-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Fajne te zdjęcia, jak nie wiem co. Najlepsza jest Ciniuta. Ona rzeczywiście jest z wyższych sfer, to normalnie od razu widać. -
Zdjęcia wstawimy jutro. Na zapodaj nie da się pomniejszyć zdjęć w formacie htm /chyba/, a jedynie w jpg. Nie umiem zamienić htm na jpg. Ale zdjęcia na bank wklejone będą. U nas bardzo sprawdza się nowa technika nacinania majtasów, więc i sprzątania mam sporo mniej i system nerwowy mi się regeneruje.
-
Nie mogę zmniejszyć zdjęć na zapodaj. Zaraz lecę prosić o pomoc Marticzkę.
-
Szenila, wiem, że na dogo zdjęcia dodaje się inaczej niż na miau, bo na miau zupełnie nie umiem dodać zdjęć - koleżanka mi je "otwiera". A tu robię: kopiuj - wklej z Dropboxa, a wcześniej zmniejszam je na www.zapodaj. Zaraz prześlę Ci mojego maila, może uda się przesłać na niego, a ja już je tu wkleję. Dzięki, pa.
-
Dorotko, widziałam to zdjęcie na FB. Koty jako przynęta na polowaniu...nie będę komentować... Merlina też bym w całości zanurzyła w kropielnicy. Może im co pomoże w końcu ?
-
Luśka zostanie jutro obmyta w kropielnicy. Ament.
-
Jak oglądam film z Uterusem, to stwierdzam, że Uterusik jest raczej grzecznym kotkiem. Muszę Wam nakręcić kiedyś Siuśkota: to warczenie, odgłosy jak przy egzorcyzmach wydawane przez 3-kilogramową kotkę, to jest coś. Może ona jakaś opętana jest czy co ? I scenariusz opętanego kota jest niezmienny od września 2013 r. Musi być wycie, groźby gryzienia i koniecznie UCIECZKA, jeśli sytuacja nie nadarzy. Stanie w miejscu to obciach, trzeba spierdzielać gdzie pieprz rośnie, bo pielucha to samo zło. Egzorcyzmy odprawiamy dwa razy na dobę, chyba, że jest sraka, to wtedy częściej.
-
Jagusiu, czy Twój kotek jest bardzo ruchliwy ? Podałam Ci na PW nr telefonu, dzwoń jakby co. Jeśli chodzi o utrzymanie czystości w domu, to różnie to bywa. Czasami wpadam po prostu w furię, a czasami przez kilka dni jest miło i przyjemnie. W każdym razie, po ostatnich wskazówkach Szenili, uspokoiłam się, ogarnęłam, ładnie nacinam pieluchę jedną kreseczką, a nie "na krzyż" i nie mam już wizji zamachu na Siuśkota :) /z detonacją włącznie miał być zamach/. Szenila dzięki, dzięki, dzięki. A, i nie kupujemy Pampersów firmy Pampers, bo tam granulat wysypuje się ochoczo, gdyby przykładowo pampers się przetarł.
-
No, filmik już mam. Imię kota -tzn. głównego bohatera filmu pamiętam jak paciorek Kotek Uterus prezentuje: https://www.youtube.com/watch?v=E4MAYdKvK8Y Zaraz sprawdzę, czy się otwiera ładnie. Jeśli chodzi o rozmiar pieluch, to jest to kwestia dyskusyjna. Trzeba próbować. Niestety nigdy nie miałam dostępu do przetestowania pojedynczych egzemplarzy. Ale mimo, że kot waży od 3 do 4 kg, to Newborny /takie do 5 kg/, absolutnie się u mnie nie sprawdziły - zszywałam po dwa Newborny. Potem testowałam większa i pozostałam wierna rozmiarowi od 7 do18 kg. Przy tym rozmiarze najmniej wypada z pampersa. Ostatnio ratowałam mnie tu od załamania psychnicznego Szenila i Ona stosuje Huggiesy, rozmiar 3 - ponoć mają tak długie zapięcia, że po przeciągnięciu ich przez plecy, można podpiąć je na brzuchu. Szenila ma mi podesłać sposób mocowania - wzmocniony plastrem. Mniej więcej wiem chyba o co chodzi, no ale lepiej zobaczyć to na zdjęciach. Mój Siuśkot ma jeszcze chwilowo ogon i ja do tej pory robię nacięcia.
-
Jagusiu, witam serdecznie w klubie Lejków i Sroluchów. No, jak kot ma kikut, to jest OK :). Wtedy nie trzeba robić na niego nacięcia w majtach. No chyba, że kikut jest dość długi i odchody będą wyciekać i wypadać przez nogawki. Jagusiu, pieluchy trza kupić, bo inaczej człowiek zwariuje. Ja próbowałam bez pieluch przez kilka tygodni i od tej pory jestem trochę stuknięta. Pieluchy kupowane przeze mnie to Dada z Biedronki. Moja Luśka waży 3 kg i u mnie sprawdzają się pieluchy o przedziale wagowym 7-18 kg. Jest ich w opakowaniu 54 sztuki i kosztują 29,99 zł. Ponoć najlepsze są Huggiesy, ale byłam wczoraj w Realu i ich tam nie było, więc znowu kupiłam te z Biedronki. Zaraz poszukam filmiku z miau, jak zakładać pieluchę kotu z kikutem. Ten film był dla mnie wybawieniem, bo okazało się, że u kota pieluchę przyklejamy rzepami NA PLECACH, a nie tak jak u dzidziusia na brzuchu. Nie wiem jaki poziom kultury reprezentuje Twój kot, bo moja Luśka to kawał chama jest i kąpiel uwłacza jej godności. Ja kilka razy ją kąpałam, ale na co dzień używam chusteczek dla niemowląt, i polewam krocze ciepłą wodą z butelki nad kuwetą, a następnie wycieram dupsko papierem toaletowym. To lecę szukać tego filmiku ratującego ludziów od szaleństwa.
-
Tak, to bardzo przykre, tym bardziej, że nic nie wskazywało na taki finał. Miał po prostu mieć czyste i zdrowe ząbki. Przeżyłyście z nim mnóstwo wspaniałych lat i tym bardziej brak Boska jest odczuwalny. Był naprawdę Kochanym Psiakiem. Po stracie tak wiernego Przyjaciela pozostaje ogromny smutek. Trzymajcie się Różo i Beatko.
-
Agatko, daj spokój. Mnie się wydaje, że zabrakło mi techniki, przestałam szukać nowych rozwiązań odnośnie Luśki i powtarzałam ciągle te same błędy. Luśka odkąd usłyszała moje obsesyjne teksty o obcięciu ogona uspokoiła się. Tak jak radziła Szenila, zrobiłam inne nacięcie w pampersie i jest duża poprawa. Jeśli zaś chodzi o Twoje koty, to wiem o czym piszesz. Rozumiem, że Ty nie masz możliwości ich wypuszczania na dwór ? Ja wiem, że czasami w nocy, w koty wchodzi jakiś demon i niestety człowiek ma wrażenie, że znalazł się w epicentrum trzęsienia Ziemi. Ja część kotów wystawiam wtedy na dwór i przychodzą wymamłane ruchem i świeżym powietrzem, i bardzo śpiące. Ostatnio wypuszczam je jedynie w weekendy, kiedy ruch samochodowy jest minimalny. I czekam na deszcze i ochłodzenie, bo wtedy koty nie chcą wychodzić na dwór. Ciekawa jestem skąd te drgawki u Twojego kota. Napisz koniecznie, jak już coś będziesz wiedziała, co mogło być przyczyną. I oczywiście co powiedział weterynarz i jak wyszły badania. To prawda co piszesz, że miłość do kotów jest ambiwalentna. Raz człowiek pławi się w miłości do nich, a raz wysłałoby się kociska na Marsa, beż możliwości powrotu. Wie to każdy, kto ma większą ilość zwierząt, że miłości do zwierząt często towarzyszy huśtawka nastrojów.
-
No i post potworowi, czyli mnie /to moje drugie imię :)/ się zdublował :).
-
Jasza, Dobry Człowieku, bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa. Ale ze mnie to niezły potwór jest. To jest informacja pewna na bank :).
-
Różo, to źle wyliczyłam wiek Boska, bo weszłam na wątek Waszych zwierzaków i wyszło mi, że Bosek miał 17 lat. Czyli Bosek miał tyle latek co obecnie ma mój pies -14. I dlatego właśnie, podobnie jak Ty, bardzo boję się znieczuleń ogólnych. Jeden z naszych psiaków po zabiegu w znieczuleniu ogólnym zaczął chorować na wątrobę. I po roku choroba zwyciężyła, niestety...Było to z 8 lat temu, ale dobrze to pamiętam. Kiedyś miałam w subskrypcjach taki temat o starszym psiaku, gdzie konieczne wręcz było wyleczenie zębów w znieczuleniu ogólnym i niestety piesek po tygodniu zmarł. Znieczulenie ogólne często ratuje życie, ale niestety często ma wiele skutków ubocznych... Jest to ogromne obciążenie dla zdrowia. Różo, bardzo, ale to bardzo mi przykro z powodu Boska. Wiem jak Go uwielbiałyście. To był pies o cudnym charakterze i pięknym pycholku.
-
Czy ja dobrze podliczyłam, że Bosek miał 17 lat ?
-
No nie, nie mogę uwierzyć... Tak bardzo mi przykro... Wiem, jak bardzo Go kochałyście... Bardzo, bardzo szkoda.
-
Tak Dorotko, mówiłaś. Ja wiem, że Ty dużo wiesz, co ja mówię: wiedzę masz ogromną :). Jeśli zaś chodzi o jeże to dalej prosimy o pomoc osoby ze Śląska. Czasami chodzi jedynie o 2, 3 tygodnie opieki nad jeżem: 1/ odrobaczenie 2/ podkarmienie i zważenie, czy przybiera nawadze 3/ a potem trzeba wypuścić zwierzaka w bezpiecznym miejscu. Zima ma być podobno łagodna, więc przez 3 tygodnie jeża można ładnie podtuczyć.
-
Tak Różo, Luśka źle reaguje na jeden ze środków znieczulających. Pojawia się u niej wtedy dosłownie furia. Potem jednak, kiedy była kolejna próba sterylki i powiedziałam lekarzowi /dr Jarzębowski/ o takiej reakcji na "głupiego jasia", zastosował On inny środek. Głupiego jasia Luśka dostała przy mnie i od razu widać było, że lekko podsypia, a potem zabieg ładnie się udał, bez żadnych komplikacji. Okazuje się jednak, że jeśli koci ogon, tak jak u Luśki żyje własnym życiem, czyli czucie w ogonie jest upośledzone, to można ogon przyciąć w znieczuleniu miejscowym. Na razie zrobiłam inne nacięcie w pampersie - jest ono jedynie kreseczką, a nie "na krzyż" i zobaczymy jak u Luśki taka zmiana się sprawdzi. Różo, Bosek to Wasz piesek, prawda ? Zaraz znajdę wątek Beatki. Rany Julek, to straszne...bardzo mi przykro. Niestety wiem, że czasami narkoza jest katastrofalna w skutkach: może dojść do uszkodzenia wątroby, psa czasami trzeba reanimować... Niestety, każda narkoza, to duże ryzyko. Mój pies ma zęby z dużą ilością kamienia, jest już stary - ma około 14 lat i w jego przypadku bardzo boję się narkozy, tym bardziej, że od czasu do czasu Maniek ma problemy z wątrobą. Tu nie ma mądrych, niestety, człowiek chce dobrze, bo zęby wiadomo - powinny być czyste, a wątroba najlepiej zdrowa, tylko, że czasami życie pisze kiepskie scenariusze...
-
Tak Różo, Luśka źle reaguje na jeden ze środków znieczulających. Pojawia się u niej wtedy dosłownie furia. Potem jednak, kiedy była kolejna próba sterylki i powiedziałam lekarzowi /dr Jarzębowski/ o takiej reakcji na "głupiego jasia", zastosował On inny środek. Głupiego jasia Luśka dostała przy mnie i od razu widać było, że lekko podsypia, a potem zabieg ładnie się udał, bez żadnych komplikacji. Okazuje się jednak, że jeśli koci ogon, tak jak u Luśki żyje własnym życiem, czyli czucie w ogonie jest upośledzone, to można ogon przyciąć w znieczuleniu miejscowym. Na razie zrobiłam inne nacięcie w pampersie - jest ono jedynie kreseczką, a nie "na krzyż" i zobaczymy jak u Luśki taka zmiana się sprawdzi. Różo, Bosek to Wasz piesek, prawda ? Zaraz znajdę wątek Beatki. Rany Julek, to straszne...bardzo mi przykro. Niestety wiem, że czasami narkoza jest katastrofalna w skutkach: może dojść do uszkodzenia wątroby, psa czasami trzeba reanimować... Niestety, każda narkoza, to duże ryzyko. Mój pies ma zęby z dużą ilością kamienia, jest już stary - ma około 14 lat i w jego przypadku bardzo boję się narkozy, tym bardziej, że od czasu do czasu Maniek ma problemy z wątrobą. Tu nie ma mądrych, niestety, człowiek chce dobrze, bo zęby wiadomo - powinny być czyste, a wątroba najlepiej zdrowa, tylko, że czasami życie pisze kiepskie scenariusze...
-
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Weterynarz od świnek mówiła mi, że Jej najstarsza pacjentka miała10 lat i była prawie cała łysiutka. -
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Takie chore egzemplarze często są niezniszczalne, więc bądźmy dobrej myśli, że i Gucior zalicza się do kategorii niezniszczalnych. Moja świnka żyła 7,5 roku, czyli jak na świnkę sporo. Dostała wylewu i ją sparaliżowało. Po wylewie żyła jeszcze pół roku, nie chodziła, ale wiadomo świnka mieszkała w klatce, więc sobie leżała raz na jednym, raz na drugim boku. A kiedyś sobie po prostu usnęła... -
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
Tak, lodówka to dobre miejsce, nie ma lepszego. A odnośnie przechowywania różnych rzeczy w lodówce. Ja jestem także fanką świnek morskich. Na przestrzeni ostatnich 6 lat miałam trzy. Została nam jedna, ale koty ją szykanowały i obecnie świnka jest u mojej Rodzinki. Wszystkie zwierzaki chowamy na działce, jak przyjdzie kres ich życia. Ale jedna ze świnek zmarła u mnie w domu. I gdzie świnka leżała do momentu wyjazdu na działkę ? -
Moje i nie moje śmietnikowe kocie biedy
joanka40 replied to Maruda666's topic in Kotki już w nowych domach
To znaczy, że mocz nie trafił do lecznicy, tak ? Został w domu ? No cóż, mnie też się zdarzają takie epizodziki. Dla mnie takie sytuacje są jak wisienka na torcie. Działają na mnie rozśmieszająco, ot cały urok życia normalnego człowieka, taki urok najfajniejszy, bo z przymrużeniem oka.