katarzyna.m2
Members-
Posts
205 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by katarzyna.m2
-
Witam. Nie sądziłam, że swoją wypowiedzią włożę kij w mrowisko, ale nie żałuję, że o tym wspomniałam. Przykro mi, że zostałam wprowadzona w błąd i nikt zorientowany mnie z niego nie wyprowadził - aż do wczorajszego wieczoru, kiedy to RudziaPaula zadzwoniła do mnie. Przypomnę po raz ostatni: o Farelu dowiedziałam się ze zwiastuna programu "Psie adopcje". Wpisałam w Google hasło:pies Farel i przeczytałam jego historię oraz informację, że znajduje się w hoteliku Anji. Zadzwoniłam tam i Anja podała mi numer do Feli z wyjaśnieniem, iż jest Ona prawnym opiekunem Farela, Ona podejmuje decyzje w jego sprawie i z Nią mam się dalej w tej kwestii kontaktować.Tak też robiłam i nikt mnie z błędu nie wyprowadzał. O istnieniu RudziPauli dowiedziałam się, gdy Ona sama skontaktowała się ze mną. Farelino już wtedy był ze mną . Aż do wczoraj żyłam w przeświadczeniu, że opiekunem prawnym jest Fela a Farel jest pod opieką fundacji. Nie było moją intencją zniechęcanie nikogo do bezpłatnych domów tymczasowych. Chciałam zwrócić uwagę na to, jak wiele nieporozumień i niedomówień załatwia spisanie stosownych umów (podobnie jak przy adopcji), gdzie jasno spisane są zobowiązania obu stron. Ja tego nie dopatrzyłam, wierząc na słowo. Całej sprawy by nie było, gdyby nie wprowadzono mnie w błąd i później mnie w nim nie utwierdzano. To jest zbyt poważna sprawa, żeby bawić się w jakieś dziecinne tajemnice i tym podobne hocki-klocki. Wniosek dla nas wszystkich na przyszłość:nie wszyscy muszą o wszystkim wiedzieć, ale z całą pewnością osoba najbardziej i bezpośrednio zainteresowana powinna uzyskać rzetelne informacje - bez koloryzowania, ubarwiania i niedomówień. RudziaPaula mnie wczoraj po zamieszczeniu przeze mnie postu o wszystkim poinformowała i przyjęłam to do wiadomości. Cantadorra - dzięki za rozsądną, zrównoważoną reakcję i próbę załagodzenia sytuacji :). Dobrze, że Farelino nie jest świadomy nieprzyjemnej atmosfery, która powstała wokół jego psiej osoby :). Idę teraz do niego (może zje trochę chrupek) i nie mam już ochoty tego więcej komentować. Pozdrawiam Kasia z wszystkimi swoimi (a może znajdzie się kolejny właściciel lub prawny opiekun? ;)) burkami.
-
Serdeczne pozdrowienia z Farelkowa :). Dziękujemy za pamięć i sympatię - wzajemną :). Ostatnio rzadziej się odzywam, bo zaczyna mi się gorący okres w pracy, Farelino też ostatnio mnie nie oszczędzał. Przepada za płatkami owsianymi z gotowaną wątróbką. Niestety, bardzo często miał biegunki - nie wiem, czy to reakcja na nowe danie, czy też jest inna przyczyna.RudziaPaula spytała o to swojego weterynarza - zapisze Farutkowi jakieś tabletki zapobiegające podobnym sensacjom. Nie wiem, dlaczego tak jest. Jednego dnia coś zje i jest wszystko w porządku, następnego dnia na to samo reaguje biegunką. Już codziennie rano dostaje 3 tabletki:Nootropil (stymuluje pracę mózgu), Heparegen (wątroba), Furaginum (eliminacja lub chociaż ograniczenie) posikiwania. Jedna tabletka mniej czy więcej pewnie mu nie robi, a jeśli uda się w ten sposób wyeliminować biegunki, będzie wspaniale. Czekamy też na buciki, które zamówiła RudziaPaula - te skarpetki, uszyte przez Oliwię i przeze mnie powoli przestają się sprawdzać - łapka w nich mu ucieka. RudziuPaulo, wielkie dzięki za pomoc :).Także w kwestii grzybicy, którą Farel poczęstował Alfa. Póki co lecimy na Clotrimazolum w płynie, ale idą tego ogromne ilości. Rudzia kupiła psikacz, który stosuje się co 4 dni - oby pomógł Farelek większość czasu spędza drzemiąc na materacu. Chęci ma znacznie większe niż możliwości - chciałby pójść na spacer, ale nie bardzo daje radę. Gdy go przywołuję, próbuje od razu się poderwać się i podejść, ale z tym też jest problem. Kochani, chcę napisać jeszcze jedną rzecz. Gdy zdecydowałam się wziąć Farelka do siebie, jego opiekunka prawna, przedstawicielka Vivy zapewniała mnie o pomocy, na którą mogę liczyć. Mam (o czym już wcześniej wspominałam), własne zobowiązania finansowe (kredyt), córkę na studiach i 2 psy na utrzymaniu, więc miałam być czymś w rodzaju dożywotniego domu tymczasowego. Wiedziałam, że utrzymanie Farela wiąże się ze sporymi wydatkami ( tabletki, zastrzyki, wizyty weterynarza, środki opatrunkowe, podkłady itp.) więc od razu zaznaczyłam, że będę w tej kwestii potrzebowała pomocy. Zapewniano mnie, że oczywiście ją otrzymam. Rzeczywistośc wygląda tak, że wszystkie te wydatki spadły na moje barki - i RudziPauli, która przecież nie musi mi pomagać. To nie jest w porządku i nie dziwię się, że jest tak mało bezpłatnych domów tymczasowych. Skoro przed przyjęcie psa obiecuje się pomoc (PODKRESLAM : POMOC, NIE WYRĘCZANIE) w zakresie zakupu leków, opieki weterynaryjnej i karmy, a po przyjęciu psa umywa się ręce. Kocham Farelka i nie żałuję, że jest z nami, ale już nigdy nie pójdę na taki układ. Gdy będę mogła, po prostu wezmę jakąś biedę ze schroniska (tak, jak Alfa) i tyle. Musiałam o tym napisać, bo to jest nie w porządku, tak się nie robi. W ten sposób traci się wiele dobrych domów dla psów w potrzebie - domów, które są w stanie zapewnić troskę, oddanie, pielęgnację psów, ale potrzebują wsparcia w kwestii finansowej. Ktoś, kto się raz sparzył, pewnie drugi raz nie podejmie takiego ryzyka. Pozdrawiam serdecznie - także w imieniu śpiącego w cieniu i głośno chrapiącego Felcia :).
-
Witamy serdecznie - psi komplet i ja :). W Farelkowie po niedzielnych biegunkowych zawirowaniach na razie jest spokój. Farutek przepada za wątróbką z makaronem, mam nadzieję, że i jego żołądek już się nie będzie buntował. Jak się okaże, że już w porządku, włączymy do jego jadłospisu płatki owsiane (też z wątróbką - a jakże ;)). Bardzo bym chciała, żeby ta jego przeraźliwa chudość zniknęła. Brzuszek już mu się zaokrągla, natomiast cała reszta nadal woła o pomstę do nieba. Apetyt mu dopisuje (tylko nie bardzo w odniesieniu chrupek :)). RudziaPaula przysłała szelki ułatwiające chodzenie - jeszcze raz dziękuję :). Rzeczywiście spełniają tę rolę, o ile tylko Farelino łaskawie zaczyna przebierać chudymi nogami. To niestety nie zawsze ma miejsce:często staje na szeroko rozstawionych, ugiętych nogach, zwiesza nisko głowę i tak stoi jak łoś albo osiołek (osiołek to określenie RudziPauli - bardzo trafne). Ponieważ ja znajduję się wtedy w okolicach tylnej części jego ciała (tam jest umieszczony uchwyt szelek), nawet nie bardzo mogę wpłynąć na to, żeby ruszył do przodu - przecież go nie popchnę :). W każdym razie jak już się namyśli i ruszy, mogę go szelkami podtrzymywać i kontrolować tempo jego poruszania się (nagłe zrywy powodują utratę równowagi i szmyrgnięcia na boki). Jak na razie jest dobrze i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej :). Nie uwierzylibyście, jak szybko podrywa się na równe nogi, gdy widzi, że idę z pełną michą. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy wszystkim miłego popołudnia i wieczoru :) Kasia z bureczkami.
-
Witamy serdecznie - wszystkie 3 bureczki i ja :). Dziewczyny, nie przesadzajcie z tymi pochwałami pod moim adresem, bo mi się całkiem w głowie przewróci. Zresztą, Wy robicie to samo :). Wczoraj i dzisiaj rano było już w porządku. Wczoraj u nas strasznie wiał wiatr i co chwilę padał deszcz. Dzisiaj jest lepiej (przynajmniej chwilowo;)).Ta poprawa pogody bardzo mnie cieszy, bo farelkowy jadłospis dzisiaj rano (bardzo rano, bo o 6.00) wzbogacił się o makaron z wątróbką. RudziaPaula uprzedziła mnie, że może po tym puszczać śmierdzące bąki, stąd moja radość z ładnej pogody (w razie potrzeby będzie miał szlaban na wejście do domu aż do wieczora). Gdyby padał deszcz, tak jak wczoraj - będzie stacjonował w otwartych drzwiach do garażu (opuszczone do połowy drzwi do garażu stanowią dobry daszek). Gdyby ta kulinarna nowość dla Farelka znów skończyła się biegunką, właśnie gotuję dla niego ryż z "kuciakiem". O ile mniej byłoby kŁopotów i roboty, gdyby Farelino chciał wcinać karnie swoje chrupki (w wersji suchej lub dla urozmaicenia mokrej :). Ale nie ma co marudzić - ważne, że je i że już nie ma kłopotów z piciem. Wydaje mi się tylko, że powinien nieco szybciej przybierać na wadze - ale ogarniemy i to :). Pozdrawiamy wszystkich serdecznie i życzymy udanej niedzieli :).
-
Dziękujemy za odwiedziny i pozdrowienia :). U nas różnie, ale raczej z przewagą dobrego. Ostatnio Farutek miał sensacje żołądkowe, co się objawiało biegunką. Przez 3 ostatnie dni dzień zaczynałam od prania, mycia podłogi i farelkowego siedzenia, co było średnio fajne. Na szczęście zawsze, gdy mam już serdecznie dość, mogę zadzwonić do RudziPauli, co też robię :). RudziuPaulo - wielkie dzięki!:). Wczoraj nie bacząc na raczej kiepską pogodę wyprałam Farelina i wytargałam go na dwór do wyschnięcia - zapach dobitnie zdradzał jego ostatnie kłopoty trawienne ;). Teraz jest piękny:czysty, pachnący (jeszcze!) i wyczesany. Oby taki stan utrzymał się jak najdłużej :). Dzisiaj u nas skiepściła się pogoda, co chwilę pada i wieje dość silny wiatr. Ponieważ w kwestii załatwiania potrzeb fizjologicznych Farelino jeszcze nie odzyskał mojego zaufania, leży okutany w bluzę i ocieplacz na materacu w drzwiach do garażu(osłonięty od wiatru i deszczu). Jak znów coś biegunkowego mu się przytrafi, niech to będzie na dworze. Moje nie najwyższej klasy panele mogą długo nie wytrzymać tak częstego mycia, jak to było do tej pory. Poza tym jakoś to wszystko się toczy i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Nadal jest przeraźliwie chudy, nie wiem, czy już nie powinien bardziej przytyć (jest u nas już ponad 2 miesiące). Pozdrowienia ode mnie i wszystkich 3 bureczków, życzę wszystkim miłego i słonecznego (w miarę możliwości i potrzeb :)) weekendu. Kasia
-
A my wszystkim za pamięć i pozdrowienia dziękujemy i je odwzajemniamy :). Juterko napiszę parę zdań, bo dzisiaj padam na dziób.U nas aktualnie wszystko o.k.(akyualnie, bo to się zmienia jak w kalejdoskopie). Przeprowadziłam z Farutkiem poważną rozmowę, nagadałam mu trochę do słuchu i mam nadzieję, że już nie będzie więcej cyrkował ze spadkami samopoczucia (co niestety miało miejsce wczoraj). Chłopak chyba wziął sobie do serca to, co mu nawtykałam i obyło się bez jakichkolwiek leków, chociaż miałam duszę na ramieniu ;). Życzę wszystkim dobrej, spokojnej nocy i do juterka :). Pozdrowienia od trochę niesfornego Farelka ;) i pozostałych bureczków (ode mnie oczywiście też!).
-
Marycha35 - dzięki za troskę o Alfika :). Opornie nam idzie leczenie, bo piorun ściąga opatrunek. Co do suczki - nie udalo się i od kilku dni nie pokazuje się. Panie, które teraz zanoszą tam jedzenie, nie widziały jej od kilku dni. Szukały jej na terenie tego gospodarstwa - bezskutecznie. Juterko zadzwonię do p. Oli z Animalsów. Może suczka już się oszczeniła albo pewnie nastąpi to lada dzień. Przypuszczam, że po zabieraniu stamtąd kolejnych psów , suczka straciła poczucie bezpieczeństwa w tym miejscu i gdzieś się ukryła. życzę wszystkim spokojnej, dobrej nocy i miłego tygodnia, obfitującego w same dobre wydarzenia :). Informacje o kotce - wstrząsające. To przerażające, do czego niektórzy ludzie są zdolni.
-
Witaj, RudziuPaulo :). Wczoraj sam wcinał chrupki z miski - sukces i radość :). Zjadł ich sporo i trochę łazikował po ogródku. Jednak większość czasu przeleżał (w brudnym niestety!) piachu pod tarasem. Dzisiaj zastosowałam wszystkim bureczkom środek na kleszcze i pchły. Dopiero dzisiaj, bo przedtem chciałam wykąpać Farelka (Pusię i Alfa wyprałam). Uznałam jednak, że jest zbyt zimny wiatr (od kilku dni), jak na suszenie Farelina na dworze, więc odpuściłam (jemu i sobie). Dzisiaj Farelek dość słabo z jedzeniem (tylko śniadanie - makaron z kaszanką zjadł, jak trzeba).Chrupek zjadł bardzo niewiele - zobaczymy, jak będzie juterko. Może ten środek (Sabunol), ma wpływ na utratę apetytu? Pozdrawiam :).
-
Przykro mi, RudziuPaulo, że miałaś ostatnio kiepskie dni - już wkrótce będzie lepiej! Zawsze musi się trafić jakaś łajza, która naczwarzy :(! Marycha35 - dzięki, że pytasz o Alfika. Z tą jego zmianą skórną tak sobie, bo piorun zdejmuje opatrunki (smaruję Clotrimazolem i owijam opaską elastyczną, ale się drapie i ściąga bandaż). Farelek już po swoich kolacyjnych chrupkach i czeka, aż go wtargam do domu. Ja natomiast czekam, aż sobie siknie (albo i nie tylko siknie).Lubię tę naszą spokojną, poukładaną codzienność - mam nadzieję, że niczego nie wykraczę! Farelino ostatnio polubił miejsce pod tarasem, co mnie średnio cieszy, bo jest tam sam piach i doły wykopane przez Alfa. Z chodzeniem u Farelka raczej słabo, ale z dołu potrafi się wygrzebać. Wychodzi uświniony, ale o własnych siłach :). Pozdrawiam serdecznie razem z Burkami i życzę miłego weekendu :).
-
Witaj, Rudziu :). Już chciałam do Ciebie dzwonić, czy u Ciebie wszystko w porządku, bo też się nie odzywałaś :). U Farelka tak średnio - szału nie ma, ale nie jest źle, oględnie mówiąc.Spodziewałam się, że po tej drugiej dawce sterydów będzie trochę większa poprawa. Jednak nadal Farutkiem szmyrga i traci równowagę. Spacery na ''Psie pole" nadal nie wchodzą w grę. Natomiast apetyt mu dopisuje, chociaż chrupki nadal podaję mu z ręki, bo wtedy zjada ich więcej. Nie chodzi też tak dużo, jak przedtem (może boi się upadku?). Zresztą, łapka w tych bucikach mu ucieka w bok, co też na pewno nie ułatwia mu zadania. Teraz sobie śpi w cieniu sosenki, na materacu. Pozdrawiam serdecznie (także w imieniu Farelina :)).
-
Witam :). Cantadorra - jestem wstrząśnięta i szlag mnie trafia, że takie rzeczy dzieją się w majestacie prawa. piescofajnyjest - przykro mi, że u Was taka kiepska pogoda. U nas z kolei przydałoby się trochę deszczu, bo sucho jak piorun i trzeba lać hektolitry wody, żeby kwiatów i iglaków szlag nie trafił (trawę już dawno oddałam walkowerem - gdy trochę popada, odbije). U nas upały jak diabli. Farelino znosi je dzielnie, większość czasu przesypiając na materacu lub bezpośrednio na trawie. Przed chwilą pojechał weterynarz. Podał Farelkowi drugą dawkę sterydu i antybiotyku oraz tabletki na odrobaczenie. Ja juterko zastosuję mu środek na pchły i kleszcze (przyjemności należy dozować, nie wszystkie radości na raz ;)). Dzisiaj Farelkowi wyjątkowo dopisuje apetyt. Wrąbał rano pełną miskę makaronu z kaszanką, około 13.00 sporo chrupek (zwsze liczę, gdy karmię go z ręki:dzisiaj padł rekord - 50 chrupek Josery Optiness :)).Około godz. 18.00 - 19.00 dostaje kolację. Mam nadzieję, że mimo tej sporej ilości jedzenia, jaką już pochłonął, zje jeszcze chociaż trochę. Bardzo bym chciała, żeby nieco szybciej przybierał na wadze i nabierał sił. Ja też lubię taką nudę - tyle tylko, że nazywam ją błogim spokojem :). Dzisiaj Farutek wszedł pod taras, grzmotnął się na ziemię pod nim i za diabła nie chciał stamtąd wyjść. Pomógł kawałek parówki - przekupny z niego chłopak. Cieszę się, że sam się tam wkarował, bo w razie deszczu (gdyby mnie nie było), będzie mógł się tam schować. Gdy zanosi się na piękny, słoneczny dzień ( jak przez kilka ostatnich dni), gdy wychodzę do pracy, zostawiam wszystkie burki na dworze. Teraz już nie będę z niepokojem spoglądała co chwilę przez okno, bo Farutek w razie czego schowa się z Alfem i Pusią pod tarasem (o ile nie zapomni ;). Lecę teraz do ogródka powyrywać trochę zielska, bo jeszcze trochę, a Farel zabłądzi w trawie :). Pozdrawiamy serdecznie Kasia z burkami :).
-
Witam serdecznie :). Cantadorra, Farelek całkiem dobrze znosi tę poodę. Unas też jest bardzo duszno i gorąco, ale Farelino tylko zmienia miejsce postoju - przenosi się tam, gdzie aktualnie jest cień. Materac poszedł w odstawkę - korzysta z niego tylko wczesnym rankiem, gdy trawa jest mokra. Poza tym zdecydowanie woli leżenie w cieniu, bezpośrednio na trawie. Juterko zastosuję wszystkim burkom preparat na pchły i kleszcze (wczoraj kupiłam, ale teraz nie mogę go użyć, bo przed chwilą wykąpałam Alfa i Pusię. Farelowi teraz kąpiel odpuściłam - prałam go niedawno). Juterko przyjeżdża weterynarz z drugą dawką sterydu i antybiotyku. Obawiam się jednak, że to drapanie Alfa to nie pchły, ale chyba to Farel poczęstował go tym, co sam ma na przedniej łapce. Zauważyłam u Alfa zmianę skórną (drobną, ale go swędzi - podobnie umiejscowiona, co u Farela). Zresztą nie wiem, może to przypadek. Farelowi apetyt dopisuje, całe dnie spędza na świeżym powietrzu. Ponieważ nie był odrobaczony, spytam weterynarza, czy można to zrobić. Pozdrawiam serdecznie :).
-
piescofajnyjest - głaski przekazane i z radością przyjęte(mam nadzieję, bo jak wiecie Farelino nie jest zbyt emocjonalny i wylewny :)). Dzisiejszy dzień upłynął nam spokojnie i leniwie - i tak powinno być :). Praktycznie cały dzisiejszy dzień spędziliśmy na dworze - na leżaku, materacach albo na trawie - każdy według swojego uznania :). Za pół godziny zbieram całe towarzystwo do domu i pewnie psiaki pójdą spać, zmęczone całodziennym pilnowaniem ogródka i siebie nawzajem :). Mam nadzieję, że już dzisiaj nic złego się nie wydarzy i będziemy mogli dzisiejszą niedzielę zaliczyć do bardzo udanych. Mam nadzieję, że juterko będzie jeszcze lepiej i może zaczniemy z Farulkiem znów wychodzić na nasze spacerki na "Psie pole", bo wróciliśmy do Nootropilu.Liczę na to, że z tym wspomagaczem zmniejszą się (a może w ogóle znikną?) kłopoty Farutka z utrzymaniem równowagi. Chociaż z tym całkowitym zniknięciem to pewnie nadmierny optymizm. Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie, życzymy miłego wieczoru i spokojnej, dobrej nocy :).
-
witam serdecznie i w imieniu swoim i burków (wszystkich trzech :)). U nas jest piękna, słoneczna pogoda, więc całe wojsko już od samego rańca na podwórku. Farulek już po obfitym śniadaniu (bezkonkurencyjny makaron z kaszanką :)), po kupie i krótkim spacerku na "Psie pole" (utrzymywanie równowagi - nadal bardzo słabo, nie ma porównania z tym, co bylo przedtem). Boję się, czy te zmiany bez leku mu się nie pogłębią i nie utrwalą. Poza tym Farutek to mądry chłopczyk. Zapamiętał, gdzie o tej porze jest cień (z drugiej strony domu) i przeniósł się tam od razu, gdy tylko słońce mocniej przygrzało :). Farelino kiepsko znosi wysokie temperatury - zdecydowanie woli cień. Z konieczności wstajemy bardzo wcześnie rano. Wtedy kładę mu materac przed domem, tam jest słońce do 14.00. Gdy zaczyna się robić dla niego zbyt ciepło, przenosimy jego majdan w cień, albo sam się kładzie na trawie. Posikuje już coraz mniej, dzisiaj rano jego legowisko było prawie zupełnie suche :) Zapowiada się nam spokojny, leniwy dzień i niech tak zostanie - obym nie zapeszyła! RudziuPaulo, gdy będziesz mogła, daj mi proszę znać, jak z podawaniem tego Nootropilu. Ja bym była skłonna do niego wrócić już od dzisiaj, ale oczywiście decyzja należy do fachowca. Pozdrawiam bardzo serdecznie, życzę miłego dnia ( wszystkim Waszym zwierzakom oczywiście też :)).Uściski.
-
Wspaniałe wieści o Cygusiu :). Oby i z kotkiem tak było!
-
Właśnie Anja też mi sugerowała odstawienie Nootropilu w długi weekend majowy, ale jeszcze wtedy się bałam. Jednak faktem jest, że jego zaburzenia równowagi spotęgowały się i łapka częściej mu się podwija.Wcześniej wyrzucał ją przed siebie jak koń na paradzie, teraz częściej staje na niej, jak baletnica. Oczywiście cały czas (2 razy dziennie) robię mu opatrunki - smaruję maścią jeszcze od Anji i zawijam bandażem, więc jej sobie nie rani, ale jednak utrudnia mu to chodzenie. Częściej teraz stoi niż chodzi - może z obawy przed upadkiem? Nie wiem, na ile jest to efekt niedzielnego ataku, a na ile odstawienia leku. Jak myślicie - czekać do kolejnego sterydu w środę i ewentualnie po upływie doby (gdyby nie było poprawy), włączyć Nootropil czy działać z lekiem od juterka, nie zwlekając? Ostatnio coraz częściej Farulek patrzy prosto w oczy, nie odwraca wzroku - to cieszy :). Teraz jest już po słabej kolacji (śladowe ilości chrupek), po kupie i zmianie opatrunku i śpi sobie smacznie. Nawet chłopak nie wie, że właśnie zapadają decyzje odnośnie jego dalszego leczenia - a tym samym zdrowia i komfortu dalszego życia :). Muszę iść go pogłaskać, bo nie wytrzymam :).
-
Marycha35 - wielkie dzięki za dobre słowo :), ale co do tej dobrej roboty to właśnie nie jestem pewna. Chciałabym poprosić o radę w związku z farelkowymi zaburzeniami równowagi. Zastanawiam się nad powrotem do Nootropilu, odstawionym tydzień temu. Po ostatnich zastrzykach jest trochę lepiej, ale nie tak dobrze, jak przedtem. W środę kolejny steryd. Jak myślicie:zaczekać z ewentualnym powrotem do Nootropilu, czy nie ma na co czekać? Nie wiem, jak długo organizm może przyzwyczajać się do funkcjonowania bez wspomagania lekie - czy tydzień to wystarczająco długo, czy też poczekać jeszcze kilka dni, do następnego sterydu? Żal serce ściska, gdy się patrzy, jak pomyka bokiem, jak się przewraca albo usiłuje w kilku susach, jak najszybciej,pokonać jakąś odległość (np. dzielącą go od materaca).Ma też problem z przejściem przez furtkę ("wcelowaniem" w nią), oraz z utrzymaniem równomiernego tempa poruszania się. Często nadmiernie, dość gwałtownie przyspiesza, co najczęściej kiepsko się kończy.Niekiedy wykonuje nieskoordynowane podskoki, czy raczej coś, co je przypomina. Nie chciałabym eksperymentować z jego zdrowiem i zmysłem równowagi, więc może ktoś mądry coś mi doradzi? Poza tymi problemami z równowagą, z tym, że nadal nie wchodzi po schodach, łapka często mu się podwija i słabo je chrupki - poza tym wszystko gra:). Jest to pies typowo ozdobny - pięknie sobie wygląda, gdy z dumnie uniesioną głową i postawionymi uszami bystro rozgląda się wokół. Kocham go i chciałabym, żebyśmy mogli wrócić do naszych niespiesznych spacerów po "Psim polu", żeby nie tracił tak często równowagi.Doradźcie mi proszę w sprawie Nootropilu. Chciałabym, żeby Farelek funkcjonował jak najlepiej, w miarę możliwości bez nadmiernego wspomagania farmakologicznego ale może tak się nie da? Pozdrowienia od Farutka, którego za chwilę po raz kolejny spróbuję potraktować chrupkami (na razie bezskutecznie).Chłopak zdecydowanie preferuje inne żarełko, ale chciałabym, żeby jeden posiłek dziennie z chrupek zjadał. Marycha35 - co do psiaków z gospodarstwa, masz rację. Udało się złapać "foczkę" i wszystkie 3 szczeniusie. Wczoraj Animalsi zrobili kolejne (znów zakończone fiaskiem) podejście do suczki, która lada moment się oszczeni. Cwaniara spieprza na widok Animalsów, aż się kurzy. Pani Ola poprosiła o jej dokarmianie i telefon, gdy się oszczeni - o ile uda się to zauważyć.Od nich do nas jest ok. 140 km, więc trudno, żeby co kilka dni przyjeżdżali.Piorunica nie pozwala do siebie podejść bliżej, niż na pół km - tak twierdzi p.Ola. Będzie teraz problem z dokarmianiem suczki - mój Mariusz wyjechał, a ja codziennie nie jestem w stanie śmigać rowerem 4-5 km w jedną stronę, żeby ją nakarmić. Zwłaszcza, że nie wiem, kogo będę karmiła:sunię, czy szczury. Ciężka sprawa. Lecę teraz do Farulka, może już trochę skruszał i zje trochę chrupek.
-
Witam :). kika_krk, bardzo mi odpowiada Twoja teoria - będę się Jej trzymała :). Zrobiłam krótką przerwę w informacjach, co u nas, bo chciałam, żeby sytuacja się wyklarowała. Jak już wspominałam, odstawiłam (po konsultacjach), Nootropil, lek wspomagający pracę mózgu Farelina. Początkowo (o czym także wspominałam), nie było żadnych widocznych skutków. Później jednak nasiliły się kłopoty z utrzymaniem równowagi, chodzeniem. Chodził dużo gorzej - sztywno, na szeroko rozstawionych nogach, z trudem utrzymywał równowagę, przewracał się. Nie wiem, czy jest to efekt odstawienia leku czy pozostałości po niedzielnych problemach zdrowotnych. Zgodnie z sugestią weterynarza RudziPauli, miejscowy weterynarz podał Farelowi Szotapen i Dexafort. W środę będzie powtórka z rozrywki - druga dawka zastrzyków. Na razie jest poprawa, ale jeszcze nie chodzi tak, jak przedtem. Zobaczymy, jak będzie po drugiej porcji leków. W razie czego, zawsze będzie można wrócić do Nootropilu. Apetyt Farelkowi dopisuje, juterko chcę mu podać kolejną nową potrawę - ryż z parówką. Rano dostaje coś na ciepło, żelazne danie, które wcina, aż micha dzwoni - ryż z kurczakiem albo makaron z kaszanką, wieczorkiem chrupki, które zjada (albo i nie!) z dużo mniejszym entuzjazmem. Teraz śpi sobie na trawie (chłodniej mu niż na materacu) i chyba mu całkiem dobrze. Ja się biorę za ogarnięcie domu, bo ostatnio trochę to zaniedbałam, koncentrując się głownie na Farelku albo wisząc na telefonie do RudziPauli, Anji lub weterynarza - dzięki za rady i wyrozumiałość :). Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziękuję, że macie taki fajny stosunek do Farutka (i do mnie przy okazji też:)).
-
Witam :). Dziękuję w imieniu Farelka, że o nim pamiętacie :). Wolf122 - dzięki za wklejenie jego zdjęć :). Teraz będziemy mieli go pod ręką, bez korzystania z chomika. U nas jest różnorodnie, ale już ostatnio raczej z przewagą dobrego. Mieliśmy dość poważne zawirowania ( RudziuPaulo i Anju - dzięki za pomoc i cierpliwość :)), ale już chyba wychodzimy na prostą. W niedzielę późnym wieczorem Farelino miał poważne klopoty z oddychaniem (serce?). Dzięki Furosemidowi sytuacja została opanowana, ale posikuje do tej pory. Zresztą, może to posikiwanie od przeziębienia pęcherza, co chyba słusznie zasugerowała Anja. Poczekamy 1-2 dni i powinno się wyjaśnić. Faktem jest, że kładzie swoją chudą dupinę gdzie popadnie (nie zawsze na materac), zwłaszcza w ciepłe dni. Wspominałam o jego uwielbieniu dla makaronu z kaszanką. To wielka przyjemność patrzeć, z jaką radością i apetytem wcina.Myślę, że Farelino powinien zająć się zawodowo grą w pokera - nie okazuje emocji :) - chyba, że je kaszankę. Poza jednorazowym merdnięciem ogonem na mój widok dawno temu (teraz już powątpiewam:może to było przypadkowe?), żadnych oznak radości czy choćby zadowolenia nie zauważyłam. A w tej kwestii obserwuję go bacznie! Makaron z kaszanką zaczęłam mu podawać w sobotę. W poniedziałek wystąpiła biegunka. Nie wiem, czy to reakcja na nowe danie, czy też jest jakaś inna przyczyna. Za radą Anji nie zaprzestałam częstowania go jego przysmakiem. Jeśli biegunka pojawi się ponownie, to niestety, będziemy musieli z tego zrezygnować.Zastosowałam Nifuroksazyd - pomógł. Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że ta biegunka to nie po tym, bo bardzo bym chciała, żeby Farutek miał dwa żelazne dania, za którymi przepada (makaron z kaszanką i ryż z kuciakiem). Jest już kilka dni bez Nootropilu i nie zauważyłam zmian na niekorzyść (na korzyść zresztą też niespecjalnie). Dobre wieści jeśli chodzi o psy z gospodarstwa: udało się złapać szczeniorka i czarną suczkę - foczkę. Juterko Animalsi robią kolejne podejście, żeby złapać suczkę w zaawansowanej ciąży. Mam nadzieję, że się w końcu uda! Pozdrawiam serdecznie - bureczki (z Farutkiem na czele :)) również. Rudziu,zmartwiłam się tym wypadkiem, o którym zawiadomiłaś. Mam nadzieję, że w okolicy znajdą się ludzie, którzy będą mogli pomóc.
-
Witam :). Marycha35 - rzeczywiście na brak emocji ze strony Farulka nie mogę narzekać. Dzisiaj (i wczoraj także) mieliśmy jednak wspaniałe, spokojne dni. Od wczoraj urozmaicamy farelkowy jadłospis makaronem i niewielką ilością kaszanki. Ta potrawa jest aktualnie jego największym przysmakiem - zdetronizowała nawet kurczaka z ryżem :). Juterko na obiad zastosuję mu chrupki na mokro z kaszanką - wczoraj wcinał, aż mu się uszy trzęsły. Właściwie cały się trząsł (z radości!), tak, jakby chciał powiedzieć:no, wreszcie nauczyła się gotować! Ani wczoraj, ani dzisiaj żadnych sensacji żołądkowych nie było, była za to rano prawidłowa kupa, więc wszystko gra :). Dzisiaj odstawiłam też (po konsultacji, którą RudziaPaula odbyła z weterynarzem swoich psiaków) Nootropil. Na razie żadnych niepokojących objawów nie ma. Nie wiem, kiedy ewentualnie mogłyby się pojawić po odstawieniu leku (po jakim czasie).Mam zresztą nadzieję, że żadnych przykrych niespodzianek nie będzie i Farelino będzie dobrze funkcjonował bez leków (na razie bierze nadal Heparegen). Co do psiutów z opuszczonego gospodarstwa - nadal tam są. Codziennie tam z mężem jeździmy i je dokarmiamy. Foczka już zupełnie się nas nie boi, druga suczka (w zaawansowanej ciąży) jest jeszcze nieufna, ale już się nie boi, natomiast szczeniorek ucieka na nasz widok. Ma około 3 miesięcy (tak, jak jego złapane rodzeństwo), jego opiekunka jest nieobecna od 4 - 5 miesięcy, więc kontaktu z człowiekiem prawdopodobnie nie miał. Juterko z samego rańca zadzwonię do p. Oli, bo awaria auta awarią auta, ale to się chyba trochę za bardzo rozciąga w czasie. Tam są szczury (Mariusz wczoraj widział). Po historii Farutka nawet boję się myśleć, do czego mogłoby dojść w przypadku narodzin szczeniusiów. Ponadto Mariusz dzisiaj w nocy wyjeżdża, więc regularne, codzienne moje wizyty tam będą wykluczone. Mam nadzieję, że jutro uzyskam jakieś wiążące informacje. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru ( Farulek i pozostałe psiaki też :)) - mam nadzieję, że mojej Pauli uda się wkrótce zamieścić zdjęcia Farelina. Dzien dobry:) Tak, udalo mi sie:) Link: http://chomikuj.pl/paulina.em1/Farelek Paulina