czi_czi
Members-
Posts
747 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by czi_czi
-
U mnie też poznikały yorki. Maltańczyk jest jeden, shih tzu chyba dwa/trzy, a buldogów francuskich naliczyłam do tej pory 6......i widzę że zaczynają jacyś ludzie wychodzić ze szczeniakiem BF, więc będzie siódmy. Trochę beagli też było, ale już się ludzie pozbyli jak się okazało że to wcale nie taki rozkoszny papisiek jak z reklam ;)
-
[quote name='WiedźmOla']Wg. mnie to puszczanie psiaka ze smyczy, kiedy jest w tym wieku to wielkie nieporozumienie. Raz, że ma popęd, dwa jest ciekawy świata. A jak Ci poleci gdzieś w stronę ulicy i nie przywołasz go? Bęc i oczka mu wyjdą pod naciskiem kół samochodu... A co do popędu to tak jak pisze Beatrix: psiaka mam nadzieję nie chcesz rozmnażać - jedyna moim zdaniem słuszna opcja to kastracja. Pies może być całe życie sfrustrowany seksualnie i to wszystko co dzieje się teraz może się nasilić. I będzie chciał ciupciać wszystko co się rusza, a nie tylko suczki (łącznie z nogami innych ludzi, miśkami, pufami i wszystkim co sięgnie siurkiem). Raz że pies będzie się męczył, a dwa może to doprowadzać do niezręcznych sytuacji.[/QUOTE] Ile ludzi tyle metod, ja na przykład nie wyobrażam sobie miec psa smyczowego. Dlatego od małego cisnę z psem naukę odwołania i w okresie dojrzewania nie zdarzało się zwiewanie. Im rzadziej jest pies puszczany ze smyczy tym większe prawdopodobieństwo uciekania i olewania własciciela. Ludzie nie puszczają swoich psow ze smyczy a jak już puszczą to szybko tego żałują i są zdziwieni że pies ucieka
- 8 replies
-
- dojrzewanie
- kopulacja
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[quote name='WiedźmOla']O to mi właśnie chodziło... Ten labek pewnie był luzem zamiast na lince....? Albo pan/pani nie dał(a) rady go przyciągnąć siłą... :shake:[/QUOTE] Tak, labek luzem. Młody psiak może z 7 miesięcy miał. Jakiś młody chłopak z nim był, rzucał mu piłkę, co się biedak naprzepraszał i zestresował to jego, nawet szybko pobiegł po samochód i podwiózł tą moją sąsiadkę z brzdącem do weterynarza, zapłacił za leczenie. Inna sprawa, ze sąsiadka w ogóle nic nie robi żeby jakoś tą agresję lękową u pieska zwalczyć...a teraz po kilku latach to ma już tak umocnione to zachowanie że szkoda słów :] Wiadomo, każdemu psu może coś strzelić do łba, zwłaszcza jak to jest psi podrostek :) ja jestem bardzo wyrozumiała bo sama przecież przez to z moją suką przechodziłam. Psa się w końcu nie dostaje z wbudowaną opcją "do mnie", trzeba go tego nauczyć. Mi moja suka też spieprzała czasami do innych psów,tylko że ja od razu przepraszałam, sukę strofowałam i odchodziłyśmy albo wdawałam się w miłą rozmowę z właścicielem tego drugiego psa.
-
Zależy od typa ;) sa i tacy co to wolą namajstrować i pójść do paki bo ciepło i żarcie za darmo Dla mnie nie ma żadnego słusznego rozwiązania na dobra sprawe co innego gdyby grzywna była dostosowywana do sytuacji majątkowej typa, ale wiadomo- jak stwierdzić sytuacje majątkową kogoś kto może robić interesy po ciemnej stronie :]
-
U mnie sporo jest maluchów które się boją i atakują. Moja suka świetnie wyczuwa kiedy atak jest na serio a kiedy ze strachu. Te strachulce ignoruje albo ślicznie do nich CSuje. Natomiast jak jakiś maluch nie atakuje ze strachu tylko zgrywa chojraka to od razu mojej suce załącza się opcja bossa i malucha pięknie "unicestwia" jednym spojrzeniem albo wyszczerzeniem zębów. To bulterrier więc na ogół pokazanie zębów wystarcza żeby własciciel zabrał swojego małego agresora :) Mi w sumie szkoda tych maleństw, te które poznałam i które się bały na ogół miały złe skojarzenia z psami dużych rozmiarów. Jednego na przykład dosłownie zmiażdżył młody zabawowy labrador z którym ktoś ćwiczył przywołanie...i akurat wtedy się nie udało psa odwołać jak zobaczył tego malucha na spacerze. Maluszek zaliczył kilka fikołków, pacnięcie łapą i ogólne staranowanie. Efektem były 3 złamane żebra i totalna agresja lękowa do wszystkich większych od niego psów. A brzdąc waży zaledwie 3 kg więc ciężko znaleźć psa mniejszego od niego...
-
[quote name='Kyu']Hahahahaha, dobre! Weź pojedź na wycieczkę do więzienia i zobacz jak to wygląda, potem pisz te swoje wyimaginowane bzdury. Więzienie to dla takiego człowieka najleosza kara. Ten człowiek to właśnie jest "zwyrolem", bo dla mnie człowiek znęcający się nad rodziną, ponad to ukazujący na tym filmie zdecydowanie ogromny poziom agresji jest "zwyrolem"... Po kieszeniach, pięć stówek dla takiego "eleganckiego pana" to jest trzepnięcie po kieszeniach? Radzę doczytać jakie dotychczas orzeczenia wydawał sąd w kwestiach grzywien dla osób znęcających się nad zwierzętami... Nie pisz jeśli nie masz o czymś pojęcia. [I]Po ubiegłorocznej nowelizacji przepisów karnych od stycznia br. nie można się już wykupić od świadczenia pracy społecznej zastępczą karą grzywny, co wcześniej było dość częstą praktyką wśród skazanych, których było na to stać. Zasądzone przez sąd godziny społecznej pracy trzeba odpracować[...] Jeśli odmówimy świadczenia nieodpłatnej społecznej pracy, sąd wymierzy nam zastępczą karę pobytu w więzieniu, przyjmując, że jeden dzień kary pozbawienia wolności jest równoważny dwóm dniom ograniczenia wolności. Inaczej uległby zatarciu sens samej k.o.w., która zgodnie z wolą ustawodawcy „ma na celu wzbudzenie w skazanym woli kształtowania jego społecznie pożądanych postaw, w szczególności poczucia odpowiedzialności oraz potrzeby przestrzegania porządku prawnego” (art. 53 kkw). [/I] Ciekawa jestem jak toczyłaby się ta dyskusja gdyby w miejsce kota wstawić psa wielkości cziłki, jorka....[/QUOTE] Bardzo możliwe że to zmienili, nie interesowałam się tym specjalnie od dłuższego czasu, tak jak zresztą pisałam- w gre wchodzi zastępcza kara pozbawienia wolności, więc nie wiem o co ci chodzi. Co do kwestii pobytu w więzieniu- guzik prawda że to resocjalizuje tych ludzi. Zetknęłam się w życiu z kilkoma takimi przypadkami więc jestem bardzo sceptycznie nastawiona do kary pozbawienia wolności. I niby po co mam się wybierać do więzienia? Co z tego co wyżej napisałam nie jest prawdą? Że zwyrol będzie zwyrolem i żadne więzienie tego nie zmieni? czy może to że odszkodowania od państwa wyciągają za za małą celę albo złe obiadki? Gdyby w to miejsce wstawić psa wielkości cziłki czy jorka to nic by to nie zmieniało. Z wyjątkiem tego że powinien taki pies również być na smyczy. Kot z kolei nie
-
[quote name='badmasi']Niestety....wielka szkoda, przymusowe "roboty" to byłby świetny sposób także na alimenciarzy[/QUOTE] Przymusowe roboty mona z kolei zamienić na grzywnę z tego co się orientuję albo nawet na pozbawienie wolności. Ja jednak jestem bardzo sceptycznie nastawiona do zamykania ludzi za kratkami. Wiadomo, jakiś totalnych zwyroli co gwałcą i mordują lepiej odizolować, choć to dość kontrowersyjna kwestia, bo jednak się sunie na myśl inny sposób rozwiązania (krzesło). Jednak osoby znęcające się nad zwierzętami powinny być przede wszystkim karane właśnie pracą i trzepnięciem po kieszeniach, przynajmniej w moim odczuciu byłoby to o wiele bardziej przydatne. Tak to sobie pójdzie taki siedzieć, w pace spotka się z innymi degeneratami, będzie w nim rosła irytacja że poszedł siedzieć za taką bzdurę w jego odczuciu, wyjdzie i będzie robił to samo jak nie gorsze rzeczy. W dodatku warunki w więzieniach też są ekstra, mało tego- masa więźniów bez problemu otrzymuje niezłe odszkodowanie do Skarbu Państwa bo na przykład 3 razy w tygodniu dostali taki sam obiad. W dupach się poprzewracało ludziom od praw człowieka
-
[quote name='Luzia']a jak by pies złapał dziecko cziczi to właściciel też w ten sposób wyjmował by je z mordy psa?[/QUOTE] a jakby, a jakby ale w tej sytuacji pies nie złapał dziecka więc nie ma sensu rozkminiać co by wtedy było. Skąd wiesz że wtedy mężczyzna zachowałby się identycznie? to tak jakby powiedzieć o osobie która zupełnie niechcący stuknęła na parkingu inny samochód że a co jakby stuknęła tak dziecko które wracało z zakupów, zamknijmy taką osobę od razu tak będzie najlepiej :roll: ja na przykład nie chcę żeby za moje pieniądze taki facet był utrzymywany. Niech orzekną karę grzywny, jakąś nawiązkę dla jakiejś organizacji i karzą facetowi odbębnić godziny w zieleni miejskiej, a nie od razu wsadzają go do więzienia. Z więzienia wyjdzie i najprawdopodobniej będzie robił to samo, a tak to przynajmniej na coś się przyda
-
[quote name='Kyu']Umiesz czytać to co skopiowałaś? To nie zależy od tego (nie co), ale ile dostał? ( Najmniejszym wyrokiem za znęcanie nad rodziną są 3 miesiące p/w/) To czy faktycznie kare mu odwieszą zależy tylko od tego jak zostanie zakwalifikowane zajście z kotem. Moim skromnym zdaniem...[/QUOTE] Moim skromnym zdaniem to naucz się czytać. Nigdzie nie napisałam że to co zostało napisane przez ciebie jest błędne. Poza tym radzę zajrzeć do komentarzy do tego artykułu. Niekoniecznie zależy od tego jak zostanie zkwalifikowane zajście z kotem. Wyróżnia się obligatoryjne i fakultatywne "odwieszenie kary" Nikt za skopanie kota które nie jest w żadnym wypadku celowe- bo moim zdaniem to wygląda jakby facet chciał kotkę wykopać z pyska psa, a nie się nad nią ze szczególnym okrucieństwem znęcał- nie orzeknie kary pozbawienia wolności. Nie za takie przypadki ją sie orzeka. Co innego gdyby szedł, zobaczył kota, poszczuł na niego psa i dodatkowo dla frajdy zaczął po kocie skakać. No ale zobaczymy co powie II instancja ;)
-
[quote name='Kyu']Kodeksowo to wygląda tak: art. 75kk: § 1. Sąd zarządza wykonanie kary, jeżeli skazany w okresie próby popełnił podobne przestępstwo umyślne, za które orzeczono prawomocnie karę pozbawienia wolności. § 2. Sąd może zarządzić wykonanie kary, jeżeli skazany w okresie próby rażąco narusza porządek prawny, w szczególności gdy popełnił inne przestępstwo niż określone w § 1 albo jeżeli uchyla się od uiszczenia grzywny, od dozoru, wykonania nałożonych obowiązków lub orzeczonych środków karnych. § 3. Sąd może zarządzić wykonanie kary, jeżeli skazany po wydaniu wyroku, lecz przed jego uprawomocnieniem się, rażąco narusza porządek prawny, a w szczególności gdy w tym czasie popełnił przestępstwo. § 4. Zarządzenie wykonania kary nie może nastąpić później niż w ciągu 6 miesięcy od zakończenia okresu próby. O ile dobrze przeczytałam tu na forum i o ile prawdą jest co napisano w artykule, to jeśli facet ma wyrok w zawieszeniu za znęcanie się nad rodziną, to jeśli dostanie za znęcanie się nad zwierzętami pójdzie siedzieć i za żonę, i za kota, choć to zależy od sądu, ale biorąc pod uwagę zainteresowanie mediami nie powinno mu się upiec. No, ale na razie sprawa pozostaje w toku i trzeba czekać na to co policja "zarządzi", bo od tego co stwierdzą wszystko zależy...[/QUOTE] Zależy co dokładnie dostał za to znęcanie się nad rodziną. Ale jest ogólnie rzecz biorąc tak, że obligatoryjne zarządzenie kary warunkowo zawieszonej może mieć miejsce w razie spełnienia dwóch warunków: 1) ten skazany znowu popełni w okresie próby podobne przestępstwo umyślne, podobne do przestępstwa za które wymierzono mu karę z warunkowym zawieszeniem jej wykonania 2) sąd [B]wymierzy mu za to przestępstwo karę pozbawienia wolności [/B](no i wyrok musi nabrać prawomocności)- [I]kto wymierza karę pozbawienia wolności za skopanie kota?[/I] [I]jeśli nawet teraz by to przeszło to w apelacji by wygrał moim zdaniem[/I] Fakultatywnie z kolei (czyli sąd może, ale nie musi) w sytuacji rażącego naruszania przez skazanego porzadku prawnego w okresie próby, uchylania się od nałożonych na niego obowiązków, dozoru itd albo w razie rażącego naruszania porządku prawnego w okresie przed uprawomocnieniem się wyroku skazującego Jak dla mnie to kary mu nie odwieszą. Żenująco prosta linia obrony. Ale zawsze może być inaczej ;) za odstrzelenie wilków ostatnio niezłą karę dostali może tutaj też się sąd popisze [quote name='Luzia']Kot wolno żyjący jest wedle prawa traktowany jak dzikie zwierze [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/QUOTE] Wierz mi, koty które do mnie przychodziły zdecydowanie nie są wolno żyjące
-
[quote name='Afryka']W komentarzach do pierwszego zlinkowanego artykułu jest info, że facet ma już wyrok w zawieszeniu za przemoc wobec żony. Jeśli to prawda, będzie mu się trudniej wykręcić od odpowiedzialności. Bardzo jestem ciekawa dalszego ciągu.[/QUOTE] no..tylko że nie mogą mu odwiesić tamtej kary za skopanie kota. Niestety.
-
Cisza bo nie mam nic do dodania i zajmuje się doprowadzeniem ogrodu do ładu i składu po zimie (hurra! jak dotąd ani jednej kupy w ręce! :loveu:) wy swoje, ja swoje, nie zostałam nawet w nikłym ułamku przekonana do tego żeby nie szczuć mojej suki na koty przychodzące mi na działkę. Mało tego- dalej nie prowadzę jej w kagańcu i nie zamierzam tego robić :evil_lol: taki już ze mnie nieodpowiedzialny właściciel bulterriera, może dlatego suczydło sie teraz przytula i radośnie mruczy, grunt że my się świetnie rozumiemy i od żadnej ze znających nas osób jeszcze nie usłyszałam że powinnam ją w kagańcu prowadzić :) niestety nie jestem podatna na wpływ dogomaniackich ciotek :(
-
[quote name='Kyu']Nie co gdyby to było dziecko, tylko co gdyby dziecko miało kota na rękach/smyczy, nizły byłby ubaw co? Dla mnie niemożność upilnowania psa w takiej sytuacji= kaganiec. Nie możność wyegzekwowania od psa puszczenia tego co ma w pysku= kaganiec, smycz i wzmożona kontrola.[/QUOTE] Moja suka nie atakuje dzieci ;) podejrzewam ze by kota olała żeby móc zalizać dziecko. Ale tylko podejrzewam bo nigdy zadne dziecko do nas nie podeszlo z kotem na rekach nie wiem czy by puściła kota czy go trzymała bo nigdy nie miałam takiej sytuacji rozumiesz że ty miałaś skoro twierdzisz ze twoj pies by puscil?
-
[quote name='Afryka']No i dobrze, o to właśnie chodzi. Albo się panuje nad reakcjami swojego psa, albo powinien chodzić w kagańcu. Trzeciej opcji dla odpowiedzialnego właściciela nie ma. Niestety nie wszyscy to rozumieją i robią złą opinię nie tylko sobie, ale wszystkim psiarzom.[/QUOTE] Podziwiam waszą ignorancję i święte przekonanie, że jak pies nie zwraca uwagi na koty czy je lubi to na pewno nigdy żadnemu krzywdy nie zrobi :D choć raczej nie podziwiam, jestem nią szczerze zdumiona, bo w końcu to niby forum przeznaczone dla osób które się psami interesują.... a takie przekonanie to szczyt ignorancji w moim odczuciu. nigdy nie wiecie jak pies zareaguje, może dojść do splotu różnych nieszczęśliwych wydarzeń w jednej chwili i nawet pies uchodzący za wcielenie łagodności użre. Ja miałam tupet się przyznać że nie wiem jak mój pies zareaguje i zostałam zjechana :loveu: Dalej nie rozumiem dlaczego pies ma chodzić w kagańcu jeśli istnieje ten pewien stopień prawdopodobieństwa że capnie jakiegoś kota jak mu się go podstawi pod mordę. Dalej nie dowiedziałam się jak aportuje pies noszący kaganiec, dalej nie dowiedziałam się dlaczego moja suka jak wychodziła w kagańcu żeby nie żreć różnych paskudztw to była atakowana przez latające luzem psy. I pewnie się nie dowiem :evil_lol:
-
[quote name='Felka z Bagien']No niezła ilośc "obsrańców" się pojawiła na tym wątku. To ja myślę,jeko miłosnik i kotów, i psów,żeby wam te wszystkie "obsrańce' jak je nazywacie, pod waszę nieobecność tak obsrały te działki, żeby i waszym psom nie chciało się po nich gonić już zadnego kota.Amen Żegnam towarzystwo:flaming:[/QUOTE] Mój pies jest zawsze na posterunku :diabloti: żaden kot mi już działki nie obsra. Co lepsze, kolejny sąsiad sprawił sobie czworonoga, fajowy psiak, wziął go ze schroniska. Tak sobie gadaliśmy podczas gdy nasze psy się ganiały a on do mnie "czy u pani też tak koty robią na podwórku? bo u mnie tego cholerstwa jest od groma, smród się zaczął roznosić, zimą na ptaki przy karmniku czekały a wczoraj jednego przyłapałem jak mi na karpie w stawie polował....mam nadzieje że teraz jak jest pies to przestaną do mnie przełazić"- czyli już wiem do kogo się przeniosły :cool1: od razu miałam ochotę odesłać go do tego wątku :)))))
-
[quote name='a_niusia']a u mnie w ogrodzie prawie 3 lata temu moj chlopak bawil sie piszczaca zabka z naszym pieskiem, ktory byl wtedy malutki i nie mial wszystkich szczepien. pies w hodowli byl socjalizowany z kotami, nic do nich nie mial. i jeden taki kotek normalnie rzucil sie na naszego szczeniaka od tylu. wiem, ze to brzmi dziwnie, ale serio tak bylo. i ten bialo-czarny bydlak ma sie dobrze, dalej do nas wbija i zabija ptaszki. moja suka go nienawidzi i nawet jak jest na balkonie to wydaje z siebie takie dzwieki, ze kotek sie zamyka w sobie i spierdziela az sie kurzy. ja mam psy mysliwskie, gonienie kotow mamy opanwane. ale nie bede sciemniac przed wlasnym psem, ze ten kotek jest fajny skoro wcale tak nie uwazam i jest mi na reke, ze przegania tego obsranca. swoja droga jak kiedys podrzucili do nas kota, to mu wynsilismy jedzenie, w czasie deszczu wzielismy go do chaty, a potem zalatwilismy mu kolejno kastracje i fajny dom, bo widac, ze domowy byl z niego gosc. wiec to, ze nie lubie jak cudze kotki mi laza po ogrodzie, nie oznacza, ze jestem jakas podla i bez serca, a moje pieski to mordercy kotkow.[/QUOTE] No ja mysle dokladnie tak samo tyle ze dodatkowo podjudzam moja sukę jak widzę że jakiś obsraniec mi lezie przez działkę kurde nawet mi rybki z sadzawki wylapywaly :( takie śliczne, złociutkie i w plamki. Ot dla samej przyjemności polowania bo znajdywałam je potem wypatroszone na działce czy to w krzakach czy na trawniku ale zeby sie troche wybielić w waszych oczach- to nie tak ze nie pomagam kotom i uważam ze powinny wszystkie zdechnąc, nie lubie ich,ale jak sie jakas bezdomna kotka u mnie okocila to ją nawet do domu zabrałam z maluchami żeby w krzakach nie siedziały. Inna sprawa że po tym zapowiedziałam sobie że nigdy więcej kota w domu, ale dobry uczynek był :diabloti: nawet mam sąsiada, który jest wielbicielem kotów, ma maine coony i na prawdę do niego nic nie mam...ale on swoich kotów pilnuje, jak kiedyś jeden do mnie przelazł to facet zaraz był przy furtce i dzwonił z prośba o wpuszczenie na dzialke żeby kocura zabrać- i takie coś ja rozumiem, a nie postawę w stylu "hahaha moje koty to moga sobie do pani przełazić i g. nas to obchodzi gdzie srają"
-
[quote name='Beatrx']metoda zależy od psa. owszem, nie jest to tak proste jak nauczenie np. że kopać wolno pod czereśnią, ale już w truskawkach nie, ale da się.[/QUOTE] ja mam w dodatku psa od zupełnego szczeniaka, od samego początku kładłam nacisk na przywołanie i komendę "nie" oraz "stój". Suka, mimo że bulterier a rasa nie uchodzi za łatwą, działa trochę jak robot pod tym względem. Ale są psy które rzeczywiście są tak nakręcone na koty czy ogólnie maja tak silny instynkt pogoni że jak już ruszy to nie odwołasz.
-
[quote name='Berek']Problem w tym, że psy są gatunkiem ogromnie generalizującym. Słowem - pies któremu nie tylko nie zabrania się, ale wręcz zachęca do realizowania i rozwijania popędu łowieckiego przy wykorzystaniu kotów na własnym terenie / działce będzie oczywiście z dużym zaangażowaniem wykonywał identyczne akcje na zewnątrz. [/QUOTE] Mój pies nie gania kotów poza działką. Ignoruje je, a nawet jak wystartuje to jedno "nie" działa. Nie mam zamiaru go oduczać ganiania kotow [B]na działce[/B] i nie bede mu tego obrzydzac bo jest mi to na rękę To że ty znasz psy które nie widzą różnicy miedzy ich ogrodem a przestrzenią publiczną to nie mój problem
-
[quote name='Felka z Bagien']Sterylizujmy koty, a zapach ich moczu nie będzie tak intensywny.Ja mam 4 własne koty wychodzące na jedna stronę ogródka.I właśnie teraz zobaczyłam,że z lubością tam właśnie się załatwiają.I wiecie ,że nie śmierdzi! Sterylizujmy koty,czy to za własne pieniądze,czy za pieniadze TOZ-owskie lub z gminy. Korona nikomu nie spadnie z głowy, będzie mniej cierpienia i smrodu wokoło. A pomyślałaś Czi_czi,że któregoś dnia twój piesek poleci za kotkiem i puknie go samochód, albo szarpnie się za kotem i zrobi ci niechcący krzywdę,wyrywając np.rękę z barku?Jeśli tobie, to pół biedy, ale jak przy okazji kogoś poturbuje np. małe niewinne dziecko?Nie wiesz przecież,jak zachowałby się w sytuacji,jak na filmie.Ty pewnie też nie wiesz co byś zrobiła?[/QUOTE] Mój pies nie biega za kotami jak mu nie pozwolę, nie wiem więc skąd takie wnioski wysnuwasz. tak jak pisałam- nie wiem jakby się zachowała w sytuacji takiej jak na filmiku bo nigdy takiej nie mialysmy. Jestem w 90% pewna ze nawet gdyby kota chwycila to by go zaraz puscila na moj znak. Ale zawsze zostaje to 10 % nawet posune sie do stwierdzenia ze wiekszosc z was nie wie jakby sie wasz pies zachowal, chyba ze taka sytuacje mialyscie
-
Czytaj ze zrozumieniem, pisałam o moim własnym psie w kagańcu na mojej własnej działce, na którą nie powinien wchodzić żaden kot. Jak wchodzi to już jego problem, czy raczej problem właściciela. Ah, zapomniałam właściciele kotów na ogół mają w dupie to gdzie chodzi ich ulubieniec bo taka jest "natura kota". ten tak kochający swojego zwierzaka człowiek puszcza go luzem gdzie popadnie a jak kotek zniknie to po prostu bierze następnego. I jeszcze domaga się od całego świata szanowania jego niewykastrowanego kota który obsikuje cudze kwiatki, domy i sra na terenie należącym do osoby która sobie tego nie życzy. Ah zapomniałam, nie można sobie nie życzyć aby koty nie przychodziły na czyjaś działkę bo jestesmy wyżej postawionym gatunkiem. Bardziej bzdurnych argumentów nie słyszałam. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/147670-Amanecida"][B]Amanecida[/B][/URL] Zanim coś napiszesz wróć stronę do tyłu i ogarnij jeszcze raz litera po literze co napisałam o panowaniu nad moim psem zanim zaczniesz jakieś bzdury wypisywać. Nie wciskaj w to dzieci, gdyby moja suka dzieci nie lubiła to by chodziła w kagańcu. Ona dzieci kocha, ludzi też, inne psy tak samo. Już pisałam wcześniej z jakiego powodu nie będzie chodzić w kagańcu, nie będę się powtarzać
-
Ustawa wprowadziła ładny burdel po prostu i tyle ;) ale ja dalej jestem zdania, że jak ktoś będzie chciał kupić psa i powaznie do tematu podejdzie to raz dwa się zorientuje które hodowle są OK a które nie nie warte. Wszędzie się trąbi o tej sytuacji powstałej po wejściu w życie nowej ustawy więc trzeba byc na prawdę ograniczonym albo leniwym zeby się nie zorientować na pewno nigdy nie doszłoby do wprowadzenia zmian które dawałyby prymat Związkowi Kynlogicznemu