Jump to content
Dogomania

joanka40

Members
  • Posts

    6893
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joanka40

  1. Rytka, kciuki mocno zaciśnięte za Kicię. Trzymaj się Kochana :)
  2. O rany...tak jak myślałam, te ropnie na głowie są bardzo groźne... O kurde...Rytka, bardzo mocno trzymam kciuki, bardzo, bardzo mocno. W sumie to sporo wiem o Madrytowskim, a Lu tylko tyle, że jest bardzo delikatną kicią. Mocno trzymam kciuki za Lu, mocno, mocno... Mój Misiek miał operację z ropniem jak miał około pół roku i wiem, że pomyślicie, że mi odwaliło, ale moim zdaniem stres spowodował u Miśka zahamowanie wzrostu i Misiek zrobił się bardziej nerwowy. A był bardzo łagodnym flegmatykiem, mimo, że był kociakiem i powinien łobuzować. Dalej jest bardzo grzeczny, ale nerwowy i niestety mały, a myślę, że miała zadatki na dużego kota. Te ropnie to straszne dziadostwo i możliwość zakażenia krwi, a w rezultacie sepsy. Antybiotyk musi zadziałać. Musi, musi.
  3. Kot Misiek był chory i był u lekarza. Tak to u kotów, czasami się zdarza. Ale już jest prawie zdrowy, łyka jeszcze antybiotyk na masło. Z tym masłem, to już wiem skąd wiem - od Dorobelli :) Luśka też lubi masło i udawała jednego wieczoru kaszel, ale jej do rana przeszło. Dziś Miśka z kolei chyba miała smaka na maślaną kulkę, bo też było symulowanie choroby :) No ale jak przychodzi co do czego, to te niby chore dostają głupawki i wychodzi szydło z worka, że oszukują. Bo jak zwierzak chory to wiadomo, leży, ledwo dycha, nie ma apetytu, a nawet trzeba takowego karmić. A te niby chore to żrą jak sfinie i słonie razem wzięte. Część dalej wyłazi na dwór, mimo pogorszenia pogody, ale prawie codziennie mają dwa razy dziennie ciepła zupę na kuraku, więc mogą trochę zaszaleć na dworze. Tak sobie myślałam, żeby na noc po jakimś kielonku im zapodać, albo herbatę po góralsku, ale mogłaby wystąpić u tych durni reakcja paradoksalna i mogłoby dojść do jakiś niepotrzebnych demonstracji...i buntów. Luśka bardzo dużo śpi, zastanawiam się, czy nie wystawić jej do przedsionka - może by zahibernowała na zimę jak jeże i niedźwiedzie bodajże :)
  4. Rytka Kochana z Ciebie Dziewczyna. Dbasz o zwierzaki najlepiej jak potrafisz, ja to wiem na 100%, choć w sumie tylko do siebie piszemy. Mam nadzieję, że Lu się pozbiera. Myślę, że takie rany na pycholu są bardziej uciążliwe od takich jak miał mój Misiek, na brzuchu. Koty czasami nie znają umiaru i potrafią człowieków nieźle przeczołgać.
  5. Melduję, że przyjęłam do wiadomości - idealnie - na podglądzie :) Idę trenować. Odmeldowuję się :) Podpis: Przyszły miszcz cytowania.
  6. No i wyszedł mi cytat mieszany, zacytowałam samą siebie i dodatkowo popełniłam plagiat przypisując sobie tekst Danusi. Idę stąd, bo zaśmiecam tylko wątek. Idę zaśmiecać Siuśkotowy i tam osiągnę mistrzostwo w cytowaniu :)
  7. Próba cytowania nr 2 propagująca palenie nie powiodła się. Boże jeszcze wskoczył mi trzeci post również źle zacytowany. Rany, ale wstyd... Wszyscy cytują, a ja nie umiem...
  8. Próba cytowania nr 1 nie powiodła się.
  9. Z tym się zgodzę w 100%. Moja wysypka siedzi w mojej głowie i mnie prześladuje :) Moją wysypkę wywołał stres związany z wizytą znajomej, ewidentnie. Tak bardzo się wystraszyłam, że ktoś może zarazić się od psa. A tak przy okazji: w jaki sposób cytuje się tylko fragment czyjejś wypowiedzi ? Będę wdzięczna za wskazówki, bo mnie się to nigdy nie udaje.
  10. No coś Ty Gabrysiu. Każdemu może się to przytrafić. Tak jak już kiedyś pisałam mnie uciekła niepełnosprawna kotka w pampersie, bo inny kot otworzył jej drzwi z klamki. Uciekinierka uciekła przez rozstrzelnione drzwi, prosto na dwór. A wczoraj na Konopnickiej zaczepiła mnie Pani, że uciekł jej mały jamnik i czy go przypadkiem nie widziałam. Swoją drogą wiedziała kogo zapytać, hm... Powiedziałam Jej żeby założyła wątek na dogo, jeśli go nie znajdzie. Tak więc niestety zwierzaki lubię sobie czasem nawiać i trzeba ich od czasu do czasu poszukać :)
  11. My też izolujemy Faszyzma. Niestety on gdyby go nie pilnować, to chybaby zagryzł Miśka. Faszysta nie umie skakać i Misiek siedzi na takiej półce pod sufitem najczęściej. Kiedyś mój mąż wypuścił Faszystę, ten w ciągu 3 sekund dopadł Miśka, Misiek wskoczył na mnie, Faszyzm też i podrapali mnie strasznie. Trzeba bardzo uważać też na siebie, bo jak koty lecą to drapią i wbijają szpony, bez opamiętania. Trzeba uważać na takich bandziorów. Rytka my zamykamy łobuza w pokoju, albo łobuz siedzi na dworze, albo jak Misiek jest na półce, to Faszysta może być z innymi kotami. Generalnie wali mu równo, bo atakuje i swoją matkę, i Luśkę, ale tylko Miśka chce zabić - ewidentnie. Na noc Faszysta zwany również Kretem jest zamykany sam w pokoju. No to Lu i Misiek mieli dokładnie to samo - paskudny, zaropiały ropień im się zrobił. A jak widać obronić się nie potrafią.
  12. Ale zwycięzcą w rankingu bystrości, wcale nie jesteśmy my Rytka, tylko jedna z moich znajomych mieszkająca w bloku i posiadająca kota JEDNEGO. Przez ok. 3 dni nie zauważyła, że kota NIEWYCHODZĄCEGO nie ma w domu. A kot prawdopodobnie, niezauważony, przy jakiejś tam okazji wyszedł na klatkę. Z klatki polazł gdzieś, a następnie wpadł do jakiegoś przewodu wentylacyjnego :) którym następnie wypadł kilka pięter niżej u jakiejś Pani. Kot był w panice, trochę zdemolował tej Pani mieszkanie. Pani wezwała już nie wiem tam kogo, ale w efekcie finalnym kot wylądował w schronisku. A moja znajoma, dalej nie była świadoma, że kota nie ma w domu...hahahaha... No, prawdą jest powiedzenie, że niektórzy ludzie przesypiają życie. Kiedy znajoma się zorientowała, że kota nie ma w domu ? Ano wtedy, gdy przeczytała ogłoszenie z opisem jej kota, że taki, a taki kot został znaleziony przez taki, a taki nr telefonu i, że obecnie przebywa w schronie :) Hahahaha...no i wtedy znajoma dopiero się zorientowała. Zaznaczam, że ma męża i wyrośnietego syna i żadne z nich się nie zorientowało, hahahaha... Pojechali po kota do Chorzowa, kot obrażony na całego i jeszcze jakąś karę zapłacili chyba z 200 zł. Chyba tyle się płaci za to, że się nie dopilnowało zwierzaka. U sąsiadki kot zrzucił ze ścian jakieś obrazki i czornymi łapami porobił jej szlaczki na ścianach. To dopiero jest MISTRZOSTWO NIEUWAŻNOŚCI :)
  13. No Madrytowski, Madrytowski -co to za bicie dziewczyn po twarzy ??? Madryt świnka z ciebie jest i tyle. Wiesz Rytka, rzeczywiście tak mogło być, że ją drapnał w dzioba, a, że nie zauważyłaś zmiany w zachowaniu kota, to ja się wcale nie dziwię, bo też tak mam. Kot do mnie nie przychodzi dajmy na to trzeci dzień, a ja myślę sobie: ale ładnie śpi cudak jeden. Kiedyś mój mąż mówi do mnie: - Skrzat coś za dużo śpi, coś mu jest. A ja: - No coś ty, nie masz innych problemów ? Ale zaczęłam się Skrzatowi przyglądać i rzeczywiście okazało się, że jest jakby nieprzytomny. No i co - kot miał panleukopenię. Więcej mam takich wpadówek, ale przy dużej ilości zwierząt człowiek traci czujność. Jeśli zaś chodzi o ropnie, to Faszysta napadł kiedyś Miśka i zrobił mu dziarę, czego też nie zauważyłam. Zauważyłam dopiero, jak Misiek już spał na stojąco. A u weta utrzymywałam, że: - Panie doktorze, taka gula mu się na brzuchu zrobiła, a ktoś trzy dni temu wyjadł zawartość saszetki wraz z połową opakowania /wiesz, tego plastikowo - aluminiowego/ i ta gula, to ta otorbiona saszetka. Okazało się, że to ropień - kot miał operację i wycięli mu z ćwierć zgniłego brzucha. Pewnie u Lu zrobiło się właśnie coś takiego. Całe szczęście, że u Twojego Taty tak dobrze skończyła się historia z tętniakiem. To rzeczywiście wyjątek, jeśli nie cud. Całe szczęście, że Twój Tato wyzdrowiał. Życzę Wam dużo zdrówka i trzymam kciuki za koteczkę.
  14. O rany...trzymam kciuki za Lu. Daj znać, jak kociczka się czuje. A czy podejrzewasz co się stało, że się tak podziało ? Mój Misiek się przeziębił ostatnio i dostawał zastrzyki, ale już jest dobrze. Mam nadzieję, że Lu też szybciutko wyzdrowieje.
  15. Danusiu, na człowieka te skórne robale rzadko się przenoszą, całe szczęście :) Mój pies zaliczył kiedyś równocześnie nużycę, świerzbowca i nie wiadomo co jeszcze... Przez kilka miesięcy był leczony na alergię, ale mnie to cały czas zalatywało robalami. No i w końcu pojechałam z psem do n-tego weta i ten stwierdził, że mamy super komplet pasożytów skórnych. A teraz humorystyczny aspekt tej sytuacji: następnego dnia moje dziecko zaprosiło kolegę z mamusią "ę, ą" no i jak wyelegantowana mamusia siedziała na rogówce, a obok niej mój pies to oblewały mnie zimne poty ze stresu, a oczami wyobraźni widziałam świerzbowce w akcji. A dzień później dostałam okropnego świądu czoła i tułowia. No to byłam już pewna, że mnie zaatakowało całe robactwo tego świata. Poleciałam w te pędy do dermatologa razem ze swoim dzieckiem, bo byłam pewna, że był na nas atak. A Pani Dermatolog obejrzała nas i powiedziała, że ja dostałam wysypki i świądu na tle nerwowym, a moje dziecko dostało wysypki, bo coś zjadło. Powiedziała też, że istnieje zaledwie kilka procent ryzyka, że człowiek zarazi się robalami od zwierzaka. No to ja sobie przyjęłam 5% i to mi w zupełności wystarczyło, żeby ukoić moje nerwy. Najlepsze jest to, że teraz jak mam stresującą sytuację, to dostaję swojej urojonej wysypki na czole i się z nią męczę. Wyobraźcie sobie, jak się stresowałam, tą elegancką mamuśką...a spotkania nie dało się już odwołać, bo dzieciaki bardzo chciały się pobawić. Ponieważ mam dość wybujałą wyobraźnię, wyobrażałam sobie, że Pani "ę, ą" obgaduje mnie przed całym miastem, że u mnie w domu jest inwazja obcych. No i znowu stres mnie dopadł na samo wspomnienie tej sytuacjii znowu swędzi mnie czoło. To się chyba nazywa urojenia ??? :look3: :eek2: Danusiu, a co jest dobre na urojenia ?
  16. I dziś wypróbowałam nowy patent na podawanie tabletek kotowi :) Sprawdzało się do pewnego momentu podawanie w strzykawce, ale ostatnio takie to się jakieś wydelikacone zrobiło, że od razu koty dostają nudności, a potem wymiotów i jeszcze mi jakieś dziary ala picasso robią na rękach. Wyczytałam kiedyś, gdzieś tam, że chemia w kulkę z masła /albo w woskowinę z ucha, haha.../ i do ryja. A jako, że Misiek ewidentnie podziębiony jest, a ja w swojej stercie leków dla kotów, psów i jeży :) znalazłam lek na kaszelki i kichawce, no to utoczyłam kulkę z zimnego masła, złapałam Miśka od tyłu, zrobiłam nokaut i blokadę kolanami i dalej :) - jedna ręka trzyma kichający łeb, a druga ręką ładuje w gardło kulę maślaną. Za trzecim razem mi się udało, nie zostałam wytatuowana, tylko palca wskazującego sobie haratnęłam o zęba, ale nawet śladu nie ma od tego zęba :) Trochę żeśmy się z Miśkiem wymazali masłem, ale ogólnie: Akcja na masło się powiodła !!! Teraz Misiek jest wylizywany z masła przez swojego narzeczonego Skrzata. No wiecie: freedom, peace and love... and Ladies and Gentelmens: All we need is LOVE No i za jednym zamachem załatwiłam moim kotom owe trzy aspekty tak ważne dla życia kotów, a mianowicie: akcja na masło odbyła się w pokoju /największym/ - czyli mamy peace, kot miał wolność wyboru, tzn. albo mógł zjeść tabletkę, albo tabletkę zjeść mógł - czyli mamy freedom oraz najważniejszy aspekt LOVE - czyli miłość, która ma teraz miejsce po namasłowaniu Miśka.
  17. Pamiętacie, pisałam kiedyś taki post, gdzie wkleiłam zdjęcie głuchego kota z FB. No więc ten kotek już ma dom :) A teraz na FB mój ulubieniec Kot Tofik udostępnia do adopcji takie cudo z takim tekstem, hahahahaha...: no to pogło kogoś równo oddali bo śmierdzi gówno ejno paserzy, szukam meliny dla kociczki, najlepiej stałej, no i wiadomo żeby potem nie było, jej kupy capio normalnym gównem a nie armanim pomóżcie prosze Rzeczywiście kicia została oddana, bo: "jej kupa śmierdzi" Hahahaha...no, a kupa tych państwa co ją oddali to pachnie maciejką i lawendą ? O rany, taka piękna kicia Kasia jest :) I opis z FB: 2-letnia KASIA Kasia PONOWNIE wróciła z adopcji...Tym razem podany powód to, że "Kasi kupa śmierdzi". Kotka jest przerażona i zdezorientowana, po raz kolejny trafia do tego samego DT, w którym obecnie przebywa bardzo dużo zwierząt, a ich obecność bardzo ją stresuje. PILNIE SZUKA DT/DS. Kasia została znaleziona na ulicy. Poszukiwania właściciela nie dały rezultatu.. Jest prześliczna, brytyjczykowata. Kasia jest indywidualistką, bardzo lubi być głaskana, ale na swoich warunkach. To kochana i piękna kotka, która w swoim życiu już się wystarczająco dużo nacierpiała...bardzo prosi o dom. ODPOWIEDZIALNY, spokojny dom, bez innych zwierząt i małych dzieci. Jest odrobaczona i zaszczepiona. *wysterylizowana Kontakt: 882 925 477 Wrocław
  18. Ha, dziś będzie o moich potworach. Luśkot nawet grzeczny jest, wygląda sobie ładnie przez okienko, ładnie je. No, a mój pies zaczął mieć dzisiaj jakieś przecieki - najpierw założyłam psu stare majty z podpaską, ale mu spadły. No to w końcu pożyczyłam od Luśkota pampersa. Maniek ładnie daje sobie zakładać pieluchę, nie tak jak Siuśkot. I Maniek z tą pieluchą poszedł się położyć na rogówkę koło Luśki. A Luśka - SPOJRZENIE WYMOWNE NA SWOJEGO PAMPERSA - jakieś ruchy buntu nawet były. No jak to - widzę wkurzenie w jej oczach: - Głupi pies ukradł mi majtki !!! Oddawaj złodzieju !!! Hahaha...ubaw miałam niezły. Bo oni wszyscy to zazdrośniki są o wiele rzeczy i spraw, no ale żeby o pampersy ??? to na to bym nie wpadła :) Misiek się zaziębił gdzieś na dworze, więc od dwóch dni go nie wypuszczam na dwór, a jak mu do jutra nie przejdzie, to podjedziemy na ogląd do weta, bo Misiek bardzo kicha ;-) , seriami. Ale jak leży pod kordłą to nie kicha. Faszysta po staremu się nakręca i jest na warunkowym, Skrzat zorronuje, a Miśka mi pokazuje, że rosoły już jej się przejadły i przynosi mi świeże mięso. Teraz mam gotować rosoły na myszach :eek2: . To byłoby na tyle relacji.
  19. Jutro wyślę pieniążki na Marlona. Bo to już 9 grudnia jest - strasznie szybko ten czas leci :)
  20. Gabrysiu, bardzo się cieszę, super wieści :) Życzę Wam pięknej niedzieli :)
  21. Przeczytałam dziś na tablicy biedronkowej, na Konopnickiej, że początek jej ucieczki, to właśnie te okolice. Niestety, mimo, że znam dobrze te okolice, nie widziałam jej tu. Natomiast dwa dni temu, na Konopnickiej, koło Biedronki, w miejscu, gdzie skręca się na Zieloną, widziałam pięknego owczarka niemieckiego długowłosego. Przemieszczał się w kierunku Zielonej, obszczekiwał samochody i przechodniów, ale jak ktoś się zbliżał do niego, to nawiewał. Piękny kawał psa. Czy ktoś z Dąbrowy szuka może owczarka niemieckiego długowłosego ? Jeśli tak, to widziałam go dwa dni temu w godzinach wieczornych, jak zmierzał w kierunku Zielonej.
  22. Gabrysiu, powinna się złapać :) Trzymam kciuki bardzo mocno.
×
×
  • Create New...