-
Posts
3972 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by dziuniek
-
Alergia/nadwrażliwość/odczyn po zastrzyku- wielka rana
dziuniek replied to pj.'s topic in Alergologia
Moja Aza miała podobnie. Po kroplówkach robionych w skórę na grzbiecie, zeszedł płat do żywego mięsa wielkości dłoni. Skóra może tak zareagować na kłucie, niekoniecznie w tym samym miejscu, co były robione zastrzyki. Stosowałam ozon w oliwce, zarosło pięknie futrem, Kot miał to samo po zastrzykach, zostały jednak łyse placki. Niepokojące u Baksia jest to zakażenie ropne, jakby cały organizm był zakażony, może wdały się jakieś bakterie po operacji? Sama alergia nie daje chyba zielonej ropy. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
I jeszcze Zulusik i Rysio na drugim planie. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Do łysa obciąć to żadna sztuka, chociaż, nie powiem, robiłam to nożyczkami. No i Bursztynek stoi i nie rusza się, jakby mówił: "no wiem, muszę to przecierpieć, w końcu to moja Pani wyczynia takie dziwne rzeczy, ale mnie kocha". -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Wieczorne spacerki z głową do góry.Gdyby nie takie widoki, człowiekowi nie chciałoby się żyć. Księżyc w pełni i latarnie uliczne. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Tak czasami sypia Karusek, wystają tylko nogi...........Ile tu jest kotów??? Chyba jeszcze będzie zimno, kiedy tak się skupiają... -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Lampek dedykuje się Dorci2 -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Karsivanu mam na razie bardzo dużo, Rysiowi na pewno starczy, ale dobrze wiedzieć, bo rzeczywiście lek drogi. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Oto rezultat moich trudów. Czułam się, jakbym strzygła owcę: Wiosenny Bursztynek, a jaki zadowolony! -
Trochę się narozrabiało, ale warto było ze względu na Maksia, nieprawdaż?
-
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Bardzo dziękuję wszystkim za pomoc pieniężną. Leki Lampo to wydatek ciągły i spory, bo bierze tych leków kilka dobrych sztuk. Zulusa rozliczam na jego wątku. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Wiem, ale...kiedy tak śpi, jak teraz, a przedtem machał ogonkiem, bo wróciłam ze sklepu, to myślę, że jeszcze nie...jeszcze...nie. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Nie mogłam się powstrzymać...przed umieszczeniem tego zdjęcia...odprawiam nad Bursztynkiem czary, czyli łapię za nożyczki i strzygę go po trochu, kiedy przypadkiem odwróci się na brzuch i niczego się nie spodziewa. Mam nadzieję, że skończę, zanim nastanie prawdziwa wiosna. On nawet jest grzeczny, ale grzecznie zmyka jak tylko go puszczę. Zaczynam od brzucha i podeszew, żeby nie było widać oraz głowy (na krócej). Na końcu reszta. Efekt zamieszczę...wkrótce. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Rysio nie piszczy, tylko chodzi. Czasem, gdy przestraszy się czegoś, wydaje z siebie "okrzyk grozy", brzmi to jak krótkie wycie. Dziś dostał encorton, NA RAZIE jest lepiej, czekam wieczora... Właściwie to Rysia szczególnie mi żal, bo on ewidentnie musi mieć bardzo złe wspomnienia, "udokumentowane" obrażeniami: połamane żebra, pogryzione uszy, zaburzenia widzenia spowodowane uszkodzeniami mózgu. No i to, że nie dawał się początkowo dotknąć, a jednocześnie był bardzo uległy. Chciałabym mu "wynagrodzić" jakoś te koszmarne zapewne lata życia, ale czy to się da? On nie jest strasznie stary, żeby mieć po prostu zaniki w mózgu. Jeżeli zaburzenia będą się pogłębiać, oczywiste jest, że nie będę narażać go na dalsze, niekończące się cierpienia. -
Dziewczęta, wstawiłybyście co jakiś czas coś niecoś na wątek Maksia na fb?? Ja już powoli nie ogarniam wszystkich wątków, które stworzyłam. Maksio jest "zaopiekowany", więc muszę się skupić na psach schroniskowych. Chyba że ktoś napisze mi coś na priv ze zdjęciami i ja to tam skopiuję. A to wątek na fb, chyba nie będę go zamykać? https://www.facebook.com/events/1527313844194382/ "Pożyczyłam" sobie banerek na wydarzenie Maksia, chyba nikt nie jest przeciw?
-
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Napisałam "nocne wędrówki"... Przed godziną Rysio zaczął chodzić w kółeczko. Chodzi i chodzi, nie mogę go zatrzymać. Przypomina mi Malca, który też tak chodził bez ustanku. Tylko tamtego mogłam owinąć w kocyk i trzymać, z Rysiem tak się nie da, bo wtedy wystawia zęby i gryzie. Jest wykończony, ale chodzi dalej, a ja czuję się jak sadystka. Nigdy jeszcze nie stałam przed takim problemem: zawsze wiedziałam, kiedy to już...nowotwór, cierpienie, ból... Teraz widzę, że życie Rysia JEST cierpieniem, ale wszystkie funkcje życiowe ma zachowane, je, pije, załatwia się, chodzi na spacery i tylko to: jak "ruszy w trasę", to nie daje się zatrzymać. Takie "ruchy maneżowe" świadczą o uszkodzeniu mózgu, być może Rysio ma guza, który zlokalizował się w korze mózgowej i uciska. Przedtem nie były te zachowania tak wyraźne, zmiany w mózgu pewnie się pogłębiają. Biedny, biedny RYSIO (nazwaliśmy go Lwie Serce, tak walczył o życie i zdrowie): -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
31.03.2015 Z Rysiem nie jest dobrze. Nie chciał zjeść śniadania (co u psów już nie jest dobrym objawem, a u Rysia-bardzo złym), pokłada się, rano spacer wolniutki, teraz położył się w windzie i musiałam zawrócić, tak jakby ma gorący łepek. Za dwie godziny jadę do weterynarza, już sama nie wiem, co o tym myśleć. 03.04.2015 Po sterydzie, jak pisałam lepiej i gorzej. Lepiej, bo Rysio je, pije i chodzi żwawiej. Gorzej, bo ma momenty drżenia i "trzęsienia się", czego już dawno nie obserwowałam. Ale ogólnie steryd "podniósł" go do życia, przedtem leżał, jakby chciał powiedzieć: "dajcie mi spokojnie umrzeć". Jeżeli nic się nie zmieni na gorsze, to będzie dostawał od poniedziałku tabletki encortonu. 06.04.2015 Rysio żyje, ale to życie jest mało ciekawe. Tak, jak pisałam, po podaniu sterydu "funkcje życiowe" Rysia wróciły do normy, ale chodzenie w kółko nie ustało. W dzień są to pojedyncze incydenty, raczej przesypia cały dzień poza spacerami i jedzeniem, ale o jedenastej wieczorem Rysio zaczyna swoją podróż donikąd: kręci się za swoim ogonem, w kółeczko, bez ustanku. Nie pomaga głaskanie, zatrzymywanie ręką, zastawianie materacykiem, dawanie wody do picia, gaszenie i zapalanie światła, nic. Okręca się i okręca. I nie mogę owinąć go kocykiem i przytrzymać na rękach, bo wtedy wystawia zęby. Czasem stawia mi łapki na kolanach, ale za chwilę znów "rusza w trasę". W dzień, kiedy sobie śpi, nie myślę nic, ale w nocy, kiedy nie mogę go uspokoić, zastanawiam się, czy takie jego życie ma sens. Męczy się, ale nie przestaje chodzić. Lekarz powiedział, ze takie wymuszone chodzenie jest spowodowane uszkodzeniem ośrodków ruchu w mózgu lub uciskiem na nie. Niczym nie można tego zahamować, bo środki uspokajające nie zlikwidują przyczyny pobudzania. Rysio bierze karsivan, który poprawia krążenie w naczyniach włosowatych i obwodowych mózgu, ale oczywiście nie zlikwiduje przyczyny chodzenia w kółko. Zobaczę, jak będą działały sterydy doustne (encorton), ale naprawdę tak strasznie żal mi Rysia, bo te nocne wędrówki bardzo go męczą. -
Ostatnio napisałam, że Zulus przespał noc "na sucho". Następna za to była taka mokra, jakby ktoś wylał wiadro wody na podkłady...Tak to jest z Zulusem: mokro, sucho, kupa w domu, kupa na spacerze, cały dzień śpi, cały dzień chodzi, noc przespana, noc przebudzona itd. itp. Nieprzewidywalny staruszek. Ale jakoś toczy się powoli na spacerki, je swoją sucha ranną porcję i wieczorną mokrą i ulubioną (bo "prawdziwą": mięsko, warzywa, makaronik) i tak nam upływa czas. Kiedy mnie nie ma, śpi sobie, kiedy jestem, budzi się za każdym razem, gdy wchodzę do pokoju i zrywa na równe nogi.
-
04.04.2015 Chyba ostatnia dawka trocoxilu trochę zadziałała. Zulus przespał wczorajszą noc "na sucho", nie wstawał, nie kręcił się, nie pił co godzinę wody, co robi gdy go więcej boli. Ale pogoda nie sprzyja jego chorym stawom. Spacery krótsze, wolniejsze. Po takim jednym "deszczowym", wyczesałam Miśka na mokro, okropnie tego nie lubi: kręci się, powarkuje. Nie wiem, czy to tylko na starość taki się zrobił (z powodu bólu), czy zawsze był niedotykalski. I ta jego obrona własnej miski i zawłaszczanie cudzej- ciekawe czy zawsze był takim zaborczym psem? Wiem, ze w schronisku kłapał na inne psy. Zresztą zawsze był w pojedynczym boksie. Przywiozłam z lecznicy pięć butli płynu Ringera i znowu co drugi dzień małe płukanko nerek kroplówką.
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Dziś zmarł Jaro, miał mocznicę. -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
A propos: https://www.facebook.com/events/446714915486240/ -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
ufff -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Karusek i Klara..........................................................Ignaś Lampo na życzenie Dorci -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Odeszła Mara: http://www.psyzpalucha.pl/index.php/katalog-psow-do-adopcji/psy-do-adopcji?sobi2Task=sobi2Details&catid=2&sobi2Id=1028 -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Ale naprawdę jest z nim coraz lepiej. Wiadomo, ma swój dziwny świat, ale myślę, że ma też coraz więcej chwil, kiedy czuje się bezpiecznie. Czasem mi przypomina dziecko chore psychicznie-opóźnione itp. Jak jest spokój, to jest dobrze, więcej rozumie, jak coś zaburzy jego świat-zaplątanie w smycz, szczeknięcie drugiego psa nad głową, to "cofa" się w rozwoju. Ale coraz szybciej wraca do równowagi, to cieszy.