-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Do tego piekielnie inteligentna, na taki trochę ludzki sposób a nie psi, nie wiem jak to określić. Jest przedsiębiorcza ;) i potrafi wykorzystać wszystkie nadarzające się sytuacje do osiągnięcia swoich celów ;), jest wyjątkowa, przynajmniej na tle psiaków które mam i tych które przewinęły się przez moje ręce. Jeszcze bardzo wysoką inteligencją wyróżniał się Misio z Wrocławia, który przyjechał do mnie na ostatnie chwile życia, on też był wyjątkowo i ponadprzeciętnie mądrym psiakiem. Chciałabym Mimi nieba przychylić, ale nie wyobrażam jej sobie w przeciętnej polskiej rodzinie, niestety nie widzę tego absolutnie. Skoro Tysia była na przekazaniu i widziała zachowanie Mimi to pewnie zdaje sobie sprawę że strach zajmuje w Mimiśce 90%, gdzie jest taki dom który będzie zadowalał się tymi 10% przez pół roku albo i dłużej, gdzie człowiek z takimi pokładami cierpliwości, wyrozumiałości i miłości do zwierząt. Czy jesteście w stanie ich wypatrzyć w przekroju standardowego polskiego społeczeństwa??? Bo ja nie, być może jestem totalną pesymistką w tym względzie, ale nie widzę, choć wytężam wzrok. Skoro zwracają psiaki "normalne" z byle powodu, z byle błahostki. Niedługo będą zwracać bo im umaszczenie nie będzie pasować do ścian lub mebli. Przepraszam że tak mi się "rzygnęło" miłością do rodaków, nie będę już wylewać żali. Udanej niedzieli, słonecznej i spokojnej.
-
Ja z poranną kawką dla chętnych Pomalutku również pakuję tobołki, tym razem swoje ;) Tak jak i w zeszłym roku, mam dwa krótkie wyjazdy, jeden za drugim, a świadomość że Mimi jest w dobrych, fachowych rękach, daje mi spokój.... Tak, czekamy, niecierpliwie. Elu, nawet jeśli znormalnieje, to u mnie wróci do stanu podstawowego, jakim sposobem mam Mimi trzymać w zaleconych zasadach, kiedy moje psy robią co chcą, oczywiście do pewnych granic, za tą granicą jest ryk lwa, jak z tej reklamy Liona. Tyle tylko że u nas te granice są dużo dalej niż u przeciętnych ludzi. Tu by się przydało kilka osób które Mimi wyprowadzałyby chociaż na spacer, czy próbowało z nią się bawić czy cóś, zresztą nie powierzyłabym Mimi komukolwiek na spacer, nawet sobie nie wyobrażacie jaki ona ma sprint, jak wyścigówka, zamiata tymi długimi nożyskami i leci jak F16 Przykro mi to stwierdzić, ale chyba wyczerpały się moje możliwości socjalizowania Mimi, więcej raczej niczego jej nie nauczę, Mimi jest wspaniałym psiakiem, kochanym ale specyficznym i zabawką kanapową nigdy nie będzie, choć kanapy, łóżka i inne wygody ceni sobie bardzo wysoko ;), ale nade wszytko ceni sobie człowieka jednego jedynego. Mimi może u nas mieszkać bezterminowo lub do jakiegoś wypadku losowego, ewentualnie do czasu kiedy się będę zawijać do miasta, ale tego sobie nie wyobrażam w ciągu najbliższych lat, w zasadzie to sobie tego w ogóle nie wyobrażam, ale człowiek jest tylko człowiekiem, a wór chorób które dźwigam na plecach w każdej chwili może mnie powalić do parteru. Z archiwum X
-
Poleciały grosiki.
-
Cóż, łatwo nie było, od samego początku. Mimisia wiedziała że nie jedzie ani do weta, ani do miasta, po prostu to wiedziała, mimo że wczoraj wszystko zapakowałam do samochodu żeby rano nie było wielkiego szykowania, bo to zawsze daje zwierzakowi do myślenia. Nie chciała wyjść z domu, zadekowała się w koszyku i ani rusz, a w samochodzie jej zachowanie totalnie mnie zaskoczyło, skakała od szyby do szyby i skomlała, nigdy tak nie robiła. Na punkcie przekazania poszłyśmy na spacer w pola, Mimi jakby się uspokoiła, zaciekawiłą otoczeniem, no i przyjechał psiobus, panika, klatka i czapka niewidka. Resztę relacji z przekazania pewnie Tysia napisze jak będzie miała wolną chwilę. Nie miałam jej tu z kim zostawić, szkoda że nikt bliżej nie przygarnął jej na te dwa tygodnie. Wieczorkiem zapraszam na lampkę wina dla znieczulenia.
-
O! To miłej podróży Tysiu. My mamy spotkanie na 9,30, więc spokojnie kawkę piję, przeglądam co w necie piszczy. Jak tak patrzę na śpiącą w koszyku Mimi to też się trochę czuję jak zdrajca, ale naprawdę nie mam jej z kim zostawić, bo nikomu dotknąć się nie da (nie żeby gryzła tylko się boi i ucieka), a i w razie ucieczki chyba by mi serce pękło, żeby obsłużyć Mimi trzeba być sprytniejszym od niej, a to łatwe nie jest, bo to piekielnie inteligentna bestyjka, to widać na tle innych psiaków. I jeszcze raz powtarzam, filmiki są złudne, tak się Mimi zachowuje w tylko w stosunku do mnie, po ponad rocznym pobycie. No dobra, cza się pomału szykować.
-
Tiaaa Mimi i buda, niecałe siedem kilogramów do budy? Najbardziej mnie rozwala jak ktoś jest przekonany że on sobie poradzi, bo to niemożliwe żeby pies się bał jak się go kocha. No tak, taki wesoły psiaczek na filmiku, ale w każdej chwili gotowy się rzucić do ucieczki. Przytulanki i owszem ale czujność na najwyższym poziomie. Na filmach zresztą widać, jak Mimi uważa na telefon który mam w ręce, bo telefon to jest potwór. Tysiu, bardzo ciężkie przed Tobą zadanie z tym szukaniem domu dla szalonej, szkoda że nie możesz się nią zająć przez tydzień czy dwa, żeby poobserwować ją i zobaczyć z czym przyszły dom będzie się musiał zmierzyć. Ja sobie adopcji Mimi w ogóle nie wyobrażam, Mimi będzie wiernym przyjacielem bo nic nie widzi poza człowiekiem, ale i wymagać będzie dużo od człowieka.
-
Tobołki popakowane, Mimi idzie na wygnanie ;) Godzinę jeszcze doprecyzuję z Anetką, późnym popołudniem bo lekarka mi obiecała że jak mama dobrze wybudzi się z narkozy i wszystko będzie ok po zabiegu to będę ją mogła zabrać dzisiaj koło 18, więc mogłabym jutro wyjechać z domu wcześniej, tak żeby Tysia się z nimi spotkała tam na miejscu w hotelu. Na razie czekam na telefon ze szpitala. Na potwierdzenie że Mimi jedzie na kolonie cała i zdrowa, ma wszystkie nogi, uszy, oczy i tak dalej ;) dwa filmiki.
-
Misi nie mógł się zesikać bo był już bez życia, po bardzo dogłębnej lobotomii ;) Nooo ciotki-klotki, rudzielce nie rzucają się na siebie z zębiskami, otwarcie, to taka wojna podjazdowa, robienie sobie na złość. Mimisia za wszelką cenę chce sobie podporządkować Psotkę, ale Psotka się nie daje i odpłaca Mimi pięknym za nadobne, jednak to Mimisia jest tą bardziej zaangażowaną w konflikt stroną. Z Jeżynką też za sobą nie przepadają, ale Jeżynka to babcia i wkurza ją szaleństwo Mimi. Z drugiej strony Mimi to taki głupolek że można z niej ciągle boki zrywać, zawsze czymś rozbawi. Nie ma dnia żeby czegoś głupio-śmiesznego nie wymodziła. Tysiu, Ty się nie martw i spokojnie szukaj dla niej domu, bez pośpiechu, bo co nagle to po diable. Ja nad babami panuję, to ja jestem przewodnikiem stada, a po tamtym wypadku jestem bardziej przewidująca. Mimisia zasługuje na wyjątkowego człowieka, bo jest wyjątkowa, coś jakby pies pomieszany z kotem czy lisem;)))))))))
-
Proszę o konto, jakiś grosik dorzucę.
-
Proszę państwa, oto miś został rozszarpany dziś. jedna ruda go zabiła, druga ruda go zmoczyła. Dalsza część pokropku jest po drugiej stronie miśka, więc podejrzana jest tylko jedna, akrobatka chodząca na przednich łapkach, żeby nie było że tylko na jedną skarżę, druga nic a nic nie ustępuje pierwszej w przedstawionym zachowaniu, została zepsuta złym przykładem, a tyle lat była grzecznym pieskiem.
-
Zgadnij ;) ...tia, takie z nich psiapsiółki że jakby mogły to by jedna drugą z domu rakietą w kosmos wystrzeliła, a do tego coś musiało między nimi zajść poza moimi oczami, bo znaczą chałupę na akord, a było już spokojniej. One tak się kochają że się aż nie znoszą. A zazdrosne obie że strach. A poza tym to anielice ;)
-
Żyjemy, żyjemy, tylko trochę skręt mam ostatnio, Na piątek mama do szpitala, więc badania trzeba porobić, a z osobą niepełnosprawną to jest jak wyprawa na K2 ;). Mimisię cza zapakować na kolonie. Jestem umówiona z Anecik na sobotę, jeszcze tylko dokładna godzina do ustalenia, bo muszę rano mamę odebrać ze szpitala po zabiegu. No i ja się muszę w międzyczasie trochę odwieśniaczyć przed wypoczynkiem, na głowie coś wymodzić, manikiry pedikiry i inne cuda na kiju, no i nie mam co na siebie włożyć ;) Wiecie przecież że przed urlopem trzeba się porządnie zmęczyć żeby był powód do odpoczynku ;) Oba rude obszczymurki zaczynają mnie wkurzać, majtasy już wiszą im nad głową, to tylko kwestia kiedy się urwie ucho od dzbana, co to wodę nosi dopóki mu się ucho nie urwie ;). Mimiśka nie znajdzie domu, chyba że będzie jedynaczką, bo każdy ją odda jak będzie znaczyła w domu. No i jaki dzik z niej był taki jest. Zobaczymy jakie będą obserwacje i opinia z hoteliku po koloniach. Boję się tylko żeby jej coś nie zjadło na wywczasach. Niby tchórzyca ale i zadziora, no chyba że przez te dwa tygodnie nie wyjdzie z kennela ;)))) 3majcie się na razie, spróbuję jeszcze nagrać filmik z szaleńcem przed wyjazdem i wstawić. Waga 6,8kg Wścieklizna - jest. Advocate - jest. Puszki - są. Suche - jest. Ciacha - są. Smycze pojadą dwie, flexi i przepinana. Zabawka, dywanik własny do kennela. Co jeszcze??? Piszcie.
-
Advocate Mimisia ma ode mnie. Tysiu, właśnie że Mimi trzeba pilnować z jedzeniem, bo by jadła aż by pękła, jest niesamowitym żarłokiem, jakby nigdy jedzenia nie widziała, czaaaasem zostawi trochę suchego, sporadycznie. Gdyby jej dawać ile chce to w krótkim czasie byłaby jak wielki pulpet i te chude nóżki pewnie by jej nie uniosły. Z Anetką się dogadamy, tylko mi się zapodział gdzieś jej numer. Trochę się z tym szpitalem namąciło, ale postaram się jak najszybciej odebrać mamę, zaraz po porannym obchodzie, potem muszę wrócić na wieś po Mimisię i dopiero wystartować w drogę. Będzie dobrze, musi być.
-
Tysiu, Mimi w tej chwili waży 6,8kg i to jest moim zdanie waga optymalna, nie powinno się jej pozwalać przekraczać 7kg ze względu na budowę ciała, to oczywiście tylko moje zdanie. Według wytycznych producentów, gdyby była tylko na suchej jest napisane 110gr na dzień, a gdyby była tylko na mokrej to 400gr na dzień. Proszę zdecydujcie ile czego zapakować z karm, bo ciacha to oczywista oczywistość :) U mnie nie dostaje tyle w posiłkach, bo w ciągu dnia zawsze coś wyżebrze, szczególnie od Połówka, bo on żadnego posiłku nie zje bez dzielenia się. I smaczki zawsze jakieś w ciągu dnia się trafiają ;) Nesiu, Bianka jest głucha i żywiołowość Mimi ją denerwuje, więc Mimi schodzi jej z drogi. Tutaj Bianka nie miała zamiaru złomotać Mimisi, przechodziła ostrożnie do ostatniego koszyczka i sobie powąchała Mimisię, a ona taka grzeczniutka jak w czapce niewidce, byle tylko Bianka sobie poszła.
-
Przyszła paczka z karmą, ale to jest za dużo jak na dwutygodniowe kolonie. Nawet gdyby Mimi jadła same puszki to i tak za dużo, bo jest 24 duże puchy i 5kg suchej karmy do tego ciacha i smaczki. Mam to podzielić czy jak??? Tysiu??? Przywiozłam Advocate od weta i cała czwóreczka będzie "kropelkowana", bo z kleszczorami żartów nie ma. No i nieuchronnie zbliżają się kolonie. Koszyk story: Komu można podskoczyć to można, a komu nie to nie... Kolejność zdjęć prawidłowa, Mimi po rozeznaniu z kim ma do czynienia udaje że jej tam nie ma ;)
-
Ejjjj...no...., przecież to nie pierwsze kolonie Mimisi. No, troszkę na poprzednich narozrabiała, ale może teraz będzie lepiej. Na razie czekamy na info od Tysi, kiedy i jak będzie transport. Moja propozycja podrzucenia Mimi do Strzelec Opolskich nadal aktualna, ale to transport musiałby być Anecikowy, bo tak właśnie było to zorganizowane poprzednio, ale nie wiem jak to tam TYsia zaplanuje. Wczoraj Mimi uznała, że Połówek zdecydowanie za dużo zjada na śniadanie, więc ze swojej nieopisanej łaski postanowiła go odciążyć, zanim mrugnął okiem z talerza zniknęła mu jedna kromka, Mimi została przez Połówka okrzyknięta złodziejskim psem ;), ale spłynęło to po niej jak po kaczce i z wielkim apetytem wciągnęła sobie kromala, a co! Bo przecież nie będziemy jej wyrywać chleba z paszczy, pazerna jest na jedzenie okrutnie. Jakby jej nie pilnować to byłaby z niej solidna baryła. A tak w ogóle to gdzie się Tysia zapodziała?