Jump to content
Dogomania

GAJOS

Members
  • Posts

    831
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GAJOS

  1. [quote name='AltaCaraya']Gajos- nie zgodze sie. Moze tylko dlatego ze mam/mialam wspaniala kolezanke ktora tymczasowala takie gadzinki:) To wspaniale psy w rekach odpowiedzialnych ludzi. Ale tak samo jest z Goldenami, Labkami i wszystkimi innymi psami. Pies w odpowiedzialnych rekach nie jest morderca:) Z ratlerka mozesz zrobic kanalie ktora zezre wszystkich( wiadomo ma mniejsze mozliwosci ale...) Najwazniejsze moim zdaniem jest to by Oliwia pogadala z rodzicami i ustalila plan dzialania wtedy my pomocni i obecni na forum nbedziemy mogli jakos pomoc:)[/QUOTE] Z czym się nie zgodzisz? Ja nie twierdzę, że AST to morderca, tak twierdzi wielu ludzi. Ja swojego psa nie zamieniłbym na żadnego innego psiura. Nie ma takiej opcji :) Wiem ile trzeba włożyć w psa pracy, ale każdy najmniejszy postęp daje niesamowitego kopa...
  2. Właśnie, najważniejsze jest to, żeby nie unikać problemu (brak spacerów to jest tylko unikanie i rezygnacja z prób 'naprawienia' psa.) Najlepiej byłoby właśnie z kimś pracować kto zna się na rzeczy, niekoniecznie właśnie ze szkoleniowcem, bo można trafić na kogoś kto chce szybko, prosto i przyjemnie wziąć pieniądze mniejsze czy większe, a może nie pomóc a nawet zaszkodzić. Ludzie właśnie błędnie myślą, że jak Labek to super będzie się z nim żyło... Ja mam mix labka z amstaffem, i jak się ludzie pytają 'co to za rasa' to specjalnie odpowiadam, "Mieszaniec labradora" i po chwili dopiero dodaję 'z amstaffem' w 90% przypadków słyszę, po pierwszej części, "dlatego taki spokojny i przyjacielski" jak dodaje, drugą część to duuużej części pytających szczeny uderzają o cholewki butów. Bo przecież AST to zabójca :)
  3. Wiesz, pies powinien dużo spacerować w różne miejsca, to jest ich naturalne zachowanie. Ilu minutowe są te spacery ? Ile i co pies dostaje do jedzenia?
  4. Może za dużo tej miłości i pieszczot a za mało nauki ? Zbyt mało wymagacie od psa. Tak na prawdę nie ważna jest rasa, ważne jest wychowanie, spacerowanie, pies nie powinien dostawać nic za darmo. Jak wygląda dzień Twojego psa?
  5. Mój pies nie reaguje w ogóle, jak byliśmy na spacerze, a jakieś jełopy strzelały petardami to Junior tylko spojrzał na mnie, nie zobaczył żadnej reakcji i się po prostu nie przejął. Wczoraj po około 2.5 godzinnym, aktywnym spacerze, wracaliśmy do domu i strzeliła niedaleko nas naprawdę głośna petarda, sam się zestresowałem, i przez ułamek sekundy widać było po Juniorze, że jest niepewny i że "się zamyka" - było to 10-20 metrów od domu więc po tym wystrzale, pociągnął w kierunku domu ale... zrobiłem go w konia, robiąc kółko koło śmietnika :D 2 metry i kierunek do domu. Widać było jak się pies "otwiera". Natomiast jak Junior jest na spacerze "na siku" z moim 17 letnim siostrzeńcem to ponoć, boi się petard. Ale sam nie widziałem, więc nie wiem, jak to wygląda :) Najważniejsze chyba, nie nakręcać strachu psa , mówiąc 'nie bój się, nic sie nie dzieje' czy też nie głaskać psa jak się wystraszy.
  6. Fakt, jest faktem - z psem trzeba pracować od pierwszego , drugiego dnia w nowym domu. Pies nie traci wtedy "dzieciństwa" jest czas na jego szczeniackie zachowania, ale też trzeba uczyć od samego początku, prostego odpoczynku, spokoju czy też wyciszenia. Powinien mieć kilka ograniczeń, które musi(my) respektować. Dla mnie szajbą było zrobienie z łóżka miejsca gdzie się TYLKO LEŻY i ŚPI. Nie gryzie się na nim rąk, nie znęca się nad zabawką czy nie gryzie się kosteczki. [quote name='Aśka Belkowska']ako komentarz powiem Wam tylko, że na jednym ze spacerów z moim wariatuńciem usłyszałam :" a ten to słucha Pani". [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_lol.gif[/IMG] PS. Warto wypróbować rad z poprzednich postów, dogo to cenne żródło informacji.[/QUOTE] U mnie w okolicy mój pies uchodzi za chodzący ideał, wszyscy sąsiedzi się nim "nacieszyć nie mogą". Wczoraj sąsiadka stwierdziła, że musi przyjść ze swoim psem "DO ZAKLINACZA PSÓW" jak ja wtedy chamsko parsknąłem śmiechem i zaprosiłem na sesje :D:D:D
  7. Radziłbym zmienić weterynarza, bo tak na prawdę jemu też powinno zależeć na tym, żeby psa zbadać. Nie ma koło siebie żadnego technika , który może trzymać psa razem z Tobą, założyć kaganiec, chociażby z bandaża ???? Weterynarz jest od leczenia, a nie wydawania osądów typu "One się nie pogodzą". Problem polega na tym,że psy mimo, ze mają duże podwórko nie mają zbyt aktywnego ruchu, podwórko niczym nie różni się od dużego domu. Naturalne dla psa jest poznawanie (penetrowanie) terenu. Zabierając psa na godzinny spacer, w różne miejsca zmęczysz go bardziej niż 6 godzinnym bezsensownym bieganiem po podwórku. Dlaczego kastracja nie wchodzi w grę ????
  8. [quote name='dellige']chodzi Tobie o to, że tato był pod wpływem alkoholu czy o to, że za bardzo ich rozpieściliśmy? Czy o jedno i drugie? Nie przepraszaj - ja też uważam, że psy same w sobie nie są złe... Jednak coś muszę zrobić - one są dwa: młodszy w tej chwili tak naprawdę siedzi głównie u mnie (jak zamykam drzwi to drapie w nie, żebym otworzyła), starszy jest w pokoju siostry i ogólnie teraz jest w porządku. Nie wiem - chyba pojadę z nimi do weterynarza po świętach - może coś doradzi...[/QUOTE] Pierwszy podstawowy bład to pozwalanie psom spać na fotelach w osobnych pomieszczeniach. To tak jak po X latach chciałabyś wejść psu do jego kojca...Od tak. Albo wprowadzić mu tam nagle psa. Co do alkoholu, to bez przesady to nie pijak spotkany na ulicy tylko domownik "przywódca" którego pies się słuchał. Musiałby go skatować, zrobić wieeeelka krzywdę psychiczno-fizyczną.
  9. [quote name='zakonna']odizolowanie psa na kilka chwil żeby się uspokoił to wg mnie pozytywna metoda, bez przemocy, która przynosi skutki. Zgadzam się ze zmierzchnicą, że pies jest znudzony, mało socjalizowany a właścicielka może potrzebować pomocy kogoś bardziej doświadczonego, ale (na bóstwa wszelakie) nie wmawiajmy autorce wątku, że ma psa z problemami psychicznymi. On ma niecałe 4 miesiące, jest rozpuszczonym psim dzieckiem (bachorem :D), które potrzebuje wychowania i tyle. Dziwię się, że u szczeniaka ktoś się koniecznie zaburzeń chce dopatrzeć[/QUOTE] Prócz izolowania - zgadzam się w 100 %. Moim zdaniem w tak młodym wieku pies nie odczuje "wypędzenia" i nie przemyśli swojego złego zachowania, a poza tym, jak autorka napisała - próbuje go izolować, ale zdarza się, że po wypuszczeniu z karnego jeżyka, pies czasami próbuje "dokończyć dzieło"
  10. [quote name='Beatrx']to można to zrobić teraz, jak są roztopy a nie przy -15 jak szczyl jest przemarznięty, bo to droga do choroby, ewentualnie obrzydzenia psu chodzenia po dworze.[/QUOTE] Czy pies w czasie mrozów wyjdzie na 120 sekund, czy 150 sekund, do grobu go nie wpędzi. Nie przesadzajmy, że 30 sekund to aż taka wielka różnica, tyle co przejście na drugą stronę ulicy i spowrotem (w momencie gdy psu najbardziej SIĘ CHCE wracać do domu.) Ale OK, ja wyraziłem swoje zdanie, Ty swoje i OK. Nie wgłębiajmy się w temat bo de-facto odbiegamy od tematu. [quote name='zmierzchnica'] Jedzenie ziemi może świadczyć o niedoborze składników mineralnych, więc przydałoby się w zoologu rozejrzeć za czymś dla młodych piesków. Ogólnie mam obraz znudzonego, niewybieganego szczeniaka, który wiele rzeczy robi z czystych nudów... Myślę, że regularne spacery, jasne zasady (zawsze egzekwowane, nawet jeżeli dane zachowanie was śmieszy) i konsekwencja tutaj sprawią cuda [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] [/QUOTE] Do nudy pewnie dochodzi jeszcze "nakręcenie psa" na zabawę, i nagle jest CIACH, koniec, pańci, pańciowi się znudziło więc niech pies zajmie się sobą... A niestety tak się nie da. Ja bym wprowadził: - spacery, - nauka komend (w domu i na spacerze) - konsekwencję w wymaganiach, jeśli raz czegoś zabraniam, to za 15 minut nie pozwalam.
  11. Ignoruj go, nie mów do niego, nie nawiązuj kontaktu wzrokowego, traktuj go jak powietrze. Nakładaj jedzenie o określonych porach, tak aby psiak widział, nic wtedy nie mów. Jeżeli już musisz do niego podejść, rób to ale bokiem (wtedy jesteś po prostu mniejsza - pies czuje się wtedy bezpieczniej) miej przy sobie zawsze coś co mu smakuje (na to trzeba czasu). Staraj się wychodzić z psem "w godzinach mniejszego ruchu" - kiedy mało jest wyprowadzających swoje psy, ludzi. Postaraj się też wyprowadzać psa o określonych porach (po kilku dniach uruchomi to w nim "zegar bilogiczny" - sam będzie chciał wychodzić. Oczywiście to wszystko potrwa... Jak po wizycie u weta ?
  12. [quote name='Beatrx']mi sobie różnicę 20-30 sekund na mrozie:diabloti:[/QUOTE] Bez przesady... Chodzi tylko o to, żeby pokazać psu, że to nie od niego zależy kiedy wracamy do domu i jaką drogą, tyle. Pies ewidentnie robi co mu się żywnie podoba, i właścicelka ponosi tego konsekwencje. Poza tym, mąż właścicielki powinien stanowczo i konsekwentnie reagować na te ataki na łóżku (ale skoro jego nie atakuje "to pewnie bardziej go lubi". Najważniejsze jest jednak, żeby psu zorganizować szybki wypad z łózka na posłanie i za żadne skarby przez jakiś czas nie pozwalać psu wskakiwania na łóżko ani go na łóżko nie wołać.
  13. [quote name='rooob90']Akurat zabawa szarpakiem sama w sobie nie jest zla, trzeba miec wyznaczone reguly + pies musi znac komende "pusc". [B]W momencie gdy wystepuje jakies zaburzenie w relacjach z czlowiekiem lepiej sobie odpuscic bo to sie moze przeradzac w rywalizacje[/B][/QUOTE] O, i właśnie o to mi chodziło. Pies, który "podczas ataku furii, atakuje swoją właścicielkę" to owe "zaburzenia"
  14. [quote name='Beatrx']dla mnie ciąganie takiego szczyla po mrozie, żeby mu pokazać "kto tu rządzi" jest bez sensu, bo może się chorobą skończyć. wywalić na dwór, załatwić co ma załatwić, zabrać do domu i w domu nauka chodzenia na smyczy razem z innymi komendami.[/QUOTE] Napisałem o tym, żeby wrócić, przechodząc choćby na drugą stronę ulicy - 20-30 sekund różnicy nie zrobi. A socjalizacji w domu nie przeprowadzisz, a o to mi chodzi. Zawsze to jakiś początek socjalu.
  15. [quote name='Beatrx'][quote name='GAJOS'] Po drugie; Od człowieka zależy kiedy i ile czasu pies przebywa na spacerze, gdzie idziecie itd. Ty decydujesz o wszystkim - nie pies. /QUOTE] wiesz, niby tak tylko że to jeszcze szczyl, w dodatku z miniaturek więc toto ochrony z sierści nie ma, więc przy -10 toto po prostu marznie i dlatego ucieka do domu;) olga, naucz szczyla słowa "NIE". żadnego nie wolno, bo to za długie. wystarczy jedno krótkie, stanowcze, ostre NIE, wypowiadane w momencie kiedy pies robi coś co nam nie pasuje, momentalne pozbawienie go możliwości kontynuacji tego zachowania, wskazanie mu zachowania odpowiedniego i za to pochwała. czyli np. gryzie Cię, Ty mówisz NIE, zabierasz psu rękę i podtykasz pod pysk pluszaka czy inny gryzak. jak pies zaczyna go gryźć to chwalisz. jeśli to nie pomoże to przy ugryzieniu możesz psie wargi podłożyć pod psie zęby, tak żeby gryzienie było nieprzyjemne dla psa. do tego rób ćwiczenia uczące psa, jak należy się z rękami obchodzić, wysmaruj je pasztetem, tylko cienko, daj psu pod pysk, pies wyczuje pasztet i zacznie je lizać. wtedy go pochwal.[/QUOTE] Zgadzam się, ze jest zimno i że marznie, ale nie powinna mu pozwalać "się ciągnąć do domu" niech wrócą , przechodząc choćby na drugą stronę ulicy , żeby pokazać szczylowi, że to od człowieka zależy kiedy wracamy i na jakich warunkach. Skoro pies kontroluje ją na dworze i siłą egzekwuje powrót do domu to w domu będzie w ten sam sposób egzekwował to czego chce. A sytuacja z kwiatkami i jedzeniem ziemi, pokazuje dokładnie, że ze stanowczym NIE , coś tam kiepsko to wychodzi. Opcja ze smarowaniem rąk działa na 101 % psów ;) Na początek jednak wprowadziłbym zakaz spania / wchodzenia na łóżko.
  16. Po pierwsze - WYPAD Z ŁÓZKA. I to nie na chwilę tylko całkowicie zakazać mu wchodzenia na łóżko, czy to w nocy czy w ciągu dnia - Legowisko / kocyk na podłodze i tyle. Po drugie; Od człowieka zależy kiedy i ile czasu pies przebywa na spacerze, gdzie idziecie itd. Ty decydujesz o wszystkim - nie pies. Po trzecie, Po co zamykać psa w łazience? Psy nie analizują życia tak jak ludzie "Mama zamknęła mnie w pokoju, żebym przemyślał swoje zachowanie i się poprawił" - Zamykanie w łazience nie pomoże. Co do żebrania - skoro tak szybko uczy się komend, to po prostu podczas Waszych posiłków niech nie wchodzi do pomieszczenia w, którym jecie, albo ma leżeć w czasie Waszych posiłków i tyle. Szczerze, "twoje metody wychowawcze" nie działają w ogóle, skoro Cię gryzie. Ja skontaktowałbym się z kimś od szkoleń psów, choćby na jedną czy dwie sesje. Bo ten problem będzie się pogłębiał... Za to daję swoją rękę i swojego psa łapę. Co do bicia, to hmm nie trzeba psa lać, czy kopać ale np. zwiniętą gazetą można psa klepnąć, krzywdy mu to nie zrobi, a pokaże mu że takie zachowanie jest niedopuszczalne. Musicie czy on tego chce czy nie wychodzić na spacery, na których pozna Wasze otoczenie, ludzi, samochody, budynki, drzewa, krzaki, I PSY, KOTY - to jest socjalizacja, bez socjalizacji, za kilka miesięcy będziesz miała "psa, debila" który będzie się ciągał na smyczy, i obszczekiwał / atakował wszystko co spotkacie na JEGO drodze, dlaczego? Czego pies nie pozna, będzie się tego bał. A najlepszą obroną, jest atak. Bardzo ale to bardzo krzywdzisz psa, tańcząc jak on Ci zagra.
  17. Ja się wtrącę tak - Po pierwsze nie powinieneś wrzucać w sieć prywatnych rozmów z Panią XY czy kimkolwiek innym. Właśnie - "JAK SE UŁOŻYSZ TAK SE MASZ" z każdego psa można zrobić misia, który da sobie dosłownie wejść na łeb, np. dzieciom. Ale również z każdego psa, możesz zrobić debila, który będzie atakował wszystko i wszystkich włącznie z Tobą. Stwierdzenie, że ta i ta rasa jest taka i taka, to bzdura. Po prostu pewne rasy nigdy nie powinny dostać się do domów popierdzielonych ludzi, którym się wydaje, że np. z Owczarka Niemieckiego czy Amstaffa zrobią kanapowca w zamian dając tylko pełną miche i szybkie siku... Stety tak nie jest. Każdy pies powinien dostać odpowiednią dawkę ruchu, i wyzwań psychicznych do tego trochę miłości, dyscypliny i konsekwencji. A da sobie za swojego człowieka "obciąć łapkę".
  18. Skoro nie jest odwoływalny (nie przychodzi na komendę) a Twoja żona i tak go puszcza "Bo tak i chuchu" to jest nieodpowiedzialna jak już wyżej zostało napisana, stwarza niebezpieczeństwo dla siebie, psa jak i innych ludzi. Ja nawet nie myślę o tym, że pies wpadnie pod samochód, ale wystarczy, że pobiegnie do kogoś z większym psem , rzuci się i zostanie z niego mokra plama. Albo...rzuci się na jakiegoś człowieka, ten mu "da z buta" i nieszczęście gotowe.
  19. [quote name='freeloader']Po powrocie do domu ok godziny 23 zauważyłem że pies ma ciągle pełna miske zwróciło to moją uwagę i gdy zacząłem go dotykać po brzuchu zmarszczył nos i warczał ostrzegawczo odsunełem się na chwilę i gdy chciałem ściągnąć zaschnięta karme z jego pyska zaatakował moją ręke (był to mój błąd powinienem dać mu spokój) [/QUOTE] PaulinaBemol, ma rację - pies dorasta próbuje swoich sił. Aktualnie Wasze relacje nie są "zdrowe", że tak to ujmę. Jeżeli byłby prawidłowe jako przewodnika i jego psa, mógłbyś mu na komendę kazać odejść od miski, grzebać w misce, głaskać go w czasie posiłku itd.itp. Bzdurą jest stwierdzenie, że to Twoja wina, czy Twój błąd, odpowiednio prowadzony pies MA!! pozwolić swojemu opiekunowi na wszystko, od grzebania w pysku, po łapanie za ogon, czyszczenie uszu, oczu, obcinanie pazurów itd. Nie ma prawa warknąć, czy klapnąć pyskiem. Jeżeli weterynarz wykluczy kłopoty zdrowotne to tylko i wyłacznie radziłbym udać się do specjalisty, ponieważ (biorąc pod uwagę wiek i typ psa) będzie coraz gorzej. Rzuciło mi się w oczy stwierdzenie, że pies ma ciągle pełną miskę - nie zje w ciągu godziny, micha jest zabierana, może nie jeść po prostu przez to, że ma ciągły dostęp do żarcia albo przez to, że ciągle ma dostęp do smakołyków, ktore mu chowacie - po co to robicie? W ten sposób nie uczysz go niczego przydatnego (jeżeli pies sam sobie szuka dla szukania) po takich 'zabiegach' do puli błędów w wychowaniu dojdzie jeszcze zbieractwo - pies będzie jadł wszystko co znajdzie na zewnątrz. PS. Zawsze i wszystkim powtarzam, że zabawa szarpakami (przeciąganie) jest kiepską formą zabawy z psem. Pies w ten sposób uczy się nijako walki z człowiekiem, do tego jeszcze Twój pies powarkuje więc, odpuść tego typu zabawy - ja wiem, że to fajne i w ogóle ale... do niczego to nie jest potrzebne, ani jakoś super nie rozładowuje nadmiaru energi Twojego czworonoga.
  20. Normalne. Pamiętaj tylko, żeby psa nie wyrywać z tego gorącego miejsca od razu na spacer (oczywiście chodzi mi o zimę ). Bo po prostu może się przeziębić.
  21. [quote name='Czaki'] Fakt może pies boi się wędki (ogólnie boi się długich kij - z małymi nie ma problemu :p) Postaram się zrobić wszystko żeby go "utulić" do rybaków ;)[/QUOTE] Więc, musisz skojarzyć dłuuugie kije z czymś co jest fajne ! Rób sesje, 2-3 minutowe, 4 x dziennie. najpierw niech kij sobie leży, pies na niego spojrzy - dostaje smakołyk, po 2 dniach zmniejsz odległość psa od kija, znowu spojrzy - smakołyk. W przed ostatniej części połóż smakołyk na kija, ale nie pozwól od razu go wziąć, niech utrwali się psu skojarzenie - kij = smakołyk. W ostatnim etapie, bierzesz tego kija np. na każdy spacer, dajesz smakołyki ... po czasie ktos ze znajomych bierze tego kija i tak dalej...
  22. Uwierz mi, że niszczenie i gryzienie różnych niedozwolonych rzeczy jest spowodowane nadmiarem enrgii – psy same sobie się nie rozładują Naturą psa jest spacerowanie, i 40 minutowy spacer dziennie, czy choćby co drugi dzień, zmęczy psa trzysta razy bardziej niż 4 godzinne bieganie po podwórku. Dlaczego? Bo podwórko niczym nie różni się od domu / mieszkania – jedyna różnica jest taka, że na podwórku może się wysiusiać i wykupkać bez późniejszej afery w stosunku do zrobienia tego w domu :-0 Co do rzucania losowych komend, to ma sens, to samo powie Ci każdy szkoleniowiec, niedość, że uczysz psa wykonywania ich bezwarunkowo – wzmacniasz ich znaczenie, to jeszcze pies musi pogłówkować co zrobić, żeby dostać ciacho – przecież nie musisz dawwać smakołyka za same danie łapy, dołóz do tego jeszcze leżenie, siadanie , zostawanie a zobaczysz, w jaki sposób to zwiększy waszą więź i zmęczy psa. Odnosnie odbierania skradzionych rzeczy, na początku uczyłbym że nie może wziąć bez pozwolenia, czy po komendzie zostaw – zostawi, skupi się na smaku, dostanie smakołyk w innym przypadku nie dostanie nic, i szybko zrozumie o co chodzi. Nim nauczysz psa, żeby wypluwał z pyska to co Ci w nim nie odpowiada, oczywiście, że musisz się wymienić, dać coś lepszego co pies uwielbia ale dostaje to tylko w określonych sytuacjach. Po czasie raz dostaje super smakołyk innym razem nie, po dłuższym czasie bardziej będzie się skupiać na tym co może akurat dostanie, niż na tym co ma w pysku.
  23. [quote name='puma08']Pamiętam, pamiętam ;) gdy przygarnęłam malca to jeszcze przez dobre 1,5 tyg zastanawiałam się czy nie znaleźć mu lepszego właściciela, czy aby na pewno dam radę.. bo nie chciałabym w przyszłości cierpień dla mnie i psa. Na szczęście TŻt pomaga bardzo.. ten piękny psino z avatara to Twój? ;) jeśli tak to mogłabyś się nic pochwalić ![/QUOTE] Moje, moje - Junior mix amstaffa i labka. Wymaga wiele pracy i często twardego , konsekwentnego prowadzenia, tak aby nic durnego nie przyszło mu do łba. I z każdym dniem, widzę że on tego po prostu potrzebuje, ufamy sobie nawzajem i wzajemnie się szanujemy - tak bynajmniej mi się wydaje po tym jak jest przywiązany i gdy jest czegoś nie pewny (nie wie jak się zachować) to wtedy patrzy i jest "chwila zawieszenia' aż dostanie wskazówkę - co ma robić. A odnośnie tego co pisałem wyżej - Chodziło mi o to, że nie możesz go traktować jak cukieraska :) bo "psy to chu*e" jak mawia mój znajomy, i wyczuwają, jak tu sobie wykorzystać sytuację. A w przypadku mocnych ras nie można im i sobie na to pozwolić. Odniosłem wrażenie, że swemu psu trochę matkujesz - odnośnie tego, że nie pozwalasz TŻ-owi go korygować ;) Ale może się mylę. PS :) nie mogłabym się pochwalić, co najwyżej [B]mógłbym[/B] :) bo ja prostu chłop z południowej Polski "żem jest" :) Powodzenia z rotkiem :)
  24. [quote name='Beatrx']ale tu nie o morze chodzi, tylko pola z rzeką i stąd rybacy:)[/QUOTE] No właśnie, mam coś takiego u siebie, stąd moje wyobrażenie jak wygląda rybak :) Ja mógłbym być rybakiem, wyglądałbym całkiem inaczej - miałbym koło siebie kumpla i skrzynkę piwa , a łowienie to jako dodatek :D
  25. [quote name='Beatrx']no dla mnie rybak jest ubrany w ten strój cały, kalosze, zielony płaszcz, kapelusz, no ale może mam złe wyobrażenia o takich ludziach:cool3:[/QUOTE] Nad morzem nie mieszkam, ale tych rybaków których mam u siebie to w sumie, fakt kalosze mają, ale... to chyba żadna różnica, jeśli owy rybak śmiga w tym czasie rowerem to nie wydaje tego dzwięku "ciężkiego buta". Ja bym obstawiał za problemem z wędką :)
×
×
  • Create New...