-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
Wątek Luśki jak najbardziej nadaje się do takich poszukiwań. Mam nadzieję, że znajdzie się hotelik dla biedaka.
-
mi się zdublowało to co powyżej :)
-
tak, nawet jak człowiek głodny jest bardzo, to jednak po pchłę niech nie sięga :)
-
No wiem, powinnam iść spać przed dwunastą, bo to dobre dla zdrowia, cery, urody :) itd. Trza zmienić tryb życia na bardziej zdrowy, to fakt. Zdjęć rzeczywiście dawno nie było, bo przez jakieś ciągłe aktualizacje, które telefon sam sobie pobiera, co jakiś czas mam problemy z przesyłaniem zdjęć do komputera. I te problemy są kilka razy do roku. Do pcheł przyznam się szczerze miałam stosunek obojętny, no raczej te psie na człowieka nie wlezą. Ale jak pchła jest w rozpaczy to jednak może wyskoczyć na małego gula z człowieka. Po akcji z makaronem spod ogona, mój stosunek do tych owadów uległ diametralnej zmianie i teraz je tępię :) Dostałam jakiejś obsesji i jak przykładowo zwierzak się przy mnie drapie, to trzymam zamknięte usta...wiadomo dlaczego. ...no i nie pozwalam strzepywać sierści z ubrań przy stole, no bo ten tego...pchły... Heloł, czy taką fobię się już leczy ??? Czy to mi minie samo ??? No ale gdybyście widziały te wypełzające makarony, to też byście się bały, na 100%.
-
Dziękuję za odwiedzinki. U Luśki wszystko dobrze. Jest bardzo grzeczna, dużo śpi. W marcu chcę iść z nią do Pani Oli /weterynarz/, bo mam wrażenie, że Luśkę bolą trochę tylne nogi. W grudniu, czyli dwa miesiące temu Luśkot dostał mega zaparcia. No to dałam mu kilkanaście cudownych kulek z Royala - to dostał sraczki. I mimo sraczki, przestał też sikać. Już myślałam o cewnikowaniu, ale przypomniałam sobie, że Dorobella radziła mi kiedyś żeby, jak Luśkot się zatka podać mu Nospę. No i podałam pół tabletki. I była eksplozja - całe szczęście Luśkot siedział wtedy w transporterku Wszystkie problemy minęły, a Dorotka uratowała Siuśkota przed cewnikowaniem i lewatywą. Kilka tygodni temu, Misiem zaczął produkować makaron nitki spod ogona - no normalnie taki do rosołu. W przypadku kota taki makaron wskazuje na inwazję tasiemca :) no i rzygał równo też :) Cała szóstka debili została odrobaczona i to już dwukrotnie. Spod ogona Miśkowego już nic nie wypełza. Ciekawostka - takim "członem" tasiemca to się człowiek nie zarazi. Człowiek i kot zresztą też, muszą zjeść pchłę z tym tasiemcem /tzn.chyba z jakimś jajem, czy coś :) / i potem jest mega rzyganie - tasiemiec nie odpuszcza :) Czyli trzeba pilnować, żeby na zwierzach nie było pcheł. Po feriach jakiś bazar muszę machnąć na majty dla śmierdziela. Poza tym tniemy koszty i nie generujemy tychże :) Buziaki dla odwiedzających.
-
Tak, z tym siuraniem to masakra jakaś jest. Luśka szcza, bo tak ma, ale ta reszta zdrowych byków, to ma narąbane pod sufitem. Dziś zauważyłam, że naszczali mi na choinkę w doniczce, w pokoju i oczywiście jedna gałązka padła od smrodu. Jak już widzę ogon ala antenka w górze wpadający w wiadome drgania, to wpadam w szał, drę się opętańczo i wykrzykuję jakieś bluźnierstwa. Kiedyś będzie jakiś afekt, jak nic.
-
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
No to super :) Cieszę się, że budka stoi na miejscu. Niech sobie koteczki śpią w przyzwoitej hacjendzie, a nie w krzokach, albo w pudełeczku po pizzy. No, policja czuwa :) i kotki też: -
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Znowu poległam na cytowaniu rozległych postów :) zawsze cuś źle kliknę i wyskakują masowo niechciane posty... Danusiu i co z tą budką wyrzucaną do śmietnika ? Rany, ale potwory...co im budka przeszkadza ? Czy sprawę dało się jakoś rozwiązać, czy też pojawiła się bariera w postaci "zakutej pały" ? Rozumiem, że budka wyglądała inaczej niż ta poniżej, ale nawet taka, jak ta poniżej ma dużo recyclingowego uroku :) -
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Przekonujemy w ten oto sposób: -
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Kotem myślę sobie można wiele rzeczy zrobić. Mam kilka pomysłów i je tu zamieszczę :) Poniżej wklejam filmik: jak wyfroterować kotem podłogę. Podobnie robimy z kaflami w łazienkach - bierzemy kota i szorujemy. Mam jeszcze pomysł na kota, czyli: kot jako wiatromierz, ale obrazowanie wiatromierza zamieszczę w innym terminie. Kot też nieźle zasysa odpadki żywnościowe z kubła, więc mamy catsowy recycling :) Kot może pełnić dużo funkcji w gospodarstwie domowym. Już nawet nie wspomnę o powszechnym poborze kotów do służby deratyzacyjnej /szczury/ i o wykorzystaniu kotów do dezynsekcji /owady/. Zaznaczam, że koty przy tępieniu szkodników stosują tylko metody naturalne. Bez chemii. -
Na FB pojawiła się strona: TERENOWA AKCJA KASTRACJA - bardzo superowa sprawa. Barierą jest odległość. Do 250 km ekipa dojeżdża do ok. 20 zwierząt /powyżej 20/. Ale tereny koło Warszawy /do 80 km/ powinny mieć do kastracji 10 zwierząt. Wszystko jest w tekście poniżej i wklejam link: https://www.facebook.com/pages/Terenowa-Akcja-Kastracji/580472298749836?sk=info&tab=page_inf Opis: Terenowa Akcja Kastracji ma na celu zwalczanie bezdomności zwierząt poprzez bezpłatne sterylizacje bezdomnych oraz wiejskich suk i kotek Jak to działa? Lotna brygada weterynarzy wraz ze swoim sprzętem jedzie w teren i organizuje 'polową' salę operacyjną np w budynku gminy, świetlicy czy szkoły. Zabiegi suk i kotek lekarz wykonuje non-profit, po cenie materiałów, na które organizujemy zbiórkę za pośrednictwem dowolnej fundacji prozwierzęcej działającej na danym terenie. Kto może skorzystać z Akcji? Dowolna organizacja (fundacja, gmina) lub osoba fizyczna, która na miejscu zorganizuje salę (wystarczy, że będzie to ciepłe pomieszczenie z dobrym oświetleniem, dostępem do prądu, wody i toalety) oraz doprowadzi na miejsce operacji minimum 12 psów/kotów. Zasięg Akcji? Zależnie od potrzeb. Wyjazdy jednodniowe (10 zwierząt) w granicach 80 km od Warszawy. Dwudniowe (powyżej 20 zwierząt) do 250 km od Warszawy. Przy większych potrzebach (powyżej 30 zwierząt) i odległościach powyżej 250 km indywidualnie ustalamy czy organizacja wyjazdu jest możliwa. Każda Akcja uzgadniana jest indywidualnie z osobami zainteresowanymi. Akcja jest całoroczna.ząt) i odległościach powyżej 250 km indywidualnie ustalamy czy organizacja wyjazdu jest możliwa. Każda Akcja uzgadniana jest indywidualnie z osobami zainteresowanymi. Akcja jest całoroczna.
-
Tak Agatko, jeżyka bardzo szkoda. I rzeczywiście szkoda, że te biedaki nie potrafią mówić, bo można przeoczyć ważne objawy choroby. Jeżyk był naprawdę bardzo sympatyczny. Dogadywał się z psem. Spali na jednym legowisku. Kiedyś po śpiworze wdrapał się na łóżko i wtoczył do śpiwora. To było wtedy, kiedy wydawało nam się, że już jest wszystko dobrze. Miał jednak bardzo dużo robaków: nicienie, tasiemca, czy też tasiemce, opornie przybierał na wadze, przewracał się... Miał też dziurkę w podniebieniu, która została namierzona, gdy już był zbyt chory. Ale staraliśmy się, żeby czuł się dobrze. Ta historia miała się skończyć dobrze, a skończyła się tak jak się skończyła. Szkoda, bardzo szkoda.
-
Tak Dorotko, BDT to utopia w czystej postaci. Patrz, a ten dziki kot z działek już nie jest taki dziki...ta ilość bezdomnych zwierząt w naszym kraju jest przytłaczająca...a nasza robota to często syzyfowa praca, bo sterylizujemy, kastrujemy, a bezdomniaków ciągle mnóstwo. Akcja sterylizacja powinna trwać cały rok z dofinansowaniem oczywiście. A trwa miesiąc...a zwierzaki mnożą się cały rok. Zwierzęta chronione, to z kolei inna bajka...coraz ich mniej, sporo choruje, mnóstwo ginie na ulicach i z głodu...a fachowych ośrodków jak na lekarstwo...
-
RAFT I CZARET- NIESZCZĘŚCIE I ROZPACZ W SCHRONISKU...PILNE!!!
joanka40 replied to Zofija's topic in Już w nowym domu
Biedaki. Trzymam kciuki za psiaki. -
Dorotko, czyli teraz walczysz z robalami płucnymi...oby się udało. Rzeczywiście spadek wagi jeża, to ogromny stres dla opiekuna. Jak jeż przybiera na wadze, to jest cudownie, jak ją traci - koszmar...tym bardziej, że znajdowane jeżyki są zazwyczaj małe i nie mają z czego się odchudzać. Dobrze, że z zębami u Fenrira się poprawiło. Oby zaczął gryźć. Co do kupowania pieluch, to rzeczywiście często mam wrażenia, że co dwa dni mi czegoś zabraknie, a najbardziej boję się, że zabraknie mi w domu papieru toaletowego i mokrych chusteczek. Te środki higieniczne schodzą u mnie w niewiarygodnie szybkim tempie. Panie w Biedronce pewnie myślą, że mamy przewlekłe biegunki, a być może nawet odżywiamy się tym papierem. Co do Merlina, to wiem, że siurał gdzie popadnie i to w ogromnych ilościach. Większość ludzi pozbywa się takich kotów, albo je usypia, albo stwierdza, że kot nagle stał się kotem wychodzącym i na całą dobę wykopuje się takiego kota na dwór. U Ciebie Merlin przeżył wiele szczęśliwych lat i TO W DOMU. No to się nazywa Bohaterska Postawa. Koty szczające to dylemat i moralne wyzwanie... Mówiłaś kiedyś mi ile żwirku szło przy Merlinie...to była jakaś masakra. Mnie ostatnio dopadło przezwierzowanie i najbardziej doceniam swoje zwierzęta jak śpią, albo prażą się w słońcu na dworze :)
-
Powiększyłam sobie Twoje zdjęcia - klik i wychodzi mi na to, że to jakiś Mister Hedżgogów jest :) Dla niewtajemniczonych podaję : * jeż po angielsku to hedgehog :) /ja czasami mówię hiczkok :)
-
Dorotko, mam nadzieję, że Heder będzie zdrowa. Robale to rzeczywiście paskudna sprawa u tych zwierzaków. Robale potrafią nieźle przeczołgać jeża i opiekuna oczywiście też. Trzymam mocno kciuki za Panią Jeżową. A zdjęcia Fenrirowi zrobiłaś piękne. Bardzo mi się podoba to zdjęcie, jak pokazuje brzucho. Muszę się zmobilizować i obfocić naszego Grubasa :)
-
Dorotko, Fenrir jest cudowny :) Wygląda wprost rozkosznie. Cieszę się, że jeżyk czuje się lepiej. Ale też miał szczęście, że trafił na Ciebie. Masz ogromne doświadczenie w jeżowych sprawach i wiele uratowanych kolczastych na swoim koncie. Oj, szczęściarz z niego :)
-
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Na wysoki połysk oczywiście :) -
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
No to pałka się przegła...poduszkozaborcy na balkon i do łazienki szorować kafle futrami. -
Szkoda Jeżyka... Bardzo biedne te jeże są tak w ogóle...człowiek zabrał jeżom sporo jeżowych terenów. Te zwierzaki giną pod kołami samochodów, mioty z sierpnia mają bardzo ciężko, dodatkowo dochodzą pasożyty, larwy much, różne urazy i niestety mamy zbyt mało wyspecjalizowanych ośrodków do pomocy jeżom, a te które są, są przepełnione. Mało kto wie, że jeż pokazujący się w dzień, albo brodzący w śniegu wymaga prawie zawsze natychmiastowej pomocy. A jest to przecież zwierzak pod ochroną. Strasznie byłoby szkoda, gdyby te piękne zwierzęta, za kilkadziesiąt lat można było zobaczyć tylko na zdjęciach. A nasz Jeżyk był taki piękny...
-
Danusiu, Kochana z Ciebie Dziewczyna. Jeżurkowo jest bardzo fajne :) Ta Fundacja zamieszcza też sporo informacji na FB. Odnośnie naszych dwóch jeży, to niestety mamy aktualnie jednego, Pana Jeża. Jest zdrowy, waży kilosa, wcina z wielkim apetytem i jest bardzo fajnym lokatorem. Niestety, malucha nie udało się uratować. Trudno się o tym pisze, bo dopóki nie zostało napisane, to można się łudzić, że nic się nie stało. Ale niestety, jeżyk nie przeżył...zmarł na początku roku, w nocy z pierwszego na drugiego stycznia. Był nawadniany, brał antybiotyk, w zbadanych odchodach Pani Doktor nie znalazła pasożytów...a mimo to chudł... Był karmiony ze strzykawki, sam też próbował jeść, ale nic z tego nie wychodziło... Trudno jest pogodzić się z taką stratą, tym bardziej, że bardzo Jeżyka polubiliśmy i było sporo tygodni, gdy wydawało się, że Jeżyk jest już zdrowy i, że wszystko będzie dobrze. Niestety nie udało się, straszna szkoda...
-
Elenka już w DS :) Powodzenia sunieczko kochana :* :)
joanka40 replied to Martika&Aischa's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do psinki i zapisuję wątek :) -
A o tym łysolu yorku nic nie wiem...na FB ucichło i nie wiem w końcu, czy trafił do DT, czy też nadal jest w schronisku. Może jutro coś będzie wiadomo.
-
Już żeśmy byli na wątku. Ten psiak taki mały jak Siuśkot jest :)