Jump to content
Dogomania

doris66

Members
  • Posts

    8238
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by doris66

  1. [quote name='Pipi']Właśnie wróciłam z Bielska. Słuchajcie!!!!!ona nawet na mnie sie nie obejrzała. Najpierw otworzylam drzwi i mowie idź, a ona nie, tylko patrzyła. Przy sklepie byli faceci, rozpijali flaszkę i głośno rozmawiali. Jak posłyszała ich głos, wyszła z samochodu i przywitała wszystkich, po czym pobiegła podskoczywszy do swojej siostry. Ja jadę, cała w strachu, ze bedzie biegła za samochodem, dzwonie do Pani Kasi, sciagam ją ze spaceru z psem w lesie, zeby potrzymała Sonię jakby co. Nic z tych rzeczy, bo okazała swoje zadowolenie, ze jest u siebie. Smutne to jest, ze wróciła na ulicę, ale na prawdę tam nie jest źle. Nie widać zeby ona się bała tych pijaczków, a widać było, ze zadowolona jest. Trzeba zebrać kasę i tą drugą tez ciachnąć, koniecznie. Doris66, a jak sunieczka malutka, znalazła się? pewnie nie, bo bys napisała/tak myslę.[/QUOTE] Pipi toż ty "aniołem" wszystkich psów jesteś, to czemu martwisz się że ona cie nie polubiła. Ona brzuchala do wszystkich wystawiała to prawda, ale to TY jej życie uratowałaś i ona to wie i my to wiemy. Więc Pipi przyjmij do wiadomości że jesteś WIELKA.
  2. [quote name='buniaaga']och Pipi ona Cię bardzo polubiła ale pewnie tęsknota za siostrą i znanym jej otoczeniem była silniejsza;) Też myślę że siostrzyczkę dobrze by było wysterylizować,więc do ewentualnej składki się dorzucam.[/QUOTE] Ja też sie dorzucam. Tym bardziej że Rudą narazie straciliśmy, przez te durną babę. Ruda wczoraj była na osiedlu ale tak jak mówiłam bardzo jest wystraszona i sie boi podejsć a juz pysio mogłam jej głaskać. Dzis jej nie widziałam, ale może chodzi i dzieci szuka. Gdyby ten babsztyl sie nie wpier....... to byśmy mieli i Rudą i jej córeczkę przesliczną . A tak to chodze szukam i nic ... Śni mi sie po nocach że ta malutka cierpi. Ale baba szła wczoraj w zaparte że nic nie wie choć z Agatą straszyłyśmy ja prawnikiem i policją. Dobrze tylko że te umowę adopcyjną podpisała, to jej przypilnujemy i sprawdzać będziemy co z Maczo ( takie imie dała córka tej baby pieskowi ) .
  3. Jak wróci to pewnie sie ucieszy że jest na starych smieciach i spotka się z bliźniaczką, ale smutne to, że nadal będzie bezdomna. Eh...psi los.
  4. [quote name='Kuna']Mało precyzyjnie się wyraziłam... Pluto tak reaguje na wszystkie psy, w sensie gatunku a nie płci :( Po prostu nie widzi i się boi, cholera wie co go spotkało... wg dr Buczek może byc to uraz mechaniczny :cry:[/QUOTE] Wydaje mi się kwestia jego agresji to nie ślepota i wynikający z niej strach, to raczej kwestia charakteru psa i jego psychiki. Większość psów , kiedy coś im dolega i czuja się słabsze unika kontaktu z innymi psami, ewentualnie tylko sie broni w wyniku ataku. Bardzo rzadko "ułomne" psy atakuja inne, zdrowe i to w dodatku bez wzgledu na płeć psa. Moim zdaniem ma zaburzoną psychikę w wyniku jakiegoś lub jakichs strasznych przezyć.
  5. [quote name='ifka']na przygotowanie dobrej uchwały mamy prawie miesiąc, bo nie będzie ona przedmiotem majowej sesji - czyli jest czas; [B]suślik,[/B] nikt nam nie da nawet złotówki z publicznych pieniędzy, bo nie jesteśmy jeszcze organizacją; a uchwała mówi o zapobieganiu a nie przeciwdziałaniu, co wydaje mi się zasadne...bo my chcemy jak najbardziej przeciwdziałać sterylizując bezpańskie psy. kto ma prawnika, który mógłby "rzucić okiem" na tą uchwałę?[/QUOTE] Zapytam mężąaon jest radcą prawnym ( ale specjalizuje sie w zupełniej innej dziedzinie ) . Tyle tylko niekoniecznie bedzie chciał się tą sprawą zajmować. Jego światopogląd jest troszke inny, choć to bardzo dobry człowiek
  6. [quote name='Pipi']Erin, slonko, pw do Ciebie nie idzie. Sprawdź skrzyneczkę, ok?![/QUOTE] Pipi , kochana do ciebie też pw nie idzie. też sprawdź skrzyneczkę. Albo to cos u mnie, ale sprawdź. Chce ci cos napisać na nasze tematy.
  7. Ja tez podpisuję sie pod tym że fundusz na sterylki i ewentualne leczenie to podstawa. Watpię żeby dali nam kojce i miejsce na ustawienie kojców. Bo musiałby byc to teren gminy a czy oni taki teren poswięca dla ich zdaniem nic nie znaczących bezpańskich kundli. Ale walczyć trzeba. Ifka jakbys mogła za tym pochodzić troszke to byłoby super. Ty już jakieś doswiadczenie masz w temacie.
  8. [quote name='buniaaga']wsparcie psychiczne przybywa;) widzę że na tym wątku wpis musi być na pół strony żeby był zauważalny. Ja wątek Gareta czytam codziennie ,nie piszę bo nie widzą sensu pisać aby pisać jeżeli nie mam nic konkretnego do zaoferowania.(rozumiem warto dla podbicia) Deklaracji na Gareta nie składałam.Wpłacam ile mogę i kiedy mogę.Udało mi się uzbierać w styczniu od pracowników stacji większą kwotę ale od razu podkreślałam że to będzie wpłata jednorazowa. Los Gareta nie jest mi obojętny,gdyby tak było pozwoliłabym go zabrać ze stacji do Radys.O tym że trafił do płatnego hotelu dowiedziałam się po tym ja zniknął ze stacji...tak też trafiłam na dogomanię.Myślałam że skoro została podjęta decyzja o płatnym hotelu to jet to zorganizowane finansowo tzn są stałe deklaracje.[/QUOTE] Dla mnie tez los tego psa lezy na sercu pomimo,że jak Gareta zabierałyście z Bielska to nawet pojęcia nie miałam że dogo istnieje. I pomagam finansowo jak mogę. Ale ta kłótnia mnie denerwuje i nie chcę tego czytać. Zastanówcie sie czy napewno chodzi wam o dobro psa, tego psa czy wogóle zwierzaków.
  9. Tez myślę, że psa wyrzucili albo uwiązali w lesie do drzewa. A to ludzie wogóle są, czy gnoje najgorsze? Oni wychowują dzieci? Jezu co za kurestwo, nie moge tego przeżyć.
  10. [quote name='ifka']hmm, widziałam, że podjechał, myślałam, że to ktoś z tej posesji...możliwe, żeby "coś"zrobić...doris, trudno, po prostu musisz zaakceptować, że nie jesteś w stanie pomóc tym psiakom, na tyle, na ile to robisz, zamartwianie się niczego nie zmieni.[/QUOTE] Jeżeli taki stan zaakceptuje to już po mnie . To będzie znaczyło że sie poddałam. A ja sie nie poddałam i nadal kombinuje co tu zrobić. Prosze Was ruszajcie tyłki. Ruda i jej dzieci czekają. Dzisiaj cała trójka dygotała z zimna.
  11. Napiszcie co z sunią z Kaczogrodu, bo się martwię. Co wet powiedział?
  12. [quote name='ifka']Doris66, spokojnie, byłam z tobą przy rozmowie z właścicielką działki, zupełnie nie ma przesłanek ku temu, że kobieta nie wytrzymuje nerwowo z psami w szopie i zaraz je otruje jak minie tydzień...na mnie zrobiła wrażenie zrównoważonej, myślącej kobiety, fakt, przyznała, że jest to sąsiedztwo nie pożądane i uciążliwe, ale niepotrzebnie wprowadzamy tu napięcie; myślę, że zrozumie, że robimy co możemy; może jej się to nie podobać, ale nic złego im nie zrobi. Jeśli się dokarmia zwierzęta, staje się odpowiedzialnym za utrzymanie ich przy życiu i tym samym za dalsze losy, w tym wypadku możemy być ŚWIADKAMI tego, że pies pożyje dłużej - bo mógłby nie przeżyć szczenięctwa w szopie ( może tam są jakieś martwe szczeniaki z tego miotu, tego nie wiemy); nasze działania to tylko ogłoszenia. Na więcej nie mamy możliwości.[/QUOTE] Dobrze powiedzieć. Nie mam spokoju i nie bedę miała i sorry że to napisze ale to ja tam chodze codziennie i ja patrze na te biedaki i ja czuje się za nie najbardziej odpowiedzialna. Ja z ta pania rozmawiałąm juz drugi raz i wiem jakie jest jej stanowisko. Znowu rozpaczała że kwiaty wydeptane i smieci pełno ( śmieci zbieram tez ja ). I ten pan który nie wiadomo po co przyjechał tam wczoraj jak byłyśmy z bunaagą. Niby pieski obejrzeć ale nawet nie zapytał o nic tylko szybciutko odjechał jak zobaczył że tam jesteśmy. Jak chcesz to Buniage zapytaj. Dziwnie sie ten ktoś zachował. Ja nie wiem czy to był syn włascielki czy znajomy i nie jasne było dla mnie po co tam przyjechał. Może " zaradzić problemowi" ale jak zobaczył że jesteśmy to nie chciał rozmawic tylko szybko odjechał. Dziwne to było. Także o mój spokój trudno i nic na to nie poradzę.
  13. [quote name='dreag']Ostatnio mniej piszę, bo i nie mam o czym, ale podczytuję;). [B]Monia3a[/B], Ty załatwiasz takie ładne bannerki, poproś cioteczkę o jeszcze jeden z Garecikiem. Zawsze ktoś zajrzy jak wkleimy sobie wszyscy w podpis. A jest już chłopak na stronie Tozu:razz:? Mam nadzieję, że ta wyprawa do Garncarza w końcu wypali, jest auto, jest kasa, są chętni - szansa niesamowita:cool3:. [B][I]Noooooo i przypominam o kasuni na hotelik[/I][/B]:cool1:. Rozliczenie aktualne w poście 2. Na razie mamy tylko 120 zł. [B]Kuna[/B], zupełnie nikt się nim nie interesuje:roll:? Taki śliczny psiak:lol:.[/QUOTE] Dzis znowu na Gareta dorzucę. BO widze że nędza straszna. Nie wiem ile ( 20zł - może 30zł ). Musze kupic swoim psom i 4 bezdomniakom którymi sie opiekuje witaminy ( a swoim jeszcze obroże od kleszczy ) . Co zostanie to na Gareta przeznaczam. Wpłata jak zwykle na dreag. Garet trzymaj sie, nie tylko ty pomocy potrzebujesz. .
  14. O czym wy wogóle mówicie? czas ucieka nieubłaganie ( pisałam że nawet w tej zapchlonej szopie psiaki moga być krótko bo właścicielka sie na dłużej nie zgodzi ) a ja nadal nie wiem co mam z nimi zrobić i z ich matką. Nikt ich nie chce nawet bez umowy. Ta szopa to niestety nie dt gdzie na swojego człowieka z umowa czy bez pies może czekać bezpiecznie, i to nawet dłużej czekać. Sytuacja naprawdę jest dramatyczna. Jak tak dalej to albo ta baba je otruje albo one zgina na dziewiętnastce, bo coraz dalej wyłażą i ganiaja za matką. A ona niestety, ale biega po osiedlu i przez 19 przechodzi kilka razy dziennie. Juz nie wspomnę o tym co powiem właścicielce jak ja spotkam na działce . Obiecałysmy jej że tydzień-dwa i psiaki zabierzemy. Tydzień mija dzisiaj.
  15. [quote name='ifka']może w przyszłym tygodniu?[/QUOTE] Sprawa jest pilna. Na razie tylko jeden telefon był w sprawie szczeniaków, ale pech chciał że ten którego Pan upatrzył sobie jest pieskiem a on chce tylko sunie. Namyśla sie ale czarno to widzę. Kto raz miał sunie, na psa nie zamieni bo sunie to przylepki kochane, domatorki i gospochy takie, a pieski no niestety ale za suczkami biegaja najchętniej. No chyba że sie ich "odjajczy".
  16. Nie ma opcji żeby ja przetrzymac nawet w szopie. ta szopa gdzie ona jest teraz to buda na otwartym terenie do której wejdzie tylko pies i to przez dziurę, bo drzwi zamkniete przez własciecli . W srodku syf i rupiecie az po sufit i gdzieś tam za deskami Ruda ze zczeniakami. Do jedzenia wyłażą przez dziure. Dt brak więc sami widzicie jakie to trudne. Ale dobrze że juz po kłótni. Wyrażac swoje zdanie każdy może, ale najwazniejsze to nikogo nie krzywdzić i nie oczerniać. Ktoś pisał że w kupie siła, ale ta kupa sie sypie widzę. I skończy sie na gadaniu, ze szkoda psinki itp. eh....
  17. [quote name='gawronka']No i spoko:multi: O to wszystkim chodziło i nikt tu nie ma nic do pipi (ja jej nawet nie znam) .Dziwię się tylko metodom wypuszczania suk zaraz po sterylce chociaż jestem laikiem w tej kwesti. A jak suczka może być po operacji u pipi no to chyba problem się rozwiązał?:roll: Dać zastrzyk anty, może są jakieś tabletki? To wrzucić można do jedzenia. I szukać za ten czas domku, nawet Tymczasowego. A nie takich dzikusów ciotki "uczłowieczały":p[/QUOTE] A kto powiedział ze ona bedzie u Pipi? Może miała szanse ale po tej burzy to Pipi raczej jej nie weźmie i ja to zrozumiem. Jedno jest pewne tak czy siak Ruda więcej dzieci nie urodzi bo ja jej na to nie pozwolę .Mam wsparcie koleżanek z Bielska Podlaskiego i wsparcie Pipi. Ona już dość wycierpiała. Tylko troche czasu jest na te sterylke. Ona 2 miesiące temu urodziła to tak szybko cieczki nie dostanie. Poza tym cały czas ja oswajam. Dzis próba położenia jej reki na karku a potem smyczy zakończyła sie kłapaniem kłami i ucieczką. Bo ona jest półdzika. Ps. Ja tez Pipi nie znam ale chetnie ja poznam.
  18. [quote name='karina1002']Doris, Ty mogłaś dbać pierwszorzędnie, ale jezeli szwy puszczały i ropa się lała, miałabym wielkie uwagi co do usługi weterynatyjnej, bo to bardziej oznacza, że zostały zastosowane byle jakie szwy (czytaj najtańsze) i nie był zabieg wykonany w warunkach sterylnych. Ja dlatego mam wielkie uwagi do części weterynarzy w Białymstoku, bo wiem, że nawet rękawiczek nie nakładają do zabiegu, nici w szpulach walają sie po blacie (czyli nie są sterylne), blat, narzędzia .... itd. Dlatego potem są stany zapalne i ropiejące rany. I wtedy opiekun może na rzęsach chodzić a i tak swoje pies przecierpi. Oczywiście, czasami się zdarzają przypadki uczulenia na dany rodzaj nici i wtedy też może być stan zapalny, ale puszczać nie powinny. A jeśli chodzi o sunię, moim zdaniem, skoro nie ma jak jej przetrzymać do zdjęcia szwów, to nie mam sensu jej sterylizować i wypuszczać. Są sunie, które nie nie będa lazły do rany, są sunie, które sobie rozwalą wszystko i wywalą wnętrzności na zewnątrz. Może lepiej faktycznie dać jakiś zastrzyk.[/QUOTE] Zabieg odbył sie w Białymstoku w bardzo porzadnej i drogiej przychodni weterynaryjnej, i wszystko było niby ok, ale Maja ledwie wyszła z infekcji.Mojej przyjaciółki sunia tez miała problemy bo 4 dnia w nocy po cichutku rozdarła sobie rane . I wszyscy w domu byli ale spali sobie. Ruda nie może być wypuszczona na pole po sterylce to wykluczone. Ja takiej decyzji nie podejme nigdy.
  19. [quote name='Pipi'][B]Dziewczyny z Bielska Podlaskiego, przepraszam Was za zamieszanie. Zapomniałam przez chwilę, że niektórzy z Białegostoku mnie nie cierpią i czym predzej wybiją Wam z głowy, że pipi jest beeee. Róbcie swoje, ja znikam. Co racja to racja. Nie można wypuszczać suki po zabiegu, to bardzo nieodpowiedzialne i nie zdawałam sobie sprawy, że narażam sukę na śmierć. Do siebie też nie powinnam jej brac, bo jestem zbieraczką. Najlepiej żeby rodziła po każdej cieczce. Przynajmniej dzieciaki miałyby z kim się zabawiać. Widziałam martwe szczeniaki od tej suki. Ostatnio miały wydłubane oczy i jeden biegał podpalony. Potem skonał. Niech młodzież się ćwiczy. Żałosne. . . .[/B][/QUOTE] Proszę nie kłoćcie się. CO robi Pipi to chyba kazdy wie albo słyszał albo poczytał sobie. I jestem pewna że wszystko co robi robi dla dobra zwierząt. CZY KTOS MA ZAMIAR SIE NIEZGODZIĆ. ? Zreszta wszystkim nam na nich zależy, no może róznimy sie tylko w metodach ale cel jest jeden - dobro zwierzaka. Ja nie jestem za tym aby ją po sterylce wypuszczac na pole.Bedę temu przeciwna. Jesli nie ma na razie innego wyjścia to dajmy jej zastrzyk. Wtedy mamy jakies 5 miesięcy na zorganizowanie sterylki. Ona poza tym jest półdzika, nawet z zastrzykiem to problem będzie. a po sterylce jak bedzie cos nie tak to ona sie nam schowa, w końcu bedzie na wolności i umrze gdzies w cierpieniach a my nawet jej nie znajdziemy. Przeciez zwierzeta chore i słabe sie chowaja od ludzi tym bardziej zwierzeta dzikie. No chyba mam rację prawda.
  20. Buniaaga i reszta co mnie znacie - wiecie że ja jej nie upilnuję , bo mnie niema w domu cały dzień. W tej szopie to ona nawet legowiska nie ma bo tam same deski leżą. Przeważnie spi na polu w okolicy szopy, no i łazi po osiedlu a musi wtedy przechodzić przez szose wjazdowa do bielska . Boje sie że wpadnie pod samochód. Jezeli ona po zabiegu na to pole wróci to ani kołnierz ani kubrak nie maja sensu. Dla niej to kolejny strach i stres i zacznie biegać jak szalona a wtedy o wypadek nie trudno. Poza tym stanie sie "dziwna" dla innych psów . Czy jej nie zaatakują? . Ja myślałam o zastrzyku hormonalnym. Wtedy pół roku mamy czasu na zorganizowanie czegoś konkretniejszego. Skoro ona wystawiona i ogłoszona , a jest śliczna może ktoś sie znajdzie kto ja pokocha. ONa raczej tego osiedla nie opuści bo jest tu od 2 lat. No i ma teraz stały posiłek i mnie więc raczej będzie sie trzymać tego miejsca. Myślę, myśle............ i nie wiem co lepsze dla niej. Moja sunia poprzednia po operacji to 6 tygodni dochodziła do siebie, szwy puszczały ropa sie lała, a dbałam o nią naprawde porządnie. Boje sie tego i raczej jestem za tym żeby ona po sterylce na pole nie wracała. Tylko kto ja przetrzyma? I co dalej?
  21. [quote name='buniaaga']odnośnie zabezpieczenia suni przed kolejna ciążą ,jeżeli sterylizacja nie wchodzi w grę to dobrze by było podać jej jednak zastrzyk i to tak w połowie kwietnia.doriss myślisz że udało by się zrobić jej zastrzyk??:razz:[/QUOTE] Trzeba będzie ja na smycz złapc. I wtedy jedna trzyma a druga robi zastrzyk. Bo ona do weta napewno nie da sie zaprowadzić, nie bedzie szła na smyczy. Ja nawet nie wiem czy pozwoli sobie smycz załozyć i czy nie bedzie agresywna. Juz troche rogi jej urosły, jak zobaczyłą że się nia opiekuję. Goni moje psy i nie pozwala im podejśc bliżej niz na 20 m, a kiedyś to wystawiała brzuszek na ich widok i kuliła ogon. Może jakies hormony są w tabletkach? Póki co dobre i to by było. W sobote sie dowiem u weta.
  22. [quote name='karina1002']Z dzikusami tak to już jest, że one potrzebują: czasu, czasu i jeszcze raz czasu. Spokoju i czasu. Moja Nasti potrzebowała roku zanim przyzwyczaiła sie do domu. I musiałam zrobić pastucha psiowego, żeby nie przełaziła przez ogrodzenie. Dopiero teraz, po ponad dwóch latach, mogę powiedzieć, że mam z nią jakikolwiek kontakt. Tu masz wątek (w wolnej chwili :razz:) dzikiej Lussi u swan, którą próbowano na siłę zmusić do zaufania człowiekowi. Nic szkolenia nie dadzą, póki pies nie zaufa człowiekowi. I zaufał. Po dłuuuugim czasie, ale zaufał :p [URL]http://www.dogomania.pl/threads/21429-DZIKA-Lusia-u-SWAN-na-oswajaniu-trzymac-kciuki-aby-sie-udalo[/URL]!! I w sumie to problem jest, żeby złapać i ...... zamknąć w dobrym kojcu bez mozliwości ucieczki. Smycz przegryzie zawsze, siatkę zwykłą też....[/QUOTE] przeczytałam wątek o Lusi - dziuksce. Karuzo cyba az taki dziki nie jest ale tez uważam ze tylko jego ostateczny opiekun moze mu pomóc. Albo dobry treser. Lusia miała szczście, Karuś nie ma , bo ja nie moge mu tyle czasu poświęcic. Wogołe nie mam czasu tylko jak go karmie to z nim rozmawiam i spiewam mu zeby znał głos i kojarzył dobrze. Ale to nie trwa długo tym bardziej że je dopiero wtedy jak odejde. Ludzi obserwuje , bo koczuje w osiedlu domów zamieszkałych ale nikt oprócz mnie nie poswięca mu uwagi. Tylko czasem cos do jedzenia ktoś mu rzuci. Może ten moment krytyczny minął już i on ni da sie socjalizować. ? Nie wiem tego.
  23. [quote name='Kuna']Dziewczyny, zwracam Wam uwagę na kolejność zabiegów wykonywanych przy psach... [B]najpierw zabezpieczenie przeciw pchłom [/B]a dopiero dzień, dwa później odrobaczanie. Pchły, jak pewnie większość z Was wie, przenoszą robale, więc nie ma sensu odrobaczać zanim nie pozbedzie się jednego ze źródeł robali (szczególnie tasiemcem można się zakazić od pcheł).[/QUOTE] Kuna dzięki bardzo za podpowiedź .Doceniam naprawde twoja radę. Ale my robimy to co możemy i co da się zrobić. Jak mam zakroplić od pcheł i kleszczy Karusia skoro on uciekł i nie daje sie złapac. A lekarstwo od robaków to w jedzonku mu podałam i nawet sam nie wiedział że zjadł. Chociaz w ten sposób mu pomagam. Może kiedyś mi zaufa i sam podejdzie. Czekam i nadal go oswajam.
  24. [quote name='suślik']Ja to całe nic :) Jak znam Ule to pewnie zawali tyle ogłoszeń, że na cała stronę dogo będą linki :)[/QUOTE] suślik, buniaga, anecik, ifka i wszyscyktórzy pomagacie, Dzięki bardzo za pomoc "medialną" . Odwalacie kawał fajnej roboty. Bez Was nie dałabym rady. Jestem wzruszona i bardzo, bardzo sie ciesze ze moge na Was liczyć. Dziękuję w imieniu maluszków, suni i Karuzo.
  25. Rozpaczam. Karuzo uciekł. W nocy przegryzł smycz i wydostał sie pod płotem na ulicę. Nawet przyjaciel Brus ( pies sasiada ) go nie zatrzymał. Wybrał wolność, ale wiem że zrobił to ze strachu a nie dlatego że chce być bezdomny. Jest teraz jeszcze bardziej nieufny niż na początku. On musi byc złapany i przekazny od razu swojemu panu bo inaczej zawsze ucieknie. Obrożę ma poluzowaną ( nawet bardzo poluzowaną bo sama mu ja przepiełam ) i do tej obrozy jest przyczepiony kawałek smyczy która odgryzł - jakies 20 cm. I tak z tym łazi. Nie chciał dzis podejśc do jedzenia dopóki nie weszłam do domu. Jest przrażony. Ale ja nadal bedę o niego walczyć, nie odpuszczam. Cos mussze wymyslić. Pomóżcie
×
×
  • Create New...