankiem - trochę długo nie było wieści, bo brak czasu. Dużo działamy tu ze świdnickim TOZ-em i na nic nie mam czasu :( W domu już wszystko się unormowało, ale Marian ostatnio trochę się postarzał :( nie chce mu się na spacery chodzić, utyka na łapkę i trochę w domu popiskuje. Może to być związane z bólem łapy? Myślicie że warto się wybrać do weterynarza? Nie chcę go niepotrzebnie wozić, bo po pierwsze: Marian nie lubi jazdy samochodem (zaraz wymiotuje), a po drugie: panicznie boi się gabinetu weterynaryjnego. Kojarzycie może czy Marian miał jakieś problemy z uszami? Bardzo się drapie w jedno ucho, aż do krwi. Uszy są czyste, bo sprawdzam co drugi dzień. Nie znam za bardzo jego historii "zdrowotnej", a to mnie trochę niepokoi.
  25. Marian tak się przyzwyczaił do wspólnych spacerów z Bonusem, że dzisiaj cały czas go szukał. Nie chciał iść, zatrzymywał się, rozglądał.
×
×
  • Create New...