-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Czytalam, ze po odrobaczaniu, biegunka to normalna sprawa, ale tutaj chyba trwa ona zbyt długo... Trzymam kciuki, by juz sam probiotyk pomógł Suni, choc wiem, ze głodówka to najlepszy lek na wiele problemow. Super, ze suczynka odważyła się przejść przez moskitiery. Dzielna malucha! Co jednak znaczy przykład i wsparcie statecznego rezydenta...:)
-
A ja Tobie Basiu za całokształt, za to, ze Jesteś :)
-
Pan został powiadomiony i przyjął decyzję ze zrozumieniem.
-
W swej relacji ze spotkania, podzieliłam się z "kochanymi i madrymi" Dogomankami, swymi obiekcjami, licząc na tą mądrą pomoc. Nie dostalam jej, bo ważniejsze okazało się to, ze ktoś może nie mieć dobrego zdania o związkach gejowskich. Priorytetem wiec jest, by publicznie napietnowac go i osmieszyc. Dyskusja zboczyła na złą drogę, gdyż ta kwestia nic do sprawy adopcji psa nie wnosi. Rozważania o wyższości jednych związków nad drugimi i o tym, gdzie jest więcej patologii, moim zdaniem nie ma sensu, chyba zeby ktoś uczciwie to policzył. Oczywistym jest, ze patologie wszelkiego rodzaju, zdarzają się wszędzie, na królewskich dworach, w Watykanie, na najwyższych szczeblach władzy, a także wsrod tzw. zwykłych ludzi. Zresztą, nie chce brać udziału w tej dyskusji, gdyż nie mam tak ogromnej wiedzy na ten temat. Jestem tylko skromnym, prostym człowiekiem i od brudow tego świata zawsze trzymałam się z daleka. Jeszcze tylko zwrócę uwagę na to, ze nigdzie nie napisałam ani też nie powiedziałam, ze Karata z tego akurat wzgledu, panom nie dam. Żeby podejść uczciwie do sprawy i nawet samej siebie nie oklamywac, zrobiłam taki test. Czy, gdyby Panowie byli braćmi, kuzynami, czy też zwykłymi kolegami, czy chciałabym powierzyć im Karata. Odpowiedź była taka sama. To nie bylby dom, co do którego mialabym 100% pewność, ze pies bedzie w nim szczęśliwy. Tak czuje i nic na to nie poradzę.
-
MYSZKA (teraz Masza) młodziutka mini wilczka już w DS
Figunia replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
To jest Myszka bardzo pozytywnie wplywajaca na nastrój :) -
Ależ to okropne. Tyle nadziei... Biedne psiaki. Ale będzie dobrze Wierzę w to.
-
Psia rodzinka- sunia Joy/Nela i jej synek Sem/Mailo już w DS.
Figunia replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Cieszę się ze Malutka będzie miała dobry domek, gratuluję serdecznie i nawet leciutko zazdroszczę :) -
Elisabeto, tez w to wierzę . Dziękuję!
-
Poker, Pani Leno, jest Pani na mnie zła, oburzona i daje do zrozumienia, ze popełniłam niewybaczalny błąd. Rozmawiałam z Panią tak samo szczerze po spotkaniu. Niczego więcej więc nie napiszę. Możliwe, ze się mylę. Biorę to pod uwagę. Ale nie chce żyć ze świadomością, ze psu może dziać się jakakolwiek krzywda. Wolę wiec Pani skreślenie mnie, czy jak to nazwać, niż życie w tak strasznym niepokoju ikażdego wieczoru bić się z myślami, czy dobrze zrobiłam. Jeszcze raz dziękuję za pomoc i przepraszam, ze tak Panią zawiodłam.
-
Panowie mieszkają na 4 piętrze, bez windy. Karat, nie jest pieskiem, który z łatwością "smiga" po schodach. Teraz jest młody, co jednak będzie za kilka lat. Panowie mówili, ze będą go nosić. Ale, czy tak będzie. .. Mieszkanie jest w samym centrum miasta. Gdzieś tam jest jakiś mały parczek, czy skwerek. Samo to, ze pies dłuższe spacery będzie miał od święta (i oby). On poznał kraty i beton, zgoda. Ale poznał też smak wolności, godzinnych spacerów po nadodrzanskich lakach, szalenczych gonitw z psami, moczenia łapek w rzece, tego wszystkiego co czyni psa szczęśliwym, a czego będzie pozbawiony. To są młodzi ludzie, zafascynowani urokami życia w dużym mieście. Nie sądzę, by zrezygnowali ze spotkań towarzyskich, imprez, itp.po to, by pies mógł wyszalec się na "łonie przyrody". To sa moje przypuszczenia, jednak proszę, by ktoś wziął na siebie odpowiedzialność i zapewnił, ze się mylę. To jest takie samo prawdopodobieństwo! Tak samo ja, mogę żądać dowodow na to, ze pies bedzie tam szczesliwy. To tez sa tylko przypuszczenia. Pan jest mocno wytatuowany, całe ręce pokryte tatuażem. Ach, jakże jestem śmieszna, nienowoczesna i zasciankowa... proszę, śmiejecie się do syta! Może to jest na ostatnim miejscu (jak i panów orientacja), ale to budzi mój niepokój. Podobnie jak epatowanie łzami, którymi, jak mówili zareagowali na widok Karata.
-
Trochę dziwi mnie ta burzliwa dyskusja. Wszystko szczerze napisałam w relacji ze spotkania. Domu nie przekreslalam, pisałam ze coś mi mówi "to nie jest ten dom", prosiłam o rady i spojrzenie jeszcze innej, doświadczonej Osoby. Przeczytałam z uwagą wszystkie wypowiedzi i jedynie dziwię się tej wielkiej rozpaczy, ze Panowie (być moze) nie dostaną Karata. Mnie ich "krzywda" nie interesuje, mnie obchodzi dobre, szczęśliwe i bezpieczne życie psa. Jestem jego ambasadorem, nie panów, którzy Go zapragneli. Oni sobie poradzą.
-
Ależ slicznota z tej Malinki :) Kciuki za najlepszy domek!
-
Drogie, kochane, mądre Dogomanki! Nie przedstawię jakichś bezdyskusyjnych, twardych i konkretnych argumentów na poparcie mego stanowiska, ale mam wielkie opory, by tym panom powierzyć psa. Czy to intuicja, czy się nie mylę - nie wiem. Wiem tylko, ze po raz pierwszy, czuje opór przed ta adopcja. Jeśli nawet chwilami przekonuję sama Siebie, ze to jest jakieś irracjonalne uprzedzenie, to zadaje sobie pytanie, czy powierzyłabym im swego psa. Od razu jest odpowiedź : NIE! Może w tej sytuacji, dobrze byłoby, gdyby na wizytę PA, poszła jeszcze jedna doswiadczona Dogomanka... To taka moja sugestia, by być w porządku wobec tych, być może dobrych ludzi. Pisze szczerze jak jest. Nigdy jeszcze nie czułam takiego oporu, zawsze wiedziałam, ze to jest "ten dom". Zostawało jedynie pochlipac za pieskiem, do którego człek się przywiazal a on tez bedzie przeżywał trudne chwile w nowym domu. Oczywiscie, swiadomosc, ze jest to wspaniały dom i wkrótce piesek będzie szczęśliwy, jest zawsze ogromnie pomocna. A teraz tego nie ma. Co o tym sądzicie.
-
Eluniu, to miało być tylko takie spotkanie zapoznawcze, przed wizytą PA. Chyba to ja je nawet zaproponowalam.
-
Jesteśmy już po spotkaniu. Młodzi dwaj Panowie, grzeczni, sympatyczni. Pan zostawił swoją spanielke (13 letnią) mamie, bo nie chciała jej oddać, tak ja pokochała. Krótko (bo zaraz muszę wyjsc), nie potrafię powiedzieć nic, co mogłoby tych ludzi przekreślić. Robią bardzo dobre wrażenie. Karacik też poszedł do nich tak normalnie, z sympatią, co nic nie znaczy, bo od jakiegoś czasu juz mężczyzn toleruje a nawet pozwala się głaskać. Nie mam żadnych zastrzeżeń, a jednak nie umiałabym podjąć decyzji. Inaczej wyobrażałam sobie opiekunów tego piesia. Dlatego oddaje decyzję w ręce Basi. Dziękuję raz jeszcze Poker za przybycie na spotkanie i pomoc. Na pewno niebawem się tu zjawi i napisze Swoje odczucia i uwagi. Cudownym Dogomankom dziękuję pięknie za wszystkie słowa sympatii i wsparcie. Pisze w pośpiechu, przepraszam. Pozdrawiam serdecznie wszystkich fanów Karata :)
-
Jeszcze zanim Karacik do mnie przyjechał, zastanawiałam się, jak to zrobic, żeby się do niego nie przywiazac. Czy nie lepiej (takze dla psa) nie rozpieszczac go, nie starać się wynagrodzić mu zło, jakiego doznał. Traktować dobrze, nawet bardzo dobrze, ale nie angażować uczuciowo. Bo to dla nikogo nie jest dobre. W końcu jestem tylko przystankiem do prawdziwego domu i niech tam go rozpieszczają i kochają. Ale chyba się nie da. Przynajmniej, nie zawsze. Wiem, ze będę przeżywać rozstanie z nim, nawet jeśli dom będzie wprost idealny i wymarzony. I żałować, ze nie może ze mną zostac, tak jak zaluje, ze oddałam kiedys cudowna Lonię. A myśl, ze On będzie zagubiony i smutny, jest po prostu okropna. .
-
Basiu, on jest po prostu doskonały. I wcale nie chodzi mi o wygląd. Ma cudowny, ujmujacy charakter. Jest posluszny i rozumny. Wpatrzony w czlowieka i jego towarzystwo wybiera ponad inne "atrakcje". Nawet gdy szalenczo cieszy sie przy powitaniu, to jednak tak z umiarem. A jaki jest słodki rano, gdy się tylko zbudzę. Jak się przytula, robi "krokodylki", popiskuje, śpiewa, podgryza leciutko ręce, no rozkoszniaczek z niego jest nieziemski...
-
Basiu, nawet nie wiesz jak dodalas mi otuchy, tymi slowami !!! :):):)
-
Właśnie miałam napisać, po obejrzeniu tych zdjęć, mój Mioduś... Dziękuję Aniu za fajne, nowe fotki piesia :)
-
Super! Bardzo się cieszę! Dziękuję!
-
Nawet chyba nie wiesz Bogduniu, jak bardzo jest mi ono potrzebne. Już wczoraj sobie poplakalam do poduszki, na sercu legł mi jakby głaz, to wszystko dlatego, ze tak bardzo nie chciałabym go oddać nikomu. A jeśli już, to nie może być nawet cienia wątpliwości, ze to beda najlepsze, kochające, odpowiedzialne ręce. Potencjalny dom trzeba wiec solidnie przetrzepac, wypytac i tu pomoc tak doświadczonej Osoby, jak Poker, jest po prostu bezcenna.
-
Chwycił Aniu i to tak, ze aż boje się, czy się pozbieram.