Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Przed chwilą rozmawiałam z Panią z Warszawy (ponad pół godziny...). Pani jest w moim wieku. Najbardziej Panią martwi to, że Lonia Jej może nie zaakceptować. Chciałaby przyjechać do Wroclawia, by zapoznać się z Lonią, kłopot w tym, że ja zupełnie nie mam warunków na to, by Panią do siebie zaprosić i gościć przez kilka dni, nawet jeden... Wypytała o jej zdrowie i martwi się przetoką, bo miała dobermankę, która z tego powodu odeszła. Nikt nie wiedział, że od wewnątrz ma przetokę, bo miała kieł. Sunia wykrwawiła się. Brzmi to dla mnie dziwnie, ale przekazuję, co usłyszałam... Pani wie o tym, że w piątek Lonia jedzie do Długołęki do ewent. dt i wyraziła zadowolenie, że "zobaczymy jak Lonia reaguje na nowych ludzi, nowe otoczenie i na dzieci". Powiedziałam Pani, że jak tylko dostanę odpowiedź z Fundacji, przekaże Jej telefon czy mail, by już rozmawiała bezpośrednio z Fundacją oraz umówiła się na wizytę PA. Czekam teraz na odpowiedź Isadory.
  2. Skarpeta Loni wygląda pięknie!!! Dziękuję za aktualizację. A wczoraj wieczorem miałam pierwszy telefon o Lonię. I dwa zapytania mailowe. 1. Telefon. Pani mieszka w Niemczech, do Polski ( Lubin) przyjeżdża na 1 dzień raz w m-cu, do córki i zrobić opłaty. Miała jamniczkę, która w wieku 7.5 lat musiała uśpić. Jamnisia była źle zdiagnozowana, bardzo cierpiała i już nic nie można było zrobić. Oczywiście, staram się odtworzyć naszą rozmowę i to są Pani wypowiedzi. Pani mieszka na wsi. Najbliższe duże miasta to Kaiserslautern, Pirmasens. O ile dobrze zrozumiałam, ma hodowlę kucyków. Nie pracuje - tak powiedziała...Starała się o jamniczkę w Fundacji Jamniki Niczyje ale powiedziano jej, że bez wizyty PA psa nie wydadzą. Pytała, czy z Lonią będzie tak samo. Odpowiedziałam, że spytam szefowej Fundacji, bo na pewno wizyta PA być musi, ale może byłaby możliwość albo zrobić ją w Niemczech, bo może akurat jaka Dogomanka mieszka w pobliżu...lub też wystarczy wywiad z weterynarzem, który leczył jej Tosię w Lubinie - Pani sama podała ten pomysł. Wysłałam już zapytanie do Isadory, czekam na odpowiedź, a z Panią jestem umówiona na niedzielę - wtedy dam odpowiedź. 2. Mail : Jestem zainteresowana adopcją suni z jamnikami miałam do czynienia. Ja jestem starsza ona jest starsza. Wszystko by się zgadzało. mieszkam w Warszawie, czy nie stanowi to przeszkody? Pozdrawiam na moją odpowiedź, że transport nie powinien być przeszkodą, ale obowiązuje wizyta PA - czy się na nią zgadza, przyszła odpowiedź: Jak najbardziej. Nie adoptowałam nigdy psa przez fundację, wszystkie moje psy zawsze znajdowały się przez zrządzenia losu. Czy to ja mam przyjechać do Wrocławia, czy ktos od Państwa do mnie? gdyby Pani łaskawie coś mi na ten temat napisała, będę zobowiązana. J.D Odpisałam, że nie mam samochodu, ale jeśli wizyta PA wypadnie pomyślnie, to wsiądę w pociąg i Lonię przywiozę. Wiem, że może to wbrew zasadom, ale zakładam, że Pani może być starszą osobą, nie może sama jechać, poza tym wizyta PA pokaże czy warto o ten dom zabiegać, bo może być różnie. Jeśli jednak dom okazałby się dla Loni taki jak chcemy, to wtedy bedziemy myśleć o transporcie. Z tym, że na pewno nie chcę by Lonia jechała jak jaki pakunek w transporterku, z obcymi ludźmi i jeśli będzie warto, to sama ją zawiozę. Nie wiem, czy można na wątku podawać nazwiska Osób, które dzwonią... I jeszcze pytanie do Fundacji. Czy, jeśli Pani z Warszawy nadal bedzie starała się o Lonię, ktoś od Was zrobi tą wizytę PA???? Jaki kontakt miałabym podać? Czy ten mailowy do Isadory, czy telefon, czy może jeszcze inny??Zebym nie popelniła jakiej gafy znowu... Zaraz wkleję aktualizację wpłat Fundacyjnych na 1 stronę.
  3. Niepotrzebna śmierć tej Istoty przybiła mnie. Tylko raz spojrzałam na nią, przechodząc przez izolatkę - była po prawej stronie, tej z której psy były już wyprowadzone, więc zwróciłam się na lewą. Ale przez chwilę spojrzałyśmy sobie w oczy i później nie dawało mi spokoju to, co w nich ujrzałam...A teraz już jest za późno... Tobie Zosiu jest z pewnością znacznie trudniej...bardzo Ci współczuję tego, co przeżywasz.
  4. Ciociu, ponieważ wylatuję z kraju 28.X., optymalnie byłoby mieć chociaż 10 dni na załatwienie kilku spraw, spokojne spakowanie się itp. Chociaż tydzień...
  5. Marudko - tak właśnie podejrzewałam, to taka "podpucha" była (jak się zapewne domyśliłaś...) Poker - muszę uczciwie powiedzieć, że sama zaproponowałam dt dla Loni, mówiąc od razu jednak, jaka jest sytuacja, czyli, że do mego wyjazdu musi znaleźć dom. I wtedy dopiero Ana666 przystając na to, napisała, że jeśli ds się nie znajdzie, to weźmie Lonię do Siebie. Nie zmienia to faktu, że milczenie Anety jest już zbyt długie i trudno jeszcze mieć nadzieję na Jej pojawienie się tutaj. Ewunia - no to macie wesolutko. A suńki bawiły się, czy rzeczywiście wojowały? Bo to różnica wielka... Mnie też marzą się przynajmniej dwa futerka w domu, ale raczej nieduże...Żałuję, że od razu nie wzięłam jeszcze jakiegoś ogonka z naszego schronu dla Loni towarzystwa. Tylko, być może, teraz byłby podwójny problem... Anica - no właśnie uparcie wierzę w to, że coś się stało. Poznałam Anetę jedynie przez telefon, ale przegadałyśmy kilka dobrych godzin i wyrobiłam sobie o Niej bardzo pozytywną opinię. Dobra, spokojna, mądra, odpowiedzialna dziewczyna. Jeśli miałoby się okazać, że się pomyliłam, to tak jakbym zawiodła się na kimś bardzo bliskim i cenionym. Nie chcę nawet tak myśleć.
  6. Anulko, już aktywowałam wszystkie ogłoszenia. Dopiero teraz spokojnie mogę usiąść przy kompie, jakiś szalony dzień miałam dzisiaj od rana... Bardzo żałuję, że Pani Basia Loni nie weźmie. Jednak miałam nadzieję ... Jeśli jeszcze z Długołęki nic nie wyjdzie, to będzie niewesoło... Hotelik za 300zł miesięcznie - to naprawdę ostateczność... Bardzo serdecznie raz jeszcze dziękuję za ogłoszenia suni i że tak bardzo zaangażowałaś się w szukanie jej domu. Maruda666 - baaardzo dawno Ciocia do Loni nie zaglądała...no ja nie wiem, po prostu sobie nie wyobrażam, jak można żyć bez wizyt na Loninym wątku... Ewunia - kochanie, trzymaj kciuki i nie puszczaj aż do skutku!!! A tego domku to życzę Ci z całego serca, nawet jeśli byś Loni do niego nie zabrała...
  7. Anulko, jak się aktywuje ogłoszenia???? Czy wystarczy, że je otworzę???
  8. Czy można dołączyć do fanów kurcakowatej Figuni?
  9. Zapisuję wątek i będę śledzić losy psiaczków. Niestety, tylko tyle teraz mogę (plus wspierające myśli...)...
  10. Aniu, trzymam kciuki za Jasieńkę i ślę pozytywne myśli. Jest w tak dobrych rękach, że musi być dobrze...
  11. Nie mam 100 % pewności, ale wydaje mi się, że jest wobec dzieci obojętna, tzn, ani się nie cieszy, ani nie ucieka. Agresji nie widziałam. Kilka razy małe dziecko biegło by ją pogłaskać, zawsze ostrzegałam rodzica, że nie znam psa i może warknąć...więc do bliższych kontaktów już nie dochodziło.
  12. Jestem w szoku. Zosiu, czy na pewno jej nie ma,bo...aż boję się napisać... Może ktoś zabrał. Stale o niej myślałam i chciałam się Was pytać, co myślicie o tym, bym choć na miesiąc wzięła ją do siebie. Dlaczego???? Po co dawali ją do izolatki, leczyli, by za chwilę uśpić???? Wyć się chce
  13. Ewunia - dzisiaj we Wrocławiu słoneczko przygrzewało, jak latem. I znowu byłyśmy z Lonią nad Odrą. Maleńka wybawiona, wybiegana, po powrocie do domu zjada małe co nieco i kładzie się spać. Mam z nią spokój prawie do wieczora. Patrzyłam na szalejące, ganiające po trawie psiaki a przed oczami stawały mi te schroniskowe, z boksów, izolatki... Anica - i znowu mnie pocieszasz, dziękuję!!!! Jak czuję się Jasieńka, czy już widać jakąś poprawę?
  14. Anulka - tych ponad 500 wyświetleń...czy to znaczy, że Lonią interesowało się aż tyle osób???? Czy to możliwe?? Powinnam zdaje się siedzieć teraz w domu i czekać na wiadomo co... a mnie stale gdzieś nosi, zwłaszcza, że pogoda znowu ładna. Dzisiaj siedziałam z Lonią ponad 2 godziny nad Odrą. Jak ona się pięknie bawi...ile ma radości...a jaka jest pocieszna - nie da się opowiedzieć, zdałoby się filmik nakręcić, ale cóż...A przecież była w domu kamera, wygrałam kiedyś w konkursie, że się pochwalę nieskromnie. Podarowałam ją z miejsca córce, bo wtedy nie wiedziałam, że może mi się przydać... A dziękować Ci Anulko nie przestanę, bo Jesteś przekochana... Anica - Oj, Aniu, gdybyś wiedziała, jakie potrafię robić gafy, zrażać do siebie ludzi, palnąć coś głupiego ni z gruszki, ni z pietruszki...Wszystko to niechcąco, bez złych intencji, a jednak...I teraz też myślę, że może Ana-Anetka obraziła się na mnie, bo np. napisałam na wątku coś, czego nie powinnam była pisać. Często już zawodzi mnie moja głowa i bywa, że nie pamiętam ważnych spraw. Mogę coś komuś obiecać i wylatuje...choć staram się oczywiście pamiętać o wszelkich ważnych, istotnych sprawach. Ale jakieś takie ciut mniej ważne - bywa, ze uciekają...Ja się nie zdziwię, jeśli kiedyś okaże się, że Anę czymś uraziłam... Bardzo miłe Aniu te Twoje słowa. To strasznie fajne, czuć czyjąś sympatię, a Ty mi ją okazujesz od początku. Muszę dodać, że sympatia jest wzajemna!!!!
  15. Anulka - trzymam kciuki za wszystkie Twoje "sroki" z Lonią włącznie... Byłoby wspaniale, gdyby Twoi znajomi zechcieli zaopiekować sie Lonią (o przygarnięciu nawet nie marzę...) Ewuniu - kciuki bardzo potrzebne! Dziękuję!!!! Królewna wycałowana, choć w łapki to niekoniecznie...wolę w łepetynkę, szyjkę, pysiaczek...a łapusie ma przesłodkie, maleńkie, drobinki takie... Anica - ...i bardzo dobrze Aniu, że jeszcze macie możliwość "wczasować się"...Tak myślałam, że może zaniosę tam, do sklepu, ale nie byłam pewna (mogło np. nie być miejsca w zamrażarce) i nie chciałam robić kłopotu. W Leclercu takie promocje są b. często, jeszcze kupię coś fajnego, mam nadzieję. Oby Jasia poczuła się lepiej. Oby nowy lek pomógł. Trzymam mocno kciukasy!!! Anulka - Jesteś Cioteczko niesamowita...Bardzo gorąco i pięknie DZIĘKUJĘ!!!!! Lonia powinna Cię po rączkach wylizać, ale jak Ją już znam, to najpierw porządnie by Cię obszczekała, nie bacząc na dobre maniery, że o wdzięczności i przyzwoitości już nie wspomnę...
  16. Dziękuję Ewuniu!!!! Może właśnie Ty coś dla Loni wymyślisz, czy raczej trafisz na kogoś, kto szuka malutkiej suni w średnim wieku...Albo choć przetrzyma ją 5 miesięcy (za opłatą)...tak sobie marzę...
  17. Anulko, ja zupełnie nie mam pojęcia o robieniu ogłoszeń i wszelkich sprawach z tym związanych. Ogłoszenia Loni zrobiła irysek i zrobiła też wlaśnie jakieś "wyróżnienia". Dałam na to kaskę... Może nie czytałaś akurat Jej wpisu (post 1089 z poprzedniej strony) więc wkleję link ogłoszenia http://olx.pl/oferta/lonia-urocza-filigranowa-jamniczka-szuka-domu-CID103-ID6X9QB.html Irysek podała tylko mój telefon, ale rzeczywiście dobrze byłoby dodać jeszcze kontakt mailowy - to znacznie zwiększa szansę, zwłaszcza, że jednak często jestem poza domem i nie mam komórki. Kochana Jesteś, że stale myślisz o Loni i starasz się pomóc na wszystkich frontach...Dziękuję!!!! Nie mam pojęcia co sprawiło, że Anetka przestała się odzywać. Już coraz trudniej jest mi uwierzyć w to, że jeszcze się odezwie...Przecież chyba niczym Jej nie obraziłam, uraziłam...Wiem, że kocha zwierzęta, walczy o nie, ratuje od dziecka niemal. Dlaczego nagle miałaby przestać to robić tu, na Dogomani. Dlaczego już nie interesuje Jej co będzie z Lonią... Nie wiem, jak to tłumaczyć, chyba tylko ciężką chorobą, może też załamaniem...ale mam nadzieję, że to nie to... Po prostu jest mi przykro...
  18. Ogromnie współczuję! Przytulam mocno! Dziękuję za dobro dla Suni. Strasznie żal....
  19. Leośku, ty też zasługujesz na lepszy los... Serce boli o te wszystkie staruszki, kaleki, bez szans...
  20. Babunia przypomina mi Sonię z ub. roku. Tak bym chciała jej pomóc.
  21. Dzwonię do Any666 od rana i niestety, nikt nie odbiera... Anetko, jeśli wchodzisz na Dogomanię, proszę odezwij się. Ja się po prostu martwię, czy coś złego Ci się nie stało. Jeśli nie możesz z jakichś powodów wziąć Loni, jak to było umówione, to przecież Cię zrozumiemy i razem będziemy myśleć, co z tym fantem zrobić. A jeśli Cię czymś uraziłam i zła Jesteś na mnie, to przepraszam. W sumie, to wolałabym to drugie, żeby tylko nie stało się jakieś nieszczęście.
  22. Kochana Ewuniu, dziękuję za życzenia i wraz z Lonią także życzę Ci samych ciepłych i dobrych dni i dobrego zdrowia. Ewuś, wylatuję z kraju 28 października (lub 26, bo wciąż zapominam sprawdzić). Chyba Lonię wsadzę w rękaw swetra (bo kurtkę trzeba zdjąć) i poleci ze mną...zaczynam się martwić...
  23. Całkiem przyjemny dzień był dzisiaj we Wrocławiu. Dużo słońca, a w nim jeszcze całkiem ciepło, Choć rano zimnisko coraz większe, niestety... Dzięki Poker mogłam dzisiaj powyprowadzać trochę schroniskowych biedaków na trawkę. Spędziłyśmy tam ok. 3 godzin i bardzo się cieszę, bo dla psiaków to zawsze jakaś namiastka normalności. Wyjście z boksu, załatwienie potrzeb na trawce, kontakt z ludźmi, innymi psami. Ale jak teraz o nich pomyślę, to jest to b.b. przykre. Że muszą tam siedzieć i czekać na cud. Że nie można ich wszystkich, a choćby tylko tych trzech najbiedniejszych (jeden bez łapki, drugi- jamnik z porażeniem konczyn, trzeci też jamnikowaty z podejrzeniem padaczki) zabrać, dać dom. One tak patrzą z nadzieją, tak się cieszą, że wychodzą...a potem trzeba je wpychać siłą do boksu... Ewuniu - ten telefon...wolałabym mieć pewność, że Ana666 nie miałaby mi tego za złe. Nie gniewaj się. Kiedyś oberwalam za to, że bez zgody danej osoby, przekazałam komuś jej telefon. Teraz jestem już z tym ostrożna. Anula - tymczasem jeszcze ubieram Loni śliczny czerwony golfik od Poker. I jest ok, tzn. nie dygocze. Płaszczyk założę, jak będzie zimniej i bardzo cieszę się, że malutka trzęsidupka jest tak zabezpieczona i z pewnością nie będzie marzła. Kochana Jesteś, że myślisz o Lońce i szukasz jej domku! Bardzo Ci jestem wdzięczna! Dzisiaj w schronie pewna Pani (Dogomanka) szukala małego pieska dla Swojej mamy. Nie wiadomo którego wybierze, bo miała kilka swoich "typów". Powiedziałyśmy z Poker o Loni, więc jakaś kolejna iskierka nadziei się tli...
  24. Dopiero dziś mam net, wczoraj mimo walki (niemal do północy), nie włączał się internet i już... Phase - jasne, że tak! Zwierzęta też mają swoje sympatie i antypatie, a także humory i charaktery... Zabawnie jest, gdy zbliża się ktoś z psem, więc zapinam Lonię na smycz a nawet (jak pies duży a ona już się jeży) biorę na ręce. Słyszę zazwyczaj: "proszę się nie bać, mój/moja jest łagodny, nie zrobi krzywdy". Odpowiadam wtedy "ale ja się boję o Pana/Pani pieska, bo to jest mały agresor, rzuca się i szczeka". I robi się wesoło. Kiedyś obwarczała i obszczekała 3 pieski pod rząd, a ludzie cieszyli się z tego i mówili: "i bardzo dobrze, niech go obszczeka, bo to taki pies, że do każdego ciągnie, zaczepia, niech się nauczy, że trzeba uważać"... Jakby się zmówili...Spodziewałam się jakiegoś niezadowolenia, a tu jeszcze była z tego tytułu radość... A bywa i tak, że ostrzegam, że Lonia to złośnica i szczekadło wielkie, a ona jak aniołek, grzeczna, merda ogonkiem...no i wychodzę na kłamczuchę... Anula - Anulko, to od Ciebie????!!!!! To w takim razie bardzo, bardzo serdecznie dziękuję Ci za ten prezent!!! Przeczytałam pierwsze słowo: "Fundacja" - na kartonie b. niewyraźne, prawie nieczytelne i już nie czytałam dalej...tak samo rzuciłam okiem na dołączoną karteczkę - upewniłam się tylko, że to Fundacja..a.do głowy mi nie przyszło, że to inna... Kochana Jesteś! Chyba już więcej nic nie napiszę, bo nie wiem co jeszcze mogłabym dodać... Yucca - przepiękne zdjęcie. Taki Duży Pan i taka Kruszynka wtulona ufnie... Czyli Mela także zaznała bezdomności i biedy. Jak dobrze, że trafiła do Was! Uwielbiam czytać, słuchać psie historie, na dodatek okraszone zdjęciami, więc proszę, nie krępuj się... I na pewno nie jestem w tym odosobniona... Ewunia - wiesz kochana, że patrząc na Melę, od razu pomyślałam, że podobna do Twojej Suni... Jak dobrze, że Melunia ściągnęła Cię znowu do nas!!! Pozdrawiam serdecznie! Jak zdrowie Pipinki? Trzymacie dietę? Nie ma z tym problemów? We Wrocku dziś rano 7 stopni...a jeszcze w niedzielę siedziałam na ławce w parku i na trawce...
  25. Teraz dopiero mogę odpowiedzieć - cały wieczór nie miałam netu. Już myślałam, że to jakaś większa awaria (nie tylko u mnie), zwłaszcza, że rano też początkowo internet się nie włączał, no ale za drugim razem się udało... Zosiu - cieszę się, że pamiętasz. Tak też sądziłam, ale wolałam się upewnić, coby szansy na przekazanie fantów nie zaprzepaścić...:) Poker - o takim luksusie zabrania mnie spod drzwi domu nawet nie marzyłam :)...Dziękuję!!!
×
×
  • Create New...