-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
11 miesięczny pies zaczął łapczywie jeść (tylko przysmaki)
Soko replied to chocolaterie's topic in Wychowanie
Można. Zrób z dłoni kong ;) weź garść smakołyków i zwiń dłoń w pięść tak, żeby jedyne co to najwięcej mógł wsadzić tam język. -
Nie, nie polega na jednym spotkaniu ani na dwudziestu. Tresura psa, resocjalizacja to jest kilka lat pracy. Gdyby był dobrym treserem - umówiłby się indywidualnie, poprosił jakichś ludzi, by wychodzili na Was z naprzeciwka i nie przekraczali pewnej granicy, aranżowałby sytuacje z którymi możecie się spotkać codziennie. I nie pisz "o.O" przy tym, jak pies jest w kagańcu, bo tego wcześniej nie napisałaś. Poza tym nie wiem, czy Twój pies uwielbia kaganiec (tzn. to że się czuje ok, nie znaczy że czuje się świetnie), zresztą mniejsza o to - ale bez kagańca rozumiem nie ćwiczycie (tak mi wynika - wyraźnie zaznaczyłaś "o.O", no że przecież pies był w kagańcu i ja się miałam domyślić, że tak było, no to teraz się na tym opieram). Też chodziłam na szkolenie do faceta który szkoli psy policyjne, wyszłam z bolącym kręgosłupem i sesjami "równaj" po 1,5, non stop pochylona. Dowiedziałam się, że spaniele tak mają, że szczekają i nic się nie da zrobić, a jak jest niegrzeczna to dać jej w pysk - szkoda, że fakt, u niego to zadziałało, ale facet był po 30 a ja miałam 12 lat, więc siły i precyzja trochę inne. I nie uważam, żeby był dobry. Nie uważam, żebym kiedykolwiek trafiła na dobrego tresera. Happy pomogły filmy z YT zagranicznych treserek. A Cesar Millan jest dla mnie treserem z doopy wziętym. Nie cierpię kolesia. Nawet mimo jego usilnych starań nie mogę powiedzieć, by wizualnie mi się podobał ;P Zresztą widzę że bardziej Ci zależy na kłótni niż pracy, bo gdy zapytałam się skąd jesteś Ty skupiłaś się tylko na tym, by coś mi koniecznie udowodnić. Nie mam pytań :)
-
[url]https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/561613_479770258724049_1962302393_n.jpg[/url] I dziwić się potem wnikliwym umowom adopcyjnym i wizytom PA..
-
Nie wiem, ale sama logika mi się podoba.
-
Joko ma moje wymarzone oczka :loveu:
-
Joko! Jestem zaszczycona, czy mogę zobaczyć swoją prawie-imienniczkę (nickniczkę?)? ;)
-
Wróciła z pracy gdzie się zaraziła od kolegi, podejrzewam że o 16:30 już wiedziała że jej gardło wysiada, a napisała o 17.. no nieważne - tak się zdarza - normalnie bym się złościła, ale jakby nie było cel sam w sobie był szczytny i chodziło o Aprilkę, więc ok. :D
-
Mieszkam w Toruniu, a 15-18 to godziny szczytu :lol:
-
Wizyta miała się odbyć dzisiaj ale pani w ostatniej chwili odwołała pisząc, że ma grypę. Umówiłyśmy się na następny tydzień i wtedy na bank przyjadę. Szkoda, że tak wyszło, bo sobie postałam 3h w korku na nic.
-
No tak, ale psa może wybrać każda osoba, to nie musi być 20 psów na jedną osobę. No, ale mniejsza o wykręty - jest to beznadziejny przepis i już..
-
Owczarek polskowsio-niemiecki ;) No, trafiło jej się dobrze, ale jakby Happy nie była zołzą nigdy nie trafiłabym na dogo i nie wpadłabym na to, że można sąsiada zapytać czy można jego psa pożyczać :D tak więc Wera powinna Happy pokłony bić ;) Dla mnie to też niesamowite doświadczenie - kurde, jak ja najpierw nie mogłam ze zdziwienia, że mogę Werkę pogłaskać i mnie nie gryzie.. :D ale nam się off zrobił ;) ale to tak odnośnie układania półrocznych i starszych psów ;)
-
Na ile? Aż do wiosny?
-
No dobra.. :roll: a jak to jest z argumentami przeciw DT? Bo ja pierwsze słyszę o tym zakazie i mnie to bardzo fascynuje.
-
Co do filmiku z patykami i płotkami.. Ja się pytam, gdzie tutaj jest agresja? Jeśli to faktycznie byłaby jakaś mega wielka agresja, to tak szybko by się naprawdę to nie rozwiązało.. A tu proszę - Fanta doskonale CSuje, podając łapkę, pytanie dlaczego Pani Liliana pcha rękę po drugą łapkę. Fanta tak pięknie się oblizywała, patrzyła w bok! No nie dziwne, że jest w stanie ugryźć, skoro stara się delikatnie dać do zrozumienia, że nie czuje się dobrze, ale ktoś jej łapkę dalej bierze.. Płotki były chyba ok, bo potem Fanta usiadła zadowolona merdając ogonkiem :) co prawda nie widziałam czy smycz nie była napięta, ale chyba nie. Tak czy siak dla mnie spaniele to o tyle fajne, skoczne psiaki że takie elementy mogą ożywić sytuację, czego te psy bardzo potrzebują, by skoncentrować się na czymś. Uważam że skoro Fanta tak lubi patyki to za patykiem by skoczyła bez żadnego zastanowienia przez te płotki, miałaby z tego jeszcze większą radochę :) A co do samego momentu z patykiem - po co uczyć psa skakać po niego? To chociaż na komendę.. ale tak o? Trochę niewychowawcze :lol: chociaż to szczególik.
-
Werka wygląda cudownie :loveu: byłyśmy na zlocie dogomanii i wszyscy jej dawali po 10 lat, bo taka grzeczna :lol: jest naprawdę fajnie, wiem że gdy mnie nie ma za płotem drze mordę (ale nie będę się darła przez balkon na osiedle xD), ale już ani nie skacze i nawet jakieś tam posłuszeństwo okazuje właścicielom ;) jeździmy normalnie co dwa tygodnie gościnnie na szkolenie dla jakiegoś większego socjalu. Ona mieszka na zewnątrz, a ja mam przyzwolenie że wchodzę-biorę psa-ćwiczę w ogródku, jak tam mi się podoba. Jak dla mnie super rozwiązanie. [url]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc7/389223_376673155705595_1114486898_n.jpg[/url] To akurat luty/marzec ;)
-
A co do DT, to co to za zakaz? Tzn. wydaje mi się że tego i tak nikt nie kontroluje, gdzie pies trafia, bo nie ma na to czasu (na jednego wydanego psa przychodzi kilka kolejnych), więc równie dobrze można to ominąć, powiedzieć że pies idzie do DS, ale w rzeczywistości szukać mu domu. Po co takie zakazy do obchodzenia?
-
Sesje 10-15min kilka razy dziennie. Chodzenie na smyczy (ciągnie? To kołem zawracasz. Nie martw się, możecie metr godzinę przechodzić, ale za miesiąc pies chodzi przy nodze już w większości sytuacji), trzymanie-puszczanie przedmiotów (chwytasz zabawkę i trzymasz ją tak, by pies Ci jej nie wyrwał, a mógł się nią bawić i gdy sam puści, oderwie się na 0,000001 sekundy, nagradzasz), ćwiczysz głaskanie, siad, waruj, noga, łapka, jakieś sztuczki. Wera miała ok. 6 miesięcy gdy do niej przyszłam - latała samopas, potem na łańcuchu.. wierz mi nie miałam łatwo :) ciągnęła tak, że wiązałam ją do drzewa, bo myślałam że padnę. Teraz o smyczy ani ja, ani ona już nie pamiętamy. Teraz ma miesięcy 11-12. I wcale nie wychodziłam regularnie czy też codziennie, bo jej np. w ulewę się wychodzić z budy nie chce i mogłam tak 3 dni ją olać, bo ona na spacer nie pójdzie. To nie była żadna systematyczna praca, ale jasne i konsekwentne zasady przestrzegane ZAWSZE, gdy tylko wychodziłyśmy. Przed wyjściem z domu siad przed drzwiami, otwierasz na milimetr i jeśli pies nie wstanie mówisz ok. Z dnia na dzień zwiększasz otwór. Powodzenia :)
-
[QUOTE]p[COLOR=#000000][I]ies może mieć problemy behawioralne. I one niekoniecznie muszą się objawić już w schronisku - mogą się ujawnić dopiero w domu.[/I][/COLOR][/QUOTE] xxxx52, czytaj ze zrozumieniem, proszę..
-
Ja uważam że konieczne byłyby wizyty PA i w momencie kiedy jest zainteresowanie psem, próba wyciągnięcia go z boksu i spędzenia z nim więcej czasu, dla poznania. To może się nie udać, ale samo takie założenie - że w miarę możliwości.. - już byłoby dobre samo w sobie. Natomiast niech nikt nie oczekuje, że nie będę pracować, bo pies musi być ze mną w domu. Gdybym planowała psa problematycznego - zagospodarowałabym tak swój czas, by jak najmniej wychodzić, ale też nie w ogóle (bo czas samotności trzeba stopniować), chociaż na początku, gdyby była taka potrzeba to ok. Gdybym chciała zwykłego burka, bez większych problemów, myślę że też pierwsze dwa miesiące poświęciłabym maksymalnie psu. Ale to nie może być układ na całe kilkanaście lat. Przede wszystkim nie wydawanie psów "na już". Przeanalizowanie za i przeciw. Rozmowa nie tylko o warunkach, ale i poglądach właściciela - jak mają wyglądać spacery, poruszyć kwestię kultury.. bo człowiek nielubiany przez innych psiarzy będzie musiał swojego trzymać na smyczy - i przy szkoleniu itp. to zdałoby egzamin, ale w większości przypadków wyadoptowanie psa chamskiemu człowiekowi, który szkolić psa nie potrafi i nie zamierza to jak skazanie tego psa na samotność i izolację od innych psów, bo nikt z właścicielem nie chce się zadawać, to pies cierpi. Poza tym byłaby fajna opinia fachowca. Myślę, że wielu mogłoby za darmo podjąć się zadania wystawienia oceny jakiemuś psu. DT lub schron nie widzą problemu, behawiorysta może zobaczy. Dla wielu psów, tak jak pisałam, byłby to swego rodzaju ratunek przed wyrwaniem ze schronu i powrotem do niego. Nawet przelotne spojrzenie okiem doświadczonej osobie wystarczy, by powiedzieć do czego ten pies się nadaje. Nie wymaganie posłania ze szczerego złota. Wiem po Werze, Harze, Tajce i kilku innych psów z osiedla że pies wychowujący się na zewnątrz, niekontrolowany przez dużą część dnia ale szkolony w miarę (nie do końca) systematycznie może doskonale zachowywać się w nowych miejscach podczas wycieczek itp. i robić wielkie wrażenie :) większą krzywdę wyrządzi dom nie dbający o podstawowe potrzeby psa.
-
No cóż u nas to jest między 11-13 w soboty i niedziele w parku horda psów :D kilkadziesiąt czworonogów wychodzi na spacer ale wiesz - to są raczej spotkania towarzyskie. Są nagródki i w ogóle - super. W boksach też sprzątają, psy pielęgnują, no pewnie i po jakimś czasie uczysz się jak patrzeć na psa, co widzieć, jak go zrozumieć, ale nie jest to godne zaufania. Ok - koniec offa ;)
-
No tak, ale wolontariusze zazwyczaj są tylko w weekendy.. a jak ktoś adoptuje np. w tygodniu? Tutaj się to rozwala.. bo adopcje są na zasadzie, chcesz to bierzesz i nikt nie czeka na oceny, opinie. To moja jak na razie idylliczna wizja schronu toruńskiego. Poza tym wolontariusze to nastolatkowie wychodzący z psami, albo np. mamy z małymi dziećmi (co akurat bardzo mi się podoba). Coś może doradzą, ale już nie wytłumaczą, nie przewidzą konsekwencji. Chociaż to i tak coś - tyle że nikt i tak się ich nie pyta o zdanie.
-
Szkoleniowcy są, ale bez warunków na przyjęcie psa, czy to czasowo czy też poglądowo (machanie ręką.. :roll:). To jeszcze inna sprawa. Brak w schroniskach kogokolwiek kto mógłby ocenić adopcyjność psa. Rozumiem, że bez dokładnego poznania się nie da, ale czasami profesjonalista zobaczy już na pierwszy rzut oka negatywne zachowanie, na które nikt inny nie zwróciłby uwagi. Co prawda tylko czasami - ale to uratowałoby psy przed wiecznymi wycieczkami DS-schron-DS-schron. Albo DS-las, bo wstyd oddać do schronu, że się nie dało rady. Chociaż w tym 1% przypadków taki fachowiec, który byłby wołany przy okazji jakiejś adopcji, mógłby temu zaradzić.