Jump to content
Dogomania

Soko

Members
  • Posts

    2984
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Soko

  1. Oj Wasze trzymanie kciuków dało efekty, bo przywitał mnie rozmerdany ogon.. a wręcz dwa! Aprilka ma małą towarzyszkę :) Ogon chodził jak maszyna. Państwo zainteresowali się psim parkiem w Toruniu i agility, zobaczymy co z tego wyjdzie, ale fajnie, że wzięli to pod uwagę. April ma wieelki ogród, jest rozpieszczana, kochana, ma kontakt z innymi pieskami.. Przegadaliśmy godzinę, gadalibyśmy dłużej, ale musiałam biec na autobus (który, okazało się, nie był 18.35 tylko 18.56) :D naprawdę fajnie - wszyscy są często w domu a psy się czują jak u siebie. Obie domagały się pieszczot ;) no, skoro byłam gościem na ich włościach to trzeba było się podporządkować :diabloti: zdjęcia wstawię jutro. ;)
  2. Zapisuję wątek by śledzić postępy suni. ;)
  3. puma, nie ma sprawy, może być sobota i niedziela. Złap sobie kogo chcesz :D mały jaka rasa?
  4. Niestety nie orientuję się w bdt, pdt i innych takich :(
  5. Podbijam! Możliwe że niedługo będę pozbawiona dostępu do internetu, dlatego zależy mi na szybkiej odpowiedzi czy są chęci :evil_lol:
  6. Tak, to już jutro ;)
  7. Odświeżam! Wątek zakopał mi się pod innymi tematami, ale go odgrzebałam. Może byście się przejechały na podgórz? Co byście powiedziały na jakieś małe szkolenie, bo psów do polatania to Wera nie lubi, bo jej się nudzi ;P
  8. E tam, to tak samo jak ja :lol: nie chce, bo jesteśmy chamscy. No cóż, szkoda jedynie psa ;)
  9. No przepraszam bardzo, ale julcia była kilkakrotnie pytana, skąd jest, może byśmy kogoś kompetentnego doradzili. Odpowiedziała, że nie chce, po co więc te propozycje? PS. Umknął mi wątek o spacerach w Toruniu, ale nareszcie go odnalazłam dzięki Twojemu podpisowi :D może macie ochotę się przejechać na podgórz? ;)
  10. Bez przesady, nie cierpię sprzątać i jestem okropnie leniwa, ale zająć psem się umiem. Mówimy raczej o życiu z robalami ;)
  11. Zakładam nastolatka: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232978-Schroniskowy-Hades[/url] Przyjmuje radę, pyta, nikt na nią nie wjechał ;) za mało wątków przeczytałaś.
  12. No ja się dowiedziałam, że Wera nie jest wychowana, tylko ze schronu, bo robi wszystko co jej każę :D to tak offtopem ;)
  13. I ta niebieska trwa, za nic, ale to za nic w świecie, nawet dzięki najlepszej farbie nie zmieni się na zieloną. Tak troszkę może pozieleniała, ale do końca? Nie ma szans, w końcu kto lepiej zna się na trawach, by to oceniać. ;)
  14. W takim razie nie powinnaś się aż tak przejmować, zresztą kaganiec jest o tyle fajnie pozytywnie skojarzony, że oznacza spacer. No cóż to że chce dotknąć a nie może - na to już nic nie poradzisz. Możesz jedynie kazać mu targetować drzewo, inne przedmioty, by zobaczył, że uważasz to za super sprawę ;) zazwyczaj to, co docenia właściciel, zaczyna być doceniane przez psa; czyli jeśli pokażesz mu, że dotykanie drzewa przez kaganiec jest nieprawdopodobnie cudowne, to on w to też uwierzy :D Tylko i wyłącznie raz zawołać, lekko go pociągnąć, poczekać, jak nie da to żadnego efektu, to po prostu odciągnij ale przestań ciągnąć w momencie, gdy zauważysz że obmyślił sobie "kierunek: pańcia". Nacisk na obrożę kończy się, gdy decyduje się pójść do Ciebie. Nie zaczynaj od razu od wielkieego ciągnięcia, spróbuj delikatnie, bo może akurat węszy za czymś mało interesującym i wystarczy zawołanie albo lekki sygnał smyczą. Na koniec daj smakołyk, ale jakiś ekstra, połączony z chwaleniem. Potem samo chwalenie wystarczy ;) Po pewnym czasie nagradzasz go tylko wtedy, gdy przyjdzie bez odciągania, ale to jeszcze trochę. W przypadku np. psów, możesz czekać na decyzję psa, tzn. liczysz na to że sam się odwróci, ale jeśli widzisz że nie ma na to szans to wołasz/odciągasz. Pooglądaj sobie na youtube filmiki z BAT (Behavior Adjustment Training). Bardzo fajna sprawa, ucząca psa samokontroli i dokonywania wyborów :)
  15. Zawracasz o krok, by wytworzyć efekt bezsensownego, monotonnego, wkurzającego kręcenia się w kółko. Jeśli ciągnie a Ty nie masz siły, przywiąż go do drzewa. Wera się powyrywała, poskakała, pojęczała, porobiła kilka fikołków i gdzieś za setnym razem jej przeszło ;) a ja w międzyczasie miałam obie ręce wolne, luz, żadnego napięcia, stresu, mogłam zamknąć oczy, odetchnąć, spróbować ją uspokoić, jak nie to mogłam sama stać spokojnie. Ważne jest, aby Twoje szarpane ciało nie powiększało nerwowości u psa, a jak tu się nie denerwować, gdy ręce całe poobcierane? Głównie mój spokój pomógł na to, że w tym momencie silniejszego "drzewa" ode mnie nie ma. Dzisiaj mnie trochę poprzeciągała, bo poszłyśmy na pole gdzie zające latają, no to był hardcore :evil_lol: na jakiś czas jej przechodziło a potem od nowa. Raz prawie się wywaliłam. Nauki nigdy nie ma końca ;) Jeśli zatrzymuje się np. przy krzaczku i go obwąchuje, zawołaj go - RAZ - nie przyjdzie? Odciągnij i w momencie, gdy jego ogon, ucho, cokolwiek zwróci się w Twoją stronę - pajacujesz, krzyczysz hurra i nagradzasz sowicie, a następnie (bardzo szybko, nawet nie musi dojść do Ciebie) mówisz "okej" i pozwalasz mu wrócić do krzaczka. Generalnie zasada jest prosta - nie tylko go odwołujesz, ale pozwalasz mu wrócić do obiektu zainteresowań. Potem utrudniasz i nie zawsze pozwalasz wrócić, albo nie od razu itp. ale ważne jest by wiedział - to że wołasz oznacza tylko dobre rzeczy. Przy zawracaniu stosuj to samo, gdy się odwróci, nagródź. Ważne jest, aby nie iść dalej niż jeden-dwa kroki, bo po takim dystansie pies znowu straci Tobą zainteresowanie, bo jak nie w tamtą, to i ta strona jest spoko. Broń Boże wracać aż do domu :D Kaganiec ćwicz w domu. Pies się sam do niego może przyzwyczai, ale nie polubi. Nagradzaj za targetowanie, przynoszenie kagańca, za sam jego widok, za założenie na dosłownie sekundę-dwie. Niech w kagańcu robi krótkie komendy, np. siad i zaraz ściągnij, waruj, chodzenie między nogami itd. Skupienie na komendzie sprawia, że nie myśli o tym co ma na pysku. Są też kagańce specjalnie przystosowane do dozowania nagród, w przeliczeniu na polskie zł, ok. 80zł. Lepiej stopniuj uczenie bardzo upierdliwie i powoli. Dopiero za miesiąc-dwa będziesz w stanie powiedzieć, czy możecie od razu przyspieszyć tempo nauki, czy trzeba zwolnić, co jest trudne, co łatwe, itp. musisz go poznać. Ale lepiej nie przesadzić i nie kazać mu od razu nosić kagańca przez dwie minuty, bo to może być rzucenie go na głęboką wodę. Np. Happy miała zakładaną kolczatkę, ale w końcu na sam jej widok uciekała i wolała nie iść na spacer. I wszystko fajnie - może Twój pies się do kagańca przyzwyczai - ale po co ryzykować, że nie? Założenie kagańca na sekundę jest upierdliwie, ale ucz się stopniowania, bo w momencie gdy przyjdzie do trudnych rzeczy - koty, inne psy, rowery (nie wiesz, co mu odbije) - to będzie jedyna metoda. Ciesz się z sukcesów, bo o ile to że się drapie po pysku Ci nie przeszkadza nie znaczy, że nie znajdzie się coś, co Cię nie zacznie wkurzać a wtedy, zamiast oczekiwać nie wiadomo czego, nauczona doświadczeniem z kagańcem, że małe kroczki są super super super, będziesz zadowolona z małych osiągnięć. To jest jak ćwiczenie własnego charakteru, ludzkiej ciągoty do "chcę więcej więcej, jest super to będę wymagać jeszcze więcej". Kończ ćwiczenie w najlepszym momencie, z najlepszym efektem, z największą radością ze strony psa, nie licz na to, że może być jeszcze lepiej.
  16. Wiedzę o rasie? Rany, w jakim Ty idealnym świecie żyjesz, co ludzie interesują się tym, jakiego psa biorą do domu?
  17. Ale chodzenie w miejsca zaludnione i na 60 osobowe szkolenie to nie jest resocjalizacja! Resocjalizacja zaczyna się od jednej osoby i nie trwa dłużej niż sekundę. Też myślałam, że socjalizowanie Happy z ludźmi jest proste. Szłam do parku i chciałam, żeby się zaprzyjaźniła z dziećmi, więc dzieci ją głaskały, ale potem nie wiedziałam co robić, no bo ona na nie warczała. I jak socjalizować 4miesięcznego psa, który najchętniej zjadłby małe dziecko? Okazało się po 3 latach - o wiele za późno - że kluczem do sukcesu jest obserwacja ludzi (nie interakcja) z odległości 100m przez kilka sekund, połączona ze sztuczkami (bo "do mnie" - oznaczało odebranie wolności i przedmiotu, "zostaw" - awanturę, "siad" - dostanę zaraz po dupie, "łapka" - będą mi czyścić łapy, branie na ręce - wsadzą do wanny albo zmuszą do kontaktu z psem. Jedynym rozwiązaniem były sztuczki, bo to była jedyna rzecz nieskojarzona negatywnie. Np. dotyku uczyłam ją grając we frisbee i każąc po sobie chodzić. SZTUCZKI. Dzięki sztuczkom Happy nie jest uśpiona i mogę ją dotknąć i mogę na nią spojrzeć!). Kojec nie jest niczym złym, jeśli jest systematyczna praca. Wychodzę z suką sąsiadów, która mieszka w budzie i jest najgrzeczniejsza na osiedlu jeśli nie w Toruniu (jeszcze nikt jej nie pobił :evil_lol: ale się chwalę - musicie mi wybaczyć, to mój sukces wychowawczy i będę o tym gadać gdzie się nadarzy okazja :evil_lol:). To tak co do kojców, bud, psów podwórkowych, że się rzucają, są agresywne itd. Tzn. jest podział na grupy, ale na jednym placu przebywa 60 psów. Tak? I podbijam pytanie LadyS, po co w ogóle uczyć psa, że obcy chcą go pogłaskać?
  18. I namiary na dobrych treserów/behawiorystów z okolicy. Ale z wyszczególnieniem, bo np. uważam że są treserzy od ciągnięcia na smyczy i od agresji.
  19. Hej, spokojnie. Najważniejsza jest KONSEKWENCJA. Chociażby się paliło i waliło na Was drzewo, on ma nie ciągnąć! Zawracacie, co krok, krok, krok, krok, krok. Co pół roku jeśli trzeba. Na początku Werze to było wszystko jedno, bo jak szła do przodu to były zapachy, a jak ją zawracałam to zapachy też były, więc na dobrą sprawę ciągnęłam ją dookoła siebie i miała to w nosie, bo jak nie węszenie za tym, to za czymś innym :evil_lol: dlatego najpierw prawdopodobnie nie podniesie na Ciebie głowy. Musisz doprowadzić do momentu, że zaczniesz go wkurzać tym zawracaniem i zrozumie, że innej opcji jak luźna smycz nie ma. Byleby on nie poznał, że Ciebie można wkurzyć łatwiej!
  20. Dlaczego nie akceptujesz PA? Możesz twierdzić że jest super, ale może się okazać że adoptujesz psa do 3 innych o których nie wspomniałaś, do 10 pochowanych w ogródku bo przejechał je samochód, nie masz bieżącej wody i nie stać Cię na karmę ani na weta i mieszkasz w syfie i jesteś nieuleczalnie chora i za miesiąc umrzesz i wspierasz się o lasce, a chcesz adoptować jakiegoś niewychowanego olbrzyma albo szczeniaka border collie. Ja bym się zgodziła na wizytę, bo uważam, że ktoś np. z DT, kto poświęcił psu własny czas na wyciągnięcie go z często paskudnego stanu, ma prawo wiedzieć gdzie trafia jego pies. I darczyńcy którzy sponsorowali psa mają prawo wiedzieć, gdzie trafiają ich pieniądze, które w psa włożyli. ;) Nie wierzę w psy agresywne nie do odkręcenia. Tyle, że "danie psa na szkolenie" to nigdy nie da efektu przy żadnym psie ;)
  21. Dopiero na 3 stronie faktycznie zaczynają się, od biedy "chamskie" (chociaż i tak dla mnie chamstwo to coś w stylu: jesteś beznadziejna, no kur**, weź się babo ogarnij bo jesteś popie*dolona), komentarze. Po prostu dopiero gdy ktoś naciśnie na jakiś temat, Ty wyjaśniasz. Najpierw pisałaś że ludzie psa głaskali, POTEM dodałaś że w kagańcu (w dodatku z o.O, no bo kurde! to było przecież oczywiste - jak śmiałam podejrzewać, że w Polsce istnieją debile którzy każą głaskać psy bez kagańca). Dopiero po jakimś czasie napisałaś, że były spotkania indywidualne. Wszystkie kwestie wyjaśniasz dopiero, gdy ktoś ją poruszy i robisz to takim tonem, jakbyśmy mieli sami się wcześniej doczytywać, jak było faktycznie. Przestań robić ze swojego psa kogoś nieuleczalnie chorego. Naprawdę nie uzasadniłaś jeszcze, czym jej przypadek różni się od innych, że jest taka niereformowalna. Bardzo chętnie przeczytam to, co napiszesz na spokojnie. Sybel napisała swój post o 19:16, Ty odpowiedziałaś już o 19:20. Pomyśl chociaż godzinę nad czymś, kto coś napisał - szczególnie że jej post tyczył się Twojej osoby. Bardzo często takie posty wymuszają na nas natychmiastową reakcję, ale ten wątek nie zniknie jutro ani pojutrze. Masz czas. To nie jest godzinne spotkanie podczas którego trzeba z siebie wszystko szybko wyrzucić, bo potem temat się zapadnie i już się o nim zapomni. Tutaj na forum temat jest ciągle świeży i możesz do niego wrócić w każdej chwili. Poza tym na im większą ilość postów odpisujesz, tym bardziej się wkurzasz. Odpisz na 2, resztę zostaw. Ale zrób to rzeczowo, długo i się zastanów. Tak, bo współczuć można psu któremu są niewłaściwie przekazywane polecenia. Współczuć można psu, który jest z góry uznany za swojego właściciela za psa, który kompletnie nie nadaje się do wyprowadzenia na prostą. To, że ma łóżko, jedzenie i go kochacie to dużo, ale to nie wszystko. Nie wyobrażam sobie powiedzieć o niepełnosprawnym dziecku - nigdy z niego nic nie wyjdzie. Mogę jedynie powiedzieć sobie na starość, że zrobiłam wszystko co mogę nie poddając się wątpliwościom. Najgorsze są chwile utraty wiary. Robisz coś, szkolisz, ale i tak się upierasz, że w 100% dobrze nie będzie. A ja Ci mówię, że mogłoby być. Wydaje mi się że to Twoje dopowiadanie to jest jakaś linia obrony. Napiszesz coś o 60 psach, ktoś się przyczepi, a Ty dopiero potem powiesz "grupy 6-10 osobowe" (mimo wszystko - GDZIE JEST CZAS NA INDYWIDUALNĄ PRACĘ? Ja stawiam na szkolenia 2-3 osobowe.). Napiszesz o głaskaniu, ktoś się przyczepi, a Ty dopiero potem napiszesz, że były zachowane zasady bezpieczeństwa. Zamiast od razu uwzględnić wszystko i oszczędzić sobie naszego czepiania się, Ty wolisz mieć argumenty na każdą kwestię czy jak? Zachowujesz na później szczegóły, które Cię "ratują" i stawiają nas w świetle czepialskich nie wiadomo o co? (zauważyłam, że gdy evel napisała, że psa wychowywała od małego, Ty już jej w ogóle odpowiedziałaś. Oj, taktyka się nie sprawdziła?)
  22. Ale co to za problem - poprosić osobę w parku, by przeszła obok psa, nie przekraczając odległości, w której się na nią rzuci. I to może być 5m albo 200m. I o to można poprosić każdego, albo się ktoś zgodzi, albo nie. Goldeny czy yorki są łatwiejsze do wychowania :lol: straciłam jakiekolwiek zaangażowanie do dyskusji. Może ktoś inny Ci przemówi do rozsądku, ale póki mi za to nie będą płacić, to z własnej woli z takimi ludźmi użerać się nie będę :lol:
  23. Trudno, żeby Victoria wzięła do programu, w którym nie stosuje metod na pstryk jak CM, agresywnego psa. Efektu po miesiącu raczej by nie było, producenci by się na to nie zgodzili, dlatego takie psy idą do CM, które mu ulegną - z przymusu, a jakże, ale będą grzeczne. Natomiast Victoria prowadząc program nie może wziąć agresywnego psa, bo najnormalniej na świecie nie byłoby szybkiego, efektownego sukcesu, bo jej metody nie są po to, żeby pies był na "już", tylko na zawsze posłuszny i z własnej woli. I może sobie być zbyt cukierkowa, itp. itd. ja nie mogę znieść jej słodkiego wizerunku ;) ale tak naprawdę prędzej poszłabym do niej. Moja Happy jest zryta :) i jest prowadzona kompletnie nieawersyjnie i kompletnie bezdotykowo także wg Victorii :) i nie ona jedna zresztą jest znanym mi przykładem, że nie trzeba CM żeby naprawdę popierniczonego psa wyprowadzić na prostą. Nadal nie napisałaś skąd jesteś.. widzę Twoje zaangażowanie. I co, tak po prostu przyjmujesz fakt, że tresura jest w jednym miejscu i tym usprawiedliwiasz tresera? On powinien więc zaproponować indywidualne spacery. I tyle.
  24. Skończy, jeśli właścicielka będzie reagować tak samo szybko na same objawy, jak w przypadku smakołyków. U mnie pomogła zasada, że Wera patrzy jak drugi pies dostaje nagrodę i potem dopiero dostaje sama. W ten sposób uczyła się, że drugi pies je nagrodę a ona za wyczekanie tego, także ją dostaje a gdy już ją zje, to tamten też nic nie ma więc nie ma co sępić :)
×
×
  • Create New...