-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
Rany Julek, nigdy w życiu tyle razy nie myłam podłogi. Dziś reaktywuję mopa, bo choć mam ambicje myć podłogę ręcznie, to mój kręgosłup w tej kwestii się ze mną nie zgadza. [B]A teraz wieści z ostatniej godziny:[/B] Wczorajszy dzień, to chyba było odsypianie uśpienia kota do Rtg. Dziś o 6.30 Luśka samodzielnie rozpoczęła rehabilitację. Sama próbowała wstawać na 4 łapy, potem były próby chodzenia na tych łapach, no i jak jest w szaliczku, to nie skacze już tak dużo jak zajączek, [B]tylko próbuje stawiać łapy naprzemiennie.[/B] Niestety zwieracze nie działają zupełnie. Jednak ja wierzę w moc Nivalinu i ruchu. Zobaczymy. Biorę się za bazar, muszę dziś go wreszcie skończyć. Mój stosunek do Luśki jest ambiwalentny: generalnie bardzo ją lubię, ale wkurzam się, jak tak bardzo brudzi i nie chce zakładać majtek,syczy wtedy jakby zapatrzyła się na "Egzorcystę". Teraz potworek poszedł jeść, oczywiście majtki spadły...Idę po mopa.
-
Kot zaliczył 1-y zastrzyk Nivalinu. Zostało mu jeszcze 9. Przy zastrzyku darł się strasznie i wyrywał. No chyba przestanę go karmić, żeby miał mniej siły na takie chuligańskie wybryki :evil_lol:. Pojadł tuńczyka i śpi, potworek jeden.
-
[quote name='Martika@Aischa']Nasza Ewcia podarowałam maleńkiej Lusi kolejną cegiełeczkę na leczenie w wysokości ( 8 zł ) Ewuś dziękujemy :loveu:[/QUOTE] Ewcia, wielkie dzięki za cegiełeczkę dla Luśki.
-
[quote name='Martika@Aischa']Dzwoniłam do dr Gierka. Możemy być w przyszłym tygodniu w środę lub w piątek między godzinką 16 a 19 :) no to Asieńko dziś wieczorkiem ustalimy kiedy jedziemy z małym potworkiem ;)[/QUOTE] Jasne. Już powiedziałam potworkowi, że pojedzie znowu do lekarza, niech się nastawia psychicznie :evil_lol:.
-
Wychodzi mi z tego artykułu, że Luśka za dużo śpi i, że powinna więcej ćwiczyć. No więc już ją przeczołgałam.
-
Znalazłam fajną stronkę o rehabilitacji kotów w domu, zapisuję ją na wątku, żebym miała pod ręką: [URL="http://kocia_stronka.republika.pl/kregoslup.html"]http://kocia_stronka.republika.pl/kregoslup.html [/URL]
-
[quote name='Jasza']Zapisuję sobie Lusię. Joanko - ukłony dla Ciebie i Męża. Jesteście wspaniali, że tak się malutką opiekujecie.[/QUOTE] Jasza, daj spokój. Co ja bym zrobiła z tym kotem, gdyby nie społeczność dogomaniacka ? W tym jest siła, że człowiek wie, że może spróbować pomóc zwierzęciu, bo wiele osób go wesprze w tych działaniach.
-
Lusia widzę ma już swój rytm. Jest dosyć regularny i prosty. Spać, jeść, fotel, spać jeść, fotel...itd. Jak jest głodna, to bardzo się drze, a jak już brzuch pełny, to pędem na fotel spać :scared:. Widzę też, że łypie na telewizor, a generalnie to jednak raczej śpi. Dupinkę to sobie dziś porządnie obejrzałam: * zaniki mięśni spore, * wytarte futerko po obu stronach kota, * wychudzone tylne nogi... Zrobiłam jej mały masażyk i chodzi na posiłki na szaliczku /lubi to/. Największym problemem są te zaniki mięśni, no i brudzenie /tu nic się nie zmieniło, niestety.../. Oprócz tego kot bardzo fajny, żeby nie powiedzieć kochany. Ten wczorajszy atak wściekłości, był prawdopodobnie spowodowany głodem /miała być na czczo do 12.00 i szalała/.
-
[quote name='Martika@Aischa']Asiu bo się spłonę ze wstydu :oops::oops::oops: Asieńko dziś cały dzień Lusia nie wychodzi mi z głowy i ciągle myślę co jeszcze możemy zrobic aby jej pomóc. Jutro Asieńko do Ciebie zadzwonię i omówimy wizytę Lusi u ortopedy Gierka i dr Olender. Trzeba malutką skonsultowac w Katowicach. Nie ma wyjścia. Musimy się upewnic co do tych łapek i jej przyszłości.[/QUOTE] Tu nie może być mowy o wstydzie. Absolutnie. Fakty mówią same za siebie. To się jutro zdzwaniamy. Jeszcze raz wielkie dzięki :iloveyou:.
-
Zebrało mi się na zwierzenia. No więc lecimy: Marticzko, bez Ciebie byłabym z tym kotem w czarnej d.....i tu niech każdy sobie dopowie. Więc nie wiem jak Ci dziękować i pozostaje mi wychwalać Cię tu na tym oto wątku. Bardzo dziękuję Martika, kobieto o pięknym sercu :Rose:.
-
[quote name='ewa gonzales']Ciociu czytam o Lusience...:-(:placz:..mtenko ziemio ...nie wiemy i może nie chcemy wiedzieć co przeszla ....:shake::shake::shake::-( ale już coraz cudowniejsze wieści :modla::modla: ciesze serca nasze, kochana Lusienko :modla::iloveyou::iloveyou::iloveyou:zdrowiej z dnia na dzień , w objęciach ludzi kochających :buzi: ciociu dopisz jeszcze 5 zl proszę , podam w najbliższym czasie Marticzce.[/QUOTE] Ewcia, kobieto o złotym sercu - bardzo dziękujemy i dopisujemy :Rose:. Dziękuję za pozytywną energię.
-
[quote name='Maruda666']Nie wiem, czy się cieszyć, że nie jest gorzej, czy martwić . Czyli nadal nic nie wiemy i cierpliwie czekamy aż zwieracze zmądrzeją ;) Luśka, nie roznoś paskudztwa po domu :cool3:[/QUOTE] Tak właśnie, czekamy aż zwieracze zaskoczą :lol:. Na razie Luśka popuszcza hurtowo, a potem się na tym ślizga. Po wypadku, trochę jej się kocia natura przeobraziła i brudek jest nie drażni :razz:. Marudko, bardzo dziękujemy za zainteresowanie, no i w ogóle za wszystko.
-
[quote name='Beatkaa']Wieści takie sobie....biedna Lusieńka :( Teraz trzeba czasu i cierpliwie trzymamy kciuki by kotka doszła do siebie,a Tobie Asiu wytrwałości i powodzenia w opiece nad ślicznotką :loveu:[/QUOTE] Tak, zdecydowanie musimy czekać. Ja mam wrażenie, że z dnia na dzień następuje stopniowa poprawa i tego będę się trzymać.
-
Luśka pojedzona, śpi jak smok. Dziś już nie daliśmy rady podjechać do Niezapominajki /apteka/ po zastrzyki. Jutro zaczniemy kurację 10-dniową lekiem na regenerację układu nerwowego. Od jutra też steryd do śniadania, i wit.B do ryjka. Łapka dziś się podgoiła, udało mi się dobrze zakleić opatrunek i nawet przy półmetrowych skokach z fotela odleżyna się nie otworzyła. Luśka nie jest cały czas w pampersie, jak śpi to podkładam jej coś i wietrzy odwłok, żeby i tam się jakieś odparzenia nie porobiły. Dziś przed nocą jeszcze ją przeczołgam w szaliczku, żeby dobrze spała :evil_lol:. Jeszcze jedno zachowanie ma dziwne, jak na kota: idzie się położyć na brudne legowisko, jakby nie czuła smrodku i, że jest mokro. Myje się głównie rano, jak jest wyspana, pod wieczór choćby zalatywała jak szwajcarski ser, olewa sprawę :crazyeye:. Dziś jeszcze się sprężę i będę wstawiać rzeczy na bazarek, które mam od Martiki :Rose:.
-
Zdaję relację z wizyty u dr Wróblewskiego. Byłyśmy na wizycie razem z Martiką. Lusia doznała złamań dwukrotnie. Najpierw był złamany ogon u nasady ale to stara sprawa, tam się wszystko jakoś zrosło. Niestety drugi wypadek już był bardzo inwazyjny, dwa kręgi są "wciśnięte" i w tym miejscu rdzeń kręgowy nie przesyła impulsów do mózgu np.: o stanie pęcherza. Łapy też poruszają się nie tak jak powinny - aktualnie odbywa się to na zasadzie odruchu, a nie świadomego działania, niestety... Rokowania ostrożne, trzeba kotu dać około 1,5 m-ca czasu i [B]cierpliwie czekać aż dwa sąsiadujące z tymi uszkodzonymi kręgi przejmą funkcje rdzenia kręgowego[/B]. Dr zalecił gimnastykę, czyli będziemy Luśkę ćwiczyć, masaże i farmakoterapię. Mamy przepisany Encorton, witaminkę B complex i w zastrzykach cusik na sprawy neurologiczne /dopiszę później nazwę leku/. To chyba tyle, czyli trzeba cierpliwie czekać aż Luśka się pozbiera. Dziś wstawię w rozliczeniach zdjęcie paragonu. Tylko trochę później, bo teraz już czas mnie goni:scared:.
-
[quote name='Beatkaa']Ale są już postępy.Tylko te zwieracze :( Trzymam kciuki za wizytę u weta...[/QUOTE] Te zwieracze to istotna sprawa, a tu oprócz jednego przebłysku geniuszu, nie widać postępów. Jeśli ktoś ją trzymał, np. w oborze, żeby łapała myszy /bo ona w samym sercu polskiej wsi została znaleziona/, to jeszcze i kuweta jest jej obca...niestety... Żeby tylko wet powiedział, że Luśka zacznie się normalnie załatwiać, to byłoby coś...
-
Luśka zwariowała. Zasikała i rozniosła na sobie sikura wszędzie gdzie się dało. Z pieluchą walczyła jak sto bandziorów. Obecnie spacyfikowana w pampersie przywiązanym do szelek, z zabandażowaną łapą, siedzi na zasikanym fotelu. Druga osobowość kota dziś się ujawniła I niestety osobowość ta nie jest raczej miła :diabloti:.
-
Bardzo ruchliwa jest dzisiaj, ciągle gdzieś łazi, wszystko ogląda. Pierwszy raz odkąd jest u mnie taka aktywność ją naszła. Łapa jedynie wygląda niezbyt dobrze od tych podróży - nawet w opatrunku dochodzi do otarć. No i zwieracze dalej nie działają :placz:. No ale poza tym to 100% kot. Mój mąż mówi, że to pół kota ;).
-
Luśka odespała już chyba, co miała odespać, bo wczoraj wieczorem chciała przegryzać kabel od komputera, odbijała sobie piłeczkę łapkami. Dziś rano patrzę, a Luśka myje sobie dupsko. Ponadto już nie wciąga się na fotel, a wskakuje - jak ona odbija się z tych tylnych łap, pozostanie dla mnie tajemnicą. Próby chodzenia na wszystkich łapach są coraz częstsze, jedynie podłoże u mnie jest niesprzyjające, bo śliskie. Muszę skombinować kawałek wykładziny do ćwiczeń. Przez chwilą Luśka siedziała w kuwecie ale chyba tylko w celach zwiadowczych, bo nic nie zrobiła. Dziś idziemy na Rtg, na 12.00, zobaczymy co dr powie.
-
[quote name='ewu']Jestem u kiciusi. Biedna malutka:( Ja mam 11 kotków pod opieką, właśnie je nakarmiłam. Są u mnie każdego dnia i każdego dnia umieram czy wszystkie przybiegną, czy nic złego ich nie spotkało. Straszny jest los bezdomnych kotków:( Jak dobrze,że Lusia jest już bezpieczna.[/QUOTE] Tak, te bezdomniaki, to nie mają łatwego życia.
-
[quote name='Maruda666']A ja już spakowałam pampersy...i dopiero teraz do mnie dotarło, że skoro robiłam przelew, to przecież adres miałam i niepotrzebnie się znów upominałam :evil_lol: Skoro malutka rano ,,kojarzy" kuwetę, to chyba dobry znak :):)[/QUOTE] Marudko, pytanie było jak najbardziej uzasadnione, bo te adresy mogą się różnić i często się różnią. Incydent z kuwetką rano, biorę za dobry znak. Potem Luśka się zresetowała i czekamy na kolejny przebłysk inteligencji. Jak Martika przyszła, to chciałam Jej kotka zaprezentować. Podniosłam kota, z kota wypadła kupa, ja w tę kupę wlazłam i taki to był pokaz :lol:. Luśka chodzi w szaliczku coraz sprawniej. Wyżerka i sen 23h/na dobę to główne sfery aktywności panienki ale kot dzięki temu rośnie w siłę. Pozdrawiam Cię Marudko bardzo serdecznie, dziękuję za wszystko :loveu:.
-
U Luśki była w odwiedzinach ciocia Martika. Koteczka nie zaprezentowała jednak wszystkich swoich wdzięków, bo była tak śpiąca, że usypiała na stojąco. Może następnym razem będzie trochę buszować. Lusia o kuwecie pamiętała tylko rano, a teraz nastąpił zanik pamięci :shake:. Mam nadzieję jednak, że z każdym dniem będzie lepiej.
-
Marudko dziś przyszło 50 zł na leczenie Lusi. Bardzo dziękuję :loveu:. Rozliczenie Twojej wpłaty zaraz wpiszę w poście nr 1. Jeszcze raz serdecznie dziękuję :loveu:.
-
Marticzko, bardzo dziękuję za bazarek dla Luśki :loveu:. Dziś sytuacja wygląda o niebo lepiej. Kicia pokazuje powoli swoją prawdziwą osobowość: jest grzeczna, przytulasta, bardzo zaradna. Coraz rzadziej występują ataki paniki. Generalnie prawie cały czas śpi, z przerwą na jedzenie. Pielucha uniemożliwia jej próby wstawania na 4 łapki, więc ściągamy i wtedy sobie trochę ćwiczy. Na pewno nie miałam omamów, Lusia po obżarstwie, wlazła do kuwety /na szaliczku/ i coś tam z siebie wycisnęła , co prawda reszta wypadła z kota później na podłogę ale jakieś czucie jest :multi:. Jak się boi, to sika i kupkuje bez kontroli. Potrzeba czasu...
-
Luśka przewalcowała się znowu na lewy bok, trochę pofoczkowała i odleżyna znowu się sączy... Opatrunek zmieniłam już trzeci raz, zobaczymy rano.