Jump to content
Dogomania

katarzyna.m2

Members
  • Posts

    205
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by katarzyna.m2

  1. Anja zaproponowała szeroki pas, podtrzymujący cały brzuch Farelina, z uchwytami na grzbiecie (podobny do kubraczka po sterylkach). Faktycznie, może to niezły pomysł. Podałam Jej wymiary Farelina, może to się sprawdzi. Nie chcę narzekać i się skarżyć, ale obawiam się, że takie targanie, jak do tej pory, raczej na dłuższą metę nie wchodzi w grę (to i tak już bardzo trwa). Jak na razie brak widoków na to, że Farel będzie samodzielnie (ewentualnie przy pomocy szelek) pokonywał schody. Oczywiście podejmujemy próby (ostatnia dzisiaj wieczorkiem), ale jak na razie co próba, to porażka. Farel robi spore postępy - ładnie się socjalizuje, sporo i chętnie chodzi (czasami traci równowagę), rzadziej podwija łapkę, przybrał na wadze. Niestety schody są dla niego przeszkodą nie do pokonania. Pozostaje jeszcze kwestia posikiwania - z różną częstotliwością i intensywnością, ale jednak. Spytam w środę, może p.doktor Monika będzie miała na to jakiś pomysł. Dotychczasowe środki (Furaginum i Enrobioflox) nie zadziałały. Może ktoś z Was mógłby coś w tej kwestii poradzić? Sporo z Was ma duże doświadczenie w prowadzeniu psów z różnymi problemami - może i tego rodzaju? Będę wdzięczna za pomoc. Pozdrawiam serdecznie :).
  2. Faktycznie, leczenie ruszyło. Dzisiaj już p. magister sprowadziła antybiotyk (tabletki na 2 tygodnie kosztują 60 zł, plus osłonowe na wątrobę i uzupełniające florę bakteryjną). Leczenie tym potrwa 2 m-ce. Doszedł też Advocate od Rudzi. Oczywiście wszystko burkom zaaplikowałam i teraz tylko trzeba czekać na efekty. Dzisiaj zważyłam psiaki: Alfi waży 26 kg, Farel 32 kg. Dzisiaj też po raz pierwszy poważnie zaniepokoiłam się o swój kręgosłup. W zasadzie pobolewa mnie cały czas, ale dzisiaj nie mogłam się wyprostować - wytargałam Farelina na dwór, potem wróciłam do domu i tak mnie zabolało, że nie mogłam się wyprostować. Położyłam się na chwilę i przeszło, ale zaczynam się trochę obawiać - nie mogę bez końca bezkarnie targać chłopaka. To już trwa ponad 3 miesiące (od 6 kwietnia) i chyba mój kręgosłup zaczyna się poważnie buntować, bo dotychczas wszystkie wysyłane przez niego sygnały lekceważyłam. Szelki od Rudzi nie zdają egzaminu, jeśli chodzi o schody, a jest 8 stopni. No cóż, zobaczymy, jak będzie dalej. Pozdrawiam serdecznie :) Kasia z burkami.
  3. Cantadorra - dziękuję, chętnie znów skorzystam z Twojej pomocy. Dzwoniłam do p.doktor - powiedziała, że jak najbardziej można Helicid Alfiemu podawać. Zawsze to będzie dodatkowa ochrona przed niepożądanymi skutkami ubocznymi Trioxalu. Rudziu, masz rację, że nie tak to wszystko miało wyglądać. Od samego początku wyraźnie mówiłam, że mogę Farelowi oferować dom, codzienną pielęgnację, troskę i miłość w dużych ilościach, natomiast nie mogę ponosić kosztów jego drogiej, specjalistycznej karmy i leków. Miałam mieć na utrzymaniu dwa psy, a do opieki i kochania trzy. Biorąc pod uwagę moje wszystkie zobowiązania finansowe (córka na studiach, kredyt) mogę sobie pozwolić na utrzymanie dwóch psów - i tyle. Farel miał być u mnie na zasadzie pobytu w dożywotnim, bezpłatnym domu tymczasowym. Ja miałam się nim zajmować na co dzień, natomiast opłata opieki weterynaryjnej, koszt leków i karmy miały leżeć w gestii fundacji Viva (zgodnie z informacjami, jakie przeczytałam w pierwszym poście na wątku Farela i jakich mi udzielano w rozmowach telefonicznych). Realnie oceniam swoje możliwości (także finansowe) i wspólnie z pozostałymi członkami mojej rodziny uznaliśmy, że tylko na takich zasadach możemy przyjąć Farelina do nas. Jak wyszło, wszyscy wiemy. Nie żałuję tego, że Farelek jest z nami. To jasne, że teraz nie powiem: proszę zabrać psa, bo nie taka była umowa. Jest, jak jest i teraz nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trzeba postarać się jakoś to wszystko ogarnąć. Pozdrawiam serdecznie Kasia z burkami :).
  4. Witam ponownie :) Chłopaki już śpią, zmęczeni dzisiejszym dniem. Obu wykąpałam w Nizoralu (kurczę, ja nie używam takiego drogiego szamponu :)) i dostali po zastrzyku. Za tydzień powtórka z rozrywki. Tym razem zastrzyk poda p. doktor Monika. Przyjedzie i sprawdzi, jak postępuje leczenie. Juterko będzie zawiesina Atecortin - bardzo trudna do zdobycia, w zasadzie nigdzie jej nie ma. Jutro też (mam nadzieję!) powinien dotrzeć antybiotyk dla Alfisia. Jeśli chodzi o Advocate - Rudzia wyśle go jutro, więc przy dobrych wiatrach może pojutrze będę go mogła bureczkom zastosować. Ingo, Weta-Vit podaję Alfikowi, Farelino dostaje ImmunoDol, który przysłała margoth137. Co do obroży - rzeczywiście, podobno są bardzo skuteczne, ale teraz finansowo nie damy rady. Może później się uda, na razie możemy o tym zapomnieć. Potrzebne by były dwie, dla obu chłopaków, a to zbyt duży wydatek, biorąc pod uwagę pozostałe koszty leczenia. Marycha, masz rację - dobrze, że już wiadomo, co to za pioruństwo. Ingo, czy masz już opiekę dla Tinusi? Pozdrawiam serdecznie i zaraz idę w ślady Alfika, Farutka i Pusi (na szczęście zdrowej :)).
  5. Witaj, Ingo :). Co do Fungidermu - masz oczywiście rację, błędnie to wpisałam do zaleceń odnośnie nużycy, zamiast grzybicy. Pisałam w pośpiechu i z nerwem, że robię to po raz kolejny, stąd pomyłka. Odnośnie Pimafucortu - dzięki, że mi o nim przypomniałaś. Dzwoniłam przed chwilą w tej sprawie do weterynarza - stwierdził, że działanie jest takie samo, jak tamte leki. Też można stosować. Po 17.00 będzie w lecznicy p. doktor Monika - zadzwonię i spytam Jej, czy może to zamiast Atecortinu (steryd) dla Farela. Co do leków uodparniających - dawałam Alfiemu (od 02.07. do 16.07. ) Wita-Vet od Ciebie, teraz pora na miesiąc przerwy (zgodnie z instrukcją na opakowaniu) i od 16.08 ciąg dalszy wzmacniania tym preparatem. Przykro mi, Ingo, że jeszcze kolejne ciężkie przeżycie przed Tobą - myślałam, że pogrzeb już się odbył. Trzymaj się, Inguś. A co do zapuchniętych oczu - ładnemu we wszystkim ładnie :). Uściski
  6. Witam serdecznie :). Wiem, że nie powinno się zamieszczać kolejnego postu pod swoim poprzednim, ale dopiero przed chwilą odzyskałam dostęp do internetu i chciałam to zamieścić jak najprędzej, nie tracąc czasu na poprawki. Boję się, że znów nie będę miała dostępu do internetu, chociaż Bóg jeden wie, dlaczego. Zresztą wszystko, poza "dobranoc" jest aktualne. Dzisiaj około 16.00 - 17.00 podjedzie do nas mój weterynarz, żeby zrobić chłopakom pierwszy zastrzyk. Nie rozpisuję się, tylko migiem to wysyłam. Pozdrawiam Kasia z burkami
  7. Ingo, miło, że tu jesteś.[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings][/FONT][/FONT] Cieszę się bardzo. Mam nadzieję, że pozbierałaś się już chociaż trochę po traumatycznych przeżyciach, jakie ostatnio miałaś. Mam już kompletne (mam nadzieję) informacje na temat stanu zdrowia chłopaków i dalszego sposobu postępowania. Leczenie jest długie i kosztowne. Obaj mają nużycę i grzyby Trichophyton. Najpierw zalecenia p. doktor Moniki odnośnie nużycy: - kąpiel w Nizoralu (oba psy) - Advokate-(krople podobne w stosowaniu do tych na pchły i kleszcze)- 2 do 4 razy co 4 tygodnie (oba psy), - Iwermektyna albo Dektomax (zastrzyki) - po 2 zastrzyki w odstępie tygodnia (oba psy), - Atecortin (ludzkie krople) – na „okulary” Alfika i łokieć Farela. Nie wiem, jak z zastosowaniem tego u Farelka, bo tam jest steryd. Próby wątrobowe wyszły dobrze, ale boję się ewentualnych konsekwencji. Dodatkowo nadal Clotrimazol (w kroplach) albo Fungiderm (psikacz). To tyle, jeśli chodzi o nużycę. Teraz grzyby: - ponieważ u Farela to się nie rozprzestrzenia, p. doktor proponuje na razie poprzestać na Atecortinie, żeby go zanadto i niepotrzebnie nie obciążać. Jeśli chodzi o Alfa, sprawa jest bardziej skomplikowana: - doustny ludzki lek Trioxal (substancja czynna: Itrakonazol) – 28 tabl. kosztuje 66 zł, podaje się 1 tabl. na 10 kg masy psa, co w przypadku Alfa daje 2 tabl. dziennie, - do tego koniecznie osłonowy na wątrobę Hepatil (Farel bierze Heparegen), - oraz na uzupełnienie flory bakteryjnej – najtańsze typu Lakcid . Taka jest propozycja leczenia pani doktor Moniki. Podjedzie do nas po tygodniu od podania pierwszego zastrzyku i sprawdzi, jak przebiega leczenie. Kuracja powinna potrwać około miesiąca. Przez kolejny miesiąc trzeba będzie podawać nadal te same leki, tylko rzadziej – chyba dwa razy w tygodniu, o ile dobrze zapamiętałam. To by było na tyle. Mam dosyć. Dobranoc. Tę informację piszę już po raz drugi. Gdy chciałam zatwierdzić odpowiedź po raz pierwszy, straciłam dostęp do Internetu. Musiałam napisać ponownie – tym razem napisałam to w Wordzie. Idę spać, więc poprosiłam moją Paulę, żeby później spróbowała to wysłać, bo nadal nie mam Internetu. Mam nadzieję, że w końcu uda się to zamieścić.
  8. Kilka godzin temu zadzwoniła do mnie Anja i wyjaśniłyśmy sobie kilka spraw. Bardzo dobrze się stało, bo zaczynało się znów robić kiepsko. Nie lubię takich napiętych sytuacji i nieprzyjemnej atmosfery. Nie chcę też, żebyście zaczęli szerokim łukiem omijać farelkowy wątek jako taki, na którym ludzie publicznie załatwiają jakieś swoje prywatne animozje. Farelek to dobry pies, który doświadczył wiele złego i chcę, żeby teraz nie tylko u niego, ale i wokół niego był święty spokój, a nie jakieś użeranie się. Wyników badań nadal nie ma. Zaczekam jeszcze trochę i spróbuję ponownie skontaktować się z p. Moniką w tej sprawie. Pozdrawiam serdecznie :) Kasia z burkami
  9. Anju, pytałam Ciebie o tę zmianę na łokciu - co na to stosowałaś, bo chciałabym to kontynuować. Odparłaś na to, że nic, bo niczego tam nie zauważyłaś. Więc skąd nagle ten modzel?
  10. Witam serdecznie :). Zacznę od najważniejszego w tej chwili dla mnie:niestety, jeszcze nie ma wyników badań. Wczoraj czekałam cały dzień, bezskutecznie. Wieczorkiem zadzwoniłam do p. Moniki, ale nie odbierała. Mam nadzieję, że wyniki będą dzisiaj. Jak tylko będę coś wiedziała, na pewno dam znać. Dzięki, że tak się przejmujecie chłopakami. Anju, dziękuję za namiar na weterynarza. Będę się raczej trzymała mojego (pomoc doraźna) i tego, u którego byliśmy z Rudzią i Jej TZ :). Szkoda, że weterynarz nie obejrzał Farela, zanim on do nas dotarł z tym dziadostwem, którym poczęstował Alfiego. Zresztą, już Cantadorra zaproponowała skonsultowanie sposobu leczenia ze swoim weterynarzem - fachmanem od chorób skórnych (gdy już będzie dokładna diagnoza), więc nie ma co łapać wszystkich srok za ogon. U nas dzisiaj od rana pada. Bladym świtem (trochę przed 6.00) obudził mnie Farelino. Pognałam na dół jak koń wyścigowy, bo Farelek wczoraj wcinał bardzo dużo, ale robił tylko siku. Uznałam więc (i jak się okazało, słusznie :)), że sprawa może być nagląca. Była :). W samą porę wytargałam go na dwór. Potem poszedł z nami na ''Psie pole" - oczywiście tylko kawałek, ale i tak miło, że chciał nam towarzyszyć. Ledwie rozwiesiłam pranie, lunęło. I tak, z różnym natężeniem, pada lub siąpi cały czas. Farelka wniosłam do domu i teraz śpi wyciągnięty na całą długość. Ostatnio coraz rzadziej ma zimne łapki (jedną przednią i tylną), za to coraz częściej bardzo intensywnie przebiera nimi podczas snu. Wygląda to bardzo zabawnie - chłopak naprawdę ostro trenuje ;). Może dlatego później oszczędza się trochę z chodzeniem? Kiedyś w końcu trzeba odpocząć. Chociaż od kilku dni sporo łazikuje. Może to efekt tych treningów podczas snu ;)? Jak nic ukradkiem szykuje się na jakiś maraton - jeszcze nas wszystkich zaskoczy! Biorę się teraz za ogarnianie domu, bo już czas na to najwyższy. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie Kasia z Pusią, Alfim i Farelkiem :). Rudziu, Alfik cału czas okupuje (na tarasie) to legowisko od Was - bardzo się przydaje. Dziękuję w imieniu Alfisia i swoim :).
  11. Witam :). Cantadorra - wielkie dzięki za propozycję pomocy. Bardzo chętnie skorzystam. Chciałabym, żeby wyniki były jak najszybciej, bo Alfik wygląda kiepsko i bardzo się drapie. Z Farelkiem nie jest tak źle, bo tego nie rozdrapuje. Farelino ma dzisiaj dobry dzień (obym nie zapeszyła -w myśl powiedzenia, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca). Dużo dzisiaj chodzi po ogródku, dwa razy byłam z nim na "Psim Polu". Apetyt też mu dopisuje. To bardzo dobry i mądry pies. Wydaje mi się, że wygląda młodziej, niż na 10 lat (sądząc po jego oczach i pyszczku). Chociaż może po prostu widzę to, co chcę zobaczyć ;). Zaraz lecę z Alfem i Pusią na wieczorne sikanie, potem połażę trochę z Farelinem. Kolację już zjadły, więc po spacerze potraktuję chłopaków Clotrimazolem i około 20.30 psi dzień dobiegnie końca (grzecznie - taką przynajmniej mam nadzieję - pójdą spać :)). Wszystkim życzę miłego wieczoru Kasia z wszystkimi 3 burkami :).
  12. Witam serdecznie :). Margoth - piękne słoneczniki :). U nas wszystko w porządku, jeśli chodzi o Farela. Coraz więcej chodzi (z własnej inicjatywy, chociaż nie tylko :)) i coraz mniej się przewraca, chociaż nadal chłopakiem szmyrga na boki. Ponadto Farelino zaczął się otrząsać, nie tracąc przy tym równowagi. Doszła jeszcze jedna fajna, nowa rzecz - gdy się go budzi, leniwie wraca do realu, rozkosznie się przeciągając - prostuje na całą długość wszystkie łapki. Wiem, że to pewnie są drobiazgi, ale mnie one bardzo cieszą. Coraz więcej też pije (na szczęście nie przekłada się to na obfitsze posikiwanie). To tyle, jeśli chodzi o Farelka. Gorzej sprawa przedstawia się z Alfim. Masz rację, RudziuPaulo, że to on najmocniej oberwał. Zaczyna przypominać pandę, ponieważ powiększają się zmiany wokół oczu. Mam duży problem ze stosowaniem w tych miejscach kropli, ponieważ go to szczypie i odwraca łepetynę, ucieka. Nie mogę już się doczekać poniedziałku, kiedy dokładnie wiadomo będzie, co to jest i czym najlepiej to dziadostwo potraktować. Teraz już wszystkie bureczki spokojnie śpią. Farel głośno chrapie. Nie wiem, jak z chrapaniem Alfisia, bo nadal rezyduje na tarasie. Pusiu, przydało się to dodatkowe legowisko, które przywieźliście. Co prawda dla Alfika jest nieco za małe, ale on lubi na nim spać (ma jeszcze dodatkowo materac). Jego właściwe legowisko jest w domu, bo w razie silnego deszczu, wiatru czy burzy wpuszczam chłopaka do domu. No to już wiecie, kto z kim , gdzie i na czym śpi (ja śpię z Pusią :)). Pozostając w tym klimacie życzymy wszystkim dobrej nocy :) Kasia z Alfem, Farelem i Pusiakiem.
  13. Witam serdecznie i dziękuję, że o nas pamiętacie :). U nas wszystko dobrze, a mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej :). Wczoraj była u nas p. Monika od weterynarza. Pobrała próbki do badań i powiedziała, że wymogła na pracownikach laboratorium, żeby potraktowali je priorytetowo (w związku z tym, że tamte w jakiś dziwny sposób zaginęły). Wyniki mają być w poniedziałek - zadzwoni, gdy już je otrzymają. Dała chłopakom po zastrzyku z witaminami i obcięła im pazurki (Pusi nie trzeba było - sama je obgryza w razie potrzeby ;)). Jest bardzo sympatyczna i naprawdę przejęła się Bureczkami - zwłaszcza stanem Alfa i tym, że zaatakowana już jest skóra wokół oczu. Nie wiem, czy jest lekarzem weterynarii (chyba raczej nie), czy też pracownikiem technicznym - jakoś głupio było mi się spytać. Może jednak wypisywać recepty, więc nie wiem. Spytam w poniedziałek, gdy zadzwoni. Obaj chłopcy byli bardzo grzeczni, gdy przy nich manipulowała. Co prawda obaj mieli dzioby zajęte pałaszowaniem przysmaków, ale to w niczym nie zmniejsza ich zasług. Obaj są dobrze wychowani i kulturalni :). Z Farelkiem jest coraz lepiej. Dzisiaj ranko (przed szóstą, teraz, w wakacje śpimy trochę dłużej - już nie musimy wstawać po piątej :)) obudziło mnie stukanie pazurków po podłodze. To Farelino wybrał się na spacer po domu. Chłopak się wyspał, za oknem jasno, więc nie ma spania. Trzeba zacząć nowy dzień - najlepiej od śniadania (płatki owsiane z wątróbką - przepada za tym :)). Bardzo mnie to ucieszyło, bo to jego pierwsze łazikowanie po domu od czasu tamtego ostatniego ataku, który miał miejsce pod koniec maja. Długo odzyskiwał po nim siły. Po śniadaniu postanowiłam pójść za ciosem i poszliśmy z Farelinem na ''Psie pole". Nie zapędził się zbyt daleko, ale krótki spacer zaliczyliśmy :). Farelino bardzo ładnie przybiera na wadze. Nawet p. Monika zauważyła, że wyraźnie się poprawił (co niestety dotkliwie odczuwa mój kręgosłup). Kręgosłup Farelka jest wyraźnie wyczuwalny tylko w środkowej części grzbietu, w pozostałych już nie. Również kości czaszki tak bardzo nie wystają, jak przedtem. Bardzo się z tych zmian na lepsze cieszę. Gdyby jeszcze na mój widok reagował z takim samym ożywieniem i radością, jak na widok psich przysmaków, byłoby świetnie. Co prawda na mój widok też wyraźnie się ożywia, ale sądzę, że przyczyna tego jest prozaiczna: pewnie się zastanawia, co tym razem mu przyniosłam do zjedzenia :). Chłopak najchętniej by się odżywiał samymi psimi smakołykami (nagrodami), ale tak to nie ma. Chyba znów zaczyna grzmieć (dawno nie było burzy - ostatnio wczoraj wieczorkiem :)), więc lecę wtargać Farutka do domu i chować jego materac. Pozdrawiamy i ściskamy serdecznie Kasia z Bureczkami :).
  14. Rudziu, ja też mam nadzieję, że nie trzeba będzie ponownie płacić - p. Monika sama przyznała, że powinni się wcześniej zainteresować, dlaczego jeszcze nie ma wyników.Może trzeba będzie zapłacić jedynie za skrócenie pazurków. Pytania sobie już dzisiaj zanotuję, żebym juterko o niczym nie zapomniała ;). Lecę zmienić Farelkowi opatrunek a potem targam legowiska chłopaków do domu, bo chyba znów zanosi się na deszcz. Co prawda Alfi teraz śpi na dworze (ze względu na uporczywe drapanie), ale gdy jest burza albo ulewa to go biorę do domu. Spokojnego wieczoru :).
  15. Witam serdecznie - w imieniu swoim i bureczków :). Przez te wariacje pogodowe mam często problem z internetem. Z Farelkiem wszystko w porzadku. Od 3-4 dni wznowiliśmy spacery na "Psie pole". Na razie jest to zaledwie kilka kroków za furtkę i następuje odwrót na swoje śmieci, ale zawsze to postęp :). Może z czasem wrócą te nasze spacery sprzed Farelka ataków. Bardzo bym chciała. Kolejny postęp to fakt, że Farelino siada. Do tej pory albo stał, albo leżał. Teraz zaczyna siadać. Co prawda dzieje się tylko wtedy, gdy go wniosę do domu i postawię na jego posłaniu, ale zawsze. Siedzi tak przez chwilę i znów przyjmuje pozycję horyzontalną, tym niemniej jednak traktuję to jako kolejny krok do przodu :). Kilka dni temu, gdy podchodziłam do niego i coś mówiłam, machnął ze 2-3 razy ogonem. Chyba przypadło mu do gustu to, co powiedziałam ;). Szkoda tylko, że nie pamiętam, co to było - chętnie bym to powtórzyła, żeby w nagrodę otrzymać ponowne machnięcie ogonem. Gusiu, wspomniałaś o zaburzeniu czucia i przewodnictwa nerwowego po zespole. Czy posikiwanie Farelina może być z tym związane czy też przyczyna jest inna? Marycha - Twoje pytania o suczkę są dowodem troski, nie upierdliwości :). Miło, że o niej pamiętasz. Jak na razie, ślad poniej zaginął. Ja tam jeżdżę rowerem co kilka dni, zostawiam trochę karmy, która znika, ale jej nie widziałam. Ta pani, która tam chodzi na kijki, również pdrzuca tam jedzenie, ale też jej nie widziała. Mam nadzieję, że gdy szczenięta trochę podrosną, łatwiej będzie można ją namierzyć. Jeśli chodzi o zmiany skórne psiaków, to nie jest dobrze. Rudzia dzwoniła wczoraj do weterynarza, ja dzisiaj w sprawie wyników. Pracownica poprosila o mój numer, żeby się skontaktować, gdy w końcu wyniki będą (w sobotę będą już dwa tygodnie). Godzinę temu oddzwoniła ta miła p. Monika. Nie było Jej w lecznicy przez kilka dni. Zadzwoniła do laboratorium i okazało się, że próbki zaginęły. Myślałam, że mnie szlag trafi. Czekam na te wyniki jak na zbawienie, bo u Alfa wygląda to kiepsko. Rozprzestrzenia mu się to na łepetynie i atakuje miejsca wokół oczu i nosa. Stosuję clotrimazol, ale go to chyba piecze, zwłaszcza wokół oczu. Ucho psikam mu Fungidermem od Rudzi, ale szału nie ma. Podobnie zresztą w przypadku Farela. Farelowi jeszcze nie zagoiła się ranka po tamtym pobraniu próbki. Juterko p. Monika podjedzie do nas i pobierze kolejne próbki do badania, których wyniki mają być w poniedziałek. Oby! Rudziu, sądzę, że opakowanie Fungidermu starcza na jakiś tydzień. To tyle, jeśli chodzi o stan zdrowia chłopaków. Pusia jak na razie niczego nie podłapała - i odpukać, żeby tak zostało! Pozytywny aspekt przyjazdu p. Moniki - obetnie Farelkowi pazurki, które są chyba zbyt długie. Dzisiaj rano Farelino wstał przede mna i poszedł sobie na dywanik do kuchni (pewnie zgłodniał przez noc - wie, gdzie iść :)). W czasie burzy przestraszył się, gdy jeden z grzmotów był wyjątkowo donośny i na rozjeżdżających się łapach poczłapał do pokoju, do Alfa i Pusi (w kupie raźniej?). Sądzę, że krótsze pazurki ułatwią mu chodzenie po panelach i płytkach. Ważne, że znów próbuje :). DONnka, Koleżanko po fachu - Tobie też życzę miłych, udanych wakacji :). Ingo, trzymaj się! Spróbuję później do Ciebie znów przedzwonić, może będziesz miała wolną chwilę. Uważaj także na siebie, nie myśl ciągle o innych, chociaż wiem , że to dla Ciebie bardzo ważne. Pozdrawiamy bardzo serdecznie Kasia, Alfi, Farelino i Pusia :).
  16. Dobry wieczór :). Wszystkie burki już smacznie śpią (Alfi w ogródku, gdzie spędzi kolejną noc - chyba, że znów będzie burza) a ja wykorzystuję fakt, że chwilowo mam internet, co ostatnio nieczęsto się zdarza. Przede wszystkim kilka słów do Cantadorry: wielkie dzięki za podkłady - dzisiaj wieczorkiem kurier dostarczył. Przysłałaś 4 duże paczki, więc mam nadzieję, że ten zapas starczy na baaaardzo długo :). Gusiu, dzięki za informacje na temat zespołu przedsionkowego. Ponieważ sama masz psa z tą przypadłością, Twoje uwagi są dla mnie bardzo cenne. Co do masażu - robię go, Rudzia pokazała mi, jak. Farelino nie przepada za tym, ale trudno - ma chłopak pecha ;). Jego zawieszanie się nie przeszkadza mi (mam nadzieję, że i jemu nie bardzo). Ucieszyła mnie wiadomość, że z równowagą powinno być lepiej - obyś miała rację. Orientujesz się może, jak wygląda sprawa z tym podwijaniem łapki? Czy to też ma szansę na cofnięcie się, czy raczej nie? Na razie łapka jest wyleczona (chodzi mi o ranę, którą na niej miał - skórę zdartą do krwi) i porosła już sierścią, więc jej niczym nie smaruję i nie zawijam. Mam nadzieję, że już jej nie zedrze, jak przedtem. Rudziu, ja też myślę, że weterynarz w końcu się na nas pozna i nas doceni :). Chyba masz rację - musi się do nas przyzwyczaić. Sądzę, że będzie miał sporo ku temu okazji ;). Margoth - masz absolutną rację co do wakacji - są dobre na wszystko!:). Dobranoc - życzę wszystkim spokojnej nocy i miłych snów. Ja też się już zaraz kładę, bo juterko od samego rana biorę się za mycie okien. Przez te ciągłe deszcze są strasznie uświnione, a miło byłoby spojrzeć przez okno i coś zobaczyć :).
  17. Witam serdecznie :). Zacznę od tego, że Twoje Rudziu prośby dzisiaj z samego rana Farelkowi przekazałam. Mam nadzieję, że weźmie je sobie do serca :). Zadzwonię później do Ciebie i ponownie podam Ci numer do weterynarza. Śniło mi się dzisiaj, że znów do niego dzwoniłam - nie chciał już ze mną rozmawiać i powiedział do swojej asystentki (czy kim tam ta p. Monika jest :): od tej pani telefonów już nie odbieramy.Nawet we śnie zrobiło mi się głupio. To dlatego, że po wizycie u niego dzwoniłam jeszcze chyba ze trzy razy (miałam jeszcze kilka wątpliwości). Gdy powiedziałam Rudzi, że jak zadzwonię kolejny raz, to chyba pomyśli, że sobie jaja robię i palnie słuchawką, doradziła mi, żebym zadzwoniła na stacjonarkę do lecznicy - może będę miała farta i odbierze p. Monika. Tak zrobiłam i teraz p. Monika ma ze mną przekichane ;). Nie robię tego złośliwie, tylko co jakiś czas pojawiają się jakieś pytania i wątpliwości, które chcę sprawdzić u źródła :). Rudziu, byłoby fajnie (przynajmniej dla mnie, bo nie chcę być odbierana jako wyjątkowo upierdliwa baba), gdybyśmy od czasu do czasu wykonywały telefony na zmianę. Czego jedna do końca nie zrozumie, może dotrze do drugiej, o co jedna zapomni spytać, spyta druga :). Zwłaszcza, że ten weterynarz ma wspaniałe podejście do zwierząt, ma dla nich dużo cierpliwości, delikatności i ciepła - ale w stronę ludzi to już tak nie działa. Opiekunów zwierząt traktuje z mniejszą sympatią i cierpliwością, nie bije rekordów, jeśli chodzi o miłe podejście do ludzi - w kontaktach z nimi jest raczej zniecierpliwiony. W końcu jednak chodzi o to, jaki jest do zwierząt (a temu nic nie można zarzucić), nie do ich opiekunów. Dobrze, że pani Monika jest przyjaźniej nastawiona :). U nas wszystko w porządku. Wszystkie bureczki już dawno po śniadaniu, Farelek trochę połazikował przed domem, pozbył się kolacji i może śniadania (prawidłowym końcem) i teraz leżakuje na swoim materacu. Obu chłopaków obficie potraktowałam Clotrimazolem. Farelowi znów muszę zabezpieczać tę zmianę skórną opatrunkiem, bo szoruje nią o materac przy przesuwaniu się, podrażniając ją i rozdrapując w ten sposób. Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie spokojny i miły, czego i Wam życzę - chyba, że ktoś ma inne plany (każdemu według potrzeb i własnego uznania :)).
  18. Witam serdecznie :) - w imieniu swoim i wszystkich trzech bureczków. Przed chwilą wróciłyśmy z moją Paulą ze spaceru w lesie. Alfi i Pusia oczywiście też były, tylko Farelek miał krótszą trasę - spacer wokół domu. No, ale każdemu według potrzeb :). Dwie ostatnie noce były suche (bez posikiwania). Nie wiem, czy to może już być efekt zastosowania antybiotyku, odstawienia Nootropilu (weterynarz chyba zasugerował jakiś związek, czy ja coś pokręciłam, Rudziu?), czy też chwilowa poprawa ( raczej krótka przerwa w posikiwaniu), tak jak ostatnio. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie Farelino jeszcze jest na podwórku - po deszczowym dniu wyszło słońce i nastał piękny wieczór. Około 21.00 wtargam chłopaka do domu i pójdzie spać, jak na grzecznego, dobrze wychowanego psa przystało :). Gusiu, jak myślisz - czy jest jakaś szansa na to, żeby to szmyrganie nim na boki trochę zmalało? Sądzisz, że to będzie przybierało na sile? On się naprawdę stara, reaguje na przywoływanie go, podchodzi do mnie. Tyle tylko, że ma duże problemy z utrzymaniem równowagi i niekiedy nawet się przewraca. Z tym staniem w miejscu to faktycznie tak ma - stoi bez ruchu ze spuszczoną, , łepetyną albo rozgląda się wokół, nie ruszając się z miejsca. Nie wiem: boi się utraty równowagi czy tak się po prostu zawiesza? Tak czy siak dobry z niego psiak i ma mnóstwo uroku - wzbudza całą masę pozytywnych, ciepłych uczuć. Idę teraz pochodzić z nim po ogródku - niech ma trochę ruchu przed snem :). Pozdrawiamy wszystkich gorąco i życzymy przyjemnego wieczoru - Wam i Waszym zwierzaczkom także :).
  19. Witam serdecznie po dłuższej przerwie :). Najpierw miałam urwanie głowy w pracy (koniec roku), potem odwiedziny RudziPauli i Jej TZ, przyjazd mojej Paulinki a potem uporczywe, gwałtowne burze i związany z tym brak internetu (jakaś awaria). Teraz mam wolną chwilę, napiszę więc w skrócie, co u nas. Jestem pod wrażenie Rudzi Pauli i Jej męża. To wspaniali, serdeczni, ciepli ludzie i bardzo kochają zwierzaki. Szczególnym uczuciem darzą Farelka: Rudzia rozpłakała się, gdy go zobaczyła (podobnie było przy pożegnaniu z nim). Cieszę się, że Ich poznałam osobiście. Przywieźli odżywki i podkłady od Ingi - Ingo, dziękuję bardzo za pomoc :). Również Tobie, margoth 137 - Farelino już leci na ImmunoDol-u od Ciebie :) (uściski dla Twojego Teosia :)). Próbowałam odszukać Twój numer telefonu, ale go chyba nie mam. Byliśmy w sobotę z Alfim i Farelkiem u weterynarza w lecznicy, w której robią badania (mój weterynarz tego nie robi). Stwierdził, że z wątrobą Farelka już jest dobrze. Jest jakiś stan zapalny (być może stąd posikiwanie - Furaginum w tym wypadku nie sprawdził się, więc zlecił podawanie antybiotyku (Enrobioflox). Dzisiaj miałam zadzwonić w sprawie wyniku badań zmian skórnych. Wykluczył pasożyty:nużycę, świerzb i coś tam jeszcze. Stwierdził, że najprawdopodobniej to grzybica - Candida Albicans. O ile dobrze zrozumiałam, dokładnie będzie wiedział za 10 dni (chyba hodowanie). Na razie powiedział, żeby stosować to, co do tej pory: Clotrimazolum w kroplach zamiennie z Fungidermem ( to ten psikacz od Ciebie, RudziuPaulo). U obu psów (Farela i Alfa) zmiany mają ten sam charakter, czyli chyba jest tak, jak mówiłam - Alfi podłapał to od Farela, który przyjechał do mnie z tą zmianą na łokciu. Leczenie tego jest uporczywe i długotrwałe. W przypadku Farela zaczęłam krótko po przyjeździe do mnie, Alfika ponad miesiąc temu. U Farela nie rozprzestrzenia się , bo się nie drapie. Inaczej jest w przypadku Alfa - udało się zasuszyć zmiany na łokciach i udzie, ale okropnie wygląda prawe ucho i głowa - nad okiem i przy drugim uchu. Stracił w tych miejscach sierść, skóra jest zgrubiała, jak u słonia. Wygląda to fatalnie i chłopak się męczy. W kontekście grzybicy pytałam też o Pusię - 10-letnią suczkę, mojego trzeciego psa. Stwierdził, że skoro do tej pory się nie zaraziła, to być może jest na to uodporniona. Jednak w przypadku spadku formy czy też odporności (co w jej wieku nie jest wykluczone) również i ona może to podłapać. Jeszcze tego by brakowało! To tyle, jeśli chodzi o te zmiany skórne. Weterynarz zalecił też ponowną próbę odstawienia Nootropilu - na około 10 dni. Jeżeli nie będzie pogorszenia stanu - odstawić go na amen, jeżeli pogorszenie nastąpi - włączyć go ponownie. Ogólnie nie wygląda to dobrze. Marycha 35 - jesli chodzi o psy z gospodarstwa: nie złapali jednej suczki, która uciekła gdzieś do lasu (w obawie przed szczurami) i tam się oszczeniła. Dzwoniłam do pani Oli z Animalsów (oni złapali 3 szczeniorki i "foczkę" - suczkę z uszkodzoną łapką). Jak tylko będę mogła wskazać miejsce, gdzie jest, przyjadą po nią. Bez tej lokalizacji (choćby przybliżonej), nie będą w stanie jej namierzyć - wszędzie dookoła są lasy. Tamte złapane szczeniusie już poszły do adopcji, "foczka" jeszcze czeka. Teraz lecę z kolacją do Farelka - pora na kolejną porcję chrupek. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i jeszcze raz dziękuję za pomoc - w imieniu Farelka i swoim :).
  20. Witam serdecznie :). Juterko koniec roku, więc jestem strasznie zalatana. Ingo, Cantadorra - wielkie dzieki za pomoc :). Rudziu, do zobaczenia wkrótce - czekamy :). Ciekawa jestem, czy Farelino da po sobie poznać, że Ciebie pamięta, czy też zachowa kamienną twarz (czy raczej wyraz pyszczka ;)) i niewzruszony spokój. Mam nadzieję, że już jutro uda mi się to wszystko jakoś ogarnąć i będę mogła napisać kilka zdań o tym, co u nas. Ostatnio przez dwa dni był spokój z posikiwaniem - jego legowisko było rano suche i już się cieszyłam, że ten problem już za nami. Niestety, moja radość okazała się przedwczesna. Po krótkiej przerwie (trwającej akurat tyle, żebym sobie zaczęła robić nadzieję), nastąpił posikiwania ciąg dalszy. Ciągle jednak się łudzę, że to przejściowe kłopoty. Teraz chłopak śpi snem sprawiedliwego. Nachodził się dzisiaj trochę (z własnej woli, nie musiałam go do tego nakłaniać :)), walnął 2 kupy, więc ma po czym odpoczywać. Pozdrawiam bardzo serdecznie i jeszcze raz dziękuję za pomoc ( oczywiście także w imieniu bureczków) :). Kasia
  21. I teraz Twoje bogate doświadczenie jest jak znalazł, Ingo :) - ku chwale Ojczyzny, Farela i naszej. Cantadorra, margoth 137 - wielkie dzięki za zaoferowaną pomoc. To wszystko bardzo się przyda, a mnie i Rudzię odciąży finansowo. Farelino ma dużo szczęścia, że tylu osobom nie jest obojętny jego los. Idę sprawdzić, co u chłopaka i spróbuję go uświadomić w tej materii ;.
  22. Ingo, jestem pod wrażeniem Twojej kompetencji, racjonalizmu i opanowania. Cieszę się, że jesteś tu z nami i ogarniasz to wszystko. Miałam odezwać się dopiero za jakiś czas, ale nie wytrzymałam, bo wczoraj wydarzyło się coś miłego, o czym chcę Wam powiedzieć. Mój Alfi ma wroga - owczarka z sąsiedztwa. Wczoraj wróg publiczny nr 1 Alfiego (Barry) przechadzał się demonstracyjnie wzdłuż naszego ogrodzenia. Alfi oczywiście nie mógł tego tolerować i przystąpił do ataku : zaczął go zawzięcie obszczekiwać, skacząc przy tym przy płocie i tratując krzaki malin. I w tym momencie uaktywnił się Farel. Wstał ze swojego materaca i nieco chwiejnym krokiem ruszył w kierunku wymieniających "uprzejmości" psów. Stanął przy Alfie i bystrym wzrokiem obserwował Barrego i całą sytuację. Wyglądało to tak, jakby chciał powiedzieć Alfiemu: Stary, co prawda nie bardzo wiem, o co chodzi, ale jestem po Twojej stronie. Bardzo fajnie to wyglądało, bo stanął przy boku Alfa i wydawało się, że poczuł się członkiem stada. A może faktycznie tak jest? Jeszcze jedna miła (przynajmniej dla mnie) rzecz. Znalazłam sposób na to, żeby uzyskać od Farutka trochę czułości. Gdy kładę się obok niego i głaszczę go w okolicy lewego ucha, zwraca głowę w kierunku mojej twarzy i przytula ją do mojego policzka i szyi. Bardzo to lubię i mam nadzieję, że jemu też taki kontakt sprawia chociaż trochę radości. Wiem, że jest to trochę wymuszone i naciągane z mojej strony, ale trudno - każdy orze, jak może :). To taki miły akcent na dzień dobry - wszystkim życzę miłego, spokojnego dnia i pogody tak pięknej, jaka jest dzisiaj u nas. Pozdrawiam serdecznie Kasia z Farelkiem, Alfem i Pusią P.s. Cantadorra (wysłałam wiadomość na pw), margoth 137, gusiu, Marycha 35, - dziękuję i ściskam serdecznie :)
  23. Witam :). Ingo, dziękuję. Chyba mam już serdecznie dość ataków na mnie i insynuacji czy wręcz stwierdzeń wprost, że źle się Farelem zajmuję lub wręcz działam na jego szkodę. Chcę dla niego jak najlepiej i robię tyle, ile jestem w stanie, tak, jak potrafię. Jeśli uważacie, że to zbyt mało lub nieumiejętnie, proszę: weźcie go tam, gdzie będzie miał lepszą opiekę (w tym weterynaryjną). Jeśli gdzieś indziej potrafi ktoś lepiej mu pomóc, jeśli tam wróci do formy i będzie szczęśliwszy, nie zamierzam zatrzymywać go na siłę. Mój weterynarz twierdzi, że to starszy, schorowany pies i jego stan raczej nie będzie ulegał znaczącej poprawie. Gdy widział go ostatnim razem, stwierdził wręcz, że jego pobyt u mnie jest na zasadzie hospicjum i żebym wzięła to pod uwagę. Reasumując: Postępy - przybrał na wadze - brzuch ma taki, jak u zdrowego, zadbanego psa, nie zapadnięty,łydki również nabrały mięśni. Tylko głowa nadal straszy wystającymi kośćmi, również kręgosłup i uda. Farel jakby skladał się z dwóch psów - tego, który jest bardzo wychudzony i tego, który wygląda dobrze - nie jest ani chudy, ani utuczony. Reaguje na bodźce zewnętrzne, nie jest już apatyczny jak na początku.Nie jest już tak wystraszony - nie ucieka tak często wzrokiem, nie boi się spojrzeć człowiekowi w oczy. Tyle plusów. Teraz minusy: - Jest gorzej z chodzeniem. O ile początkowo radził sobie z tym lepiej, po tych dwóch atakach, które u mnie przeszedł, jest gorzej. Ma trudności z utrzymaniem równowagi, szmyrga go na boki. Stara się, próbuje, ale sił mu nie starcza. - Nadal nie wchodzi po schodach (od początku tego nie robił)-trzeba go wnosić. - Ma trudności z kontrolowaniem czynności fizjologicznych, co również było od samego początku. Dotyczy to zarówno trzymania moczu, jak i kału.Wczoraj około 1.30 w nocy zrobił pod siebie kupę (na leżąco), dzisiaj, godzinę temu, to samo. Trzeba go często mobilizować do wstawania (co przy mojej pracy nie zawsze jest możliwe), bo inaczej załatwia się pod siebie. Właśnie wstawiłam pranie z jego posłaniem i powłoczką z materaca, na którym leży na dworze. Co do jedzenia - z dużym apetytem je ryż z kurczakiem, makaron z niewielką ilością kaszanki i płatki owsiane z wątróbką (to ostatnie również w niewielkich ilościach). Jedzenie gotowane wdrożyłam tylko dlatego, że kategorycznie odmówił jedzenia suchej karmy (do tej pory je ją - Joserę Optiness - tylko z ręki i to w niewielkich ilościach). Tak to wygląda w ogólnym zarysie. Jeśli uważaci, że gdzieś będzie mu lepiej, że zrobi większe postępy i będzie szczęśliwszy, to ja temu na pewno nie stanę na przeszkodzie. Zależy mi na nim i na tym, żeby było mu dobrze. To dobry pies, który dużo złego w życiu przeszedł i teraz powinien mieć to wszystko, na co zasługuje. Jeśli moje możliwości są zbyt ograniczone, może ktoś inny temu sprosta. Felu, co do jego zmian skórnych - dzwoniłam do Ani krótko po przybyciu Farela do mnie. Chciałam spytać, czy i jakie środki stosowała, zeby móc to kontynuowac. Stwierdziła, że nic nie stosowała, bo żadnych zmian nie zauważyła.Teraz nagle dowiaduję się, że Ty Felu o tej zmianie (tu moje sprostowanie:jest jedna, nie na obu łokciach, jak piszesz) wiedziałas i nawet wiesz, co to jest. Ciekawe, skąd? Wybacz, Felu, ale od samego poczatku jest w tej historii zbyt wiele kłamstw i niedomówień, w związku z czym teraz informacje od Ciebie traktuję z pewną rezerwą. Jeszcze jedno:wstyd mi za te przepychanki słowne, które tu teraz mają miejsce. Skoncentrujmy się na tym, co najważniejsze, na pomocy zwierzakom, a nie na wzajemnych żalach, pretensjach i oskarżeniach. Lecę teraz wywiesić pranie i biorę się do pracy, bo koniec roku tuż, tuż . Odezwę się dopiero po zakończeniu roku szkolnego, bo chcę się do tego wszystkiego zdystansować. Pozdrawiam serdecznie, także w imieniu bureczków.
  24. Nie jestem lekarzem weterynarii, ale nie sądzę, żeby watróbka drobiowa, dodawana w niewielkich ilościach (dla smaku i zapachu) do płatków owsianych lub kaszanka (w takich samych ilościach) dodawana do makaronu była przyczyną wystąpienia zespołu przedsionkowego. Nie podaję żadnych medycznych specyfików bez konsultacji z weterynarzem lub lekarzem "ludzkim". Złośliwości odbieram tak, jak zostały zamieszczone i tylko mi przykro, że sprawy przybierają tak paskudny obrót i to wszystko kończy się w tak nieprzyjemny, mało elegancki sposób. Nie będę więcej odbijała piłeczki, bo najzwyczajniej szkoda mi na to czasu i energii. Pozdrawiam
  25. Witam :). Nie odzywałam się od pewnego czasu, bo z końcem roku szkolnego jestem zalatana do granic możliwości, z burkami też mam pełne ręce roboty. Dziękuję za wszystkie sympatyczne wpisy i za życzliwe uwagi :). Przykro mi czytać uszczypliwe, czy wręcz zjadliwe komentarze. Wszystkie te złośliwości są zupełnie zbędne i nie na miejscu. W końcu chyba nam wszystkim chodzi jedynie o dobro psów, więc takie uwagi i wojny podjazdowe w ogóle nie powinny mieć miejsca. Ja w każdym razie nie zamierzam brać w tym udziału, to budzi mój niesmak. Wszystkie informacje na temat Farelka zamieszczałam na bieżąco, teraz z powodu natłoku zajęć wyręcza mnie w tym RudziaPaula. Zresztą, prawdę mówiąc, po takich akcjach, jak ta ostatnia, nie bardzo mam ochotę wchodzić na tę stronę. Co prawda polubiłam wiele osób, które odwiedzają tu Farelina i cieszę się, że są tutaj, ale dzieje się też wiele nieprzyjemnych rzeczy, w których nie chcę uczestniczyć. Nie zamierzam odpowiadać na utrzymane w napastliwym tonie ataki, chociaż nadal będę zamieszczać od czasu do czasu informacje z Farelkowa. Dzięki Bogu zbliżają się wakacje, więc będę miała trochę więcej czasu. Serdecznie pozdrawiam wszystkie życzliwe, pozytywne osoby :) - toksyczne proszę o udzielanie się gdzieś indziej ;). Pozdrowienia od chrapiącego Farelina i reszty bureczków. Ostatnio bardzo się ucieszyłam za sprawą Farutka. Wyniosłam go rano na dwór, potem poszłam do domu po jego śniadanie. Podchodzę do niego i widzę, że wyraźnie porusza ogonem. Ucieszyłam się bardzo, że to oznaka radości (a przynajmniej zadowolenia) na widok mój, lub, co bardziej prawdopodobne, pełnej michy. Niestety - ten poruszający się ogon był efektem wydalania przez Farutka wczorajszej kolacji. Ale co miałam chwilę radości, to mialam ;). Pozdrawiam serdecznie Kasia
×
×
  • Create New...