Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. [quote name='anica']Właśnie też słyszałam że przy stanie zapalnym, lepiej jest chłodzić?... zawsze nagrzewałam się lampą solux czerwoną, pomagało ... różnie ?!... też kupiłam w aptece, okłady żelowe... ale jakoś tak ciężko mi przestawić się na lodowe okłady:roll:... robiłaś takie Figuniu?[/QUOTE] Nie, nie próbowałam tego jeszcze na sobie, ale myślę, że spróbować warto. Wiele chorób leczy się zimnem własnie... A tu fragment tekstu: [B]Lodowe okłady są według niektórych lekarzy najlepszym sposobem łagodzenia ostrego stanu zapalnego - zmniejszają obrzęk i rozluźniają mięśnie kręgosłupa. Aby wspomóc ten zabieg warto połączyć go z masowaniem. Na bolące miejsce należy przyłożyć okład z lodu i masować przez 7-8 minut, powtarzać zabieg przez 1-2 dni. [URL="http://leczeniepro.pl/domowesposobynaturalne/masc-chlodzaca"]Maści chłodzące[/URL] również są pomocne. [/B][FONT=Verdana]wkleję link do całości art. gdybyś chciała poczytać. Jest tu wiele różnych rad, może (i oby!) coś znajdziesz takiego, co akurat Tobie pomoże [/FONT][B]:lol: [FONT=Verdana]http://domoweleczenie.blogspot.com/2010/03/bol-krzyza-odcinek-ledzwiowy-kregosupa.html[/FONT] [/B][FONT=Verdana]Niepokoi mnie stałe wylizywanie łapek przez Lonię. Jak tylko się zbudzi, zaczyna je lizać, zwłaszcza tylnie. Liże, ciamka, wygryza ...co to może oznaczać?[/FONT] [FONT=Verdana]Pcheł mieć nie powinna - jakby kto pytał...jest odpchlona.[/FONT] [FONT=Verdana]Obawiam się, że łapinki ją mogą boleć. Stale się potyka i przewraca nawet na prostej drodze. [/FONT] [FONT=Verdana]Jak stwierdzić czy stawy są w porządku? Czy znowu rtg? Czy może badania krwi? I jakie? [/FONT] [FONT=Verdana]Oczywiście liczę na mądre i doświadczone Ciocie, które coś podpowiedzą.[/FONT] [FONT=Verdana]Wetka, gdy opisywałam, jak Lonia potyka się i pada na pysiaczka (po kilka razy pod rząd) stwierdziła, że to wina wieloletnich zaniedbań, braku odpowiedniego jedzonka itp. Czy można to jakoś naprawić, a chociaż złagodzić objawy??[/FONT]
  2. [quote name='ewa gonzales']Figuniu :calus: zdrowiej kochana , smaruj, wygrzewaj korzoneczki dla siebie i Lonieczki :calus::iloveyou: koniecznie do lekarza Aniu[/QUOTE] Ewuniu kochana, dziękuję ! I Tobie życzę Zdrowia a także uśmiechu na buzi!!!!
  3. [quote name='Anula']Figuniu Kochana,majamil są to tabletki nie maść.Maść miałam na myśli bez recepty,są różne rozgrzewające i przeciwbólowe.[/QUOTE] Acha! Pomógł mi Aulin, choć już deczko po terminie ważności. Maścią (ponoć dobra, prosto z Kanady, o nazwie VapoRub) nacierałam się jak tylko pojawił się ból i nie pomogła nic a nic... Podobno lepiej jest na początku zastosować okłady oziębiające - takie z lodu. A najlepiej - być zdrowym - czego sobie i wszystkim Ciociom i Wujkom życzę!!!
  4. [quote name='Anula']Ja też zdrówka życzę,powracaj do zdrowia.Może jakieś maści zastosuj? Dość skuteczny jest Majamil ale jest na receptę,mi pomaga.[/QUOTE] Dziękuję Anulko! Już jest lepiej.Zapiszę sobie tą nazwę maści i poproszę lekarza (o ile się doń wybiorę). Najlepiej zaś byłoby zawsze mieć na uwadze i w pamięci proste przesłanie, które przekazał nam M.Rej we fraszce pt. "Szlachetne zdrowie"... Najczęściej sami sobie krzywdę robimy, przynajmniej ja tak mam... I Tobie również ZDROWIA życzę!!!
  5. [quote name='b-b']Wychodzi Ci Figuniu bokiem to całe przemeblowanie. Sama mam kłopoty od kilku lat z plecami (zwyrodnienia i do tego co jakiś czas rwa kulszowa) i wiem jak ból potrafi utrudnić najprostsze czynności. Figuniu zdrowia życzę!:)[/QUOTE] Siostra też uważa, że wychodzi mój niedawny "taniec z meblami". Pewnie tak, bo też mam kręgosłup w niezbyt dobrym stanie, ale jak nic nie boli to o tym zapominam i wydaje mi się, że mam 20 lat i wszystko mogę... Dziękuję, b-b i Tobie tez życzę zdrowia! Żadnych bolesnych niespodzianek!!!
  6. [B]Irysek[/B] - też żałuję, że tak wyszło, ale przecież tego nie planowałam... W tej chwili czuję się b. niepewnie, a po takiej nocy nie byłabym w stanie czuwać nad kotką i reagować, gdyby coś się działo. [B]Anica[/B] - Dziękuję!
  7. Ciocie drogie, wysiadł mi kręgosłup. Całą noc wyłam z bólu. Dopiero nad ranem wzięłam tabletkę (nie mogłam wstać...). W tej chwili nie wyobrażam sobie opieki nad dodatkowym zwierzaczkiem, bo nawet koło siebie mi ciężko coś zrobić , poruszam się wolniutko i z trudem Jak dobrze, że nie trzeba dziś do weta...i że Lonia nie miała operacji...
  8. [B]Irysek[/B] - kotka dała się pogłaskać? Czyli to nie jest dzikusek? Obym tylko nie miała dwóch sierściuchów pokrajanych w jednym czasie, bo mogłoby być ciężko... [B]Poker[/B] - pięknie dziękuję za zaklepanie Lońce wizyty i czekamy do środy...
  9. To już tak z grubsza będę wiedziała. Dziękuję!!! Czekam na dalsze info, co do godziny...:lol:
  10. [B]Irysek[/B] - też odbieram Go b. pozytywnie, powinno być ok. [B]Poker[/B] - bardzo chętnie dołączę do Was. Proszę tylko o podpowiedź, jakim tramwajem najlepiej jechać i gdzie wysiąść. Byłoby super, żeby doktor już Sobie Lonię obejrzał. Dziękuję! [B]Anica[/B] - dziękuję za miłe słowa (jak zawsze...) Twoja pomoc w postaci dobrych myśli i emanująca z Ciebie życzliwość to skarb nieoceniony! Dziękuję! Jeszcze mi się przypomniało, co do sterylki Loni. Pani doktor mówiła, że nie jest wykluczone, że Lonia jest wysterylizowana. Ranka mogła pięknie sie zagoić i nie zostawić śladu. Czy może ktoś wie, jak stwierdzić czy sterylka była czy nie - oczywiście poza wystąpieniem cieczki i otwarciem brzuszka... Strasznie chciałabym, by się okazało, że jest wysterylizowana. Byłaby jedna narkoza mniej!!!
  11. Trzymam kciuki za Jacusiowe szczęście!!!!
  12. [quote name='Poker']Figuniu, proponuję dr Szczypkę , który kastrował Maksia, Twojego tymczasowicza. Jest rozsądny i nie zdziera. Mogę pomóc ,ale po 21 sierpnia. Odwołałabym zabieg, w końcu nie są to operacje ratujące życie.Na pewno nie można operować obu całych listew, bo zabraknie skóry.Możliwe ,że jedną listwę da się połączyć ze sterylką. Ale to już do oceny operatora.[/QUOTE] O tak, doktor Szczypka to weterynarz, do którego można mieć zaufanie (nie ujmując niczego prof. Ratajczakowi, który jest również b. dobrym specjalistą, ale ceny które podał są jakby ciut zawyżone. Bardzo dziękuję za przypomnienie o Nim oraz oferowaną pomoc - oczywiście poczekam, to w końcu już tylko 10 dni... Czyli, jutro dzwonię do prof. i odwołuję zabieg. Powiem po prostu, że nie mam tylu pieniędzy.
  13. Dziękuję Wam, kochane za odzew na moje pytania i wątpliwości. Najbardziej zależałoby mi na wypowiedzi Anetki a także Isadory7 - bo Lonia jest pod Ich skrzydłami...była obiecana pomoc w leczeniu, pokrycie kosztów ale nie wiem do jakiej wysokości, bo przecież mogą być jakieś granice... Do tej pory wysłałam do Fundacji pierwszy rachunek na kwotę 200zł - czekają już kolejne za ostatnie badania i zabiegi (150 +160 + 80 rtg), sądziłam, że dojdzie jakieś 250zł za sterylkę i guzy, wyślę je już razem i na tym się skończy... Teraz nie wiem, co robić a jutro już środa i jutro powinnam odwołać zabieg o ile mam go odwołać. Irysku, proszę spytaj dr Kanzawę o koszt sterylizacji suni ważącej 4,200kg i usunięcie guzków z listwy i czy można zrobić to razem. Pewnie i tak powie, że musi sunię i guzki zobaczyć... I pewnie tak powie każdy wet. Bardzo martwi mnie fakt, że w krótkim czasie Lonia będzie miała aż 3 razy podawaną narkozę...nie licząc uśpienia do czyszczenia ząbków sprzed niecałych 3 tygodni...to jakiś obłęd...
  14. Pozdrowienia dla kochanego psiaczka i Jego Wspaniałej Opiekunki i równie kochanej i wspaniałej Rodzinki!!!
  15. Jeżeli w tym kontenerku, oprócz kotki, zmieści się jakiś pojemnik na żwirek, to chyba wytrzyma bidulka takie ograniczenie wolności przez tych kilka dni... Ale wróciłam właśnie od weta i jestem dość mocno zdezorientowana i podłamana tym, co usłyszałam, więc sprawa kotki schodzi na drugi plan... Byłam w gab. prof. Ratajczaka aby pokazać wetce zrobione ostatnie badania serca i rtg, na które Lonię skierowała przed zabiegiem usuwania guzków i sterylizacji. Był też dziś pan profesor (wykonywali razem zabieg). Zaproponowali mi termin na czwartek - czyli za 2 dni. Pytam o koszt zabiegu - prof. mówi: 300, 400 złotych...Jedna listwa!!!! Potem być może druga, a potem dopiero sterylka...Szok...Przecież miało być to zrobione razem i za 250zł...tak przynajmniej wcześniej to zrozumiałam. Nie można wg wetki tych zabiegów połączyć, bo guzki mogą być złośliwe i będą siały do jamy brzusznej - to cytat... Co zrobić? Nie sadziłam że Lonia będzie musiała jeszcze aż trzykrotnie być poddana narkozie - to jakiś obłęd... I ta kwota? Skąd wziąć tyle pieniędzy? Wydałam już 590zł a jak "dobrze" pójdzie potrzebne będzie jeszcze ok. tysiąca złotych... Właściwie nawet nie wiem, kogo pytać o radę, kto powinien decydować o leczeniu Loni...Czy dzwonić mam do Isadory (Fundacji), czy do Anetki - akurat nie ma Jej od kilku dni na Dogo... Może zdałoby się poszukać innego Gabinetu???Tylko nie wiem, czy dobrze zrobię upierając się na wykonanie obu zabiegów. Bo jeśli coś potem by się z Lonią stało...? Proszę o jakąś radę. Zabieg za 2 dni, ale jeszcze mogę go odwołać... Nie chcę i nie mogę sama podejmować decyzji...
  16. Muszę napisać, że Lonia dostała od Cioci Anulki piękny, ocieplany płaszczyk na jesienne słoty. Nowiutki...(choć przecież ten po Mikusiu też byłby dobry...) Pasuje jak ulał...bardzo, bardzo dziękuję w imieniu Lońci i swoim także!!!!
  17. [quote name='irysek']spytam tutaj, bo dużo osób zagląda. mam na zbyciu Fortekor Flavour 5mg firmy Novartis 12 tabl. (w opakowaniu było 14, za 53zł, więc szkoda mi wyrzucić, bo lek strasznie drogi) Figuniu pytanie mam. Mam talon na sterylkę tej kotki z koło kubła. Niestety mam teraz ogromny uraz do obcych mi kotów i czy mogłabym na 2,3 dni ci ją podwieźć po sterylce, z jedzeniem? Jak zacznie jeść to ją odbiorę i odstawię koło kubła niech sobie dalej żyje w swoim otoczeniu. Szkoda by mi ten talon przepadł.[/QUOTE] Ula, jak wiesz, boję się nieco kotów-dzikusków...a to dzika kotka. Ale chciałabym oczywiście pomóc. Tylko jedno - chciałabym mieć ją w klatce, takiej odpowiednio dużej. Bo nie wyobrażam sobie zostawić te dwa zwierzaki i wyjść z domu...zresztą też sama się będę bała, dlatego jeżeli, to w klatce będzie musiała być biedulka. Tylko skąd wziąć klatkę?
  18. [B]Irysku[/B], co za pech, że właśnie Ciebie to spotkało, taką oddaną "kocią mamę"... Niech się rany szybko zagoją i wracaj do nas!!! [B]AgaG [/B]- wiem, będę ryczeć, cóż to jest takie "ryzyko zawodowe"...byle ds był taki najlepszy dla Lońci, to mogę płakać... [B]Anica[/B] - Lonia z każdym dniem jest fajniejsza, tzn. weselsza. Spuszczona ze smyczy, bryka jak młódka, kopie dołki, kilka razy wykopała sobie kamyka i biegała z nim radośnie. Nawet nie zauważyłam, że przyniosła do domu, dopiero jak wypuściła na podłogę... Leki bierze dopiero kilka dni, więc wielkiej zmiany nie widzę, siusia tak, jak siusiała, czyli dość sporo (ale wytrzymuje!!!) Oby Twojej Jasieńce udało sie dobrać lek od razu, by poprawa była właśnie natychmiastowa i taka, jakiej oczekujecie!!! [B]b-b[/B] - Tobie Ciociu przesyłam tylko moc serdecznych myśli i trzymam kciuki za wszystkie sprawy...nieustannie tez dziękuję za troskę o Lońkę... [B]Hope2 [/B]- gdybyś Ciociu jeszcze widziała, jak Lonia robi stójkę i macha łapiętami, to dopiero byś się zachwycała... [B]Ewunia[/B] - Dziękujemy!!!i My również Ciebie Ciociu pozdrawiamy i ściskamy serdecznie, życząc zdrowia i optymizmu!
  19. Wciąż myślę o tych stworzonkach cudownych. Czy są właściwie zaopiekowane, kochane, szczęśliwe...Oby tak było!!! A w mojej okolicy wciąż pełno kotów, na ulicy, na podwórku i pojawiają się nowe... I te ogłoszenia, że ludzie poszukują kotki, która uciekła z domu, z werandy...sporo tego ostatnio...ostatnio słyszałam o kotce, która komuś po raz CZWARTY wyskoczyła z 4 piętra...Leżała na betonie ale gdy ktoś do niej podszedł, pozbierała się i uciekła (na ile mogła). Opiekunka dopiero po powrocie z pracy poszła z nią do weta. Jak tego słuchałam, to nogi jak z waty...ale tylko myśle o tym, czy można to gdzies zgłosić, by tej "opiekunce" kotkę zabrać...czy to możliwe? O ile jeszcze żyje... Więc trzeba modlić się o odpowiedzialnych, dobrych opiekunów, bo że kot poszedł ze schronu, to nie wszystko. Czasem lepiej, by w nim został... Tak to piszę sama dla siebie chyba, bo wiem, że tutaj wszyscy tak myslimy i wiemy o tym dobrze...
  20. Trochę mnie nie było a tu takie dobre wieści!!!! Ogromnie się cieszę, że stan zdrowia Fenia wciąż się poprawia. Strasznie było czytać wcześniejsze relacje Opiekunki...ten stały brak apetytu Fenia, opadanie z sił... A teraz taka radość!!!! I dobrze widać tą zmianę na zdjęciach, to już nie ten sam piesio... A Aga jaka szczęśliwa...tak miło na Was patrzeć... Serdeczności moc!!!!
  21. Też mogę tylko podrzucić, ale wierzę, że już będzie Maluchowi tylko lepiej... Trzymam kciuki za jego zdrowie i już zawsze szczęśliwe życie!!!!
  22. Strasznie się cieszę Ciaputkowym szczęściem!!!! Opis Państwa, ich podejścia do pieska daje nadzieję, że to ten dom. Oby z dziewczynką zawarł przymierze, oby smaczki były skuteczną pomocą na początek...
  23. Aniu kochana, serdecznie współczuję tego, co przeżywasz w związku z chorobą Jasi... Trzymam kciuki za to, by leki zadziałały i Jasia odczuła poprawę, wyzdrowiała. Żeby mogła długo jeszcze cieszyć się życiem, a Wy nią. Bezsilność jest najgorsza i rozpacz. Wtedy człowiek mówi sobie :"nigdy więcej nie chcę tego przeżywać"... Na pewno robisz wszystko, co tylko możliwe, by Jasi pomóc. Wierzę, że w końcu się uda i kryzys minie. Pozdrawiam serdecznie!!
  24. [B]Poker[/B] - dziękuję za fotki Loni i tyle dobrych słów... Lonia wymęczona ponad 4 godzinnym pobytem na Klinikach, bo choć pani prof. Pasławska przyjęła nas przed umówioną godziną, to potem musiałyśmy długo czekać na rentgen (o 12) i wyszłyśmy z Klinik ok. 12.30. Z domu wyszłyśmy o 8.30 a wróciłyśmy o 13.30 - w tym czasie Lonia kilkakrotnie sobie śpi, a teraz był tylko stres, bo choć wszystkie badania bezbolesne, to jednak swoje przeżyła... Wracała głownie na moich rączkach... [B]Yucca[/B] - bo to taki psi drobiazg, pchła taka kochana... [B]Anica [/B]- też boję się myśleć...Jak czekałyśmy na prześwietlenie, poznałam przemiłą trójkę ludzi, którzy nie mogli wzroku oderwać od Loni i tak im się buzie do niej śmiały...Para (Pani i Pan) byli ze swoim pieskiem, a towarzyszyła im Pani bez zwierzaka...Państwo wypytali mnie o wszystkie sprawy dot. Loni. Gdyby nie to, że mają pieska, to wydaje mi się, że Lonia miałaby już domek i to taki najwspanialszy na świecie...Pani (ta bez zwierzaka) jak tylko usłyszała, że Lonia szuka domu, wzięła mój telefon. Lonia oczywiście na nich warczała, nie dała się poglaskać, cała była na NIE, ale Państwu to wcale nie przeszkadzało, rozumieli, że to po przejściach, że została skrzywdzona...i patrzyli na nią z zachwytem i wzruszeniem...To niezwykłe, jak ona potrafi w sobie rozkochać nawet przypadkowych ludzi... Tylko takim ludziom (po sprawdzeniu, oczywiście) ją oddam...szłam do domu i myślałam, że kiedyś ten dzień nastąpi, no i od razu chwyta coś za gardło i oczy wilgotnieją...Nie chcę na razie o tym myśleć. Tłumaczę sobie, że to dla Jej dobra i żebym mogła pomagać następnym... Aniu, ten lek to Prilium 300mg. To jest proszek, z którego robi się roztwór i odmierza porcję strzykawką. Do buzi, lub do karmy, więc bez kłopotu. 1 raz dziennie.
  25. [quote name='b-b']Nie,,,może jutro :)[/QUOTE] Ogromnie przepraszam, Ciociu kochana jak widać nie pisana Loni ta forma pomocy od Ciebie... Dziękuję serdecznie za nią, jakby się stała...Przepraszam, bo trochę czasu dla nas poświęciłaś i Ciocię Ziutkę także przepraszam. Martwię się o Anetkę, bo to dziewczyna poważna i rzetelna. Musiało się coś zdarzyć, oby nic złego... Od Lońki i ode mnie moc buziaków i życzenia, by pomoc w malowaniu u Córci przeszła szybko, sprawnie i z zadowalającymi efektami. Pozdrawiam serdecznie!!!
×
×
  • Create New...