Jump to content
Dogomania

katarzyna.m2

Members
  • Posts

    205
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by katarzyna.m2

  1. Faktycznie, wygląda,jakby się uśmiechał -niestety, tylko na tym jednym zdjęciu :). Contadorra - miłego pobytu w Dzierżążnie- i wspaniałej pogody.Miejscowość kojarzę, ale nie byłam. Rudziu - kosiarka elektryczna nie bardzo Felciowi przeszkadza, gorzej ze spalinowymi - są głośne. Kapcie dziecięce, które mu kupiłam, nie zdają egzaminu w plenerze (powinny mieć sztywniejszą podeszwę, bo w tych nadal łapka mu się podwija).Może na tej stronie z szelkami są jakieś fajne, profesjonalne butki? Sprawdzę po powrocie, bo zaraz jadę z moją Paulinką do psiutów z gospodarstwa. Auto schroniskowe się rozsypało i nie będą mogli dzisiaj przyjechać :(. Trudno im powiedzieć, kiedy przyjadą. Wczoraj dałam im tylko wodę, żeby zjadły karmę z niespodzianką od Animalsów, więc pewnie są bardzo głodne. Odezwę się później, pozdrowienia i uśmiechy od zwierzyńca :).
  2. Bardzo dziękujemy za wszystkie miłe słowa i cieszę się, że podobają Wam się zdjęcia :). Wspaniale, że również dostrzegacie postępy, jakie Farelek robi - dzielnie się chłopak spisuje. Z tym rajem nie przesadzałabym:nie wszystko tu tak przebiega, jak pewnie w psim raju być powinno:haltują na noc do domu, mimo iż na dworze przyjemniej, męczą zmianami opatrunków na łapkach, wpuszczają krople do oczu i te okropne kosiarki do trawy - zwłaszcza spalinowe!(nasze i sąsiadów). Zostały jeszcze 2 poważne sprawy do załatwienia: - samodzielne pokonywanie schodów (przy ewentualnej pomocy, nie targaniu na rękach), - całkowite wyleczenie łapki (i porośnięcie jej sierścią). Cieszę się, że pomału zarastają miejsca na łapkach, wygolone w szpitalu. Zastanawiam się tylko, czy Farutek już cały czas będzie musiał chodzić w opatrunku na łapce i skarpecie w domu, a w buciku na dworze? Czy ta łapka już cały czas będzie mu się podwijała? Teraz chłopak już smacznie śpi :). Chyba śni mu się spacer po "Psim polu", bo przez sen przebiera łapkami.Cieszę się na kolejny dzień z nim :). Pozdrawiam serdecznie i do juterka :)
  3. Dzien dobry:) Wklejam link do galerii Farelka. http://chomikuj.pl/paulina.em1/Farelek Przepraszam, ze to tak dlugo trwalo, ale dzisiaj od 12 ladowaly sie zdjecia i filmik, w tym kilka razy musialam zaczynac od nowa- piekielny internet. Pozdrawiam i zycze milego weekendu Paulina :) PS. Mama jest z nim wlasnie na psim polu na spacerze:)
  4. Rudziu, Felcio robi tak duże postępy, że mam nadzieję,iż schody także uda mu się pokonać.Na stronę z szelkami zajrzałam - myślę, że są super, ale może nie będą potrzebne?Wczoraj próbowałam go sprowadzić, ale nie udało się - on się chyba boi, 8 stopni to jest jednak trochę wysoko i są dość strome.Na razie go targam, ale nie tracę nadziei, że to nie będzie trwało w nieskończoność ;). Dzisiaj zapowiada się kolejny spokojny dzień. Rano byliśmy na spacerku na "Psim polu" - Farutek coraz szybciej zasuwa i coraz dalej się zapędzamy. Załatwił tam wszystko, co trzeba, potem zjadł spore śniadanie i swoje leki. Po krótkim obejściu swojego ogródka (trzeba sprawdzić, jak rosną kwiaty, które wczoraj wsadzaliśmy) udał się na zasłużony odpoczynek :). Teraz śpi na materacu w cieniu. Okolo 11.00 - 12.00 pojedziemy z Paulą i Mariuszem z psami nad rzekę, żeby sobie burki popływały. Farutka nie weźmiemy, bo jedzie się tam kilka kilometrów (podróż mogłaby być zbyt męcząca dla niego). Tam jest ogromna, otwarta przestrzeń (mnóstwo hektarów łąk), więc spacerujemy tam szybkim krokiem około 2 godzin, żeby psy się wyszalały. Sądzę, że taki maraton to dla Felcia stanowczo zbyt wiele :). Jego wyprowadzimy później na "Psie pole"i też będzie dobrze. Mam nadzieję, że Paula dzisiaj w końcu wstawi te zdjęcia, które ostatnio robiłyśmy. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim miłego dalszego ciągu majówki :). Serdeczności od Farulka i pozostałego zwierzyńca.
  5. Rudziu, w Twoje rozpieszczanie Farelka nie wątpię - wiem, jak bardzo go kochasz :).Dzisiaj byliśmy na dość długim (jak na niego) spacerze na psim polu. Potem sporo zjadł na obiad i zdrzemnął się chłopak. Czyli wszystko jest tak, jak być powinno :). Chwilami aż się boję, żeby coś nie pieprznęło, bo jest tak dobrze (obym nie zapeszyła!). Dzisiaj z Paulą i Mariuszem sadziliśmy kwiaty - Farutek dzielnie nam towarzyszył.Trochę chyba był zdziwiony, że miejsce, na którym zawsze leży jego materac, było zajęte przez doniczki i korytka. W pewnym momencie silny powiew wiatru zwiał materac na kiełkujące krzaki malin i częściowo na siatkę ogrodzeniową. Farelkowi nie przeszkadzało, że materac częściowo leży na płocie - jego miejsce, to jego miejsce. Położył się na skrawku leżącym na ziemi i pasuje! To wspaniały chłopak i mam nadzieję, że stan jego zdrowia i kondycja cały czas będą się poprawiały i że będzie jeszcze z nami mieszkał długie lata - czego jemu i nam wszystkim życzę :). Pozdrawiam :)
  6. Witam serdecznie :). Majówka mija nam bardzo fajnie. Pogoda jest wspaniała, więc Farutek przechodzi zgrabnie z materaca na materac - tam, gdzie akurat jest cień. Wczoraj kupiliśmy mu ładną, czerwoną obróżkę - bardzo mu w niej do twarzy :).Dostał też nowe buciki (dziecięce kapcie ze skórzaną podeszwą) - jeszcze nie wiem, jak zdadzą egzamin w plenerze. Poczekam, aż trawa trochę przeschnie i przejdziemy się na pierwszy spacer w nowych "pantofelkach".Rudziu, z potyczek z igłą wyszłam trochę poobijana-bucik wyszedł mi taki sobie, na pewno nie jest to arcydzieło sztuki szewskiej, ale chodzić się w tym da (przynajmniej Farulek daje radę;)). Wczoraj niespodziewanie przyjechała nasza Paulinka :). Gdy wstanie (co raczej nie nastąpi zbyt wcześnie), poproszę ją o zrobienie kilku zdjęć Farelkowi. Nie widziała go dłuższy czas i stwierdziła, że chłopak zrobił duże postępy, zwłaszcza jeśli chodzi o sposób i tempo poruszania się oraz że trochę przytył - już tak bardzo nie przypomina szkieletora.W piątek minie miesiąc, odkąd do nas trafił. Wcina teraz Joserę Opitness (o obniżonej zawartości białka) - bardzo mu smakuje. Najpierw je samodzielnie z miski, później wcina drugie tyle z ręki, także faktycznie trochę przybrał na wadze i przede wszystkim wzmocnił się.Bardzo go kochamy i wydaje mi się, że mieszka z nami już od dawna :).Mariusz (mój mąż) uważa, że tym dokarmianiem z ręki trochę przesadzam (każdy posiłek na dwa rzuty - samodzielnie i z ręki), ale sam robi to samo :).Zresztą po tym, co przeszedł, należy mu się rozpieszczanie do granic możliwości. Co do psiutów z gospodarstwa - w czwartek kolejne podejście w celu ich złapania. Jestem pełna podziwu dla pracowników schroniska w Starogardzie, zwłaszcza kierowniczki, p.Oli. Oby tym razem się udało!Dzisiaj znów pojedziemy tam z karmą i wodą, juterko tylko z wodą, żeby były głodne w czwartek ( łykną karmę ze środkiem usypiającym). Pozdrawiamy wszystkich serdecznie i życzymy udanej majówki :). Specjalne serdeczności od Farutka ;).
  7. Witam serdecznie :).Wczoraj przez cały dzień z nieznanych mi powodów nie miałam internetu, więc nie mogłam zamieścić żadnych informacji o Farutku. Chyba wczoraj wieczorem ostatecznie pozbył się z organizmu tego, co pozostalo po uchu (luźna kupa, ale nie biegunka).Cieszę się, że tak dobrze sobie z tym poradził. Dzięki za miłe słowa,DONnka :). Od tej akcji z uchem chyba moje akcje u niego poszły w górę - wczoraj kilka razy machnął ogonem na mój widok. Co prawda był to odosobniony przypadek (później do wieczora już się to nie powtórzyło i dzisiaj jeszcze też nie), ale to też cieszy. Poza tym Farelkowi podniosła się stopa życiowa - majątek chłopaka się powiększa. Wczoraj dorobił się drugiego materaca (co prawda tylko wypożyczyłam mu mój, ale to może być nasz wspólny materac - lubię na nim leżeć w cieniu sosenki i czytać). Wczoraj był u nas wręcz upał, dzisiaj zapowiada się podobnie. Jego materac leży przed domem, tam jest słońce do 14.00 - 15.00, potem aż do zachodu świeci z drugiej strony domu. Rano Farulek leży na słoneczku przed domem, potem, gdy robi się za gorąco, przenosi się na tamten drugi, w cieniu. I tak sobie chłopak wędruje, gdzie ma ochotę. Wczoraj rano na 2 tygodnie przyjechał mój mąż, Mariusz. Farelek tez go z miejsca zawojował :). Póxnie poproszę Mariusza, żeby wstawił zdjęcia z tamtego gospodarstwa. Wczoraj byliśmy tam - zostały dwa dorosłe psy i jeden szczeniak, czarny, wielkości do połowy łydki. Suczka - foczka (z uszkodzoną po starym złamaniu łapą) podeszła do nas, gdy usłyszała auto, drugi pies i szczeniuś uciekły. Foczki nie udało się pogłaskać. Zostawiliśmy im jedzenie i wodę.Dzisiaj już mamy ich nie dokarmiać, bo jutro Animalsi robią kolejne podejście - tym razem ze środkiem usypiającym w jedzeniu, bo inaczej chyba nie uda się ich złapać. Jestem dla Nich pełna podziwu - to wspaniali ludzie i naprawdę zależy im na zwierzakach :). Teraz Farutek robi sobie obchód ogródka. Jest już po śniadaniu ( Josera Optiness średnio mu smakuje, ale bardziej niż jego dotychczasowe chrupki, które mieszam z Joserą), po lekach, po krótkim spacerze po "Psim polu", a teraz łazikuje sobie leniwie. Cieszę się, że nie trzeba go zmuszać do chodzenia. To by było teraz na tyle, pozdrawiam serdecznie w imieniu nas wszystkich :). Zapomniałam dodać, że Farutek wykazuje coraz większe zainteresowanie otoczeniem. Dzisiaj rano wszedł do otwartego garażu (gdy jest ciepło, drzwi są cały czas otwarte) i dokładnie się po nim rozejrzał, obwąchując. Może zastanawiał się, gdzie będzie parkował swoją furę, gdy mu wreszcie kupią ;).
  8. Witam serdecznie :). Farutek nadal w dobrej formie, chociaż na razie jeszcze nie chce jeść.Może po prostu było za wcześnie, a może w porównaniu z wczorajszym uchem karma wypada blado i nieatrakcyjnie :). Może miał nadzieję:no, wreszcie zaczęła mnie karmić jak należy! Atu nic z tego. Zobaczymy później. Byliśmy na "Psim polu" i zaliczyliśmy krótki spacer, więc myślę, że jest dobrze. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia :) Kasia z bureczkami.
  9. Witam ponownie :). Chyba rzeczywiście będzie wszystko dobrze, bo przed chwilą wyszłam z Farulkiem na dwór i zrobił wszystko, co trzeba. Walnął kupę taką, jak zwykle, tylko z kilkugodzinnym poślizgiem. Przy okazji zaliczył krótki, nocny spacerek, więc chyba jest o.k., skoro chciało mu się łazić.Wyszłam z nim właśnie dlatego, że wstał i zaczął się szwendać po domu, stukając pazurkami. Może chciał skorzystać z toalety? Teraz sam się położył na swoim legowisku (jeszcze tymczasowym), więc może będzie dobrze. Ależ mi strachu napędził! A właściwie sama go sobie napędziłam przez swój brak przezorności, narażając chłopaka na poważne kłopoty. Mam nadzieję, że niebezpieczeństwo już minęło, a Wam dziękuję za słowa otuchy i za to, że nie robiliście mi żadnych wyrzutów, chociaż to była ewidentnie moja wina. Pozdrawiam serdecznie, również w imieniu naszego łakomczucha :).
  10. Dziękuję i obyście mieli rację, Iljova i piescofajnyjest :).Nie podejrzewałam Farelka o tak szybką reakcję, żeby tylko nie zapłacił za nią (i moje ewidentne, poważne niedopatrzenie) zbyt wysokiej ceny. Teraz smacznie (nomen omen!) śpi i głośno chrapie.Może faktycznie upiecze się i nie będzie przykrych konsekwencji? Oby! To już w końcu 10 godzin, więc może nic złego się nie wydarzy. Chciałabym, żeby już było rano i żeby okazało się, że z Farutkiem wszystko w porządku.Żeby wszystko było tak, jak zwykle. Rano dam znać, jak Farulek się czuje. Mam nadzieję, że będę miała same dobre wieści. Dobrej, spokojnej nocy :) Kasia z psiutami.
  11. Bela51 i Rudziu - dzięki za słowa pociechy.Anju, Tobie też. Przed chwilą oddzwonił weterynarz - stwierdził, że raczej powinno obyć się bez żadnych komplikacji, bo już by się coś działo. Farutek oddał mocz, kupy jeszcze nie zrobił, ale krótki spacerek zaliczyliśmy. Teraz leżakuje na materacu. Na wszelki wypadek dzisiejszą noc spędzi chyba na legowisku tymczasowym, w dodatku solidnie wyłożonym podkładami. Kurcze, denerwuję się, czy chłopakowi nie zaszkodziłam. Oby to zniósł jak najłagodniej dla siebie, a ja mam nauczkę na przyszłość - szkoda tylko, że kosztem Farelka. Co prawda na razie nie wygląda i nie zachowuje się, jakby coś mu dolegało, no ale jeszcze nie wiadomo, czy gładko przejdzie. Później jeszcze się odezwę, pozdrawiam serdecznie.
  12. Witam serdecznie. Obawiam się, że mam niespecjalne wieści, i to z mojej winy.Dzisiaj około 11.00 (w piątki wcześniej kończę pracę), chciałam wyjść z Farutkiem na "psie pole". Żeby odwrócić uwagę pozostałych burków od naszego wyścia, zastosowałam sprawdzony, niezawodny w ich wypadku sposób - wędzone ucho. Alfik ze swoim od razu poleciał za dom, natomiast Pusia je zlekceważyła. Powąchała, wzięła do pyszczka i wypluła.Ja w tym czasie zamykałam furtkę i prawdopodobnie Farel wykorzystał okazję i je połknął. To był kawałek wielkości połowy dłoni. Podejrzewam, że mógł to zrobić, bo Alfa nie było, a Pusia z takim kawałkiem to bawi się z pół godziny.Oczywiście od razu włożyłam mu rękę do pyska, ale tylko się oblizywał. Wcześniej oblizywał tak miejsca na ziemi, na których leżało uch lub kość, o czym już Wam wcześniej pisywałam.Skontaktowałam się z dwoma weterynarzami - jeden stwierdził, że nie powinno się nic stać i trzeba czekac i obserwować Farelka. Drugi polecił podać mu pół szklanki wody z łyżeczką soli, co taż zrobiłam Rudzia poradziła, żeby podać mu trochę oleju - ugotowałam pierś drobiową i obficie potraktowałam ją olejem. Na razie nic złego się nie dzieje, chłopak napompowany wodą z solą i kurczakiem z olejem leży sobie na materacu i śpi, ale ja jestem skichana ze strachu. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby nie zabiły go tamte łajzy ani szczury, a zrobiłabym to ja przy pomocy ucha, przez swoją nieuwagę i głupotę.Dzwoniłam przed chwilą do weterynarza, żeby spytać, czy gdyby coś złego miało się zadziać, to już by były jakieś objawy, ale nie odbiera. Spróbuję jeszcze raz za chwilę. Strasznie mi przykro, że go nie upilnowałam. Mam nadzieję, że nic złego mu się nie stanie i przepraszam, że tak się stało. Odezwę się później.
  13. Chyba Farutek nie podziela Twojego zdania, Rudziu. Właśnie mi przed chwilą spieprzył - ewidentnie przede mną uciekł świńskim truchtem za dom :). Wyszliśmy dzisiaj po raz pierwszy poza ogrodzenie - na puste działki koło mojego domu (mówimy na to "psie pole", bo wychodzimy tam z burkami. Farulek był bardzo zainteresowany, wszystko uważnie obwąchiwał i sporo się nadreptał. Uznałam, że wystarczy tych atrakcji jak na pierwszy raz i chciałam go shaltować do domu - bezskutecznie. Po prostu mi zwiał :). Przecież nie będę go gonić - odczekam chwilę i skoszaruję go z zaskoczenia. Lecę spróbować "upolować " psiuta - pora już na zmianę opatrunków i krople do oczu. Tak więc sama widzisz, Rudziu Paulo, że Farelek raczej nie podziela Twojego zdania :). Pewnie raczej myśli sobie na mój widok:o, znowu idzie ta upierdliwa baba - ciekawe, czego tym razem będzie ode mnie chciała? Trudno!Taka karma (jego!). Pozdrawiam :)
  14. Rudziu Paulo, łapka już się zagoiła, ale oczywiście sierści jeszcze w tym miejscu nie ma. Po prostu jest taka łysa skóra, ale ranki już się zagoiły.Piszę o Felciu emocjonalnie, bo go kocham - podobnie zresztą jak Ty :). Contadorra - mam nadzieję, że jest mu u nas dobrze, nam z nim - na pewno! Jego stoicki spokój zupełnie rozwala, chociaż chwilami jego zachowanie jest wręcz autystyczne - przynajmniej niektóre elementy ;). Cieszy mnie, że jego oczy są już zupełnie inne - jest już w nich błysk. Mam nadzieję, Rudziu, że sama zauważysz zmiany w jego zachowaniu i wyglądzie. Anju - cały czas pamiętam o Twoich zasługach w tym względzie. To zresztą Wy wszyscy spowodowaliście, że teraz jest tak, jak jest. A ja dziękuję za super psa! :) Zastanawiam się tylko, czy z jego strunami głosowymi jest wszystko o.k.Oczywiście wcale nie zależy mi, żeby szczekał, może sobie milczeć, jeśli chce (pozostałe wyrabiają normę z nawiązką - również za niego). Od czasu do czasu jednak (zwłaszcza w sytuacji, gdy chcę go złapać)wydaje taki dziwny, chrapliwy dźwięk.Wiem, co chce mi powiedzieć (nietrudno się domyśleć :)), tylko trochę mnie to zastanawia. Uściski ode mnie i od psiaków :).
  15. Witam serdecznie :).Najpierw kilka słów o Farutku:u niego wszystko w porządku, jest wspaniałym pieskiem. Dzisiaj ma szlaban na ogródek, bo już w nocy zaczęło lać i z krótkimi przerwami leje cały dzień. Wynoszę go tylko na jedzenie i krótki sik i to tyle tej dobroci na świeżym powietrzu.On mi chwilami przypomina byczka Fernando - zwłaszcza, gdy wącha bratki (robi to dosyć często, bo jego materac leży blisko nich) albo gdy stoi zdziwiony i zasmucony, ze zwieszoną głową, gdy materaca już albo jeszcze nie ma na dworze (na noc chowam go do garażu - materac oczywiście, nie Farelka :)). Poza tym od wczoraj lecę z łapką na tej maści od Anji, skończyliśmy już z Tribiotikiem. Od wczoraj też smaruję mu drugą łapkę Clotrimazolem. Chodzi sobie taki poobwiązywany bandażami jak po bitwie, ale jemu to chyba nie robi :).Wygląda jak weteran wojenny. Nosi opatrunek na prawej tylnej stopie i lewej przedniej łapce nad zgięciem łapki w łokciu (kiepskie miejsce nakładanie opatrunku). Teraz kilka zdań na temat bied z gospodarstwa. Jaki ten świat jest mały!3 lata temu adoptowaliśmy psa ze schroniska w Starogardzie Gdańskim (właśnie Alf jest stamtąd). Na interwencję przyjechała pani Ola, kierowniczka tego schroniska i pracownik, który świetnie Alfa pamiętał. To właśnie do nich dzwoniłam, zanim przyjechał do nas Farel z pytaniem, jak według nich Alf zareaguje na nowego domownika (jeszcze przed wizytą pani Beaty). Myśmy się nigdy nie widzieli, więc dopiero dzisiaj zorientowaliśmy się, że już mieliśmy wcześniej z sobą kontakt. Wczoraj udało im się złapać 2 szczeniaczki, juterko rano wracają po ostatniego szczeniusia i dwa dorosłe, które tam zostały. Pani Ola to wspaniała osoba, bardzo kochająca zwierzęta i dbająca o nie. Szczeniaczki były wczoraj u weterynarza - zostały zaszczepione, odrobaczone i na razie są w domu u pani Oli. Są dzikie, gryzły ją wczoraj, ale już dzisiaj jest lepiej. Nie wiadomo, czym się tam żywiły - wymiotowały całą drogę czymś potwornie cuchnącym.Mają około 3 miesięcy ale pani Ola stwierdziła, że na razie pozostaną u Niej, żeby czegoś nie złapały od innych schroniskowych bureczków. Oby juterko dopisało im szczęście i udało się złapać pozostałe :). Pani Ola powiedziała, że prześle mi zdjęcia z tego obejścia - śmieciowiska. Poproszę moją Paulę, żeby to wrzuciła na dogo - chyba można? To na razie tyle, ponieważ chwilowo przestało padać, lecę przewietrzyć moje bureczki i wytargam chociaż na chwilę farelkowy materac, bo może się chłopak martwi, że go ukradli? ;) Pozdrawiam, Kasia.
  16. Dzięki za wszystkie serdeczności - w imieniu swoim i psiaków.Dzisiaj przyjechali Animalsi do tego opuszczonego gospodarstwa. Nie mogłam tam z nimi pojechać (chociaż bardzo chciałam), bo po pierwsze: - nie biorą nikogo z zewnątrz na interwencje, - po drugie:nie było miejsca (był kierowca, jeszcze 2 osoby i klatki do przewozu zwierząt). Widziałam się z nimi tuż przed 16.00 - złapali już 2 szczeniorki, wracali po trzeciego i tamte 2 dorosłe psy.Pani od Animalsów stwierdziła, że już tam kiedyś interweniowali w sprawie zaniedbanych zwierząt (kozy, konia), odebrali wówczas kilka dorosłych psów i 21 szczeniąt.Nie wszystkie dorosłe psy udało im się wówczas złapać - może to są właśnie te dwa najsprytniejsze? Pytałam, w jakim wieku są te szczeniaczki - pani nie potrafiła określić.Poprosiłam ją o informację, jak zakończy się próba złapania wszystkich zwierząt - na pewno Was powiadomię.Bardzo dziękuję za zainteresowanie i pomoc :). Inga.mm i Marycha - dzięki za kontakt :). Rudziu Paulo - dzięki za maść. Gdy czekałam na Animalsów, weszłam do apteki po bandaże i dokupiłam drugą tubkę - mam przeczucie, że poskutkuje:).Zaraz mu to zastosuję. Farutek ostatnio wzmocnił się znacznie.Leży na materacu z dumnie uniesioną głową, strzyże nadgryzionymi uszami i wygląda pięknie :). Ostatni już Wam wspominałam, że gdy mu oznajmiam:Farutek, idziemy do domu, chłopak tak szybko, jak potrafi wstaje z materaca i próbuje uciekać. Ta jego ucieczka jest już coraz sprawniejsza:zaczyna to być coś pośredniego między stępem a kłusem :). Oczywiście wiem, że do galopu nigdy nie dojdzie i występuje to jedynie przed próbą wtargania go do domu, ale to też postęp. Przynajmniej wiemy, że jest zdolny do poruszania się w takim przyspieszonym tempie :). Najbardziej rozczulający jest rano, gdy swobodnie wyciągnięty na boku śpi tak mocno, że nie słyszy, gdy schodzę zpo schodach na dół. Lubię też wieczory, gdy po całym męczącym dniu zasypia i głośno chrapie.Szukam wtedy pretekstu, żeby chociaż przejść koło niego, popatrzeć i najczęściej nie mogę oprzeć się pokusie, żeby się do niego nie przytulić. Zazwyczaj ma zimne łapki (pewnie to kłopoty z krążeniem), jednak po całej nocy są one przyjemnie cieplutkie. Ogólnie u chłopaka wszystko w porządku - już ma całkiem inne oczy, nie są takie przygaszone i obojętne. Lubię na niego patrzeć, gdy leży nza materacu i ogląda wschód słońca - ma widok na las, nad którym wschodzi słońce. Z konieczności stał się rannym ptaszkiem :) - wychodzę do pracy około 7.00, więc siłą rzeczy Farelek ląduje na podwórku wczesnym rankiem. Oczywiście przed wyjściem do pracy targam go z powrotem do domu (boję się ewentualnej zmiany pogody). To na razie tyle (znów się rozpisałam bez pojęcia!). Odezwę się, gdy czegoś się dowiem o dalszych losach psiaków z gospodarstwa. Pozdrawiam :).
  17. No to dobrze, że niczego nie zaśmiecam ;). Dzwoniłam dzisiaj rano do Animalsów, opowiedziałam dokładnie o sytuacji tych psiaków. Rozmawiałam także telefonicznie z ingą.mm.Na razie żadnego odzewu ze strony Animalsów nie miałam, ale może jutro? Co do zdjęć, to raczej słabo to widzę. Może jutro uda mi się kogoś do tego załatwić, chociaż nie wiem. Zdaję sobie sprawę, że otrzymują masę fałszywych zgłoszeń. Jednak po tej niedawnej sprawie z martwym stadem owiec w pobliżu Kościerzyny właśnie, ja bym kolejnych sygnałów nie lekceważyła. Chociaż może akurat w tamtej sprawie żadnych doniesień nie było.Dzisiaj tamte psiutki znów dostaną jeść - moja sąsiadka podjedzie tam ze swoim ojcem, który po nią przyjechał i zabiera ją do siebie.Te psy to chyba pies i na pewno suczka - jeden szczeniuś podobny do mamy (większy, czarny), dwa kolejne do taty (mniejsze, takie typowe "psie parówki"). Z Farelkiem wszystko w porządku - teraz człapie sobie po ogródku (dobrze, że trawa już robi się ładna, zielona).Dzisiaj już 3 razy targałam go do domu i domu po schodach i zaczynam odczuwać bóle kręgosłupa - nie mogę się swobodnie odwrócić i szybko wyprostować.To już w końcu 2 tygodnie takiego noszenia, więc nic dziwnego, że zaczynam to odczuwać. Mam nadzieję, że Farulek wkrótce będzie sam w stanie pokonać schody (ewentualnie przy mojej pomocy).Już kilka razy próbowaliśmy, niestety - polegliśmy. Omal obydwoje nie spadliśmy przy tym schodzeniu, więc dałam sobie spokój i na razie nadal go targam. Cieszę się, że już mamy stały rytm dnia i wszystko (pomijając poprzednią niedzielę), przebiega bez zakłóceń :). Pozdrawiam serdecznie i dziękuję w imieniu Farutka za mizianka :). Kasia ze swoim wojskiem.
  18. Iljova - jestem pod ogromnym wrażeniem:wielkie dzięki! Coś takiego należy się Wam wszystkim :) :). Rudziu, cieszę się na tę maść - mam nadzieję, że pomoże. Zaraz targam chłopaka do domu i zmieniam mu opatrunek na łapce (stopie) i kładę go spać (o ile zechce :)). Jest już po kolacji, spacerze i załatwieniu się (wszystko, co trzeba, więc mam nadzieję, że rano obejdzie się bez niespodzianki). Zresztą, już juterko i tak wstajemy po 5.00. Co do psiutków z gospodarstwa, ingo.mm - jeden aparat wziął mój mąż, drugi córka. Ja mam tylko kiepski w telefonie. Jeżeli uda się tutaj ściągnąć Animalsów (na co bardzo liczę), poproszę ich o dokumentację fotograficzną (zresztą pewnie sami zrobią) i o zamieszczenie zdjęć na dogo (o ile się zgodzą).Naprawdę - widok tego obejścia jest koszmarny, po prostu wysypisko śmieci. Dziwię się, że gmina nic z tym nie zrobiła do tej pory. Dzisiaj ta moja sąsiadka podrzuciła psiakom trochę jedzenia - szczeniaczki są 3.Walają się tam po podwórku jakieś kłęby sierści czy czegoś takiego - jakby runo owiec.Nie mam pojęcia, co to jest, ale wygląda, jak jakieś włosie, sierść. Bardzo się cieszę, że już od jutra rana będzie można zacząć działać i jakoś tym zwierzakom pomóc. Oby tylko Animalsi jak najszybciej mogli przyjechać. Jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc. Serdecznie pozdrawiam i biorę w obroty naszego chłopaka, bo już robi się chłodno.
  19. Dziękuję za miłe słowa i jeszcze raz proszę o cierpliwość w kwestii zdjęć :). Mam jeszcze pytanie.Od czasu do czasu spotyka się na dogo prośby o nie zaśmiecanie wątku. Przyszło mi teraz do głowy, czy ja też nie zaśmiecam wątku, pisząc o psiutach z gospodarstwa na wątku farelkowym?Mam nadzieję, że sprawa zostanie załatwiona stosunkowo szybko (oby!), ale nie chcę łamać obowiązujących tu reguł. Odnośnie zmian skórnych na łapie Farutka wyjaśniłam w rozmowie telefonicznej Rudzi Pauli, że to nie jest ślad po wenflonie, wygląda inaczej niż pozostałe. Pożyjemy, zobaczymy.Może Tribiotic zadziała, jak nie, spróbujemy czegoś innego. Pozdrawiam :).
  20. Dziękuję, Cantadorra :).Jednak poleciałam z tą maścią - zobaczę jutro, jaki będzie efekt. Nie wiem, czy Farelino (jak go ładnie ktoś określił) ma katar, czy to normalne, że mu od czasu do czasu jakaś kropla (tak, jakby wody) z nosa kapnie? U moich pozostałych bureczków czegoś takiego nie zauważyłam, ale być może w stosunku do Farutka jestem trochę przewrażliwiona (mam nadzieję, że to z czasem minie). Nie ma się co u chłopaka nowych chorób doszukiwać, starczy mu tych, które już ma, ale nie chciałabym czegoś istotnego przeoczyć, zbagatelizować. Teraz człapie sobie po ogródku - wiadomo, pańskie oko konia tuczy :). Zaraz lecę z Alfim i Pusią na spacer, mam nadzieję, że Farelek wykorzysta ten czas na drzemkę. Pamiętając o jego ataku tydzień temu, pewnie dzisiejszy spacer trochę skrócę - wolę go mieć na oku :). Miłego dnia :).
  21. Witam serdecznie w piękny, słoneczny poranek :).Co prawda nasz poranek zaczął się przed 6.00, ale nie bądźmy drobiazgowi ;). Farulek już od rana leżakuje na materacu, słuchając śpiewu ptaków (pięknie, bardzo głośno dzisiaj śpiewają) i wygrzewając się na słońcu. Śniadanie zjadł średnio, mam nadzieję, że na obiad zje nieco więcej, chociaż i tak najwięcej wcina na kolację. Na razie daję mu 3 posiłki dziennie, żeby szybciej nabierał sił. Poza tym po suchej karmie chce mu się pić, a biorąc pod uwagę niedawne kłopoty z piciem, cieszę się, że teraz nie ma z tym problemów. Rudziu, już dawno chciałam o to spytać, ale przedtem były poważniejsze problemy. Co z jego lewą przednią łapką? Ma tam ubytek sierści i jakieś jakby zrogowacenia. To wygląda jak jakiś liszaj czy coś takiego. Robiłyście coś z tym, Rudziu? Jeśli tak, to czym to potraktować? Może tą samą maścią, którą lecę z łapką? Nie zauważyłam, czy to się powiększa, czy jest cały czas takie samo. Bardzo się cieszę, że inga.mm tak migiem zareagowała na moją prośbę o pomoc w sprawie psów w opuszczonym gospodarstwie. Tobie, Rudziu Paulo także dziękuję. W poniedziałek spróbuję złapać telefonicznie tego faceta od dokarmiania. Przedzwonię także do naszego weterynarza, czy psy były szczepione. Wpadłam na jeszcze jeden pomysł. Jeśli ktoś z Animalsów tu przyjedzie, to może przy okazji byśmy załatwili wizytę poadopcyjną? Mielibyście pewność, że z Farulkiem wszystko gra. Oczywiście zaproszenie dla Ciebie Rudziu swoją drogą, ale to byłoby szybciej. Tyle się czyta i słyszy o różnych tragediach zwierząt i świństwach ze strony ludzi, że ostrożności nigdy dosyć :). Wracając do naszego psiutka: jego legowisko leży przy lustrze, sięgającym od sufitu do podłogi. Ostatnio często zasypia, dotykając go noskiem i wpatrzony w swoje oblicze - narcyz?;).Jak już pisałam, nie umiem wstawiać zdjęć - jak przyjedzie moja Paulinka albo Mariusz, na pewno wstawią jego fotki. Serdecznie pozdrawiam i życzę miłej niedzieli :). U nas na razie piękna, słoneczna pogoda, ale ponieważ umyłam okna, na pewno będzie padał deszcz (pewnie jeszcze dzisiaj a najpóźniej juterko :)).
  22. Jak zwykle w tyłku mi się zagotowało i musiałam zadziałać natychmiast :). Oczywiście, zadzwonię w poniedziałek - może nawet lepiej, bo już będę (mam nadzieję), po rozmowie z tym facetem, który ma je dokarmiać. Osobiście kiepsko to widzę, bo psy były głodne.Chyba słabo z tym karmieniem. Dzisiaj chciałam tam podskoczyć rowerem (niestety, nie mam auta), ale teściowa tej mojej sąsiadki, od której wiem o sprawie, zgodziła się dzisiaj tam podejść.Niestety, raczej nie można liczyć na to, że będzie to systematyczne, regularne dokarmianie. Zwłaszcza, że okazało się, że oprócz tych 2 dorosłych psów są tam jeszcze co najmniej 2 szczeniaki.Sądzę, że tym bardziej to towarzystwo nie może tam zostać - nie może dochodzić do kolejnych rozmnożeń, poza tym bez stałego, systematycznego kontaktu z ludźmi psy (zwłaszcza szczenięta), mogą zdziczeć albo jeszcze jakaś łajza zrobi im coś złego.Mam nadzieję, że uda im się jakoś pomóc - w dużej mierze dzięki Wam :). Spokojnej nocy Kasia ze zwierzyńcem: Pusią, Alfem i Farelkiem, który chrapie w swoim nowym łóżku (chłopak trochę się na nie naczekał, ale warto było, bo jest mu wygodnie i wygląda uroczo :)).
  23. ingo.mm- wielkie dzięki za pomoc :). Próbowałam dzwonić pod podany numer, bezskutecznie. Spróbuję jeszcze raz, jeśli znów się nie uda, spróbuję wysłać maila.Dzisiaj okazało się, że oprócz tych dwóch dorosłych psów są tam co najmniej 2 szczeniaki. Jeszcze raz dziękuję za pomoc :). P.S.Pozdrowienia od Farelka :).
  24. Witam serdecznie - w imieniu własnym i wszystkich trzech psów :). Legowisko wczoraj dojechało - takie, jak zamawiałam :). Tak, jak wspominałam - zdjęć nie umiem zamieszczać, więc na razie musicie mi uwierzyć na słowo i poczekać na przyjazd mojej Pauli albo męża. Farutek pięknie na nim wygląda - do twarzy mu w czerwonym kolorze. Farelkowe cioteczki - z pewnością zrobi Wam na nim miejsce - posunie się chłopak ;).Mam nadzieję, że jest wygodne - miękkie i chyba wystarczająco duże (ponton nr 5).Nie wiem, czy całą noc na nim przespał, bo gdy wstałam, był już na nogach. Zazwyczaj nasz dzień zaczyna się po 5.00 (rano potrzebuję około 40 min. na "załatwienie" bureczków). Dzisiaj wstałam o 6.30 - tyle Farulek nie mógł czekać i walnął kupę (na płytkach, nie w swoim nowym łóżku). Trudno - zwykle o tej porze jest już po śniadaniu, po lekach, po spacerze i po załatwieniu się. Dzisiaj u nas jest pochmurno i psiutek chyba więcej czasu spędzi w domu, bo zanosi się na deszcz.Robi postępy, jest coraz silniejszy. Oczy już mu nie ropieją, łapka też ładnie się goi.Już inaczej, wyżej i pewniej trzyma głowę i żwawszym krokiem się porusza. Mam też nadzieję, że trochę przybrał na wadze, chociaż to może tylko moje pobożne życzenia, bo jest u nas dopiero 2 tygodnie, więc to pewnie trochę krótko.Juterko niedziela - mam nadzieję, że nie będzie powtórki z rozrywki sprzed tygodnia. Chcę Wam napisać o czymś, co nie ma związku z Farelkiem, ale mną wstrząsnęło. Przedwczoraj wieczorem dowiedziałam się, że w opuszczonym gospodarstwie, około 4 km.za wsią, są 2 psy.Zostały same po zabraniu jej opiekunki do domu opieki społecznej (około 2-3 m-ce temu). Wczoraj po pracy zadzwoniłam do urzędu gminy w tej sprawie. Powiedziano mi, że jeden z pracowników urzędu jeździ tam i je dokarmia. Urząd gminy jest w sąsiedniej miejscowości, do tego gospodarstwa jest od nich jakieś 6-7 km.Poprosiłam o podanie nazwiska tego pana i podanie mu mojego numeru telefonu - chciałam z nim się skontaktować. Byłam wczoraj w tym gospodarstwie - pojechałyśmy autem sąsiadki, od której się o tych psach dowiedziałam (fajna, młoda dziewczyna - psiara, jak ja ;)).NA miejscu zastałyśmy obraz nędzy i rozpaczy:stara, rozpadająca się chałupa z powybijanymi oknami, na podwórku śmietnik i pobojowisko:sterta śmieci, gruzu, stare naczynia słowem - wysypisko śmieci i tragedia. Psy bardzo łagodne - dwie obce baby wtargnęły na ich teren, a one nawet nie szczeknęły.Dałyśmy im jedzenie i picie - były głodne, nigdzie śladu misek z jedzeniem i wodą. Boję się, że bez regularnego kontaktu z człowiekiem zdziczeją. Poza tym nie sądzę, żeby ktoś codziennie czy choćby co drugi dzień dowoził im tam jedzenie. Prowadzi tam polna droga, zimą nie jest odśnieżana i sądzę, że wczesną wiosną i jesienią ( roztopy, deszcze) raczej nie jest przejezdna. Nasza gmina chyba nie ma umowy z żadnym schroniskiem. Zadzwonię jeszcze do tego pana o 7.00 do urzędu (ma tam być o tej porze). Może jeszcze poprosić jakąś organizację, żeby chociaż od czasu do czasu dzwoniła w tej sprawie do urzędu i trzymała rękę na pulsie? Ja nie mam możliwości codziennego dojazdu do tych psów (około 3-4 km. ode mnie, brak auta).To fajne, łagodne psy i chciałabym im pomóc. Jeden z nich (sporych rozmiarów, czarny) ma coś z przednią łapą - po jakimś urazie (złamaniu?)jego stopa jest wykręcona w bok i chodząc, opiera się na przegubie (wygląda to jak u foczki). Nie wiem, jak to załatwić, a bardzo bym chciała pomóc. Pozdrawiam serdecznie.
×
×
  • Create New...