Jump to content
Dogomania

Soko

Members
  • Posts

    2984
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Soko

  1. Bonsai, widzę że jesteśmy tego samego zdania. Ja naprawdę uważam że niech sobie CM robi co chce - czasami filmiki podchodzą mi pod znęcanie się, a czasami ma fajne pomysły i jest ok - ale jeśli ktoś po tylu latach dalej propaguje metodę, z której 90% oglądających źle korzysta i wtedy psy naprawdę CIERPIĄ, to jest to nieodpowiedzialne i świadczy o nim jako o człowieku. Jakbym ja miała program, i po miesiącu emitowania go okazałoby się że ludzie korzystają z tego co mówię w niewłaściwy sposób krzywdząc psy, to na pewno bym nie kontynuowała jego kręcenia, a przynajmniej na pewno nie byłoby dalszych serii. W końcu po pierwszym sezonie kasa by była, sława by była, ludzie by chcieli mnie do "zaklinania" więc po co mam ciągnąć publiczny ogólnodostępny program, skoro wyrządza on więcej szkody niż pożytku? I nie mówcie że Millan jest odpowiedzialny bo jest sobie napis żeby nie stosować metod bez tresera. A ile osób konsultuje się z lekarzem lub farmaceutą? Ogląda filmy w swoim ograniczeniu wiekowym? Czyta instrukcję obsługi? Woła fachowca do uszkodzenia kranu albo laptopa? Wszyscy wiemy, że bardzo mało - dlaczego miałoby być inaczej z czymś, co przeciętny widz odbiera jako kopniak gdziekolwiek na ciele psa? Za to że ktoś mu psa kopnie dwa razy ma płacić 200zł? Tylko o ile w powyższych przypadkach człowiek krzywdzi o samego siebie i nie obchodzi mnie to czy się otruje lekami, to z Millanem jest sprawa taka, że człowiek krzywdzi niewinne stworzenie.
  2. Ja jestem nieprzytomna :oops::oops: o rany ale wstyd :lol:
  3. Czy mogę kogoś prosić bardzo poufnie o konto Estery na PW. Chciałabym jej wpłacić tę zaliczkę, ale nie odpisuje :mad:
  4. Zawsze patrzę w takich tekstach na zakończenie, jak jest smutne to nawet się nie zabieram bo przez tydzień by mi to po głowie krażyło..
  5. No ale to wszyscy wiemy. Zdaje się że wszyscy tutaj są przygotowani na to, że pracy nie będzie na pstryknięcie palcami.
  6. Treser ma chyba ze 30 lat "doświadczenia" - mógł patrzeć na to. Wg tych kategorii wybrał odpowiedzialnie. Gdybym ja się nie znała na temacie a szukała pomocy dla psa, to gdybym miała wybierać między kimś, kto dopiero co skończył studia a kimś, kto dopiero co skończył kurs to wybrałabym tego pierwszego. Studia a kurs to różnica jednak przede wszystkim dla mnie. "Wybrzydzający" - taki, który ma rozum i wiedzę, np. ja. Szukałam treserów, szukałam, nie było żadnego który umiałby rozwiązać problemy Happy lepiej ode mnie. Wiedziałam dużo o psach, ale jednak ciągle brakowało mi hmm oparcia w kimś, kto ma większe doświadczenie, być może podzieli się tym, powie że widział takie psy i je wyprowadził.. ten który wydawał się najlepszy (bo miał chyba 9 psów, wychowanych, idealnych do ćwiczenia :evil_lol:) w krytycznym momencie bronienia zabawki powiedział "no dobra to ja się usuwam a pani niech to jakoś rozwiąże". :roll: Rozumiem że mówisz np. o szkole tresury jako pracodawcy?
  7. Lepiej żeby kontaktu z psami nie miał, niż żeby miał negatywne skojarzenia. Na razie odpuśćcie sobie towarzystwo innych psów i ćwiczcie z daleka koncentrację na Tobie, a gdy znajdziecie behawiorystę, wtedy można pomyśleć o rozważnym dobraniu towarzyszów zabaw (np. pies tresera).
  8. Doświadczenie zdobywam już teraz, na studiach będę to robiła dalej i nie tylko ja tak robię jak wynika np. z tego wątku, więc nie każdy musi mieć 0 doświadczenia w tym co robi ;) ja sobie "zbieram" klientelę już od pewnego czasu, np. znajomy wet mnie poleca i owocuje to co jakiś czas telefonami, prośbami o spotkanie itp. Dlatego że w tym zawodzie dużo zależy od pojedynczych osób, już teraz o tym myślę co będzie za kilka lat. Jest tak jak napisała motyleqq, trzeba samemu zdobywać doświadczenie a nie zdawać się na uczelnię i myśleć "może się uda".
  9. Jest cisza na wątku, ja tylko odpowiadam za wydarzenie na fb - co dalej się dzieje, nie wiem.
  10. No dobrze, ale takich klientów jest większość i to na nich opiera się ponad połowa zarobku tresera/behawiorysty/itp. :) "wybrzydzających" rzadko się spotyka, więc o przyszłość zawodową nie trzeba się martwić w kontekście "nie wiem, czy mnie zechcą". Chyba, że ktoś chce pracować tylko dla znawców ;) tylko wtedy można się zastanawiać nad tym czy będą nas traktować poważnie, czy nie. Najwięcej będą się nabijać ludzie którzy z psami nie mają nic wspólnego ;)
  11. A Twoi znajomi tutaj z dogo, z Wawy? Popisz smsy, taki szczeniaczek to nie jest problem, a dwa dni by ją uratowały.. przecież nawet w ogródku może być, nie muszą jej wpuszczać do domu.. Niestety mam zero kontaktów z tamtej okolicy. Spróbuj na FB na grupie z DT
  12. Spróbuj założyć suni wątek. Ona jest w typie jakiejś rasy? Poszperaj w ogłoszeniach "przygarnę psa", może jest ktoś komu by mogła odpowiadać.
  13. Pewnie, ale większość klientów mądra nie jest :) smutne i prawdziwe. Co z tego, że oferowałam darmową pomoc w szkoleniu psa ze swojego osiedla (efekt był po pierwszym 2 minutowym spotkaniu - do dziś, mimo że minęło kilka miesięcy, ten pies nie rzuca się tylko na mnie i na Werę), jak przyszedł treser - kolczatka, szarpanie i żadnych efektów przez pół roku.. ale to jest TRESER który zgarnia ileś tam kasy, 3 razy w tygodniu za indywidualne szkolenie. Co z tego, że psa niekiedy musieli trzymać i treser i właściciel - pies 40kg, faceci po 80kg.. na spacerach właściciel chodzi w zimowych rękawicach bo ma poobcierane ręce. A jakoś ja ważę niecałe 50kg, Wera 30kg i jest na zwykłej obroży. Nie liczą się efekty, tylko tytuł. Papierek niestety robi swoje, a papierek po studiach wygląda lepiej niż taki po kursie, jeśli patrzeć powierzchownymi kategoriami. I lepiej jest płacić przez kilka miesięcy 200zł, niż spróbować czyjejś pomocy za friko. :)
  14. Pracodawcy to klienci - na pewno lepiej będą się zapatrywać na ukończone studia niż kurs :)
  15. Ja myślę że powinnaś przeboleć te kilka dni - na fotel możesz coś wstawić, karton, pudło cokolwiek jeśli nie chcesz by wchodziła. Zmieniło się nie dość że jej miejsce pobytu to jeszcze chcesz zmieniać jej przyzwyczajenia? Jakby miała zostać u Ciebie na stałe, to wtedy można patrzeć na to przyszłościowo, ale to jest kilka dni przez które nic nie zrobisz - nic trwałego i nie wiadomo, czy Wasze relacje się nie pogorszą.
  16. Moim zdaniem powinnaś przestać wyciągać zabawki na spacer. Dla psa to codzienność i norma że machasz zabawką a on sobie może mieć Cię w nosie. Wiesz na 99,99999% a wręcz 100% że nie będzie się bawić, więc nie próbuj, bo to tak samo jakbyś próbowała psa nauczyć przychodzić na zawołanie krzycząc "do mnie" w momencie, gdy ten sobie radośnie leci przed siebie. Spróbuj zrobić przerwę od nalegania na zabawę na spacerze. I co do tropienia - mnie też to trochę nudzi, jest skomplikowane i trzeba przy tym myśleć :lol: ale nauka tego pozwoliłaby Ci kontrolować jej węszenie - skoro wiedziałaby, że od Ciebie też może to dostać, to łatwiej będzie oderwać jej nos od ziemi.
  17. Bardzo możliwe że potrzebuje czasu. Happy po przyjeździe do nowego miejsca, czy po powrocie do domu, albo innej stresującej sytuacji potrafi przez 2 dni jeść tylko nagrody a żarcie leży nieruszone w misce. Je z łyżeczki albo jak jej rozrzucam kulki karmy po podłodze, sama je w ostateczności. A chce coś robić na smakołyki?
  18. Mi się sprawdza metoda, by znaleźć jedną zabawkę albo nawet skarpetkę i przez tydzień ją tarmosić, bawić się nią, głaskać, dawać jeść, pić i to wszystko na oczach psa, nie zwracając na niego uwagi i nie dopuszczając go do niej. Po tygodniu powinien być nieźle nakręcony, ale czas to kwestia indywidualna ;) Wydaje mi się, że skoro w ogródku nie bawi się tak samo dobrze jak w domu to warto opanować ten etap jeszcze lepiej, najwyraźniej na spacerze zabawa jest "za trudna". No i pomyślcie o zabawach w węszenie ;)
  19. Nie karci się psa za warczenie - pies Cię jak na razie uprzejmie ostrzega, że zaraz jego tolerancja się skończy. Sunia ma jakieś miejsce, gdzie może się wyciszyć? Klatkę, kocyk, posłanie, szmatkę? I nie podstawiaj jej smyczy pod nos - niby co ona miała z nią zrobić? Nie wiedziała czego od niej oczekujesz więc się wkurzyła ;) to denerwuje tak samo jak nas gdy ktoś nad nami stoi itp. Zostawienie w spokoju jest dobrym rozwiązaniem, skoro to sytuacja przejściowa. Nie napraszaj się suni. Jak my jeździmy do hotelu w wyniku konieczności i nie z własnej woli to nie zaprzyjaźniamy i nie spoufalamy się z obsługą, bo nie mamy nastroju ani zaufania, by dać im przekroczyć jakieś granice jak np. dotyk ;)
  20. Mnie to raczej rondo, ale ciekawa jestem co Wera by odpowiedziała na to samo pytanie, w końcu to Ty dzierżyłaś kaganiec który zarobił cios karate i odleciał na metr :evil_lol:
  21. Zazdroszczę Wam :) ekstra tor w Sopocie, ekstra na treningach, ekstra tempo i to wszystko połączone z zabawą z innymi psami.. :)
  22. Dzięki dzisiejszemu spacerowi z Talią jadę na zlot, tylko na 2-3 dni (na więcej nie mogę psa wziąć :(), może za rok będziemy na całym. Miłe wrażenie i pozytywne odczucia po spacerze niestety nie zmniejszyły mojej obawy o swoje życie a wręcz przeciwnie :lol: I słuchajcie - jeśli chcecie wystraszyć Werę - załóżcie swoim psom kaganiec, pomyśli że to zlot kosmitów :evil_lol:
  23. Soko

    warczący beagle

    Dokładnie, trzeba wprowadzać dalsze etapy, zaczyna się od karmienia z ręki ale nie powinno się na tym kończyć.
  24. To spoko :) nie wiem ile Wam ta wycieczka zajmie, możemy się umówić tak że napiszesz około której planujesz być a potem jak wsiądziesz do autobusu. Aha - najprawdopodobniej będzie nam towarzyszyć jamnik z pręgami jak u boksera albo czegoś podobnego, ale wystarczy na niego spojrzeć i zmyka :lol: śmiesznie popyla na swoich nóżkach :lol:
  25. Taak to samo powiedziałam Werce że jej wynagrodzę że ją dziś trochę olałam i wstanę dla niej o 8 :lol: przekrzywiła głowę i spojrzała na mnie nic nie rozumiejącym wzrokiem :D
×
×
  • Create New...