Jump to content
Dogomania

Gezowa

Members
  • Posts

    1695
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gezowa

  1. Taka agresja... [video]https://www.youtube.com/watch?v=V7Y7H-Noj3s[/video] Dużo filmów mam na komputerze, ale mam przeokropnego lenia, żeby je wrzucićna YT... No i jaram się przeokropnie, bo już 20 czerwca jedziemy na pierwszy w tym roku coursing do Poznania :D Później Swornegacie, Ostróda i może-może Warszawa lub Częstochowa. Zależy jak pręgusowi będzie szło - wolałabym Częstochowę, bo to ostatnie zawody w tym roku, w których mógłby zdobyć wreszcie certyfikat użytkowości. Kai licencje zdawać może dopiero w Ostródzie, więc też fajnie by było, jakby pojechał na jakieś zawody jeszcze w tym roku.
  2. FredziaFredzia, mówiąć szczerze - nie pamiętam. To było ponad dwa lata temu, potrzebowaliśmy czegoś na szybko na zimę dla Ejdena, ale to ubranko totalnie na zimę się nie nadawało... Za cienkie. Żyjemy, żyjemy, cała trójka :D Kai niedługo będzie miał 8 miesięcy, ale to szybko zleciało... Dzieciur waży niecałe 14kg, a wzrost póki co zatrzymał się na pograniczu 48/49cm. Raczej nie urośnie większy od Ejdena (50,5). Wydarzyło się dość sporo... Chociażby moje niesamowicie błyskotliwe odkrycie, że Kojot (bo tak nieoficjalnie nazywa się Kai, bardziej nam przypasowało) to nie tylko na coursingi się nadaje... Szczerze mówiąc w życiu nie widziałam tak zarąbistego whippeciego szczeniaka, tak mocno nastawionego na pracę, tak POŻĄDAJĄCEGO zabawy i uwagi. Kocha dyski ponad życie, latający plastik to coś niesamowitego i był problem z wymianą frisbee -> szarpak/piłka (już opanowane). Gnojek ma wrodzony aport, nie odbiega z zabawkami gdzieś po łuku, a sam je podaje, wciska w ręce. Drive'a to on w wieku 4 miesięcy miał na równi z Ejdenikiem :D Szarpie się trochę słabiej od Ejdena (bo ten wyrywa ręce... i nie, nie przesadzam), ale za to ma mocny chwyt i można go wieszać, albo robić samolot, a on się tym niesamowicie jara. No i zadziwia mnie to, że niby jedna rasa, rodzina (kuzyni), a są takie różnice w zachowaniach i preferencjach, czy predyspozycjach do sportów. Oczywiście, mają sporo wspólnych cech - w końcu to dwa wariaty. Ale widać chociażby różnicę w pracy, ale to pewnie też kwestia tego, że Ejden teraz jest bardziej opanowany, a za jego szczenięcych dni to moja wiedza ograniczała się do "umiem nauczyć psa podawać łapę". Jedyna wada - chociaż zależy dla kogo - którą zauważam w chwili obecnej u Kaia to taka... szmatkowatość borderowa, nie wiem jak to inaczej określić. Tylko i wyłącznie do mnie. Taka wrażliwość na ton głosu. Zrobi coś źle i usłyszy tylko "FUJ" to zaraz przychodzi się gliździć, takie uszka położone, ogonek nieśmiało macha i ogóle dżdżownica lvl 99. Ma to swoje plusy, chociażby nie mam z nim problemów jak z Ejdenem i jego wkurzającym zachowaniem ze szczenięctwa: "hehe, mam 4 miesiące i uciekam z rozbitą butelką w pysku, GOŃ MNIE, OHOHHO JAK FAJNIE KRZYCZYSZ, BAWIMY SIĘ". Nie odbiega do psów. Chyba, że to jakiś znajomy - to fakt, zdarzało mu się wyrwać, ale tak... nie interesują go mam wrażenie. Oczywiście jeśli Ejden się wita z pieskiem to on wtedy też chce, ale to chyba zrozumiałe - pręgus jest jeszcze traktowany jak guru. Ogólnie jeśli chodzi o Kaia to śmiejemy się ze znajomymi, że chciałam łysego bordera b&w... to mam :D Naprawdę staram się patrzeć obiektywnie na moje psy, widzę ich wady i zalety, ale charakter Kojota mnie po prostu rozwalił, mam tylko nadzieję, że nie zmieni się zbyt wiele kiedy w końcu zaczną działać cieczki. Jak układają się relacje między chłopakami... hmmm... W sumie niewiele się zmieniło. Kai jest jednym z dwóch whippetów, z którymi Ejden faktycznie lubi się bawić. Ale jak był tak jest nietykalski - nie lubi przesadnej bliskości innego psa, więc nie śpią przytuleni do siebie jak często można zobaczyć zdjęcia whippków w internetach. I co najważniejsze - od dwóch miesięcy (pfu pfu) nie było incydentu z próbą podgryzania Ejdena przy zabawie. Nie pisałam o tym, chyba tylko wspomniałam o jednej sytuacji, gdzie Kai złamał mleczaka na pręgusie, ale bardzo długo i zacięcie walczyliśmy z tym, żeby nie GRYZŁ Ejdena w tyłek jak biegają razem. Był okres, gdzie młody biegał w kagańcu i wszelkie podobne zachowania były korygowane, ale przynajmniej pręgowany tyłek był bezpieczny, bo już wystarczająco ma blizn... Co do blizn... Dwa tygodnie temu pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, w której byłam i działałam w totalnym szoku. Był sobie owczar, który bez żadnego sygnału, żadnego ostrzeżenia, w ciszy, rzucił mi się na psa. Na chwilę przed zetknięciem psiknęłam gnojowi gazem po oczach, ale nawet nie wiem czy spudłowałam (wydawało mi się, że nie), ale nie zadziałało niestety... Całe szczęście, że Ejden był na smyczy mimo, że zawsze gadają, żeby puszczać, bo wcale nie miał zamiaru uciekać, bronił się. Jak gaz nie zadziałał to chwyciłam go w panice za sierść i przy okazji mnie przewrócił w błoto, ale taki agresor mi się włączył, że nawet nie wiem skąd tyle siły miałam, żeby unieszkodliwić takiego bydlaka :/ Dla mnie było jasne w tamtej sytuacji, że albo coś zrobię, albo psa mi rozszarpie. Cała akcja trwała naprawdę kilka sekund, jak już było po wszystkim to robotnicy się zbiegli "czy nic mi nie jest" i takie pierdoły... Ejden miał ogromnego sińca i strupa, którego cep sobie zlizał, więc witaj szósta blizno na lewym boku (y). Okazało się, że ten pies ucieka z pobliskiego magazynu. Mówili, że kręcił się już od jakiegoś czasu, podejrzewam, że robotnicy go dokarmiali i może widział w nas zagrożenie, które wchodzi na "jego" teren... Ewentualnie może mieć po prostu zryty beret. Nie zmienia to faktu, że gdyby szedł ktoś inny (a chodzi tam naprawdę sporo ludzi - z psami i z dziećmi, wszyscy podziwiają powstający peron i tak dalej), może ktoś, kto bałby się zareagować, skończyłoby się to zupełnie inaczej. Mi do dzisiaj gną się kolana jak pomyślę co by było, gdybym szła z obydwoma, albo z samym Kaiem... Przecież czarny nie rozumiałby nawet co się dzieje... Oczywiście nie zostawiłam tak tego, pies od dwóch tygodni jest na terenie magazynu. Jak go znowu tutaj zobaczę to nie będzie pobłażania, zgłoszę to tam gdzie trzeba. Ech, ale kończąc smuty, mam filmy! Zdjęć mi się naprawdę nie chce pomniejszać, więc mogę wstawić w linkach jak tak bardzo chcecie zobaczyć "wcaleniebordera". 17 styczeń, zagryzanie szczeniaka: [video]https://www.youtube.com/watch?v=IALcwrAMHlM[/video] Pierdolot. [video]https://www.youtube.com/watch?v=1x1EL8XiUwc[/video] Pierwsze pływanie! [video]https://www.youtube.com/watch?v=IcsuPkQWXVA[/video] https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/t31.0-8/11168051_1621209758116259_1348087360761657944_o.jpg https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xta1/t31.0-8/11243915_1620966034807298_1708324413689145209_o.jpg taki piękny jestem <3
  3. Psy mówią, że karma bardzo dobra! Ja i tak ich nie karmię samymi chrupkami, więc mi to wszystko jedno, bo traktuję to jako wypełniacz :lol: Nie było mnie długo, ale totalnie nie ogarniam :D Kai urósł w ciągu miesiąca aż 1,5cm! (tak, to sarkazm) Waży sporo, podejrzewam, że coś koło 9kg. Chyba w Bydgoszczy będę go wystawiać, ale jeszcze nie wiem - nie ma za dużych szans biorąc pod uwagę to, jak wygląda :lol: Gnojek wymienia zęby, już wszystkie siekacze poszły, ma już zęby stałe, a mendą jak był tak jest i będzie gryzł chociaż samymi dziąsłami. I Ejdenek [video]https://www.youtube.com/watch?v=lri64PH6tIk[/video] Mam trochę zdjęć, ale nie mam czasu ich pomniejszyć, żeby wstawić na dogo.
  4. Dokładnie. Koleżanka kiedyś razem z mamą miała hodowlę corgisiów. Nawet ostatnio opowiadała co to były za mendy, że z aussikami (bo teraz te mają) jest o wiele łatwiej. Padł wcześniej whippet. Jak czytałam wymagania to faktycznie by pasował, bo whippet to pies, który nawet jak nie pójdzie na spacer (mowa o dorosłym psie) to po prostu śpi. Często wolą zagrzebać się w kocu niż iść na spacer w deszczu, lubią przebywać ze swoim człowiekiem itd. Gorzej, że jednak pies musi się wybiegać chociaż raz na jakiś czas, żeby nie zmienił się w chodzącą parówę ;) Niestety na przestrzeni ostatnich dwóch lat - whippety stały się bardzo popularne, co oznacza, że powstało mnóstwo nie za fajnych hodowli + pojawiają się nawet bezpapierowe mioty. Wiele whippetów jest rozmnażana na wygląd, a nie charakter - idąc w tą skrajność powstają psy lękliwe, którym z początku ciężko przystosować się do życia w mieście. Jeśli człowiek nie wie jak postępować, nie naprawi tego problemu... Whippet to pies potrzebujący dobrej socjalizacji, inaczej wyrasta na histeryka, który nie da się dotknąć obcej osobie i przylega do podłoża z ogonem pod brodą na widok innego psa. Whippet nie jest też psem łatwym w szkoleniu, aczkolwiek zależy na jaki charakter się trafi - jedne są tak spokojne i bezproblemowe, że wymagają jedynie podstawowego posłuszeństwa, a inne - jak moje dwa świry - są nadaktywne i silnie przeżywajce emocje, co wymaga dodatkowej pracy na sporym obszarze...
  5. Zależy do nauki czego konkretnie tak naprawdę. Lata średnio, w końcu to gumowe ;) ale na wytrzymałość nie narzekam. Mam jedno ponad dwa lata, służyło dzielnie jako nagroda przy przynoszeniu plastikowego dysku, a pies (16kg) szarpie się tak, że chce rozerwać wszystko, wiesza się na tym i w sumie prócz faktu, że jest tak usyfione, że nie widać jaki to był kolor to jest w stanie bardzo dobrym :lol:
  6. http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/pilki/pilki_dla_psa/374433 Wzięłam na próbę dwie i szczerze mówiąc jestem zachwycona :P Nie wiem jak się sprawdzi przy psach, które brutalnie traktują piłkę, ale mam jednego aportującego bez podgryzania, a drugiego memłającego intensywnie i obie żyją. Fajnie się odbijają, porównywalnie do squeeza i orki. Psy oszalały :D
  7. Też wolę Ejdena :P Kai może będzie drobniejszej budowy, ogólnie taki mały pierdołkowaty i jeszcze skoczny do tego. Fajny drive, uwielbia się szarpać wszystkim, patyki przynosi pod nogi na spacerach (oczywiście samotnych, bo na tych z Ejdenem ma co robić i nie nudzi mu się do tego stopnia, mwhahah), słucha się (JESZCZE <optymizm>), uczy się chętnie i błyskawicznie, ale pod kątem eksterieru w tej chwili jest okropny :lol: zapowiadał się fajnie, z fajną górną linią, frontem i pełną klatką piersiową. Teraz też przechodzi w okres "szczupaka", czyli że wygląda jak pokraka, więc zobaczymy jak to będzie za rok chociażby. Górna linia może mu się jeszcze poprawić, klatka piersiowa nadal sięga prawie łokci, ale front niestety znika. Kąty też ma słabe, ale no ma bardziej wyścigowy rodowód od Ejdena, więc jak już pisałam - cudów się nie spodziewałam ; ) Ano i szczeniak waży 7,65kg przy wzroście 40cm w kłębie (czy raczej braku kłębu :lol: ). Wczoraj świnia wyglądała tak: Dzisiaj niewiele lepiej. Chyba nie może zrozumieć, że jest whippetem i powinien siedzieć w domciu jak pada deszczyk! No i ryjek Kaia dumnie ozdabia stronę sklepu: http://alsa-swiatpsow.pl/ Za co dostaliśmy naturalnie troszkę żarełka! No i w końcu... WESOŁYCH ŚWIĄT! ps. nie chcę zapeszać, ale może za rok-dwa lata będa małe Ejdenki <3
  8. Sierotka po tym poszła na spacerek :D Właśnie staram się nakręcić obikowy filmik z Ejdenem, ale pogoda nie sprzyja totalnie... Masakra. Dzisiaj pewnie na spacer nie pójdziemy, bo nawet mnie zwiewa, a swoje ważę :grins: Hahaha, ja jestem przyzwyczajona i mi to nie przeszkadza :D Ejden duuuuużo szczeka. Teraz mam znowu dylemat: flyball czy agility. Bo oczywiście nagle jest możliwość powrotu na oba. A obu nie mogę...
  9. No i standardowo filmy! Tylko dwa :P Zawzięta menda i udający-posłusznego-psa Ejdenko. [video]https://www.youtube.com/watch?v=T2_Ev-6b9Mk&feature=youtu.be[/video] "Chapa!" wyewoluowała w drącego mordę nieprzerwanie whippeta, który myśli, że jest sznaucerem. [video]https://www.youtube.com/watch?v=c4nyd1qTBh8&list=UUg_gUL-LkaUFVYWKRQ4ixOg[/video]
  10. Znowu nas wcięło, ale to remont i szczeniak i spacery i drugi szczeniak u koleżanki i wszystko naraz :D Dziękujemy wszystkim za głosy!! Może ścianę tekstu umieszczę standardowo przed zdjęciami, ŻEBY KAŻDY WIDZIAŁ I PRZECZYTAŁ :evil_lol: Tydzień temu w sobotę Kai był pierwszy raz oficjalnie na mieście. Mam budowę obok domu, pociągi popylają, ciężarówki, głośno jest, więc w zasadzie socjal pod nosem. Nie zdziwiło mnie więc, że zachowywał się normalnie, jakby szedł na spacer do lasu. Do ludzi się cieszył, jak to on i w sumie jedyne co go przestraszyło (też za mocne słowo, schował się po prostu pod Ejdena) to... piszczące drzwi w pociągu. Dostał łupieżu, więc pewnie jednak trochę stresu było. Szybki spacer, powrót zniósł super, spał cały czas. Niedziela - pierwsze spotkanie z niedoszłą-na-zawsze żoną. Liza - bo tak się nazywa suczka koleżanki - jest po biegających showkach, chyba jednych z nielicznych showów, które lubię za charakter :D Sama jest spokojna (ale wydaje mi się, że da jeszcze popalić w domciu), coś takiego jak Kai... miał być <3 Dla Lizy był to pierwszy wypad do hałaśliwego centrum, a Kai jako "wprawiony w bojach" żołnierz dzielnie przejął rolę przewodnika i oprowadził niedoszłą-na-zawsze żonę. Najpierw dzikie harce w polu, socjal z innymi pieskami (wilczarz wzbudził największe zainteresowanie, oczywiście został przez czarnego diabła obszczekany jednorazowo), traktowanie szczeniaka labradora jako żywą maskotkę i kierunek -> Galeria Bałtycka! Tak! Chyba jedyna w Gdańsku galeria, która wpuszcza psy do środka! A sądząc po jej wielkości i "wnętrzu nie dla plebsu" człowiek myśli, że wyrzucaliby za samą próbę stanięcia pod drzwiami z psem. Ejdenko był pierwszy raz w takim miejscu, zmęczony przez wkurzające szczeniaki, totalnie miał wyrąbane w to gdzie chodzi i co robi, ale jak przyszła pora zdjęcia - musiał zrobić swoją ukochaną, wymuszająca minkę i wielkie, sarnie oczka. W zoologu panie były tak zachwycone whippeciakami, że rozpieszczały je smakołykami, miziały, wycałowały... no szczeniaki wniebowzięte! A Ejden? Ejden wyczaił piszczące zabawki i miał swój świat. Musiałam już kupić, no co. Dostał charczącą wiewiórę. Ale przez Kaia już nie charczy... Ten wypad na miasto był dla Kaia dużo lepszy. Nie pojawił się też łupież, chłopak totalnie wyczilowany, co widać zresztą po zdjęciach (TAK, JUŻ JE WKLEJAM NO). "Pff, do przedszkola jakiegoś mnie zabrała... Jestem na to zbyt poważny... .... ... O BOŻE, CZY TO LISTEK PORUSZYŁ SIĘ NA WIETRZE?! HAHA! HAHAHAH! LISTKU, CZEKAJ! LECĘ!"
  11. Cooo...? Przecież kazdy wie, że zrycie psychiki psa do tego stopnia, że boi się żyć jest godne pochwały, nie to co podduszenie psa na ringówce. Szkoda, że tak robi 90% wystawców, ale przyczepmy się konkretnej osoby, bo nie mamy więcej argumentów.
  12. Chętnie, czekam :) Może uda ci się kiedyś nagrać jak biję moje psy.
  13. Naprawdę jestem w szoku. Zły świat uwziął się na niewinną P. Agnieszkę i robią to tylko i wyłącznie dla chorej satysfakcji. A ona taka biedna i niewinna, nie mają podstaw do czepiania się. http://fakty.tvn24.pl/aktualnosci,59/wlascicielka-hodowli-chartow-znecala-sie-nad-zwierzetami,476924.html Nie wierzę w 100% telewizji, ale na poprzednich filmach jak i na tym wystarczające jest dla mnie zachowanie psów. Mam dwa whippety i znam dobrze co najmniej 20 kolejnych. Napiszę jeszcze raz, mimo, że nie ma to większego sensu, bo każdy tu chodzi jak zdarta płyta - to NIE JEST normalne zachowanie psów tej rasy, mimo, że tendencje do tchórzliwości mają.
  14. Mieszkam na przedmieściach, psów tutaj tyle co kot napłakał, ale mamy za to klan dzikusów i na początku jak chciałam socjal, a nie chciałam narażać szczeniaka - wynosiłam go na rękach. Z socjalizacją tez nie należy przesadzać, mam wrażenie, ze zbyt duża ilość bodźców oddziałujących na szczeniaka wręcz szkodzi... Mój starszy whippet pomimo wychodzenia po drugim szczepieniu i kontrolowaniu, zaczął poznawać pieski dopiero po ostatnim (tak wyszło). I nie jest dzikusem wyjętym z piwnicy :P
  15. Świąteczny Ejden na Święta :P Tymczasem potrzebujemy Waszej pomocy :) Stratujemy w konkursie, gdzie można wygrać bardzo fajny sprzęcik do nagrywania, ale żeby zakwalifikować się do drugiego etapu potrzebujemy co najmniej 30 głosów. Deadline jest 14 grudnia, więc czasu dużo nie ma, ale wierzę, że damy radę! Wystarczy wejść w link, zarejestrować się (jest ta wygoda, że możemy swoimi danymi z facebooka, więc nic nie trzeba wpisywać) i wcisnąć "głosuję". Oczywiście zachęcamy do obejrzenia moich wypocin i wesołego szczeniaczka, pląsającego w krainie różowych, puszystych jednorożców tańczących na tęczach :) Z góry dziękujemy za każdą pomoc! link: https://hills3.socialtools.pl/photo/preview/id/483
  16. Ryss, to mało duetów widziałeś w Polsce, chyba, że patrzysz na USA to tak :) Nie rozumiem też co ma aparycja właściciela do tego, że robi coś z psem. A to tylko chudzi ludzie mogą frisbee rzucać? :grins: To co powiemy tym na wózkach inwalidzkich? "Nie możesz iść na zawody, bo jesteś kaleką i krzywdzisz ludzkie oko"? Nie mówię, że nie może walnąć się na trawce, może, ale to nadal pies. Mogą emocje wziąć górę i wyrwie na tor, po czym dostanie dyskwalifikację przed swoim startem, bo coś takiego jest niedopuszczalne ;) A na coursingach? Też mogłabym mojego whippeta posadzić przed parkurem i niech siedzi i patrzy jak pieski biegają. Jak dojdzie impuls i nie wytrzyma to zrobi wielkie sru za resztą, będę uboższa o okrągłą sumę, a pies dostanie dodatkowo dyskwalifikację. No ale przejechałam całą Polskę na zawody, a pieska nie mogę męczyć w klatce to go położyłam, a że zerwał to trudno. Takie tam 8h drogi na nic, przynajmniej wycieczka była. I tak, to jest przesrane. Po to są klatki i samokontrola, żeby psa stopniowo uczyć wyciszania. Na spacerach też to się odbija. To jest niestety cena jaką przychodzi zapłacić. Nie mówię, że tak jest u wszystkich psów, ale z obserwacji - u większości. Czy to labrador, czy springer, a może whippet. Jak pokażesz psu, że można inaczej spędzać czas to pewne rzeczy w główce się przestawią i nie jest to żadną nowością.
  17. Nie, po prostu odnoszę się do sportowych psów, które wraz z wkroczeniem na tą ścieżkę mają nieco inną psychikę i są bardziej podatne na pobudzanie się. Obracamy się w innych kręgach po prostu, bo wśród sportowców praktycznie każdy ma klatkę, bo wszyscy wychodzą z tego samego założenia - klatka to azyl i ma nim być na męczących zawodach, żeby pies nie padł przed startem. I ktoś, kto bierze psa z myślą o sporcie - klatkę wlicza do wyprawki. Skyy wiem, że planuje bardzo dużo wystaw, więc w jej wypadku klatka też się przyda, ale nie jest konieczna w przeciwieństwie do sportowych psów... Naprawdę, przejdź się chociaż raz na jakiś nawet niekoniecznie duży event - zawody agility czy obedience. Nie spotkasz psa, który nie ma klatki, chyba, że jest jako obserwator. Gwarantuję :)
  18. isabelle301, wszystko zależy od psa. Mój szczeniak przechodził zaraz na początku fazę "nie śpię w ogóle w ciągu dnia, nie położę się, spadaj i daj mi biegabiegaćbiegać", co nie jest typowe dla tej rasy, ani zdrowe dla samego szczeniaka. A wierz mi, że jak na psa, który ma bawić się ze mną w sporty - robię z nim baaaaardzo mało, bo stawiam na "fun" przede wszystkim (dużo szarpania i biegania za piłkami). Klatka i samokontrola to pierwsze rzeczy jakie poznał tak szybko. Nie jestem zwolennikiem męczenia szczeniaka sztuczkami już od 7 tygodnia życia, bo to chore. Po prostu już raz przerabiałam co to znaczy pies fajny w sporcie, który nie jest nauczony odpoczywania w domu... Z borderami robi się to samo. Nie z każdym, jasne, nie generalizujmy, ale ze znaczną większością. Czy klatka jest elementem wyprawki? To już zostawmy przyszłym właścicielom ;)
  19. Przecież lepsze są zestresowane pieski na smyczkach. Nic nie rozumiesz :evil_lol:
  20. chounapa i ja naprawdę rozumiem ten przykład! Nie ma potrzeby wprowadzania klatki jeśli z psem nic nie jest. U wielu "hiperaktywnych" ras kupuje się klatkę już na wstępie i uczy się małego szczeniaka wyciszania. Z moim starszym whippetem był problem z za mocnym nakręceniem na zabawę i trening, po prostu w domu nie miałam życia, nie potrafił odpocząć, nawet jak konsekwentnie odsyłałam go na miejsce. Klatka ma w sobie to coś, że nawet po kilku sesjach mój szczeniak z początkami lęku separacyjnego siedzi tam cicho... Za dnia woli spać w klatce niż na kanapie. Jak widzi, że idę do pokoju i coś trzymam (kawę, herbatę, miskę z żarciem, cokolwiek) to wpada do klatki, siada i czeka... Pies jest na tyle plastycznym stworzeniem, że przy odpowiednim podejściu naprawdę da się z nim zrobić prawie wszystko. W tym to, aby pokochał klatkę.
  21. Ryss, co jak co, ale Tobie nie muszę tłumaczyć co to jest dyskusja :) Dyskutując oczekuję konkretnych argumentów, niekoniecznie popartych jakimiś naukowymi artykułami. Pisałam ogólnie, bo nie jesteś pierwszym przeciwnikiem klatki, z którym się spotykam, ale jest ich znaczna mniejszość dlatego zawsze ciekawią mnie konkretne przykłady dlaczego klatka jest zła. Nawet ta dobrze wprowadzona. Prócz skojarzeń ze schroniskiem czy "zabieraniem wolności", nie słyszałam niczego nowego. Nie rozumiem skąd u Ciebie przekonanie (bo tak właśnie wnioskuję z postów), że każdy na tym forum wie wszystko i dyskusja dyskusją nie jest, tylko narzucaniem swoich poglądów. To forum psiarzy różnego "gatunku" - jeden przeważa nad innym co nie oznacza, że wszyscy są tacy sami. Nie generalizujmy. Rozumiem też Twoją życiową misję kształcenia ludzi na tym forum i naprawdę mi ona nie przeszkadza póki trzyma się tematu. btw. co do poprawności używania słowa "gimbus" to potocznie jest to właśnie uczeń gimnazjum, osoba, która "lansuje się w ynternetach" i często jest przy tym wulgarna. Każdy ma swoją interpretację jak widać.
  22. A ja mam jarando, bo już w poniedziałek (za tydzień że) idziemy z whippecim papisiem na spacerek i wspólny socjal :loveu: Tak jak ostatnio przestały mnie cieszyć nowe whippety w Trójmieście tak z tego się jaram, bo to znajomy piesek będzie i spacerki 24/7 :evil_lol: "Ja dziękuję za taki prezent..." Mam też zdjęcie Ejdenka z tymi lampkami, dużo ładniejsze od Kaiowych, ale nie wstawię tutaj, bo nigdzie go nie wstawiałam i nie chcę, żebyście widzieli pierwsi, pf :evil_lol:
  23. katasza, wychodzi na to, że akurat jesteś pół na pół :evil_lol: Ja szczerze mówiąc problemu nie widzę, bo borderek w góry czy las też pójdzie i nie będzie płakał, że tydzień nie miał pracy. Nie rozniesie domu, jeśli zostanie tego nauczony, ale to raczej jak każda "hiperaktywna" rasa ;) Osobiście byłam w hodowli borderów, gdzie wszystkie 7 sztuk mogło bez pracy siedzieć tydzień na kanapie i nie cierpiały z tego powodu, a poźniej przez okrągłe 10 dni zapiprzały na torku agility :grins: Wychodzę z założenia, że spacer ma być urozmaicony. Przecież urozmaicenie to nie tylko sztuczki! Można psa zmęczyć psychicznie inaczej - przez trop chociażby. Często chowam się moim gdzieś po krzakach (tak, ciekawie muszę wtedy wyglądać) i przez kilka minut mnie szukają, a tyłki im latają jakby robiły najlepszą rzecz w życiu :P (no dobra, tylko temu starszemu, mały nie wie co chodzi, ale i tak się cieszy). U nas spacery wyglądają totalnie różnie. Jednego dnia, jak nie chcę mu męczyć mózgownicy bo np. trening wieczorem, idziemy tylko na nudny spacerek, gdzie on sobie niucha, kilka razy poleci patyk i heja. Ale z reguły jest dużo biegania, chowania się, zostawania i przywoływania, jakiś trening obi, piłki, sporadycznie frisbee i tyle. Nie widzę, żeby narzekały na taki miks :D
×
×
  • Create New...