Jump to content
Dogomania

GAJOS

Members
  • Posts

    831
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GAJOS

  1. [quote name='panbazyl']dokladnie! rób to co napisano powyżej! Bo pies dominant - Ty dla niego jesteś elementem JEGO sfory a nie Twojej.... Znajdź takiego bechawiorystę co Ci ustawi stosunek pies-właściciel tak jak trzeba, bo z tego co napisane to jest to raczej pies szef i reszta luda.....[/QUOTE] Teoria dominacji , została już dawno obalona. Nawet jej twórca się z niej wycofał. Pies nie tworzy stada z ludźmi. Tak na marginesie.
  2. [quote name='Soko']Dokładnie, korzystajcie z pomocy póki jeszcze dziecka nie ma! Wiem, że są kagańce w których można dawać nagrody albo można wyciąć dziurę w zwykłym skórzanym. Spróbujcie tak się przejść obok placu zabaw - ale nie od razu blisko, tylko na tyle, by pies widział dzieci ale się nimi nie stresował. Potem możecie poprosić by dziecko RZUCIŁO na ziemię kawałek biszkopta czy inne cudo od którego psu się uszy trzęsą ;) ale postarajcie się o specjalistę, taka jest moja rada. Skąd jesteście? Dobrze, że reagujecie nim jest za późno :)[/QUOTE] Kaganiec to żadne wyjście. Bo przecież takiego małego ludzika Malamute, by zgniótł jak żelka. I byłaby tragedia , bez udziału zębów... Ale opcja z placem zabaw, dziećmi sąsiadów, znajomych, rodziny jest jak najbardziej dobrym sposobem na to, by pokazać psu, że "wszystko co małe' jest super. Daje jeść i pić.
  3. [quote name='Soko']GAJOS ja myślę że gdyby psa nagradzać za to że wychodzi, gdy ktoś chce wejść i odwrotnie nigdy by czegoś takiego nie było. Ale pies przestał mieć interes we wpuszczaniu ludzi do łazienki. Gdyby owocowało to parówką, to w końcu zakodowałoby mu się że wyjście z łazienki jest fajne i w pewnym momencie nagrody przestałyby być potrzebne.[/QUOTE] To ja mam dziwny charakter chyba. Ja w życiu nie płaciłbym swojemu psu za to, żeby mi ustąpił miejsca. Mimo, że zawsze mam jakiś pyszny smakołyk przy sobie, który mogę mu dać, JAK MAM OCHOTĘ. Ale zgadzam się, w takiej sytuacji jest to jakieś wyjście. Zresztą teraz mnie ciekawi jak wygląda sytuacja z jedzeniem (nie chodzi mi o to kto je pierwszy a kto ostatni) tylko o dostęp do jedzenia. Bo jeżeli pies ma ciągle pełną miche to 'CO MI BEDĄ ROZKAZYWAĆ, JAK JA MAM JEDZONKO Z KOSMOSU, A ONI MUSZĄ GOTOWAĆ" i skoro nie wie , ze człowiek jest tym super ludzikiem, który daje mu jeść,, to i szacunku nie ma... [quote name='Beatrx']to, który pies wchodzi do domu i który je nie ma żadnego znaczenia. [/QUOTE] Ja akurat wchodzenie jako pierwszy wypracowałem na zasadzie "bo tak jest bezpieczniej" - wolę, żeby się nie spotkał z pewnym Bullowatym , z którym mamy niemiłą opcję spotykania się często na spacerach bo była by wielka awantura. Więc w każdych węższych przejściach ja jestem PAK LIDEREM i on musi zwolnic lub się zatrzymać . Nawet w drzwiach z pokoju czy kuchni, wyrobiliśmy sobie tą opcje. Co do jedzenia to w sumie nie zwracam na to uwagi. Czasem nawet i przy stole dostanie coś pysznego , jak nie żebrze i najpierw posiedzi / poleży za mną.
  4. [quote name='mala884']mam do Was pytanko.. bo nie wiem co zrobić.. czasmai wychodze przed dom i nie zapinam Dżamilka na smycz. on sobie chodzi. czasmai pilnuje się a czasami idzie za daleko, nie zawsze słucha... co chyba jest w miare normalne u małych psów. [/QUOTE] 1. Skoro nie słucha, nie wraca to po co puszczasz go luzem? Chcesz,zeby Twój pies pod wpływem jakiegoś impulsu (suka, kot, cokolwiek) został kebabem? Pod kołami samochodu ? 2. Nie jest to normalne, że nie słucha - Ale z umiejętnością słuchania się pies się nie rodzi. Czy to wielki Dogo Canario czy malutki , kilogramowy York. To jest kwestia ciężkiej, długotrwałej, codziennej pracy nad posłuszeństwem. Spacer i zabawę można w łatwy sposób zamienić na sesję - prace szkoleniową. Maltańczyk to taki sam pies jak PitBull, takie same ma potrzeby, ruchu, zdobywania nijako doświadczenia w życiu społecznym, czyli spotykanie zwierząt,ludzi, samochodów, rowerów, traktorów, dzieci... Pies potrzebuje jasnych granic. Nie tak, że raz śpi na łózku bo masz akurat taki kaprys, a nastepnej nocy już go gonisz "bo tak i juz" 3. Skoro pies na Ciebie warczy a Ty mówisz cicho i spokojnie to znaczy, że akceptujesz to zachowanie. A skoro je akceptujesz, a jednak nadal chcesz coś od niego wyegzekwować , to on z ostrzeżeń - warczenia przechodzi do czynu - czyli gryzie. Skoro czekasz, aż przestanie warrrrrczeć, to znaczy, że on tym warczeniem osiągnął swój cel... Ja bym radził spotkanie z behawiorystą lub /i szkoleniowcem. [quote name='yamayka']Mam nadzieję, ze ten post to prowokacja.[/QUOTE] Całkiem możliwe, że nie. Koleżanka ma maltańca, jakieś niecałe dwa lata, a pies robi taki rozpierdziel w domu, i na spacerach że szok ! Jak widzi zwierzęta to aż się skubaniec kręci w kółko :D Kiedyś upierdzielił w pysk mojego psa - zawiesił się na nim, a junior nie wiedział co się dzieje :D Mama tej koleżanki twierdzi, że jestem jej bóstwem ;D skoro mój zachowuje się tak, jak się zachowuje mając "taki groźny wygląd" a jej słodki białasek jest tak nieprzewidywalny - jak pies śpi to do pokoju może wejść tylko Marta (ta moja koleżanka) nikt poza nią , bo odrazu się rzuca i gdyby mu tak dać drabine to pewnie by się rzucił do gardła ;D [quote name='mala884']wg mnie nie powinno sie tak robić. sa 2 rodzaje psiaków: 1 uspokoi się a 2 pomysli, ze sytuacja ta zagraża jego zyciu i będzie się normalnie w świecie bronił.. mój Dzamil raz tego doświadczył i nie ustapił więc ja tego nie polecam.. i nie robię raz moj chlopak tak zrobil. choć czasmai pomaga..[/QUOTE] Jest jeden rodzaj psiaków. Złapanie psa za kark - skórę na karku jest dla psa naturalnym sygnałem "gościu, przeginasz" tak suka karci szczyle. Łapiesz go za kark , podnosisz do góry - krzywdy mu to nie zrobi, - czekasz tak aż się uspokoi i kładziesz na ziemie i nie zwracasz uwagi na psa...Ciebie nie chapnie, bo nie ma jak...wiec jest to też bezpieczniejsze dla Ciebie. A poza tym co Twój chłopak ma do wychowywania i szarpania Twoim psem????
  5. Teraz chyba w Komprachcicach, wcześniej u babki w Opolu , na Bolko, i jeszcze gdzieś. PS. Jej się nie da przemówić do rozsądku. Ona albo nie ma ręki do tego psa albo... Ja bym się powiesił gdybym miał takiego :)
  6. :) Mistrzostwo, skoro go będzie boleć to co mu bedzie krzywdę robić... Sam po sobie wiem, że rozczulanie jest chyba najgorszym wyjściem, bo kiedyś przez jakiś tydzień mi się wkręciły "uczucia" i po tygodniu, pies który zazwyczaj nie sprawia problemów stał się szaleńcem, gdy widział białego labka dostawał szału, kiedyś nawet przyatakował sukę Husky'iego ... Nie wspominajac już o tym że wrócić chciał gdy szedł luzem.. Miał mnie głęboko w du.... a jak przechodzil koło mnie to unosił ogon :D Po tygodniu wróciliśmy do pracy, sprowadziłem go "z wyżyn na ziemie" po 2 dniach wrócił na właściwy tor... I jest jak być powinno. Takie tatusiowanie się nie sprawdza, mamusiowanie też nie... Sam spotykkam czasami babke z Goldenem, około 1,5 - 2 lat, to gdy widzi psa czy suke dostaje po prostu szału, skacze, kopuluje po właścicelce.
  7. [quote name='Malaja25']Wcześniej było tak,że jak podchodziłam do drzwi łazienki, to on od razu wychodził, jak ja wychodziłam to on sobie wchodził. Miał otwarte drzwi, bo ustępował. Zastanawiam się, co się zmieniło,że muszę "układać go" od początku.Tego nie potrafię zrozumieć. Może rzeczywiście ma problemy neurologiczne.Mam wrażenie,że ktoś mi psa podmienił. Ja wiele czytałam zanim go wzięliśmy. Poszło gładko. Byłam dumna, że mój kilkumiesięczny pies, mimo iż super się bawi z innymi psami na komendę,, do mnie" jako jedyny przybiega, daje się zapiąć na smycz i idzie do domu. Inni swoje psy musieli ganiać. Jaka ja dumna byłam. Ach...[/QUOTE] Ja myślę, że po prostu pies Was przechytrzył. Był posłuszny, Wy mu w zamian za to pozwoliliście na wszystko - wchodzenie do wszystkich miejsc w domu, jest to błędem. Jeszcze jeżeli jest to łazienka w, której jest przez X czasu sam, to sobie ją bierze jako swoją. Drzwi pod łazienką też broni, bo wkońcu łazienka jest jego. I jeżeli wkońcu mu się nie postawicie, to weźmie jako swoje wszystko... [B]Czy Ty lub Twój mąż przeprowadzał z psem rytuał dominacji ?[/B] Ja raczej myślę, że to nie choroba, bo dziwne, że reaguje (warczy) tylko gdy mu coś każesz zrobić...
  8. Dzieci mają lat : Córa 20, syn chyba 11. Znam jej córkę, normalna, dziewczyna, nie widać jakiś braków :) Ale właśnie psa, chyba traktuje jak dzieci (o ile nie lepiej) i w tym jest cały problem. Ja swojego psa szkole sam od poczatku (a nie mam doświadczenia) i nie powiem, nie zawsze było czy jest różowo, ale... Nie traktuje tego jak nie miłego obowiązku , a 100% przyjemności wyciągam z pracy nad tym matołkiem. I chyba też w tym tkwi jakiś tam sęk. Ludzie za duzo naoglądali się filmów typu Lessie, i myślą, że mając psa, będą mieć natychmiast oddanego , wiernego, bezprobemowego przyjaciela, który będzie czytał w myślach.
  9. [quote name='Amber']Tak, tak... Lepiej, żeby wielki ONek dalej przeciągał swoją właścicielkę na kolanach... Wiesz ja nie piszę tej rady tylko dla niej, ale dla nas wszystkich. Może jakbyś spotkał Malaje25 i jej psa, który bez kontroli rzuca się na inne i np. trafiłoby na twojego to zmieniłbyś zdanie. Jak twoim zdaniem ktoś mieszkający w bloku, który musi wyjść na te 3 spacery dziennie ma to robić bezpiecznie dla otoczenia jak nad psem nie panuje? Ćwiczenia to jedno, a kontrola fizyczna to drugie. [/QUOTE] Wszystko OK nie jestem przeciwnikiem kolczatki o ile UMIEMY SIĘ NIĄ ODPOWIEDNIO POSŁUŻYĆ. A uwierz, że ONek nabuzowany nawet nie poczuje tego, że mu się kolce wbijają w szyje... Kolczatka słuzy do korekt , a nie do tego, żeby pies się nie rzucał... Skoro on rozpedza się od zera do stówki w ułamku sekundy to nawet nie odczuje tego, że ma kolce... Ja już bym bardziej radził zakup haltera. Spełnia dwie role, "przeszkadza psu , szarpanie się" i moze spełniać rolę miękkiego kagańca.
  10. [quote name='Malaja25']Mamy z mężęm działalność, ja pracuję w domu, więc czasu dla psa miałam zawsze bardzo dużo. Spędzamy ze sobą 24 godziny na dobę. Nawet jak pracuję przy komputerze pies leży obok, jak się kąpie leży obok wanny, jak gotuje leży obok kuchenki itd. Dlatego byłam pewna,że wychowam najmądrzejszego psa na świecie, opiekowałam się nim jak dzieckiem. Cała moja uwaga była skupiona na nim i może tu właśnie mój błąd.Co do ruchu z psem, od tego jest mąż. Często chodzę z nimi na speacery, ale to mąż z nim biega, mąż się z nim siłuje i organizuje mu zabawy w plenerze, ja tylko obserwuje. Na męża pies też warczy, zachowuje się do nas identycznie, chociaż męża kocha bardziej. Jak mąż jest w domu to ja dla psa nie istnieje. Prawie codziennie około 20:00 spotykamy się z sąsiadami i pies bawi się z ich suczką do 22:00, ale jak pisałam ostatnio do niej pies też stał się agresywny.Potym spotkaniu pies jest wymęczony i szczęśliwy. Ja codziennie po południu wychodzę z psem na godzinny spacer, też staram się go wymęczyć. Prawdą jest,że zaczęłam się go bać i nie wiem jak się zachować, gdy on warczy. Od dziecka miałam psy, jasne że warczały jak się denerwowały, ale żaden w taki sposób i tak często. Zastosuje się do rad i skorzystam z pomocy któregoś behawiorysty.Pozdrawiam[/QUOTE] Na sto procent, popełniłaś błąd skupiając całą swoją uwagę na psie jak na dziecku. Dlaczego pozwalasz psu wszędzie za sobą łazić? Dlaczego wchodzi do łazienki gdy się kąpiesz? Musicie bardzo intensywnie zacząć pracę nad tym, żeby go zmęczyć psychicznie, bo samo "wybieganie się" dla samego wybiegania nic nie daje. A co do "siłowania się" męża z psem - zawsze twierdzę, że to nie jest dobry sposób na zabawe z psem... Bo dla Twojego męża to jest zabawa a dla psa w którymś momencie zaczyna się rywalizacja...
  11. Skoro jak twierdzisz pies jest dominujący i terytorialny to ja nie bagatelizowałbym tak ważnej kwestii do poziomu pytań na forum. Tylko już teraz skorzystał z behawiorysty. Behawiorysta zacznie przedstawiać psu dziecko PRZED narodzinami. Chociaż i to nie da nigdy 100% pewności jak zachowa się pies... Bo tego nigdy przewidzieć się nie da.
  12. [quote name='Itske']To jak gnojek biegnie do pieska, to z daleka mów, uwga, odejdź, nie podchodź, nie słuchasz mamusi, a do mamusi - współczuję, ależ ma pani niegrzeczne dziecko, ja nie chcę, żeby mój pies był taki, proszę natychmiast zabrać dziecko! albo Ty leć do chłopczyka i zacznij go miętolić - chlopcyk nie chce - widzisz, mój pies też nie chce! To jest MÓJ pies i NIE WOLNO go dotykać![/QUOTE] Mistrzostwo świata !
  13. xxxx52. Pies był jej marzeniem... Ona już jeździ na, któreś tam szkolenie. Szkolenia nic nie dały prócz tego, że niepobudzony wykonuje PODSTAWOWE komendy. Ja jej tłumaczyłem, że to, że pies siądzie czy da łapke jak nic go nie rozproszy to jest tyle co złotówka w porównaniu do miliona funtów... Fakt faktem, że ona po prostu wierzy ślepo szkoleniowcom , u których się szkolą. To co powie pan/pani szkoleniowiec jest święte. Stosowała już chyba wszystkie narzędzia jakie są możliwe... Zapomniała jedynie o tych najprostrzych jak spacer... Ona jak porównuje czasem swojego psa z moim to stwierdziła kiedyś, że ja po prostu trafiłem na bardzo uległego psa :D:D Gdyby sobie z nim popracowała jakiś czas temu, czy na początku to by wiedziała, że się grubo myli. A gdyby mi zapłaciła 1 zł za każdą godzine pracy z tym jełopem to byłbym dzisiaj milionerem... Problem w tym, że ona nie rozumie podstawy problemu...
  14. Jedynie hołd jej za to, że jednak próbuje o niego walczyć (jeśli chodzi o agresje) Ale faktycznie rasy jej się popierdzieliły. Ja jej setki razy powtarzałem, że jeżeli pies dostanie wycisk na spacerze, pobiega poplywa, poskacze, poszaleje, poćwiczy , a na końcu się wyciszy to po prostu nie ma później siły ani ochoty na jakieś dziwne wybryki. No ale.. skoro nogi go bolą, utopi się, i podrapie się o krzaki no to... najbezpieczniej na kanapie... A z wczoraj zdziwienie tej babki było bezcenne, gdy zobaczyła mojego psa, który leżał obok suczki belga, i gryzł sobie z nią patyczek... "Ciekawe jaki to jest mix amstaffa, skoro nie atakuje innego psa?!" To ja jej tłumacze, że to suczka , że to jego "miłość", że jak usłyszy jej imie to już ma szajbe, że on razem z nią z miski je to...,że jest pod kontrolą, że nie wiem jakby się zachował, sam na sam to ona stwierdziła, że ja coś bajeruje :D
  15. [quote name='Malaja25']Dziękuje za odpowiedzi. Wiem,że mój pies nie byłby dobrym reproduktorem. Nie ten charakter, kastracja go nie ominie. Co do wydarzenia, które mogło spowodować taką zmianę zachowania, myślałam długo. Nic nie przychodzi mi do głowy, jedynie to,że agresja zaczęła się dokładnie w tym czasie co gwałty na poduszkach.Ale może to przypadek. Jednak to spowodowało,że pomyślalam,że to hormony i mu minie. Nie minęło. Pies zawsze jest przy mnie, nigdy nikt go nie zaatakował, nie uderzył. Pies od małego miał kontakt z psami i ludzmi. Niestety ostatnio nawet suczkę z którą bawił się od szczeniaka, przewrócił i złapał dość mocno za szyję, bo zabrała mu patyka. Napewno skontaktuje się z kimś kto nam pomoże.Dziękuje za namiary.[/QUOTE] Co do czasu od kiedy zaczął kopulować na poduszkach, to raczej nie tyle popęd seksualny co nagromadzona frustracja, energia z, którą sobie po prostu nie radzi. Same spacery od punktu A do punktu B i spowrotem niestety nie są wystarczające dla tak wymagającego psa jak owczarek niemiecki. Tu trzeba konsekwentnych, cyklicznych spacerów,które dadzą mu w kosć fizycznie jak i psychicznie. O ile z psem jest wszystko wporządku pod kątem zdrowotnym... Mi to zachowanie śmierdzi po prostu nudą - jemu się musi nudzić. Kastracja to też nie działa tak, ze PACH i juz. Pies po kastracji wcale się nie zmienia z dnia na dzień.... A jak pies zachowuje się w stosunku do Twojego męża? Czy Ty też z nim chodzisz na takie spacery jak Twój mąż ?
  16. GAJOS

    Agresja lękowa

    [quote name='Patmol'] i co on z tym kongiem miałby robić? toczyć się go nie da po kamieniach, ani po wysokiej trawie a poza tym pies wtedy leży i odpoczywa; ale i obserwuje po psiemu no, bo w lesie i lisa można zobaczyć i jelenia i sarnę (często) i wiewiórkę (jeszcze częściej) las jest ciekawy[/QUOTE] Pies może robić jedną rzecz na raz - albo leży i odpoczywa, albo jest czujny. Podnoszenie uszek czy węszenie podczas tego gdy leży to jest dla niego praca a nie odoczynek - stąd jego zachowanie o, którym piszesz. Po co ma reagować na ludzi, którzy się nie zbliżają? Pilnuje Was przed tymi, którzy właśnie się zbliżą - taka praca... Kong, to taka zabawka behawioralna, która ma w środku napchane smakołyki i gdy jest czas na odpoczynek - dajesz mu zabawke i na niej sie skupia... Taki relaks :)
  17. GAJOS

    Agresja lękowa

    [quote name='Patmol']j pies nie odpuści -tylko obserwuje; a ma lepszy ode mnie wzrok (widzi bardzo daleko), słuch i węch patrzę na niego i wiem -tam na horyzoncie na pewno jest duży pies albo wiewiórka albo człowiek zawsze zauważy/poczuje przede mną:oops:[/QUOTE] To też nie jest zbyt dobre. W psie uruchamia się tryb pracy - stróża. On nigdy nie odpoczywa z tego co piszesz... Zajmij może wtedy psa ? Może kup kong? Żeby mógł się skupić na czymś innym - niekoniecznie na tym, czy przypadkiem ktoś nie idzie. Z tym, że zrywasz się na równe nogi gdy ktoś do Was podchodzi, dajesz psu znać, że coś się dzieje, i on reaguje jak reaguje... Troche więcej luzu :)
  18. GAJOS

    Agresja lękowa

    [quote name='Patmol'] myślę ze on ich odbiera jako zagrożenie czyli nie czuje się tak do końca bezpiecznie?czyli niedobrze?[/QUOTE] Jest niepewny bo nie zna dobrze tego terenu, nie wie co go może spotkać, a niekontrolowana agresja (czyli nie na komende) zawsze, lub prawie zawsze bierze się z niepewności i strachu. Połóż się na ziemi na wysokości Twojego psa, zobacz jak wygląda facet, który właśnie do Was podszedł, nawija coś po chińsku, do tego patrzy Ci się w oczy i staje przodem i jeszcze kładzie Ci na głowie wielką łape, która troche waży i przyciska Cię do ziemi.. Tak tego człowieka - obcego człowieka widzi Twój pies.
  19. GAJOS

    Agresja lękowa

    Co do sytuacji w, której pies "uderzył zębami" dziecko, bo było ciemno to nie jest tak dokońca. O ile pies nie ma żadnych problemów zdrowotnych związanych ze wzrokiem to... pies widział, wyczuł że to jest ten człowiek - dziecko do, którego "nic nie ma". I tu niestety zwaliliścię winę na to, że było ciemno, a psa tym usprawiedliwiacie. Więc zapewne pies nie odczuł żadnych konsekwencji za to co zrobił. Powinniście ODRAZU stanowczo zareagować - np. odciągnąć psa za skórę na karku Dużym błędem było to, że pozwalałaś ciotce, czy komukolwiek drażnić się z psem. Pies wyrobił sobie skojarzenie, że trzeba walczyć, warczeć, szczekać i w konsekwencji atakować ludzi, przelał to na większość ludzi z jakimi się spotyka. I w tym jest cały fix... Psu musisz pokazać, że TY kontrolujesz otoczenie, ludziom zabronić szybkiego, agresywnego podchodzenia do psa, głupiego gadania, patrzenia w oczy psu, czy wyciąganie do niego ręki i za żadne skarby świata nie pozwolić ludziom głaskania od góry - dla psa to jest coś takiego jak "przyciskanie do ziemi" więc coś co jest dla niego próbą walki. Jeżeli już, to niech go głaszczą od spodniej części pyska, to jest jakby "podnoszenie samooceny" - uniesienie głowy.. Delikatnie przeciągnij smycz tak aby pies znalazł się za tobą - stworzysz jakby ścianę , oparcie dla psa. Pies wkońcu załapie, że nic mu się przy Tobie nie dzieje, bo go bronisz ciałem. Troche to potrwa,ale ... wkońcu psy to wredne małpy , ciekawskie zwierzęta, które wkońcu chcą poznać "z kim to ta moja pańcia / pańcio tak sobie dyskutuje" i wkońcu delikatnie wyjdzie z za Ciebie, żeby obwąchać... i w konsekwencji zobaczy że 'przecież ten facet ta baba, to żadno zagrożenie" Najpierw naucz siebie spokoju, i konsekwencji w stosunku oczekiwań do ludzi...Niech ignorują Twojego psa a zajmą się rozmową.
  20. I dobrze powiedzieć, że spacery to udręka... Ona kiedyś gdzieś mnie mijała z 10-12 km. od mojego domu - byłem z psem na spacerze, a ona się mojej siostry zapytała jak ja to robię, że tak daleko z nim chodzę na spacery, że przecież mogę spotkać jakieś psy, koty i co wtedy ? Akurat było tak, że pies szedł luzem z jakimś drągalem w pysku ... Ona stwierdziła, że ja męczę psa takimi spacerami i jeszcze taką wieeeeeelką belkę niósł w pysku...Okropne :( Po prostu nie wzięła pod uwagę tego, że ja po prostu opał zbieram :D A co do pływania to jak juz pisałem - proponowałem, miejsce do, którego na prawde bardzo mało ludzi chodzi więc jest i bezpieczniej . To stwierdziła, że pies się przecież może utopić... A co do spacerów z "małymi psami, które nie mogą dużo chodzić" to sąsiad twierdzi, że szybkie siku na podwórku to wystarczająca ilość ruchu dla Yorka. Czyli 10 metrów korytarza, 7 schodków i podwórko hmm które ma może 20 metrów długości i 5 szerokości :) a poza podwórkiem to w koszyczek i heeeja !
  21. Wiek nie ma znaczenia; jednak psiak przeżył udar i nie wiadomo jakie spustoszenie w organizmie wyrządził... Niestety. Ludzie, którzy przeszli udar niejednokrotnie się zmieniają, mogą być różne "odchylenia od normy" też mogą być bardziej drażliwi czy nawet agresywni, i w przypadku zwierząt jest tak samo... Ja bym się postarał odseparować psy od siebie - gdy nie są pod kontrolą... Powodzenia
  22. [quote name='socurek']Psy bawią się ze sobą coraz ładniej, przeciągają sobie szarpak, ganiają się po domu, mała często zaczepia Norka do zabawy. Ewidentnie dobek coraz bardziej interesuje się jej osobą i sam coraz częściej ją zaprasza do wspólniej zabawy. Czasem jednak, kiedy Norek nie ma ochoty marszczy nos, pokazuje zęby, a chwilę potem atakuje ją (tzn. gryzie/kąsa, nie warczy uprzednio, tylko robi tą swoją wściekłą minę), po czym mała ucieka z przeraźliwym piskiem. Czy to też jest dopuszczalne, mieści się w granicach normy, czy powinnam na to zwrócić uwagę i przeciwdziałać?[/QUOTE] O ile widzisz, moment pokazywania zębów to reaguj. Reaguj w stosunku do obu psów, tak aby dobek nie poszedł na ostro, i małemu psu też musisz pokazać, że nie teraz. Że to nieodpowiedni czas na zaczepki.
  23. To, że pies jest traktowany jak człowiek, to że śpi w łóżku itd. Nie musi być dla niego czymś fajnym. Pies potrzebuje przewodnika a nie mamusi/tatusia. Sąsiadka miała podobny problem, kilka razy dała na spacer swojego kundelka, facetowi, który zbiera puszki, złom itd. Pies po 5 czy 6 spacerach z tym gościem, zaczął go traktować jak swojego Pana. Na nią nie zwracał uwagi. Doszedł do tego jeszcze jej żal "że ją zdradził, a ona go uratowała, karmiła butelką" - bo ktoś wyrzucił szczeniaki na śmietnik :/ Ten facet traktował go jak PSA - pies chodząc z nim wykonywał pracę za, którą dostał albo i nie dostał jedzenie i picie. Teraz po jakimś roku pies chodzi z tym facetem bez smycz, nie wyprzedza go nawet. Nie mówiąc już o jakiś wybrykach typu pogoń za kotem czy coś w tym stylu. Jest mu oddany w 100%. Dlaczego? Dlatego, że ten człowiek nie robi sobie z niego namiastki żony, córki, matki, syna, czy kogokolwiek, daje mu prace i jedzenie. Ja bym zaczął pracować z psem i go nie wypuszczał ŻEBY LATAŁ LUZEM. Tyle. Bo w ogóle dlaczego go wypuszczasz? Żeby się błąkał po ulicach... Jeżeli będziesz widzieć, że pies sie z wami męczy to możesz mu przypiąć karteczke, żeby Ci ludzie (o ile takich ma) nie puszczali go luzem, podaj adres, napisz, że oddasz książeczke zdrowia i tyle. Tak być nie może , że pies lata tam i spowrotem... Albo wóz, albo przewóz.
  24. Nie pozwalaj na ekscytację w momencie gdy go wołasz. Ja poradziłem znajomej (ma ONka) który podobnie się zachowywał w wieku prawie 2 lat -gdy go zawołała to podbiegał i ją chwytał za rękę. Poradziłem jej, żeby wołała go z rękoma założonymi (nie wiem jak to nazwać) i kazała mu odrazu siadać. Początki nie były kolorowe, więc miał króciutką smycz (tak z 30 cm) zawsze gdy biegał luzem,, i jeżeli próbował ją złapać to go korygowała przez szarpnięcie w bok. Po około tygodniu nie było już tego problemu.
  25. Wyjdź z żoną, po chwili przejmij smycz, jak gdyby nigdy nic - zrób to najpewniej jak potrafisz. Postępuj zgodnie z tym co napisała Beatrix, a będziesz miał za jakiś czas Szarika :)
×
×
  • Create New...