doris66
Members-
Posts
8238 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by doris66
-
[quote name='Jasza']A Maczo ma domek? I Ruda?[/QUOTE] Maczo ma dom, ale niestety nie taki cieplutki jak Caillou. Na szczęscie jego pani podpisała ze mna umowę adopcyjną, więc jest mozliwośc kontroli warunków psa. Maczo jest inny niż Caillou - to rozrabiaka i szczekacz, taki troche dzikusowaty, mieszka pół na pół w domu i na podwórku. Do towarzystwa ma inna młoda sunię. W domu Maczo jest 10 -letnia dziewczynka -córka właścicielki to jest komu z psiakami sie bawić i zajmować. Mam taka nadzieję, bo historia Maczo byłą bardzo skomplikowana ( Patmol zna ją bo chyba jej na pw pisałam ) ale skończyła się tak jak piszę - Maczo dom ma. Najgorzej jest z Rudą ich mamą. To półdzika , ładna sunia , niestety na tyle jest nieufna, że nie pozwala się do siebie zbliżyć na dotyk. Jak jeszcze byłą w szopie z dziećmi to byłą bardziej odwazna, chociaz kilka razy próbowała nawet mnie dziabnąć, jak któres z dzieci zapiszczało. Niestety narazie nie udało mi sie jej złapać, ( żeby chociaz wysterylizować ). Wyniosła się z osiedla na pola i tylko czasami przychodzi pod mój dom w celu zdobycia pozywienia. Karmie ja oczywiśie, ale szanse odłowienia z dnia na dzień maleją.
-
[quote name='Jasza']Jak to ją znalazły? Samiutka była? Bez rodzeństwa? Opowiedzcie. Mały czarnuszek leżący u Twoich stóp - słodziak nad słodziaki. Mój Pajtuś kiedyś tam...był taki właśnie, bardzo podobny.[/QUOTE] Tak Kropa po prawej. Patmolku 15 lub 16 lutego psy po raz pierwszy zaalrmowały mnie że w szopie coś sie dzieje. Była godzina 20, zupełnie ciemno wokół szopy i cichutko jak makiem zasiał. Tego wieczoru pomyślałam ,że to dziki kot albo inne małe zwierzatko sie tam schowało. Zreszta od scieżki , którą chodzimy do szopy było jakieś 50 m , bałam sie tam zagladać po nocy ( nawet z psami ) . Ale nastepnego wieczoru było to samo, alarm mioch psów i wydeptane psie slady na sniegu wokół szopy. No i kwilenie psiego dziecka ze środka. Już wiedziałąm, że tam jest jakiś miot bezdomnej suni. Po sladach domysliłam się, że matka z nimi jest bo wydeptała drózkę do takiej dziury w scianie szopy. Od razu pomyslam o bezdomnej Rudej suni co widziałam ja kilka dni wczesniej szczenną i nagle znikneła. Nastepnego dnia poszłam tam w ciągu dnia , sama bez swoich psiaków i Ruda wyszłą z tej dziury w szopie, oczywiście bardzo głodna i zmarznieta. No i zaczęło się dokarmianie a właściwe regularne karmienie ciepłymi posiłkami,żeby mogła przetrwać i wyprowadzic miot z szopy. No i później okazało się że to byłą Caillou i jej brak Maczo. I taka to historia.
-
Zdjęcia są takie sobie, jakieś stare wynalazłam. Nowe w weekend miały być ale nie wyszły , bo czasu zabrako na zrobienie. Kundelki słodziaki: Kropa z Borysem w brzuszku podrzucona została w worku na śmieci nieopodal mojego domu. Zabrałam do siebie no i zostały. To właśnie one odnalazły Caillou ( nowo narodzoną ) w szopie na polu, pewnego lutowego, bardzo mroźnego wieczoru.
-
[IMG]http://http://imageshack.us/photo/my-images/703/dsc01354y.jpg/#[/IMG][IMG]http://img703.imageshack.us/img703/1682/dsc01354y.jpg[/IMG] Oto Kropa i Borys!!!
-
Dlaczego śmieszne ktos mógł sie o nim dopiero teraz dowiedzieć. Nie wszyscy bywają na stacji Statoil i nie wszyscy czytają Dogo. Może jeszcze sie namyślają.
-
Czy Caillou cos spsociła? Mam wrażenie że tak.
-
[quote name='monia3a']Brakuje ponad 100 zł :([/QUOTE] Moje pieniądze jeszcze nie doszły i obywatela G.C. pewnie też. Jak sie je doda do rozliczenia za maj ( post 2 ) to wychodzi 240zł . Ale 60zł i tak brakuje to fakt. No ale Ifka (J.B. ) właca 100zł na koniec miesiąca, to może się nazbiera?Oby.
-
Kto z Brańska działa w Emirze.? Słyszałam że jest taka osoba. Proszę pomóżcie. My w Bielsku juz swoich szczeniaków "nie przerabiamy" i wciąż przybywajaąnowe. Boziu kochana, czy ci ludzie są juz kompletnie zdziczali żeby tak traktować swoje zwierzęta. Co to k...a za beztroska jest. Do odpowiedzialności trzeba takich pociągać za rozród niekontrolowany swoich zwierząt, moze się nauczą w końcu albo przestraszą.
-
O.k. w weekend wstawie, zrobię ładne. Caillou skacze i bryka? To typowe dla łajek ,a więc jednak geny łajki ma . Całowanki na łóżku są najlepsze a chowanie sie pod kołdrą jeszcze lepsze. Ponieważ moje psy na łożka i kanapy nie wchodzą, całujemy sie na podłodze albo latem na trawce, czasami dochodzi do kłótni między psami kto da mi więcej buziaków. A uszy mam umyte (wylizane ) codziennie zanim jeszcze wezme prysznic.
-
[quote name='gawronka']:multi: Super. Bardzo się cieszę. A jak leży...taka ładna duża. Lubię duże psy . Niestety sama mam yorka (z braku miejsca ale pies musi być :p ). W tym roku przeprowadzam się do nowego domu to kto wie,kto wie...:cool3: . Jak zaczęła szczekać to poczuła się pewniej. Dobra robota. :loveu:[/QUOTE] Gawronka ale pamiętasz że my mamy piekne pieski do adopcj:? Lisię, Wilczka, Coffi, Fionke i Boryska i jeszcze pare innych mniejszych i większych. Skoro masz nowy domek to może jakis nowy psiak............? Byłabyś super pańcią tak jak Patmol dla Caillou.
-
Ten jej dystans świadczy o tym że jest jednak królewną. Pewnie wtedy mysli sobie, "a co mi tam niech mnie głaszczą a ja i tak kocham Patmol i Jej rodzine, reszta jest mi obojetna" . Podoba mi sie ten jej wewnętrzny spokój ( zważywszy na to że jest szczeniakiem ). Pewnie będzie bardzo dystyngowaną sunią jak dorośnie. A wiesz Patmol że zwierzęta czasami moga byc podobne do róznych ras a nawet gatunków jednoczesnie. Ja tez długo myslałam że Aron ( ojciec Kai ) to hasior albo malamut a on jest łajką zachodniosyberyjską. No dziwne prawda?
-
Pozdrawiam dzisiaj Was i Caillou ze słonecznego Podlasia.
-
Pamiętam owszem. I pamietam tez to, że kilka propozycji dla Caillou odrzuciłyśmy komisyjnie, uznając że są dla niej nieodpowiednie. No bo ona czekała na Patmol a Patmol na nią. I sie znalazły.
-
Ciebie wyklną na twoim osiedlu a mnie pokazuja palcami na moim. Dzieciaki za mna wołaja "o idzie ta baba od psów, uciekamy" . Niektórzy sąsiedzi już na mnie naobrażani za to że dokarmiam bezdomniaki. Generalnie mam to w d......, ale boli taka znieczulica na los zwierzęcia. Pocieszam się, że to ja jednak mam racje, broniąc zwierząt a nie oni.
-
Prawdziwa ślicznotka. Panienka w dodatku z charakterkiem, no nic tylko kochać, kochać, kochać i tarmosic, i uważać aby nie udusić z miłosci.
-
Dziś wpłaciłam Garetowi 20 zł ( jak zwykle poczta na dane Dreag ). To niewiele ale w tym miesiącu nie moge więcej. Bardzo mi przykro.
-
Zdecydowanie najodwazniejsza jest Lisia. Jak jeszcze w tartaku były to Lisia pierwsza wychodziła z norki na zawołanie albo zagwizdanie i tak śmiesznie biegła, potykajac sie na krótkich nóżkach. Później pojawiała sie Coffi. Ale jak jest teraz u Pipi to nie wiem dokładnie, bo to juz zupełnie inne , odwazniejsze pieski. Tylko Fionka jest najbardziej wycofana bo ona najpóźniej dała sie złapac i przez tydzień była sama w tym tartaku.