Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. [quote name='motyleqq']co do dzieci, ostatnio widziałam grupkę grającą w piłkę na mega obsranym trawniku... wiadomo, że przy grze w piłkę dzieci się wywracają, zwłaszcza na liściach. załamaliśmy z TŻ ręce, nic tylko współczuć rodzicom, gdy te dzieci wrócą w 'czystych' kurtkach...[/QUOTE] Kiedy jeszcze mieszkałam w Anglii córka mojej sąsiadki prawie zmarła, bo bawiła się w piaskownicy czy na trawie przed domem (szeregowiec, więc trawnik wspólny) i niestety musiała wziąć do buzi usmarowaną kupą raczkę. Miała okropne problemy, bo dostała jakiś pasożytów, które zagnieździły się w różnych miejscach ciała. Psiarze często narzekają na dzieci, że podbiegają itp, ale przeciez moze trzeba spojrzeć też na własne grzeszki.
  2. Mieszkam w Norwegii, mam dwa psy i jak każdy tutaj, sprzątam po nich. Uważam,że to super rozwiązanie, bo można usiąść w parku na trawie bez narażania się na nieprzyjemne niespodzianki. Nie ma kup na chodnikach, obsranych skwerków i co za tym idzie, takie choroby jak aprwowiroza nie są tutaj częste. Jak sie ktoś decyduje na psa, to powinien sobie zdawać sprawę z tego, że pies robi kupy, które zaśmiecają otoczenie i moga być źródłem chorób, np dla dzieci.
  3. [quote name='Victoria']Rozważałam taką opcję. Nawet kilka razy już się do tego zabierałam, ale nie mogę.. to moja koleżanka, poprostu nie potrafię. Pies nie jest zagłodzony, bo chodzi sobie sam po mieście i sam sobie znajduje, ludzie mu dają, sąsiedzi.. .[/QUOTE] No, skoro lojalność wobec koleżanki jest dla Ciebie ważniejsza od dobra psa, to już masz odpowiedź, dlaczego w Polsce traktuje się psy tak jak się traktuje. Bo to zawsze jest czyjś znajomy, kolega, koleżanka, brat, sąsiad itp i w efekcie nic się nie dzieje. Gdyby moja koleżanka karmiła psa makaronem i z głodu musiałby łazić po mieście i szukać odpadków, to nie byłaby moją koleżanką. Przemyśl to sobie, bo ten pies może marnie skończyć podczas jednej z takich eskapad i to będzie też Twoja odpowiedzialność. kto to widział? Karmienie psa makaronem to znęcanie się. Widziałaś kiedyś, żeby mięsożerca obżerał się makaronem? Pies łazi po mieście w poszukiwaniu jedzenia, bo właściciel go nie karmi. Wstyd, że masz konto na dogomanii ale takie zachowanie właściciela nie skłania Cię do działania. Jak go ktoś otruje, wpadnie pod samochód, zagryzie go inny pies albo wyląduje w schronisku, to będziesz spała spokojnie?
  4. [quote name='Victoria']Mi też sie zdarza kupic jakas kosteczke z pedigree albo saszetke, ale zeby karme.. pies na tym dlugo nie przeżyje. Mojej kolezanki pies czasami je sam makaron.. puszeczka to dla niego rarytas[/QUOTE] To dlaczego nie zawiadomisz TOZ-u? Przecież karmienie psa makaronem to jest co najmniej zaniedbanie jeśli nie znęcanie się. Nie mówię, że mają jej psa zabrać, ale TOZ może też monitorować sytuację i pouczyć właściciela. Ludzie się dziwią, że w Polsce zwierzęta traktuje się jak śmieci, ale jak można zareagować, to się nie wychylają... . Co do chamstwa innych psiarzy, bo o tym jest ten wątek ;) to dziś omal nie przejechalismy psa! :( Jechaliśmy na pola z naszymi (od jakiegoś czasu wolimy pola, bo 1.widać kto/co nadchodzi 2.robi sie ciemno później niż w lesie 3.jest równe podłoże, co ma znaczenie dla ON-ka, bo bidul jest obciążony dysplazją :( ). Wyjeżdżaliśmy zza zakrętu a tam na drodze stał pies! Seter irlandzki, musiał komuś uciec. Zanim mąż zdażył zaparkować, pies czmychnął i niestety go nie znaleźliśmy. W drodze powrotnej już go nie było. No i szkoda psa, bo przez durnotę właścicieli mógł stracić życie. Chyba jasne jest, że jak się ma psa nieodwoływalnego, to na polach w pobliżu ruchliwej drogi trzyma się go na lince :shake:
  5. [quote name='omry']A ja dzisiaj usłyszałam coś takiego: -No, a mój pies teraz dostaje lepszą karmę i taaaki gruby się zrobił.. -A jaką? -Chappi. :shake: To naprawdę jest smutne.[/QUOTE] Mnie najbardziej smuci jak ludzie się chwalą, że dla swojego pieska gotują, a owo gotowanie polega na 'rozcieńczeniu' puszek Chappi ryżem albo makaronem :( Nie wiem, dlaczego ludziom sie wydaje, że w puszkach jest samo mięso. Wystarczy przecież przeczytać etykietkę.
  6. [quote name='Victoria']A moja się boi małych psów (które i tak są większe od niej xP), a duże wręcz uwielbia. Ładnie się przywita, nawet czasami chce się bawić. Ale jak spotkamy np. innego yorka, to wdrapuje się na mnie po nogach. Nie wiem czy to strach, czy zwyczajna chęć pozbycia się natręta. Czasami też warknie, raz nawet dziabnęła, a mały głupol nadal nie zrozumiał, że ma się od niej odczepić. Kiedyś zaatakował ją może pięciokilowy kundelek, od tamtego czasu zdarza się, że nawet bez powąchania, albo się panicznie boi, albo atakuje, ale są to już coraz rzadsze sytuacje[/QUOTE] Faust ma tak samo mimo, że waży 30 kilo ;) Jak był mały, to go gryzły małe dobiegacze, bo poprzedni właściciel chyba uważał, że to zabawne i na to pozwalał. Efekt jest taki, że jego najlepsi koledzy to rotek, dobek i cane corso, natomiast małe psy wyzwalają w nim niskie instynkty ;) Szczególnie jack russel terrier (od tych oberwał najbardziej) Jak mały pies się boi i jest agresywny ze strachu, to dobrze jest go przesunąć albo obok siebie albo za siebie. Z czasem się nauczy, że to pan(i) kontroluje sytuację i nie trzeba panikować. Gorzej jak pies (tak jak mój Faust) jest na 'haju' kiedy atakuje innego psa. Wtedy trzeba po prostu być stanowczym, bo każdy udany atak do dla takiego psa nagroda i wzmacnia te zachowania.
  7. [quote name='Victoria']Autorka również pisze, że widziała jak pies dostawał od właściciela po głowie. Nadal uważasz, że zawiezienie go do schronu byłoby dla niego karą?? Nie wiesz czy w domu, kiedy nie ma świadków, nie jest jeszcze gorzej traktowany. I wybierając mniejsze zło lepiej jest zawieźć go do schroniska [B]ryzykując[/B], że właściciel po niego nie pojedzie, niż narażać życie innych przypadkowo spotkanych psów, ktore może zagryźć. A takie podejście 'ja będę miała spokój' jest trochę samolubne. Dobrze, że nie wszyscy myślą tak jak Ty, bo w mojej okolicy roiło by się od agresywnych psów i ludzi latających z gazem.[/QUOTE] W schronie taki pies zostałby pewnie zagryziony. Sfora nie lubi agresorów. O ile oczywiście wcześniej nie zostałby uśpiony. Skoro widziała, jak właściciel bił go po głowie, trzeba było zawiadomić TOZ. [quote name='*Monia*']Użyłam gazu na psie raz, miałam i mam ogromne wyrzuty, a pies ani się niczego nie nauczył ani się tym nie przejął - parę kichnięć, potarł oczy i nadal młodą molestował co ją wkurzało niemiłosiernie i przypomniała sobie po co ma zęby :roll:. Ale nie ma tego złego bo psiak po przejściu z nami parę kilometrów znalazł dom i ma się lepiej niż kiedy go widziałam po raz pierwszy ;)[/QUOTE] Widocznie zrobiłaś to źle, pies nie poczuł. samo psiknięcie nie wystarczy, trzeba to zrobić w odpowiednim momencie. Z resztą, ja gazu użyłam może dwa razy, zazwyczaj wystarcza wystapienie przed mojego psa i nawiązanie z agresorem kontaktu wzrokowego. Potem można mu albo dać komendę, jak zna albo oddelegować do właściciela. Nie jestem samolubna, bynajmniej. Po prostu odpowiadam na pytanie, które brzmiało 'jak poradzić sobie' a nie 'jak wychować psa 'tudzież 'jak pomóc psu'.
  8. [quote name='lilk_a']teoretycznie pies ma poczucie upływającego czasu , przecież znane są przypadki czekania na powrót właściciela o danej godzinie , czy jeśli pies dostaje jeść o tej samej godzinie to po jakimś czasie daje znać że chce wtedy jeść niestety dużo łatwiej z odruchem pawłowa :)[/QUOTE] Proponuję pójść o krok dalej i wyposażyć pieska w telefon komórkowy.:laugh2_2: Wtedy nie będziemy go ograniczać umawianiem się na konkretną godzinę, po prostu jak już się wybiega to po nas zadzwoni z parkingu ;)
  9. [quote name='Victoria']Ja uważam ze gaz pieprzowy jest 'dodatkiem', jesli chodzi o psa czyjegoś. Od gazu pies moze sie jedynie nauczyc ze sie nie podchodzi do konkretnego psa. Ale już w momencie gdy bedzie inny pies (niedajboże dziecko z małym psem), złe zachowanie się powtórzy. Psiknięcie gazem psu w oczy nie nauczy wlasciciela dobrych manier. (Haha, lepiej właścicielowi psiknąć) Gaz jest dobrym rozwiazaniem na krotka mete i tylko dla konkretnej osoby. Nie zlikwiduje on psa ani wlasciciela. Lepiej jest sie odwolywac do bardziej praktycznych srodkow, ktore maja na celu zlikwidowanie problemu, ale nie jego czesciowe unieszkodliwienie. Gość powinien poniesc kare za swoja nieodpowiedzialność. Ja bym zaryzykowała zawiezieniem psa do schronu, nawet jeśli istnieje prawdopodobieństwo, ze facet po niego nie przyjedzie. Przynajmniej pies nie zagrażałby innym i miałby zapewne lepsze wychowanie niz teraz.[/QUOTE] Jasne, to jest typowy przykład myślenia, według którego za błędy właściciela zapłaci pies. Z postu jasno wynika że właściciel 1. dobrze wie, co pies wyprawia, ale się nie interesuje 2. olewa psa i traktuje go źle. Efekt będzie taki, że pies zgnije w schronisku a pan sobie sprawi nowego i będa takie same problemy. Właściciel nie poniesie konsekwencji tylko pies. Gaz uczy psy myśleć dwa razy zanim podbiegną. Autorka nie pyta, jak wychowac psa sąsiada,żeby nie podchodził do żadnego psa, ale jak go zniechęcić do rzucania się na jej psy. Gaz jest tu najlepszym rozwiązaniem.
  10. [quote name='Beatrx']ale to by była opcja. przed pracą wypuszczasz psy w lesie, umawiasz się z psem na konkretną godzinę że ma być o tej porze na parkingu, Ty po niego potem przyjeżdżasz a on w tym czasie zażywa wilczej wolności, razem z innymi psami walczy o przetrwanie, [B]poznaje nowych przyjaciół [/B]a nie siedzi zamknięty w domu i śpi na kanapie:cool3:[/QUOTE] no, tego to nie wiem. 99% psów jakie spotykamy w lesie chce nasze dwa zjeść ;)
  11. [B]poker1[/B] - to jest drastyczne rozwiązanie, ale możesz psa złapać i odwieźć do schroniska. Możesz też dzwonić po straż miejską, ale z tego, co tu piszą, to wiele zależy od tego, co im się będzie chciało zrobić. Możesz tez kupić gaz i psa psiknąć. smycz mu od tego nie wyrośnie, ale jest duża szansa, że będzie Was omijać. perspektywa bitki z innym psem tego psa nakęca. odganianie przez ludzi jedynie potęguje jego 'haj', bo on się dalej nakręca. jest szansa, że potraktowany z zaskoczenia gazem się zniechęci. gaz pieprzowy nie zrobi mu krzywdy. Szkoda psa, ale lekcja z gazem moze być dla niego cenna. Co do schroniska to ostateczność bo mogą go nie odebrać.
  12. [quote name='Soko']Mam przed sobą obraz żeńskiej wersji Tarzana, lecącego na linie z drzewa na pomoc przyjacielowi. Tak jakoś mi się skojarzyło.[/QUOTE] Cóż, nie odbiegasz za bardzo od rzeczywistości. To była iście nordycka blondyna o szerokich barach, jak Walkiria. Dobrze, że go napadły te dobki zanim jeszcze polazł szukać leśnych ludków bo inaczej to by chyba nie dobiegła na czas.
  13. [quote name='panbazyl']no każde idzie "na polowanie" na leśnych dziadkow, po co mieć konkurencję :diabloti: ale jakie to bezmózgie ze strony właścicielki, zero wyobraźni. Pies moze być zagrożeniem dla kogoś, dla zwierzęcia. I nie dziwię sie potem, ze sa takie akcje myśliwych, aby odstrzelać walęsające się dziko psy.... Przez takie wlaśnie damessy. :shake:[/QUOTE] Ta sama babka powiedziała nam, że dwa tygodnie wcześniej jej psa napadływ lesie dwa dobermany i musiała je dosłownie z psa skopać. Nie wiem dlaczego po takim doświadczeniu nie pójdzie po rozum do głowy i nie zacznie uczyć psa, żeby trzymal się w pobliżu oraz nie kupi linki. Owszem, moje chodzą po gąszczu luzem, ale wystarczy cmoknięcie i się zatrzymują nawet, jeśli coś tam w krzakach zobaczą. Nigdy nie znikają tez z pola widzenia.
  14. [quote name='Beatrx']w sensie przychodzi, puszcza ja w lesie, idzie sobie a potem po paru godzinach przychodzi po nią?[/QUOTE] He he. W sensie, że do lasu wchodza razem, ale po pewnym czasie pies się odłącza i za jakąś godzinę albo dwie przychodzi na parking.
  15. [quote name='ladySwallow']Masz pewność? Skąd ją masz? Jesteś tym hodowcą? Bo jeśli nie, to ja bym tak łatwo nie ferowała wyroków. Zgryz w takim samym stopniu można zepsuć zabawą nieprawidłową (jak pisała Martens), jak może to być wada genetyczna.[/QUOTE] Można też zepsuć dietą zwłaszcza jeśli podaje się bez umiaru suplementy wapnia.
  16. Świetnie wygląda! I klaty już nie ma zapadnietej. Naprawdę fajowy z niego psiak :) A z uszami wygląda jak w czapce ;)
  17. Kantaru podobnie jak kagańca należy używac z umiarem. Niestety widziałam psy z łysym paskiem wokół nosa a nawet ze strupami, bo właściciel sprawił sobie kantarek i uznał, że piesek jest już wyszkolony ;) Odnośnie linek, dziś w parku zauważyłam, że już trzy inne osoby chodzą z pieskami na linkach :D Czyli jednak chociaż na początku wytykano mnie palcami, to jednak znaleźli się naśladowcy ;) I żeby nie było, Faust świetnie chodzi na smyczy i ćwiczymy to codzennie. Wie, że linka oznacza albo szkolenie albo bieganie i rozbrykuje się dopiero na komendę OK ;) Spróbuję go kiedyś nagrać jak biega sprintem, ale jest tak szybki, że nie wiem, czy nadążę ;) W każdym razie trwa to z pięć minut i potem już zajmuje się obwąchiwaniem. Piłka Bruna w ogóle go nie interesuje. No, czasami pobiegnie jak go troszkę nakręcę na piłke, ale szybko sie zniechęca ;) W weekend w lesie spotkaliśmy biegającego luzem samojeda. Nie był mocno agresywny ale próbował nieładnie wspinać się i dominować Fausta i Bruna. Po chwili mu to wyperswadowałam (nie, nie gazem ani kopniakiem ;)) Ćwiczył ze mną komendy, zdążyłam go nawet jako tako nauczyć 'kaputt' (udawanie umarlaka) Chciał nam wleźć do samochodu i jechać z nami do domu :P Miał niby adresówkę, ale telefon był wyłączony albo bez zasięgu (chyba właściciel był w głuszy leśnej). Zrobiło się ciemno i byliśmy w kropce, bo pies biegał w samopas koło drogi, gdzie samochody raczej nie zwalniają. Na szczęście po 30 minutach czekania pojawiła się właścicielka. Powiedzieliśmy jej, co zaszło, chyba było jej głupio. Powiedziała, że ona ma taki zwyczaj, że ją zostawia w lesie samą. Swoją drogą tylko pogratulować umiejętności tworzenia więzi z psem :P W sumie dobrze, że jej było głupio, bo jej pies był okropnie nahalny i nie wiem, czy inny właściciel zaryzykowałby chwycenie go za obrożę i przywołanie (słownie, bez krzyku ale stanowczo) do porządku. Ja to zrobiłam, bo naprawdę stawał sie nieznośny, byliśmy w środku lasu i nijak nie szło go zgubić, bo się przyczepił. Poza tym, mógł go przejechać samochód albo pogryźć agresywny pies jak tak biegał w samopas.
  18. Właściciel nie ma tu nic do utrwalania. Pies próbuje walczyć, widzi, że świetnie działa i robi to częściej i chętniej zgodnie z zasadą, że nagrodzone zachowanie będzie powtórzone. To tak jak z podbiegaczami. Ilekroć uda im się dziabnąć lub wspiąć się na innego psa (zależnie od tego, po co podbiegają), zachowanie to ulega wzmocnieniu. Osobiście uważam, że kaganiec to strzał kulą w płot poza wypadkami, kiedy mamy do czynienia z narawdę agresywnym psem, który jest zbyt silny aby go kontrolować. Ale zauwazyłam, że część właścicieli dużych psów wychodzi z założenia, że skoro ich pies ma kaganiec, to oni już nic nie musza robić (tzn szkolić psa, pracować z nim itp).
  19. Od pewnego czasu śledziłam ten wątek i już wcześniej nasuneła mi się jednak myśl, że Kana zaszkodziła psu swoim zachowaniem i zintensyfikowała jego niepożądane zachowania. Jeśli pan, który został zaatakowany psotępował tak samo, to nie mam złudzeń, że pies był nieprawidłowo prowadzony i jego zachowania uległy eskalacji. Prawda jest taka,że tylko około 1% psów rodzi się z defektami genetycznymi itp prowadzącymi do nieposkromionej agresji. Reszta może mieć skłonności, ale wiele zależy od tego, co się z takim psem robi. To,co robiła z suką Kana mi się nie mieści w głowie.
  20. Psów zdiagnozowanych jako agresywne się nie usypia tylko rehabilituje. Każdy pies w okreslonych sytuacjach użyje zębów. Jeśli pies ma złe doświadczenia, to się z nim pracuje. Usypianie to ostateczność. Agresja zazwyczaj wynika z nieodpowiedniego prowadzenia psa, a w dzisiejszych czasach antropomorfizacja psów jest niestety powszechna. Cz w związku z tym mamy usypiać wszystko, co sami spapraliśmy? Dużo tego będzie. Jako studentka behawiorystyki mam do czynienia z agresywnymi psami, w tym z takimi, którym rozmaici 'trenerzy' napisali opinię, że ma byc uśpiony, bo jest niereformowalny. Prawda jest taka, że owszem, pies jest reformowalny, ale najpierw to zreformować i poszerzyć swoje horyzonty powinien właściciel. Bo niestety sporo ludzi traktuje psy jak pluszaki, a potem się dziwią, że pies bierze sprawy w swoje ręce. A najlepszy jest ten fragment: Hela wszystkie swoje niedogodności załatwiała agresją, próbą dominacji, silnym i upartym charakterem. Ostatni jej wyskok który chyba zaważył nad moją decyzją, był atak na człowieka, niby znowu, aczkolwiek Hela doskoczyła do twarzy. Klasyczna sytuacja, siedzimy przy kawie, rozmawiamy, wszystko spokojnie, jak zawsze, normalna sytuacja, Hela zaczęła próbować zwrócić na siebie uwagę, biegała, przychodziła, wielokrotne próby jej uspokojenia nie dawały rezultatu. W końcu chciałam Helę zamknąć w drugim pokoju, by się trochę wyciszyła. Próba złapania za kark i wyprowadzenia skończyła się ostrym warczeniem, po słownym skarceniu i puszczeniu jej sytuacja się powtórzyła, więc chciałam ją po prostu zanieść, w momencie podnoszenia Helga zaczęła agresywnie próbować pierw ugryźć w ręce aż zaczęła skakać mi do twarzy kłapiąc przy tym zębami. Gdyby nie to, że w odpowiednim momencie schylając się do niej odsunęłam twarz, nie skończyło by się na zatopieniu jednego kła przy moim ustach... Kochana, jesli tak wyobrażasz sobie pracę z agresywnym i dominujacym psem, to może się przerzuć na chomiki albo świnki morskie. Będziesz je sobie mogła podnosić do woli. Twoje zachowanie prowadzi jedynie do ESKALACJI agresji! Elementarna wiedza z zakresu zachowań psów wystarczy, żeby wiedzieć, że psy nie podporządkują się komuś, kto używa przemocy, siły fizycznej, łapie za kark, podnosi i zamyka w pokoju. One się co najwyżej mogą takiego człowieka bać, ale są rasy, jak asty, rotki itp, które się postawią. Bo nikt nie lubi dyktatorów, a Twoje zachowanie względem niej to zwykła dyktatura. Popracuj nad pewnością siebie i asertywnością, nad spokojem i siła psychiczną. Jeśli tego w Tobie nie ma, to odpuść sobie agresywne psy. Wstyd, żeby coś takiego działo się wsród dogomaniaków! Najgorsze jest to, że za nieumiejętne postepowanie ludzi znowu zapłacił pies.
  21. Wyżły to jest troszkę inna bajka niż np. charty, greyhoundy, whippety, podenco itp. Wyżły są bardziej odwoływalne, bo jednak wymaga się od nich współpracy z człowiekiem. Wyżły miały wystawiać zwierza, a nie go zabijać. Psy kierujące się podczas polowań wzrokiem (sighthounds) jak whippety, greyhoundy, charty, podenco itp są zaś hodowane po to, aby zwyczajnie stratować małą zwierzynę jak np. króliki itp. Są niezwykle wrażliwe na ruch, to je nakręca. Swego czasu zastanawialiśmy się nad adopcją greyhounda z Irlandii i jednym z wymagań adopcji było podpisanie deklaracji, że pies nie będzie spuszczany luzem na nieogrodzonym terenie. Podobne wymagania mają organizacje charytatywne zajmujące sie wyadoptowywaniem hiszpańskich podenco. Dlatego właśnie zrezygnowaliśmy - bo lubimy się włóczyć po leśnych głuszach i polach, gdzie zajęcy nie brakuje. Faust to jedynie mix whippeta, a jest niezwykle szybki i zdeterminowany. Kiedy coś się rusza, np. zając, on zapomina o całym świecie. Dlatego właśnie do niedawna chodził po polach wyłącznie na długiej lince. Zapewniam, że była na tyle długa, że mógł uprawiać sprint bez przeszkód (jak większość whippetów lubi sobie posprintować przez kilka minut a potem się uspokaja). Linkę polecił nam weterynarz, który także powiedział, że ze względu na rasę, pies nie powinien być luzem dopóki będziemy nad nim panować, a i tak jest to rasa bardziej niż inne skłonna do ucieczek za małą zwierzyną. Powiedział, że miesiąc wczesniej trafił do niego whippet, który uciekł właścicielce w lesie i przeżył tam miesiąc (!) polując na rozmaite zwierzaki. Pies, któremu udało się coś upolować już wie, co to za frajda i raczej z tego nie zrezygnuje. Praktycznie nie można tego wykorzenić, więc lepiej zapobiegać. Tak więc wiele zależy od predyspozycji psa. Bruno (ONek) łazi luzem i trzyma się w pobliżu. Faust w jego wieku zajęty był wypatrywaniem królików i kuropatw ;) Oba na smyczy chodzą bez zastrzeżeń, ale jeśli chodzi o zachowanie na łonie natury, jest miedzy nimi ogromna różnica. Dodam, że próbowałam wykorzystać instynkty Fausta w zabawie, np w aportowaniu, ale piłka interesuje go jedynie dopóki się rusza. Owszem, przyniesie ją jak mu powiem, ale widać, że nie sprawia mu to żadnej przyjemności. Do trackingu jak większość chartowatych się nie nadaje, bo kieruje się wzrokiem a nie węchem. Pozostaje wiec mieć oczy dookoła głowy i zapobiegać. ;)
  22. Ja bym chciała tylko dodać, że moja deklaracja będzie około 15.11 i chyba od tej pory tak będzie przychodzić. Mam nadzieję, że to nie problem. Wtedy sama dostaję przelew, więc łatwiej mi płacić w połowie miesiąca. Czy to jest ok?
  23. [quote name='Vectra']to jest różnica SAM się przewraca , ale nie jest za karę przewracany i zmuszany do uległości :) [/QUOTE] Może przeczytaj mój post raz jeszcze, [B]ze zrozumieniem[/B]. Proponuję też, żebyś wykonała przy tym ćwiczenie i znalazła fragment, w którym opowiadam się za siłowym wywracaniem psów na plecy (alpha roll). :P A potem poczytaj Johna Fishera i spróbuj znaleźć to samo. Tylko w oryginale, bo jako, że sama param się tłumaczeniami, od razu mowię, że przekłady książek kynologicznych, poza nielicznymi wyjątkami, można wrzucić do kosza. Rozumiem, że jest Ci wygodniej nie czytać moich postów ze zrozumieniem albo udawać, że ich nie rozumiesz. Idę spać, bo rano jestem umówiona na kolejną sesję rehabilitacji pewnego dogo canario, któremu dwaj 'wyłącznie pozytywni' wypisali opinię, że ma zostać uśpiony, bo jego agresja jest niereformowalna. Zapewniam, że jest. Wystarczyło trochę wrażliwości na język ciała psa i właściciela :) EOT
  24. [quote name='Vectra']Nie jestem "twoją drogą" i proszę o zwracanie się do użytkowników tegoż forum z szacunkiem :) wiesz tak wychodzi , że mam w domu 7 psów , były i szczeniaczki w liczbie 5 ... i nie widziałam takich zachowań .... [B]by starszy wywracał młodego na plecy i drapał go po brzuszku[/B] :) teraz mam w domu psy , w przedziale wiekowym od 5 miesięcy do 8 lat - obserwuje skrupulatnie ich zachowania :) i nijak nie ma nic wspólnego z teroią Fishera ... mam w domu terriery typu bull ;)[/QUOTE] A widziałaś, jak szczeniak wywraca się na grzbiet przed starszym psem? Jeśli nie, to chyba nie dość dokładnie je obserwujesz. Teriery mają słabo wykształcone mechanizmy komunikacji, bo przez wieki były hodowane aby pracować w pojedynkę i być mocno niezależne w tym od właściciela (dobry terier wiedział lepiej gdzie znaleźć zwierzynę i miał prawo nie słuchać człowieka). Dlatego współcześnie rasy takie jak np. Jack Russel Terrier często nie potrafią się komunikować z innymi psami. Są badania wskazujace na teriery jako na najczęstrzych sprawców ataków na inne psy. Poza tym, nie bardzo wiem, co rozumiesz poprzez 'teorię Fishera'? Bo albo nie czytasz go ze zrozumieniem, albo przeczytałaś jakieś przekłamane streszczenie. Teorię dominacji stworzono w latach czterdziestych i z Fisherem nie ma ona nic wspólnego. Poza tym, Fisher nigdzie nie propaguje żadnego przewracania na plecy. Jesli masz na myśli 'alpha roll', to nie chcę być niegrzeczna, ale Twoja wiedza teoretyczna wymaga uporządkowania i pogłębienia. Alpha roll nie ma nic wspólnego z [U]odpowiadaniem[/U] na psie sygnały i komunikowaniem się na psich zasadach. Nie ma też nic wspólnego z Fisherem :D Drapanie po brzuchu jest jedynie oznaką akceptacji, jak zabiegi pielęgnacyjne. Mój traktuje to jako zabieg pielęgnacyjny i odwdzięcza się tym samym. Jak zapewne wiesz, zabiegi pielegnacyjne wzmacniają więzi pomiędzy osobnikami, nie tylko u psów z resztą. Każdy wychowuje psa jak chce. Jedni wolą ignorować język ciała i naturalne psie sygnały, którymi pies usiłuje się z nami komunikować. Ja wybieram co innego i widzę, że porozumiewamy się właściwie bez słów. Pracowałam z wieloma potraumionymi psami i mi taka metoda odpowiada najbardziej. [U]Wielokrotnie widziałam też, jak psy z przyciętymi ogonami/uszami obrywały od innych bo ich komunikaty nie były odczytywane poprawnie ze względu na ich okaleczenie.[/U] [quote name='Vectra']ja już miałam tu lincz za poglądy :evil_lol: nie widziałam i nie widzę NIC ZŁEGO w kopiowaniu uszu i ogonów , tak jak i nie widzę nic złego w sterylizacji i kastracji ... aczkolwiek popieram bardziej kastracje ... bo nie lubię lizać cukierka przez papierek ;) .. ale nie wywracam piesków na plecki jak są niegrzeczne , na szacunek u psa i autorytet , pracuje sie inaczej :)[/QUOTE] Prezentujesz ciekawą mieszankę poglądów, bo mi się jednak wydaje, że mówienie do psa jego własnym jezykiem nijak można porównać z przycinaniem mu ogonów i uszu. Poza tym, wszyscy co bardziej znani trenerzy i behawioryści włączając to 'pozytywnych' jednogłośnie przyznają, że przycinanie psom uszu i ogonów to nadużycie, bo nie ma uzasadnienia medycznego, a[U] istotnie zaburza komunikację między psami[/U]. Polecam wypowiedzi Turid Rugaas, dają do myślenia. Porównywanie zabiegów kastracji/sterylizacji z chirurgiczną ingerencją w wygląd psa to czysta demagogia. Ponownie odsyłam do Turid Rugaas. No, ale jeśli wrażenia estetyczne są dla Ciebie ważniejsze od jakości życia twojego psa, to pozostaje mi współczuć Twoim psom. Nie zamierzam Cie jednak linczować (zdaje sie, że coś tu o tym wspomniałaś). P.S. Ja też nie wywracam piesków na plecki. Same się wywracają. Jak poczytasz Dunbara to będziesz wiedziała, że w wywracaniu się na plecki nie ma żadnej przemocy, po prostu pies, który chce pokazać dobre zamiary i podporządkowanie się, sam się przewraca. Nikt niczego nie wymusza. Moje się wywracają ilekroć mnie widzą po mojej nieobecności albo rano, jak wstaję z wyrka. Merdają ogonami, wystawiają jezyki, jednym słowem, książkowy przykład powitania. Szczeniak przez jakiś czas robił to częściej, na przykład kiedy przechodziłam obok, bo jako 'nowy' manifestował wylewnie swoje przyjacielskie zamiary. Rozumiem, że lubisz przeinaczać wypowiedzi i fałszować rzeczywistość. Cóż, czasami bywa to jedyny argument. Warto jednak poświęcić chcwilę na refleksję, że pomiędzy alpha roll a ignorowaniem społecznych zachowań psów gdzieś jest ten złoty środek. Nota bene alpha roll to właśnie przykład niezrozumienia społecznych zachowań psów w stosunku do ludzi, podobnie jak ich negowanie. :D
  25. [quote name='Vectra']no ten sam autorytet w swoich metodach znęca się psychicznie nad psami , np przez zmuszanie do uległości poprzez wywracanie siłą szczeniaka na plecy .... no ta teoria dominacji .... właśnie jest zgubna w skutkach ... już wolę obciąć psu ogon i uszy , niż "uczyć" metodami autorytetu :) a co do służb mundurowych :) jak mogą ocenić czy pies obcięty czy nie - jak nie znają ras psów ... nie jeden mundurowy , wmawiał mi że mój doberman to rottek ... bo dobermany mają stojące uszy ... mój dobek miał naturalne uszy ....[/QUOTE] Gdybyś czytała Fishera w oryginale to wiedziałabyś, że on wcale nie radzi, żeby szczeniaka wywalać na plecy ale jedynie żeby szczeniaka chwalić i okazywac mu akceptację np. drapiąc po brzuszku, kiedy się na grzebiet przewróci. Poza tym, obserwujac moje psy widzę, jak te starsze wywracają zbyt rozbrykane szczeniaki na grzbiet i jakoś nic się nie dzieje.. Oczywiście nie ma w tym przemocy, warczenia, siły itp. Jest autorytet. W ten sposób psy się między sobą komunikują. Szkoda, że tego nie wiesz. Jeśli mówisz do psa językiem psa, to on ci takim językiem odpowiada. Mój szczeniak ilekroć zrobi coś, o czym wie, że mu nie wolno, wywala się na brzuch i liże mnie po twarzy. Ja to przyjmuję spokojnie, a on się cieszy. Nigdy na niego nie krzyknęłam, o jakiejkolwiek sile fizycznej nie wspominając. Pozycję lidera zdobywa się autorytetem i spokojem a nie przemocą. Chyba mało tego Fishera czytałaś? Bo Fisher jako jeden z pierwszych opowiedział się przeciwko opresyjnym formom szkolenia psów... . Polecam 'Why does my dog..?'. Teoria dominacji, moja droga, jest tak samo zła jak zakładanie,że pies to bezwolna skinnerowska maszynka pozbawiona jakichkolwiek instynktów społecznych w stosunku do człowieka. Obie teorie są jednakowo złe i skrzywdziły jednakowo dużo psów. Jednak nie o tym tutaj mowa. Swoją drogą ciekawe, że mówienie do psa językiem psa jest złe, ale cięcie mu ogona i uszu na żywca już nie... .
×
×
  • Create New...