-
Posts
1695 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gezowa
-
Dzięki raz jeszcze :) Teraz przerwa, ewentualnie do Bydgoszczy na wystawę, ale to halówka... Podobno warunki dość słabe, więc tylko dla towarzystwa :P Haha, to oni sami wymyślili. Tata strasznie się wkręcił w coursingi i nawet chciał do Częstochowy teraz jechać, ale no dla Ejdena za dużo takich wyjazdów na raz (od września praktycznie co weekend), niech teraz sobie odpocznie psychicznie :) Ale nie wiem, bo jestem niemal na 100% pewna, że z tym borderkiem wtedy nam nie wyjdzie, bo szczeniak razem z Ejdenem pochłoną całą zawartość portfela... I to jest takie trochę wybieranie, niestety. Ja zresztą znowu mam wątpliwości co do typu psa jakiego bym chciała, bo przy motywacji i zachowaniach Ejdena tak naprawdę bordera nie potrzebuję :evil_lol:. Bardzo dużo planów też mi się pochrzaniło ze sportami, no ale o tym nie będę się rozpisywać, bo mnie zaraz wszyscy zjedzą :grins:
-
Dla rodziców to mocno idealistyczna wersja, która mam nadzieję, że mi wyjdzie :diabloti: Nie nastawiam się na jakieś sporty z nim, inne prócz coursingów ;) O ile się zdecyduję. Jutro jadę poznać, bo jednak jak miały 3 tygodnie to za wcześnie aby decydować. Z opowiadań koleżanki - jak miał 3 tygodnie to był jednym ze spokojniejszych, no ale to wiadomo - chodzić jeszcze nie potrafi dobrze, to jak tu broić... Teraz podobno straszna menda z niego, niczego się nie boi, wszędzie chce być pierwszy. Sama muszę poobserwować. Czasami nie wiem czy chciałabym drugiego takiego ADHD jak Ejden :evil_lol: To bywa cholernie męczące... Właśnie, Talia, teraz widzę, że pytałaś o piłkę. Odbijają się super, ale no piszczałka ma tendencje do psucia się... Nasza jeszcze żyje, ale z niewiadomego powodu piłka przy piszczałce jest wgnieciona :mdleje:. Żelki tylko macałam, nie używałam. Ale pewnie równie nieprzewidywalnie się odbijają, w końcu nie są okrągłe ;)
-
A wystarczy przeczytać stronę wcześniej... :jumpie:
-
Jeśli chodzi o mój post to niestety wiem co pisałam :P Tak jest u whippetów, a czy u innych ras - nie wiem, bo akurat w tym środowisku siedzę dość głęboko i widzę pewne kwiatki. W pewnym momencie pies przestaje mieć znaczenie i liczy się tylko prestiż, wygrana, a nie to, że "najlepsza suka z miotu" sika ze strachu na ringu, a właścicielka tak wpieniona przegraną z "gorszą" suką - zostawia rozhisteryzowaną, zestresowaną psinę i leci poznać wyniki konkurencji. I naprawdę, niektórym to pasuje. Jeździ na wystawy? Jeździ. Pokazuje swoje "przerasowienie", ale nikt nie dba o komfort psychiczny zestresowanego psa, bo po co? Ważne, że ma wygląd i wygrywa. Mój pies na ten przykład znosi źle coursingi (chociaż pewnie przywyknie, bo to był dopiero jego trzeci). Nie dlatego, że się boi, ale przeżywa ciągle bardzo silne emocje i tak praktycznie przez cały dzień. Taki rozemocjonowany borderek. I pomimo, że są jeszcze dwa w tym roku (a szło mu naprawdę świetnie jak na dopiero drugie zawody) i zamykają nam sezon - nie jadę, bo chcę mu dać przerwę, żeby odpoczął psychicznie... Są wystawcy, którzy nie robią tego ze swoimi psami, bo mają tak mocne parcie na "fejm". Znam naprawdę wiele osób, wielu hodowców i właścicieli PIĘKNYCH, showkowych psów, którym zależy na tym, aby pies nie miał złego skojarzenia z wystawami, wystawiają go delikatnie, a nie mocnym chwytem za szyję żeby się nie wiercił (taki tam piękny handling kosztem psa ;) ). Wiele znanych mi psów nawet na halówkach jest totalnie wyczilowanych. Ale to nie wzięło się z powietrza... Więc to nie tak, że wszyscy hodowcy mają w nosie swoje psy, ale niestety jakiś procent tak. Powiedziałabym nawet, że jest tylko kilka hodowli w Polsce (na obecnie chyba 30), gdzie hodowca naprawdę nie wyda psa byle komu, a szczególnie osobie, która pomimo, że ma kasę i parcie na wystawy - będzie traktowała psa instrumentalnie. I tak co do popędu - na ten przykład showkowy border pracować tak czy siak będzie (no chyba, że jest to totalna skrajność sprzeczna ze wzorcem i będzie zbyt leniwy) i tutaj nie ma znaczenia czy weźmiesz użytka czy wystawówkę, bo będzie podobna chęć do pracy. W końcu to kurde border. Ale u whippeta wśród wystawówek jest naprawdę dużo psów kompletnie rozchwianych emocjonalnie, ze zrytą psychiką i do tego bez popędów - totalni flegmatycy. Chciałam w sumie jeszcze napisać o coursingach i różnicach w bieganiu (bo nie jest to takie oczywiste), ale nie będę zanudzać :lol: Jeśli piesek jest brany na wystawy, rokuje super to czemu nie? Jeśli masz możliwość to podjedź i poznaj szczeniaka. Ja tam z doświadczenia nie ufam hodowcy w pełnych 100% :grins:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
9. Ja mam 13 dla whippeta, a ludzie po 9 biorą i dla borderków :P Wzięłam 13 z tego względu, że jemu się nos wykrzywia i dziwne odgłosy przy tym wydaje... albo łapie za palce :lmaa:
-
Taaa, z moich obserwacji wynika, że u whippetów niektórzy wolą oddać psa, który będzie traktowany jak figurka, rzecz, maszynka do wygrywania wystaw, niż wydać go do porządnego domu, gdzie będzie traktowany jak pies, a przede wszystkim - członek rodziny :P No chyba, że wnętr - wtedy tak, a najlepiej to zatuszować jego istnienie, bo wstyd ;) To przykre, ale takie praktyki są stosowane. Nie jakoś masowo, ale niestety są. I to w hodowlach, które właśnie mają status "najlepszych w Polsce", bo wszelkie porażki wystawowe czy wadliwe psy są po prostu "usuwane" z życia hodowli.
- 15718 replies
-
- 1
-
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Taka jestem pierdoła mała :loveu: I już mam tyle pucharków :evil_lol: :evil_lol: Jadę w niedzielę pofocić i w końcu poznać.
-
Teraz tych ubranek pełno jest wszędzie... Biedronka, Netto, nawet coś ktoś mówił, że w Lidlu są. Niektóre fajne (jak na tak niską cenę oczywiście), ale inne... Chyba bardziej opłaca się zamówić coś z zooplusa :P
-
Dzięki! Pasują mi dwa whippety :grins:
-
Tak na szybko wieści z weekendu. Top Speed Dog - 3:21, nowy rekord Ejdenowy, nowy rekord zawodów i tytuł Master of Top Speed Dog. Nie dał szans borderkom ani innym chartom :) Minikowo, coursing - Grand Prix Polski: Pierwsza tura (0:58): [video]https://www.youtube.com/watch?v=Mux0XmMf4Uc[/video] Druga tura: [video]https://www.youtube.com/watch?v=fyBQyCcjQe0&feature=youtu.be[/video] Ejden w obu biegach jest w białym czapraku. Pierwsza tura lepsza, pobiegł niemal idealnie i dostał bardzo wysokie noty od sędziów - 181/200 punktów, był drugi zaraz po swoim "wujku", który zdobył... 182 punkty ;) Tylko jeden różnicy! Druga tura niestety poszła nieco gorzej, ale moim zdaniem najgorzej nie było. Z drugiego miejsca spadł na 5, jednak praktycznie całe podium było obładowane jego rodziną :D 1, 2 i 4 miejsce - wszystko rodzina. Jak na drugi coursing było ZARĄBIŚCIE. Naprawdę jestem z niego MEGA dumna, zwłaszcza, że tydzień miał męczący i jeszcze wyjazd do Warszawy, 6 godzin snu i zaraz na coursing!! Tak więc przez weekend przywieźliśmy do domu dwa puchary, mnóstwo zabawek, smaki, tytuł, ale przede wszystkim - nowe doświadczenie! MOJA TORPEDA! :loveu:
-
Maghda, pisałam PW, ale masz zapchaną skrzynkę :(
-
Kolejna porcja nudnych, ciągle tych samych zdjęć :grins: Zawsze ma najwięcej do powiedzenia... "Ejdenku, idziemy na spacer z whippetami?"
-
Witam, witam! :) Trochę rzadko coś się tutaj dzieje, no ale... evel tak i póki co tak zostaje. To dla rodziców :grins: Sama muszę zdecydować czy dam radę w trybie niemal dwóch papsów jednocześnie ;) Dlatego jadę tylko obejrzeć, gnojki mają dopiero 3 tygodnie, więc to też trochę za wcześnie, żeby "wybierać". Jak nic nie przypadnie do gustu - nie będzie. I tyle.
-
Oj, to skomplikowane :grins: Na razie nic nie powiem... bo sama muszę zdecydować. Jadę poznać papsy za tydzień...
-
Co do szczeniaka w kagańcu to chyba zależy od przepisów konkretnego miasta. Pamiętam, że sama nie jeździłam z moim w kagańcu aż do ukończenia roku, bo był gdzieś taki zapis... teraz tego cholerstwa nie mogę znaleźć.
-
Taaaak, licencja doszła dzisiaj jak z rodzicami zmieniliśmy plany na weeekend i pogodziliśmy się z tym, że nie jedziemy... Dobrze, że w ogóle doszła, bo już miałam "stracha", że się gdzieś zawieruszyła :/
-
Jak już zostało wcześniej powiedziane - radziłabym psa zmęczyć psychicznie jakimiś komendami, nauką czegoś nowego. Ważne, żeby była to zabawa dla obu stron, a nie przykry obowiązek :) U nas np. jedną z zabaw jest zamknięcie psa w innym pokoju, schowanie ulubionej zabawki w mieszkaniu i wypuszczenie psa z komendą "szukaj". Tyle frajdy mu to sprawia, że uśmiech sam maluje się na twarzy :grins: I ta duma jak już ją znajdzie... ;) Co do lęku separacyjnego (tego wycia) to tak jak pisała zresztą evel - wydzielić psu jedno pomieszczenie, możliwie jak najmniejsze. Im mniejsza przestrzeń tym pies szybciej się wycisza. U nas poskutkowała klatka i chociaż u wielu ludzi nadal budzi kontrowersje to uważam, że dobrze wprowadzona klatka (np. przez crate games - jest tego pełno na youtube) jest dla niespokojnego psa idealnym rozwiązaniem. Miałam podobny przypadek, pies nic nie niszczył tylko cały czas śpiewał. Zostawianie w najmniejszym pomieszczeniu dało tyle, że raz był spokojny, a innego dnia postanowił wydrapać drzwi. Dopiero klatka rozwiązała problem całkowicie, ale ważne, aby kojarzyła się psu pozytywnie, a nie tylko z sytuacją: "Pańcia mnie wrzuca do tego metalowego potwora, więc pewnie zaraz zostawi samego" i z czasem ani nie będzie przynosiło mu to komfortu psychicznego, ani nie będzie chciał tam wchodzić z własnej woli... Sama popełniłam taki błąd na treningach agilitowych i w efekcie pies wszędzie (dom, ogród, pole, park, nawet las) do klatki WBIEGAŁ z rozpędu, bo była taka fajna, tak uwielbiał w niej siedzieć, ale na treningu po prostu kojarzyła mu się z jednym - zamykam go i odchodzę. Co do agresji lękowej się nie wypowiem, bo nie mam doświadczenia w tym temacie zupełnie i według mnie takie sprawy lepiej załatwiać z kimś doświadczonym, a nie korzystać z rad w internecie, bo każdy pies i przypadek są inne. Może jakiś porządny behawiorysta by pomógł... Zdradź może skąd jesteś to któraś z dziewczyn (albo chłopaków ;)) kogoś ci poleci na PW?
-
http://www.wyscigi.zkwp.pl/kalendarz_imprez/19 :) Strasznie jestem wkurzona, bo Minikowo jest za tydzień i teraz boję się, że do tego czasu tez nie dojdzie, więc nam wszystko przepada na ten rok już... Do Częstochowy nie pojadę, bo to już wyprawa dla nas...
-
Nie pierwsza i nie ostatnia ;) Do Warszawy teraz, w sobotę nie jedziemy. Licencja zaginęła w akcji, Częstochowa ją wysłała, ale Gdańsk nie ma u siebie, więc... Oby w ogóle doszła... Za to będziemy na 100% 4 października :D
-
Dzisiaj jadę na pocztę... Dostałam info, że wszystkie licencje zostały wysłane razem. Innym doszło przed Ostródą (13 września), a mi do dzisiaj nie... Od tego zależy czy pojedziemy do Warszawy. Listonosz nic nie przynosi, dzisiaj miał być, ale póki co cisza. Zobaczymy... A ze spacerem po biegach ciężko, bo kończą się wieczorem :D W Swornych jak mieliśmy koło 70 psów (z czego 60 whippetów) to cała impreza skończyła się przed 19, a wszystko szło naprawdę sprawnie :D
-
A właśnie! Co do smooth collie - widzę, że mamy kilka hodowli w Polsce. Może mi ktoś bardziej zorientowany w temacie polecić coś? Z czystej ciekawości, bo na papsa już czekam :D Jednak rasa na swój sposób mnie fascynuje, a wiadomo, że do osoby niezwiązanej z tematem różne "kwiatki" nie dojdą, bo są tak skrzętnie ukrywane... ;) Wolałabym na priv, bo do tematu rzadko zaglądam. Nie ogarniam jeszcze do końca tego nowego dogo... :plzdie:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Teraz mam ciut więcej czasu na zdanie relacji :grins: Obóz w Annówce - CUDO. Na pewno nie ostatni raz tam pojechałam i każdemu GORĄCO polecam, już nawet niekoniecznie na seminarium agilitowe, ale Marta jest NIESAMOWITĄ osobą, ale na jej kuchni na pewno nie schudniecie :D :D Atmosfera jak najbardziej na plus, jeszcze trafiłam na czas, gdzie były maluśkie kilkutygodniowe papisie, które ledwo co człapały na łapkach :loveu: Sama Magda jest moją absolutną idolką :D Ma podejście do psa, do człowieka, jako trener i osoba jest po prostu zajebista! Coursing 13 września w Ostródzie. Szybko przyjechaliśmy i jeszcze szybciej się zwinęliśmy :P Z pełną świadomością wybrałam dość trudną trasę dla Ejdena jako "świeżaka", ale niestety przerosło to nas i Młody gubiąc wabik zaraz na wstępie - skończył z 91 punktami na 14 miejscu, bo nie zakwalifikował się do II tury. Mimo tego jestem bardzo zadowolona, bo takie sytuacje uczą psa, że ma bardziej skupiać się na wabiku, a nie lecieć na pałę. Ejden jest szybki, nawet bardzo, ale przez to jakby nie myśli - nie skupia się na szmacie, po prostu ma pierdzielca. Biegł ze swoim tatą tak btw, na zdjęciach widać :D Jeśli licencja dojdzie w tym tygodniu to jedziemy na coursing w sobotę do Warszawki (Stara Miłosna i te sprawy). Później 4 października znowu na finały Top Speed Dog (więc jakbyś chciała Illusion to tylko wtedy :D). Pracowicie :D
-
Nie generalizowałabym. Pomyśl o bardziej hardokowych przypadkach jak chociażby ucieczki w totalnym amoku, gdzie piesek w ogóle nie wraca do domciu tylko postanawia wybrać się na wycieczkę z misją "przedłużam gatunek". Wiele znajomych mi osób, posiadających psy sportowe chciało zwyczajnie sprawdzić jak pies po kastracji może się zachować, bo BAŁY SIĘ, że pewne zachowania mogą się nasilić. I nie, nie chodzi o agresję. Każdy przypadek jest inny. Osobiście bardzo długo się broniłam przed tym, bałam się efektów ubocznych, bo implant to nie jest lek-cud, o czym zresztą napisałam. Każdy pies reaguje zupełnie inaczej i po fakcie, jak już miałam jakiś obraz psów innych niż border collie na chemicznej, widzę, że u whippetów przykładowo, suprelorin nie równa się absolutnie kastracji chirurgicznej. Pisałam o psie znajomej, który urządzał serenady przy każdej cieczce (podobnie jak mój), a że w bloku mieszka to tak średnio sąsiadom to pasowało. Wszczepiła, poczekała - pies ma siekę z mózgu i nigdy więcej nie zdecyduje się na implant, rozważa normalną, stałą kastrację. Znam naprawdę mało psów, które podczas cieczki reagują tak skrajnie jak mój. Od małego był psem strasznie okazującym i przeżywającym emocje, nie radził sobie z nimi i jak do tego doszły cieczki to w pewnym wieku ("drugiego etapu dojrzewania") zwyczajnie mu odwaliło. Pies sportowy, w którego od samiuśkiego początku wkładałam mnóstwo pracy i czasu, nie był w stanie wyjść na normalny, spokojny spacer do lasu jeśli jakaś suka zostawiła tam zapach cieczki. Przegięciem dla mnie był moment, w którym mój zawsze-posłuszny-chart po prostu dał dyla i nie wrócił, zgarniałam go z ulicy kilkanaście minut później. I nie lubię pieprzenia, że "trzeba było to wypracować", bo próbowałam przez naprawdę długi czas różnymi sposobami, prośbą i groźbą. Nie było pracy - pies szedł wąchać, a jak wąchał to wpadał w amok, z którego nie było sposób go wybić, a 24/7 pracować nie może. Nie jestem kolejną z "cudownych, jedwabistych dogomaniaczek, które mają psy idealne", jestem osobą, która na pierwszego psa wybrała sobie whippeta i trafiła na cholernie trudny przypadek w kwestii nieradzenia sobie z emocjami (bo nadal uważam, że to przez to była aż TAKA fiksacja na cieczki). Naprawdę wielu rzeczy go oduczyłam i jestem z siebie i z niego niesamowicie dumna, ale to była rzecz, na której poległam i nikt nie był w stanie mi doradzić nic sensownego. Nikt. Bo pies na treningach był psem idealnym, który sporadycznie zainteresował się ćwiczącą obok suką w cieczce. Ale co z tego, jeśli nie mogłam cieszyć się codziennym życiem z nim? Nie mogłam wyjść na normalny spacer, bo nie sprawiał mi on przyjemności, jeśli żyłam ciągle w strachu, obawie, że znowu wywinie jakiś numer. Lubię czytać Twoje posty, Ryss, ale w tej kwestii kompletnie się z Tobą nie zgodzę. Tylko dlatego, że KAŻDY przypadek jest inny. Jeśli ktoś faszeruje swojego psa chemią, bo liże siki no to sory - po co brało się psa? Dla mnie to coś normalnego. Ale taki amok, totalny brak opanowania (bo i zdarzało się tak, że pies musiał spać w nocy w klatce, bo za każdym razem jak się kładłam do łóżka - postanowił sobie ulżyć na mnie) to było dla mnie coś okropnego. Po prostu się męczył. I on, i ja.
-
Ogarnęłam dzisiaj temat i jak tylko przeczytałam, że pies jest na implancie i ma dziwne zachowania to wiedziałam, że to nie wina psa, któremu nagle odwaliło... Mój pies też jest na implancie i na niego zadziałał on naprawdę super. Jest idealnie. Fakt, że bywa "glistą" do niektórych psów i ludzi, ale wolę to niż totalny amok i wpierdziel "bo cieczka". ALE... pies mojej znajomej z pozoru mocno dominujący, totalny beton, do którego nic nie dociera - nagle stał się taki malutki i zaczął się bać jak piesek na niego wyskoczy z zębami. Implant można usunąć, nacina się po prostu skórę i go wyciąga. Implant też nie daje 100% efektu jaki jest na normalnej kastracji. Co więcej - pies znajomej miał totalną siekę z mózgu. Jego zachowanie się zmieniało w ciągu godziny na totalnie skrajne. Wyglądało to okropnie. Przez pierwsze 4-6 tygodni pies ma wahania nastrojów, po 6 tygodniu środek zaczyna dopiero działać. Porównaj to z czasem kiedy implant został mu wszczepiony - może być tak, że wiele dziwnych zachowań dasz radę wytłumaczyć ;)
-
Duma aż bije z niego :grins: Flyball: I w gratisie śmiech hieny: [video]https://www.youtube.com/watch?v=1HdlKxysxUU&feature=youtu.be[/video] To był eksperyment. Nigdy tego nie używałam przy nakręcaniu psa, ale bardzo mu się spodobało :D