-
Posts
831 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by GAJOS
-
Nie wiem jak "dziwnie" wygląda rybak ? Chyba tak samo jak każdy inny człowiek tylko tyle, że ma bezrękawnik, spodnie typu moro i kapelusik ? Czapkę ? Pewnie nie chodzi o jego ubiór a o wędkę ?? Która wygląda jak duży kij ? Może chodzi o zapach? Może pies ma złe skojarzenia z kijami ? Tym tropem bym szedł - wziąć wędkę i skojarzyć ją ze smakołykami.
-
[quote name='Czaki'] Myślę że jak cię chapnie to możesz ją skarcić w typie Nie wolno ! lub jak to nie zadziała to zapiszcz albo krzyknij ( wyraź swój ból - jak szczeniaki niech pies wie że robi to za mocno) [/QUOTE] - Albo odpuści albo ją to nakręci i postanowi sobie poszarpać, dla samego szarpania... Piszczenie to się stosuje, jak się ma szczeniaka którego swędzi morda, a nie do dorosłego psa.... Po czymś takim, powinno się psa położyć na boku, ale... to też trzeba sobie wyćwiczyć - Rytuał dominacji.
-
Po pierwsze jak mogłaś po tym jak klapnęła pyskiem na dziecko ją ignorować ? OD RAZU powinna odczuć, Twoją desaprobatę na zasadzie : Jest działanie – są konsekwencję. A nie przejść obok tego obojętnie, ignorując psa, jeżeli minęła minuta , dwie, pies już nie wiedział „Czemu pańcia do mnie nie gada”. Poza tym, przydałoby się też dziecku pokazać, że tak się nie robi, [B]bo pieska może to boleć, może mu być niewygodnie, może mu być smutno itd.itp[/B]. A to, czy psa to zabolało czy nie, nie jest takie oczywiste. Zgodzę się z Beatrix, agresją to nie jest , to była koretkta zachowania – tak samo skarciłaby szczeniaka za złe zachowanie, a to dowód tylko na to, że idziecie nie tym torem. I jest bardzo duże prawdopodobiństwo, że zaczenie Wam się stawiać coraz częściej. Psy same sobą się nie zajmą. Musicie całą rodziną zacząć ćwiczyć, codziennie – niemal przez cały czas – ciąglę dawać psom jakieś wyzwania, chociażby położony na ziemi smakołyk , którego pies sam od siebie wziąć nie może. Czy wychodzenie z pomieszczenia na komende, wysyłanie na legowisko itd.itp. Oddawanie zabawek czy jedzenia – możecie w tym celu użyć smakołyku na zasadzie wymiany. Natomiast jeśli chodzi o sytuację skradzionej bułki, obnażania zębów i Twojego "wkroczenia do akcji' to sytuacja Cię przerosła, wystraszyłaś się i odpuściłaś, czyli psu się umamiło we łbie, że "jak spojrzę tak , pokażę zębuchy to dadzą mi w spokoju zjeść bułkę! Więc następnym razem ukradnę kolejną i kolejną i kolejną bułkę - i tak zdobędę władzę nad światem..." Twoje wkroczenie do akcji nie było ani pewne siebie, ani konsekwętne i....to też dowód na to, że nie ufasz własnemu psu, więc czmu on ma ufać Tobie? Radziłbym wizytę u szkoleniowca, bo z tego co piszesz to niedokońca wiesz co jest dobre a co złe i tu nawet nie chodzi o jakiś cały kurs typu Pies Towarzysz, tylko o to, żeby ktoś Wam pokazał kiedy i w jaki sposób reagować na takie czy owakie zachowanie psa. PS. Uczenie psów otwierania sobie drzwi jest po prostu głupotą, w momencie gdy pies wie, że sam sobie może te drzwi otworzyć jest jakby odebraniem WAM pewnego przywileju, spacerów czy wchodzenia sobie do zamkniętego pomieszczenia gdzie, TYLKO MOJA SUPER PANI , MÓJ SUPER PAN umie tak zadziałać, żeby te drzwi otworzyć. A (super NIC NIE DAJĄCY) zakaz wchodzenia na kanape to po prostu mit. Nie chodzi o pozwolenie czy zakaz wchodzenia, chodzi tylko o to, że pies może wejść i ma zejść WTEDY KIEDY CZŁOWIEK SOBIE TEGO ŻYCZY.
-
[quote name='xxxx52']to niech sie listonosz zaprzyjazni z psem i daje za kazdym razem smakolyki[/QUOTE] Takie coś w przypadku mojego psa i listonosza by nie przeszło - choć mój pies jest rozmerdany to listonosz aż blednie, gdy pies jest w odległości np. 4 metrów... Wątpie, żeby jakikolwiek listonosz poszedł na taki układ.
-
[quote name='flesher']Witam Czy mo ze być spowodowany fakt agresji psa do listonosza? Do żadnego obcego nie ma pies takiej agresji jak do listonosza?[/QUOTE] Zapachem, strachem listonosza przed psem. Listonosz z każdego miejsca w, którym bywa przed wizytą u Ciebie zbiera zapachy, które pies po prostu wyczuwa. Jest to zapach ludzi, psów, kotów itd.
-
Szczeniak w typie Rottweilera - warczy jak dotykam miski (?)!.
GAJOS replied to puma08's topic in Wychowanie
[quote name='puma08']Dzięki Wam za cenne wskazówki ;) zawsze musi wykonać komendę przed jedzonkiem, coś za coś :diabloti: Ciuciu Delph; sprawiaj, sprawiaj! Toż to takie cudne, kochane, piękne, że ho ho, ino głaskać i tulić. Jeśli nie byłabyś zdecydowana do końca, a rozważasz taką opcję to zapraszam na większy spacerek ;) Niestety nie mogę zaoferować kawki, a toż przez naszą okropną panią wynajmującą :shake:, ale cóż.. cieszę się, że mojego ''zabójcy'' się nie czepia :evil_lol: Pozdrawiam![/QUOTE] Kochane, cudowne, piękne ale wymagające - pamietaj o tym :) -
Zolte oznaczenia dla psow oznaczac ma "zostaw mnie w spokoju"
GAJOS replied to xxxx52's topic in Wychowanie
Od decydowania kto może podejść a kto nie do naszego psa, jest przewodnik - właściciel. A nie pies...pies powinien decydować sam tylko o tym, czy liże sobie jajka czy nie, i to też nie zawsze. -
Szczeniak w typie Rottweilera - warczy jak dotykam miski (?)!.
GAJOS replied to puma08's topic in Wychowanie
Ważny jest sposób głaskania. Jeżeli zrobisz to z partyzanta to włączy się w psie stróż. Jeżeli się zdenerwujesz to też warknie. Tak jak już zostało napisane, dorzucaj mu coś lepszego, za każdym razem gdy go chcesz pogłaskać, po czasie zmniejsz ilość super smakołyków proporcjonalnie do głaskania :) Warto też, dać psu jakąś komende do wykonania, nim będzie mógl dojść do miski, np. siad , czekaj itd. -
[quote name='Puchate_uszy']GAJOS, robię dokładnie tak jak mówisz. Z tym że gdy go wołam to często właśnie dopada go ekscytacja i zaczyna ze zdwojoną siłą się na mnie "nawalać", zaczepiać i siać rozgardiasz. Każę mu wtedy zejść, ale on jest już w nastroju "szalonej zabawy" i później ze zdwojoną siłą również próbuje wejść na łóżko.[/QUOTE] Jak on się nakręci to Ty zejdź z łóżka i nic nie mówiąc zdejmij go. Szybko zrozumie, że takie zachowanie kończy się wypadem z wyrka. Nie mów wtedy do niego nic, bo on nie dość, że nie wie o co Ci chodzi to jeszcze w pewien sposób wprowadzasz głosem dodatkową ekscytacje :)
-
[quote name='Puchate_uszy'] Oczywiście już posypały się demotywujące rady o tym, że pies będzie zaraz wskakiwał i zeskakiwał z łózka żeby dostać smakołyk i po co te smakołyki. No cóż.[/QUOTE] Za wskakiwanie na łóżko - tzn. jeżeli go wołasz to nie dajesz smakołyka - nagrody. To, że może sobie wskoczyć na łóżko już jest nagrodą samą w sobie. Nagrody dajesz tylko wtedy gdy zejdzie po komendzie. Możesz zrobić tak, że ; leży sobie obok Ciebie, wydajesz mu komendę "ZEJDŹ" czy coś takiego, i jak zeskoczy każesz mu usiąść i/lub się położyć i dopiero wtedy dajesz nagrodę :) Natomiast nie rób tak, że każesz mu zejść , zejdzie dajesz nagrodę i za 5 sekund go znowu wołasz na łózko - to wyrobi w nim nawyk "zeskocze, a za chwile i tak tam wróce <cwaniak>" PS. Postaraj się też ograniczyć jakąkolwiek ekscytację i zabawę na łóżku. Nie pozwól też nigdy na to, żeby z gryzakiem czy kosteczką był na łóżku.
-
[quote name='klaki91']Ja bym raczej radziła smakole jednak po kieszeniach pochować. Wyjmować tak, żeby pies nie widział, raz dostaje, raz nie- on ma pracować dla Ciebie a nie dla torby ze smakołykami ;) ale to zależy od psa oczywiście i od etapu szkolenia[/QUOTE] Dokładnie :) Jak dorośnie to będzie się słuchał tylko gdy będziesz miała przy sobie torebkę, którą będzie widział. W innym przypadku - spojrzy "o nie ma torebki to niech się buja":)
-
Problem nie polega na wchodzeniu czy niewchodzeniu psa na łózko, problem polega na tym, że Twój pies staje się zaborczy i dominujący na łózku a to najgorsze z możliwych scenariuszy. Pies może się wylegiwać całymi dniami na łózku, w tym nie ma nic zlego jednak tak jak napisała Beatrix - to Ty decydujesz o tym kiedy ma na łóżko wejść i kiedy z niego zejść, nieważne czy akurat śpi czy liże sobie jajka. Ma to wykonywać bezwarunkowo. Powinien też mieć swoje osobne legowisko na, które możesz go odesłać po spacerze, czy nawet po tym jak zachce Ci się aby spierdzielał z łózka. Jeżeli w tak młodym wieku nieakceptuje obcych to znaczy, że gdzieś w jego socjalizacji popełniłaś błąd, tylko pytanie gdzie? Musisz zorganizować sobie grupę różnych ludzi w różnym wieku uzbroić ich w smakołyki i niby przypadkiem spotykać ich na spacerze – wiem, że sprawa może wydawać się dość trudna w realizacji ale… chcieć to móc. Niech każdy z tych podstawionych Agentów XXX nie mówi do psa, niech nie patrzy na psa a po prostu podejdzie i zajmie się rozmową z Tobą - pies w pewnym momencie zacznie węszyć a tu siup ! Niespodzianka, super smakołyk. A nawet możesz zrobić tak, że podczas rozmowy Ty dajesz temu komuś smakołyk i on po chwili daje go psu. Oczywiście nie zadziała to natychmiast ale z doświadczenia wiem, że przynosi ogromną poprawę. Jakby nie patrzeć masz psa, który gdzieś tam ma geny owczarka niemieckiego a one nie są do tego, żeby być . Powinnaś dużo czasu poświęcić na pracę , pracę fizyczną, i umysłową naukę komend, szukanie choćby ciuchów kogoś kto z Tobą mieszka czy głupiej parówki czy chrupka, czegokolwiek co zaangażuje jego nos i umysł (na dogo jest gdzieś post w, którym jest opisane tropienie – jak zacząć.) Nie ma co owijać w bawełnę masz poważny problem, bo Twój pies to właściwie jeszcze szczeniak, co będzie gdy testosteron zacznie mu walić na mózg. Zastanów się też nad opcją kastracji – oczywiście nie w tym momencie, ale za kilka miesięcy rozważ taką możliwość. Czy masz możliwość, aby wydać trochę kasy na szkolenie bądź chociaż spotkania z behawiorystą ? Możesz też skorzystać z rad znajomych, którzy mają w miarę ułożonego psa np. ON-ka.
-
I on ma sześć miesięcy ??
-
Wytłumacz mi jedno, jak zachowanie pół rocznego szczeniaka może być agresywne? I jak na to reagujesz?? Każde zachowanie psa , które sprawia problem, ból czy coś w tym stylu jest złe. Pies nie reaguje ponieważ jest wyżej od Ciebie, wtedy kiedy na Tobie siedzi (teoria dominacji jest mitem ale mitem który ma w sobie ziarnko prawdy) jeżeli wykazuje tego typu zachowania NA LEGOWISKU (łóżku) to za kilka miesięcy będziesz miała problem tego typu, że go nie ściągniesz z łóżka. Jeżeli spróbujesz to po prostu zacznie warczeć lub Cię ugryzie. Tyle. Najprostszą metodą pozbycia się tego typu problemu jest wprowadzenie całkowitego ZAKAZU wchodzenia na łóżko. Musisz psa nauczyć też tego, że ma iść do innego pomieszczenia (pokoju) , na swoje miejsce czy po prostu na wyznaczony przez Ciebie kawałek Twojego domu bezwzględu na to co robisz. Pies też musi umieć sam się sobą zająć a nie chodzić krok w krok za człowiekiem, później zbyt intensywnie będzie Cię bronił lub będzie miał lęk separacyjny, który jest po prostu olbrzymim problemem. Pamiętaj, że wszystkiego musisz uczyć i oduczać. Wprowadź zakaz wchodzenia na łózko i zakaz GDY TY GO NIE WOŁASZ podchodzenia na odległość np. ręki (to tzw. osobista przestrzeń). Oduczasz tego w taki sposób: - np. Siedzisz na kanapie pies do Ciebie podchodzi bez Twojej zgody, mówisz np. "Odejdź" i w ułamku sekundy wstajesz na równe nogi - i napierasz na psa, nic nie mówiąc - pies się wycofa, wtedy go chwalisz, ale nie pozwalasz mu na podejście . Gdy znowu to zrobi, Ty robisz to samo co przed chwilą - Zobaczysz, działa bardzo szybko. Po jakimś czasie wystarczy komenda słowna "ODEJDŹ" lub mowa ciała, sam ruch ręki w odpowiedni, wybrane przez Ciebie miejsce. Jeżeli nic nie zrobisz z tym teraz, pies całkowicie Cię oleje gdy dostanie "zastrzyk testosteronu" i wtedy zacznie się dopiero opcja HARD. W zrzucaniu psa z łóżka nie ma nic złego o ile się jeszcze nie broni, i odpowiedniego sposobu w jaki się to robi. ja swojego psa od początku uczyłem, że łózko i ogólnie mój pokój jest oazą spokoju, szaleć można na spacerach a w mieszkaniu ma się zachowywać jak gentelmen :) [B] PS. Jaki to mieszaniec?[/B]
-
[quote name='Saga200'] Niestety nie mam znajomych/sąsiadów z którymi mogłabym wyjść na taki spacer. A co do nie spuszczania: wydaje mi się, że ona lepiej reaguje na psy, gdy jest spuszczona niż na smyczy. A ja wolałabym najpierw żeby po prostu dobrze dogadywała się z psami luzem (bo z tym także jest czasem problem). Kliker nie jest nam obcy, pracujemy z nim ponad 3,5 roku ;)[/QUOTE] Na smyczy jest gorzej bo pies nie ma możliwości odejścia. Gdy jest bez smyczy w każdym momencie może się po prostu wycofać, i nie ma potrzeby ataku - bo po co, skoro może sobie odejść i mieć spokój z natarczywym kumplem. Skoro od 3.5 roku pracujesz z klikerem to nie wyrobiłaś u psa skupiania uwagi na sobie ? Coś chyba robisz nie tak, skoro jest jak jest.
-
Wszystko zależy od tego jakiego masz psa ? Rasa, wiek, temperament ?
-
Nie koryguj (nie używaj komendy FE) gdy ona warczy, bo Ty nie zmieniasz jej nastawienia do psów, tylko zamykasz jej w ten sposób pysk i w finalnej części tego błędu dojdzie do tego, że przestanie ostrzegać a odrazu będzie atakować. Bo warczenie służy właśnie ostrzeżeniom. Ja zastosowałbym tutaj opcję ze stadnym spacerem, po prostu umów się z sąsiadami / znajomymi na długi , aktywny spacer z czworonogami. Nie spuszczaj jej ze smyczy i nagradzaj za spokojne niezwracanie uwagi na inne psy... Kup kliker najpierw naucz się go odpowiednio używać (poczytaj o tym) i za każde prawidłowe zachowanie nagradzaj - tj. pies nie zwróci uwagi klikasz, dajesz smakołyk.
-
[quote name='Martens'] Zgadza się. I pudle, i teriery, to bardzo inteligentne i żywiołowe psy. Trzeba je i zmęczyć fizycznie, i dać im zajęcie psychiczne w postaci odpowiednich do ich predyspozycji zajęć, zabaw, szkolenia czy sportu. Bez tego pies dziczeje i sam wynajduje sobie zajęcia, tudzież zaczyna przesadnie reagować na otoczenie. Jak do tej niespalonej energii dochodzi jeszcze zbyt bogate karmienie (jeszcze więcej energii, z którą nie ma co zrobić), to frustracja osiąga zenit i problemy jeszcze bardziej się nasilają. Karmienie zdrowego psa w tym wieku 3 razy dziennie to zdecydowanie za dużo - pies powinien dostawać michę 1-2 razy dziennie o stałej porze, na kwadrans. Dawka i wartość odżywcza też powinny być do psa dopasowane, bo jeśli psa chodzącego na spacerki na smyczy karmi się wysokobiałkowo i wysokokalorycznie jakby cały boży dzień trenował i pracował, to na główkę mu to też nie pomaga.[/QUOTE] I w tym tkwi cały sens... Ludzie myślą, że brak odpowiedniej opieki (spacery, tresura. czułość, jedzenie) w takiej kolejności, mogą nadrobić czułością i jedzeniem, stety w przypadku psów to się nie sprawdza, zresztą w stosunku do dzieci też, średnio. Zgadzam się też z tym że pies powinien dostawać 1-2 dziennie jeść. Ja swojego psa odkąd skończył 12 miesięcy karmię raz dziennie o 21:00-21:15 pies ani nie choruje, ani nie jest chudy , ani nie chodzi głodny. Jedzenie traktuje jako coś czym ja dysponuje i nie ma zbyt wielkich aspiracji na korbowanie, a... jak miał dostęp cały czas do żarcia to zdarzało mu się fikać :) [quote name='Martens'] A ja myślę, że to jednak jest agresja lękowa. Oczywiście, że psy z takową mogą pozornie chcieć kogoś dorwać, napierać, ciągnąć w jego stronę. Bohaterstwo prawdopodobnie zniknęłoby, gdyby zniknęła smycz tudzież bez niej, po dobiegnięciu do obiektu agresji na jakiś metr. Jeśli ofiara by się cofała, pies lękliwy może napierać, a nawet sprawiać wrażenie pewnego siebie, trzymać w górze uszy i ogon, ale wystarczy pójść prosto na psa, a ten się wycofa. Dla niego ludzie na których rzuca się będąc na smyczy i którzy odchodzą w siną dal, przed nim uciekają, dając mu do zrozumienia, że strategia straszenia, uprzedzania ataku skutkuje. Następnym więc razem, kiedy psa coś w czyimś zachowaniu zaniepokoi, tym chętniej robi raban i pozoruje ataki, żeby odsunąć potencjalne zagrożenie. Pies atakujący z pewnością siebie rzadko kiedy szczeka, ujada, robi szopkę; taki pies zresztą rzadko kiedy atakuje przypadkowych ludzi na ulicy - bo nie widzi potrzeby, bo nie czuje z ich strony zagrożenia, bo jest pewny siebie. To wg mnie już problem do przepracowania z pomocą szkoleniowca; na własną rękę możesz piłować z psem posłuszeństwo i spamować go serią komend w newralgicznych momentach, ale podłoża zachowania tym nie zlikwidujesz, tylko wyeliminujesz objaw problemu. [/QUOTE] Właściwie, tak - masz rację. Jednak ja spotkałem psa, który, był pewny siebie a zarazem atakował. Straszny dominator. Dlatego też pytałem o to jakie to szczekanie, jakie wysyła sygnały, jaką ma postawe. Bo tak to sobie można gdybać czy to agresja lękowa, czy po prostu z braku odpowiedniej opieki ze strony właścieli.
-
[quote name='xxxx52'] Przeciez zabralas psa do siebie do domu jako szczeniaka,to przez rok moglas go dobrze zsocjalizowac.[/QUOTE] Gdyby ona o tym wiedziała, i wiedziała jak to zrobić to zapewne nie byłoby problemów, jednak - to terier i spacery mało atrakcyjne i aktywne też mogą powodować tego typu zachowania. Pies nauczył się rozładowywać agresją i tyle - "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Nikt nie zapewnia psu odpowiednich aktywności spacery, szkolenia , bycie psem (wąchanie, sikanie, kontakty z psami etc etc) to jest główna przyczyna. Poza tym wydaje mi się, że pies dostaje też za dużo żarcia, którego nikt nie pomaga mu spalić. Do tego jeszcze możliwe, że dochodzi podkarmianie psa między posiłkami więc pies tak zbiera i zbiera siłę a później CIACH.
-
[quote name='Shadow17']1. Pies wychodzi na spacer 3 razy dziennie 2. Tak, pies umie zostać, podać łapę, usiąść, prosić, "zostawić"... 3. To zależy, niekiedy idzie spokojnie i stara się ominąć przechodzących ludzi, a niekiedy przechodzeń zostaje bez powodu obszczekany i pies po prostu ciągnie w jego stronę - nie mogę stwierdzić czy by ugryzł, czy po prostu ujadał i tylko obwąchiwał. 4. Na pukanie jak i dzwonek do drzwi pies reaguje głośnym szczekaniem, za każdym razem. gdy ktoś wejdzie do domu, pies warczy, ale nie podejdzie. po pewnym czasie uspokaja się. 5. Pies dostaje jedzenie 3 razy dziennie. Jestem z okolic Poznania. Podkreślę też, że uciążliwe jest odwiedzanie weterynarza, ponieważ pies wycofuje się i ciężko go nawet zbadać... Nie powiedziałam, że wina nie leży po mojej stronie, napisałam, że być może to ja popełniłam błędy wychowując go. Od szczeniaka próbowałam przełamać w nim ten strach, ale bezskutecznie, aczkolwiek na pewno jest lepiej niż na samym początku. Jestem otwarta na wszelkie rady - dlatego poprosiłam o pomoc na tym forum ;)[/QUOTE] Ad.2 - Poleciłem Ci książkę która w dość prosty i zrozumiały sposób opisuje sygnały jakie pies CI wysyła tuż przed atakiem (poczytaj książkę) pomoże Ci ona w wychwyceniu momentu w, którym możesz odwrócić uwagę psa lub po prostu skorygować jego zachowanie tuż przed eskalacją (atakiem.) Ad.3 - Pies warczy - ostrzega, tego zachowania nie powinnaś korygować bo możesz je w bardzo szybkim czasie wykorzenić, a co za tym idzie - pies odrazu będzie rzucał się na "delikwenta" a tego nie chcesz. CZY PIES ZNA KOMENDE - NA MIEJSCE, DO SIEBIE, ZOSTAŃ ? Jeśli zna to, zanim otworzysz drzwi, odeślij go na jego posłanie lub posadź gdzieś dalej od drzwi i wydaj komende typu ZOSTAŃ - oczywiście to trzeba poćwiczyć, bo pies sam z siebie nie da rady i po prostu emocje go zjedzą i pójdzie ... /// Szczerze, myślę że powinnaś się zgłosić do szkoleniowca, który używa klikera i smakołyków, nikt tutaj raczej nie da Ci wskazówek bo nikt nie widział psa a pogorszyc jego zachowanie tak na prawdę może wszystko. Co do jego strachliwości to moim zdaniem niedokońca jest to to, skoro on chcąc dorwać człowieka ciągnie w jego strone (zapewne trwa to kilka / kilkanaście sekund) a tak, strachliwy pies się nie zachowuje - nie napiera, nie ciągnie. Strachliwy pies raczej wybucha w ułamku sekundy i wtedy jest zapóźno gdy atakuje bo czuje się osaczony. Gdyby Twój pies tylko szczekał, to co innego ale jak twierdzisz, on próbuje dopaść swój cel, to wcale nie musi się brać ze strachu. (JAK WTEDY TRZYMA ŁEB, USZY, OGON? )
-
[quote name='monika.wrc']Dzięki za wszystkie porady! Przez ostatnich kilka dni przy pomocy znajomych przyzwyczajałam ją do tego że ktoś się kręci koło drzwi, że przychodzą goście itd. Metoda ciasteczkowa plus cierpliwe powtarzanie zadziałały! Jest o niebo lepiej..myślę też że pomógł mi fakt że mała czuje się coraz lepiej w domu, jest spokojniejsza i bierze w wielu sytuacjach przykład z drugiej suni :) Dopada ją jeszcze strach w stosunku do niektórych męźczyzn (musi mieć bardzo złe wspomnienia) ale przynajmniej reakcja jest już taka że wtedy przybiega do mnie żeby się schować a nie kuli się zlękniona.[/QUOTE] Super, że przybiega do Ciebie, tylko Ty wtedy na to nie reaguj, nie chwal jej za chowanie się za Tobą, bo kółko się zapętli i wrócisz do punktu wyjścia, będzie bronić nie tyle siebie, co Ciebie. Musisz ją trochę oszukać. Niech każdy facet kojarzy jej się z czymś super zaje*stym! Jakiś czas temu pracowałem z psem, który obawiał się większej ilości dzieci. Jeżeli było, jedno dwoje dzieci wszystko było dla niego suuuuper, jednak gdy dzieci była trójka czy więcej to się kulił, próbował obszczekiwać i... wciągu 4 czy 5 sesji, do których użyłem tony super, smacznych ciastek pies zrozumiał, że wiele dzieci = wiele przyjemności. Dzieci podchodziły, każde z nich dostawało ciasteczka, głaszcząc psa, karząc wykonywać komendy dając mu smaczki, chodząc np. z 4 dzieci, którego go prowadziły na smyczy, rzucały patyczki, piłeczki pomogło natychmiast. Sprawa była o tyle prosa, że to było we wrzesniu, dzieciaki ze szkoły chodziły na spacery, więc nijako wpuszczałem tego psa na głęboką wodę. Problem z możliwą niechęcią opiekuna tych dzieciaków (nauczyciela) rozwiązałem bardzo prosto - przecież dzieci też nauczą sie prawidłowego kontaktu z czworonogiem, prawidłowego karmienia - otwartą dłonią, opieki ;) Pies dziś nie ma żadnych problemów jeżeli chodzi o kwestie strachu przed bandą rozwrzeszczanych dzieciaków :) Co prawda, można taką metodę odebrać jako stwarzanie niebezpieczeństwa dla dzieci, jednak wszystko kontrolowałem. Jeżeli któreś zachowanie psa mi się nie podobało to , korygowałem i odbyło się bez większych ekscesów. Jedyny problem to to, że dzieciak który bardzo bał się psów, gnębi teraz swoich rodziców, że...."pies wcale nie gryzie i ja chcę psa i bedę się nim opiekować" :) Powodzenia w dalszej pracy i koniecznie informuj dogomaniaków :)
-
[quote name='Shadow17'] urodził się i wychował na wsi, w wieku 4 miesięcy znalazł się u mnie - centrum miasta, mieszkanie w bloku. Z początku szczeniak był bardzo strachliwy, ale myślałam że to przez tą zmiane otoczenia.[/QUOTE] Jak to pies się wychował ? Pies w wieku 4 miesięcy jest jeszcze psim dzieckiem. I tak na prawdę od Ciebie zależała jego socjalizacja. I jeżeli nieodpowiednio pokazałaś psu jego świat to niestety czeka Cię ciężka praca. Po Twoim poście widzę, że nie masz zbyt wielkiego doświadczenia w wychowywaniu psów. Co prawda na pudlach się nie znam, ale ty masz mieszańca z terierem a terier potrzebuje bardzo dużo zadań do wykonania w ciągu dnia, i wprowadzenie go po prostu na zatłoczoną ulicę i spowrotem do domu nic nie da. Mam kilka pytań , po których coś będziemy kombinować. 1. Ile razy dziennie pies wychodzi na spacery? 2. Czy uczysz psa czegokolwiek (komend) ?? 3. Jak wygląda jego 'agresja' czy on po prostu się rzuca na ludzi, którzy przechodzą obok was? Czy tylko szczeka na tych, którzy do niego podchodzą i chcą go pogłaskać ? 4. Jak pies reaguje np. na pukanie do drzwi ? 5. Ile razy dziennie pies dostaje jedzenie ? / Na początku polecam książkę Turid Rugaas - Sygnały uspakajające. Jak psy unikają konfliktów? (poczytaj i napisz które z podanych sygnałów pies wysyła podczas ataków na inne psy)
-
Jeżeli, faktycznie jest tak źle jak opisuje to Monika.wrc to tutaj smakołyki nie pomogą, bo psy w stresie nie jedzą a ponadto smakołyk podany w złym momencie, będzie nagradzał strach co tylko pogłębi problem. Ja zrobiłbym na samym początku troche inaczej. Umawiesz się z domownikami czy znajomymi, na krótkie sesje – wciągu jednej 15 minutowej sesji – tylko 3-4 razy ktoś puka, wtedy Ty stajesz między sunią a drzwiami i zanim otworzysz drzwi prowadzisz ja na jej posłanie, wydajesz jej komende np. LEŻ. Wracasz do drzwi , otwierasz je, super podekscytowanym głosem witasz gości po czym wracasz do suni dajesz jej bez słowa smakołyk. Jeżeli jej nastawienie się nie zmieni (czyli nie zacznie się kulić) gość podchodzi do niej bokiem, mając w ręku smakołyk, klęka przy suni i nic nie mówiąc zamkniętą dłoń kładzie na posłaniu, podłodze, sunia wyczuje smakołyk co zachęci ją do kontaktu z goścmi. Zbuduje to dwa skojarzenia – Pukanie, równa się pójście do swojej oazy spokoju czyli na posłanie, oraz Ty będziesz ścianą bezpieczeństwa. Ponieważ będziesz przed psem, który boi się określonej sytuacji. Pozdrawiam.
-
Ja nie używałem haltera, używali go inni domownicy, którym po prostu brakowało konsekwencji w stosowaniu reguł na spacerze - ZAKAZ ciągnięcia, jednak używany był bardzo krótko, spełnił swoją rolę i po prostu pies się nauczył, że mojej siostry się nie ciągnie , nie wiem czy to dobre, czy złe wiem, że to było rozwiązanie na skróty, ale skuteczne.
-
[quote name='xxxx52']kastracja u psa nawet w weiku 8 miesiecy sie wykonuje.Zmien weterynarza ,bo bajki opowiada.[/QUOTE] I powinno się to robić nawet nie dla "magicznego uspokojenia" psa - bo niestety lub stety tak to nie działa, że chlast po jajkach i mamy idealnego, spokojnego psa , a dla jego zdrowia fizycznego, jeżeli nie mamy możliwości aby zapewnić mu krycia suki dwa razy w ciągu roku.