Jump to content
Dogomania

joanka40

Members
  • Posts

    6893
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joanka40

  1. Dziekuje Myszko za informacje. Moze cos zdzialamy tymi podpisami.
  2. Trzymam kciuki za maluszki. Na FB juz Was znalazlam. Tucha, te koty to Cie musza ogromnie kochac - tyle im pomagasz i tyle ich ratujesz, ze klaniam Ci sie w pas :)
  3. Dla osob nie majacych konta na FB wklejam link do samej petycji - dajcie znac Kochane Dziewczyny, czy linki sie otwieraja:) http://www.petycjeonline.com/dosc_rzadow_lobby_mysliwskiego
  4. A i tak, najwiecej glupot popelnia czlowiek. Jesli ktos ma konto na FB, to zachecam do podpisania petycji: "NIE! dla Rzeczpospolitej Myśliwskiej!" Moze cos sie uda zdzialac...moze...trzeba probowac...czesto zwierzeta zabijane sa dla sportu, rozrywki... Link: https://www.facebook.com/events/1440954256218761/permalink/1443990305915156/ Wklejam cytat ze stronki: Czy wiedzieliście, że w ciągu jednego roku (to zaledwie oficjalne dane za sezon 2012/13) myśliwi zabili w Polsce PONAD MILION dzikich zwierząt w tym: 56 562 jeleni (byków, łań i cieląt) 5 405 danieli 159 095 saren 218 916 dzików 138 052 lisów 17 734 zajęcy 84 093 bażantów 1 050 kuropatw 104 520 dzikich kaczek 9 900 dzikich gęsi.
  5. Dorotko, moze ten jez z filmu znalazl juz rannego golebia. Wiem, ze jeze potrafia zapolowac na ropuchy, zmije, ale na ptaki to raczej nie poluja. Ten golab musial pewnie juz lezec pokonany przez jakas chorobe lub wypadek na trawie i jez go namierzyl. Golebie zreszta tez uwielbiam - moj Dziadek leczyl ptaki na parapecie zewnetrznym - zrobil taka mini wolierke i tam je kurowal. Golebie to madrale, jezom tez niczego nie brakuje. Kazdy zwierzak chce jakos przezyc.
  6. Wielkoluda Maszka kocha :) jestem tego pewna. Natomiast z golebiem w jakis sposob sie zaprzyjaznila. Biorac pod uwage fakt, ze to lowna kotka, to jest to cud, albo milosc od pierwszego wejrzenia. A moze wlasnie samotnosc. No i dalej nie mam tych polskich znakow i nie da sie ich ustawic, przynajmniej na razie.
  7. Wiec moze bylo tak, ze Maszka zaakceptowala malucha, cuda sie zdarzaja. I rzeczywiscie, potwierdzam, ze gdyby Maszka zapolowala na malucha, lub jego rodzicow, to byloby sporo pior, i nie tylko pior... Wiec nie zapolowala :)
  8. Elisabeth, przyznam sie, ze po raz pierwszy uslyszalam o takiej sytuacji, jak ta z dzieckiem golebia i kotem. Choc jak bylam dzieckiem, mialam krotki epizod z kotem. Moja Babcia przyniosla takiego kociego malucha. Mialam tez wtedy swinke morska i psa. W latach 70 - tych nie bylo pieknych klatek dla swinek. Moj prosiaczek mieszkal w skrzynce po pomidorach, takiej plytkiej, a ta skrzynka stala na tapczanie. Kot spal razem z moja swinka, przytulali sie do siebie, kot obejmowal swinke i nigdy jej nie skrzywdzil. Lata 70 - te nie byly latwe dla kotow, nie slyszalo sie o sterylkach i kastracjach. I jak moj kot osiagnal dojrzalosc to zaczal chodzic na strych i polowac na myszy. Pamietam takie sceny - wychodze do szkoly, a na wycieraczce lezy piec myszy. Tak wiec kot polowal na myszy, szczury, a prosiaczka nie ruszyl :) Mysle, ze sie po prostu uwielbiali i przyjaznili. Niestety pewnego dnia moj kot wybral zycie na dworze i po prostu sie wyprowadzil. Mysle, ze kocia mama bardzo przyzwoicie przygotowala go do zycia na wolnosci.
  9. Dziekuje za odwiedziny na watku i za PIEKNA HISTORIE O KOTACH - a wlasciwie o jednej kotce - Dzielnej Maszce :) Piekna opowiesc, dziekuje :) Jak widac wszystko jest mozliwe. Nawet przyjazn miedzy ptakami, a kotem.
  10. Odnosnie jeszcze kocich polowan. Kiedys mialam okazje obserwowac, jak dzika kotka uczy polowac swoje kocieta. Przynosi upolowane przykladowo myszy, owady i pokazuje jak zjadac. Potem bierze dzieci na dzialania w praktyce. Tu znalazlam dobry cytat: Podstawą jest uczenie się od matki i innych kotów, a dobry nauczyciel zawsze daje dobrych uczniów. Potomstwo kotów, które nie polują, rzadko bywa dobrymi myśliwymi. Pewną rolę może odgrywać czynnik genetyczny. Technika myśliwska kota została odziedziczona po zamieszkujących lasy przodkach, dla których czajenie się było przyjemnością większą niż ściganie ofiary. Jesli mama nie nauczy polowac swoich dzieci /a tak sie dzieje gdy dzika kotka nie moze wyprowadzac swojego potomstwa na dwor, bo ktos przykladowo przygarnal ja i jej dzieci/ to jej potomstwo bedzie kiepskimi lowcami. Belu, ja Cie rozumiem, ze trudno jest polubic wlasnie te ceche kotow /choc niektore psy tez poluja/, ja tez mialam z tym problem. Teraz przyzwyczailam sie. I wiem, ze z natura sie nie wygra.
  11. Do mnie, jak co roku na wiosne, probuja wprowadzic sie mrowki, a konkretnie pewnie docelowo chcialyby sie wprowadzic setki mrowek :) Bardzo je szanuje, za madrosc i pracowitosc, ale w domu ich nie chce...bo siedza mi w produktach spozywczych. Nie uznaje metod chemicznych w wypraszaniu mrowek, bo sa przykladowo takie trucizny, ktore mrowki zanosza do gniazda i ginie cale gniazdo tych pozytecznych czyscicieli. Ja sie dopracowalam metody bezchemicznej, opartej na niewatpliwej inteligencji tych owadow. One wysylaja tzw.zwiadowcow, zeby wybadali czy teren jest bezpieczny. Jesli zwiadowcy nie wroca do mrowiska, znaczy to, ze dany teren trzeba omijac z daleka. Mrowki od pieciu lat sprawdzaja, czy mozna sie juz wprowadzic do mnie na calego i co roku odpuszczaja. Niestety musze usmiercic zwiadowcow...ale co roku mrowki przysylaja mi ich coraz mniej. Moj sasiad stwierdzil, ze glupoty opowiadam i, ze mrowki trzeba potraktowac chemia i, ze to przypadek, ze przestaja mnie te mrowy nachodzic. Ale ja wiem, ze chemia nie jest mi potrzebna do walki z inwazja tych owadow. One sa bardzo madre. Wyobrazcie sobie taki widok: to bylo kilka lat temu: wychodze z domu - na polce w kuchni stoi snieznobialy baranek cukrowy :) wracam do domu - patrze, a baranek jest czarny i caly sie rusza :) Dzis, na baranku byloby moze z dwadziescia mrowek - szefostwo jest bardzo ostrozne w wysylaniu zwiadowcow w ilosci hurtowej. Przysylaja kilkunastu, no moze gora trzydziestu. Takie spryciaki :)
  12. To fakt, koty poluja. Na poczatku bylam w szoku, jak skutecznie i mialam problemy z akceptacja tych polowan. Teraz juz przyzwyczailam sie. Moja polujaca kotka nie przynosi mi zbyt czesto swoich lupow. Zal mi tych ptakow i nawet myszy, ale fakt jest faktem, ze dzieki mojej kotce nikt z sasiadow nie martwi sie myszami...moja Misia jest naturalna lapka na myszy. Kiedys mielismy takie trzy dziesieciokilogramowe pieski i one czatowaly na krety, lapaly takiego biednego krecika i zameczaly na smierc...tzn. rzucaly nim. Znam psy polujace na kury, na wsiach i przez to skazane czesto na lancuch, bo sasiedzi zagryzionej kury chca potem zwrot kury, albo kasy. Wiele kotow nie potrafi polowac, zjadaja tylko owady. Poluja te koty, ktore musialy dbac same o siebie. Taka natura...instynkt...nie kazdy kot i pies bedzie polowal, ale wiele kotow i psow - polowania ma zapisane w DNA :)
  13. Bede udostepniac Misie - juz polecialo pierwsze udostepnienie. Zdjecia Misia ma piekne, opis psinki jest super, wiec pozostaje czekac na chetnych :)
  14. Dawno nie zagladalam. Zagladam, czytam, a tu takie sukcesy. Psinka zlapana i ma dom, kroliczek uratowany. Gratulacje serdeczne :) dla: - Jaszki, Myszki2, AgusiP, pani Marzenki i pani Ilonki :)
  15. Agatko, po przeczytaniu Twojej opowiesci, mam wrazenie, ze niektore koty wybieraja sobie ludzi i probuja sie do nich wprowadzic. Kitka wiedziala co robi, miala nosa, ktory Jej nie zawiodl. 13 lat razem to mnostwo czasu, ktore Kitka dostala dzieki Tobie, bo na wolnosci los kotow jest marny. Z tego co piszesz Kitka jest bardzo podobna do mojej Misi - niezalezna, sama ustanawiajaca granice i bardzo zaradna. Podziwiam takie koty za ich madrosc zyciowa i spryt, a jednoczesnie spokoj wewnetrzny. Do mnie wprowadzil sie Misio - moj maz myslal, ze wpuszcza nasza kotke, a wpuscil Misia i tak dzieki temu przypadkowi moglismy poznac, tak wspanialego zwierzaka jakim Misio niewatpliwie byl. Pewnie gdyby wtedy nie zostal pomylkowo wpuszczony do nas, dotarlby do dzialek, gdzie karmione sa okoliczne koty. Koty sa sprawcami wielu intensywnych emocji u czlowieka, od wielkiej milosci, przez zlosc przechodzac za ich harce, az do rozpaczy, kiedy nie wracaja do domu. Oczywiscie niektore psy funduja podobne przygody emocjonalne, ale jednak pies jest zwierzakiem stadnym,a nie samotnym lowca. Agatko, te koty ktore przychodza do Ciebie na jedzonko to tez maja ogromne szczescie, ze maja taka wspaniala opieke.
  16. Super wiesci. Trzymaj sie dzielnie rudzielcu piekny :)
  17. Dobrze powiedziane :)
  18. Belu, ja koty wzielam z rozpedu, bylam tez ciekawa, jaki to jest zwierzak. Przyznam sie, ze na poczatku bylam w szoku. Moja dzika kotka potrafila na moich oczach zjesc ptaka, wsysnac w siebie mysz, bawic sie mysza. Wiem, ze wyjada ptakom jajka i zaden ptak w okolicy nie moze czuc sie bezpiecznie. Wiem, ze moja dzika kotka jest bardzo madra i, ze kiedy jej powiedzialam, zeby nie fundowala mi takich scen, to juz nie obnosi sie ze swoimi zdolnosciami lowieckimi. Ponadto w domu nie mam firanek, bo koty na nich wisialy regularnie, mam tapicerke tak pokulkowana, jakby byla z bukli, albo dostala wysypki. Oswiadczam wszem i wobec, ze moj pies od zawsze kochal koty oraz, ze nigdy nie wisial na firance, ani tez nie siedzial na drzewie z ryjem w gniezdzie i nie wysysal zawartosci jajeczek, oraz ze nigdy nie wyciagnal nawet jednej niteczki z tapicerki. Ponadto moj pies nie znaczy terenu we wlasnym domu, bo nie ma takich obsesji i natrectw. Jednak to koty, zagarniaja wiecej mojego czasu, bo chyba tak ma byc, ze kot bywa czesciej rozdrazniony, czesciej glodny, czesciej spragniony, czesciej osamotniony, albo przytloczony moja miloscia :) A pies na to patrzy i mysli sobie: "cwaniaki". Oczywiscie Luska nie miesci sie w zadnej powyzszej kategorii. Luska to odrebna kategoria :)
  19. Dalej nie mam tych polskich znakow...co wiecej czasami nie mam zadnych, albo polowy, ale mam nadzieje, ze da sie odczytac te moje bazagroly.
  20. Na FB, jakis Pan kiedys napisal, ze pojecie kot dziki z dzialek, po prostu nie istnieje, bo kazdego takiego dzikusa mozna udomowic, przekupic, a na koniec wpakowac sie z nim do wyra... i taki kot juz ze wzgledu na sama KORDLE :) sie udomowi :) i juz jest ugotowany nasza miloscia i oblaskawiony micha z chrupami :)
  21. Tak Rozo, to jest sposob optymalny :) jesli nigdy nie wychodzil taki kociak, to pieknie potrafi celebrowac swoje kocie zycie. Wiek Twoich kotkow jest imponujacy :) Ja tez uwazam, ze koty sa wspaniale :) daja czlowiekowi wiele radosci, potrafia rozbawic czlowieka do lez :)
  22. Belu, ostatnio tez pomyslalam, ze z psem jest jednak latwiej. Od ponad czterdziestu lat w moim zyciu zawsze byly psy. Koty mam od lat osmiu. Uwielbiam i psy, i koty. Jednak pies jako zwierze stadne, predzej dostosuje sie do naszych wymagan. Dla wiekszosci psow spelnienie oczekiwan Pana i Pani to priorytet. Koty sa inne, to mnie zalezy zeby spelnic ich marzenia :) Ale one zaspokajaja wiele moich potrzeb: wspaniale kochaja, wspaniale sie przytulaja...niby mnie ignoruja, ale przykladowo Skrzat chodzi za mna jak cien :) Sprobujecie sobie jednak wyobrazic Kochane Dziewczyny sytuacje na dzialkach, czy w roznych zakatkach miast, gdzie karmicielki jednorazowo ida karmic kilkanascie, a nawet kilkadziesiat kotow. I potem kazdy idzie w swoja strone. W przyrodzie, z psami taka sytaucja, gdzie jest karmicielka i stado psow nie wystepuje. Pies jest mniej przystosowany do zycia na wolnosci . Koty potrafia pieknie korzystac z wolnosci, ale niestety wzrastajaca liczba samochodow, ludzi po roznych uzywkach powoduja, ze koty w stanie wolnym zyja srednio dwa lata...bardzo malo... Juz przy domu, majac opiekuna koty moga pieknie dozyc starosci. No i oczywiscie koty niewychodzace nie maja takich zmartwien, kochaja swoje zycie i je pieknie potrafia celebrowac. Poniewaz bedziemy teraz wypuszcac na dzialke Pana Jeza - Kolczatke, chce tez nadmienic, ze jez to dzikie zwierze :) zupelnie bezradne wobec rozwoju cywilizacji...te samochody...podkaszarki...a musi zyc na wolnosci taka jego natura... Dorobella szuka teraz domow z ogrodem dla swoich jezy, jeden jest bez nozki.
  23. To oni sa w jakims punkcie kocich przetrzyman ? :) Czy tez gdzie ? Duzo ich, wszedzie widac koty :)
  24. "Mój przygarnięty w wieku 9 lat Bazyl był kotem wychodzącym. Ma 15 lat. U mnie nie wychodzi. Nie będzie mu dane pójście gdzieś, na ostatnią drogę. Ma dwa wyjścia, albo umrze w domu, albo uśpię go w lecznicy. Większość zwierząt musiałam poddawać eutanazji. Jak Bazyl biegnie na balkon- zawsze mi się wydaje, że on chce, żeby go wypuścić na ostatnią drogę. Taka schiza. W domach z betonu nie ma wolności." Dorotko, jezyk pieknie Ci sie wygoil :) Gratuluje. Tak, Bazyl pewnie chetnie posiedzialby sobie na drzewie, ale jak od 6-iu lat nie wychodzil, to pewnie wystarczy mu piekny widok z okna :)
  25. Agatko, znam doskonale uczucia towarzyszace wypuszczaniu kotow. Ja mam dzika kotke z dzialek, ktora jest u mnie osiem lat i dalej nie pozwala sie glaskac, i choc marze o tym, zeby przestala wychodzic i prosze ja o to, jestem bezsilna, gdy mnie o to prosi. Mam wrazenie, ze gdybym przestala ja wypuszczac, ona uschlaby jak kwiat bez wody...wiec wypuszczam - upolowala juz sobie mysze, ptaka, wygrzewa sie na dachu u sasiada. Z ciezkim sercem sie kota wypuszcza na dwor, a potem z rozpacza sie czeka i czeka... Agatko, jest piekna pogoda, moze Kitka poczula wiosne i poszla sie nia napawac. Moze czula sie po leczeniu na tyle dobrze, zeby powedrowac po okolicy i wygrzewac sie na sloncu. Ja mam nadzieje, ze Kitka wroci do Was, trzymam mocno kciuki.
×
×
  • Create New...