-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
:( Teraz pytanie czy potrafią Malince wybaczyć. ..zwłaszcza dziecko... szkoda świneczki bardzo...
-
MYSZKA (teraz Masza) młodziutka mini wilczka już w DS
Figunia replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Wieści - marzenie! Myszorku, jesteś super! Bądź już zawsze szczęśliwa! -
Szczęśliwego życia malutka rozrabiaro!
-
Anulko, wszystko to prawda. Jego nie da się nie kochać.
-
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
Figunia replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Dołączam do dobrych życzeń dla Suni, kciukami i sercem. -
Cieszę się z Malinkowego szczęścia, A dla Toffisia glaski i życzenia, by też znalazł juz Swoja bezpieczna przystan.
-
Z czasem tego żalu i tęsknoty jest coraz mniej, za to przybywa radości i satysfakcji z udanej adopcji - ale trzeba czasu, no i pewności, ze to jest TEN dom i psiak jest tam szczesliwy.
-
Wiem Basiu. To dobro jest najważniejsze w ostatecznym rozrachunku. Dlatego będę/będziemy robić to dalej, choć w tą działalność zazwyczaj wpisany jest smutek, rozdarcie i "złamane serce".
-
Elu, oczywiscie masz racje. Nie pojadę tam, choć też mam zaproszenie, bo tak jest dla Niego lepiej. Może za jakiś czas, gdy już Ich pokocha i poczuje, ze to jest jego dom i jego Ludzie i nie zrobie Mu tym krzywdy. Tak, jak po prawie roku zareagowała na mnie i Córkę, Misia. Poznała nas, było szalencze powitanie, radość, ale szła ze SWOIMI Ludźmi, grzeczna, posluszna i wpatrzona w Nich z miłością i oddaniem. Rozstanie było też cudowne, przede wszystkim spokojne, bez żadnego szarpania, pisku, czy wyrywania się za nami. Po wyglaskaniu, Misia wskoczyla do autka i zadowolona pojechała do swego domku. I tak chciałabym, by wyglądało kiedyś moje spotkanie z Karatem. Chyba, ze nie wytrzymam i pojadę tam wcześniej, by z bezpiecznej odległości, popatrzeć choć na to moje kochane słoneczko. Eluniu, dziękuję i też przytulam. Buziaki!
-
Aniu, myślę, ze wszystko niebawem nadrobimy, bo wciaz czuje niedosyt rozmow z Tobą, no i mam dług do oddania :) Tak się cieszę, ze zrobisz tam wizytę, zobaczysz, jak Maluch się sprawuje, wyglada.
-
Tobi...2 tyg leżał w rowie...pęknięta miednica, złamany kręgosłup....
Figunia replied to Kejciu's topic in Psy do adopcji
Wszystko sie zgadza. Jest koniczyna, jest wyrolowany, ale radosnie usmiechniety Misiaczek... To tylko kciuki za zdrowie Tobisiu! -
Moja Ty kochana... Czuje się wysciskana i ja Ciebie też... Buziaki !
-
Basiu, Aniu, mnie tylko trzeba usłyszeć, ze Karacik jest szczęśliwy i już nie tęskni, nic więcej. Brakuje mi Go bardzo ale to już inna sprawa... A jeśli ja nie mogę jeść, węszę za nim i tęsknię, czy ktoś się tym przejmie i mi Go odda ??? ( to taki niby żart...)
-
Zadzwoniłam i Pani była akurat z Karacikiem w parku. Jeszcze nadal mnie szuka. Wczoraj nawet siusiu nie zrobił, tylko węszył, szukał śladów. Mają kilka drzwi wejściowych ale korzysta tylko z tych, przez które wchodzilismy. Spał na swoim kocyku, (z którym Go oddalam), zjadł "moje" jedzonko. Asystuje Im w kuchni, macha ogonkiem, jak na pierwsze godziny, chyba jest niezle... Zwiedził juz ogródek, sam. Jak Pani mówi, chodzi sobie tam, gdzie chce. Pani zaprasza w odwiedziny ale chyba nie skorzystam, bo nie wiem, czy wypuscilabym juz Go z objęć . Chyba, zeby Sam sie wyrwal...a na to jeszcze za wcześnie.
-
:):):)
-
Na razie nie myślę o tym, ale kto wie...
-
Caly dzien bylam jak w amoku. Dopiero teraz dociera do mnie, co zrobilam. A w domu tak pusto i smutno. Ileż on dawał radości i szczęścia, ten Złoty Promyczek. Dziękuję Tysiu.
-
I Ciocie Onaa i Tyska, ktore robily Karacikowi ogloszenia. Dziękuję serdecznie! I Anusi - niezawodnej... Musiałam edytować, by dopisać Tyske...:) Coś mi sie zdaje, ze i Elik, także ogłaszala Karaciatko... Dziękuję pięknie wszystkim, którzy tu byli z nami i pomagali maluchowi.
-
Dziękuję kochana.
-
Oddawanie tak mądrego i przywiazanego juz pieska jest bardzo przykre. Wiem, ze ma dobry dom. Będą go kochać i szanować, ale jak Mu "zniknelam", był tak biedny, zagubiony, przerażony. Strasznie się z tym czuje. Wiem, ze kilka dni i będzie mu tam dobrze, ale teraz... :(